E-book
6.83
drukowana A5
20.78
drukowana A5
Kolorowa
43.69
Pamiętnik Oli

Bezpłatny fragment - Pamiętnik Oli


4.2
Objętość:
94 str.
ISBN:
978-83-8221-648-6
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 20.78
drukowana A5
Kolorowa
za 43.69

,,W chwilach, jakie będą tu opisane zdani będziecie tylko na wyobraźnię, więc używajcie jej bo po to ją macie”

KreOlcia 2020

Prolog

— Jestem Ola! Dla was KreOlcia. Jestem autorką tego pamiętnika i jest to historia najprawdziwsza, bez ziarna kłamstwa, ale idźmy dalej. -Mam jedenaście lat (11). Chodzę do piątej klasy. Mam rodzeństwo: dwóch braci Maksa i Tymka. Sytuacja tu opisana to czas epidemii korona-wirusa. Zamknięto szkoły i siedziałam w domu. Jeśli mogę wtrącić mieszkam pod lasem. Mój krajobraz to domy, pola i łąki. Czytając tę książkę możecie pomyśleć, że moje zachowanie jest dziecinne. O nie! To jest fałsz! My pisarze, choć nie dotyczy to każdego zachowujemy,,dziecinną” krew. Ja na przykład kiedy będę dorosła, wciąż będę umiała bawić się jak dziecko. To wynika jedynie z ogromnej wyobraźni. Posługujcie się nią! Jeśli na pierwszy rzut oka wydaje wam się, że ta książka jest głupia, to tak nie myślcie, pierwsza strona i okładka to nie wszystko. Proszę podejdźcie do tej książki z dystansem i od razu nie krytykujcie tego, że bawię się inaczej niż inni. Jestem wychowywana wśród młodszych ode mnie, bo w około mam młodszych kuzynów, a od strony mamy ja jestem najstarsza dlatego zachowuję się bardziej dziecinnie. Obawiałam się jak spodobają się Wam te wszystkie moje,,przygody” czy od razu ich nie wyśmiejecie, więc błagam was podejdźcie z dystansem, bo też nie każdy ma warunki bawić się w to co ja, więc zrozumcie mnie dobrze. I nie myślcie od razu, że książka jest głupia, że okładka Wam nie pasuje (mnie okładka się bardzo podoba :). Kiedy już wejdziecie w głąb wtedy oceniajcie! Co? :)

Część 1- MARZEC W tej części opisany jest miesiąc marzec. Ile będzie miesięcy?,,Marcowe są kwiaty, marcowe jest granie, marzec usypia-bierze Cię spanie”

Rozdział 1 Smutek i radość

Jak zwykle trzeba było iść do szkoły, czemu musimy tam chodzić? Ja raczej jestem osobą, która lubi chodzić do szkoły, ale to też zależy od humoru. Ten dzień był zwykły. Tylko, że musiałam iść do ortodonty, co było dla mnie torturą :(. Byłam. Przeżyłam. Kiedy już wracałam po wizycie od ortodonty do szkoły na dalszą część lekcji, w radiu ciągle nawijali, ile to tych przypadków korona-wirusa jest w Polsce. Tata zadzwonił do mamy i powiadomił ją, że w końcu zamkną szkoły. Słysząc to tak się ucieszyłam. Mama mnie skarciła:,,Nie ma się z czego cieszyć! To tylko oznaka powagi sytuacji”. No dobra, więc wtedy przypomniało mi się jak nasza nauczycielka biologii- Pani Małgorzata Sabat, mówiła, że dzieci przechodzą korona-wirusa bezobjawowo. Jupi! Ucieszyłam się, ale przecież w ten sposób mogę zarazić pół Polski i nawet o tym nie wiedzieć. Była środa, więc te dwa dni mogły upłynąć szybko do kwarantanny, bo miała ona rozpocząć się w poniedziałek.

Dojechałam do szkoły. Wysiadłam i pobiegłam do klasy. Było zastępstwo z WF-u, więc wszyscy oglądali film. Weszłam do klasy i poszłam do mojej przyjaciółki Madzi. Usiadłam obok niej, a tuż przy niej siedziały jeszcze nasze dwie koleżanki- Patrycja i Zuzia. Na pierwszy rzut oka film nie za bardzo mi się spodobał więc porwałyśmy się zabawie korektorem,,taśmowym”. Pati robiła ślady z korektora na ławce, a my zdrapywałyśmy go. Miałam głośny długopis i było mnie słychać.

— Ciiii… — szeptała Magda.

— Robisz hałas- skarżyła się Zuzia.

— Dziewczynki! Co wy tam robicie? — spytał nauczyciel siedzący na fotelu z tyłu sali.

— Nie nic… — odpowiedziałyśmy i zabrałyśmy się w dalszym ciągu do korektorowania. Dziewczyna z ławki przed nami, nasza kolejna koleżanka- Lena miała długopis w kolorze zielonym. Na czubku tego długopisu była zielona kulka, od niej odchodziły zielone łodygi, a na czubkach łodyg były kolorowe kulki.

— Lena, mogę zobaczyć? — spytałam.

— Tak, masz- Lena dała mi długopis.

— Ej… Dziewczyny! — szepnęłam.- Patrzcie!! Korona-wirus.- powiedziałam.

— Xd- powiedziała Pati i wydarła mi z rąk długopis.- Ej chłopaki! zarażajcie się! — pomaziała im po głowach

— Weź tę zarazę! — zaśmiał się Michał.

— Toż to korona-wirus! — przestraszył się na żarty Adrian. Kiedy już Patka ich skończyła dręczyć, miałam im przekazać wiadomość.

— No bo wiecie, słuchajcie… — powiedziałam.

— Co się stało? — spytały dziewczyny.

— Bo mój tata mówił, że od poniedziałku lub jutra będą zamknięte szkoły. Będzie kwarantanna i nasza szkoła też będzie zamknięta. Więc mamy wolne -powiedziałam.

— Fajnie- powiedziała Madzia. WF miał trwać dwie lekcje, więc poszłyśmy do automatu i kupiłyśmy żarełko. Początkowo dzieci nie chciały mi wierzyć, ale następnego dnia już nie poszliśmy do szkoły.

Rozdział 2 Trzeba się przyzwyczaić

Był pierwszy dzień kwarantanny. Miała ona być do 25 marca. Pierwsze dni były pełne radości i ciepłej pogody, ale coś je zepsuło. Zgadniecie co? Jeśli nie, to wam powiem: DOSTALIŚMY lekcje do zrobienia na Librusie, niezbyt spodobał mi się ten pomysł, i dziwiłam się jak my omówimy lekturę. Warto w tej chwili było się przyzwyczaić. Cała skrzynka wiadomości zawalona, ponadto Maks, mój brat również odrabiał swe lekcje. Nie chciało mi się kompletnie ślęczeć nad laptopem, więc poszłam się bawić na polu.

Więc było ciepło, kwarantanna się zaczęła, do zabawy wystarczyła mi tylko cienka kurtka. Miło gdy jest fajna pogoda. Jak sądzicie? Ja bardzo lubię ciepłe dni. Wtedy na polu jest łatwiej się bawić. Bo sami widzicie, że skakanie na trampolinie w zimie, nie jest zbyt dobrym pomysłem.

Z początku nie chciałam być na polu, ale potem zrobiło się tak fajnie, że postanowiłam iść.

Cieszyłam się że, mogę się bawić tam na świeżym powietrzu. Na początek poszliśmy do małego gaju leśnego. Były tam ustawione ogromne białe pustaki. Weszłam do środka,,labiryntu”, było tam mało miejsca. Maks poszedł ze mną.

— Patrz! — krzyknął odstawiając rower.

— Co? — spytałam.

— Wejdźmy do środka labiryntu z pustaków-powiedział.

— Ok- tak brzmiała moja odpowiedź.

— Mało tu miejsca — powiedziałam.

— No… — odrzekł Maks.- Patrz, tędy będziemy patrzeć czy ktoś idzie-powiedział i wskazał drzewo, które było uwięzione w labiryncie. Wszedł na jedną gałązkę i zbadał czy ktoś idzie.

— I co? — spytałam.

— Nikt nie nadchodzi, chodźmy nad wierzbę- powiedział i wyszliśmy. Po wyjściu byliśmy cali w białym pustaku. Otrzepaliśmy się z białego pyłu i wyruszyliśmy przed siebie. Bardzo lubiałam wierzby, bo one są takimi towarzyskimi drzewami. Mają rozłożyste gałęzie i piękne małe zielone listki. Wiosną pięknie kwitną- mają bazie. To cudowne zjawisko. Bazie są takie milutkie. Nie dziwię się, że nazywają je,,bazie kotki”. Są takie puszyste jak kociaki. Kociaki są takie słodkie! Są bardzo inteligentne, próżne, aroganckie. Ja chciałabym mieć szaro- białego kotka i nazwałabym go Pusia.

— Ej!!! Ola idziemy na wydmy? Polepimy sobie z gliny.-spytał Maks.

— Mam trampki przemoczę je, ale i tak pójdę, co mi tam- powiedziałam.

— A ja nie! Mam górskie buty! -krzyknął Maks. Były wielkie złoża gliny. Skakałam po nich i zebrałam całe wiaderko gliny. Maks też. Wróciliśmy do domu za szopę i tam zaczęliśmy lepić. Ja ulepiłam zakochany emotikon, dwa serduszka i babeczkę z wisienką, a Maks ulepił nic… On obmaział tą gliną stolik oraz kostki brukowe.

Kiedy weszliśmy do domu, w grę wkroczyła mama:

— Teraz to już lekcje! Siadać na komputer, robić! — krzyknęła. Więc ja poszłam na laptop, Maks na komputer. Robiłam angielski, był całkiem ciekawy.

— Obiad! — krzyknęła mama z kuchni.- Chodźcie! — zjedliśmy i przyszedł tata.

Ogólnie ten weekend minął szybko. W niedzielę trzeba było słuchać transmisji Mszy, więc było całkiem przyjemnie.

Rozdział 3 U dentysty

Dziś miało być fajnie. Dlaczego nie było? Pewnie tak byście spytali, zaraz się dowiecie!

Był fajny dzień — piątek, ale dla mnie pechowy. Mama kazała mi iść do dentysty wyrwać zęba. Jakże krzyczałam i się wierciłam. Po prostu nie! NIE I KONIEC! NIE PÓJDĘ! DENTYŚCI SĄ NIE FAJNI! NIE LUBIĘ! NIE CHCĘ! ZOSTAWCIE MNIE! — tak zdolna byłam krzyczeć. Och dentyści! Fu! Mama zabrała mnie do dentysty mimo moich wykrętów. Płakałam przez całą drogę, ale mama i tak mówiła:

— Potem będziesz mieć problemy z aparatem. Będzie cię boleć ten ząb. Sam nie wyjdzie. Pamiętasz co mówił ortodonta? Wyrwiemy dziś i będzie spokój. Kiedy znaleźliśmy się w poczekalni, mama zobaczyła swoją koleżankę która również czekała z dziećmi. Czekałam z Maksem i Tymkiem na dentystkę. Niestety zza drzwi wyszedł DENTYSTA. Byłam zrozpaczona. Nie nawidzę gdy przyjmują mnie mężczyźni. Jak panie mnie przyjmują, to ok, ale panowie?! Pan był całkiem miły i miał maseczkę przed korona-wirusem.

— Słyszałem na korytarzu kaszlenie. Czy wszystko dobrze? Nie przyjmujemy chorych-powiedział.

— Tak. U nas wszystko dobrze, to koleżanki synek kaszlnął-powiedziała mama i wtedy weszliśmy, a taką miałam ochotę kaszlnąć i być nie przyjęta…

Okropnie się bałam, ale otuchy dodawało mi to, że asystentka dentysty, była mi dobrze znana. Ząba było trudno wyrwać, ale po kilku próbach wyszedł.

Z początku, pan dał mi zastrzyk w podniebienie z dwóch stron, jedną i pół porcji znieczulenia. Następnie szykował obcęgi, a ja miałam czekać, aż znieczulenie zacznie działać. Kiedy zaczęło, to pan zaczął wyrywać. Po kilku próbach POSZEDŁ! Fru!

Rozdział 4 Już minął tydzień kwarantanny?

,,Kwarantanny już zostało- jeden tydzień- to jest mało.

Z gliny już my nie lepimy, było rozłożenie trampoliny. Za

szopą już buda czeka, w maju pies w niej zaszczeka

Jeśli szybko epidemia minie nas. To do szkoły już jest czas”

KreOlcia

Minął już tydzień. Co znaczyło, że za kolejny tydzień idziemy do szkoły. Do świąt Wielkanocnych również został tydzień. No cóż. Jakie to będą dziwne święta? Kiedy pewnego wieczoru się umyłam, poszłam na sofę. Tata oglądał wiadomości. Wtedy usłyszałam, że kwarantannę przedłużają do świąt, czyli po świętach pójdziemy do szkoły.

— Czyli nie pojedziemy do babci Stasi? -spytałam.

— Nie-powiedział tata.

— Nienormalne święta- powiedziałam.- Ostatnio domowe święta mieliśmy sześć lat temu w Anglii-powiedziałam.

— No cóż. Lepiej się dostosować-powiedział tata.

W krótce doszło kilka nowych zasad:

• Do 13.04.2020 r. nie można wchodzić do lasów.

•Trzeba chodzić w maseczkach.

•Jest stan epidemiczny.

•Seniorzy mają wyznaczony czas by robić sobie zakupy.

•Należy zachować metr odległości od osoby.

•Dezynfekuj ręce, myj je 30 sekund. Noś rękawiczki ochronne.


Niestety takie się rzeczy podziały na świecie. W Wiadomościach pokazywali również błędną dezynfekcję i ochronę uczestników senatu, na przykład Małgorzata Kidawa-Błońska jadła cukierka ręką na której miała rękawiczkę ochronną- FAIL.

Albo jakiś tam chyba kandydat na prezydenta, 10 razy potarł buzię rękawiczką ochronną na ręce-FAIL.

Nie, żebym tam lubiała oglądać Wiadomości, ale gdy siedzę na sofie to łapie informacje.

A rozróżniacie pamiętnik od dziennika?


PAMIĘTNIK:

— można w nim zapisywać od czasu do czasu

— można w nim rysować

— zapisywać informacje

— kodować


DZIENNIK:

— piszesz codziennie

— piszesz co robiłeś

— zapisujesz informacje

— jest trochę jak książka

Rozdział 5 Informacje zapisane

Czy chcecie zobaczyć jak wyglądał korona-wirus i dowiedzieć sie coś o nim?: Myślę, że i tak o nim wiecie masę rzeczy, ale ja sprawdzam tylko na ile ja się na tym znam.

Korona-wirus

To żebyście się więcej dowiedzieli to przeczytajcie ten rozdział informacji z biolgii.

Korona-wirus- COVID19

W którym roku powstał? — 2020.

W jakim kraju pojawił się po raz pierwszy? — W Chinach.

Kto i skąd przyniósł korona-wirusa do Polski- sześćdziesięcio-sześciolatek, zapomniałam skąd:} :)

W pierwszych dniach ile było zakażonych? — 16 osób.

Liczba wciąż rośnie.

Może tyle wam wystarczy. O ile wiem mogę wam powiedzieć ciekawostkę, którą mama mi powiedziała:

CIEKAWOSTKA

Podobno, pewni uczeni Chińczycy stworzyli korona-wirusa.

Nie wiedzieli, że będzie zakaźny, ale chcieli przewrócić świat do góry nogami.


Nie wiem, czy to na pewno prawda, ale myślę, że moja mama się nie pomyliła. Co Wam jeszcze powiedzieć? To powiem Wam jeszcze coś.

CIEKAWOSTKA

We Włoszech jest prawie najwięcej zachorowań, a to mały kraj.

Popatrz!

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 20.78
drukowana A5
Kolorowa
za 43.69