E-book
23.63
drukowana A5
69.65
drukowana A5
Kolorowa
97.1
Opowiem Ci o Nim

Bezpłatny fragment - Opowiem Ci o Nim

Szepty wiary w zwykłych dniach


Objętość:
264 str.
ISBN:
978-83-8467-345-4
E-book
za 23.63
drukowana A5
za 69.65
drukowana A5
Kolorowa
za 97.1

Może przez całe życie szukaliśmy Boga trochę za daleko

Po co to wszystko…

W życiu są chwile, gdy wszystko przychodzi nam łatwo. Człowiek w spokoju przeżywa każdy dzień. Modli się i wydaje mu się, że Bóg jest naprawdę blisko. Ale bywają również takie dni, że ledwo udaje się mu wypowiedzieć choć jedno słowo. Wszystko wtedy zdaje się jakieś ciche, odległe i trochę niezrozumiałe.

Ta książka opowiada właśnie o takich chwilach. O naszym poszukiwaniu odpowiedzi, wytłumaczenia oraz o poszukiwaniu Boga w takiej zwyczajności dnia. Opowiada o pustce, gdy nie raz siadamy w pustym pokoju i próbujemy szukać sensu, w czymś co nas spotkało.

Te wiersze nie opowiedzą o wierze, która zawsze jest pewna i spokojna. Raczej o człowieku, który próbuje znaleźć drogę, którą przejdzie razem z Nim. Ten tomik, opowie Ci o modlitwach, które nie zawsze brzmią pięknie. Opowie o zadanych pytaniach, na które w danym momencie nie potrafimy znaleźć odpowiedzi i o nadziei… małej nadziei, która zostaje czasem tylko gdzieś w kącie serca.

Może właśnie otwierasz tę książkę w idealnym dla siebie momencie życia. A może… no właśnie, może teraz jest Ci ciężko. Może już nie wiesz co masz robić, do kogo się zwrócić, a może już nie wiesz, gdzie szukać wytłumaczenia. A może po prostu chcesz się na chwilę zatrzymać i odetchnąć.

Nie znajdziesz tutaj żadnych prostych rad ani gotowych rozwiązań. Są tylko słowa, które mogą choć przez moment zostać z Tobą. Może któreś z tych zdań przywoła w Tobie właściwe pytanie. Może przypomnisz sobie coś, co dawno umknęło z pamięci. A może po prostu poczujesz, że ktoś rozumie to, czego sam nie umiesz nazwać.

Czasem odpowiedzią nie są słowa. Czasem odpowiedzią jest po prostu to, że w najtrudniejszej chwili nie jesteś sam.

Kiedy zapomniałem, że jestem Twój

Owoc

Najłatwiej obwiniać ogród.

Że był zbyt piękny

Że owoc wisiał za nisko.

Albo, że ktoś kazał mi to zrobić.

Najtrudniej jednak przyznać, że ręka

od dawna czekała na pretekst…

Korona

Założyłem pychę jak koronę.

Była lekka,

bo zdobiona cudzymi błędami.

Dopiero przed Tobą zobaczyłem,

że wszystko co nosiłem na głowie,

ciążyło na sercu.

Zazdrość

Zazdrość weszła cicho

jak gość, który zna układ domu.

Usiadła przy stole

i zaczęła opowiadać o życiu innych.

Nie powiedziała

ani jednego złego słowa o moim.

Nie musiała.

Słuchałem jej tak długo,

że zacząłem patrzeć w cudze okna.

Nie zauważyłem, że światło,

którego im zazdrościłem,

od dawna paliło się także u mnie.

Ego

Panie, daj mi dziś oczy,

które zobaczą drugiego człowieka

zanim spojrzę w lustro.

Milczenie

Milczałem,

jak Adam,

gdy obok rodziło się zło.

Bo łatwiej udawać,

że nie słyszę węża,

niż przyznać,

że on mówi też we mnie.

Kamień

Trzymałem kamień tak długo,

że zdążył ogrzać się od mojej dłoni.

Zrozumiałem,

że gniew też potrafi udawać

część człowieka.

Dopiero gdy go puściłem,

poczułem, jak bardzo był ciężki.

Ziemia, jak każda

Każda ziemia

ma w sobie miejsce,

które przyjmie życie

albo zatrute źdźbło.

Nie ma pól odpornych.

Tylko pola czuwające.

I kiedy patrzysz, Panie,

na moje wnętrze,

raz spękane, raz zielone

nie dziwisz się,

że rośnie w nim wszystko naraz.

Zamiast wypalać,

bierzesz w dłonie garść pyłu

i szeptem

oddzielasz plew

od przyszłego chleba.

Sumienie

Sumienie nie jest sędzią.

Jest małą lampą, którą Bóg zostawił

w środku człowieka,

żeby nawet po grzechu nie trzeba było

szukać drogi do siebie

po omacku.

Ciężar

Niektóre grzechy nie krzyczą.

Siadają cicho na ramieniu

i udają zmęczenie.

Dopiero przed Bogiem człowiek rozumie,

że od lat nie był słaby.

Był obciążony.

Prawda

Prawda weszła bez pukania.

Nie była okrutna.

Była tylko naga.

I właśnie dlatego tak bardzo bolała.

Bo człowiek najbardziej boi się nie kary,

ale chwili, w której nie ma już

czym zasłonić serca.

Duma

Przez dumę wierzyłem,

że schodzę w cudzą przepaść,

by znów podać komuś rękę.

A to On pochylił się niżej,

żebyśmy mogli się spotkać.

Kłamstwo

Kłamstwo przykryło mnie jak mokry płaszcz.

Nie ważyło wiele na początku.

Dopiero po latach zrozumiałem,

że można utonąć w czymś,

co miało tylko zasłonić.

W pokoju wstydu

Ukryłem się przed Tobą w pokoju wstydu,

ale Ty tam pierwszy zapaliłeś światło.

Wstecz

Nie musiałem się cofać.

Wystarczyło spojrzeć

tam, gdzie wcześniej bałem się patrzeć.

Zderzenie

Spojrzałem na Ciebie

i zobaczyłem rany, które zadałem,

tylko niepokryte usprawiedliwieniami.

Domek na plaży

Budowałem życie z rzeczy,

które obiecywały zostać.

Z cudzych słów.

Z planów, które nigdy nie były moje.

Z ludzi, których bardziej sobie wyobrażałem,

niż kiedykolwiek znałem.

Wybrałem dom nad brzegiem,

bo morze z daleka wydawało się spokojne.

Nie wiedziałem jeszcze, że cisza wody

nie czyni piasku skałą.

Dziwiłem się, że każda fala

zabiera mi ściany.

Bóg patrzył długo.

Nie dlatego, że nie umiał zatrzymać morza,

ale dlatego, że chciał,

żebym wreszcie przestał

nazywać piasek fundamentem.

Mielizna

Moje serce

tak długo bało się głębi,

że każdą mieliznę

nazywało ocaleniem.

Cisza pełna Ciebie

Zwątpienie

Zastanawiałem się,

czy to wszystko ma sens.

Czy On naprawdę tam jest.

Czy nie wymyśliłem sobie Boga,

żeby było mi łatwiej.

A potem spojrzałem

na to, jak bardzo

próbuję Go znaleźć,

i zrozumiałem,

że nikt nie tęskni

za czymś,

czego nigdy nie znał.

Noc duszy

Nie boisz się nocy, Panie.

Czasem nie przychodzisz, by ją rozjaśnić.

Przychodzisz, żeby usiąść obok

i pokazać, że to też jest pora święta.

Nie odpowiedziałeś

Zadawałem pytania

z głową uniesioną w niebo.

A Ty milczałeś,

dlatego, że stałeś tuż obok.

Jakbyś tu był

Nie dostałem znaku.

Ani słowa.

Ale obudziłem się

spokojniejszy.

I to wystarczyło,

by uwierzyć,

że byłeś tu tej nocy.

Pusta kartka

Nie domagał się odpowiedzi.

Po prostu zostawił pustą kartkę

na mojej poduszce,

jakby chciał powiedzieć:

„Napisz mi tylko,

że wciąż chcesz rozmawiać.”

Ucho

Nie powiedziałem nic.

Ale czułem,

że Ktoś

przyłożył ucho

do mojego milczenia.

Szept serca

Nie miałem siły mówić głośno.

Więc tylko szeptałem,

niewyraźnie,

czasem tylko w myślach.

Ale On nie zgubił ani jednego zdania.

Bo nie słucha głosu.

Słucha serca.

Nie szukaj

Nie szukaj mnie w doskonałości.

Szukaj mnie tam,

gdzie modlitwa się gniecie

od noszenia jej zbyt długo

w kieszeni zmęczenia.

Nieudana modlitwa

Dzisiaj modlitwa mi nie wyszła.

Pomyliłem słowa,

zamilkłem w połowie,

trochę się rozproszyłem.

Ale Ty i tak byłeś,

jak Ojciec,

który przychodzi

na przedstawienie przedszkolaka

i płacze,

bo to Jego dziecko.

Bez słów

Najpiękniej modliłem się wtedy,

gdy nie potrafiłem powiedzieć nic.

Po modlitwie

Nie zmieniło się wiele.

Rachunki wciąż leżą na stole.

Myśli znów się plączą.

Ale w środku

coś we mnie usiadło spokojniej.

I może właśnie

to jest odpowiedzią.

Łzy

Było pochmurnie.

Niebo i serce

w tym samym kolorze.

Tama trzymała łzy,

aż do burzy.

Wtedy spadły, niewidzialne,

bo deszcz zabrał ich imię.

Wszyscy myśleli, że to pogoda.

Tylko On

odczytał modlitwę

z mojej twarzy.

Między wersami

Nie wszystkie modlitwy

są zapisane słowami.

Niektóre

to tylko łzy,

które spadają

w odpowiednim miejscu,

między wersami naszego życia.

Niebo o czwartej nad ranem

Jeszcze nie świt,

już nie noc.

Kolor, którego nie ma

na żadnej palecie.

W takich godzinach

nawet ci, którzy nie wierzą,

przestają być sami.

Studnia nocą

W dzień

studnia wygląda zwyczajnie.

Dopiero nocą widać,

ile nieba

mieści się w ciemnej wodzie.

Tak samo jest z człowiekiem.

Dopiero kiedy robi się ciemno,

można zobaczyć,

czy na dnie

naprawdę mieszka Bóg.

Wiara

Uwierzyłem Ci

nie dlatego,

że Cię zobaczyłem,

ale dlatego,

że w Twojej ciszy

zobaczyłem siebie.

W ciszy

W Twojej ciszy

nauczyłem się mówić

swoim prawdziwym imieniem.

Gdy On patrzy

Nie wiedziałem, że cisza

może mieć oczy pełne miłości.

Jesteś w Ciszy

Jesteś w Ciszy, a jej nie da się uciszyć.

Tak blisko

Milczenie Boga nie znaczy,

że odszedł.

Czasem znaczy tylko,

że jest tak blisko,

iż już nie trzeba krzyczeć.

Szept dziecka

Prosiłem Cię o mały znak,

o jakikolwiek cud,

o coś, co przerwie ciszę.

I wtedy dziecko za mną

powiedziało do mamy…

„On naprawdę istnieje, prawda?”

I spojrzało w moje oczy.

Bez krzyku

W świecie,

który kocha hałas,

Bóg wybrał szept.

I dlatego słyszą Go

najpierw ci, którym życie

zabrało ochotę do krzyku.

Dotąd i dalej

Wchodziłem w modlitwę po kolana w lęku.

Wynurzyłem się po szyję w świetle.


Twój dotyk

Tylko bądź

Nie proszę Cię o wielkie rzeczy.

Proszę Cię tylko, żebyś był bliżej

niż mój lęk.

Światło

Nie oczekuj, że Bóg

przyjdzie i da odpowiedź.

On jest niczym światło

na podłodze,

które nic nie mówi,

a jednak przesuwa ciemność.

Ucieczka

Uciekałem przed Tobą tak długo,

aż w pewnym momencie zabrakło mi drogi.

Nie miałem już wyjścia.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 23.63
drukowana A5
za 69.65
drukowana A5
Kolorowa
za 97.1