E-book
31.5
drukowana A5
Kolorowa
58.07
Opowieści z Zielonego Lasu

Bezpłatny fragment - Opowieści z Zielonego Lasu

Książka dla dzieci


Objętość:
34 str.
ISBN:
978-83-8440-908-4
E-book
za 31.5
drukowana A5
Kolorowa
za 58.07

Dla Jasia

Malinka

Gdzieś daleko, daleko za górą, za rzeką w małej chatce w lesie, gdzie echo wszystkie odgłosy lasu niesie, mieszkała mała dziewczynka, która na imię miała Malinka. Pewnego razu razem ze swoją mamą Malwiną dziewczynka znalazła małego Zajączka tam, gdzie strumyk płynął. Zajączek był mały, głodny i wystraszony, bardzo chciał do swojej mamy, Pani Zającowej z leśnej polany.

— Co tu robisz, Zajączku? — zapytała śmiało Malinka.

— Uciekłem przed wilkiem, któremu na mój widok ciekła ślinka.

— Przed wilkiem, powiadasz? — zapytała Pani Malwina. — To niemożliwe, znam go dobrze i to wzór wegetarianina.

— Ale przecież ja widziałem jego zęby ogromne i duże oczy.

— Oj, Zajączku, coś ci się przywidziało, więc chodź śmiało do naszej chatki na herbatniki i filiżankę zielonej herbatki.

Zajączek trochę się bał, lecz skorzystał z zaproszenia, bo dawno już nie miał w ustach nic do jedzenia.

— Czemu się tak trzęsiesz? — zapytała Zajączka Malinka, a była to bardzo mądra dziewczynka. — I skąd ta twoja smutna minka? — zapytała jeszcze raz, nalewając herbatkę, dziewczynka.

— Boję się, że mnie zjecie i nie zobaczę już mamy. — Zaczął płakać Zajączek bardzo zdenerwowany.

Malinka popatrzyła na Zajączka zdziwiona i postanowiła go przekonać, że ona i jej mama zajączków nie zjadają. Wręcz przeciwnie — wszyscy sobie tu bardzo pomagają. I dodała jeszcze podczas rozmowy:

— Wiesz, Zajączku, ja zawsze słucham mamy, a w lesie się nie rozdzielamy. A do twojej mamy na pewno dotarła już wiadomość, że jesteś u nas i że została udzielona ci pomoc.

Zajączek bardzo się ucieszył, że mama go odszuka. Chciał podziękować Malince, a tu ktoś do drzwi puka.

— Mama! — krzyknął zadowolony Zajączek.

Jednak był to Pan Wilk — bardzo zmęczony i spocony.

— Zajączku, czemu uciekałeś? Nie mogłem cię dogonić. Zauważyłem w lesie, że ty i twoja mama poszliście w dwie różne strony. Widząc tę sytuację z leśnej polany, pobiegłem za tobą, bo wiedziałem, że w lesie zgubisz się bez mamy.

— Lecz wszystko dobrze się skończyło — dodała Pani Malwina i ponownie drzwi do swojej chatki otworzyła.

Tym razem była to mama Zajączka, która za synkiem się stęskniła, a kiedy go zobaczyła, to się bardzo ucieszyła. Zajączek uradowany pobiegł czym prędzej w ramiona swojej mamy.

Zajączek razem z mamą za pomoc i gościnę pięknie podziękowali i do swego domu na leśną polanę w drogę się udali.

Dwa zajączki

Na zielonej łące pięknej i pachnącej, wśród kolorowych kwiatów i wesołych skrzatów mieszkały dwa zające zabawne i wszystko wiedzące. Tak im się wydawało, że wiedzą wszystko, ale to było zawsze zbyt mało.

A gdy do lasu po poziomki chodziły, to pewnego razu zgubiły drogę i prawie zabłądziły. Miały szczęście wtedy, gdyż niedaleko Pani Żaba pilnowała swe dzieci nad rzeką. Żabki tak głośno w wodzie się pluskały, że zajączki po głosach je poznały i szybko odszukały. Do zabawy oczywiście z chęcią dołączyły, a potem wszyscy razem do domu wrócili.

Żabki mieszkały po sąsiedzku, więc zajączki o drogę Pani Żaby nie pytały, ale udawały, że drogę do domu znały i się cały czas przekomarzały.

Następnym razem, kiedy mama wysłała swych synków do sklepu po zakupy, zaczęli się między sobą przekomarzać, że niedaleko jest droga na skróty. Jeden z braci twierdził, że trzeba iść w prawo, a drugi, że skrót jest w lewo. Jednak tak naprawdę zajączki żadnego skrótu nie znały, tylko zgadywały i z tego wszystkiego drogę do domu jak ostatnio zapomniały.

— Co teraz zrobimy? — zapytał młodszy z braci.

— Nie wiem — odrzekł starszy — ale może ktoś i tym razem nam pomoże i drogę właściwą do domu pokaże.

Kiedy zajączki tak rozmyślały, jeden z nich dostrzegł domek Jeżyka w oddali.

— Nie smuć się, bracie. Widzę z daleka, że tam chyba pomoc na nas czeka. Spójrz, to dom Jeżyka, tego, co wczoraj po łące z nami brykał. Chodźmy tam i zapytajmy o drogę. Może Jeżyk wie, jak wrócić, i nam pomoże?

Jeżyk się ucieszył, że zajączki go odwiedziły, a kiedy się dowiedział, że tak naprawdę znowu się zgubiły, popatrzył na braci i powiedział:

— Zajączki, ja bardzo was lubię, ale wy wciąż się przekomarzacie, a prawdziwej odpowiedzi nigdy nie znacie. Jeden chce być mądrzejszy od drugiego, siebie nawzajem nigdy nie słuchacie, a potem gubicie drogę i się na siebie gniewacie. Cóż mogę wam powiedzieć? Zacznijcie współpracę.

Zajączki przez chwilę się nie odzywały. Wysłuchawszy Jeżyka, wzięły sobie jego słowa do serca i wszystko przemyślały. Przyznały mu rację i obiecały poprawę swojego zachowania, bo czasami dla innych, a nawet dla nich samych było nie do wytrzymania.

Zajączki pożegnały się z przyjacielem i w sklepie zakupy zrobiły, a potem bez przekomarzania się i szukania drogi na skróty grzecznie do domu na obiad wróciły.

Żabka

Biegnie Żabka do przedszkola, patrzy, a tu Jelonek ją woła.

— Dzień dobry, Jelonku, co za miłe spotkanie. Lecz ja biegnę do przedszkola i niestety nie mam czasu na nie. Spójrz, tam mama z oddali mnie woła. Musiałam wrócić do domu, bo zapomniałam wziąć książeczkę, którą miałam dziś zabrać na naszą wycieczkę. Pani obiecała przeczytać nam ją na polanie, kiedy będziemy jeść sobie śniadanie.

Kiedy Żabka biegła dalej, po drodze spotkała Wiewiórkę, która była bardzo wesoła, bo szła pierwszy raz do przedszkola.

— Gdzie tak biegniesz, Żabko? — zapytała śmiało Wiewiórka.

— Biegnę do mamy, bo do przedszkola się wybieramy.

— Ja też idę do przedszkola — odpowiedziała Wiewiórka wesoła i dodała, że jej mama pracę w lesie przy sortowaniu szyszek dostała i teraz w tygodniu przed pracą będzie ją do przedszkola odprowadzała. — Oprócz weekendu — jeszcze szybko dodała — bo wtedy mama nie będzie pracowała i dwa dni wolne będzie miała. A ty, Żabko, lubisz chodzić do przedszkola? — zapytała Wiewióreczka wesoła.

Żabka zdziwiona pytaniem nieco zwolniła swój krok i odpowiedziała:

— Przecież ja do przedszkola chodzę już ponad rok.

I znowu przyspieszyła, bo się przecież bardzo do mamy spieszyła. Jednak mama była już bardzo blisko, więc Żabka się na chwilę zatrzymała, złapała głęboki oddech i z uśmiechem na buzi jeszcze Wiewiórce powiedziała:

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 31.5
drukowana A5
Kolorowa
za 58.07