E-book
9.45
drukowana A5
22.32
O trzech takich, które ukradły mi serce

Bezpłatny fragment - O trzech takich, które ukradły mi serce

Uśmiech znikł, w rozpatrzy pogrążony już na zawsze...


Objętość:
34 str.
ISBN:
978-83-8440-597-0
E-book
za 9.45
drukowana A5
za 22.32

PRZEDMOWA

Piszę na stare wspomnienia przy kominku lub w chaosie, gdy już wszystko zniknie. Dla mnie już zniknęło poczucie życia czy szczęścia. Nigdy do końca nie zaznałem przyjemności, choć byłem blisko temu. Nie chciałbym, żeby spotkała mnie chwila, która już na zawsze da mi zapomnieć o kimś, a dokładnie o trzech dziewczynach.

Są to najwspanialsze dziewczyny, które kiedykolwiek spotkałem w życiu. I wiem, że mimo mojego młodego wieku, na dalszej ścieżce życia, już takich wyjątkowych dziewczyn nie spotkam. Jestem za bardzo dojrzały i doświadczony w życiu, żeby o tym nie wiedzieć. Tylko naiwny uwierzy w bajki, równie nie mający wiedzy, jak on sam. Poznać je dam od serca, a nie od rozumu. Trzy dziewczyny w trzy dni…

Straciłem je w bardzo idiotyczny sposób i zapewnie nigdy ich nie odzyskam, bo nawet w ostatnim czasie przestałem je widywać. Choć szukam je, bo kocham całym sercem każdą z nich, to nie mogę znaleźć. Do tego los mi to utrudnia… Nie chciałem, żeby tak się to skończyło. Wielu z ludzi mówi, że to nie moja wina, ale w głębi duszy wiem, że to ja zawiodłem. Mam bardzo duże wyrzuty sumienia, że dlaczego akurat tak się to skończyło. Czy innej ścieżki dla nas nie było?

Gdybym tylko się inaczej zachował, to dziś nie musiałoby smucić mnie milion łez, każda z innym wyrzutem sumienia. Nie wiedziałem tego, ale one chciały się tylko ze mną zaprzyjaźnić. Źle to zinterpretowałem i wyszło jak wyszło. Przestraszyłem się ich. Po prostu ktoś kiedyś przez bardzo długi kres czasu wyrządził mi krzywdę, dziś to obraca się w skutki. Mój mózg zaczął się bronić. Dlaczego ktoś obcy miałby mi krzywdy nie wyrządzić, jeśli zrobił to ktoś z najbliższego otoczenia? A może zrobią mi coś jeszcze gorszego? Tak właśnie wtedy pomyślałem. A one przecież nic złego nie chciały mi zrobić.

Próbowałem wiele razy je przeprosić, ale wszystko na nic. Dziś pogrążam się w rozpatrzy, w niemożliwym cierpieniu i bólu. Przez moment byłem w niebie, lecz teraz wpadłem do piekła. Myślę, że to już czas zniknąć na zawsze. Nie wiadomo, gdzie będę i czy ten ból w końcu zniknie, ale nic innego mi nie pozostało. One też bardzo cierpią. Zobaczmy, jakie marne jest te życie człowieka, że nawet osoby nie wiedzą przez kogo muszą cierpieć. A co do tego mojego cierpienia, to one jest już na tyle potężne, że wątpię, żeby kiedykolwiek umarło, to ja umrę, a te cierpienie będzie nadal we mnie żyło.

Niech te słowa będą dla wszystkich przykładem, że należy walczyć o wyjątkowe osoby do samego końca. Nie każde z nas jest wyjątkowy, ja na pewno nie jestem, ale one owszem. Może moje słowa będą uczyć, że warto jest przepraszać i po prostu powiedzieć tym osobom co chcemy powiedzieć, lecz ważne jest by było to prosto z serca. A może ktoś jeszcze coś innego zauważy w moich słowach i wybrzmi to z jego ust.


Z całego serca przepraszam Was, dziewczyny

Choć nigdy nie chciałem, żeby tak to się skończyło,

to chyba już tego wszystkiego nie naprawię.

Ale bardzo chcę, żebyście wiedziały, że

chciałbym naprawdę bardzo wszystko naprawić,

Jeśli tylko mi na to pozwolicie…

Nigdy Was już nie zapomnę…

Bardzo chciałbym ujrzeć wasze uśmiechy

chociażby ten ostatni raz…

Jeszcze raz Was przepraszam…

Dla wyjątkowych, pięknych i zawsze uśmiechniętych dziewczyn.

Zawsze Wasz Henryk

Poznań, 9 lutego 2026 roku

Przepraszam I

Na początku nie wiedziałem co się dzieje.

Dookoła mnie latały motyle.

Zamglenie pięknością tych motyli mnie pozytywnie oślepiło.

Nic innego nie widziałem i tylko te motyle.

Nie powiem uszczęśliwiło mnie to.

Nigdy mnie nie spotkało i już raczej do spotkania nie dojdzie.

Tylko one mogły mnie tak zaskoczyć!

Dokoła mnie latały, kiwały też

Swoje dłonie jak Księżniczki, naprawdę.

Do tego te uśmiechy, ach…

Rozpaliły mnie do końca.

Dawno już niewidziany uśmiech u mnie się pojawił.

Już od dawna go nikt nie widział, bo niechętnie się uśmiechałem,

Od niechęci, od zmęczenia, od dnia, w którym nie byłem.

Ale One wtedy przybyły…

I uratowały mnie, swoje ręce mi podały,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 9.45
drukowana A5
za 22.32