Rozdział 1
Nowa Żelazna Kurtyna
Aleksiej nadzorował likwidację ostatnich resztek dawnej Armii Radzieckiej.
— Cały sprzęt… wszystko co zbudowałem ma zniknąć w jednym referendum. — szepnął.
Patrzył jak flaga Naddniestrza jest zwijana i chowana za gablotę, jakby należała do muzeum.
— I co ja mam jej powiedzieć Irina? — spytał żony. — Że państwo, w którym się urodziła już nie istnieje?
— To ludzie dokonali wyboru Aleksiej. — powiedziała Irina. — Gdyby to ode mnie zależało… nigdy bym się na to nie zgodziła.
— A więc to koniec… nie mamy ojczyzny, nie mamy sensu istnienia.
— Towarzyszu. — podszedł do nich rosyjski oficjel. — Pan prezydent chce się z wami widzieć. — powiedział.
…
Prezydent stał przy oknie. Za szybą Kreml tonął w zimowym półmroku. Nie odwrócił się od razu.
— Wie pan, generał Kowalczuk… — powiedział spokojnie. — Historia nigdy nie kończy się tam, gdzie chcą tego ludzie.
Aleksiej stał na baczność.
— Panie prezydencie, Naddniestrze wykonało wolę obywateli. Armia została rozwiązana. Flaga… zdjęta.
Prezydent uśmiechnął się krótko.
— Flaga to tylko materiał.
— Nie dla nich. — odparł Aleksiej cicho. — Nie dla mnie.
Prezydent odwrócił się wreszcie i spojrzał mu w oczy.
— Ilu ludzi pan stracił?
— Wszystkich, których wychowałem w jednym kraju, który już nie istnieje.
Zapadła cisza.
— Wie pan, co jest największym błędem Zachodu? — zapytał prezydent. — Myślą, że wraz z końcem Związku Radzieckiego skończyła się Rosja.
— A skończyła się? — spytał Aleksiej.
Prezydent podszedł do mapy wiszącej na ścianie. Nie była to mapa świata. Była to mapa Eurazji.
— Nie. Ona tylko… zmieniła skórę.
Wskazał palcem na obszar dawnego ZSRR.
— Naddniestrze było ostatnim pomnikiem starego porządku.
— A teraz?
— Teraz stanie się legendą. A legendy są potężniejsze niż armie.
Aleksiej zacisnął pięści.
— Moi ludzie nie chcą legend. Chcą ojczyzny.
Prezydent skinął głową.
— Właśnie dlatego pana wezwałem.
— Do czego?
— Do budowy nowej.
Aleksiej spojrzał na niego z niedowierzaniem.
— Nowej Rosji?
— Nie. — Prezydent uśmiechnął się chłodno. — Nowego Związku.
Podszedł bliżej.
— Świat znów się dzieli, generale. Na tych, którzy narzucają wartości… i tych, którzy budują własne.
— A Naddniestrze?
— Było końcem epoki. Pan będzie początkiem następnej.
Aleksiej milczał.
— Chce pan, żebym zdradził to, co pozostało z ZSRR?
— Nie. — odparł prezydent. — Chcę, żeby pan je przekształcił. Z muzeum w fundament.
Wyciągnął teczkę i położył ją na stole.
Na okładce widniał napis:
PROJEKT: RUSOSFERA
TAJNE
— Armia bez granic. Ideologia bez sierpa i młota. Imperium bez nazwy imperium.
— A wolność? — zapytała cicho Aleksiej.
— Wolność jest luksusem zwycięzców.
Prezydent spojrzał mu w oczy.
— Jest pan gotów służyć nie przeszłości… lecz przyszłości?
Aleksiej wziął teczkę do ręki. Przez chwilę wahał się.
— A jeśli historia znowu nas potępi?
— Historia zawsze potępia przegranych. — odparł prezydent. — My nie zamierzamy przegrać.
Zapadła cisza.
Za oknem rozbrzmiał dźwięk dzwonów Kremla.
— Witamy w nowej epoce, generale.
Aleksiej spojrzał na rosyjski trójkolor, sztandar przez niego znienawidzony.
— Jeśli przysięgnę Rosji… stracę tożsamość. — wyszeptał po polsku.
…
Irina weszła do MSW nie było już portretów komisarzy.
— Witamy w FSB pani major. — powiedział sekretarz.
— Nigdy nie będę panią major. — wyszeptała. — Nie dla siebie.
Weszła do swojego gabinetu. Tego, który do niedawna jeszcze uważała za swój dom.
— Nie jestem Rosjanką. — powiedziała do siebie.
…
— Ali. — Swietłana podeszła do niego. — Ty się na to zgadzasz? Jeszcze kilka lat temu gardziłeś Rosją.
— Jestem żołnierzem. — powiedział do niej. — Ty też przysięgałaś Rosji.
— Przez ciebie zginęli rodzice, przez twą lojalność do Związku Radzieckiego.
— A z ciebie siostrzyczko zrobiono Rosjankę. — odparł Aleksiej.
— Nie pozwólmy im jej zepsuć. — powiedziała patrząc na zdjęcie Nadieżdy.
— Tak, w szkole niech się uczy rosyjskiego my nauczymy ją polskiego. — Aleksiej uśmiechnął się.
— Przepraszam, że państwu przeszkadzam. — powiedział jeden z urzędników. — Ale czekają na was.
— Rozumiemy. — powiedział po chwili.
…
Aleksiej po odprawie rozkazał wciągnąć nową flagę na maszt flaga była czerwona w prawym górnym rogu znajdowały się dwie gwiazdy symbolizujące Rosję i Białoruś.
— Stare barwy… nowe znaczenie. — mruknęła Irina.
— Oboje wiemy, że wolałabyś stary sierp i młot. — powiedział do niej Aleksiej.
— Nadal się nie mogę przyzwyczaić do tego symbolu. — wskazała dwugłowego orła na czapce.
— Ja zresztą też. — odparł.
— To tylko ptak. — powiedziała Swietłana.
— To nie jest zwykły ptak. — Irina spojrzała na nią ostro. — To symbol, za który kiedyś by rozstrzelali.
— Ja z kolei nie mogę pogodzić się z tym, że jestem już Rosjaninem…
— Ali. — siostra spojrzała na niego. — Co się stało to się nie odstanie.
— Wiem. — odparł. — Wiem Swietła.
— Pani major. — oficer FSB podał Irinie teczkę. — Prezydent wzywa, w trybie pilnym.
— Rozumiem.
…
Putin siedział przy stole.
— Jestem Władimirze Władimirowiczu. — Irina weszła ubrana w starym mundurze politruka.
— Wie pani, czemu to zrobiłem?
— Czemu przekształciłeś moją ojczyznę w to coś?
— Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. — zaczął prezydent. — Ale skoro musisz wiedzieć… Związek i tak by upadł…
— Odrodził się w 1992.
— Tak, ale Naddniestrzańska SSR była zbyt słaba, mały pas ziemi bez większych okręgów przemysłowych. — ciągnął Putin. — Włączenie do Państwa Związkowego było jedyną możliwą opcją.
— Jeśli mogę spytać… od kiedy istnieje ten twój,,Nowy Związek”?
— Od 26 stycznia 2000 roku. — odparł beznamiętnie. — Wiesz Irino, sam uważam, że rozpad ZSRR był największą katastrofą poprzedniego stulecia.
— Więc chcesz go odbudować?
— Chcę odbudować naszą pozycję, widzisz towarzyszko, Zimna Wojna nie zakończyła się, my po prostu ulegliśmy chwilowemu osłabieniu.
— Dawne państwa Układu Warszawskiego i Państwa Bałtyckie są częścią Unii Europejskiej. — wyjaśniła Irina.
— Wiem, jesteśmy dobrze poinformowani.
— Władimirze nie myśl, że zrobiliśmy referendum ludowe, bo tak chcieliśmy, tak zdecydował Naród Radziecki.
— Rozumiem. — odparł Putin. — Widzisz, Ameryka i Europa myślą, że jestem dyktatorem, ale ja po prostu buduję nowy ustrój naszego Związku.
— O ile mi wiadomo to w 1994 Kazachstan chciał przekształcenia WNP w Związek Eurazjatycki.
— Tak, ale Jelcyn odmówił, zresztą prywatnie powiem, że tylko niszczenie mu dobrze wychodziło.
— A Ty?
— Na razie jeszcze nie zdecydowałem. — powiedział.
— W każdym razie po co zostałam wezwana?
— Ty i ten Polak macie kontakty. — na twarzy Putina pojawił się ironiczny uśmiech. — Demokracja Suwerenna nie jest wroga Zachodowi, ale Zachód myśli inaczej.
— Mam ich przekonać?
— Nie, masz dać iluzję. — odparł.
— Rozumiem.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
Za oknem przejechała kolumna czarnych samochodów.
Światła przecięły śnieg jak ostrza.
— Chcesz negocjacji? — spytała.
Putin spojrzał jej prosto w oczy.
— Chcę czasu. — odpowiedział. — Każde imperium, nawet jeśli zaprzecza temu słowu, potrzebuje czasu, by zdecydować, czym naprawdę chce być.
Przesunął palcem po mapie:
Moskwa,
Mińsk,
Kijów,
Warszawa.
Na tym ostatnim punkcie zatrzymał dłoń nieco dłużej.
— Polska jest kluczem do pamięci Zachodu. — powiedział ciszej. — A Rosja do pamięci Wschodu. Jeśli obie strony nadal będą mówiły tylko językiem strachu, skończymy tam, gdzie zawsze kończą cywilizacje, które zapominają rozmawiać.
Spojrzał na nią uważnie.
— Dlatego potrzebuję was obojga.
…
Aleksiej znów wyjechał do Warszawy.
Spojrzał na adres.
Zapukał.
Anna otworzyła mu drzwi.
— Aleksy…
— Aniu.
— Polska jest w Unii Europejskiej. — powiedziała. — Nie możesz od tak tu być.
— Właśnie dlatego mogę. — powiedział powoli.
Polka spojrzała na niego.
— Kocham cię i jest mi wszystko jedno. — rzekła przytulając się do niego.
Ten po chwili odwzajemnił.
— Zrozum, mam żonę, córkę.
— Domyślam się. — powiedziała. — Widziałam twoje wystąpienia.
— Teraz niestety naprawdę nie ma Związku Radzieckiego.
— Nadal żyjesz poprzednim życiem Alek. — Anna spojrzała na flagę Unii Europejskiej.
— Posłuchaj to nie był mój wybór.
— Wiem. — uśmiechnęła się smutno. — Pamiętasz jeszcze w ogóle początek tego wszystkiego?