E-book
10.97
drukowana A5
25.01
drukowana A5
kolorowa
46.78
Pazurem Pisane

Bezpłatny fragment - Pazurem Pisane

Psi i koci pamiętnik


5
Objętość:
78 str.
ISBN:
978-83-8104-832-3
E-book
za 10.97
drukowana A5
za 25.01
drukowana A5
kolorowa
za 46.78

30 dni z życia Trzech Psów i Jednego Kota

Prolog

Drodzy Czytelnicy, jeśli uda się Wam — choć na krótko — trafić dzięki tej książce do Świata Zwierząt, to może zechcecie bywać tam częściej. Może dzięki tym wizytom lepiej zrozumiecie Waszego pupila?

Pamiętaj, że Twój Pies, Twój Kot — kocha Cię po psiemu albo po kociemu. Robi to najlepiej jak umie.

Zwierzęta nie są złośliwe, czy wyrachowane, a ludziom to się zdarza. Pomyśl o czym myśli Twój Pies. Zastanów się, jakie marzenia ma Twój Kot. Świat stanie się piękniejszy, kiedy zobaczysz że dużo na nim Szczęśliwych Czworołapnych Istot.

Właśnie Ty — możesz uszczęśliwić kolejną Psią lub Kocią Duszyczkę.

Prosimy również mieć na uwadze, ze język i styl użyty w książce są zwierzęcą interpretacją ludzkiego języka, dlatego składnia, pisownia i formy mogą nieco odbiegać od ogólnie przyjętych. 

Część I

W rolach głównych

Boy

Bruno (i Prezes)

Frotka

I jeszcze raz Prezes

17 lipca

Bruno

Nie wiem co, co by się stało dalej, gdybym nie znalazł się pod tą bramą. Nie miałem już siły. Wodę znajdowałem w rowach i kałużach. Ale pić przez kaganiec to się nie da. A o jedzeniu musiałem zapomnieć. Nie wiem dlaczego ostatkiem sił biegałem akurat tam. Może przez tego człowieka na rowerze. Był taki podobny do Pana… Ale to nie był on … Pana nie ma. Nie ma naszych wypraw do lasu. On jechał, a ja biegłem. Ale to było kiedyś. Jak Pan żył to było fajnie. Nawet jak Pani już nie było. Pan był dobry. A potem zachorował, myślałem, że jak będę przy nim, to wstanie i znów pójdziemy na spacer. Ale nie wstawał, lizałem go po twarzy, trącałem łapą, ściągnąłem nawet kołdrę, choć wiedziałem, że tego nie lubi. Nie wstał. Potem przyszli Ci ludzie. Zabrali Pana. Zostałem sam, aż przyszła ta Pani, co przychodziła sprzątać i wzięła mnie do siebie. Tęskniłem za Panem. Nie miałem u niej źle. Dopóki nie przyjechał jej kuzyn. Od razu mi się nie spodobał. A jak zaczął mówić, ze „takie wielkie bydle nie nadaje się do mieszkania, tylko do budy”, to wiedziałem, że go nie polubię.


Boy

Co za ludzie… No, czy ja im nie wystarczam? Staram się jak mogę: pilnuję zabawiam, śpiewam nawet (oni tak to nazwali, ja po prostu mam taką piękną tonację głosu). Ona mówi, że mogę się nauczyć gwizdać, ja tam w to nie wierzę. A może żartowała? No ale do rzeczy. Sprowadzili jakiegoś. Co to za dziadek jest? Wyglądał z daleka normalnie, myślałem, że się pogonimy, a on jakiś taki nieruchawy. Do kitu z takim kumplem. Swoją drogą warto mu pokazać, że ja tu rządzę. Suka i Kot już to wiedzą. Przebiegnę się po podwórku, sprawdzę przed wieczorem, czy wszystko gra.


Frotka

Jak zwykle, próbowali mnie namówić, żebym wyszła na siusiu. O, nie, nie w burzę! Czy oni naprawdę nie rozumują, że mam taką fobię? Człowiek podobno ma cudowny Rozum. To powinni więcej rozumować. I rozumować psa, a może rozumieć, w każdym razie — wiadomo o co chodzi. Zresztą, co oni tam wiedzą o psiej psychice… Wyszłam. Ten „nowy” całkiem jak Młody, tylko taki spokojniejszy, podobnie jak ja. No, swoje lata się ma. Powąchaliśmy się, ale jak się zakręcił koło mojego zadka, to pokazałam mu mój „uśmiech”. Niech sobie nie pozwala za dużo! Idę spać.


Prezes

I znowu przywlekli do domu kolejne paskudztwo, w dodatku stare! Jakby życie z dwoma psami pod jednym dachem nie było dość trudne! Cały czas mam w pamięci to małe szkaradztwo, które oni nazywają teraz Boy’em. Był brzydki i został brzydki. Fu!

Wyszedłem, żeby im pokazać, że mi się to zupełnie nie podoba. Postanowiłem też nie wracać — jak zazwyczaj — około czwartej rano. Niech się pomartwią. No to chłopak wyszedł po mnie na drogę i zajrzał do rury w kanałku, gdzie się skryłem przed deszczem. I jeszcze jakieś zarzuty, że ponoć się piskliwie darłem! Ja, piskliwie? Schowałem się, bo mi tak pasowało i tyle. No odrobiny prywatności mieć nie można! Idę spać.

18 lipca

Bruno

Trochę mi lepiej. Nowa Pani i Nowy Pan dbają o mnie. Podobało mi się jak mnie czesali, już dawno nikt tego nie robił… Jedzenie też dobre i miejsce swoje mam na kocu. Mieszkają tu tacy dwoje. On to normalnie jest wariat, ale cóż młodość, też taki byłem kiedyś, a ona sympatyczna, może w moim wieku, a może starsza. Nie zbliżaliśmy się zbytnio, rozmowna nie jest, to nie zaczepiałem za bardzo, ech, kobiety…


Frotka

Wyszłam na krótki spacer. Nie grzmi i nie huka piorunami, to się troszkę uspokoiłam. Wydaje mi się, że kiedyś tak strasznie nie grzmiało i nie błyskało. Świat się zmienia. Kości też już nie takie jak kiedyś. Nawet te wykopane z ziemi nie mają tego smaczku co dawniej. No, prawda, że teraz to mi jedzenie, jak oni to mówią „kupne” dają, nie rozumiem czy to ma jakiś związek z kupą? Pani gotuje z mięsem albo rybą. I to jest dobre, ale dają nam takie kuleczki, co je nazywają „chrupkami”, też dobre. Zresztą ja tam wybredna nie jestem, zjem wszystko, i ciasteczko i mięsko i chlebek. Widzę, że Nowy podobnie, tylko ten nasz Boy chimeryczny jakiś, słodkiego w ogóle nie chce (jak można nie chcieć?) a jak się podnieci, że idziemy na spacer to w ogóle pluje, jak mu Pani coś da! Karygodne!

Pani mówi, że nie powinnam dużo jeść, bo jestem za gruba. A sama to co? Patyka też nie przypomina… Lubię sobie podjeść. A bo to wiadomo, czy jutro miska będzie pełna?

Jak się miało taki los jak ja, to się jedzenie szanuje. I każdy kawałeczek kości. Nawet starej. Ten Drugi mieszka na razie w garażu, ciekawe, czy pozwolą mu spać z nami?


Prezes

Patrzyłem przez okno na Nowego. Nie rozumiem po co im drugi prawie taki sam? W ogóle po co im psy? Jeszcze nie widziałem, żeby któryś przyniósł coś do domu! Ja — to co innego. Nie tylko mam dobry gust — wybieram najlepsze sztuki, ale też znam się na rzeczy. Dlaczego Pani nie chciała tego szpaka? Świeżutki był, młody, trochę mu tylko skrzydełko nadgryzłem, ale prawie nie było widać. Dziwni ci Ludziowie… jak tylko u nich zamieszkałem to przynosiłem wszystko do domu, jak porządny kot. Ale nie chcieli. Może im nie smakują myszy? No, ale zajączka i nietoperza też nie zjedli. Nie rozumiem.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 10.97
drukowana A5
za 25.01
drukowana A5
kolorowa
za 46.78