E-book
Bezpłatnie
O wolności słowa słów kilka

Bezpłatny fragment - O wolności słowa słów kilka


5
Objętość:
21 str.
ISBN:
978-83-8189-026-7
Kup po „cenie czytelnika”

Pobierz bezpłatnie

Wolność słowa — jak działa i jak NIE działa?

Wolność słowa jest jednym z tych praw człowieka, które prowadzą do najgłębszych nieporozumień. Pytanie pt. „a co z wolnością słowa?!” pada pod każdą wiadomością, która dotyczy skazania za pomówienia czy zniesławienia. Argument „mam prawo mieć własne zdanie i nic Ci do tego” skutecznie odbija, w mniemaniu niektórych, piłeczkę w naprawdę „gęstych” dyskusjach. Mało kto zadaje sobie pytanie o to, czy może coś powiedzieć czy też nie. Gryziemy się w język zazwyczaj tylko wtedy, gdy ograniczają nas konwenanse. Na co dzień nie mamy takiej potrzeby, bo uważamy, że skoro istnieje wolność słowa i możemy mieć „własne poglądy”, to możemy je głosić jak i kiedy chcemy.

No ale skoro już tu jesteście to zadajmy sobie te pytania. Czym w ogóle jest wolność słowa? Czy ma jakieś granice i jak się je wyznacza? Dlaczego nie można mówić wszystkiego, co ślina na język (lub palec na klawiaturę) przyniesie? Co ma z tym wspólnego Konstytucja (lub, jak wolicie, OTUA)?

Zapraszam do zapoznania się z jednym z tekstów z mojego bloga poświęconemu omówieniu popularnych mitów związanych ciaśniej lub luźniej z przepisami prawa.

Konstytucyjna wolność słowa

Wolność słowa wydaje się być prosta do zdefiniowania. Konstytucja Rzeczpospolitej Polskiej (którą, jak wspominał prof. Zbigniew Witkowski, nosi się w głowie, na ustach i w sercu — głoszę ją więc z odpowiednim namaszczeniem) wskazuje, iż jest to wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i rozpowszechniania informacji. Zgodnie z treścią przepisów najważniejszego aktu prawnego w kraju masz więc prawo głosić poglądy i informacje jakiekolwiek by one nie były. Co więcej, możesz to czynić w dowolnej formie — publicznie, pisząc w internecie, występując w telewizji czy wydając płytę z muzyką albo książkę. Mówisz co chcesz i jak chcesz i masz ku temu oparcie w Konstytucji — bo tę stosuje się przecież wprost.

Wielu w tej chwili bardzo się ucieszyło… pewnie już czujesz, nadchodzące ciężkim krokiem „ALE”, prawda?

ALE…

Ta sama Konstytucja wskazuje też, że w pewnych okolicznościach wolności określone w Ustawie Zasadniczej mogą być ograniczane. Dzieje się tak, gdy jest to konieczne dla zapewnienia bezpieczeństwa państwa, porządku publicznego, ochrony środowiska, zdrowia, moralności publicznej albo wolności i praw innych osób. Można tego dokonać tylko i wyłącznie za pomocą przepisów ustawy. Jak łatwo zgadnąć, znajdziemy cały szereg przepisów, które wolność słowa ograniczają.

Oczywiście, takie postawienie sprawy nie jest niczym nowym ani szokującym. Już Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela z 1789 roku stanowiła, że :

„wolność polega na tym, że wolno każdemu czynić wszystko, co tylko nie jest ze szkodą drugiego, korzystanie zatem z przyrodzonych praw każdego człowieka nie napotyka innych granic, jak te, które zapewniają korzystanie z tych samych praw innych członków społeczeństwa”.


Mniej więcej w tym samym okresie historycznym powstała, również podtrzymana do dnia dzisiejszego, szkoła definiowania wolności Georga Hegla. Wskazywał on na rozróżnienie wolności pozytywnej (czyli prawo do dowolnego czynienia) oraz negatywnej (czyli brak zewnętrznych nacisków). Dopiero te dwie, zebrane razem, definicje legły u podstaw budowy nowoczesnych systemów prawnych. Również Polskiego — można więc powiedzieć, że znaczący wkład w filozofię tworzenia praw obywatelskich w Polsce miał żyjący na przełomie XVIII i XIX wieku niemiecki myśliciel. Paradoks to mało powiedziane…

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
Kup po „cenie czytelnika”

Pobierz bezpłatnie