E-book
23.63
drukowana A5
45
drukowana A5
Kolorowa
65.65
Paweł z Eginy Medyczne kompendium w siedmiu księgach

Bezpłatny fragment - Paweł z Eginy Medyczne kompendium w siedmiu księgach

Księga V — Urazy odzwierzęce i trucizny

Objętość:
114 str.
ISBN:
978-83-8431-907-9
E-book
za 23.63
drukowana A5
za 45
drukowana A5
Kolorowa
za 65.65

Księga V — Urazy odzwierzęce i trucizny

Tom V

red.: dr Łukasz Nowok

Aleksandra Jendyk


Naszym Mamom

Słowem wstępu

Pomimo powstawania licznych prac na temat historii medycyny, nie doczekaliśmy się jeszcze w Polsce kompleksowego tłumaczenia, czy chociażby swobodnego opracowania materiałów dotyczących medycznej wiedzy naszych przodków. Tak jak przed kilkunastu laty mogliśmy się doczekać reprintu traktatu dotyczącego szkoły salernitańskiej, czy przeglądowej pracy dotyczącej pracy medyków, tak wciąż brakuje nam ogólnodostępnej bazy źródłowej, która pozwoliłaby nam poznać zarówno sposób myślenia medyków przełomu starożytności i średniowiecza, jak też dała podbudowę pod poznanie i ocenę ich pracy.

Taki jest też cel tego cyklu prac, którego trzeci tom z siedmiu opracowań autorstwa Pawła Egenity, będzie miał wypełnić lukę w wiedzy i materiale źródłowym niezbędnym dla pracy historyków, a także części lekarzy. Z jednej strony wzbogaci on dostępną literaturę medyczną o (w moim odczuciu) najcenniejsze zabytki starożytnej nauki, z drugiej natomiast pozwoli odnaleźć punkt wyjścia dla dzisiejszej, tak bardzo zaawansowanej medycyny, która nieraz daje odczuć, że zapomniała skąd się wywodzi.

Głównym problemem z jakim musimy się zmierzyć jako ludzie współcześni badający dzieje medycyny starożytnej i średniowiecznej jest nasze podejście do tematu. Powszechnie pokutuje w naszej mentalności przeświadczenie o zacofaniu i prymitywizmie dawnej medycyny, co upowszechniło się dzięki pisarzom i badaczom okresu oświecenia, oraz późniejszym przedstawieniom w popkulturze. W tym miejscu należy ponownie zaznaczyć, co jeszcze nie raz będzie miało miejsce, że średniowieczni lekarze nie podejmowali swoich decyzji przeciwko pacjentowi, ale posługując się najlepszą dostępną dla nich wiedzą, robili co w ich mocy, by go uleczyć, albo przynajmniej zatrzymać postęp choroby.

W wielu wypadkach wynikało to też ze specyficznego podziału specjalizacji medycznych, o czym tylko pobieżnie tutaj wspomnę. Medyków okresu starożytności i średniowiecza można podzielić na lekarzy ran, czyli dzisiejszych chirurgów, lekarzy, którzy starali się diagnozować pacjenta poprzez zbieranie obszernego wywiadu i obserwacji, zielarzy, którzy pod napływem zwyczajów arabskich przekształcili się w aptekarzy i operatorów, których dzisiaj moglibyśmy bardziej przyrównać do dzisiejszych ratowników medycznych, a także znachorów, którzy świadczyli swoje usługi głównie ludności ubogiej i wiejskiej. W chwili gdy pierwsi w zachodniej Europie nie tylko nie starali się ze sobą współpracować, ale wręcz podważali wzajemnie swoje kompetencje, tak zielarze i znachorzy dysponując tylko wiedzą zdobytą przez doświadczenie, starali się pomóc potrzebującemu, co niejednokrotnie kończyło się dla nich posądzeniem o czary. Zdecydowanie inaczej sytuacja wyglądała na terytoriach Europy południowej, czyli pograniczu powstających państw słowiańskich i Cesarstwa Bizantyjskiego. Tutaj właśnie, pierwotnie zakonserwowana, nauka medyczna wzbogacona następnie o odkrycia arabskie współpracowała ze sobą.

Niewolno nam zapominać, że przez cały omawiany przez nas okres podstawą medycyny zarówno zachodniej jak i bizantyjskiej była starożytna teoria humoralna nazywana również teorią cieczy, która zakładała istnienie czterech cieczy występujących w organizmie i wiążących się z czterema głównymi organami, odpowiadającymi zarazem czterem żywiołom (powietrze, ziemia, ogień i woda). Tak też odpowiednikiem ognia w organizmie miała być wątroba i związana z nią żółta żółć. Serce jako odpowiednik powietrza odpowiadało za krew, mózg będący synonimem wody za śluz, a związana z ziemią śledziona za czarną żółć. Zgodnie z tym poglądem zachowanie równowagi pomiędzy wszystkimi czterema organami, żywiołami, cieczami miało zapewnić organizmowi zdrowie, a jej zachwianie doprowadzało do wystąpienia określonej choroby, dla podjęcia której leczenia należało zastosować medykamenty o właściwościach przeciwnych. Teorii tej właśnie była podporządkowana większość wykorzystywanych przez lekarzy terapii mających na celu wyrównanie poziomów cieczy, czy też humorów w organizmie pacjenta. Zachowane przekazy wskazują jednoznacznie, że bizantyjscy medycy praktykowali zgodnie z zaleceniami Hipokratesa i Galena, których prace, jak wiadomo, przekazali później medykom arabskim.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na człowieka uważanego za ojca medycyny, a mianowicie Hipokratesa, którego prace i obserwacje stały się solidnym fundamentem nauk medycznych dla przyszłych pokoleń. Według niego choroba jest procesem biologicznym, stanowiącym reakcję organizmu na czynniki środowiskowe, niewłaściwy tryb życia czy inne bodźce, a nie jak często uważano karą zsyłaną przez bogów czy demony. Zgodnie ze spostrzeżeniami Hipokratesa każdy organizm jest obdarzony naturalną siła leczniczą przez co dąży do przywrócenia zachwianej infekcją równowagi. Idąc tym tropem, ojciec medycyny zakładał, że ważniejsze od samej diagnozy jest prognozowanie losów chorego. Zgodnie z tą ideą przywrócenie zdrowia choremu jest głównym zainteresowaniem lekarza. Z tekstów, których autorstwo przypisuje się Hipokratesowi, możemy dowiedzieć się, że leczenie powinno opierać się na wspomaganiu naturalnych procesów regeneracyjnych organizmu, a terapia nigdy nie powinna szkodzić pacjentowi, co było również krytyką działań określanych dziś jako terapia uporczywa.

Hipokratejskie spojrzenie na medycynę zaczęło zanikać wraz z rozwojem chrześcijaństwa. Dopiero nauki Hildegardy z Bingen i Paracelsusa, którzy głosili iż to Bóg pokazał i zalecił środki lecznicze, a wszystkie łąki i pagórki są aptekami, przyczyniły się do ponownego rozwoju nauk medycznych. Warto tutaj również zwrócić uwagę na pierwsze kroki mające na celu zaadaptowanie medycyny do potrzeb nowej religii. Miejsce demonów zsyłających choroby i boga Asklepiosa zajęli święci patronowie, za wstawiennictwem których chory miał starać się o uzdrowienie. Tak też miejsce Asklepiosa zajął święty Łukasz Ewangelista, w religii prawosławnej określany równym apostołom. W początku IV wieku, grono patronów lekarzy i świętych za wstawiennictwem których można było prosić o uzdrowienie zostało powiększone o świętych męczenników Kosmę i Damiana, którzy jako chrześcijańscy lekarze zostali ścięci za panowania cesarza Dioklecjana w 303 roku.

Ważnym elementem diagnozowania pacjenta przez lekarzy bizantyjskich była obserwacja, czyli technika sugerowana już przez ojców medycyny. Stąd też lekarz przed postawieniem diagnozy przystępował do dokładnych oględzin pacjenta. Opierały się one na obserwacji koloru i gęstości moczu i kału, koloru i charakteru zmian skórnych, sposobu wymowy, częstości i siły oddechów, koloru białek i wielkości źrenic, a także pulsu pod względem jego szybkości, zmienności i siły. Ponadto Jan Zachariasz Aktuarius, będący lekarzem nadwornym basileusa Andronika II Paleologa dla ułatwienia i przyspieszenia badania moczu, skonstruował w XIV wieku specjalną fiolkę do badania moczu, czym przyczynił się do rozwoju późniejszej dziedziny nazywanej urologią. Jego wynalazek dzielił mocz na jedenaście części, które były przypisane do poszczególnych części ciała pacjenta. Miejsce w którym w fiolce pojawiał się osad lub zmiana kolorystyczna, sugerowały medykowi, która część ciała pacjenta została zaatakowana przez schorzenie. Po dokonaniu diagnozy lekarz podejmował próbę likwidacji zaistniałej anomalii. Zgodnie z obowiązującymi zasadami podejmowano się tego przez wydanie pacjentowi odpowiednich zaleceń względem diety lub zmiany trybu życia — zwiększenia lub zmniejszenia aktywności fizycznej. Rzadziej niż w późniejszych wiekach przepisywano leki. Wynikało to z kilku prozaicznych powodów. Pierwszym była dostępność — pierwotnie, do wykrystalizowania się zawodu aptekarza to lekarz musiał sporządzać odpowiednie medykamenty. Kolejnym było przekonanie, że leki należy zlecać dopiero w ostateczności, kiedy dieta i zmiana stylu życia nie pomagają, bądź choroba przybiera na sile. W tym wypadku możemy zauważyć znaczącą rozbieżność pomiędzy medycyną średniowieczną a współczesną, kiedy to wszelkiego rodzaju medykamenty są przepisywane bez zastanowienia. Ostatnią ze stosowanych kuracji było upuszczanie krwi, które w zgodzie z obowiązująca teorią humorów miało regulować poziom cieczy w organizmie pacjenta. Należy tutaj zauważyć, że zabieg ten nie był tak powszechnie stosowany w średniowieczu jak przekazuje nam to popkultura czy badacze okresu nowożytnego. Ponadto upuszczanie krwi za pomocą skalpela lub specjalnie przygotowanych do tego stalowych, zaostrzonych rurek było znacznie częstsze w Europie Zachodniej niż w medycynie bizantyjskiej.

W tym miejscu docieramy do autora niniejszej pracy, czyli Pawła z Eginy. Ten żyjący w latach 625—690 lekarz i chirurg biegle władał zarówno greką jak i łaciną. O życiu Pawła niestety nie wiemy zbyt wiele. Wiadomo natomiast, że podróżował zarówno po terenie Cesarstwa Bizantyńskiego jak i po świecie islamskim, gdzie przekazywał swoją wiedzę i prace arabskim uczonym. W jego dziełach wielokrotnie możemy znaleźć odniesienia do największych autorytetów medycy: Hipokratesa, Galena czy Aleksandra z Tralles. Paweł ze względu na swoje największe dzieło (Epitomes iatrikes biblio hepta, czyli Medyczne Kompendium w siedmiu księgach), z którym właśnie możemy się mierzyć, jest nazywany ostatnim antycznym encyklopedystą. Całość dzieła jest zbiorem aktualnej wiedzy medycznej wschodu i zachodu, dzięki czemu udało się ją zachować dla potomnych.

Dokładność z jaką Paweł opisał sposoby przeprowadzania poszczególnych zabiegów do dzisiaj budzi zdziwienie licznych badaczy. Ponadto w swojej pracy opisał sześćdziesiąt dwa rodzaje tętna mogące wystąpić w czasie choroby, a także jako pierwszy w historii opisał zatrucie ołowiem. Dodatkowo autor poświęcił w niej wiele miejsca opisowi wyglądu i zastosowania poszczególnych narzędzi chirurgicznych. Dalej w tomie poświęconym chirurgii zwraca uwagę na potrzebę utrzymywania narzędzi chirurgicznych w nieskazitelnej czystości, a także sugeruje zatrudnianie przez chirurgów operatorów, którzy mieliby wykonywać lżejsze zabiegi a także dbać o jakość narzędzi. Z jednej strony może to świadczyć nie tylko o większej wiedzy lekarzy bizantyjskich, ale także o ich świadomości dotyczącej potrzeby zachowania zasad higieny w miejscu pracy oraz szpitalu.

Praca Pawła z Eginy została po raz pierwszy wydana drukiem w języku greckim w Wenecji w 1528 rok. Kolejne wydanie ujrzało światło dzienne już dziesięć lat później w Bazylei i było tłumaczone na język łaciński. Trzecie wydanie zostało opublikowane w języku angielskim przez Francisa Adamsa w roku 1834. Wersja angielska została również wzbogacona o komentarze, czyli była pierwszym pełnoprawnym wydaniem źródłowym. Jak zatem widzimy, od ukazania się dzieła w VII wieku, musiało upłynąć ponad osiem stuleci, do pierwszego ukazania się drukiem i prawie tysiąc do jego pierwszego naukowego opracowania. Zgodnie z tym, niniejsze opracowanie jest drugim kompletnym wydaniem Kompendium medycznego w siedmiu księgach w historii i zarazem pierwszym w języku polskim. Niniejsze opracowanie powstało na podstawie najpełniejszych wydań z 1528 i 1538 roku. Było to spowodowane chęcią pracy i przedstawienia tekstu, który nie jest skażony poglądami i spostrzeżeniami innych badaczy.

Dla zachowania jak najlepszego układu pracy, podjąłem decyzję o zachowaniu jej oryginalnego charakteru, czyli publikacji każdej księgi w formie osobnego tomu. Niniejsza Księga V otrzymała podtytuł zgodny z jej główną tematyką brzmiący Urazy odzwierzęce i trucizny, który pozwoli na łatwiejsze odnalezienie się w całym zbiorze. Z decyzją dotyczącą wydawania każdego tomu jako osobnej książki, związana też jest druga decyzja o zamieszczeniu na końcu każdego tomu jedynie skróconej bibliografii, by dopiero w tomie ostatnim zamieścić pełen zapis bibliograficzny.

Również w tym tomie, wzorem poprzednich, autor przedstawia sposoby sporządzania leków i ich aplikowania. Tym razem w ich składzie poza tradycyjnie pojawiającymi się elementami roślinnymi i mineralnymi, często występują składniki zwierzęce. Należy zauważyć, że już w pierwszym tomie pojawiał się klej zajęczy w przypadku ząbkowania u niemowląt, jednak w medykamentach prezentowanych w tej księdze częste zastosowanie znajduje mięso, tłuszcz i wydzieliny bobra. Dziś ten składnik jest w Polsce niemalże nie do zdobycia, tak też nie zachęcamy do polowania na bobry w celu sprawdzenia skuteczności ich elementów, a przyjęcie na wiarę, że niegdyś bóbr był traktowany jako element lekarstw. Trzeba też zwrócić uwagę, że jak do tej pory zdążyliśmy się przyzwyczaić do zalecania jako lekarstwa takich ciekawostek jak woda z miodem, czy ocet z miodem lub ocet z wodą, bądź też proszków powstałych na skutek rozdrabniania minerałów, tak w tym tomie do środków leczniczych zostały dołączone takie elementy jak miedź, kreda, rtęć lub ołów, które dzisiaj nie są postrzegane jako bezpieczne do stosowania. Stąd też zdecydowanie odradzam próbowanie przedstawionych w tym tomie kuracji, a bardziej potraktowanie ich jako ciekawostki i pewnego poglądu na starożytną i średniowieczną wiedzę medyczną.

Wstęp autora

Skomponowałem ten utwór dla uzyskania pełnego zbioru wiedzy starożytnych pisarzy, którzy w swoich notatkach nie pomijali niczego, co było przydatne dla ich sztuki. Dlatego podjąłem się tej czynności, tworząc traktat, który jak się wydaje posłuży jako komentarz dla tych, którzy nie mogą się zdecydować na konsultację. Wydaje się dziwne, że lekarze nie posiadają komplementarnych i oficjalnych, jak to nazwać, streszczeń, w których zawarte są wszystkie sprawy służące do natychmiastowego użycia podczas leczenia, a które często zaniedbujemy, a które mogą przyspieszyć proces [leczenia]. Mając na uwadze, że konieczność szybkiego działania pomaga w leczeniu jak mawiał Hipokrates, a lekarze w miastach mają zbyt wiele książek by poszukiwać [rozwiązań], a [lekarze] na polach i miejscach pustynnych czy morskich statkach gdzie także pojawiają się choroby nie mają ich wcale, powstaje ta praca. Trzeba jednak pamiętać o wszystkich prawidłach sztuki uzdrawiania i wszystkich substancjach z nim związanych. Dlatego skompilowałem ten krótki zbiór z dzieł starożytnych i dołożyłem niewiele z własnych spostrzeżeń, które sam wypróbowałem w swojej praktyce. Zaznajomiłem się z wieloma najwybitniejszymi pisarzami w zawodzie [lekarza], szczególnie z Orybazjuszem, który pisał później niż Galen i zawarł w pracy najważniejsze co związane ze zdrowiem i z ich prac wybrałem to co najlepsze. Nie było to proste, gdyż samo dzieło Orybazjusza obejmuje siedemdziesiąt ksiąg, a inna praca Eustacjusza pozbawiona jest wielu chorób, a w innych podaje się niepełny opis i błędny sposób leczenia. Dlatego obecna praca zawierać będzie opisy, przyczyny i metody leczenia wszystkich chorób, czy to dotyczących całego organizmu, czy poszczególnych jego organów i to nie w sposób skrócony, ale tak obszerny jak to tylko możliwe.

W pierwszej księdze znajdziesz wszystko co dotyczy higieny, oraz ochrony zdrowia w zależności od pór roku, temperamentów i tak dalej. Także są tutaj [przedstawione] zastosowania różnych artykułów spożywczych.

W drugiej wyjaśniono cały przebieg gorączki, wraz ze wszystkimi jej rodzajami, objawami i wywoływanymi przez nią chorobami, a także z przyczynami ich powstawania, metodami leczenia i skutkami ich przebycia.

Trzecia księga odnosi się do schorzeń występujących od czubka głowy, schodząc do stóp i sposobów ich leczenia.

Czwarta poświęcona jest chorobom wewnętrznym, a także widocznym, które nie ograniczają się do jednej części ciała, ale wpływają na jego całość. Dotyczy również jelit i żyjących w nich robaków.

W piątej opisuję rany i ukąszenia jadowitych zwierząt, a także choroby przez nie [zwierzęta] przenoszone i metody ich leczenia. Potem piszę o szkodliwych substancjach.

W szóstej księdze zawarte jest wszystko co dotyczy chirurgii. Zarówno to co dotyczy się mięsistych części [ciała] jak i ekstrakcji czy też kości, obejmując złamania i dyslokacje.

Siódma księga zawiera opis właściwości lekarstw, od prostych po złożone, a także tych spraw, o których zapomniałem wspomnieć w poprzednich sześciu księgach. Nie uważałem za stosowne przedstawiać wszystkich preparatów, aby nie wywoływać zamieszania, ale jedynie takich, które są skuteczne i które łatwo znaleźć.

I. Ogólne środki zapobiegawcze przed zwierzętami jadowitymi

Przystępując do przedstawienia zwierząt, które wydzielają trucizny, rozpoczniemy od kilku uwag ogólnych na ich temat, najpierw omawiając środki zapobiegawcze przeciwko nim.

Jeśli zatem ktoś zmuszony jest spać w miejscach, gdzie występują zwierzęta jadowite — zwłaszcza tam, gdzie roi się od salamander, pajęczaków albo gadów — należy pozamykać ich nory w ziemi, stosując czosnek utarty z wodą albo jedną z roślin, które za chwilę wymienimy; a także okadzać pomieszczenie następującymi substancjami: palonym rogiem jelenim, palonymi racicami lub włosiem kozim, gagatem (czarnym kamieniem), bituminem, bdellium, galbanum, wiórami cyprysu lub cedru, nasionami czarnuszki, feruli, liśćmi krzewu czystka, kalaminą, castoreum, korzeniem rozmarynu, kocanką, lub innymi silnie pachnącymi substancjami. Komary zwłaszcza można odpędzić przez okadzanie kamieńcem [siarczanem żelaza], nasionami dzikiej czarnuszki oraz kminem w równych proporcjach, a także przy użyciu krowiego łajna. Ponadto należy rozpalać częste ogniska, gdyż gady zwykle uciekają od światła.

Posłanie należy przygotować, posypując je asfodelem, kalaminą, czystkiem, miętą polną, przymiotnem oraz bylicą bożego drzewka; a jeśli nie jest możliwe ułożenie całego posłania z tych roślin, powinny być przynajmniej rozłożone wokół łoża. Należy też zwrócić uwagę na rzeczy przeznaczone do gotowania — aby naczynia na wodę i wino były należycie przykryte.

Ognisk do gotowania nie wolno rozpalać pod niektórymi drzewami, szczególnie pod sosnami i drzewami żywicznymi, gdyż obfitują one w salamandry i jadowite gąsienice. Rozgrzane ciepłem ogniska spadają na jedzenie lub inne naczynia, jeśli te pozostają odkryte.

Ci zaś, którzy pragną szczególnej ochrony, nacierają ciało płynnym ceratem sporządzonym z wosku, olejku różanego i niewielkiej ilości galbanum, z dodatkiem wiórów rogu jeleniego lub kminku etiopskiego. Liście malwy roztarte z oliwą, wcierane w skórę, w szczególny sposób chronią przed pszczołami i osami.

II. Ogólne postępowanie w przypadku ukąszenia lub użądlenia przez jakiekolwiek jadowite zwierzę

Jeśli ktoś zostanie ukąszony lub użądlony przez jakieś zwierzę jadowite, należy niezwłocznie poddać miejsce ukąszenia ssaniu. Osoba ssąca nie powinna być na czczo, a zanim rozpocznie, powinna najpierw wypłukać usta winem i zatrzymać w nich nieco oliwy. Następnie — jeśli tylko miejsce ukąszenia na to pozwala — powinno się zastosować bańki ogniowe przy użyciu silnego żaru, jednocześnie nacinając otaczające tkanki, albowiem trucizna jest w ten sposób odciągana z ciała wraz z kałem i krwią, które zostają wyssane na zewnątrz. Miejsce rany należy również przyżegać, tak aby powstał strup przyżegleniowy [eschara], a w razie potrzeby można wykonać amputację końcowej części członu, jeśli zwierzę było szczególnie jadowite, jak żmija, żararaka (aspis), cerastes (rogata żmija) czy inne podobne. Galen przytacza przykład pewnego winogrodnika, który — ugryziony przez żmiję i rozpoznawszy zwierzę — natychmiast odciął nożem palec, który został ukąszony, i w ten sposób całkowicie uniknął niebezpieczeństwa.

Jeśli jednak trucizna zdążyła już roznieść się po organizmie, należy niezwłocznie upuścić krwi. Należy też podać do jedzenia pieprz i czosnek, a do picia mocne wino, aby wypełnić organizm świeżymi oparami i odpowiednim ciepłem. Następnie na miejsce ukąszenia przykłada się kataplazmy rozgrzewające i pobudzające, np.: mieszaninę popiołu z kapusty lub fig z octem; z ługiem albo zalewą z solanki; cebulę zmieszaną z kaszą [polenta] lub z chlebem; por z solą; ciepłą płynną smołę z solą; żywicę cedrową; kozi nawóz. Można również polewać ranę gorącym octem, w którym gotowano kalaminę, albo octem wymieszanym z wodą morską lub solanką.

Na ranę przykłada się także zwierzęta — szczególnie kury — rozcięte na gorąco i jeszcze ciepłe, ponieważ wchłaniają truciznę i łagodzą ból. Można stosować plastry, np.: z solą, z rozmarynem i pianą morską oraz wszelkie środki o charakterze drażniącym i ostrym. Ogólnie wszyscy ukąszeni lub użądleni przez zwierzę jadowite — jeśli tylko tkanki głębokie nie są całkowicie wolne od trucizny — powinni najpierw przyjąć napoje lecznicze zawierające: cykorię; wrzos; traganek z octem; bitumin i kolcowój (krzew Chrystusowy) w tej samej mieszance; odwar z kolcowoju; 2 drachmy wysuszonej łasicy z winem (środek bardzo wychwalany); krew żółwia morskiego; drachmę castoreum z rozwodnionym winem; drachmę kadzidła; sok z porów; pinia; dziki seler; cynamon; aristolochia; nasiona agnus castus; szyszki cyprysowe; pieprz; nasiona koniczyny; jagody laurowe; raki rzeczne pieczone lub gotowane.

Teriak złożony na ukąszenia jadowitych zwierząt i substancje trujące, oraz dla ukąszonych przez żmije i skorpiony: bryonia, opoponaks, irys iliryjski, korzeń rozmarynu, imbir — po 4 drachmy każdego; aristolochia — 5 drachm; kadzidło i ruta dzika — po 3 drachmy; mąka z wyki — 1 drachma. Forma: uformować trociska przy użyciu wina, podawać 3 obole z winem. W dalszym postępowaniu wskazane jest również zastosowanie środków przeczyszczających, napotnych, oraz podawanie teriaku z żmij.

III. O osobach pogryzionych przez wściekłe psy i o hydrofobii

Umieściliśmy opis dotyczący osób pogryzionych przez wściekłe psy na pierwszym miejscu spośród wszystkich [pogryzień], ponieważ zwierzęta te są liczne i udomowione oraz często zapadają na wściekliznę; ponadto choroby tej trudno uniknąć, a niebezpieczeństwo jest nieuchronne, jeśli nie zastosuje się wielu właściwych środków. Psy najczęściej stają się szalone podczas gwałtownych upałów, lecz — jak mówi Lucan — czasem również podczas skrajnego zimna. Gdy oszaleją, unikają picia i jedzenia, gdy są spragnione, lecz nie piją; najczęściej dyszą, opuszczają uszy i wydzielają obfitą, pienistą ślinę. Zazwyczaj nie wydają żadnych dźwięków i jakby popadają w delirium, tak że nie poznają osób, z którymi na co dzień obcują. Dlatego też atakują bez szczekania wszystkie napotkane stworzenia — dzikie zwierzęta i ludzi — i gryzą je. Ich ugryzienie początkowo nie wywołuje żadnych szczególnych objawów poza bólem rany; lecz później sprowadza schorzenie zwane wodowstrętem [hydrophobia], które rozpoczyna się drgawkami, zaczerwienieniem całego ciała, zwłaszcza twarzy, potami i niepokojem. Chorzy odczuwają wstręt na widok wody, a niektórzy — na widok jakiegokolwiek płynu. Niektórzy szczekają jak psy i gryzą osoby, które się do nich zbliżają — i w ten sposób przenoszą to samo schorzenie.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 23.63
drukowana A5
za 45
drukowana A5
Kolorowa
za 65.65