O DZIELNYM SMOKU I MAŁYM RYCERZU Z ŁUKIEM — OPOWIEŚĆ PIERWSZA
Mieszkają za Piątym Kołem u wozu. Nic więc dziwnego że nie widać ich od razu.
Dzielny Smok jest naprawdę bardzo dzielny. Potrafi nawet spojrzeć w lustro. A ponieważ jest smokiem to w lustrze tez widzi smoka. A smoki są do bania. Dzielny Smok się prawie nie boi. Tylko dla pewności patrzy do lustra jednym okiem i schowany za nogą od krzesła.
Mały Rycerz jest za to naprawdę Mały. Jest tak mały że może się zmieścić na czubku szyi smoka i jeszcze się tam schować. Wtedy nikt nie widzi jak wyjmuje swój celny łuk i celuje. Celuje do wrogów którzy próbują się skradać do Dzielnego Smoka i Małego Rycerza. I zawsze ich odstrasza.
Dzielny Smok i Mały Rycerz mają Wielkiego Przyjaciela. Ma na imię Filip.
Filip mieszka w pokoju Pełnym Tajemniczych Rzeczy. Nazywa je Zabawki. Ale dla Dzielnego Smoka i Małego Rycerza to wcale nie są zabawki. To ważne miejsca w których mogą się bawić albo ćwiczyć walki z wrogiem.
Na początku wcale o tym nie wiedzieli. I nie znali Filipa. Wszystko zaczęło się od początku.
Pewnego razu Dzielny Smok i Mały Rycerz się zgubili. Wyszli zza swojego piątego koła u wozu i poszli na spacer. I zamiast w piątą dziure po lewej skręcili w piątą po prawej. I zabłądzili. Wpadli nagle do wielkiego pokoju w którym przywitał ich Największy Robot. Mały Rycerz podszedł do robota żeby się przywitać. Ale robot w ogóle go nie zauważył. Przecież Mały Rycerz był bardzo mały. I zamiast się przywitać nagle kopnął Rycerza daleko od Dzielnego Smoka. Rycerz wpadł pod szafę. Smok chciał go ratować ale zaplątał się w żagle pirackiego statku kiedy próbował wystartować do lotu.
Smok I Rycerz się bardzo zmartwili. Ponieważ zawsze się ze sobą bawili to kochali się bardzo mocno i było im smutno bez siebie.
Rycerz pod szafą nie wiedział gdzie jest wyjście.
Smok w statku pirackich nie wiedział gdzie jest Rycerz. Nie wiedzieli co robić i chciało im się płakać.
I wtedy pojawił się Filip. Wtedy jeszcze nie był ich przyjacielem bo nie wiedział że przyszli do niego goście.
Filip był za to bardzo lubił bawić się wojnę rycerską. Długo ćwiczył swoimi mieczami czasem z Tata a czasem z Kacprem. I lubił też budować Największe zamki jakie dostawał od Rodziców i Dziadków.
Jak tylko Filip przyszedł do pokoju to zauważył że Największy Robot cos narozrabiał. Zamiast stać grzecznie w swoim rogu Robot machał rękami i nogami i pokazywał na statek piracki. Filip od razu się domyślił że chodzi o smoka.
Dzielny Smok wcale nie wyglądał teraz na Dzielnego tylko na Wystraszonego i smutnego.
Czemu jesteś taki smutny? Zapytał
Smutno mi bo nie wiem gdzie jest Mały Rycerz — chlipnął Dzielny ale Smutny Smok.
A kto to jest Mały Rycerz? — zainteresował się Filip
To jest mój Ulubiony Rycerz który lubi siedzieć u mnie na szyi i celować do wrogów! — powiedział mu Smok
Dzielny Smok opowiedział Filipowi jak razem z Rycerze z pomylili dziury na swoim spacerze i trafili do jego pokoju, a potem Wielki Robot ich kopnął w dwie strony. I teraz nie wiedzą gdzie się znaleźć.
Filipowi tez się zrobiło smutno i postanowił że im pomoże.
Wziął Wielkiego Robota i kazał mu natychmiast pokazać w która stronę kopnął Małego Rycerza.
Robot pokazał pod szafę. Ale pod szafą było ciemno.
Filip więc szybko pobiegł po latarkę i zaświecił pod szafę.
Halo! — zawołał
ha — halo — usłyszał smutny głosik
Złap mnie za palec! — krzyknął Filip i włożył mały palec pod szafę tak daleko jak tylko mógł.
Po chwili już wyciągnął palec na którym mocno trzymał się Mały Rycerz.
Hura! Hura! — ucieszył się Dzielny Smok.
Hura! Hura! — ucieszył się Mały Rycerz.
A potem pokazali Filipowi jak razem ćwiczą celowanie do wrogów z łuku. I bawili się razem aż do wieczora. Filip im pokazał jakie sztuczki umie ze swoim mieczem, a Rycerz pokazywał mu jak celnie celować.
Wieczorem Dzielny Smok i Mały Rycerz wrócili do swojego piątego koła u wozu. Tym razem bardzo pilnowali drogi żeby ją dobrze zapamietać. Postanowili bowiem że odtąd będą odwiedzać Filipa, który im pomógł kiedy byli smutni i zgubieni. Jak prawdziwy przyjaciel.
I już niedługo znowu go odwiedzą, żeby znowu poćwiczyć rycerskie i smocze zabawy z Filipem i jego bratem Kacperkiem.
Dobranoc.
O DZIELNYM SMOKU I MAŁYM RYCERZU Z ŁUKIEM — OPOWIEŚĆ DRUGA
Dzielny Smok i Mały Rycerz z łukiem nadal mieszkali za Piątym Kołem od Wozu.
Tylko że to już nie było to samo Koło co na początku.
W zasadzie zmieniało się co parę dni, albo i szybciej. To zależy jak szybko Kacper podrzucał Nowe Koło od Nowego Wozu.
Kacper lubi rozrzucać Koła od Wozu. Lubi to tak samo jak Wozy. Czyli Auta. Czyli Samochody.
Czyli lubi Straszliwie.
Nawet mu się Śnią. I Rysują. I gubią. Nic dziwnego — przecież ma tych Samochodów bez liku.
Właśnie za takimi zgubionymi Kołach mieszkają teraz Dzielny Smok i Mały Rycerz. Zaglądają od czasu do czasu do Małego Pokoju Rycerskich Braci.
Mały Pokój jest mały dla Braci.
Ale dla Dzielnego Smoka i Małego Rycerza wcale nie jest taki mały. Wcale.
Przecież oni są tacy mali że nawet Mały Pokój jest dla nich ogromny. Zanim przejdą z jednego końca pokoju do drugiego to najczęściej robi się już dzień.
Tym bardziej że po drodze mają straszne Przeszkody do pokonania.
Z Wielkim Robotem już się zakolegowali i nie kopie ich pod szafę.
Ale z Robotami Bionice nie zawsze idzie tak łatwo. Jak Nowy się pojawia na drodze to Zawsze chce spróbować na Smoku swój laserowy miecz. Albo chociaż przestraszyć.
I wtedy jak nie ma Filipa w pobliżu to jest bieda. Dzielny Smok i Mały Rycerz muszą biegać w te pędy za Małego Laptopa żeby Robot Bionice nie mógł dosięgnąć. I czekają na Filipa.
Filip jest ich Przyjacielem. Zawsze umie wytłumaczyć Robotowi że nie wolno straszyć Przyjaciół ani Braci.
Pewnego razu Filip z Kacprem akurat mieli wieczorną porcję Brykania.
Robili wszystkie Głośne i Walczące i Biegające rzeczy które są fajne jak Rodzice nie patrzą za dokładnie.
I właśnie wtedy Dzielny Smok i Mały Rycerz wybrali się na Wycieczkę do Pokoju.
Tylko że zapomnieli że Piąte Koło od Wozu Kacper rzucił ostatnio tuz obok drzwi do przedpokoju. I gdy skręcili jak zwykle to zamiast w Małym Pokoju nagle wylądowali w ciemnym i zimnym Przedpokoju. Tam właśnie gdzie wychodzący tata wyjątkowo zgasił światło.
Było strasznie tam. Zimno i mokro i ciemno. A do tego zaraz obok były drzwi do wyjścia na dwór. I Dzielny Smok i Mały Rycerz zupełnie niechcący wypadli przez Szparę na dole tych drzwi. Prosto na dwór.
A dzielny Smok i Mały Rycerz jeszcze nigdy nie byli na dworze.
Wszystko wydało im się jeszcze bardziej Zimne i Mokre. A zamiast miłego żółtego światełka z góry sufitu świeciła Ogromna Dyniowa Głowa.
Mały Rycerz zupełnie na wszelki wypadek szybko wskoczył na szyje dzielnego Smoka.
— I co? — zapytał jakby nigdy nic, usiłując nie drżeć głosem tak jak reszta ciałka. — A ty co? — odpowiedział my dzielny Smok, który był właśnie bardzo zajęty szukaniem swojej Dzielności. Wydawało mu się że jeszcze przed chwilą było jej dużo. A teraz prawie w ogóle nic.
Smok i Rycerz przycupli przy łopacie do Śniegu.
Próbowali zawołać do Filipa albo Kacpra.
Ale oni nic nie słyszeli. Bo nie słychać przecież z dworu przez szybę, ani jak się robi Głośne Brykanie w domu.
Znowu zachciało im się troszkę płakać. Ale nie płakali.
Nagle coś bardzo głośno Zaburczało. Dzielny Smok aż podskoczył a Mały Rycerz bardzo szybko wyciągnął swój Łuk. Coś się zbliżało od strony Wielkiej Ulicy za furtką.
Było bliżej i bliżej i głośniej i głosniej i NAGLE
— BĘ BĘ!!! — usłyszeli i zza furtki wyskoczył Najszybszy i Najmilszy Samochod na Świecie!
— CZEŚĆ! — zawołał uśmiechając się szeroko — jestem ZYGZYK! Możecie się bać!!!
— Ojej — powiedziali Smok i Rycerz — ale my już nie chcemy się bać!
— Hmm — zamyślił się na momencik Zygzyk — no dobra to nie! A co tu robicie??
— Boimy się — chlipnęli razem Dzielny Smok i Mały Rycerz. — bo nie wiemy co to za Dyniowa Głowa jest na górze, ani jak zawołać Chłopców, ani jak zrobić ciepłą podłogę???
— AHA! — zrozumiał Zygzyk i uśmiechnął się najszerzej jak umiał. — ja wiem jak to wszystko zrobić!
I napiął się z całej siły i nagle podskoczył do góry i ze wszystkich tłoków
ZATRĄBIŁ!
Kacper od razu go usłyszał. Rozpłaszczył nos na szybie i zawołał:
— HILIP _ HILIP! RATUJ RYCERZA I SMOKA I ZYGZAKA!
Filip nie czekał. Błyskawicznie pobiegł po Broń do małego Pokoju. Zabrał wszystko co zmieścił w reku i na plecach. Dwa miecze, Trzy pistolety, Karabin i różne Waleczne rzeczy.
Uzbrojony Wyjrzał ostrożnie na dwór.
Jak tylko wyjrzał to Dzielny Smok, Mały Rycerz i Zygzyk wskoczyli do domu i pobiegli do Małego Pokoju.
HURA HURA!!! — ucieszyli się wszyscy. Nawet Rodzice którzy tez byli Ciekawi kto odwiedził Chłopców.
I Brykali Razem aż do Miłych Snów.
Dobranoc.
O DZIELNYM SMOKU I MAŁYM RYCERZU Z ŁUKIEM — OPOWIEŚĆ TRZECIA
Było to tak.