E-book
Bezpłatnie
drukowana A5
19.05
Od magazyniera po finansowego przedstawiciela w Niemczech

Bezpłatny fragment - Od magazyniera po finansowego przedstawiciela w Niemczech


5
Objętość:
42 str.
ISBN:
978-83-8455-120-2
E-book
Bezpłatnie
drukowana A5
za 19.05

Pobierz bezpłatnie

WSTĘP I PRZEDMOWA

Jeszcze niedawno pracowałem na magazynie w Niemczech. Każdy dzień wyglądał podobnie.

Wczesne wstawanie, praca fizyczna, powtarzalne czynności, zmęczenie. Wiedziałem, ile zarobię w tym miesiącu.

Wiedziałem też, że za rok będzie to prawdopodobnie prawie tyle samo. I za pięć lat również.

Nie myślałem wtedy o finansach, emeryturze czy przyszłości w szerszym kontekście.

Jak większość ludzi skupiałem się na tym, żeby przepracować miesiąc, opłacić rachunki i mieć poczucie stabilności.


Wydawało mi się, że tak po prostu wygląda życie.


Przełom nastąpił w momencie, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z branżą finansową.

Na początku nie traktowałem tego poważnie. Nie miałem wykształcenia finansowego, nie znałem systemu, nie uważałem, że to coś dla mnie.


Byłem magazynierem.


Jednak z czasem zacząłem rozumieć, jak działa system finansowy w Niemczech.

Zacząłem dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie widziałem. Zrozumiałem, dlaczego tak wiele osób pracuje ciężko przez całe życie, a mimo to nigdy nie osiąga prawdziwej niezależności finansowej.


Zrozumiałem też coś jeszcze.


Ta branża nie jest zarezerwowana dla wybranych.

Jest dostępna również dla osób takich jak ja. Osób bez doświadczenia finansowego, bez specjalnych znajomości, bez wyjątkowego startu.


Ta książka nie jest teorią.


Jest zapisem drogi — od pracy w magazynie do pracy w branży finansowej w Niemczech.


Pokażę w niej, jak wyglądała ta droga, jakie były trudności, jakie decyzje okazały się kluczowe oraz jak naprawdę działa ta branża od środka.

Jeśli jesteś w miejscu, w którym kiedyś byłem ja, ta książka może zmienić sposób, w jaki spojrzysz na swoją przyszłość.

Jeśli nie spełniasz się w obecnej pracy bo skończyłeś wieloletnie studia a wykonujesz pracę fizyczną to już jesteś w dobrym miejscu ponieważ jesteś świadomy zmian na jakie zasługujesz.

PIERWSZA DZIAŁALNOŚĆ

Moja historia zaczyna się w sumie w tym samym miejscu co w wielu innych przypadkach czyli od chęci wyjazdu za granicę z uwagi na różnicę w zarobkach. Dla kogoś kto w Polsce przepracował tylko dwa lata na umowę o pracę i miał działalnośc gospodarczą to był ogromny cios w plecy ale do tego zmusiła mnie zmieniająca się sytuacja na polski rynku pracy dla przedsiębiorców. Rosnące koszty i malejące zyski robiły niestety swoje. Pensja minimalna w kraju co raz bardziej rosła a mi zyski spadały. Przytoczę wam najpierw te historie.


Po dwóch latach pracy w hurtowni zajmującej się sprzedażą warzyw i owoców postanowiłem, że wykorzystam swoją zdobytą tam wiedzę bo zacząć zarabiać na własną rękę. Moi rodzice już wtedy handlowali od około 20 lat więc ten pomysł nie wziął się z nikąd. W trakcie pracy na hurtowni poznałem mnóstwo klientów. Wszakże odpowiedzialny byłem nie tylko za pracę magazynowe ale również wystawianie faktur i pełną obsługę klienta w raz ze sprzedażą. Tak jak to w Polsce od lat bywa jesteś zatrudniony na jedno stanowisko ale wykonujesz kilka różnych prac jednocześnie.


Pensja na początku?

Około 1380 zł brutto bo takie były czasy.

Na rękę zostawało ledwo 1000 zł.


Oczywiście to były inne czasy ale żywnośc wbrew pozorom nie była wtedy dużo tańsza niż obecnie. Po dwóch lat na rękę miałem około 1300 zł. Przeczekałem dwa lata w trakcie których nie próżnowałem. Zbierałem informacje. Gdzie kupić towar? Co jest mniej a co bardziej opłacalne?


Byłem gotowy a miałem wtedy dopiero 22 lata.


Większość w tym wieku jeszcze się uczy i myśli o pracy po studiach ale wtedy? Rzeczywistość była brutalna bo studiować było gdzie ale znaleźć po tych studiach pracę to już nie koniecznie. Miałem znajomych ze szkół którzy kończąć studia lądowali albo na stacji benzynowej albo w barze.


Handel detaliczny na targowiskach spodobał mi się od razu. Po pierwsze wolność po drugie praca trzy maksymalnie cztery razy w tygodniu średnio po kilka godzin dziennie a zawsze można było po prostu zostać w domu i nie jechać.


W pierwszy towar jakim były kapcie góralskie zainwestowałem około 3000 złotych. W 2013 roku więc to tak jakby dziś (w 2026 roku) zainwestować 9000 złotych. Ryzyko? Zawsze było bo nigdy nie wiesz czy sprzedaż, kiedy sprzedaż i po jakim czasie. To był czas gdy zbliżały się święta i ludzie kupowali wtedy na potęgę. Jednakże to był mały asortyment na którym nie dało się zbudować poduszki finansowej. Wiedziałem, że czekają mnie dalsze inwestycje ale czekałem do marca do wiosny.


Dlaczego akurat do wiosny? Ponieważ wtedy na polski rynek wypływały warzywa od polskich gospodarzy. A właśnie za tym po okresie jesienno-zimowym tęsknią Polscy konsumenci. Zaczęło to kwitnąć piorunem. Stanowisko które współdzieliłem z siostr. ą było wręcz za małe. Dziennie obroty na poziomie 800—1200 zł stały się codziennością. Rodzice którzy handlowali artykułami pościelowymi również byli w szoku.


Zyski netto z takich obrotów sięgały 250—400 zł.


W tydzień lub półtorej zarabiałem tyle co ludzie pracujący na etacie. Jak się okazało prawdziwe zyski miały dopiero przyjść.


Gdy zaczynał się sezon na truskawki handlowaliśmy już całą rodziną i obstawialiśmy trzy a czasem nawet cztery stoiska na głównym rynku. Całe szczęście, że rodzice także się w to zaangażowali bo sam nie ogarnąłbym tego. Potrzebowaliśmy dużego busa by to wszystko wozić. Dlatego poszliśmy na spółkę.


Jak się okazało opanowaliśmy główny rynek w pierwszym roku handlem tym towarem. Nikt nie przywoził tyle co my a ja wszystko jako młodziak nadzorowałem. Ile kupić? Na które stoisko zrzucić więcej a na które mniej towaru. Kobiałka truskawi od plantatora kosztowała wtedy tylko 3,50 zł oczywiście uśredniając. Oczywiście kosze były zawsze przeładowane i miały ponad dwa kilogramy.


Średnio sprzedawaliśmy po 3 zł za kilogram więc zysk netto z łubianki wynosił około 3 złote. Potrafiliśmy w nalepsze dni sprzedać do 700 a nawet 750 łubianek dziennie.

Zysk brutto wynosił więc 2100 zł w najlepsze dni a towaru nie było czasem już po 3—4 godzinach.

Oczwysićie z czasem dochodziły czereśnie czy śliwki no i po pewnym czasie polskie truskawki i czereśnie kończyły swój sezon i trzeba było wrócić do innego towaru.

Dla mnie artykuły pościelowe to był kolejny nowy towar i kolejna nowa inwestycja. Znacznie wyższa niż poprzednio ale również się opłaciło. Zyski nie były oczywiście tak duże jak na owocach i warzywach ale nadal znacznie powyżej pracy na etacie. Przełomowy był rok 2015 gdzie na „pościelówce” zarobiłem najwięcej i kupiłem wtedy pierwszy swój samochód.

Gdy zaczynał się sierpień dokładnie tak jak w poprzednich latach trzeba było przejść na artykuły pościelowe i szykować towar na święta. Ludzie uwielbiali kupować to na prezenty. Od sierpnia do grudnia licząc zarobiłem około 15 000 złotych na czysto w najlepszy dzień tuż przed świętami robiąc obrót na poziomie


4 500 złotych w jeden dzień.


Dziś trzebaby było te kwoty pomnożyć przez 274%. Dokładnie tak zminił wartość pieniądz.


Z tego właśnie powodu po tak krótkim czasie było mnie stać na zakup 10 letniego auta. Dokładnie w pięć miesięcy kupiłem za 12 500 zł dziesięcioletniego Opla Astre H. Takie wtedy były ceny. Dziś 10 letni Opel Astra to koszt około 35 000 złotych więc cenowo zmieniło sie podobnie do uraty wartości pieniądza. Jak się jednak okazywało nie dla wszystkich ale dla wielu handel od tamtego okresu zaczął się powoli psuć. Pewnie część z was skojarzy te lata z czymś konkretnym i bardzo słusznie.


2016 rok okazał się ostatnim ostatnim ale zarazem najlepszym dla mnie na handel polskimi owocami. Udało mi się znaleźć bardzo dobre źródło na odbiór czereśni, jabłek czy śliwek. Firma która byłą zrzeszeniem gospodarzy wykupowała od nich towar następnie sprzedawała hurtowo ale my braliśmy takie ilośći, że łapaliśmy się na ich opłacalność.


W szczycie sezonu czereśniowego kupowaliśmy owoce za 7—8 złotych za kilo a sprzedawaliśmy za 12 złotych. Zysk do wkładu był ogromny ale sam wkład również. Rekordowo towaru od tego sprzedawcy zakupiliśmy za około 8000 złotych towaru który był „śliski” i wymagał sprzedania ogromnych ilości by wyjśc na „zero” a jeszcze większych by mówić o zarobku. Nikt już o tej porze na targowisko nie handlował czereśnią. Nikt bo nikt nie miał takiego dojścia jak my. Jeszcze ponad 2—3 tygodnie po tym gdy inni już czereśni nie mieli my handlowaliśmy nią dalej.


To był największy w mojej historii jednodniowy zysk ze sprzedaży towaru. Sprzedaliśmy dosłownie wszystko co do dna. Z tego dnia sprzedaży pozostało koło 3800—4000 zł zysku brutto.


No i od tego momentu bywało już tylko gorzej. Aż w 2017 roku gdy przyszedł kolejny sezon na owoce czar prysł. Ten sezon był przełomowy ponieważ to wtedy często pogoda stanowiła istotny problem a jest ona w handlu na otwartej przestrzeni kluczowa.


Dodatkowo czereśnie które były naszym atutem w tym roku były kiepskiej jakości i już nie dało się z nich wyciągać sowitego zysku. Szybko w trakcie sezonu z nich zrezygnowaliśmy. Za namową szwagra który akurat żenił się w te wakacje — zdecydowaliśmy się raze z tatą by spróbować swoich sił w pracy za granicą.

KIERUNEK HOLANDIA

Padło na Holandię gdzie to pracy można było wyjechac dosłownie z dnia na dzień ale jak się okazało przyczyn tego było stosunkowo wiele.


Wtedy stawka około 9 euro brutto na godzinę wydawała się wysoka. Czekała nas praca przy mięsie a konkretnie przy kaczkach. Już gdy dojechaliśmy na miejsce wiedzieliśmy, że nasze życie obróci się o 180 stopni. Z bycia Panem własnego losu zostaliśmy zdegradowani do roli pracownika najniższego szczebla.


To przestroga dla wszystkich szukajacych pracy w tym kierunku jakim jest Holandia. Umowa bez gwarancji godzin i urlopu chociaż firma stara się zapewniać, że urlop jest. Owszem z ustawowych dodatków urlopowych które agencja pracy zamiast wypłacać razem z pensją to odkładala na poczet właśnie tych urlopów. Strasznie cwanie prawda?


Praca to totalny kołchoz. 40 tysięcy sztuk dziennie kaczek przewijało się przez zakład a zdaniem ludzi pracujacych tak od około 5—6 lat gdy zaczynali to ilości te były trzy krotnie mniejsze. Jak myślicie jaki naród odpowiedzialny był za taki wzrost? No niestety my Polacy.


Jeden starający prześcignąć się drugiego to była absolutna norma. Na pakowni gdzie trafiłem trzeba było mieć tempo i precyzje. Pakowanie kaczek do worków naprawdę musiało odbywać się płynnie.

Po pierwszym dniu ręcę miałem tak napuchnięte, że pomimo trzymania ich w domu w garnku lodowatej wody nie czułem w ogóle, że ta woda była naprawdę zimna.


Czy wspominałem o warunkach mieszkalnych? No to czas zacząć. Lokowali nas w domkach typu Bungalow czyli takie domki holenderskie gdzie tamtejsi wynajmują je by w lato spędzać sobie tam wakacje. Jednakże agencje pracy miały inne plany co do takich miejsc. Wynajmowały je przez cały rok także w zimę gdy w teorii istnieje zakaz co do wynajmu takich miejsc na stałe spanie.


My pojechaliśmy w lato ale ja jeszcze zdąże się w niedalekiej przyszłości przekonać jak tam się nocuje w zimę.


Z początku myśleliśmy, że cały domek mamy dla siebie bo przyjechaliśmy akurat pierwsi. Jakie nasze zdziwienie było gdy się okazało, że łącznie będzie nas tam pięcioro.


Pokoje? Dwa wąskie łóżka i między niby 50 centymetrów przestrzeni. Dosłownie komórka o powieszchni 4 metrów kwadratowych.


Ściany cienkie jak dykty no ale człowiek zakasał rękawy i pracował. Wypłata tygodniowa faktycznie na tamte czasy była całkiem dobra. Przy ciągłych godzinach na czysto po opłaceniu spania które kosztowało 75 euro tygdniowo zostawało nam około 350 eur „w suchym”.


Wytrzymaliśmy pięć tygodni bo niestety jak to za granicą Polak Tobie wilkiem. Koordynator ciągnął bajeczki jak mógł, że za sobote dostaniemy 150% stawki a potem się okazywało 115% i to niby on coś źle zrozumiał itd.


Byłem na to za mądry dlatego wiedząc, że mamy taką denną umowę którą każda ze stron mogła zakonczyć z dnia na dzień to tak właśnie zrobiliśmy. W piątek po pracy po prostu spakowaliśmy się i wyjechaliśmy do Polski bez słowa.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
Bezpłatnie
drukowana A5
za 19.05

Pobierz bezpłatnie