E-book
20.48
drukowana A5
40.69
Patryk i Akademia Wojownika

Bezpłatny fragment - Patryk i Akademia Wojownika


Objętość:
125 str.
ISBN:
978-83-8155-537-1
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 40.69

Patryk i Akademia Młodego Wojownika. Autor: Szamon

PROLOG :

MOŻE ZACZNĘ OD POCZĄTKU. NAZYWAM SIĘ PATRYK. PO PROSTU PATRYK NIE ZNAM SWOJEGO NAZWISKA, A RODZICE NIGDY MI O NIM NIE WSPOMINALI, BO NIE MIELI OKAZJI. NIE ZNAŁEM ICH NIGDY, TAK DOBRZE SŁYSZAŁEŚ DROGI CZYTELNIKU. JESTEM SIEROTĄ OD 2 ROKU ŻYCIA. WYCHOWAŁA MNIE BABCIA. KTÓREGOŚ DNIA RODZICE WYJECHALI Z DOMU I JUŻ NIGDY NIE WRÓCILI. PRZEZ CAŁY CZAS MOJEGO ŻYCIA BYŁA ZE MNĄ TYLKO BABCIA I PRZEZ CHWILE DZIADEK, ZMARŁ JAK MIAŁEM 6 LAT. CHODZIŁEM DO NORMALNEJ SZKOŁY I NORMALNIE SIĘ UCZYŁEM, AŻ DO PEWNEGO DNIA. ZAPOMNIAŁEM O JESZCZE JEDNYM!!!. MAM 13 LAT I PISZĘ DO WAS Z WIOSKI MUNSZU, MAJĄC NADZIEJE, ŻE GDY WY TO CZYTACIE TO JA ŚPIĘ SOBIE W CIEPŁYM ŁÓŻKU PO MOICH PRZYGODACH. ALE MOŻE ZACZNIJMY OD POCZĄTKU… COFNIJMY SIĘ O KILKA MIESIĘCY WSTECZ DO DNIA 13 WRZEŚNIA 2145 ROKU

Rozdział 1 Dziwne Rzeczy w moim życiu

— Tak jesteśmy w dniu 13 września w dniu kiedy to wszystko się zaczęło. Widzicie tego gościa śpiącego jeszcze w łóżku? — To ja Patryk teraz wyglądam jakbym był w innym świecie no nie? — Ale to tylko teraz, Ale ja już siedzę cicho.

Był 13.09.2145 Spałem sobie słodko, ale nie miało to trwać już długo, miałem przedziwny sen śniło mi się, że jestem w jakieś szkole. Nie była to moja szkoła, do której uczęszczałem była inna. Widziałem rodziców rozmawiających z człowiekiem wyglądającym jak 1 z tych wojowników karate co się teraz widuje w TV. O czyżbym zapomniał powiedzieć, że Karate to teraz sport narodowy na całym świecie? Ale nieważne, wracając. Rodzice z nim rozmawiali lecz nic nie słyszałem podszedłem bliżej

— On musi się dowiedzieć — Powiedział Tata

— Musi Poznać prawdę — dodała mama

— Nie jest jeszcze gotowy -Odpowiedział Człowiek — Musimy poczekać aż będzie w odpowiednim wieku wtedy wyślę po niego posłańców.

— Nie możemy czekać — Tata miał minę bardzo zdenerwowaną — Wiesz co nam grozi — warknął On i jego Banda już się dowiedzieli o Patryku i tylko czekają na odpowiedni moment. — Wiesz Józi, że nie podważam twojego autorytetu tylko zwracam uwagę na zagrożenie.

— Rozumiem was niepokój — Odpowiedział Józi — Ale zrozumcie, on jest z Rodu huanów, tych najsilniejszych, jest za mały.

— Ale… -zaczęła Mama

— Damy wam ochronę tyle możemy na razie zrobić — Powiedział ów Człowiek po czym klasnął w dłonie i mój sen zniknął, a pojawił się nowy.

Zobaczyłem jakieś stwory a wśród nich 1 człowieka, i moich rodziców, którzy patrzyli mu prosto w oczy oraz moją babcie byli ubrani w bardzo dziwne stroje, były połączeniem stroju karate i jakieś zbroi.

— Tamara i Ramon oraz Oria Hunowie — cóż za spotkanie — powiedział ów człowiek nisko się kłaniając.

— Daruj sobie Much — Powiedział mój Ojciec — Mów czego chcesz i po co tu przyszedłeś.

— Doszły mnie słuchy o narodzeniu waszego syna — powiedział — czyżby to on miał wypełnić wolę Mistrza? — zapytał

— Nie twój interes — powiedziała moja babcia ze zdrenowaniem.

— O Orio, to ja jestem jedynym, który ma prawo wypełnić jego wolę i zostać jego następcą.

— Nie masz pojęcia o czym mówisz — powiedziała Mama — Mistrz wybrał go osobiście, tylko on ma siłę aby go zastąpić a teraz idź stąd.

— Nigdzie się nie ruszam — Powiedział Much i zakrzyknął — DO ATAKU!!!!

I się zaczęło Stwory ruszyły na babcię oraz rodziców, ale oni użyli czegoś dziwnego i stwory padły, lecz przy tym nie zauważyli, że Much ich ranił Mojej babci nic się nie stało, ale moi rodzice umierali. Mama powiedziała tylko

— Weź Patryka i uciekaj z nim.-Po czym oboje leżeli sztywni. Wkoło babci roztaczała się dziwna aura po czym cały sen znikł. Obudziłem się. Spojrzałem na zegar była 7:30, wyskoczyłem z łóżka jak oparzony szybko się ubrałem i zszedłem na śniadanie.

— Witaj Patryku- powiedziała babcia

— Hej Babciu — odpowiedziałem i zacząłem jeść śniadanie ale byłem tak przygnębiony, że babcia musiała to zauważyć bo zapytała

— Miałeś Sen?

— Tak i to 2 — odpowiedziałem 1 był tam jakiś Józi i rodzice z nim rozmawiali a w 2 to widziałem jakaś waszą walkę i śmierć rodziców.

— No cóż czas żebyś poznał prawdę — powiedziała babcia.

— Prawdę o czym? -zapytałem

— Widzisz Dawno Dawno temu siły ciemności chciały przejąć władze w naszym świecie i twój PraDziadek Mistrz Oharo Hun Pokonał je i został pierwszym wielkim mistrzem Karate, od tego momentu każdy następny Wielki mistrz karate był również tym, który dbał o ład równowagę i porządek we wszechświecie.

— Twój Dziadek Ojciec twego Ojca był 18 Wielkim Mistrzem a twój ojciec 19 lecz z powodu Ataku na nasz Ród musiał abdykować i zastąpił go Mistrz Szun i to on był 19 Mistrzem, i według prawa następcą powinien być Much jego syn ale jako, że twój ojciec był jego poprzednikiem to następcą jest jego Syn czyli TY Patryku, Much był oto bardzo zazdrosny gdy się o tym dowiedział i zabił swojego Ojca, gdy ten mu odmówił mianowania go następcą Tytułu i teraz Rządzi Mistrz 19,5 Mistrz Józi. a Much szuka tylko okazji aby cię zabić — zakończyła Babcia.

— Ale zaraz — zacząłem czemu 19.5 a nie 20? — zapytałem

— Ponieważ według tradycji tytuł przejmuje następca czyli Ty Patryk, i to następca będzie kolejnym pełnym Wielkim Mistrzem, ale ponieważ ty byłeś zbyt mały aby przejąc tytuł Rada Mistrzów zadecydowała, że Władzę tymczasowo przejmie Mistrz Józi — Rozumiesz?

Kiwnąłem głowa i już chciałem iść do szkoły ale babcia mnie zatrzymała

— O nie nie — powiedziała — dziś przyjdą posłańcy od Józi ego i ruszymy w drogę do Akademii.

— AKADEMII? -Krzyknąłem zdezorientowany — jakiej Akademii?

— Akademii Przyszłych Mistrzów Karate — odpowiedziała będą tu za 15 minut więc musimy się pakować — powiedziała zadowolona Oria.

— Ale Czemu ty też idziesz? — zapytałem znów

— Ponieważ Każdy nowy członek musi stawić się ze swym opiekunem, będę z tobą przez cały okres szkolenia — zakończyła i w tym samym momencie usłyszałem pukanie do drzwi.

Babcia kazała mi otworzyć a sama zaczęła nas pakować, więc otwarłem a tam stało 2 mężczyzn ubranych tak jak w moim śnie Józi, gdy mnie zobaczyli stanęli na baczności i ukłonili się mówiąc

— Witaj Patryku Hunie, synu Tamary i Ramona Hunów, prawnuku Mistrza Huna. — Powiedzieli

— Eee Dzień Dobry — odpowiedziałem

— Och wybaczcie Panowie rozumiecie dość dużo informacji jak na kilka minut — powiedziała babcia.

— Przynosimy Poselstwo od Jego Mistrzowskiej Mości Czcigodnego Wielkiego Mistrza Józi ego, mamy was przyprowadzić do Akademii — Powiedział 1 z nich -Nazywam się Kan a to mój kolega Li. Jesteśmy Oficerami Gwardii Honorowej — powiedział Kan -Zazwyczaj wysyła się zwykłych posłów lecz, w przypadku jego Jego Mistrzowskiej Mości Następcy Tytułu Wielkiego Mistrza, zostaliśmy wysłani my i mamy wykonywać wszystkie twe rozkazy.

— Eee Okej to poczekajcie tu a my zaraz do was wyjdziemy — powiedziałem zamykając drzwi

Już chciałem coś powiedzieć ale Babcia kazała mi tylko wziąć walizki i zanieść na powóz. No to wziąłem te torby, ale nagle w moją stronę leciał talerz no to ja już myślałem, że mnie pociacha ale tylko wysunąłem dłoń i patrze a talerz leży na podłodze pociachany na kilkadziesiąt małych kawałków.

— Ty tu się nie baw tylko bierze te walizki — rozkazała Babcia ale widać po niej było, że jest dumna.

Po kilku minutach byliśmy już w wozie zmierzając w stronę Akademii.

Rozdział 2 Droga i Pierwszy dzień w Akademii

Jechaliśmy już dobre kilka godzin rozmawiając z oficerami. Dowiedziałem się, że w Akademii szkoli się Przyszłych Mistrzów oraz, że Najbardziej szkolonym człowiekiem akademii jest Następca tytułu czyli Ja nie powiedzieli nic więcej.

W końcu dotarliśmy do Akademii. Słówko o niej. Był to dość wysoki i duży budynek zbudowany z Marmuru otoczony Murami. Z 4 stron otaczały ją Bramy z kutego, żelaza wjechaliśmy przez bramę północną, Babcia powiedziała mi, że tą bramą wjeżdżają tylko następcy tytułów oraz Mistrzowie i Obecny Wielki Mistrz. Wysiedliśmy z wozu, gdy strażnicy mnie zobaczyli szepnęli do siebie i zaraz 1 z nich poleciał do środka.

— No Pięknie już robię z siebie pośmiewisko — pomyślałem.

Nagle z wrót akademii wyszło kilkunastu mężczyzn w parach, stanęli obok schodów gdy wchodziliśmy z babcią do środka stanęli na baczność i zasalutowali jakbym był jakimś królem czy coś.

W środku było jakby w jakimś pałacu, ale takim wojskowym Sale treningowe wykładowe dla Opiekunów i Studentów oraz wielka sala Apelowa (jak się pózniej dowiedziałem) To właśnie tam szli wszyscy studenci. Gdy wszyscy zajęli już miejsca oczywiście mnie posadzili w 1 rzędzie, rozległy się trąby i na podest weszło kilku ludzi, gdy wchodził ostatni wszyscy wstali, więc wstałem i ja choć nie wiedziałem po co. Starszy człowiek wszedł na podest i zaczął przemowę.

— Siadajcie Proszę — powiedział jego głos był uprzejmy ale stanowczy. Usiedliśmy nie odrywając od niego wzroku

— Nazywam się Józi, mam przyjemność poinformować was, że w tym roku będę was nauczać. Rozległy się gromkie oklaski, które stłumił jednym gestem ręki. Zauważyłem, że podczas tych oklasków dostrzegł mnie i spojrzał na mnie z Uśmiechem.

— Jak zapewne wiecie jesteście w Akademii Mishito, w której szkolą się mistrzowie karate. Miło mi poinformować, że w tym roku razem z wami uczęszczać na zajęcia będzie Następca tytułu wielkiego Mistrza Patryk Hun.

Wszyscy patrzyli się na mnie to wstałem i ukłoniłem się. Gromkie oklaski, gdy znów usiadłem.

— Wracając Zajęcia odbywają się codziennie od godziny 7:00 do godziny 15:00 Po tym czasie macie czas wolny, wasi opiekunowie będą z wami do zakończenia podstawowego szkolenia, po tym czasie odbędzie się uroczyste pasowanie na Ucznia Akademii, po którym wasi opiekunowie was opuszczą. Teraz Zasady po 1

każdy z waszych nauczycieli jest Mistrzem Karate i Musicie się do niego zwracać Mistrzu, jeśli czasem zdarzy się wam powiedzieć proszę pana lub po imieniu nie ma za to kary.

2. Każdy uczeń ma swojego strażnika, w przypadku Następcy tytułu ma do dyspozycji całą gwardie honorową oraz każdego strażnika innego ucznia.

3. Nie wolno wam opuszczać swojego pokoju po godzinie 23:00, wyjątek stanowi pisemna zgoda od nauczyciela.

4. Teren Akademii wolno opuszczać tylko za zgodą dyrektora Mistrza Thundera.

5. Do domów możecie jeździć w każdym dniu tygodnia po zajęciach, lecz musicie wrócić przed godziną 23, w weekendy możecie wyjechać w piątek a wrócić w niedzielę.

Potem było przedstawienie kadry pedagogicznej, ale na koniec było najgorsze.

— A teraz Mistrz Sun wskaże wam wasze pokoje, waszych strażników i rozda plany zajęć.

Przydzielono mi pokój numer 20 Dowiedziałem się, że każdy Następca ma swój pokój, zależnie od tego, którym będzie Wielkim Mistrzem, oprócz tego moimi strażnikami byli Kan i Li z czego się ucieszyłem bo ich polubiłem, zostałem przydzielony do klasy 1H była to klasa najlepszych.

— Teraz idźcie do swoich pokoi spotykamy się jutro na 1 lekcjach powiedział Józi po czym znikł.

Kan i Li zaprowadzili mnie do mojego Pokoju Babcia miała pokój 19 więc byliśmy dość blisko siebie, ale ja byłem tak zmęczony, że Natychmiast zasnąłem.


Spałem sobie smacznie gdy nagle usłyszałem krzyk

— ZBIÓRKA W SALI APELOWEJ ZA 10 MINUT. Spadłem z łóżka i ubrałem się po czym wyszedłem z pokoju i poszedłem z moimi strażnikami do sali

— Po co idziemy na zbiórkę godzinę przed lekcjami — zapytałem Li

— Widzisz każdego dnia jest przedstawiany plan dnia, bo codziennie jest inny plan.

— Okej — odpowiedziałem. Byliśmy wszyscy w sali i się zaczęło.

— Witamy w 1 dniu w Akademii dziś ma tylko zajęcia praktyczne, przejdźcie proszę do stołówki. już miałem wychodzić gdy złapał mnie Mistrz Uh.

— Wielki Mistrz Józi oczekuje Jego Mistrzowskiej Mości Następcy Tytułu Wielkiego Mistrza w swoim gabinecie. — Powiedział po czym odszedł.

— Bez obaw — powiedział Li na pewno nic od ciebie nie chce.

Doszliśmy do jego Gabinetu.

— Jak wjedziesz to ukłoń się — Powiedział Kan i zapukał.

Drzwi się Otwarły więc wszedłem do środka, były tam regały na, których stały setki książek a na środku stało krzesło, na którym siedział Józi, Ukłoniłem się tak jak radził mi Kan lecz on wstał i powiedział

— To nie Potrzebne Patryku Usiądź proszę — Powiedział z uśmiechem

— Oczywiście Mistrzu-Odpowiedziałem siadając.

— Hmm Kulturalny chłopak, czy wiesz coś o rodzicach miałeś sny? -Zapytał

— Tak Mistrzu miałem — odpowiedziałem zastanawiając się skąd on o tym wie.

— Och mów mi Józi proszę, opowiem ci wszystko.

— Widzisz Pewnie wiesz już, że twój dziadek pokonał sil, zła wiesz już też, że Much zabił twoich rodziców i WIESZ powiedział -, ze znałem twoich rodziców i zastąpiłem Mistrza Szuna gdy ten zginął z ręki Syna.

— Czy Much nie powinien być następcą — zapytałem

— Och powinien ale widzisz Ojciec mu odmówił z tego względu, że ty byłeś już wyznaczony przed urodzeniem.

— Dlaczego ty przejąłeś władze a nie inny Mistrz? -zapytałem

— Widzisz gdy aktualny Wielki Mistrz nie żyje a następca jest zbyt mały by przejąć tytuł i władze wówczas najstarszy z rady przejmuje tymczasowo władzę.

— Wiesz coś o moich rodzicach?

— Tak wiem i to dużo, ale niestety nie mogę ci teraz powiedzieć wszystkiego.

— Dlaczego ja jestem Następcą?

— Już ci tłumacze ale powiem ci to szybko bo zaraz zaczynają się zajęcia.

— Dobrze

— Widzisz Twój Dziadek był 18 Wielkim Mistrzem a twój tata 19 ty będziesz 20, a władza przechodzi z ojca na syna, a przepowiednia głosi, że 20 Wielki Mistrz zaprowadzi porządek i Ład.

W tym momencie rozległ się dzwonek.

— Idź na lekcje — powiedział Józi po czym machnął ręką i byłem na sali treningowej.

Wokoło mnie stało jeszcze 19 innych dzieciaków, gdy wszedłem wszyscy się ukłonili. Po kilku minutach wszedł Mistrz Rug.

— Witajcie Adepci — Powiedział

— Witaj Mistrzu — Odpowiedzieliśmy

— Witam na 1 zajęciach z Chi nauczycie się jak je kontrolować i jak go używać

— SUPER -gromkie krzyki dało się słyszeć po sali.

Rub kazał nam wykonywać ruchy jakbyśmy formowali kulkę w rękach, a sam musiał wyjść robiłem tak a nagle usłyszałem głosy

— Oddawaj Kasę — powiedział 1

— A-Ale ja nic nie mam — odpowiedział 2

Wyszedłem z Sali i zobaczyłem starszaka znęcającego się nad 1 z adeptów,

— ZOSTAW GO — krzyknąłem

— Tak — odpowiedział ten z 2 roku bo co mi zrobisz?

— Nie wiedziałem co się dzieje tylko machnąłem ręką a ten starszak znalazł się pod szafką, która na niego spadła.

— Niech ktoś biegnie po Mistrza Józi ego — krzyknął ktoś z 2 szeregu. Zrobiło się Zbiegowisko, w końcu pojawił się Józi

— Co tu się stało zapytał

— To moja Wina On chciał wyłudzić od niego pieniądze i nawet nie wiedziałem co się dziej, a on leży pod szafką — Powiedziałem

— Rozumiem — Powiedział wracajcie do lekcji a ty Patryku przyjdź na przerwie do mojego Gabinetu — powiedział i odszedł.

— Masz przechlapane mówili uczniowie

Pomogłem wstać temu chłopakowi od nas.

— Nic ci nie jest zapytałem?

— O nie Czcigodny Następco dziękuje — Odpowiedział

— Daj spokój Patryk jestem — powiedziałem

— A ja Hung

— Dobra wracamy bo nam się oberwie.

i w ten sposób zostaliśmy kumplami gdy skończyła się lekcja poszedłem do gabinetu Józi ego.

— No no — powiedział gdy usiadłem

— Muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż takiej mocy chi z twojej strony.

— MOCY?!! — jakiej mocy — zapytałem ze zdziwieniem

— Mocy, którą masz w sobie Patryk — Wielkiej Mocy, większej nawet od mojej

— Naprawdę? -Zapytałem ze zdumieniem

— Niech to cię NIE ZGUBI — wykrzyknął Mistrz -Przez coś takiego Much popadł w pychę i zszedł na złą drogę

— Chwila Chwila — powiedziałem — Much był synem Szuna więc skąd wiesz, że to moc go tam zwiodła?

— Uczyłem go — odpowiedział — Był moim najlepszym uczniem świetnie się obiecującym, powiedziałem mu, że może zyskać tytuł, lecz gdy ty zostałeś wyznaczony, a ja mu o tym powiedziałem wzburzony poszedł do swego ojca prosząc go o ten tytuł Mistrz Szun mu odmówił twierdząc, że nie może zmienić następcy, ten chłopak oszalały z wściekłości uderzył Szun’a swoją moc, on upadł chciał Much a uspokoić, lecz on był bezlitosny zadał cios 3 ostrzy, po czymś takim Szun już nie żył — Zakończył wypowiedz

— I to wtedy Much zszedł na złą drogę, tak? -zapytałem

— Tak — odpowiedział Józi patrząc na obraz przedstawiający Szuna z jego synem — Oszalały z zazdrości przybiegł do mnie i powiedział o swoim czynie myśląc, że go pochwale. Za to wyrzuciłem go z akademii i zakazałem powrotu przez najbliższe 100 lat. ale za 5 lat ten okres minie i będzie mógł tu wkroczyć, ze swą armią.

— Czemu nie może wejść już teraz? -Nie pojąłem tego

— Rzuciłem na akademie potężny czar, który mu to uniemożliwia — odpowiedział, gdy nagle do sali wszedł jeden ze strażników i powiedział

— Mistrzu Wartownicy zauważyli stworzenia z armii Much a w pobliżu akademii-Powiedział strażnik

— Dobrze Postaw gwardię w stan gotowości bojowej

— Tak Jest -Odpowiedział Strażnik Ninja i zniknął.

— Czy mogę wam pomóc? — zapytałem

— Nie, idź na następne zajęcia — powiedział Józi i znikł

Wyszedłem z Gabinetu zupełnie zdezorientowany i wpadłem na kogoś

Spojrzałem w górę i zobaczyłem Hunga

— Nic ci nie jest? — Zapytał

— Nie dzięki Hung — odpowiedziałem

— Chodź już zaczęły się zajęcia z karate — powiedział — są najważniejsze w całej akademii jak ich nie zdasz to oblejesz rok. Weszliśmy na salę, gdzie Mistrz Han już podzielił innych w pary więc ja byłem z Hungiem co mi nie przeszkadzało. Mieliśmy za zadanie rozwalić plastikowy worek. Najpierw spróbował Hung niestety nie wyszło mu, potem byłem ja, tylko wycelowałem ręką to słychać było huk i nie tylko worek ale i ściana były pęknięte.

— Dzieci udajcie się do Sali Apelowej — rozkazał Mistrz.

Wyszliśmy i udaliśmy się do Sali gdzie czekał już Józi wraz z Mistrzem Thunderem — Dyrektorem Akademii

— Drodzy uczniowie — Zaczął Thunder — Jako, że wasza sala treningowa uległa zniszczeniu przez wypadek — dzisiejsze zajęcia muszą zostać odwołane, ponieważ w innych salach przez cały dzień lekcje mają inne klasy dziękuje, idźcie do pokoi. Gdy wychodziłem z Hungiem ktoś wręczył mi Kartkę Przyjdź do mojego Gabinetu o 18 Józi.

Zmyliło mnie to, ale zdecydowałem pójść. Gdyby była 18 zszedłem na parter szkoły i poszedłem do gabinetu Józi ego gdzie jak zwykle już na mnie czekał, lecz dzisiaj nie był sam.

— Witaj Patryk siadaj-powiedział

usiadłem i czekałem

— chciałem ci przedstawić Mistrza Tamarena, przyjaciela twojego ojca, a także 17 wielki Mistrz — powiedział Józi — a od dzisiaj twój prywatny nauczyciel

— Chwila Chwila — zacząłem — 17 Wielki Mistrz był w latach 2088—2099 — a to było 46 lat temu, to on żyje? -zapytałem

— Urodził się w 2065, w czasie gdy jego ojciec był Wielkim Mistrzem — Powiedział Józi

— Znałem twojego Ojca, oraz twoją Babkę mamy nie poznałem nigdy, ale bardzo się zaprzyjaźniłem z twoim ojcem i ze względu na niego postanowiłem tu wrócić i cię szkolić — powiedział Tamaren

— A teraz czas, żebyś poznał dokładną historie Much a — twojego wroga — powiedział Józi

— Dawno Dawno Temu za czasów Panowania mistrza Hina twego dziadka Siły ciemności znów chciały przejąć władze, Więc Mistrz Hin Razem z twym Ojcem i Mistrzem Szunem wyruszyli aby ich pokonać byli zbyt silni, aż w końcu udało im się ich odesłać do otchłani za pomocą silnej mocy chi Szun’a ale, Mistrz wiedział, że będzie musiał ponieść za to, wielką ofiarę, Kilka lat później gdy Mistrz Hin odszedł Władze przejął twój Ojciec 19 Wielki Mistrz wtedy oczywiście nie spodziewał się potomka, za jego panowania Szunowi urodził się syn Much, Ramon, który nie spodziewał się potomka wyznaczył Much a na następce swojego ojca czyli Szuna bo widzisz — powiedział Józi — Ramon wyznaczył najstarszego z rady na swojego następce a co za tym idzie Much a na 20 wielkiego Mistrza, lecz gdy twój ojciec abdykował a Władze miał Mistrz, wieść się rozniosła, że Ramon miał zostać ojcem, w związku z tym Szun ogłosił, że to Syn Ramona przejmie władze, a nie jego syn Rada się na to zgodziła, i do dzisiaj uważam, że zrobiliśmy słusznie. Gdy Much się o tym dowiedział poprosił mnie, żebym go szkolił, zgodziłem się rósł w siłę niesamowicie. Pewnego Dnia przyszedł do swego ojca prosić go aby dał mu tytuł następcy Tytułu Następcy, Szun odpowiedział mu, że jest to niemożliwe, więc Much rzucił się na niego Szun chciał się bronić ale był zbyt silny, ciosem 3 ostrzy pozbawił ojca życia i tym samym wypełniła się ofiara za uwięzienie sił zła. Much uciekł z akademii, ale wcześniej zakazałem mu tu wstępu, po przysiągł sobie, że Odnajdzie Ramona i zabierze mu to co on zabrał Mu. — zakończył Mistrz

— Czyli Much chciał zabić mnie — zapytałem?

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 40.69