E-book
31.5
drukowana A5
62.3
Otchań niebytu

Bezpłatny fragment - Otchań niebytu


Objętość:
206 str.
ISBN:
978-83-8455-133-2
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 62.3

Otchłań niebytu toczy kamienie swe

Zamiast wstępu słów kilka

Nec locus ubi Troja fuit. Jakoś trzeba zacząć. Problem tylko jak? Gorzej jest jeszcze z zakończeniem, nie zawsze się chce je dawać. Podobno powiedział niegdyś ktoś znany i lubiany, a obecnie już nie lubiany, że: mężczyznę poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna. Jest w tym jakiś ogólny sens. Należałoby się czytelnikom małe wyjaśnienie po kij diabeł taki tytuł, strumień świadomości i Bóg jeden wie co jeszcze wymyśli się. Nie będzie wyjaśnień. Jednak coś trzeba napisać. Na mieście się nic nie dzieje. W Gdańsku palą opony. Czy każde opowiadanie, każda myśl musi być stereotypowa? Pisząc te wszystkie opowiadania przez lat kilka przyświecało mi kilka myśli: pisać to co ma się w głowie, pozbyć się nadmiaru wiedzy, dobitnie wyżyć się na kimś, zemścić się na kochanej pseudorodzince. Tak. Jednak doszło do tego, że poruszyliśmy dla wielu z was nurtujący problem: Co z tą rodziną? (Parafrazując tytuł programu czy też książki słynnego dziennikarza Tomasza L. Co z tą Polską?). Z rodziną jest jak z Matriksem i z fałszywą świadomością należy odciąć się od niej.


Miało być o opowiadaniach, a zrobiło się nudno. Wszystko przez rodzinę. Atakowani jesteśmy( i tu słusznie przywołać należy Atak klonów) przez rodzinne reklamy, rodzinne zakupy, święta itd.

O czym są moje opowiadania? O niczym. O was, o mnie, o dzisiejszym świecie, o nie istniejącym (już?)świecie, o krasnoludach i o piwie. Czasami o klubach, w których zapewne byliście i pewnie już nie istnieją. O samotności też słów kilka jest. O Tobie M. D. i o kilku innych kobietach.

Ostatnio przyświeca mi kilka nowych myśli ale to chyba już na nową książkę się złoży.


Bez sensu ale z sensem jest parodią wszelakich wszelkich seriali, ale i nie tylko. Hermeneutyka w wykonaniu Wolniewicza jest atakiem na nudne wykłady co niektórych wykładowców Filozofii pewnego Uniwersytetu ale nie starszego wieku. Oto nowe opowiadanie, ono już nie jest dla Ciebie, pytanie zatem dla kogo? Bunt brzozowiska to opowieść po części historyczna a po części fantastyczna. Człowiek w perspektywie śmierdzi to pewnego parafraza referatu. Jakamaszi to dalszy ciąg opowiadania Bez sensu ale z sensem. Nareszcie coś się dzieje to ogólne poruszenie dotyczące codziennego życia, które było monotonne a na chwilę przestało takowe być. Przygody Pierwotniaka to atak na rodzinkę, o której już wam mówiłem, że jest fałszywą świadomością. Wspomnienie to o Tobie. Samotność pośród tłumu jak sam tytuł mówi jest o samotności raczej i pisane było jak byłem głodny. Człowiek jak jest głodny to wszystko napisze, bo wtedy najjaśniejsze ponoć posiada myśli. Purpurowe sztandary to kolejna po Buncie Brzozowisk opowieść historyczno-fantastyczna. Mit plebejskiego Orchideusza powstał w drodze do tej nieszczęsnej i już nie lubianej przeze mnie Warszawy. Opowiadanie jest o mitycznym Orchideuszu, którego mit przestał już istnieć. I tutaj znajduje się tytułowa Otchłań niebytu toczy kamienie swe opowiadanie fantasy o niespełnionej miłości i jej poszukiwaniu. A co było a nie jest, to dalsze perypetie drużyny z Otchłani. Wreszcie przychodzi mini rozdział Serie wydawnicze opisujący co rysowałem w komiksach.

W ten o to sposób dotarliśmy chyba do końca. Pora, więc zacząć opowiadania. Miłego czytania. Oby.


Kobieta oszukana przez mężczyznę pragnie go poślubić. Jest to rodzaj rewanżu równie dobry jak każdy inny G. Byron

Bez sensu, ale z sensem

Cześć 543

Genowefa weszła do pokoju. Okazało się, bowiem, że tak naprawdę nikt o tym nie wiedział. Przez ostatnie 43 odcinki nie było jej nawet na drugim planie. Ona jednak szła twardo do przodu mówiąc: hej, hej ja chce roli w tej głupawej książce, co wstęp jest bez sensu a każdy rozdział nie ma nic wspólnego z poprzednim (dziwne by było, gdyby miał… Zresztą nieważne aniołowie powiedzieli ze zamieszka na 59 piętrze czyśćca. Moralistka z niej była ostra, wiec trzeba cos z tym zrobić. Tylko, kurdę co? Nie wiem zawołał pisarz, który w tej chwili wali (bez zbereźnych myśli w klawiaturę i pisze, co mu na myśl ślina przyniesie i później będzie czytał i nic nie kumał (kumasz ty bazę?) — zapyta się sam siebie i stwierdzi, że był to jedynie afekt kogoś tam, że odradzania(odrodzenia) lub cos w ten git. Zresztom jak to mówią Indianie mieszkający na południowej Alasce w stanie misuri — przy rzece ren(i jusis) to wszystko to jeden wielki cyrk, nie monty pajtona zwykły. Ale gdzie nasza Genowefa? Już poszła, zmęczyła się biedactwo, a to przecież dopiero, co początek, jeszcze na dobre nie zaczęliśmy pisać odcinka. Dobra pomińmy ją… Wchodzi bruno, ten od na dobre i na złe lekarz anestezjolog i pediatra onkolog i górnik z odcinka serce z węgla i komandor w Marszałku Piłsudskim...No i oczywiście chyba w kło wadis(?) Bo oni teraz wszyscy występują w wielkich filmach. Zresztą wszedł i przedstawił się jako bezrobotny na rencie inwalidzkiej 23 kategorii pułku lotniczego G.rom(pamięć trwała w komputerach jakby ktoś nie wiedział) albo Grą (taka gra to w sprzedaży już jest…)Nikt mu nie odpowiedział wszyscy byli tak zajęci ustalaniem tożsamości Burna(tak ten od Ludluma) nie dostał Nobla. Szkoda? Harry dostanie! On teraz taki popularny. Dostojewski wysiada(nie ma biletu…). Jakby, co jeszcze jedna uwaga błędy są potrzebne wiec nie włączajcie słownika i nie sprawdzajcie ten tekst to jaja w berecie(taki karabin) strusie jaja. I tu słynna parafraza z niemych filmów gdzie rzuca się tortami. Dobra wchodzi następny nieboszczyk (a co Bruno umarł?) Nie jeszcze nie, ale może… Wiec tak na wszelki wypadek wchodzi nieboszczyk Kwiatkowski pułkownik z ekstradycji z córką dancewicz. Cóż za zbieg okoliczności drodzy panowie i panie zresztą tez. Okazuje się, bowiem wszem i wobec ze to opec (ten od ropy i od terrorystów a także okręgowe przedsiębiorstwo energii cieplnej w Gdyni s.a) jest odpowiedzialny za to cale zło. Tatalajstwo się wszędzie pleni i nic nie robi, więc myk, myk robimy do szafki z brudnymi skarpetkami(reklama sprayu odświeżającego słynnej zachodniej albo wschodniej marki wód toaletowych… Wpisz nazwę baranie!)No cóż zaszczyt należy kończyć nic z tego nie wyszło skoro nieboszczyk no to, jaki z niego pożytek? Tylko, co się stało z biednym brunem? Zaprzestał! Normalnie, jak w życiu. Zaprzestał negocjować z Kwiatkowskim.


Cześć 523


Wracamy do poprzednich przygód przyszło tyle listów (aż jeden), że należy sprawę całą wyjaśnić. Więc, po kolei(tej na torach panie konduktorze zapomniałem biletu poproszę mandacik za 2 złote nie mam więcej pisze głupawy artykuł o niczym, dla każdego), więc ci, co jada na przykład do Torunia (to ostatnio takie znane miasto, że na mapach już nie pokazują Bydgoszczy tylko Pana z piernikami no tego...Galileusza czy jak mu tam Kupernika cos w ten deseń podobno siedzi ja myślałem ze stoi zresztą nieważne znowu nie na temat a więc tak piękne miasto z krzywą wieżą już nie trzeba jechać do Pizzy (Tele Pizza) we Włoszech pod Warszawa i nie sprawdzać czy na prawdę istnieje grawitacja tylko jedziemy gdzie? Do Torunia! Dokładnie moi drodzy. A wiec jadąc do Torunia napotkamy szereg utrudnień, a to kontroler nas obudzi: bileciki do kontroli stres gdzie ja to włożyłem to ścierwo, na przystanku było a teraz? Momencik jakiś złodziej mi ukradł i przesiadł się do intercity… Uż brak kultury w tych pociągach do hollyłod i jeszcze dalej. Następną trudnością okazać się może język komunikacyjny a otóż taki konduktor mówi szyfrem semaforami a my nie znamy tego języka dla niego jesteśmy zwykłymi tubylcami! Możemy zostać wykpieni i osamotnieni w naszym mniemaniu o konieczności zmiany punktu docelowego podroży. Ach ten świat jest przecież taki wielki! A po co nam do Warszawy jechać?(Mieliśmy jechać do Torunia, ale to już inny deseń…)W takiej Warszawie to nawet i jest syrenka. I kościół budują. Niestety, nie opatrzności, tylko jakiś tam karmelitów bosych. Podobno cegiełkę dał nawet malysz i no ten gulczas z programu dla oszołomów. Nie no to nie jest, że ja jestem rasista panie panowie. Teraz film ma wejść albo wszedł albo dawno już po projekcji wielkiej niespodzianki manueli maratonu uśmiechu Klaudiusza. Nie no ten temat miał być nieporuszony.


Cześć 2100


Ze względu na szybkość pojmowania przez widzów (aż piec listów) postanowiliśmy iść w przód do przodu i podać, co będzie w przyszłości, jakie czekają nas atrakcje sezonu na leszcza. Okazuje się, bowiem, że teraz jest taka telewizja ze siedzisz i ciągle się dowiadujesz tego samego i to 24 godziny na dobę. Rany Julek pokazują tego wicemarszałka(byłego lub obecnego) Andrzejka lepperka, który serwuje nam takie ładne słowa. Nowy słownik poproszę! Jestem do tylu. Wracając z tego nieszczęsnego Torunia natrafimy na stacje Koluszki Górne, nie mylić z dolnymi, których już de facto nie ma. Kolej PKP zlikwidowała połączenie do tej miejscowości sądząc, że to obok Koluszek Górnych… Które są na drugim końcu polski! Panowie no spójrzcie czasem w mapę. Szlag człowieka może trafić Białoruś do pracy nie dojedzie.

Przecież taka Białoruś np., to raz traci, a raz zyskuje. Na czym lub, co zyskuje? Pewnie spytacie. Na Bugu na rzece naszej ukochanej, która jest wyznacznikiem naszej wschodniej granicy. Raz nam daje psikusa wielkiego i zabiera ponad 100 kilometrów wraz z działką Andrzeja Wajdy i Alicji Bachledy Curuś(nowe małżeństwo), drugi raz daje nam jakieś odpady z zakładu Urańsk pod Mińskiem. Ta cala linia Maginota czy jak on się tam nazywał ten od granicy wschodniej no ten kurde bele no musze wstać zobaczyć u Normana Dejwisa w Bożym igrzysku Curzona, chociaż tych linii było więcej o Curzonie pamiętałem, sprawdziłem dla pewności siebie, jakbym chciał zagrać u Huberta to już wiem. Ach ten Urbanski! Pani! A jaki mądry, a jaki elokwentny i aż śmierdzi od niego burżuazją. Podobno żona się od niego wyprowadziła, ale jaja.


Cześć 1


O! I nawet początek się znalazł. Jeden z czytelników nas o to prosił wiec daliśmy łapówkę i poprosiliśmy, aby nas więcej nie prosił i napisaliśmy, co chciał. Rany boskie napisałem chciał przez ł i nie zaświeciło na czerwono. Ciekawe, czemu?


Cześć 232


Taki ładny numer się wyświęcił a co? Niech zostanie rysa na papierze później i tak to pójdzie na papier toaletowy w wucecie(Wucet WC) u pani juzi Genowefy, co się do nas zgłosiła a my kurde balans jej nie zauważyliśmy. Jak mogliście? Zapytał ktoś do nas cieniutkim głosem. My na to grubym doniosłym głosem odpowiadamy — mogliśmy. Belka mógł, my tez. Zresztą ja tam do niego to nic nie mam. Pamiętam raz razem jechaliśmy do, o dziwo, nie do Torunia tylko do Lublina. Też piękne miasto. Na prezentacje nowej książki pt. jak uwodzić? Napisał ja jakiś mało znany ksiądz, bodajże ze jakiś Glemp czy inny paróweczka. Niestety to nie była ostatnia paróweczka hrabiego BarryKenta...No wiec już w Gdańsku dostałem 15000 esemsow kurde. Czy ludzie już nie potrafią ze sobą rozmawiać interpersonalnie? Tylko te numerki na klawiszach wiadomość wysłana, wiadomość odebrana, o jaki on mądry zobacz, co napisał ze mnie kocha...Dobra. Wiec już w Tczewie odłożyliśmy komórki (te w głowie to w sumie tez…) I wypiliśmy po setce i gadaliśmy o dziurze (no bez zbereźnych myśli…) Budżetowej. Ja mu na to zgadzam się z tobą belka dobrze gadasz.


Cześć 78


Niektórzy z czytelników (aż pół listu) domagają się dalszego ciągu Z brodni ikary. Nie martwcie się! Będzie dalszy ciąg! A nawet i będzie początek jeszcze raz bardziej ciekawszy i z wieloma watkami niebocznymi. Z brodnia ikara wzbudzał zachwyt w akademii (nie! Tylko nie to! Platońskiej) Szweckiej i może Nobel kiedyś będzie. Zresztą, po co on nam. W Toruniu go nie ma w Lublinie i w kinie tez. Więc tym bardziej tutaj.


Cześć 122


Okazuje się, bowiem ze ktoś ukradł scenariusz do dalszego ciągu W pustakach i w puszczeniach. I co teraz? Trzeba jechać do Kratkowa. Oni wiedza, co czynić dalej (kacie czyn swa powinność!)


Cześć na stojąco


No ktoś znowu grał w niblesa, a ja nie mam niblesa. I jest tu sprawiedliwość na tym świecie nic tylko ryk samochodu a ja nawet nie mam łalkmena na uszach, bo jakaś babcia obok opowiada o podroży do Lublina z belka.(To ja byłem! A nie ona, ona to zasłyszała albo przeczytała diabli widza gdzie i co teraz mam uczynić?) Cenzura. Koniec niblesow oddawaj mały komórkę ja musze pisać do beli ważny esemes. Niech go tylko odbierze. Może ma aj si kiu (ICQ) albo gadu gadu potem będzie łatwiej, no nie mówiąc już o mejlu…


Cześć 222


Jedna pani pisze ze się czepiam, a ja opowiadam owszem czepiam się a co? A to! Nie można! A gdzie to jest napisane w koństytucji ze nie mogę się czepiać? Zresztą kiedyś tak napisze, że ten, kto czuje się w jakiś sposób poruszony, ale nie przez jakieś tam coś, tylko przez ten konkretny tekst, to dzwonić należy na milicje ludowa kierunkowy do milionerów zero siedemset 997. Albo do najbliższej jednostki hydrolokacyjnej tam mnie podobno znają. Zresztą moje plakaty wisiały we wrześniu 39 roku miałem takiego wąsika. A propos trzech dwójek to nie ma nic wspólnego z kobiecością testosteronu jak podają brytyjskie dzienniki finanasal times. To po prostu trzy dwójki i koniec


Cześć kurde bele


Dzisiaj się, bowiem okazało ze w kolejkach nie grzeją. I to nie tych do miasta na literę t (jeden z czytelników jest oburzony wymienianiem tej pięknej mieściny nad pięknym modrym Dunajem) tylko w relacji Gdańsk główny osobowy Gdynia wzgórze (bez takich…) świętego Józefa, który wrócił pijany z pasterki (czytaj z Geantu…)Okazuje się także ze nasza Gienia wystąpiła w programie wybacz mi i rozmowy w toku w rmf fm tam wykrztusiła banalna prawdę o sobie, że jest pokrzywdzona przez los, jaki ja skarał ze nie jest ministrem zbędnych kroków (chociażby a co?) A pan Andrzej już niedługo nie będzie wice będzie kimś więcej z tego, co słyszałem w pociągu relacji Ostrołęka Bielany Górne już czeka na niego miejsce w zakładzie dla obłąkanych. Ma tam zostać, bowiem ordynatorem specjalistycznym. Ma leczyć biało czerwonymi krawatami. Dlaczego ta cześć się tak nazywa skoro nie mówimy o belce? Bo ten odcinek to w ogóle miał być normalny i bez polityki a nie jakieś tam dyrdymały z wiejskiej (swoja droga ta nazwa to jakiś syndrom). Dzisiaj odpowiedzi na listy nie będzie przychodzi ich za dużo (aż trzy) i nie nadążamy z ich czytaniem. W miarę spadku stopy procentowej będziemy je czytać wnikliwie. Tymczasem przenieśmy się do studia, a w studio gościmy łazarza i matkę święta. (Nie ścięta ani śnięta…) łazarz został nominowany do opuszczenia domu z wiejskiej. (Miało nie być o Gulczasie) no i nie jest panie łazarzu, co pan powie? Cieszę się ze opuściłem dom z wiejskiej. Cieszę się ze zostałem nominowany, bo ktoś musiał być nominowany i wypadło na mnie, to w końcu taka gra a i tak będę kibicował temu w czerwonej czapce (czyżby Mikołaj się zbliżał? No nie podlizujcie się dzieci czasem za bardzo on i tak w komórce ma wszystko zapisane: dodaj kontakt, dodaj esemesa i dodaj prezent dla Jasia…) I będę kibicował tej w żółtej koszulce. No, a matko święta czy sądziłaś ze łazarz tak szybko zostanie nominowany? Zdawałam sobie z tego sprawę. Syn jest taki wrażliwy i nieśmiały ostatnio zastrzelił dwóch jeleni przed Auchanem. No i te dziewczyny on je tak traktuje jak skarb jak świętość i nie nalega ostatnio takie trzy się do niego doczepiły i co bidak miał zrobić musiał sobie [w tej chwili wchodzi auto cenzura worda, który zabrania pisać dalej to i tak już za daleko zaszło…] Kogo byś nominował? Ja na szczęście nie musze już nikogo nominować


Cześć któraś tam z kolei a na pewno nie 2


Dwa listy mną wstrząsnęły. Wyleciał jakiś biały proszek już nie wiedzą jak reklamować te wszystkie wiziry i doktory etkery. Wieczorem się okazało ze popełniłem błąd otwierając koperty był to jakiś węgiel, (ale czemu biały) może cos im się pochrzaniło? Niestety nie mówią ciągle o wągliku a ja nic nie rozumiem jestem zdrów jak ryba śnięta na talerzu Chińczyka krojącego cebulki do zupy rybnej. No i stąd ten przesąd, że na pewno nie jest to część druga. To było jedno zdanie gramatycznie poprawne? Łe. Ale numer. Znowu te listy już lepsze imajle dostajesz je codziennie i to kilkanaście tysięcy tych samych a to od jakiegoś busza a to od Rasputina i od szredera (tego od Wojowniczych żółwi ninja Turtlesy pamiętacie?) No to były czasy.


Cześć polemiczna i dyskusyjna w związku z pewnym donosem


Tym razem to już nic nie rozumiemy. Zresztą jak zwykle to bywa u nas. Pani z Ciechocinka domaga się wręcz opisu trasy z Ciechocinka do Krakowa a potem będzie na nas ze opisujemy. O nie to jakaś pułapka. Na pewno ten cały wąglik. Wchodzi nowy system ikspe(xp) dla niewtajemniczonych pochodzi on z pewnej znienawidzonej instytucji Matki i dziecka w Warszawie. Ci z Warszawy to już na prawdę nie maja pomysłu na nic tylko nowe okna by wstawiali a co stare brzydkie a to plastikowe a to aluminiowe a to drewniane no panowie w ten sposób dziury budżetowej na pewno nie załatamy.

Prezes dzisiaj opuścił swoja śmierdząca od zapachu stopę no i znowu wszyscy marudzo, że za mało, że to nie obudzi, że to złoty będzie twardy i euro się nie przyjmie. I co z tego? Taki Chińczyk to się cieszy, że zagra w mistrzostwach Świata w piłce nożnej (rzucanie nożami??) I maja w sumie nie daleko do tej całej Japonii. A odnośnie donosu: nie było go.


Cześć Z brodnia ikara


W Brodniu ostatnio wielkie się dzieją rzeczy. Ikar spotkał wreszcie Kara, który ma kar(z angielskiego samochód) i pojechali razem do Zbrodnii. Zbrodnia w Brodniu miała czyste interesy i była o to podejrzana. Ikar i Kar chcieli to zbadać. Kara wydawała się być surowa. Kar i Ikar dostali, czego chcieli: wypłatę z funduszu Watykan dla zwierząt. Zbrodnia tez dostała swoje trzy grosze.


Cześć poświecona esemesom


Ta Ewa Bem to mnie zadziwia. Jest taka wszechstronna i wszechwiedzącą ze już nawet występuje w tylu programach i piosnkę napisała nawet. O esemesach. No i majteczki(wodecki) się z nią zgadza. Nie no tego już za wiele mann jest lepszy! Ostatnio ta telewizja schodzi na psy totalne i pokazuje takie bzdety jak tur de Maryla. Nie no ona będzie żyć wiecznie a gdzie młodzi a po co młodzi. Młodzi nie maja śnieżku. Oj, co się na tym świecie porobiło chamstwo zjeżdża się z całego świata nawet porządnie zjeść nie można a ten cały kamel taki posłuszny i głupiutki, naiwny taki jakby pierwszy raz tyle się działo na scenie ( i poza…). Polecam film Ulubieńcy ameryki pani Marylo proszę koniecznie to obejrzeć. A zapomniałem ze pani gra (znowu!) W wiedzminie czy jakimś innym poterze wiedźmę (czegoś innego grac pani by nie mogła). A i ma powstać dalszy ciąg alternatywy (no to już było we wrześniu dostali 1 procent głosu).


Cześć 1945


Jeden z czytelników obraza naszego worda ze pisze już nie śmiesznie. Przecież to tylko program! My tu piszemy.

Z brodnia ikara

Ikar mieszkał w Brodniu. Brodnio było małą miejscowością górska. (Cos a la Zakopane, ale w mniejszym wymiarze astralnym). Ikar postanowił wyruszyć w wielka podróż przed ślubną, (choć nie miał narzeczonej). Podróż trwała chwile moment, bo Ikar powiedział: Chwila moment przecież Brodnia to nie miejscowość górska, lecz restauracja pod psim dembem. Dembem no bendem. Obejrzał reklamę Pilsnera piwa bezalkoholowego, które smakowało jak alkohol najwyższej klasy tenisa stołowego. Skojarzyło mu się to słusznie z wódka stołowa(typowy Polak, która używał do mycia uszu. Zresztą psi demb poczuł się bardzo dobrze po wspomnieniu o nim. Cóż się, bowiem okazało? Wódka stołowa (słodowa, woda sodowa) ktoś się bawił literkami na etykietce. To była prawdziwa Zbrodnia! Z Brodnia przyjechała Milicja Obywatelska Rzeczypospolitej Półszlacheckiej zrozumiała, ze Kar był zbrodniarzem. Miał zresztą przyklejona nalepkę na czole Z Brodnia i Kara, (jaki wniosek z tego Kar to l. Poj. 1 os.,Kara l. Poj.,cos tam cos tam) Ale odchodzimy od tematu. A jaki był temat?

MO(R)PS, czyli Milicja Obywatelska Przeludnionej Syberii, albo tudzież Milicja Obywatelska Rzeczników Smalcu stwierdziła stanowczo, ze nikt nie jest bez winy. Winy były w piwnicy rocznik 1860. Ciekawe, dlaczego ten rocznik? Zapytał Ikar, z Brodnia. I Kar odpowiedział mu, bo był zamieszany w zbrodnie. Tak to prawda popełniono zbrodnie w Zbrodniu. Nikt nie zginął wszyscy oddychają głęboko puls:120/60, cukier 99,brak objaw zakażenia salmonellą, wąglikiem, HIV-em, pryszczyca, porostem włosów, lubczykiem, viagrą, smalcem, brodnią, karem, ikarem, zbrodnia, wiedzminem, wiadomościami, faktami, czesławem lange, TVNem, Big Brotherem, Rmf fmemem, popem, plusem, era, tak takiem, meritumem, kapciami, Saletą, saletrą, poczkami, pączkami, gumisiami, pikaczu, rajczu, digimonem, Syzyfem, syfem… A o czym to ja mówiłem?

Cdn.


Po zbędnych wyjaśnieniach okazało się ze telefon został odłączony od sieci komórkowej IGEA. Inni Goście Ewentualnie Auto prezentowali się sami


Cdn.


Okazało się, bowiem, ze IGEA nie mam nic wspólnego z IKEA, która chciała otworzyć swój oddział w Brodnie. Zapowiedział jednak wicemarszałek(już były czy jeszcze obecny A.L. (Nie mylić z armia ludową) A.L powiedział, ze wysypie zborze, (którego nie było) na drogi ze zablokuje transport uranu przez szlak Austriacko Australijski, ze spowoduje burzę mózgów w Gwinei Bisau A. L okazał się być dobrym chłop(cem) przyjacielem Ikara, Kara czyżby koniec? Okazjo się, bowiem ze pegaz to kot z wirnikiem.


Cdn.


Związana przerwa była z przyczyn czysto technicznych uniemożliwiających nas do kontynuacji tematu pośredniego. Komplikowanie nie jest konieczne! Panowie! Siedział Kar na drodze, gdy podjechał car(samochód nie mylić z carem Aleksandrem newskim) w samochodzie siedziała Brodnia córka A.L. Udało się jej ominąć blokady buraków cukrowych. Produkcja ww. produktów okazała się, bowiem niemożliwa z wielu powodów pośrednich. A. L został wicemarszałkiem sejmu! Votum ufności przeszło! I już A. L. Nie jest wice tylko zwykłym(p)osłem.


Cdn.


W następnym odcinku dowiem się prawdy o samym sobie, bo przecież ile można żyć w niepewności. The truth is out here!!!


To nie sprawiedliwe! Oni wszyscy czytają ogłosił Król Brodni(mąż Brodni również!!!) Jaki będzie koniec? Tego nie wie nikt. Może go w ogóle nie będzie.


Ikar, Kar, Brodnia i wielki romans Baltazara G. Kurde!


Nie było romansu i tyle.


To już jest koniec niestety tego pięknego opowiadania nominowanego do 5 Oskarów zwianych zresztą z porwaniem samolotu!! Jakiego? A to już jest inna historia niezwiązana z Z Brodnia Ikarą. Tylko z O sama Bin Ladena (to ten od Afganistanu). To już będzie inna historia…

Wystąpili: Brodnia, Zbrodnia, Kar, Ikar, Osama Bin Laden i inni.

(opowiadanie powstało na lekcji metodologii i na translatorium)


Całym ciałem wysyłasz mi esemesa wykorzystałaś już wszystkie znaki


Część 9773


To tak jak ten numer z Hogwartu na kolejce nie znam go, bo, po co. Kurcze belka (tak ten od ministra) zawsze chciałem jechać takim pociągiem, do holilud ale nie mogę, bo nie mam kaski, szmalcu lub cykaczy jak to teraz się ładnie mówi. Ale co tam mam rząd mam pupina (był ostatnio u nas...Na kolędzie). Ach, co to za równy gość.


Cześć Dnb


Jakoś takoś wyszło, że teraz nawet radiostacji można słuchać w kościele zielonoświątkowców, którzy niechcący znali Harrego P.(nazwisko i adres znane redakcji…). Zresztą teraz to już nawet ja nie wiem, o co już chodzi? W sumie to o nic nie poszło! No dobra, o kafel od kłidicza, ze to niby ron go ukradł. A skąd ja mam wiedzieć kto ukradł i co??


Część jakby to powiedzieć bez ograniczona


Poproszę to, co na półce! To znaczy? Kupę z mięsem! O nie! Co to, to nie! Koniec przemocy w bajkach dla niedorozwiniętych myszy! Trza to skończyć i to natychmiast. To jest bez znaczenia amatorze jeden ty kratofilu ty młemłaku ty podła kreaturo z lochnesu albo z neskłika ty amatorze z czwartej ce, powtarzasz się jak ta cebula jedno plemienna morzu bałwanów rozpływasz się w przestworzach wszechbytu!)


Pieczeń ksatora


Jakby, co to ja z tym nie mam wspólnego. Rzec można by pieczeń jest dobra, ale któż by to wiedział? Zresztom jak to mówią Indianie oni się nie zgadzają z takim tytułem mówią ze ksator to ich bóg i basta. I co tu poradzić? Nie ma wyjścia z tej sytuacji chyba ze telefon do przyjaciela.. Jakby, co to te wszystkie poprzednie części były fałszywe ta jedna jest prawda oczywista! Niech to jest problem światła w pewnej gminie kosakowo nad suchym dworze powiada się ze to specjalnie jakiś ktoś cos robi. A niech go szlak (turystyczny) trafi! Bo co on takiego zrobił żwirek( i muchomorek) posypał na drodze. Ej no nie poprawiaj tych błędów tak ma być. No, co teraz mości drodzy ten łord poprawia wszystkie błędy, co tu robić? (Kim jesteś dominiko z francuskiego dominique? Z czesjanskiego dominczekiu, z bułgarskiego dominkoaeuierowiaczkoja, z rosyjskiego… Oj nie nada nie nada! Nie, propadiusz a pauczysz tawariszcz...Ech zresztą i tak nikt nie zrozumie…(Nikim nie jestem odp. Listowna)


O pewnych bodźcach(metodologia)


Smród panował wielki. Wszyscy stwierdzili, że rakieta jest zgodna z rowerem.


Powodzianie


Drogi Jasiu! Życzę ci dużo wody wiosną, która spadnie i będzie ci się powodzić. Zresztom, jaka jest prawda tego chyba nie wie, bo cóż by rzec to powiedzą nie prawda!


Pseudo Tolkien


Poszliśmy do lasu nad rzeczką płynęły strumyczki z kamyczkami, które były biało czarne, szarobure obydwa, pamiętaj Wisło Małysz górą! Kto to jest? Jakiś wsiun sołecki zresztą on ostatnio był na półce obok krasnoluda, którym się nie rzuca! Ktoś kiedyś powiedział będzie tutaj o godzinie 13:23:45, bo inaczej wam nie powiem prawdy, a co kurde będzie się męczył?


Stary człowiek i może!


Nowa wersja. Co się, bowiem okazało? Był sobie stary, człowiek, którzy mógł. Stary mógł robić to całymi dniami pomagały mu, bowiem niebieskie pigułki (A la Aleve działający do 12 godzin:>)Człowiek też mógł tyle, że rzadziej, bo za dużo pił zupek Knorra. Morze okazało się głębokie, szerokie i pełne rekinów. Jak w tym przysłowiu. A stary człowiek wypłynął w to morze, bo może. Złapał rekina z człowiekiem, który okazał się możliwym zabójcą morza. Jak to możliwe? Zadał sobie pytanie stary człowiek, który zaniemógł na 4 sekundy. Nikt mu nie odpowiedział prócz morza: szum, szum, szum…

Wybierz niebieską pigułkę odezwało się morze, które dało możliwość wyboru między niebieską a czerwoną. Niebieska dała możliwość, czerwona była nad morzem.


Rok 1961.


Rok 1961 był to rok wielki, okazało się, bowiem, że wszyscy się zabili. Moralne są teraz morały, morele i kapusta zjedzona wczoraj o 12:33.


A jednak.


Okazało się, żem luzer i sucker a gdzie się tego dowiedziałem? W programie żulionerzy. Tak, więc jest pytanie za dwie flaszki wina brzmiące następująco:, Jakiego jest koloru czerwony fiat 126 P? A)zielony B)brązowy c)żółty d)czerwony? I nie wiedziałem. Jaki z tego morał? Nie wpuszczaj do domu ułanów, bo ci kwiatki przesadzą.


Sztandary purpurowe


Oto kolejne wersje nowego tytułu: Purpura sztandaru, Sztandarowe purpury, Purpury sztandarowe, Sztandary purprów


Po co.


To takie słowo po hiszpańsku (tampoco jakby, co. No i co z tego, że źle pisze a macie wy wiewióry jedne! Ja wam dam! A niech was!(Was is das.To się nie nadaje do druku.


A jednak 2.


Nadaje się do druku a jednak! Byłem u milicjantów i oni mówią: hm nas to nie obchodzi pańskie zdanie, a o co pytałeś jak nie o moje zdanie, a jeszcze mi mówi ze to nie ma nic wspólnego ze sprawą (sprawa młotka na werandzie nierozstrzygnięta wciągnięto w to nawet bandę Rympałka tego złoczyńcę od przebojów listy majlingowej radia zet gdzie kajle minoż jest na szóstym a morcziba (ta od kawy kapuczino) na trzecim, a ten cały hip hopowiec, co się pokłócił z jakimś innym Emimen czy jakoś takoś w ten deseń na drugim chyba. A na pierwszym mój imiennik, a jakże! Tom Jones ten od Indiany Jonesa, a ja to mam kontrole całkowita nad tym łordem! Mogę pisać, co chce i nikt mnie nie zastrzeli chyba


Z ostatniej chwili


Postrzelono obywatela za oszczerstwa narodu oenzetowskiego. Winny jest. Skazany jest. Kara jest. Sto lat samotności i archipelag gułag oraz granica i przedwiośnie, no i oczywiście! Nie mogło przecież tego nie być! Uwaga, uwaga! Andrew Wajda Zemsta. Jupi (bu*) — * niepotrzebne skreślić!


Emotikonów historia


Co to to jest? Nie wiem. Emotikon to taki pan od etom coś tam. Coś tam ostatnio wypowiedział się na telewizji Puls w sprawie (uwaga radjo Maryja) aborcji e no wow e a co to ma wspólnego z buźkami? He? Bu luzer sucker:>.


Bajka o złej kiszeniczce, co była księżniczką z książeczką o smoku.


Smok był ładny i co krok robił tłok. Księżniczka kiszeniczka miała książkę o smokach krokach. Pewnego dnia pojawił się królewicz zwiduch z duchownej parafii Augustynów wielkich pod wezwaniem braci opatów bosych karmelitów, co mieszkają obok szkoły głównej handlowej, co ich papież nasz powiedział ze są bosi i obok jest ekonomia...Ale, na czym to ja skończyłem? Aha na karmelitach, co wysłali opata, co się poplątał w kablach o patataj, patataj, patataj.

Dobra przejdźmy lepiej do sedna, (co to jest sedno?) Książki. Więc księżniczka kiszeniczka z książką o smokach przyjęła królewicza zwiducha i mówi tak: będę twoja jak mi smoka załatwisz. A on na to ze jest z NATO i jest pacyfistą! Co teraz?? Będziesz musiał zmienić opcje swoja mój panie opacie, bo cię zakon wyśledzi ze śledziami i organkami do grania(organy śledcze) wiec choos yor side(tutaj fragment dla wtajemniczonych maniaków Gwiezdnych Wojen Darth Vader do syna CHOOSE YOUR SIDE shhhhh zium — dźwięki najpierw nieświeżego oddechu potem miecza świetlikowego:>> dobra, ale wróćmy na jeziora jak to śpiewał słynny bajarz polski Andrzej s. ten, co napisał teraz nowa książkę Narreturum, co jest niby o medyku...Ale, na czym to ja stanąłem? Aha. Więc opat zmienił wiarę i stał się wielkim zwolennikiem zabijania smoków na rzecz królewiczek kiszoneczek co maja książki ze smokami i postanowił ruszyć w krucjatę (nie burna, tylko krzyżowców tych od prawa drogowego, co z nimi jeździmy na prawie jazdy, panie skręć pan w lewo, bo pan wjedziesz w tego busa no! Kurde, kto pana uczył jeździć? Pan! Aha! No cóż to, na czym skończyliśmy? Aha. Już wiem. Wiec idzie królewicz opat z książką telefoniczną z adresem dresa smoka, który słucha tylko polskiego hip hopu i innego nie, bo, po co i idzie po niego idzie, idzie, idzie i się zmęczył i postanowił się napić piwa korzennego,(dlaczego akurat tego??? Bo to najlepsze na pewne poprawienie układu… Moczowego, nieważne pyzatym jest bezalkoholowe) zresztą nieważne, bo tracimy znowu watek a królewna kiszoneczka się już nudzi. Nudzę się zwołała, lecz nikt jej nie usłyszał. Doszedł wiec królewicz do smoka a smok się okazał być zwykłym smoczkiem od butelki Aladyna(alla dynia), i co teraz? Trzeba cos wymyślić! Już wiem! Wrócę i powiem królewnie ze go zabuilem i ze moja ona nie do kata ona należy, lecz do mnie mój ci mój,(co to krzyżacy czy co?? Dwa miecze wam gołe przynoszę — ciekawe swoją droga, czemu gołe, a nie z pochwą no ten Sienkiewicz to tez bał się czy co powiedzieć pochwa? Ma racje w sumie. Przecież to tylko pochwa. Od miecza no. Dobra, ale wracając do królewicza, który wracał do królewny kiszoneczki z książką kucharska z jedna strona o potrawach z królewiczów:> i zjadła królewicza biedaka nieboraka, bo była ludojadem jak z wiersza „kochani ludożercy” mojego ulubionego zresztą a co!! A poza tym księżniczka miała być zła!


Karczma pod pchlim ogonem


Siedziało trzech krasnoludów. Wszyscy pijani w dechę. Karczmarz miał już tego powyżej uszu, ale nic nie mógł zdziałać. Krasnoludy były wściekłe.

— Dziewek! Dziewek! -Krzyczeli naprzemian.

— Dawać tu jakąś! — Krzyczał jeden.

I tak w sumie mijał ten beztroski czas a topory i ręce ich świerzbiły żeby jakiegoś chłystka zabić, zarąbać na kwaśne jabłko! Czekali okazji i się doczekali. Szedł parobek z kolejną porcja klusek i oni do niego z toporami

— Zawżdy twoja skóra zawiśnie na haku synku. Trzeba było mleko pić u mamusi!

— Gdzie są tutaj kurwy? — Pytał przez nos pierwszego krasnoluda drugi

— Zawżdzy chce nam się i tyle. Ludzka… E to znaczy krasnoludzka rzecz…

-E...Mości panowie ja nie wiem!

— Błąd! Zginiesz parszywy chłystku a skóra twa będzie łatać po suficie!

— E!!!!!!!!!!!!!!!!!! Jatka! Niech żyje jatka!

I w ten sposób dzicz krasnoludzka rzuciła się na chłopka rozwalając mu miednice toporami kręgosłup poleciał na żyrandol serce wpadło w zupę, głowa poturlał się ku karczmarzowi, reszta gdzieś zaginęła.

Oj spienieni byli nasi kochani krasnoludzkie kąpany. A tu na ich drodze stanęło antidotum! Słodka idiotka blondyneczka z długimi rzęsami elfimi oczami żółtymi zębami długimi koślawymi nogami dla krasnoluda do chędożenia w sam raz!

— E…E? — Zająkał jeden

— Zerżnąć! — Zawołał drugi

— Jatka! — Krzyknął trzeci

Rzucili się na panienkę a ta tylko zdołała ledwo jęknąć jej organy płciowe poleciały z chirurgiczna dokładnością po ścianach wszystko się rozpłynęło. Po co to wszystko łeeeeeeeeeee. To nie tak miło być mości panowie krasnoludzka brać…

— Stać! — Co tu kurwa się dzieje???

— E? Szef??

— Tak! Szef! A, co myślałeś? Babcia na kutafonskiej belce?

— A, co to jest?

— Sam nie wiem zostawcie pannę robota czeka.

— E… Ona hm… Ledwo dycha?

— Dobrze ze dycha gorzej jakby nie! Idzim! Płaćcie rachunek godziwie… Kogo to głowa? E zasrana kamratka jego mac toż to szewczyk dratewka! A ta dziewka to sierotka Marysia e no bracia mili coście zrobili??? Dobra mniejsza o to! Kopne to gdzieś w róg będzie dobrze innego znajda sobie szewczyka…


A jednak Zaduszki Zaduszkami, czyli powrót szewczyka i dratewki Marysi, co ma rysia i sierotek z pępowina!!

tadam!

Wiec wrócił szewczyk i dratewka wiec wszystko okazało asie tylko za duszkami. Szkoda w sumie. Krasnoludy zostały pojmanie przez ligę polskich (nie rodzin!!) Kobiet i pojmani zostali w cyckonoszach…

Szkoda, że ci się nic nie przyśni, bo to już tak jest z tymi dalszymi ciągami nie powstają na zamówienie tylko na kaprys obcego stanu wewnętrznego po sesji ircowej z pewna osoba..........Krasnoludem(?)

Tadam!

Wiec Zaduszki!

Tadam!

Nie bój się kot jest

Jest kot, kot jest

Czemu jest tego nie wiem?

Tadam!

A miałem mieć doła

Mam doła

TADAM!

Szkoda że mam doła

Tadam!

:>


Co ma wspólnego Święty spokój z Błoną, Sworzą(zwaną też inaczej Boną?


Jak powstał święty spokój? Na początku był pokój, wedle biblii. Potem był Spokój, bo bóg wszystko zalał(sam też się zalał). Potem przyszedł synod kapłanów Kapucynów Wielkich pod patronatem Papieża Klementyna XLII, którzy ustalili, że Spokój zbyt wiele w życiu już wycierpiał, więc zostanie Świętym. I w ten sposób Spokój został Świętym Spokojem. Potem na tron Rzeczpospolitej Polskiej Ludowej (w skrócie RPL, nie mylić z PRL! Koniecznie! Nie mylić! (PRL to Przedstawiciele Rzepy Legendarnej) wstąpiła Błona Sworza (nie mylić zZresztą nieważne, z czym.) No i w ten sposób sekutnica włoska rządziła w RPL długo! A, że podpisała umowę z Kodak Ekspres powstały w Polsce MPiKi Międzynarodowa Prasa i Książka, potem zwana przez Bonę (córkę Błony) dla ułatwienia pisania i wymowy Empikami.


Empik news


A jednak! Bona miała racje i dobry pomysł. A to wszystko dzięki masłu. Sprowadziła masło i teraz mamy! Kurdę balans! Kto ma rację ten stawia kolację?

Więc w sumie to jest pewien problem moi drodzy z masłem. No i z karpiem też (Karpińśki rulez!) Mój profesor od Klasycznej Filozofii Niemieckiej też bierze narkotyki.


Co u.


Powstał nowy serial związany z wojną w Iraku pt. oto idzie Pan Bush. Bekowy.


Grzesiek, jakie głupawe imię nigdy bym nie dal takiego imienia nikomu, kto, chociaż ma odrobinę mózgu w swojej chlebownicy. A tym bardziej ona romantyczka kopnięta księżyc w pełni gwiazd na niebie wraca z imprezy i poznaje typa to ja tak robię tylko ze wobec płci żeńskiej. ja tylko tak mogę. Noc była.. Księżyc w pełni. Świecił skubany… Autobusy wszystkie uciekły a wracaliśmy razem z imprezki no i jakoś takoś się polubiliśmy. No i znowu mam doła. A przecież ona jest tam i ma prawoW sumie to chciałbym być tym Grześkiem, ale nie chciałbym się nazywać Grzesiek. Kup sobie Grześka czy ma pani Grześka? Beka. Ciekawe czy wygląda jak porost. Do dupy z tym wszystkim od dzisiaj zmieniam swój styl postępowania. Nie będę nikogo podrywał z Internetu, tylko będę szukał ma żywo. Jeśli będzie to konieczne to zacznę zaczepiać na ulicy, w supermarketach a nawet w autobusie.


Jak to jest tak naprawdę nikt nie wie z tą Błoną. Pojechała sobie kurcze balans do domu po kartofle, bo Polacy nie mieli swoich. Dzięki niej mamy frytki i inne tałatajstwo. Dziwny jest ten Świat jak śpiewał bardzo mi bliski mojemu sercu Czesiu Niemen Świętej pamięci zresztą już. Nikt go nie zastąpi. No chyba, że Rodowicz! Ona zastąpi każdego! Jest niezniszczalna, nieśmiertelna i nie schodząca z parkietu gwiazda. Madonna wschodu kurcze. Nie dopuści młodych do głosu. Przypomina mi się ten fragment z łykaczami i śnieżkiem, bo młodzi nie mają szmalu aby się przebić. Nasz świat ubożeje dzięki pani Marylce!


Odcinek z docinkami czyli część któraś tam


Rozpoczęła się kampania na amerykańskiego prezydenta. I wszystko by było Si kalafon jak to mawiają greccy arabowie a nie jest Si. Bowiem, tudzież jak to mawiają Ci mądrzejsi od magazynów (magazynierów, tfu — magistrów) ma Busz dużo na sumieniu. Na przykład to, że do tej pory nie znalazł żadnych dowodów na istnienie broni w kraju biednego Saddama. I co teraz? Zawsze można zrzucić na Oś Zła. To oni są winni, bo ukryli te beczki i nic teraz się nie da znaleźć kurde balans.


Część 997


Jako, że notowania rządu, tego czy owego czy też innego przyszłego spadają postanowiono na rzecznika powołać porucznika Borewicza, sądząc, że dzięki temu ludzie polubią sensacyjne informacje na przykład o podniesieniu podatku wat (nie mylić czasem z watą)na usługi telekomunikacyjne. Przeklęty świat!


Kto by mnie chciał!


Wątek Beatki naszej ukochanej z serialu Na Wspólnej wraca jak bumerang. Dostałem w tej sprawie nawet ostrzegawczy list. Co prawda nie wyleciał z niego żaden doktor ani żadna reporterka TVN ale nigdy nie wiadomo. List był polecony, a to już pachniało co najmniej grozą. Pamiętam swego czasu jak byłem na Milicji Obywatelskiej Radzieckich Szczeniaków (MORS) i kazali mi nadawać sygnałem MORSA. A ja na to, że nie umiem. To już nawet nie jest śmieszne pisze jedna z zagorzałych czytelniczek. A co pije może pani wódkę, skoro jest pani za gorzała? A jak jest nie śmieszne to proszę nie czytać. To ma być bez sensu i chaotycznie a nie śmiesznie. Jeden z uczestników VIII wojny pod Borodino pisze do mnie tak: Szanowny Panie Wojciechu Mannie swoją drogą to nieźle koleś musiał pić skoro nazwał mnie Mannem. Te to nie jest nawet głupie! Może on mnie pomylił z Tomaszem Mannem, tym co napisała Czarodziejską Górę i nie tylko. Ostatnio czepiają się mnie jacyś dziwni ludzie. Jedni twierdzą, że jestem pijany inni próbują mnie poderwać. A ja tam nie wiem o co chodzi.


Typiary


Nie mogło tego tutaj zabraknąć. A już niedługo czeka mnie egzamin na prawo jazdy i nie tylko. Ale do rzeczy. Jak widzę jakąś ładną typiarę to chciałbym.


No właśnie ten tego. Na czym to my skończyliśmy? A! Byłem w GGOG. Fajnie tam jest.


Odnośnie typiar spotkanych przypadkowo


Dlaczego zawsze się tak okazuje, ostatnio zresztą, że typiary, które spotykam, albo z którymi rozmawiam nie mają czasu, albo Cię zlewają, albo kogoś mają?

A później wszelakie Gale, Tiny i inne babskie brukowce rozpisują się jacy to mężczyźni są zimni Inie mają dla biednych dziewuszek czasu. Błąd! Teraz to wy kobiety nie macie na nas czasu, zlewacie nas całkowicie, spotykacie się na krótko w sumie zasadniczo w innym celu. Ostatnio spotkałem taką typiarę, co pochodziliśmy sobie 45 minut po Gdańsku po czym uprzejmie mnie przeprosiła, bo ona idzie na jazdę samochodem, bo musi zdać prawo jazdy! To ja przepraszam, że przyjechałem taki kawał świata, żeby zobaczyć, jaka to ona piękna jest i jeszcze znieść to, że ona idzie sobie na jazdę. Jak ja się z kimś umawiam to odwołuje wszystko! Nie ale co tam. Mężczyźni są gruboskórni i niemili, nie dotrzymują słowa. To kobiety nie dotrzymują słowa, kłamią, bałamucą i robią wszystko co najgorsze w tym łez padole zafajdanym świecie. Ja w ogóle nie rozumiem takiego podejścia do sprawy. Jak się z kimś umawiam to rezygnuję z reszty i chcę poznać tego kogoś jak najlepiej. Nie ale według tych brukowców to ja jestem winien, a kobieta jest osaczona i mogole niewinna. Inny przykład. Przychodzę od brata do pracy. Widzę fajna typiara. Ale już traktuje mnie z góry, że ja to nic nie wiem, jaki dj gra i gdzie i co. Tylko, że ja widziałem ją w Metro nawet chciałem do tej barmanki zagadać, ale widać, że nie warto. Sama obgadywała jakąś tam koleżankę, że tamta lubi być w centrum, a sama to robiła, oczywiście całkowicie nie zwracając na mnie uwagi tylko na swoją koleżankę. Do niej mówiła a do mnie tylko jak tamtej nie była i to tylko raz czy dwa. Co chwila sprawdzała, czy ma wiadomość na komórce od swojego chłopaka, czym musiała oczywiście się pochwalić. W ogóle to też jest jakiś nowy trend chwalenie się chłopakiem. Mam chłopaka! Super! Ja mam pryszcze na nogach po ospie i się nie chwale, bo też w sumie nie ma czym. No i w ogóle jakaś taka zarozumiała. Studiuje dyplomacje w Gdyni na tej śmiechu wartej uczelni na Śląskiej. Boże ile to kasy musi iśc. Jak powiedziałem, że w Sfinksie jest drogo to tak się na mnie spojrzała jakoś dziwnie. Gosia(to ta, którą obgadywała) jednak się na coś jej przydała, bo załatwia jej zawsze gratisowe wejście do tegoż klubu. Bosko. Musiała się chwalić ekstra zarąbistą komórka i fajowymi ciuchami. Fajna dziewczyna, fajnie wyglądała, ale pogadać się z nią jakoś nie dało. Zresztą nawet chyba bym nie miał mentalnych zdolności, no bo. Przecież jest jareczek. Jakie to smutne i żałosne. Nawet nie dało się w żaden sposób zagaić rozmowy, zaciekawić swoją osobą, albo ją zaciekawić czymś, bo ta wskazywała, ze wie wszystko. A mimo wszystko ma egzamin jutro. Oby nie zadała, bo do tej pory wszystko zdała (trudno na takich studiach czegoś nie zdać, musi być wyraźnie tempa)i oby zapłaciła ten warunek i poczuła jak to jest. Oby zobaczyła, że też są inni ludzie, i że nie jest w centrum uwagi bo tak robiła, żeby tak wyglądać. Ja też nie jestem bez winy. Całkowicie się zbłaźniłem i polałem wszystko. Nie potrafiłem jej odpowiednio zainteresować własną osobą i gadka średnio szła, nawet telefonu mi się nie udało zdobyć, żeby w ogóle pogadać albo coś. Naprawdę fajna z wyglądu dziewczyna, ładna w sumie. Ja to zawsze mam pecha do takich klubowo ubranych dziewczyn, bo takie zawsze mi się najbardziej podobająNie wiem co mam robić i jak się zachowywać. Dlaczego typiary są takie jakie są tego nie wiem i chyba się nigdy nie dowiem.


Odnośnie odnoszenia się do punktu odniesienia


Ja nie mam z tym nic wspólnego! Ten Raczko od ministerstwa zbędnych(!) kroków czyli finansów popełnił karygodny błąd. Chce nas zabić 22% podatkiem na Internet. Mam nadzieję, że go zastrzelą! Albo coś tam. A o co w ogóle mi chodziło?


Spotykam Prezesa (1)


To już kiedyś chyba było, albo już mi się przeplata. You are the boss mr. Pilch. Tak, tak szanowni czytelnicy spotkałem się z nim. I co z tego, że zadałem mu dwa pytania? Nogi mnie potem bolały okropnie, a jeszcze bardziej głowa i żołądek od picia WTK ale nie Soplica. Boże! Nie polecam pić. To jest straszne, i te umierające szare komórki! A co tam! Z drugiej strony co nam pozostało? Nic! Czyżby?


Część 8868


Już widzę te krzyki, gwizdy (Arka Gdyniae sorki cokolwiek..(tu wpisać nazwę ulubionego klubu). A odnośnie czego te krzyki i gwizdy? A, że dawno nie było odcinku o Genowefie, co jej tak naprawdę nie ma a jest pan Krzysio od Usterki i Chwili prawdy. Właśnie wypełnia kolejne szczytne zadanie. Bakuła dostała za swoje od tego wsiuna, co już nie jest wsiunem tylko bardzo mądrym człowiekiem czyli Michała Wiśniewskiego pseudo Czerwona czapa. Ale się narobiło proszę państwa! Jeszcze nikt tak nie zjechał pani Bakuły. A należało się krowie świętej! A co! Teraz kolej na mnie! Mi też się należy. Ha! Ona myśli, że jak fundację założy pod płaszczykiem, że to niby na dzieci, to jej wszyscy uwierzą. Na szczęście Wiśniewski taki głupi nie jest i zrobił z Bakuły pośmiewisko totalne. Ktoś, tak jak na przykład do niedawna ja mógłby nie lubić pana W. i zagłosować przeciwko niemu w konkursie SMS, ale nie. Żeby nie było totalnego obciachu to dano z litości Bakule te marne 13 %, żeby kobieta całkowicie się nie złamała. Ona ma trzy przyjaciółki, w tym panią Tyszkiewicz (tandeta). No i dostało się Bakule, oj dostało się. Teraz już ciężko będzie otworzyć jakąś wystawę dla brzuchaczy pod szyldem Galeria Bakuła. Hę!


Spotykam prezesa (2)


Byłem nawet specjalnie w Warszawie (Warszawka płonie, Warszawka płonie F I S Z pablo hudini przy mikrofonie)aby podpisać kontrakt tysiąclecia a może nawet wiekopomny i niezrównany jak ten przed czterdziestu laty traktat o braterstwie i pokoju, albo ten traktat z przed roku o UE (Urząd Eunuchów??, nie to, żebym był przeciwnikiem integracji czy samej organizacji głosowałem na tak no więc byłem, podpisałem u prezesa ten kontrakt tysiąclecia i co? I nic. Nic się nie dzieje. Taka to krecia robota. Napisałem artykuł do gazety uniwersyteckiej(?) i co i nic. Cisza. Nie chcą mnie. Kurde, a tak się wtryniam, tak się staram dokuczyć urzędom miejskim, milicji, policji, skm, PKP, itp. Prezes powiedział, że owszem, czemu nie i w ogóle to moje dzieło wyjdzie w przyszłym roku, no ico jest już przyszły i kolejny, i jeszcze jeden rok i nic. Cisza, brak pieniędzy (dzieńgów u nas niet tawariszcz).


Ukraina


Właśnie! Jakoś sobie przypomniałem, że wybrali(albo też ktoś pomógł w tym wyborze) na Ukrainie pryszczatego prezydenta. Zobaczymy co i jak, blado to widzę. Coś ta opozycja tak źle nie miała, jak jadła pomarańcze (pomarańczowa rewolucja?)


Na zakręcie od sztuki do po sztuki


Nudna książka, jak flaki z olejem, po co ja dałem się w to wmanewrować? Zamiast podejść mniej ambicjonalnie po zaliczenie, to teraz muszę to tałatajstwo czytać. Nie chce mi się szczerze panie Stefanie M.(nazwisko i adres znane redakcji, adres redakcji, po pijaku nie znany nikomu, na trzeźwo czasem ktoś trafi).


Return of the Ibisz


Wrócił ten co został wyklęty przez naród polski. Wrócił i znowu udaje głupca totalnego. Tak panie Ibisz do pana mówię, nie do kogoś innego, tylko właśnie do pana. Wczoraj w telewizji pokazywano pana jak się pan wygłupia, i czego pan nie zrobi dla szacownej widowni, aby pana pokazano. Ten idiota, kretyn (zupełnie jak Marcin ze sklepu na Dąbrowskiej) myśli, że jest śmieszny, popularny i w ogóle przystojny.


Utwór miesiąca


Ostatnio utworem miesiąca została Litania do Wszystkich Świętych. Piękny to i wzruszający utwór.


Dalszy ciąg nastąpi niebawem, czyli wkrótce po tym jak się włączy word. Wszystkie i wszelkie postaci są specjalnie dobrane i nieco prawdziwofalszywe, co nie tkwi w rozumie to tkwi w głupocie wszelkie pretensje do ministerstwa zbędnych kroków. Telefon 123—456

Ps. Ma podobno powstać wersja bez błędów i poprawna politycznie, ale kto by to robił? Kurde no. A to jest właśnie wersja poprawiona.

Tadam!

Hermeneutyka w wykonaniu Wolniewicza

Chciałbym wyjść od tak zwanej interpretacji. Interpretacja to tak jak bym chciał ugotować jajka a mi się to nie podoba w ogóle ani trochę. Procedurę interpretacji wykonuje pan Zbyszek razem z panią Krysią czytając Wstęp do seksualnej dzikości obcych ludzi. Proszę państwa ja bym kogoś prosił o odczytanie fragmentu biblii ze strony 666. Sens teoretyczny całej sprawy jest dość mglisty tym bardziej, że jestem oddany wykładowi o wyższości mrówki nad uchem igielnym. To wymaga interpretacji, która ma jedną dystynkcję. Nasajmprzód przypomnę oto coś takiego: ona jest wykorzystywana klasycznie. Nie to, żebym był zboczony. Interpretacja jest prosta, ona chce, on chce. Tekst wypowiada: wymiotować mi się chce. Kara za dręczenie Pyża: wolność oświetla!


Opowieść piaskowa


Piasek pieska zapadł się głęboko w tryby machiny wulkanicznej. Tekst zawierał głuchą ciszę, Rozstrzygnięto konkurs audio tele wyślij sms. Piasek był bardzo piaszczysty (no i co z tego, że masło maślane), wręcz można rzec soczysty niczym soki fortuna reklamowane w TVN. Czy widziałeś może te burze piaskowe nieco dokładniej? Ach, ach to ta burza, wieje wiatr. Gonie wiatr. Ach, ach jak pięknie, jak cudownie wieje. Przypominam sobie o tym., iż wiatr gonie.


Opowieść piaskowa cz.2 Gonie wiatr. Akt przy studni


— Heleno Ł.! Droga moja! Odezwał się Zbigniew Ż. do niej, a stali przy studni, jak stoi lokomotywa na stacji. Czy słyszałaś o tym, że wiatr gonie?

— Tak! Słyszałam, to Mi-chnik i Miller (piwo), mają coś z tym wspólnego. A szkoda, że nie da się tego zinterpretować. Tylko jeden Ry-win cytuje: Miller pił piwo Miller, a Łuczywo ma łuczywo, Rapaczyńska rapuje, a Rokita spotkał rokitę tego od wszystkich diabłów. Wszystkim jest ciepło! 300 stopni Celsjusza 60 kilogramów na metr kwadratowy. Wypiję sobie piwo Miller. Wszyscy są winni, bo pili wino, a gdzie to wino?

— Ni ma


Opowieść piaskowa cz. 3 Nie ma już sprawiedliwości na tym świecie. Akt w sądzie.


— Nie ma już sprawiedliwości na tym świecie powiedział Nowak do Ry-wina.

— Zawżdy prawda. Tylko, gdzie ten piasek (Andrzej Piasek Piaseczny) (gra w Złotopolskich Kacpra Melchiora Baltazara Gąbkę zresztą).

— Nie wiem o co chodzi! Kurde!


Opowieść piaskowa cz. 4 No to tyle. Akt w akcie.


— No to tyle mości panowie! To już koniec krzyknął Nowak.


Notatki z ćwiczeń


[]Pracuje w kolegium kształcenia języków, jego wnuczka skończyła studia, to znaczy córka i syn, a syn ma pracę doktorską z chmielu. Profesor Nowak pracuje na Uniwersytecie Poznańskim od 46 roku, a tam ma dokonania, które myślę, że ten artykuł jest krótki i odczytamy sobie go, jest taka operacja, która nazywa się wyjaśnianie i to jest państwo sobie przypominają, problematyzowanie, wyjaśnianie. []


Opowieść piaskowa epilog tekst ten nie ma dna


To uzasadnienie stawia pewne granice (keine grunzen żadnych granic, czy coś w ten deseń), Wiśniewski rulez bleh. Znowu zgubiłem wątek!


1)Po opowieści — wypad do sklepu z bronią

2)Dekonstrukcjonizm ma wielu zwolenników

3)Czy są sugestie?


Wywiad


— Czy opowieść piaskowa ma swoje drugie dno?

— Tak i nie, ale sam w sumie nie wiem.

— Co będzie po tym, czy będzie sekłel, kontynuacja?

— Raczej chyba nie wiem, ale kto wie? Jeśli mr. Pyż nadal będzie tak nadal nudził to może tak w sumie.

— Po co to wszystko?

— Dobre pytanie, po co to wszystko, ja chyba myślę, że tu chyba nie wiem. Pomysły te były nie zauważone. Odpowiedź nie jest całkiem oczywista.

— Dziękuje za niezrozumienie i obojętność.

— Zawsze do usług.


Wróćmy na chwile na jeziora, aby porozmawiać co o całej sprawie ze Zbigniewem Hołdysem (GURU), co na to Sistars? Spoko wszystko jest na dobrej drodze. Chyba.


Historia przeszkody


Najpierw była oda (np. oda do radości Betowena Ludwika zresztą tego co stworzył beton), a potem była koda taki fragment więczący utwór muzyczny, niby finał a jeszcze nie finał, bo w sumie nawet w środku utworu może się pojawić. Czyli jednak nie finał. Po trzecie była szkoda, jak ktoś komuś zadał ból i podał powód do tego aby nie ignorował sprawy. Potem była rzeszkoda od Elizy Orzeszkowej, która miała rzeszkodę, rzadką chorobę definicji teoretycznej. No i na końcu była przeszkoda czyli to co wiemy, że nie wiemy.


Biegi na przełaj czyli co piszczy w trawie?


— Dzień dobry!

— Dobry dzień

— Skąd pan pochodzi?

— Z Kąt.

— To ja się pytam skąd?

— No z Kąt.

— Ja zadałem to pytanie! Nie odpowiada się pytaniem na pytanie, więc proszę mi powiedzieć skąd pan jest?

— No mówię przecież z Kąt. Kąty. Nie słyszał pan nigdy o takiej miejscowości?

— A, no tak. W sumie.

— No to po co cała ta szopka?

— No bo

— Nobo to był taki bohater kreskówek z lat dwudziestych

— To ja dziękuje, szukam kogoś innego.

— Jest sprawa!

— Zazwyczaj mówi się nie ma sprawy?

— Ale jest sprawa! Zabrał mi pan mój cenny czas.

— Co znaczy cenny czas?

— No miałem zainwestować w upadające zakłady tytoniowe imienia Józefa Pompki

— No i?

— Noi to taki francuski piesek, ale się panu odgryzłem! Ha!

— Musze już iść zdaję się, że mam studio na lini.

— Niech pan powie tym w studio, żeby się poszli [cenzura]


Z przyczyn technicznych dalszych przygód nie będzie.


Powrót na pustynne piaski.


Tym razem nie wrócimy na jeziora, bo jezior na pustyni nie ma, ale wróćmy na chwile na pustynie, gdzie właśnie rozgrywa się mecz Polska Brazylia, a Polska przegrywa 0 do 666 (devil inside!).

— Panie prezesie. Dlaczego przegrywamy?

— Bo jest gorąco

— Aha.


Miejscowość Pracka


— Hej!

— Hej, ho!

— Skąd klikasz?

— Z pracki?

— A gdzie jest Prack?

Oto nowe opowiadanie

Akt 1

Alikwoci odnaleźli drogę do Kontekstu. Używali danego przykładu, jaki szedł odgórnie. Kruga Zorr, przewodniczący Górnego Widnokręgu ogłosił pełną mobilizację. Alikwoci całkowicie zdawali sobie z tego sprawę. Pokój, w którym siedzieli podczas audiencji u Kruga Zorr (nie mylić proszę z Knorrem) był przestrzenny, w tym wypadku niecodzienny. Padał śnieg w maju.

Uczestnicy audiencji byli zaniepokojeni panującą atmosferą. Ocena sytuacji była typowo impulsowa. Alikowci poszukiwali w Kontekście podwójnej części semantycznej wypowiedzi. Niestety nie odnaleźli jej.

Każda wypowiedź bowiem jest częścią danego scenariusza. Alikwoci nie zdawali sobie z tego sprawy. Kontekst był bardzo rzeczowy. Widnokrąg również. Zresztą, Widnokrąg był starszym bratem Kontekstu. Kontekst uległ zmianie, gdy dowiedział się o tym od Zdarzenia Językowego.


Akt 2


Oto przykład pewnego Petersburskiego matematyka: który obiecał mówić na swoim wykładzie, o kroju w krawiectwie, pierwsze zdanie, jakie wypowiedział, było całkowicie niekontablijne z treścią tematu mianowicie: O gęstości kuli w powietrzu. Połowa audytorów opuściła salę. Światło się załamało, złapało doła. Wypowiedź pozostała wobec tego faktu neutralna, nie chciała go bowiem irytować wieścią wartościującą dany, zastany moment. Kwestia oceny składnika to nowum.


Dysaltacja nr 1


Nie wolno oglądać Puzylina. To Profesor. Wartości pojawiają się w tekstach.


Dysaltacja nr 2


Problem oceny na własną rękę jest prześledzony, przejawiony. Sprawa wartości u niego jest prosta. A jest lepsze niż klasa porównawcza normy średniostatystycznego inteligibilnego novum. Moralne różnice są także morelowe.


Dysaltacja nr 3


Jak przejść z jest do powinno? Wystarczy założyć związek presprykcyjny. Wypowiedź wypływa do kanału ściekowego. Potrzebny jest jej jednak Konspekt sytuacji.


Dalszy ciąg nowego Oto opowiadania, w którym Kontekst sytuacyjny wychodzi na jaw.


Jednak nie dalszy ciąg opowiadania Oto nowego, które leży na granicy środków czuciowych, pompujących Kontekst i dzięki intonacji jest trzeźwa.


Wittgenstein ostatecznie nigdy definitywnie nie zamykał rzeczy niczego. Lingwistycznie pojęte akapit.


— Karczmarzu!!!

— Czego, kurwa jego mać? Nie widzisz, żem zajęty?

— Właśni, że ten, tego nie widzę wyobraź sobie!

— Czego?!

— Jak to czego kamratka jego mać, patrzał, jeszcze się, rzuca, a źle Ci tutaj, to zwiń interes przekaż go jakiemuś zacnemu krasnoludowi! Piwa!

— Krasnoludowi, jeszcze czego! Tfu! Takim jak wy to tylko do koryta a nie do prowadzenia karczmy! Masz tu swoje zafajdane piwo i odejdź pókim dobry!

— Takiego, to tylko kamratka, jego mać szlachtnąć rzekł drugi krasnolud do pierwszego.

— Daj spokój Doggeray, szkoda toporka brudzić. Siądźmy lepiej przy stole i pogadajmy o dawnych, dobrych czasach.


Radio Pakistan.


Witam państwa w naszej pierwszej audycji i zapraszam państwa bardzo serdecznie do wysłuchania naszego wywiadu z panem ministrem Grzegorzem K.

— Dzień dobry państwu

— Dzień co pan powie o zeszłorocznych opadach deszczu?

— E, słucham?

— Zeszłorocznych opadach deszczu, chyba wyraziłem się dosyć jasno, hę? A może za mało panu płacą co?

— E, e

— Co pan tak tylko e i e. Taki proszek do prania był kiedyś, ale te czasy mamy już za sobą, więc proszę konkrety, konkrety

— Ale, ja jestem, ministrem finansów, a nie meteorologiem.

— Tak, ja jestem Święty Bonifacy! Mamy pana, kreci pań, mataczy pan, a więc ma pan udziały w firmie Deszcz i spółka z. o. o zaraz zajrzymy do pana teczki!

— Jakiej teczki? O co chodzi?

— Widzi pan, już się pan zapiera, więc jest pan winny, widać to jak na łyżce.

— Chyba jak na widelcu, albo talerzu?

— Mniejsza o to mamy pana i co nam pan teraz zrobi?

— Chyba opuszczę studio, ta rozmowa nie ma sensu (opuszcza studio).


— Przerywamy program, aby podać najświeższe wiadomości, niestety pan minister opuścił nasze studio, ale już słyszę i mam wiadomość z reżyserki, że mamy kolejnego gościa, który jest nominowany do Oscara, w kategorii muzyka filmowa(A.P. Kaczmarek):

— Dzień dobry panie Krzesimirze Dębski!

— E, ja nie nazywam się Krzesimir Dębski!

— Tak panie Beethovenie, muzyka do najnowszego filmu

— Nie jestem Beethovenem, on dawno nie żyje!

— A, to pan, panie Możdżer, Leszku najmocniej Cię przepraszam

— Nie

— No to więc jak pan się nazywa?

— Jestem najsłynniejszym kompozytorem, mówią codziennie o mnie w telewizji, znany jestem na całym świecie, mówią o mnie miliony

— Mozart? Chopin, Jimmy Hendrix? Ray Charles?

— Nie, nie nie, nie! Wymienia pań wszystkich umarłych kompozytorów, a ja jestem żyjącym.

— Tak, a wiec panie Penderecki, jak tam pańskie najnowsze dzieło?

— Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

— Dlaczego pan tak krzyczy?

— Nie jestem Penderecki, Szymanowski, Lutosławski, Rachmaninow, Kowalski, Smoczyński, Kierzkowski!

— Górecki też nie?

— Też nie.

— Poddaje się.

— To jak pan jest przygotowany do audycji?

— No właśnie reżyserka chyba dała mi zły tekst i właśnie ten tego, nie wiem.

— Ja też już nie wiem jak się nazywam.

— A to ciekawe, więc zaprosiliśmy do studia kogoś nieznanego, a obiecaliśmy, że będziemy zapraszać tylko znanych ludzi, także dziękujemy panu panie Piechniczek, w studio gościliśmy proszę państwa nie słynnego już kadrowicza polskiej piłki nożnej pana Apoloniusza Tajnera

— Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

— Tak, a naszym następnym gościem jest pani Hanna G. W, i prosiłbym o nie mylenie jej z Gazetą Wyborczą.

Bunt brzozowiska


Bitwa


Miast dwóch, okazało się, że jest ich pięcioro. Zamysł to był niegłupi. Bronisławili, oczekiwali w pełnym rynsztunku, w rynsztoku, na polach mandżuriańskich. Krymskie natomiast wojska stały naprzeciw. Halabarda przy halabardzie, szabla przy szabli, ostrze przy ostrzu, włócznia przy włóczni, łuk obok łuczywa, pies z psem, kot za myszą gonił jedynie. Na środku placu przyszłej, niedokonanej jeszcze bitwy rozegrał się w ten czas pierwszy dramat. Dramat w dwóch aktach: pierwszy kot i mysz, pierwsza ofiara mysz. Drugi akt druga ofiara bitwy pies kot, kot.


Halabarda upadła jednemu z giermków słynnego już w ten czas rycerza Eycka van Hadaise spod sztandaru Złotego Lwa, na purpurowym tle. Wokół jeszcze trzy gwiazdy, a pod gwiazdami napis Vita pedis, en si fides, en ti remis. To tylko jeden z licznych przykładów różnorodności maści rycerzy krymskich.


Siedmioro natomiast było dowódców przeciwnego obozu mandżurskiego mianowicie: Sayet lat Hadys, feldmarszałek wojsk kawalerii konnej, Sven Olof Nyvberg, generalissimus piechoty byli dwoma najważniejszymi spośród siedmiorga mandżurskich dowódców. Wiele dramatów jeszcze tego dnia odbyło się.


Jak chociażby ten, iż w pobliskim lesie, tuż koło hołopola, jak wzgórze wschodziło, nie na polu bitwy, lecz na wschodniej jego części prawie za horyzontem, gdzie słonko miało zajść dziś wieczorem topniały drzewa. Jedno za drugim. Leśniczy, gajowy Zbigniew Brzozak ciął drzewo na opał do swojej chatki. On jako jeden nie poczuł dramatyzmu sytuacji cięcia drzew. On jako jeden z nie licznych, nie wiedział, że dramatyzm ten jest wręcz bardzo dramatyczny. Charakterystyczny stukot siekiery o drzewo był dla niego pieśnią dnia. Dla Svena była to porażka, dramat wręcz płacz i konanie.


Historia


Protekcja i gwarant takimi słowami pożegnał wszystkich Car. Mieli bronić i gwarantować pokoju. Posłuchali. Z pięciorga miast dwóch ich tylko wyruszyło. Sprytny to był plan.


Krasno Jarski Kraj sąsiadował z Obwodem Kulikina. Sojusz tysiąca dziatwy. Matuszka Rasija wynagrodzi straty wśród mężów i synów.


Mandżuria. Kraj tajemniczy wrogi, niezdobyty od czasów Dźingis Chana. Góra przy górze, drzewo przy drzewie. Pień z pnia wyziera się wśród gór zupełnie jak w Fauście Goethego Górskie parowy Las Skała Pustynia.2


Teraz, gdy stepy Krymu usiały na swojej ziemi wojsk tyle, musiało dojść do dramatu przelewu krwi. Ta ziemia nigdy nie zaznała spokoju zwykłego, postaci jeno, tylko bólu od pługa. Nigdy nie zaznała tak lekkiej rany, jaką jest, niewątpliwie efekt pracy pługa. Nigdy też ziemia ta nie urodziła zbytnio dużo.


Mandżurskie krzywe oczy patrzały sprytnie, szukając jakby wyłomu w wojskach krymskich.


To bolesna piersi pożoga,

To gorące łkanie Boga!

Groty i strzały przebijcie mnie,

Włócznie i dzidy przeszyjcie mnie,

Twarde maczugi zdruzgoczcie mnie!

Ognie piorunu zgruchoczcie mnie

Nicość, o której jam tu żył

Niech się ulotni w śmierć i pył

Byle mi tam, tam gwiazda stała

Wieczornej miłości przyświecała!3


Skoro mowa o wojskach Krymu wszechpotężnego byli nimi marszałek Nasilcow, co stłumił wiele powstań w dawnej już Polszczce, był i też drugi marszałek, marszałek o wiele bardziej w walce obeznany Vasilij Konstanty Nabkov.


Dramat


Tak oto dramat toczył się za dramatem.


Daleko jeszcze im wszystkim było do popołudniowego posiłku. Na obiad u Cara Mikołaja podawano właśnie dzisiaj Kaczkę ze śliwkami. Do tego wino czerwone, pół wytrawne. U matrosa Mandżurii serwowano orientalne Bliny z kawiorem czarnym. Niebo w gębie dla tych, co jedli i wiedzą, o czym mowa. Tak jadali wielcy tego świata obstawiający pionki na szachownicy. Szachownicy życia. Szachowali oni, bowiem życiem milionów niezdających sobie z tego sprawy żołnierzy


Taka jest, bowiem polityka wielkich.


Siadła akcja. Dla poprawienia akcji słucham Sergiusza Prokofiewa VII symfonii pisanej dla młodzieży. Nie zawszę będę młodym już.

Dla wzmocnienia akcji dosłuchuję też i V symfonii Szostakowicza.


Trzepotały sztandary armii narodowej. Trzepotały wichrem śmierci, przeznaczenia. Przeznaczenie. Ileż to ludzi święcie było przekonanych, że są przeznaczeni, naznaczeni ku śmierci. Ilu z nich mówiło:


— Ja jestem niewinny. Ja jestem niewinny!

— Chrystus Pan też był niewinny i też go ukrzyżowali! Nigdy nikomu nie zależało na jakimś tam niewinnym człowieku. Maul halten und wieter dienen!4 Jak nam mawiali w wojsku. To najlepsze i najpiękniejsze5


Pierwszy gwizdek. Bębny poszły w ruch, grając Marcia Funebre, Trauermarch, marsz pogrzebowy. Nieświadomie to grały. Grajkowie, bowiem grali, co innego, Gloria, Chwała! Tylko śmierć wiedziała, że to pieśń dla niej była grana. Tylko ona znała sens i znaczenie granej melodii.


Rozegrał się teatr, nie dramat. Aktorzy grali powierzone role. Dramat nastąpił później.


Halabardy, szable, miecze, włócznie, łuki poszły w ruch. Pierwszy ranny. Pierwszy martwy. Potem stos. Śmierć. Smród. Cios za ciosem. Wielka bitwa. Klinga przy klindze. Jeszcze łopoczą, co niektóre sztandary. Większość rozdarta już dawno. Nawałnica. Szał. Grad strzał. W pierś, brzuch i w kolano. W serce, w czaszkę także i w oko. Przemoc. Świst włóczni. Płacz, jęk i ból. Ciężkie straty.


Dwie godziny później miażdżąca przewaga krzywookich, za wzgórz, nie zdobytych od czasów Dźingis Chana zaatakowała.


Przegrupowanie


Kolejne dwie godziny, kilka głów się poleciało. Niechlujstwo. Nowi zastąpili starych. Nasilcow mianował trzech nowych pułkowników.


Tydzień później nie było już nawet, o czym mówić. Było po pierwszej bitwie. Znaczy się, można by było analizować błędy, Nasilcowa, który wrócił za to do Warszawy. Tam sprawdzał się genialnie, lecz nie tutaj, na nie ludzkich i bezdusznych polach Akermanu.


Zdobycze wojenne


W wyniku zaszłej bitwy Mandżuria zdobyła pokaźną połać terenu za Stepem Krymskim, tuż pod nim, i kilka staj za. Na Rasiję naciskał Paryż. Francja żądała wręcz od Cara pójścia na ugody, gdyż wojna dała się we znaki wszystkim, nawet Austriakom.


Brudna to była sprawa i zbyt się przeciągająca. Co raz więcej dworów obracało się przeciw agresorowi Mikołajowi. Cesarz Francji Napoleon III zażądał nadzwyczajnego zjazdu, w celu rewizji traktatu pokojowego.


Zjazd odbył się w Berlinie. Sprytne to było posunięcie Kanclerza Bismarcka. Najmniej zaangażowany w wojnę znów miał zyskać jak najwięcej. Udało mu się. Nie dość, że rewizja odbywała się na jego terenie, to ceny stali na wolnym rynku szaleńczo rosły.


W Rosji stali było, aż nadto, magazyny były przepełnione, a gotówki mało na zbrojenia. Carowi bardzo zależało na szybkim upłynnieniu towaru.


Nikt jednak nie chciał tak drogiej stali. Otto van Hedernig słynny konstruktor i wynalazca niemiecki opatentował i wynalazł prefabrykat stali surówkę, na którym Niemcy jeszcze bardziej się wzbogacili.


Regres. Dopiero rok później Rosja mogła sobie pozwolić na kontruderzenie.


Smutek pustyni


Smutna i krwawo obsiana była pustynia tego roku. Kości rozlane na hektarze pól. Wrony, sokoły i sępy nie szczędziły zmaltretowanych zwłok. Kamień na kamieniu nie pozostał od zeszłego lata z twierdzy Baczy Du. Trup na trupie, piszczel przy piszczeli, wkoło pełno miednic, strzaskanych czaszek od klingi miecza. Puste oczodoły milczały. Nawet drobne robactwo próbując robić sobie prowizoryczne domy z klatek piersiowych wojowników, rezygnowało po jakimś czasie, stwierdzając, że na tej ziemi nie urośnie już nic. Żadna roślinność, najmniejszy kwiatek, pączek, nie urósł od tamtego pamiętnego dnia. Od godziny, w której wszystko się rozstrzygnęło na niekorzyść Maskwy. Smutny i szary to był krajobraz. Ziemia cierpiała, wraz z milczącym tłumem martwych dusz. Nawet kamienie nie przemówiły, choć przez sekundę zdawało się, że krzyczą o pomstę do nieba. Teraz, jednak mogła nadejść nawałnica. Burza piaskowa. Deszcz padał tu bardzo rzadko, ale teraz na dniach wszystko mogło diametralnie się zmienić.


Droga przez pole


Wybrali tę polną dróżkę, pośród gołej gleby, gdzieniegdzie tylko wiły się topole. Stare, wysuszone konary drzew dawały niewielki cień. Było upalne południe, słońce znajdowało się w zenicie, świeciło swoim największym, najbardziej porażającym światłem. Szli twardo żołnierskim krokiem, choć już zdegradowani żołnierze. Do najbliższej kwatery Szymuud Baak było ponad pięćset staj. To zbyt daleko jak dla tak wycieńczonych i wykrwawionych wojaczką ludzi. Twarze mieli całe w pyle i brudzie, buty z suchym błotem, poranione nogi, bandaże i coraz szybciej szerząca się gangrena dopełniały reszty.


W dwa dni później silna burza piaskowa zmogła jeszcze bardziej podróż. Kolejnych dwóch trzeba było zostawić na pastwę losu. Tyle poświęcenia i bohaterstwa, by potem być pokarmem dla sępów!


W kwaterze zameldowały się dwie setki żołnierzy, albo raczej cieni ludzi, którzy przeszli mandżurskie pole. W ich oczach widać było jedno kres drogi życiowej.


Powrót na front


Nieoczekiwane zdarzenia przeszły przez pole mandżurskie roku następnego. Rasija postanowiła wysłać więcej swych oddziałów.


Stali na wzgórzu jak przedtem, jak dawniej. Można by śmiało rzec: rok temu, było tak samo, tylko wtedy wiatr wiał od wschodu. Teraz chmury kłębiły się na deszcz.


Inna także była taktyka. Wojska carskie w lesie siedziały. Proch strzelniczy posiadały. Wielkie armaty, potężne działa i dużo broni palnej, przeciw zwykłym polnym dzidom. Lepiej wyposażona, i lepiej przygotowana armia Kutuzowa syna słynnego niegdyś dowódcy, co wsławił się w odparciu nawałnicy Napoleońskiej szykowała się na Mandżurię.


Znowu flagi łopotały na wietrze. Znowu napisy, wielkie kolokfiały, pompatyczność, przesyt i bogactwo. Białe konie, rasy arabskiej z dzikim wzrokiem wypatrywały polnych myszy.


Z rana rozpoczął się szturm na pozycje skośnookich. Wystrzeliły działa, armaty, słychać było huk wystrzału i świst pocisków. Wielkie straty wśród szeregów wrogiej armii szerzyła ta nowa broń. Pierwsze oddziały Kutuzowa atakowały na zaczepkę. Wypad z bronią palną w pole by zahaczyć przeciwnika. Te podjazdy w znacznym stopniu się udawały. Wojska carskie na razie praktycznie nie odnosiły żadnych strat.


Wiatr


A wiatr tego wieczoru zmógł się. Szalał opętany demon złości. Szkwał i chwał minionych mgieł przez iskrę został wzniecony. Pamiętam jak dziś ten dzień. Nas dwoje, a wokół nas wichura namiętności. Dzisiaj spoglądam w przeszłość z dystansem, dzielącym te kilka wieków. Nie ma już tego, co było, bo tamto odeszło w dal nieobytą. Pozostała tylko tęsknota, nostalgia niepotrzebne wyrzuty sumienia. Wiatr na pustyni to potężny wróg Twój. Piasek leci Ci prosto w oczy, podkreślając jakby nieuchronność Twojego marnego losu. Życie, bowiem jest jednak — mimo wszystko — dążeniem, ku śmierci. My tylko jesteśmy tymi kruchymi ziarenkami piasku, rozrzuconymi po pustyni, rzuceni na pastwę historii. My jesteśmy tymi ziarenkami pisaku, gdy mogą wpadną w oko ludzkie. Zawiść nienawiść tkwi w nas, jak to ziarenko w oku.


Post actum


Wiosna tego roku była tak piękna i tak różowa, przepasana przepięknymi skowronkami, lasy pasły się przeróżne jakbyś słuchał III, IV, V i VII symfonii G. Mahlera, przepięknie snutych na krawędziach stoków przeplatanych różnymi dysonansami wzgórz czystych liści, rosy pięknie pachnącej.


Ach. Cóż to za ironia losu. Wszystko się zmienia. Nawet Mahler nie jest już taki jak kiedyś. Teraz tylko radość morza, nie smutek pustyni. Pomimo faktu, że serce moje krwawi żałośnie cierpię jest tam gdzieś jakaś nadzieja, jakiś sens.


Brzozowiska


Prawie zawsze z tą samą nadzieją przystępuje człowiek do czynu. Stara się i poświęca się, chyba, że jest totalnym ignorantem lub bezdusznym tałatajstwem, śmieciem. Próbujemy walczyć o swoje, w celu zadowolenia samego siebie, nigdy ku czemuś lub komuś. Spotykamy kogoś ze względu na coś, i nigdy nic — jak do tej pory znam historię i życie — nie było bezcelowe. Zawsze istnieje jakaś praprzyczyna i dążenie ku celowi i skutkowi. I nie jest to bynajmniej refleksja nad drugą lub trzecią częścią słynnego już obrazu braci Wachowskich, lecz zwykła, najzwyklejsza analiza postępowania człowieka. Jakby nie patrzeć jest ono schematyczne, czasem nam zdaje się, że jest spontaniczne, ale ta spontaniczność się powtarza i popada w rutynę, przestając być ową spontanicznością. Mechaniczność życia nie od dzisiaj jest czymś oczywistym.

Dlaczego o tym tak tutaj napominam na kartach dziejów wszelakich wielkich pustynnych akermanów? Sam się nawet teraz zastanawiam. Piszę pewnie to, bo chciałem osiągnąć jakiś zamierzony cel. Jechałem kolejką i wpadłem na pomysł.

SMUTEK PUSTYNI

Dlaczego pustynia jest smutna?

Bo jest samotna.

Dlaczego zatem jest samotna?

Bo nie ma na niej już nic.

Oddała kiedyś wszystkie swoje soki życiowe

Poświęcając się oddając siebie innym

Oni czerpali całymi garściami

Nie dając nic w zamian, prócz cierpienia

Wyschło źródło Nilu.

Ten piasek, ziarenka jego

Toczą się po plażach naszych.

Przypominają jak wielka i smutna jest rozpacz

Samotnej pustyni.

Ziarenka piasku przeszywają serca nasze

W bólu i cierpieniu

Może jest ratunkiem.

Spójrz w nie zapomnisz o troskach

Lecz to zapomnienie jest również zgubne

Bo daremne.

Nie odnajdziesz w morzu całkowitego ukojenia

Twojego młodego cierpienia.

Czas zaszyje wszystkie rany


Czy zatem nie ma już nic godnego uwagi? Czy nie ma żadnego momentu ku kompletacji? Oczywiście, że jest, zawsze możesz powrócić do źródeł, do swojego hobby, do własnej muzyki, nie bacząc na reminiscencje. One, bowiem będą wywoływać w tobie smutek i wspomnienie. Taka jest mianowicie cena zapomnienia.


Otchłań niebytu toczy kamienie swe. [] Ale to już było, to już zupełnie inna historia i inne opowiadanie.


Jeśli ci brakło oddech popij herbatą z odrobiną soku z wiśni. Przysmak to sułtański zawżdy prawda.


Szedłem wąską uliczką wśród alei topól mknąłem ku celu. Mijały mnie samochody jeden za drugim. Nikt jak zwykle się nie zatrzymał. Brakło mi tchu. Począł padać siarczysty deszcz. Biegłem ile tylko miałem sił w płucach. Nic to. Nogi odmawiały mi posłuszeństwa. Więc szedłem, szedłem najszybciej jak tylko potrafiłem. Wreszcie doszedłem, do mojego ukochanego domu. Tutaj jest zawsze bezpiecznie. Dym z kominka unosił się po całym domu. Swojski zapach domu. Prastara grusza rosła przed domem. Pamiętała ona jeszcze czasy sarmaty Bohdana z Łysej Góry. Bohdan wybierał się na bitwę, decydującą bitwę. Posadził drzewo, na pamiątkę, dla prawnuka. Być może to ja byłem tym prawnukiem. Nigdy nie poosiadawszy takiej wiedzy przechodziłem bezwiednie obok tej gruszy, sądząc, że posadził ją ktoś kot mieszkał tu przed nami, na przykład jakiś rolnik z pobliskiego PGR u.

Ale tak nie było. To właśnie ten Bohdan z Łysej Pola, nie kto inny zasadził tą gruszę. Sentymentalizm.


Cały nasz kraj zasiany jest sentymentem do prastarej gruszy. Wszyscy chełpimy się sarmackimi czasami. Bo wtedy dużo się piło. Miód i wino lały się strumieniami. Za Sasa jedz i popuszczaj pasa. Takie mamy wspomnienia. Zawsze dobre. Nigdy złe. Czy ktoś by ośmielił by się pamiętać złą stronę złotego wieku? Nikt. Wszyscy machinalnie zacierają swoją pamięć, jakby odżegnując się, że to nie my byliśmy sprawcami złego. Tylko kto? Kto był szlachcicem zostawiającym całe połacie lasu, za pięć marnych kolejek w pasjansa w knajpie Pod burym kotem?

Polak umie krzyczeć, pić, kłócić się, awanturować, ale nigdy się nie pochyli nad swoim własnym postępowaniem. Czekamy ciągle na papieża, a Itak nic z tego czekania nie wynosimy. Przyjeżdża i odjeżdża, a polak polakowi wilkiem dalej. Nikt nic nie wynosi z nauk papieża. Wszyscy go czczą, wielbią, wręcz nawet niektórzy ubóstwiają (dlaczego pan zabił papieża? Ja tego nie zrobiłem to parafraza, to Itak się stanie za kilka, kilkadziesiąt lat, to i tak jest nie uniknione, coś się kończy, a coś zaczyna, nic nie jest wieczne). Papież umrze. A my nadal będziemy tacy sami. Będziemy popełniać te same błędy, popadając w różne zamącone stronnictwa nie zwracając uwagi na jednostkę na państw, na obywatela. Brzmi jak postulat polityczny, liberalizm? Nie to trwoga, przed utratą wolności. Tyle lat za nią uganialiśmy. Aż całe 123 lata potem 50 teraz 15 i znów jesteśmy zniewoleni przez coś co i tak nigdy nie będzie spełnione. Europa zawsze będzie się dzielić na biednych i bogatszych, tak jak stany w Ameryce Zjednoczonych Stanów.

Niewiele w naszym kraju jest Bohdanów. Takich co gruszę zasadzą, dla następnych pokoleń. Teraz każdy chce się nachapać, złapać coś dla siebie, jakiś stołek, jakieś krzesło, byle brać jak najwięcej. Jesteś bogaty? Bądź bogatszy. Masz sto milionów? Miej dwieście. Warszawka, piekiełko. Kraków bohema. Gdańsk korupcja. Szczecin przemy. Białystok pogranicze biedy. Dysonans za dysonansem jak u Prokofiewa. Tylko, że tamten był muzykiem, a tu mapa różnic społecznych. Nie ma już Bohdana w naszym kraju. No może poza nielicznymi przypadkami, których uważamy za wariatów. On się poświęcił? Musiał mieć w tym jakiś interes. Nikt nie widzi, że on oddał rzeczywiście to 80 procent swojego majątku, to pewnie odliczył sobie jakiś procencik. Być może.

Jest tylko sentymentalizm. Za tym co było. Bo wydaje się nam, że było lepiej. A guzik prawda! Nie było lepiej! To nasz idealizm. Nubie było lepiej 100, 200 lat temu. Teraz jest tak samo, tyle, że inaczej. Nie ma już buntu.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 62.3