Każda książka to krok w stronę zmiany i inspiracji. Jeśli chcesz iść dalej razem ze mną, zapraszam Cię na: samuelkaine.wixsite.com/samuel-kaine
WSTĘP
Świat, który wynaleźliśmy przypadkiem
Gdyby zebrać wszystkie wynalazki świata w jednym miejscu, wyglądałoby to jak ogromny bazar: tu genialne odkrycie, które zmieniło oblicze planety, a obok — urządzenie, które miało odganiać komary, ale w praktyce straszyło sąsiadów bardziej niż owady.
Bo taka jest prawda: historia ludzkości to historia przypadków, pomyłek i ludzi, którzy mieli odwagę powiedzieć „A co, jeśli…?”
Czasem „A co, jeśli…?” zmienia świat.
Czasem wybucha w rękach.
I obie wersje są fascynujące.
Dlaczego w ogóle patentujemy rzeczy?
Oficjalnie po to, żeby chronić genialne pomysły przed kopiowaniem.
Nieoficjalnie — żeby inni wiedzieli, na co uważać, bo ktoś już próbował i prawie spalił sobie kuchnię.
Patent to nic innego jak kartka papieru, na której człowiek zapisuje swoje marzenie (lub dziwną zachciankę), a świat odpowiada:
— „Dobrze, spróbuj. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.”
I tak powstawały wielkie odkrycia — od żarówki po internet — ale też perełki, które trudno opisać inaczej niż:
„Czy ktoś naprawdę to opatentował?”
Wynalazcy: bohaterowie, marzyciele, czasem niepoprawni optymiści
Wynalazca to osoba, która widzi problem i myśli:
— „Rozwiążę to!”
— albo „Jeszcze nikt nie próbował tego spieprzyć — spróbuję!”
Dzięki nim mamy samoloty, szczoteczki elektryczne, telefony, krople do oczu, a nawet… skarpetki, które same się grzeją (nie polecamy z pierwszej serii).
Ci ludzie nie bali się eksperymentować.
A świat nagradza odwagę — nawet jeśli ta odwaga pachnie trochę szaleństwem.
Przypadek: największy wynalazca wszech czasów
Nie Tesla, nie Edison, nie Leonardo.
Największym wynalazcą w historii jest… Przypadek.
To on stopił czekoladowy batonik w kieszeni inżyniera, dając początek mikrofalom.
To on stworzył Post-it, gdy chemikowi wyszedł klej tak słaby, że sam siebie nie trzymał.
To on sprawił, że ktoś poślizgnął się na kocu piknikowym i „wynalazł” ślizgawkę ogrodową.
Gdyby przypadek był człowiekiem, miałby:
— rozczochrane włosy,
— kieszenie pełne dziwnych przedmiotów,
— i wieczne pytanie na ustach: „A jak to działa?”
Dlaczego ta książka powstała?
Bo świat jest pełen historii, o których nikt Ci nie opowiedział na lekcjach.
Historii o dzieciakach, które wynalazły wielkie rzeczy.
O inżynierach, którzy byli o krok od zmiany losów świata.
O projektach, które miały zmienić rzeczywistość — ale historia nie dała im szansy.
Chcieliśmy je zebrać, uporządkować i opowiedzieć w lekkiej, obrazkowej formie.
Tak, żebyś mógł usiąść z kawą, uśmiechnąć się, a czasem pomyśleć:
„Kurczę, może ja też mogę coś wymyślić?”
(Bo możesz. I to bardziej, niż myślisz.)
Efekt motyla patentów
Każdy wynalazek — nawet ten najmniejszy — ma swój efekt motyla:
potrafi trącić skrzydłem przeszłość i zmienić przyszłość.
Jeden mały pomysł zmienia codzienność milionów ludzi.
Jeden zapomniany projekt mógłby odmienić historię świata.
Jedna szalona myśl może stworzyć świat, którego jeszcze nie znamy.
A ta książka jest właśnie o tych skrzydłach — czasem złotych, czasem potarganych.
A teraz… ruszamy!
Przed Tobą:
— polskie patenty, które wyprzedzały swoje czasy,
— wynalazki, przy których można płakać ze śmiechu,
— projekty dzieci, które zawstydziły dorosłych,
— oraz patenty tak odważne, że nawet dzisiaj budzą respekt.
Dobrze zapnij pasy.
Świat wynalazków to jazda po bandzie — i nie zawsze ktoś tu ma hamulce.
ROZDZIAŁ 1
Świat, który wynaleźliśmy przypadkiem
Wynalazki dzielą się na dwie grupy:
— takie, nad którymi pracowano latami,
— i takie, które powstały, bo ktoś się pomylił, upuścił, przewrócił, zaspał albo nie przeczytał instrukcji.
Zabawne jest to, że druga grupa wcale nie jest mniejsza.
Wręcz przeciwnie — przypadkowe odkrycia często okazują się ważniejsze niż te planowane.
A ich twórcy?
Zwykle sami byli zdziwieni, że TO działa.
Przejdźmy przez największe „pomyłkowe” wynalazki, które odmieniły świat.
1. Penicylina — czyli „ktoś nie umył probówki”
W 1928 roku Alexander Fleming wrócił do laboratorium po urlopie i odkrył, że jego próbki pokryły się… pleśnią.
Większość ludzi by to wyrzuciła.
Fleming zrobił coś odwrotnego:
„Hmmm… ta pleśń zabiła bakterie. Interesujące.”
Tak narodziła się penicylina — pierwszy antybiotyk ratujący miliony ludzi.
Efekt motyla
Brudna probówka → rewolucja w medycynie.
2. Mikrofalówka — sprawca: batonik w kieszeni
Inżynier Percy Spencer testował magnetrony do radarów.
W pewnym momencie poczuł, że… jego batonik w kieszeni się stopił.
I nie, to nie była supermoc Marvela.
To było działanie mikrofal.
Chwilę później Spencer zaczął podgrzewać jedzenie (pierwszy był popcorn).
Tak powstała kuchenka mikrofalowa.
Efekt motyla
Batonik + przypadek = urządzenie, bez którego studenci nie przeżyliby pierwszego roku akademickiego.
3. Chipsy — zemsta kucharza
W 1853 roku kucharz George Crum zirytował się, że klient ciągle narzeka, iż ziemniaki są „za grube”.
Więc pokroił je tak cienko, jak tylko potrafił, usmażył na chrupko i… podał ze złości.
Klient był zachwycony.
Tak powstały chipsy.
Efekt motyla
Złość kucharza → miliardowy rynek przekąsek.
4. Teoria big bang — wynik sprzeczki
George Gamow, Ralph Alpher i Hans Bethe pracowali nad teorią kosmologiczną.
Gamow dla żartu dopisał nazwisko Bethe, żeby ich autorów było trzech (Alpher–Bethe–Gamow = gra słów z greckimi literami alfa–beta–gamma).
Nazwa „big bang” powstała podczas audycji radiowej, gdy inny naukowiec określił teorię jako „wielkie bum”.
Żart… który stał się nazwą oficjalną na całym świecie.
Efekt motyla
Drobna sprzeczka → najbardziej znana teoria powstania wszechświata.
5. LSD — odkryte podczas… rowerowej wycieczki
Chemik Albert Hofmann badał związki sporyszu.
Przez przypadek substancja dostała się do jego organizmu.
Gdy wracał rowerem do domu, stwierdził, że świat zrobił się bardzo… kolorowy.
Tak rozpoczęła się historia LSD, które później badała medycyna, psychologia i psychiatria.
Efekt motyla
Jedna przejażdżka → początek rewolucji w badaniach mózgu.
6. Rozrusznik — błąd w konstrukcji
Wilson Greatbatch, tworząc urządzenie do pomiaru rytmu serca, przypadkowo włożył nie ten rezystor, co trzeba.
Urządzenie zaczęło wydawać pulsujące sygnały… idealnie przypominające pracę serca.
Tak powstał pierwszy rozrusznik serca.
Efekt motyla
Pomyłka → życie uratowane setkom milionów ludzi.
7. Teflon — przypadek z laboratorium
Chemik Roy Plunkett badał czynniki chłodzące, aż pewnego dnia materiał w jego zbiorniku… zamarł w postaci gładkiej, śliskiej masy.
Zaciekawiony zbadał ją — okazała się superodporna i nieprzywierająca.
Dziś znamy ją jako teflon.
Efekt motyla
Zamrożony eksperyment → patelnie, które uratowały tysiące obiadów.
Mini-historia polskiego wynalazku: Lampa naftowa
(najbardziej niedoceniony „polski game-changer”)
W połowie XIX wieku aptekarz Ignacy Łukasiewicz pracował we Lwowie nad czymś, co miało pomóc ludziom… a niekoniecznie miało świecić.
Celem było oczyszczenie ropy naftowej, żeby mogła być używana w medycynie.
Ropa wtedy była paskudna:
— śmierdziała,
— kopciła,
— psuła wszystko, czego dotknęła,
— i nikt nie traktował jej poważnie.
Łukasiewicz próbował ją oczyścić — i nagle zauważył coś:
„Hej, to się pali… i pali się równo!”
Z pomocą blacharza Adama Bratkowskiego zrobili więc pierwszą lampę naftową — metalowe naczynie z knotem, które dawało jasne, stabilne światło.
Tak w 1853 roku narodziła się pierwsza na świecie lampa naftowa.
Efekt motyla
✔ po raz pierwszy w historii szpital mógł przeprowadzić operację w nocy,
✔ światło z lampy było na tyle mocne, że wyparło drogie świece i niebezpieczne lampy olejowe,
✔ zapoczątkowało powstanie naftowego przemysłu światowego,
✔ a kilka lat później na Podkarpaciu zaczęły powstawać pierwsze kopalnie ropy.
Ignacy Łukasiewicz nie wynalazł prądu.
Ale wynalazł coś, co pozwoliło ludziom żyć bardziej nowocześnie, pracować po zmroku i rozwijać miasta.
Podsumowanie
Świat wynalazków to nie tylko geniusz, plan i nauka.
Czasem to:
— brudna probówka,
— roztargnienie,
— złośliwość kucharza,
— i przypadek, który miał poczucie humoru.
A jednak te „wypadki” potrafiły zmienić bieg historii bardziej niż perfekcyjne projekty.
Bo czasem najlepsze wynalazki powstają wtedy, gdy nic nie idzie zgodnie z planem.
ROZDZIAŁ 2
Najdziwniejsze patenty II RP
II Rzeczpospolita to był czas, kiedy Polacy mieli dwie supermoce:
odwagę i brak instrukcji obsługi.
Nic dziwnego, że w tamtym okresie powstały patenty tak kreatywne, że nawet dzisiejsi wynalazcy mogliby się zaczerwienić.
To był kraj, w którym człowiek mógł wstać rano i pomyśleć:
— „A może by tak wynaleźć coś, czego jeszcze nikt nie potrzebuje?”
…i państwo mówiło:
— „Dobrze, pokaż, zobaczymy.”
Poniżej przedstawiamy crème de la crème polskiej fantazji technicznej.
1. Parasol Obronny™
Tak, naprawdę istniał.
Patent opisuje… parasol, który w razie potrzeby można było użyć do obrony przed napastnikiem.
Czyli coś pomiędzy parasolem a bagnetem.
Wyobraź to sobie:
Elegancki pan w kapeluszu idzie ulicą, ktoś go zaczepia, a on jednym kliknięciem zamienia parasol w broń rodem z filmów szpiegowskich.
James Bond? Nie. Jan Bond.
Efekt motyla
Gdyby projekt wszedł do masowej produkcji, polskie ulice byłyby pełne ludzi wyglądających jak połączenie Sherlocka Holmesa z gladiatorem.
2. Żelazko turystyczne na spirytus
W czasach, gdy prąd nie był oczywistością, a turystyka była romantyczną przygodą, ktoś wpadł na pomysł:
„A gdyby tak zasilać żelazko spirytusem?”
Wynalazek działał.
Wątpliwości budziło tylko jedno:
co się szybciej nagrzewało — żelazko czy użytkownik po wypiciu reszty paliwa?
Efekt motyla
Polacy mogliby być pierwszym narodem, który prasuje koszule w środku lasu podczas biwaku.
3. Mechaniczny poganiacz drobiu
Patent, który miał zastąpić… gospodynię.
Urządzenie „delikatnie szturchało” kury, żeby szybciej wchodziły do kurnika.
Opis patentowy zapewniał, że jest to sprzęt humanitarny.
Nie wyjaśniono jednak, czy sprzęt był humanitarny dla kur, czy dla sąsiadów, którzy nie musieli już na to patrzeć.
Efekt motyla
Gdyby wynalazek się przyjął, dziś „smart farmy” produkowałaby polska Dolina Krzemowa.
4. Rower niewywrotny
Wynalazca twierdził, że skonstruował rower, którego nie da się przewrócić.
Z mechanicznego punktu widzenia — możliwe.
Z punktu widzenia rowerzysty — niewykluczone, że to rower przewraca rowerzystę.
Efekt motyla
Gdyby patent wypalił, Polska mogłaby być europejskim liderem w produkcji stabilności.
Politycy byliby zachwyceni.
5. Urządzenie do mierzenia… nastroju
Tak! W II RP opatentowano przyrząd, który miał oceniać stan emocjonalny człowieka na podstawie oddechu i tętna.
Dziś nazwalibyśmy to „inteligentnym zegarkiem”.
Wtedy wyglądało bardziej jak radio, które obraziło się na właściciela.
Efekt motyla
Gdyby trafiło pod strzechy, każdy Polak przed rozmową mógłby sprawdzić:
— „Czy jestem dziś w trybie ‘miły’, czy raczej ‘nie zaczepiać’?”
6. Ręczna pralka rowerowa
Patent genialny w swej prostocie: pedałujesz → pierze.
Sport + pranie = sukces!
Problem w tym, że urządzenie wymagało tempa Tour de France, żeby dokładnie wypłukać skarpetki.
Efekt motyla