Może przez całe życie szukaliśmy Boga trochę za daleko
Po co to wszystko…
W życiu są chwile, gdy wszystko przychodzi nam łatwo. Człowiek w spokoju przeżywa każdy dzień. Modli się i wydaje mu się, że Bóg jest naprawdę blisko. Ale bywają również takie dni, że ledwo udaje się mu wypowiedzieć choć jedno słowo. Wszystko wtedy zdaje się jakieś ciche, odległe i trochę niezrozumiałe.
Ta książka opowiada właśnie o takich chwilach. O naszym poszukiwaniu odpowiedzi, wytłumaczenia oraz o poszukiwaniu Boga w takiej zwyczajności dnia. Opowiada o pustce, gdy nie raz siadamy w pustym pokoju i próbujemy szukać sensu, w czymś co nas spotkało.
Te wiersze nie opowiedzą o wierze, która zawsze jest pewna i spokojna. Raczej o człowieku, który próbuje znaleźć drogę, którą przejdzie razem z Nim. Ten tomik, opowie Ci o modlitwach, które nie zawsze brzmią pięknie. Opowie o zadanych pytaniach, na które w danym momencie nie potrafimy znaleźć odpowiedzi i o nadziei… małej nadziei, która zostaje czasem tylko gdzieś w kącie serca.
Może właśnie otwierasz tę książkę w idealnym dla siebie momencie życia. A może… no właśnie, może teraz jest Ci ciężko. Może już nie wiesz co masz robić, do kogo się zwrócić, a może już nie wiesz, gdzie szukać wytłumaczenia. A może po prostu chcesz się na chwilę zatrzymać i odetchnąć.
Nie znajdziesz tutaj żadnych prostych rad ani gotowych rozwiązań. Są tylko słowa, które mogą choć przez moment zostać z Tobą. Może któreś z tych zdań przywoła w Tobie właściwe pytanie. Może przypomnisz sobie coś, co dawno umknęło z pamięci. A może po prostu poczujesz, że ktoś rozumie to, czego sam nie umiesz nazwać.
Czasem odpowiedzią nie są słowa. Czasem odpowiedzią jest po prostu to, że w najtrudniejszej chwili nie jesteś sam.
Kiedy zapomniałem, że jestem Twój
Owoc
Najłatwiej obwiniać ogród.
Że był zbyt piękny
Że owoc wisiał za nisko.
Albo, że ktoś kazał mi to zrobić.
Najtrudniej jednak przyznać, że ręka
od dawna czekała na pretekst…
Korona
Założyłem pychę jak koronę.
Była lekka,
bo zdobiona cudzymi błędami.
Dopiero przed Tobą zobaczyłem,
że wszystko co nosiłem na głowie,
ciążyło na sercu.
Zazdrość
Zazdrość weszła cicho
jak gość, który zna układ domu.
Usiadła przy stole
i zaczęła opowiadać o życiu innych.
Nie powiedziała
ani jednego złego słowa o moim.
Nie musiała.
Słuchałem jej tak długo,
że zacząłem patrzeć w cudze okna.
Nie zauważyłem, że światło,
którego im zazdrościłem,
od dawna paliło się także u mnie.
Ego
Panie, daj mi dziś oczy,
które zobaczą drugiego człowieka
zanim spojrzę w lustro.
Milczenie
Milczałem,
jak Adam,
gdy obok rodziło się zło.
Bo łatwiej udawać,
że nie słyszę węża,
niż przyznać,
że on mówi też we mnie.
Kamień
Trzymałem kamień tak długo,
że zdążył ogrzać się od mojej dłoni.
Zrozumiałem,
że gniew też potrafi udawać
część człowieka.
Dopiero gdy go puściłem,
poczułem, jak bardzo był ciężki.
Ziemia, jak każda
Każda ziemia
ma w sobie miejsce,
które przyjmie życie
albo zatrute źdźbło.
Nie ma pól odpornych.
Tylko pola czuwające.
I kiedy patrzysz, Panie,
na moje wnętrze,
raz spękane, raz zielone
nie dziwisz się,
że rośnie w nim wszystko naraz.
Zamiast wypalać,
bierzesz w dłonie garść pyłu
i szeptem
oddzielasz plew
od przyszłego chleba.
Sumienie
Sumienie nie jest sędzią.
Jest małą lampą, którą Bóg zostawił
w środku człowieka,
żeby nawet po grzechu nie trzeba było
szukać drogi do siebie
po omacku.
Ciężar
Niektóre grzechy nie krzyczą.
Siadają cicho na ramieniu
i udają zmęczenie.
Dopiero przed Bogiem człowiek rozumie,
że od lat nie był słaby.
Był obciążony.
Prawda
Prawda weszła bez pukania.
Nie była okrutna.
Była tylko naga.
I właśnie dlatego tak bardzo bolała.
Bo człowiek najbardziej boi się nie kary,
ale chwili, w której nie ma już
czym zasłonić serca.
Duma
Przez dumę wierzyłem,
że schodzę w cudzą przepaść,
by znów podać komuś rękę.
A to On pochylił się niżej,
żebyśmy mogli się spotkać.
Kłamstwo
Kłamstwo przykryło mnie jak mokry płaszcz.
Nie ważyło wiele na początku.
Dopiero po latach zrozumiałem,
że można utonąć w czymś,
co miało tylko zasłonić.
W pokoju wstydu
Ukryłem się przed Tobą w pokoju wstydu,
ale Ty tam pierwszy zapaliłeś światło.
Wstecz
Nie musiałem się cofać.
Wystarczyło spojrzeć
tam, gdzie wcześniej bałem się patrzeć.
Zderzenie
Spojrzałem na Ciebie
i zobaczyłem rany, które zadałem,
tylko niepokryte usprawiedliwieniami.
Domek na plaży
Budowałem życie z rzeczy,
które obiecywały zostać.
Z cudzych słów.
Z planów, które nigdy nie były moje.
Z ludzi, których bardziej sobie wyobrażałem,
niż kiedykolwiek znałem.
Wybrałem dom nad brzegiem,
bo morze z daleka wydawało się spokojne.
Nie wiedziałem jeszcze, że cisza wody
nie czyni piasku skałą.
Dziwiłem się, że każda fala
zabiera mi ściany.
Bóg patrzył długo.
Nie dlatego, że nie umiał zatrzymać morza,
ale dlatego, że chciał,
żebym wreszcie przestał
nazywać piasek fundamentem.
Mielizna
Moje serce
tak długo bało się głębi,
że każdą mieliznę
nazywało ocaleniem.
Cisza pełna Ciebie
Zwątpienie
Zastanawiałem się,
czy to wszystko ma sens.
Czy On naprawdę tam jest.
Czy nie wymyśliłem sobie Boga,
żeby było mi łatwiej.
A potem spojrzałem
na to, jak bardzo
próbuję Go znaleźć,
i zrozumiałem,
że nikt nie tęskni
za czymś,
czego nigdy nie znał.
Noc duszy
Nie boisz się nocy, Panie.
Czasem nie przychodzisz, by ją rozjaśnić.
Przychodzisz, żeby usiąść obok
i pokazać, że to też jest pora święta.
Nie odpowiedziałeś
Zadawałem pytania
z głową uniesioną w niebo.
A Ty milczałeś,
dlatego, że stałeś tuż obok.
Jakbyś tu był
Nie dostałem znaku.
Ani słowa.
Ale obudziłem się
spokojniejszy.
I to wystarczyło,
by uwierzyć,
że byłeś tu tej nocy.
Pusta kartka
Nie domagał się odpowiedzi.
Po prostu zostawił pustą kartkę
na mojej poduszce,
jakby chciał powiedzieć:
„Napisz mi tylko,
że wciąż chcesz rozmawiać.”
Ucho
Nie powiedziałem nic.
Ale czułem,
że Ktoś
przyłożył ucho
do mojego milczenia.
Szept serca
Nie miałem siły mówić głośno.
Więc tylko szeptałem,
niewyraźnie,
czasem tylko w myślach.
Ale On nie zgubił ani jednego zdania.
Bo nie słucha głosu.
Słucha serca.
Nie szukaj
Nie szukaj mnie w doskonałości.
Szukaj mnie tam,
gdzie modlitwa się gniecie
od noszenia jej zbyt długo
w kieszeni zmęczenia.
Nieudana modlitwa
Dzisiaj modlitwa mi nie wyszła.
Pomyliłem słowa,
zamilkłem w połowie,
trochę się rozproszyłem.
Ale Ty i tak byłeś,
jak Ojciec,
który przychodzi
na przedstawienie przedszkolaka
i płacze,
bo to Jego dziecko.
Bez słów
Najpiękniej modliłem się wtedy,
gdy nie potrafiłem powiedzieć nic.
Po modlitwie
Nie zmieniło się wiele.
Rachunki wciąż leżą na stole.
Myśli znów się plączą.
Ale w środku
coś we mnie usiadło spokojniej.
I może właśnie
to jest odpowiedzią.
Łzy
Było pochmurnie.
Niebo i serce
w tym samym kolorze.
Tama trzymała łzy,
aż do burzy.
Wtedy spadły, niewidzialne,
bo deszcz zabrał ich imię.
Wszyscy myśleli, że to pogoda.
Tylko On
odczytał modlitwę
z mojej twarzy.
Między wersami
Nie wszystkie modlitwy
są zapisane słowami.
Niektóre
to tylko łzy,
które spadają
w odpowiednim miejscu,
między wersami naszego życia.
Niebo o czwartej nad ranem
Jeszcze nie świt,
już nie noc.
Kolor, którego nie ma
na żadnej palecie.
W takich godzinach
nawet ci, którzy nie wierzą,
przestają być sami.
Studnia nocą
W dzień
studnia wygląda zwyczajnie.
Dopiero nocą widać,
ile nieba
mieści się w ciemnej wodzie.
Tak samo jest z człowiekiem.
Dopiero kiedy robi się ciemno,
można zobaczyć,
czy na dnie
naprawdę mieszka Bóg.
Wiara
Uwierzyłem Ci
nie dlatego,
że Cię zobaczyłem,
ale dlatego,
że w Twojej ciszy
zobaczyłem siebie.
W ciszy
W Twojej ciszy
nauczyłem się mówić
swoim prawdziwym imieniem.
Gdy On patrzy
Nie wiedziałem, że cisza
może mieć oczy pełne miłości.
Jesteś w Ciszy
Jesteś w Ciszy, a jej nie da się uciszyć.
Tak blisko
Milczenie Boga nie znaczy,
że odszedł.
Czasem znaczy tylko,
że jest tak blisko,
iż już nie trzeba krzyczeć.
Szept dziecka
Prosiłem Cię o mały znak,
o jakikolwiek cud,
o coś, co przerwie ciszę.
I wtedy dziecko za mną
powiedziało do mamy…
„On naprawdę istnieje, prawda?”
I spojrzało w moje oczy.
Bez krzyku
W świecie,
który kocha hałas,
Bóg wybrał szept.
I dlatego słyszą Go
najpierw ci, którym życie
zabrało ochotę do krzyku.
Dotąd i dalej
Wchodziłem w modlitwę po kolana w lęku.
Wynurzyłem się po szyję w świetle.
Twój dotyk
Tylko bądź
Nie proszę Cię o wielkie rzeczy.
Proszę Cię tylko, żebyś był bliżej
niż mój lęk.
Światło
Nie oczekuj, że Bóg
przyjdzie i da odpowiedź.
On jest niczym światło
na podłodze,
które nic nie mówi,
a jednak przesuwa ciemność.
Ucieczka
Uciekałem przed Tobą tak długo,
aż w pewnym momencie zabrakło mi drogi.
Nie miałem już wyjścia.