1. Szczęśliwa parasolka
Żyła sobie szczęśliwa, niebieska w białe groszki parasolka. Mieszkała w pięknej, kochającej rodzinie, w której dorastał mały, zachwycający chłopiec o imieniu Stas. Bardzo kochał swoją parasolkę, zawsze chodził z nią na spacer, a w jego deszczowe, radosne dni zawsze brał ją ze sobą. Biegając po głębokich kałużach w swoich żółtych kaloszach, zawsze bawił się swoją parasolką.
Parasolka z kolei przepadała za Stasiem. Bardzo kochała chłopca, bo zawsze, gdy na niebie było pochmurno i szaro, on brał ją ze sobą. Zawsze się otwierała i chroniła go przed najmocniejszym, jak i najsłabszym, maleńkim deszczem. Zawsze podziwiała z dołu niezwykły uśmiech szczęśliwego chłopca.
Dźwięczny, jasny śmiech pozostawiał miłe wspomnienia w duszy parasolki. Bardzo kochała tę rodzinę. Mama zawsze suszyła ją po deszczowych spacerach, zostawiając otwartą w korytarzu. Czasami ją przecierała, ale zawsze dbała o porządek. Parasolka zawsze była zadbana, piękna i czysta.
2. Dzień, kiedy wszystko się zmieniło
Pewnego burzowego dnia mama ze Stasiem poszli do przychodni. Na dworze padał ulewny deszcz i oczywiście parasolka była z nimi. Chroniła małego Stasia i jego mamę przed zimnym wiatrem i deszczem. Dlatego była szczęśliwa, że mogła chronić to, co naprawdę kochała.
Mama Stasia zostawiła parasolkę w korytarzu, żeby wyschła. Parasolka rozłożyła się i czekała, aż Stas z mamą wrócą po nią. Mijały godziny, ale ani Stasia, ani mamy nigdzie nie było. Parasolka zaczęła tęsknić. Było jej bardzo smutno, że nikt po nią nie przychodzi.
Tak minął cały dzień. Parasolka została otwarta w korytarzu przychodni — nikt jej nie zabrał. Zaczęła się martwić i niepokoić, dlaczego jej właściciel nie przyszedł po nią. Była sucha, ale bardzo smutna. Tęskniła za małym Stasiem, który tak ją kochał.
3. W błocie i deszczu
Po kilku dniach parasolka zupełnie straciła nadzieję. Bała się, że się zgubiła — i tak właśnie było. Ponieważ nikt jej długo nie zabierał, pewien zły mężczyzna wziął ją bez pytania. W ten dzień spadł niespodziewany deszcz, a on nie zabrał swojej parasolki z domu. Dlatego wziął cudzą i ruszył w ulewny deszcz z gradem.
Parasolka się opierała, nie chciała go chronić. Dlatego krople spadały mężczyźnie na twarz. Złościł się i klął na parasolkę, ale ona rozpaczliwie chciała wrócić do rąk swojego pierwszego właściciela.