Złota łuna przebijała się przez
czarny horyzont, stopniowo wymazując z widnokręgu ciemne, lśniące gwiazdami
niebo. Ciemne kontury wyrzeźbionych nieregularnie skał coraz wyraźniej odcinały
się na tle wschodzącego dnia. Gładka powierzchnia czarnego asfaltu znikała pod
kołami Dodge’a, ustępując miejsca ciemnościom kończącej się nocy. W kabinie,
wypełnionej dźwiękami Pink Floyd, siedział mężczyzna w wieku czterdziestu kilku
lat.
Ridero nie weryfikuje, czy opinie publikowane w serwisie pochodzą od użytkowników, którzy nabyli daną publikację za pośrednictwem serwisu Ridero lub innych kanałów dystrybucji.
Ta książka jeszcze nie została oceniona. Zostaw swoją opinię jako pierwszy!