Drzewo i las zawsze pojawia mi się jako moje bezpieczne miejsce, w którym moja wolność jest poczuciem głębokiego oddechu.
Ja takim właśnie drzewem bez korzeni Jestem.
Odcięta od rodziny mej biologicznej i zupełnie inna.
Nie powielam i nie przekazuję traum.
Zmieniam i zatrzymuję.
Moje drzewo genealogiczne tworzę sama,
nie wypierając jednocześnie prawdy,
która jest w mojej biologii.
No, ale biologia nie definiuje mnie już.
Zresztą nigdy tak nie było.
Monika Gajos
Książkę tę dedykuję
Sobie
Za wybór własnej ścieżki i odwagę
mimo strachu,
by stawiać na niej własne ślady.
Świadomym wyborom i czułym powrotom do samego siebie.
Lidii Hanusiak
Dziękuję Ci za Twoją obecność i uważność, która pozwala mi bezpiecznie się przeglądać w moim odbiciu.
Annie Glińskiej — Lachowicz
Dziękuję Ci Matko za przestrzeń, którą stworzyłaś w Akademii Choreoterapii i Arteterapii we Wrocławiu gdzie nauczyłam się mstawać w swojej mocy.
Zamiast ról w których przyszło mi grać,
wybieram te w których oddycham.
Danielowi Fisherowi
Zabrałam eCPR ze sobą
— do moich relacji, pracy i codzienności.
Dzięki emocjonalnej reanimacji,
wróciłam bezpiecznie do Siebie i poczułam
życie i oddech.
Inspiracje
Wiersze w tym tomiku powstały z codzienności.
Zainspirowali je ludzie których na co dzień spotykam.
Ich obecność i historie stały się częścią moich słów.
Od autorki
Większość wierszy w tym tomiku celowo pozbawiłam znaków przestankowych. Po prostu ich nie lubię.
Kropki i przecinki zbyt często narzucają rytm,
a ja wolę, żeby te teksty oddychały Twoim własnym tempem.
Przy niektórych utworach znajdziesz jednak inny znak
— kod QR. Umieściłam go tam, abyś mogła/ mógł
usłyszeć te słowa w wersji muzycznej.
Do stworzenia tych dźwiękowych interpretacji wykorzystałam aplikację AI Music Generator.
Zeskanuj kod i sprawdź,
dokąd tym razem zabierze Cię ta opowieść.
* Na ostatnich stronach tego tomiku
znajdziesz kody QR, które przeniosą Cię bezpośrednio do mojego konta na platformach Spotify oraz YouTube Music.
Na tych platformach będą stale dodawane nowe wiersze w wersji muzycznej.
Dom Duszy i Serca
31 marca 2026 rok
Sobie
pośrodku niczego
odnalazłam dom
w środku chaosu
spokój zamieszkał w nim
moje serce tak ciche
a tak mocne
w swojej ciemności
zamykam oczy
i widzę światło
które niosę w sobie
moja dusza tak cicha
a tak głośna
wewnątrz bólu
daruję sobie ukojenie
w niemocy siłę
która we mnie wzrasta
moje ciało tak oddzielone
a tak połączone
w środku swojej amnezji
przypominam sobie kim jestem
w środku niczego
tworzę wszystko
mój dom tak pusty
wypełniam Sobą
Dziewczynka w sukience
23 marca 2026 rok
Sobie
Matce Annie Glińskiej — Lachowicz
wołają mnie brzozy
i wiatru szum
wracam do serca
puszczam
uwalniam
wszystko co przeszłe
trzymam Cię mocno
w tych wszystkich czasach
wszystkich przestrzeniach
które pamiętasz
w miejscach niebytu
w środku niczego
Twoja Obecność
jest jak horyzont
Głos serca
15 marca 2026 rok.
już nie musisz uciekać
od siebie
i swego światła
bez końca trwać
w swym braku mocy
nie musisz już
wszystko w Tobie
jest życiem
oddychaj
Twoje serce wciąż bije dla Ciebie
W rozterkach
7 marca 2026 rok
Pacjentom oddziału całodobowego i Sobie.
czas pomiędzy ludźmi i słowami
chwila w rozterce na wyrost
moment w niebycie choćby przelotem
po coś na pewno
choć bez pewności
chaos w którym układasz się ze sobą
człowiek który może być obok
oddech na przekór Twego istnienia
po coś na pewno
lecz pewności nie ma
krzyk którego nie dostrzega nikt
w środku niewygody kolejnego dnia
reakcji nieadekwatnych pokłosie
po coś na pewno
lecz sensu w tym brak
ja otoczona całością i niebytem
mogę zostać lub nie zostać w pełni
stanąć przy Tobie mimo wszystko
po coś na pewno
i pewność w tym mam
Jantra
7 lutego 2026 rok
Marcie Tułnowskiej
w swojej mocy
w blasku swoich dróg
Twój początek
ukołysze chwilę
widzę kroki
które budzą ruch
światło w Tobie
budzi się we mgle
w swojej istności
jesteś jak horyzont
swych przekonań
które w Tobie się tlą
w mocy swojej
zaczynasz oddychać
karmiąc życie
aby poczuć grunt
w swoim blasku
wracasz do źródła
uzdrawiając
swój wewnętrzny dom
Przeciwności Pełnia
23 lutego 2026 rok
Matce Annie
Glińskiej — Lachowicz
Jestem siostrą
i nie jestem
Byłam córką
i nie byłam
Jestem Sobą
w swej istności
w Pełni Wolna
od niechcenia
w rolach z wyboru
odkrywam swe serce
w rolach z wyboru
już oddycham
Jestem Córką
w połączeniu wielu światów
Dzieckiem lasu
Siostrą drzew
w Mocy Swojej
bez niechęci
Córką z Wyboru
którą Matka chce mieć
Córka lasu
22 lutego 2026 rok
Akademia Choreoterapii i Arteterapii we Wrocławiu
Marcie Majka
w zieleni lasu
boso kroczę wśród drzew
moja biel bezpieczną
pozostaje we mnie
kontakt już tak nie rozdziera mnie
w zieleni lasu
dotykam swego istnienia
osobność ma we mnie
i poza strachem trwa
oddech już nie jest boleścią
Dla Siebie
19 października 2024 rok
Sobie
dla Siebie chcę
by poczuć czas
energii rytm
i chwilę tę
wybadać puls
i poczuć wiatr
nie będę już
zamykać wrót
jestem dla Siebie
teraz i tu
wykluczam wszystkich
choć żyją we mnie
otwieram się
na osobność
Wewnętrzny kompas
16 września 2024 rok
Agacie Student
biegnę i biegnę
choć sił mi brak
próbuje coś zmienić
choć silny we mnie strach
biegnę i biegnę
choć brak mi tchu
chciałabym wiele
lecz mimo wielu prób
wciąż nie odnajduję
Siebie
pragnę tylko szczęścia
lecz nie wiele mam
poczucie tej pustki
co dzień noszę w sobie
pragnę tylko obecności
tych troskliwych dusz
wydaje się to być
tak bardzo odległe
lecz wszystko
ma swój czas
w każdej ciszy
można znaleźć krzyk
za każdym uśmiechem
często cierpień moc
spróbuj dojrzeć Siebie
w tej nieobecności
cokolwiek się zdarzy
to Twoje połączenie z Sobą
ma tę wielką moc
na drodze zdrowienia
Konsens
11 listopada 2024 rok
Janowi Gajos — ojcu, którego nigdy nie miałam.
weź moją dłoń
i weź tę pustkę
weź mój krzyk
i zabierz mój ból
gdziekolwiek jesteś
nigdy nie było Cię przy mnie
weź moją nadzieję
i weź moją tęsknotę
zabierz to wszystko
czego chcieć nie mogłam
gdziekolwiek byłeś
wiem że chciałeś być blisko
poczułam to niedawno
ten brak i niedosyt
ten brak równowagi
w równowadze jaką mam
nie nasycę już siebie
nie wyrównam strat
pozwalam sobie poczuć
ten smutek i ten ból
by przyjąć wolność
od tego niedosytu
Prawda we mnie
21 listopada 2024 rok
noszę się z Sobą
w złości i w nadziei
w słońcu i w deszczu
otulona bytem
bywam nadzieją
bywam też cierpieniem
nienawiści chwilą
istotą prawdziwą
jestem swoim światłem
pragnieniem spełnionym
mocą niepojętą
oddechem w chaosie
noszę w sobie wszystko
i wszystko wyzwalam
moje przeciwieństwa
łącze tylko w prawdę
w swobodnym dialogu
spotykam się co dzień
spotykam też siebie
w swojej niepewności
w momentach zwątpienia
i kaprysach innych
w milczeniu i w krzyku
w codziennych rozterkach
mój oddech prowadzi
ten dialog przewodni
swobodnie rozsiadłam
się w sobie
Dotyk
26 listopada 2024 rok
Beacie Kaczor
czy mnie widzisz
czy widzisz ten wiatr
zobaczyłam Cię w sobie
i poczułam bardziej
swoje istnienie
życie zawirowało
pustkę wypełnił ruch
melancholia była tak blisko
nie płynę z prądem
ani pod prąd
doświadczając wiatru
stałam się wiatrem
to moje połączenie
na rozstaju dróg
upadłam na kolana
by zobaczyć Twoją istność
Taniec życia
w bezruchu
28 listopada 2024 rok
Sobie
otulę się dziś tymi łzami
co tam pozostały zastygłe
gdziekolwiek poniesie mnie rytm
otworzę z pewnością te drzwi
przekroczę ten próg ze spokojem
by spotkać znów siebie w niebycie
by światłem otulić się w pełni
bym tam mogła poczuć też życie
połączę się z sobą w wytchnieniu
otoczę miłością tę przestrzeń
zostawię ze sobą nadzieję
tę którą zgubiłam w tym czasie
znów tańczę
choć ciało w bezruchu
Dylemat
24 grudnia 2024 rok
pochylam się nad sobą
w nadziei na wytchnienie
dotykam mej istności
Jestem Życiem
otulam Siebie w miejscu
gdzie pochłonęła mnie ciemność
chwytam tę iskrę życia
Jestem Światłem
Twe życie tętni
w Twym wnętrzu
pomimo iż śmierć
wciąż wybierasz
Twe serce wciąż bije
dla Ciebie
Krąg życia
13 stycznia 2025 rok.
Moje Istnienie nie zawiera się w dzisiaj.
Moje tętno biło już we Wszechświecie.
Dwa kroki wśród kwiatów i symboli,
to wszystko już zabrał wiatr.
Otulona bielą przechodzę przez bramę,
by pojawić się w kojącym zapachu kwiatów
poczuć fale i piasek pod stopami.
Słońce wychodzi za horyzont.
To woda między skałami
zabiera więcej i wytycza drogę.
Podążam z jej nurtem i za ludźmi,
których dotyk wywołuje spokój.
Porywa mnie taniec.
W tym tańcu przechodzę przez kolejną bramę,
by poczuć radość i łzy.
Dłonie wielu światów połączone ze mną w kręgu.
Czuję spokój.
Jestem bezpieczna.
Księga życia
26 stycznia 2024 rok
Violetcie Oszytko — Grązka
w Twoim wietrze
usłyszałam tę melodię
moje stopy
przetrą nowy szlak
gdzieś po drodze
dotknę Twojej duszy
nie zjawiłaś się
w mym życiu tu ot tak
w Twoim blasku
widzę drogi świt
za swym głosem
ukołyszę swe istnienie
uśmiech niesie się
w emocjach dziecka
przeżyć to dokładnie tak
miało swe znaczenie
czekam co przyniesie
istności naszych blask
Podróż
10 luty 2025 rok
Sobie
Jestem w sobie i pomiędzy
w swojej prawdzie na rozdrożu
w swoim ciele między Wami
poza chwilę nie wychodzę
po przeciwnych stronach Siebie
czasem stoję zagubiona
podcinając sobie skrzydła
bez powodów
czasem w bieli
wszystkie barwy odnajduję
otulona często wiatrem
boso stąpam po źdźbłach traw
promienistość moich skrzydeł
mnie otacza
las dokoła światkiem bywa
kiedy zmieniam się ot tak
wilk towarzysz mej podróży
czasem w czerni czasem w bieli
w tej jedności
nic nie działa mi na przekór
Między światami
16 luty 2025 rok
Michalinie Kuneckiej
między światami
można też czasem
zobaczyć niebo
da się zatracić
w swym kresie życia
nie widząc szans
krew płynie cicho
serce wciąż bije
istności brak
moje łzy płyną
radością i rozpaczą
bo mogę tylko być
świadkiem Twego bytu
Obok Ciebie
28 luty 2025 rok
Patrycji Rados
nad życiem pochyl się proszę
czasem to trudne by chcieć
zachwycić się choćby chwilą
bo w tym akurat momencie
może być pustką po brzeg
nad sobą pochyl się proszę
wiem że nie łatwo jest czasem
spojrzeć na siebie przychylnie
zobaczyć dobro i piękno
bez względu na to co było
ze sobą spotkaj się proszę
wiem że nie było bajecznie
trudno w tym wszystkim odnaleźć
chwilę wytchnienia i spokój
poczuć się w miarę bezpiecznie
wybrałaś życie i oddech
wiem że przed Tobą wyzwania
wierzę że swoim uporem
pokonasz wszystkie przeszkody
Ja będę szła obok Ciebie
Taniec życia
10 marca 2025 rok
czasem chwila zmienia wszystko
czasem słowo jest wyzwaniem
często zatrzymanie ciszy
może być zachętą trwogi
gdy opatrzysz swoje rany
i otulisz w sobie dziecię
pójdź przed siebie
czasem człek którego spotkasz
jest już w Tobie światłem duszy
często znasz już odpowiedzi
lecz otulasz je swym lękiem
kiedy spojrzysz w oczy człeka
ujrzysz tylko zachwyt niebios
w zaufaniu Twoja siła jest wytchnieniem
czasem w głębi Ciebie krzyczą
dni przeszłości gniewne rany
często nie znasz ich kontekstu
echa jaźni w tym bezruchu
odpuść Sobie ciągłą walkę
zatańcz z życiem właśnie dziś
Jesteś tutaj żeby istnieć swoją prawdą
Jesteś tutaj żeby Lśnić
Wszystko w Tobie
13 marca 2025 rok
Agnieszce Kłósek
srebrna nić unosi się na wietrze
niesie w sobie tyle zmian i czasem wstyd
mocą tańczy mimo bólu by na przeciw
blaskiem swoim budzić zachwyt
srebrna nić przenika Twoje ciało
i przynosi wokół ptaków śpiew
czego dotknie wnet poczujesz doskonałość
absolutnie się nie spieszy budzi zew
tańczysz w mroku
tańczysz w deszczu
czujesz Siebie
Twoje skrzydła Cię unoszą ponadto
ożywienie przyjdzie w ciszy
Światło w Tobie
2 kwietnia 2025 rok
w ciemnościach
pośród krzyku
trudno jest zrobić
każdy krok
w tych zakamarkach
pośród kłamstw
które budują
Twą niepewność
przeciągasz linę
wciąż ze Sobą
cokolwiek powiesz
wątpisz na wskroś
z wielu perspektyw
w gąszczu tajemnic
pochyl się czasem
nad Prawdą
rozświetla ona
wielką pochodnią
wszystko co w Tobie
pokryte lękiem
czas wyjść na przeciw
Swemu Istnieniu
Jestestwo
10 kwietnia 2025 rok
Matce Annie Glińskiej — Lachowicz
tańczę w deszczu
pośród krzyków wstecz
kołysząc dziecko w sobie
czuję
biegnę boso
wśród tylu różnych prawd
dotyk który spotykam
odchodzi
unoszę się na wietrze
by poznać swoje źródło
to światło mnie otacza
widzę
zanurzam się w głębinach
i lśnieniu mojej jaźni
światłość przychodzi cicho
dotykam
czerpię z wielu aspektów
zamykam tę przestrzeń bezpiecznie
odkrywam siebie na nowo
smakuję
głos mój na zawsze jest we mnie
Kod QR — Jestestwo
Przewodnicy są różni
24 kwietnia 2025 rok
Violetcie Oszytko — Grązka
nie boję się ciemności
moja ciemność
oświetla moją drogę
czasem boję się światła
bo jest czymś nowym
w moim istnieniu
nie boję się śmierci
bo umierałam wiele razy
w moim umyśle
czy jednak warto
się aż tak na nim skupiać
żeby żyć
mój mózg potrafi być czasem
wrednym chujem
gdy nie słucham siebie
właściwym jest jednakże
podziękować
Pożegnania i powroty
1 maja 2025 rok
Sobie
w chwili w której żyję
nicości już nie ma
nie zagląda przez
otwarte drzwi
zagubiona w czasie
przysiada tuż obok
cierpliwie czekając
aż zachwieję się
powroty i pożegnania
wolność nakreśla swój kształt
gdzieś zagubiona w chaosie
zwykłych ludzkich spraw
nadzieja czeka cierpliwie
momenty wszystkich upadków
mocno zaznaczają swą obecność
wytchnienie przychodzi w ciszy
można tam wszystko odnaleźć
dwa kroki w tył
spokój i przerażenie
czasem mieszają pojęcia
trudno się wtedy zatrzymać
na jednym wątku
poddać się życiu kolejom
zostawić wszystko ot tak
zaufać temu co trudne
choć sens zanika
z wiatrem i pod wiatr
Rozchwianie
15 maja 2025 rok
Sobie
dotknij Siebie na tyle
by objąć swój ból
rozchwiane istnienie
potrzebuje ciepłych rąk
wiatr ukołysze Twoje myśli
gdy z nim zatańczysz
wśród drzew
pozostań chwilą by być
Ty jesteś samym życiem
cokolwiek się wydarzy
wśród tylu różnych stref
Ty życiem pozostaniesz
Nowy początek
26 maja 2025 rok
Mojej mamie i siostrom
biegnę boso po trawie
wśród zieleni drzew
dotykam Waszych dłoni
i słyszę dziecka
głośny śmiech
odmienne to od życia
w bieli odnajdujemy wspólnie
wszystkiego początek
biel oczyszcza nasze rany
poza głębią dusz
wszystko staje się życiem
od nowa
Bytowanie
6 czerwca 2025 rok
Sobie
dotknij mnie życie
pochyl się czasem nade mną
twój pocałunek o poranku
jest mile widziany
pozwól mi wznieść się wysoko
ponad chmurami
poderwij mnie proszę
gdy brak mi tchu
twoja podpora o zmierzchu
będzie mym oddechem
wiatr ukołysze
w swym sensie mą istotę
zatrzymaj mnie życie
gdy w nicość tak pędzę
twój kontekst na pewno
stanie się widoczny
rozkochuj mnie
w sobie każdego dnia
Ja Kobieta
8 czerwca 2025 rok
Sobie
niech będzie wola moja
oddam duszę za milczenie
za Twój potok słów o wschodzie
sprzedam Siebie za ten grosz
który wypadł mi o zmroku
oddam siebie za to wszystko
co jest Twoim niebem w piekle
oddam Siebie Sobie
za ten pośpiech w świetle dnia
za minutę w swojej ciszy
za Twój oddech w głębi lasu
ukołyszę swoją istność i nadzieję
na przestrzeni tej miłości
którą wniosłam poprzez czas
jestem w sobie
Ja Kobietą Jestem Ja
Apoteoza
26 czerwca 2025 rok
nie muszę ciągle biec
nie muszę walczyć co sił
zwalniam
uwalniam
odkrywam
nie potrzebuję ratunku
ani czyjegoś napędu
puszczam
dopuszczam
zastygam
dotykam nieba stojąc na ziemi
i piekła które jest we mnie
nie pytam o wolność
wolność w sobie mam
krzyczę
milczę
czuję
nie potrzebuję zgody
by sobą być co dnia
wierzę
doświadczam
wybaczam
jestem choć czasem mnie nie ma
w ruchu i bezruchu żyję
Nie złudzenie
16 — 17 lipca 2025 rok
o wschodzie słońca
skąpana w blasku świec
stawiam me kroki powoli
by boso móc w bieli biec
w natłoku własnych myśli
opadam w swej odchłani
w zamęcie na granicy
próbuje złapać oddech
milczę wypowiadając
tak wiele różnych słów
za horyzontem i przed
o zachodzie słońca
w samym środku dnia
nie liczę na zrozumienie
złudzenia przypominają niebyt
odebrały możliwościom moc
wzrastam w swym bezkresie
w harmonii bez ograniczania
czuję tętno życia
głośno wypowiadając
tak niewiele rozmaitych fraz
za sobą i w sobie
Kod QR — Nie złudzenie