Szczerze mówiąc, podczas czytania tej książki poczułam się jak mała dziewczynka, która trafiła do krainy fantazji. Czasami naprawdę chce się odetchnąć od dorosłych problemów i tutaj bardzo mi się to udało.
Opisy były tak realistyczne, że widziałam uprząż, łuski, skrzydła i ogony smoków. Było w tym coś niesamowitego. Momentami zastanawiałam się, czy te smoki naprawdę gdzieś nie istnieją, a Rafał nie miał z nimi rzeczywistej styczności, bo tak realistycznych opisów nie czytałam nigdy wcześniej! Każdy smok był inny, każdy wyjątkowy od każdego czułam inną energię. Zdecydowanie nie powiedziałabym, że to debiut autora. Byłam zachwycona opisami, w których podkreślono, że smoka trzeba dotknąć mocniej, z większą świadomością, bo to nie jest domowe zwierzątko. To ogromne stworzenie, które wymaga szacunku.
Mam wrażenie, że sama przeszłam szkolenie od A do Z z obsługi smoków🤭 Dowiedziałam się, jak pokonywać swoje lęki i słabości. Autor w piękny sposób pokazał również, że aby coś otrzymać, trzeba się napracować. Kursanci nie mogli od razu wskoczyć na smoka i polecieć, musieli go poznać, karmić, sprzątać, zbudować zaufanie. Rafał pokazał, że w życiu nic nie przychodzi łatwo, a ważniejsze jest coś więcej niż imponowanie znajomym, tak jak miało to miejsce w przypadku Adriana, jednego z bohaterów. Ludzie dla zdjęć potrafią zrobić wszystko, nie patrząc na swoje bezpieczeństwo ,tutaj te oczy zostają nam otwarte.
Dowiecie się też, że czasami trzeba upaść i to nie raz, nie dwa, jak było w przypadku Lucasa, kolejnego bohatera. Warto być spontanicznym, nie brać wszystkiego zbyt poważnie i przeżywać wspólne przygody rodzinnie. Warto również marzyć, nawet wtedy, gdy nie jest się już dzieckiem, tak jak w historii Daniela.
Z każdym kolejnym opowiadaniem myślałam, że poprzedniego bohatera lubię najbardziej… i za każdym razem się myliłam. Chciałabym podziękować za możliwość wkroczenia do świata tych przepięknych stworzeń. Żałuję, że przeczytałam ostatnie zdanie i nie mogę zostać w tym świecie na dłużej🥺🐉
Zdecydowanie polecam 🐉