E-book
13.65
drukowana A5
26.46
O cierpieniu

Bezpłatny fragment - O cierpieniu

przełożył: Krzysztof Migacz


Objętość:
132 str.
ISBN:
978-83-8155-953-9
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 26.46

Wprowadzenie tłumacza

Dzisiejszy świat kusi człowieka wieloma rzeczami np. pieniędzmi, pragnieniem posiadania dużego majątku, nowo­ściami technicznymi i wieloma innymi. Koncentruje często uwagę, w szczególności młodego człowieka, który jest nie­stały, żądny władzy, pragnący samodzielności, niezależności od innych, na to, co tak naprawdę nie daje szczęścia i tworzy tylko jego pozory.

Współczesne czasy nacechowane są postawą odrzuca­nia Boga i wszystkiego tego co do Niego się odnosi, albo na Niego kieruje. Obecne wychowywanie dzieci i młodego czło­wieka przepełnione jest pragnieniem przeżywa­nia życia bez doświadczania choćby najmniejszego cierpienia. To co jest z nim związane od razu jest spychane na drugi plan i wrzucane do podświadomości. Odrzucenie cierpienia jednak prowadzi zazwyczaj do nieludzkich postaw takich jak: eutana­zja, abor­cja, albo staje się przyczyną wielu nałogów np. nar­komanii, alkoholizmu, itp.

Kultura konsumpcjonizmu doprowadza do wzrostu tempa życia czy to prywatnego, czy związanego z pracą zawo­dową a to z kolei tworzy mimowolnie w wielu ludziach nie­chciane cierpienie, które powiązane jest często z osamotnie­niem. Cierpienie to może przybierać także formę cierpienia umysłowego, jakiegoś wewnętrznego braku, czegoś czego nie można opisać słowami.

Kiedyś jednak było inaczej. Cierpienie było czymś normalnym i powszechnie akceptowanym. Brak rozwoju tech­nicznego zmuszało człowieka do większego wysiłku nawet w najprostszych czynnościach a to powiązane było z wyrzeczeniami, cierpieniem. Ludzie doświadczali okrutnych wojen, czy chorób, które obecnie można bez najmniejszego problemu wyleczyć.

Rozważając wielokrotnie istotę cierpienia, czy to psy­chicznego, czy fizycznego, któremu poddawany jest człowiek współczesny, jak i ten żyjący w przeszłości, doszedłem do wniosku, że nie można w żaden sposób go wytłumaczyć, zro­zumieć, jeżeli oderwiemy to cierpienie od wiary w Jezusa Chrystusa. W żaden sposób nie można go uzasadnić odrzucając sferę duchową. To właśnie Jezus ukazał nam na własnym przykładzie czym jest cierpienie i wyjaśnił nam jego sens. Przybliża ono człowieka do Boga, oddala od doczesności i koncentruje uwagę na to co tak naprawdę jest ważne. Cierpie­nie jest środkiem do zbawienia ponieważ oczyszcza człowieka z wszelkich namiętności. Uświadamia doświadczającemu cier­pienie, że nie wszystko jest zależne od nas. Nasze plany mogą nie pokrywać się z planami Bożymi i czasami jesteśmy zmu­szeni, pomimo wewnętrznych oporów, do ich zmian.

Cierpienie pozwala dostrzec jak wielkim darem jest otrzymane od Boga zdrowie. Nie doświadczając cierpienia nie zdajemy sobie sprawy z jego wartości. Uczy ono miłości do drugiego człowieka, a dzięki temu i do Boga. Uczy jak należy właściwie kochać. Miłość budzi empatię na cierpienie otacza­jących wokół nas ludzi.

Człowiek wierzący w Chrystusa pragnie doświadczać cierpienia i miłości, ale czasami boi się odrzucenia przez ludzi, przez świat, który nie akceptuje nawet najmniejszej niedogod­ności. Miłość Boga zazwyczaj rodzi nienawiść tego świata, a więc człowiek kochający narażony jest na zepchnięcie w jego odmęty.

W tekście książki w nawiasach kwadratowych umiesz­czono konkretne słowa w celu lepszego zrozumienia danego fragmentu książki. Wszystkie cytaty biblijne pochodzą z Biblii Tysiąclecia wydanie piąte wydawnictwo Pallottinum Poznań 2005. Na niektóre cytaty doktorów kościoła i innych pisarzy chrześcijańskich zawartych w książce nie odnalazłem źródła, co zaznaczyłem w przypisach. Na samym końcu obecnego wy­dania umieszczono krótki życiorys autora.

Wprowadzenie autora

Często rozmyślając o Cierpieniu i Krzyżu, wraz z nie­którymi moimi dziećmi, braćmi i ojcami w Chrystusie Panu, doszedłem do wniosku, jak bardzo są one potrzebne każ­demu z nas, a przede wszystkim tym, któ­rzy pragną żyć duchem chrze­ścijańskim i czynić postępy w życiu duchowym. Byłem przez nich zachęcany, a wręcz na­glony, aby napisać pewne dzieło, które jak mówili, byłoby bar­dzo użyteczne i owocne dla ludzi wierzących w Chrystusa.

Z tego powodu, w odpowiedzi na ich żądanie, aby za­spokoić ich pragnienia chwalenia i czczenia Boga, i dla umoc­nienia ich drogich dusz udręczonych, powierzając się Panu, a nie mojej nieudolności, napisałem tak wiele słów, że dzięki dobru Bożemu i miłosierdziu pozwolił mi choć trochę do­świadczyć swoich Cierpień i przeciwności. Umacniając się w nich starałem się z Jego pomocą wdrażać Je w swoim życiu, na ile zdołałem to, co poniżej napisałem.

W tym dziele pragnę ukazać, że nie ma lepszej drogi dla tego, kto chce podążać drogą za naszym Umęczonym, Głową — Chrystusem, upodobniając się i utożsamiając się z Nim, od tej przepełnionej Cierpieniem, ponieważ Jezus wy­brał Je dla siebie i dla wszystkich swoich drogich przyjaciół, mó­wiąc nam, że nie możemy zostać Jego uczniami, jeżeli nie bę­dziemy podążali za Nim z własnym Krzyżem na swoich bar­kach: Jeżeli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16,24; por. Mk 8,34—9,1; Łk 9,23—27).

Każdy zatem powinien zastanowić się głęboko, w jaki sposób może osiągnąć cnotę, a nie tylko wegetować, ale iść naprzód podążając drogą Pana, stać się doskonałym, wejść do raju i cieszyć się z Chrystusem, jeżeli nie chce przechodzić przez tę drogę i wodę Cierpienia, przez którą przeszedł sam Chrystus. Nikt nie powinien się smucić, ani poniżać nikogo, wiedząc, że sam musi dźwigać Krzyż, który chwilę wcześniej był podłym, haniebnym, twardym i obrzydliwym, był uzna­wany za pewne piekło odnalezione przez złoczyńców, był sa­mym złem, jak dzisiaj mówią niektórzy, jest dla nas szubienica, na której tracą życie zbrodniarze i ludzie życia niegodziwego. Jednakże sam Pan nasz Jezus Chrystus nieskalany, zechciał umrzeć na Nim dla naszego zbawienia, dlatego uszlachetnił to Cierpienie, ten Krzyż, uświęcił, osłodził i całkowicie wyniósł Je do najwyższej godności. W ten sposób ubóstwił Go, w spo­sób taki, że późniejsi prawdziwi chrześcijanie oddawali Mu najwyższą cześć i Go ukochali, a niektórzy w taki sposób za­kochali się w Nim, i tak Go rozumieli, że pragnęli swojej śmierci na Nim, czego przykładem jest św. Andrzej Apostoł.

Inni z kolei, z szacunku i miłości do Krzyża wyznawali i wyznają Chrystusa w swoich krzyżach w różnych sytuacjach życiowych, kiedy chorują, albo kiedy doświadczają wielkiego ubóstwa, albo smutek po śmierci osoby najukochańszej, jak na przykład po mężu, żonie, dzieciach, rodziny i osób bliskich, albo kiedy są zniesławieni, albo prześladowani przez innych, albo doświadczający innych przeciwności, znoszą każdą nie­dogodność z miłości do Chrystusa z wielką cierpliwością. Ten Krzyż Cierpienia jest najszlachetniejszy, najmilszy i najdroż­szy Najwyższemu Bogu, który obiecał, że będzie obecny razem z cierpiącym w jego Cierpieniu, mówiąc: I będę z nim w utra­pieniu (Ps 91(90),15). Dlatego któżby nie zechciał cierpieć, aby mieć w głębi duszy tak słodkiego i wiernego Towarzysza?

Jest wielką łaskawością i miłosierdziem Boga, jeżeli zechce zesłać nam ogrom podłości ziemskich, ponieważ w ten sposób ma możliwość napełnić nas swoimi dobrami niebie­skimi i wiecznymi. Możemy powiedzieć, że w pewien sposób jest zobowiązany je zesłać bardziej na tych, którzy czynią nam zło, niż na tych, którzy czynią nam dobro, dlatego ci, którzy nas dręczą stają się przyczyną tego, że nasze dusze oczyszczają się i stają się piękniejszymi i bardziej powabnymi przed Bo­giem. Dusza zatem z jednej strony napełnia się różnymi hoj­nymi cnotami i wzbogaca się wtedy, kiedy jest prowadzona przez Boga przez wielkie pastwiska Cierpienia, gdzie wybrane owieczki Chrystusa doznają ukojenia, z drugiej zaś Bóg uka­zuje nam największy wyraz swojej miłości kiedy nas dręczy, niż kiedy obdarza nas pocieszeniami ziemskimi i duchowymi. Ci, którzy są prawdziwymi chrześcijanami, pragną być drę­czeni i cierpiący na tym świecie. Kiedy widzą nadchodzące Cierpienie, wychodzą mu naprzeciw radośnie i przyjmują Je z miłości do Chrystusa. Przeciwnie, można powiedzieć raczej, że kiedy prawdziwi słudzy Boga nie cierpią, wydaje się im, że Bóg ich opuścił i już więcej o nich nie pamięta. Ci, którzy uciekają od Krzyża upodabniają się do demonów, którzy mają Go w nienawiści i stronią od Niego.

Krzyż ten jest najpiękniejszy, użyteczny i konieczny do wzrostu duchowego. Napisałem to dzieło, jak powiedziałem wyżej, aby najpierw tchnąć ducha w tych, którzy uciekają od Cierpienia. Ukazuję poprzez wiele dowodów, że powinni dla swego zbawienia przyjąć ten Krzyż, który napotykają, a odrzu­cając Go, czynią Go zawsze większym i nie do zniesienia, nie zyskując żadnych zasług z Nim związanych. Następnie pragnę ożywić ludzi, którzy doświadczają Krzyża i nie potrafią Go dźwigać, tych, którzy szybciej Go porzucają, niż Go zdoby­wają. Czy ukazuję w sposób odpowiedni wielką nagrodę, jaką zyskaliby, jeżeli akceptowaliby Go z cierpliwością oraz że do­skonałość wielką mogą uzyskać jedynie z Jego pomocą? In­nym, którzy dobrowolnie Go przyjmują i dźwigają w sposób bardzo cierpliwy, ukazuję, że osiągają pierwszy stan błogosła­wieństwa tu na ziemi. A ostatnim ukazuję jak należy pragnąć Cierpienie i że pragnąć Go nie jest ani arogancją, ani pychą, ale raczej aktem wielkiej doskonałości. Starałem się wyjaśnić wszystko jak tylko najlepiej mogłem. W moim rozmyślaniu o Cierpieniu pragnąłem uhonorować i uczcić Jezusa Chrystusa.

Rozdział I. Powinniśmy radować się z Cierpień, ponieważ Bóg jest w Nich obecny

Jeżeli Cierpienie nie byłoby dobre i uży­teczne człowie­kowi, Bóg nie obiecałby nam nigdy, że będzie w Nim obecny, jak zapew­nia nas przez proroka mówiąc: On się obar­czył na­szym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści (Iz 53,4). Z tego powodu po pierwsze powinniśmy wnioskować, że nie możemy Go lekceważyć, następnie, że w Nim jest obecny Bóg, który jest po to, aby wybawić człowieka i obdarzyć go chwałą, czego dowodem są słowa: Wybawia mnie od nieprzyjaciół, wynosi nad wrogów (2Sm 22,49; por. Ps 18,49). Dlatego, kiedy napo­tykamy Cierpienie nie możemy ani rozpamiętywać, ani niena­widzić tego, kto jest powodem na­szego Cierpienia, ale kochać go dziękując Bogu, że posługuje się nim jako instrumentem dla naszego pożytku i zdrowia duchowego. Kiedy cierpimy, mamy zawsze oczy zwrócone na Boga szukając pomocy Jego boskiej łaskawości, żeby uczynił nas bardziej swoimi braćmi, udosko­nalając nas w ten sposób w cnotach.

Cierpienie w naszej słabej i kruchej naturze wydaje się gorzkie, ciężkie i nie do wytrzymania, dlatego Bóg zapragnął osłodzić Je i być w Nim obecny, dlatego można powiedzieć, że kto nie kocha Cierpienia i nie przyjmuje Go, nie darzy szacun­kiem Boga. Ten, kto gardzi Nim, wiedząc, że jest w nim Bóg, gardzi samym Bogiem. A kto cierpiąc, nie wierzy, że w Cier­pieniu jest obecny Bóg, ten zamiast drewno pozbawione gory­czy Krzyża bez Boga niesie samą zniewagę, jak Szymon Cyre­nejczyk. Im bardziej czujesz do Niego odrazę, tym bardziej wydaje się wielkie i nieznośne, a im bardziej Go unikasz, tym bardziej jest Ono obok ciebie i podąża za tobą, stąd nie do­strzeże się człowieka biednego, który w ten sposób ukazuje się zbuntowany i nieposłuszny Bogu, pragnąc przeciwstawiać się Bożemu pragnieniu; a pragnąc uciec od Krzyża nie może od Niego umknąć, dlatego pozostaje zawsze w Krzyżu niespo­kojny i znudzony, nie do zniesienia i uciążliwy dla siebie i in­nych.

Wszystko przeciwne przydarza się temu, kto wierzy, że w Cierpieniu jest obecny Bóg. Z tej przyczyny człowiek żyje w Nim radosny, utożsamiając swoje pragnienia z pragnieniami Bożymi. A kiedy Ono nadchodzi, nie przestrasza się, ani wyco­fuje się do tyłu, ale z radością i z wielką ufnością przyjmuje Je i akceptuje, będąc przekonanym, że wraz z Nim przyjmuje sa­mego Boga i nie porzuca Cierpienia wtedy, kiedy jest wielkie, ale wychodzi mu naprzeciw oddając mu honory, ponieważ wie, że w Nim znajduje się Chrystus Ukrzyżowany, jego Zbawiciel. Nie czuje goryczy, ponieważ kto Krzyż chętnie niesie, kosztuje słodycz w goryczy, a w goryczy słodycz i dlatego w tej chwili w tym stanie dźwiga Go nie przymuszony, jak Szymon Cyre­nejczyk, ale dobrowolnie jak Syn Boży, obejmuje Chrystusa wraz z drzewem i doświadcza Królestwo Niebieskie i Chry­stusa Boga, który jest przybity gwoździami do tego Krzyża Cierpienia. Dźwigając zawsze w ten sposób Krzyż zdobywa Raj i nie czuje ciężaru Krzyża.

Rozdział II. Krzyż dręczy bardziej tego, kto go unika. Ten, kto chętnie Go dźwiga znajduje w Nim raj a kto niechętnie, piekło

Wszystkim ludziom na tym świecie, według ich stanu i kondycji wypada z miłości albo z konieczności nieść Krzyż.

I nie uwierzę, że znajdzie się na ziemi człowiek ubogi albo bo­gaty, który nie miałby swego Krzyża Cierpienia. A jest to prawdą, że jedni niosą Go lżejszy, inni zaś cięższy, według miłości, którą mają do Chrystusa Ukrzyżowanego. Wielu brzy­dzi się Krzyżem, ponieważ myślą, że nie będzie żadnego in­nego raju, jak tylko ten świat wi­dzialny. I dlatego kochają go troszcząc się, aby zaspokoić swoje wszystkie pragnienia, żyjąc jak zwierzęta. A kiedy na­potyka ich jakieś nieszczęście, znoszą je z przymusu, użalając się i sprzeciwiając się bardzo, a nie­zrównany Bóg pragnie przecież odrzucić to, czego nie są w stanie znieść.

Inni dla przeciwieństwa czują wstręt do świata i kochają Krzyż, a kiedy przychodzi, nie szukają sposobu, aby Go odrzu­cić, ale z miłością przyjmują Go, a doświadczając Krzyża we­selą się i radują, mówiąc z Apostołem …nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa… (Ga 6,14).

Och, jakże bardzo musimy unikać tych, którzy odcią­gają nas od Krzyża, ponieważ niczym innym tak jak Krzyżem nie możemy chlubić się, a dla przeciwieństwa, jak wielką wdzięczność winniśmy mieć dla tych, którzy nas ciemiężą. Chrystus błogosławiony ukazuje to, kiedy w momencie Swego udręczenia skierował się do Piotra, który przez wrażliwość cielesną namawiał Go, ażeby odrzucił Cierpienie tych wielkich udręk, które sam przepowiedział. Jezus tak mu odpowiedział: Idź precz ode mnie szatanie, ty jesteś dla mnie zgorszeniem, ponieważ twój umysł nie jest skoncentrowany na rzeczach Bo­żych, ale na tych, które dotyczą ludzi (por. Mk 8,33). Z tego powodu Chrystus ukazuje, że jest lepsza, pewniejsza i bardziej miła Bogu, droga pełna okrucieństwa i Cierpienia, niż ta pełna rozkoszy. A kto mówi i naucza przeciwnie, jak naucza Chry­stus, odchodzi od Jezusa jak szatan. Z tego powodu powinni­śmy być bardzo wdzięczni Bogu za Cierpienia, które On nam zsyła, kochając zawsze tych, którzy zadają nam Cierpienie, tak jak uczynił Chrystus, który nazwał Judasza przyjacielem, kiedy pocałunkiem Go zdradził, dając nam przykład, że musimy traktować naszych prześladowców jako przyjaciół, jako narzę­dzia naszego zbawienia.

Wielkim głupstwem byłaby nasza ucieczka od tego przyjaciela, który przez naszą ucieczkę stanie się mocniejszy, tzn. nieszczęściem, który tym bardziej nabiera zuchwałości wobec nas im bardziej go unikamy, a tym bardziej go przewyż­szamy i rzucamy na ziemię, gdy wychodzimy mu na spotkanie w taki sposób, jak uczynił to Chrystus względem Żydów, któ­rzy przybyli, aby pojmać Go, pytając czy On jest Jezusem z Nazaretu. Gdy Jezus odpowiedział im: Ja jestem (J 18,5) od razu rzucili się na ziemię. Nie czynią tak początkujący, ani małoduszni, a tym bardziej ludzie światowi, którzy myślą, aby porzucić Krzyż Cierpienia, być daleko od Niego. Jednak w tej samej godzinie znajdują inne, większe, dlatego Krzyż chce bardziej doświadczać tych, którzy bardziej za Nim podążają i zawsze doświadcza ich w każdej sytuacji. A podczas gdy przez swą niecierpliwość, bluźnierstwa i gniew wierzą, że mogą czuć obrzydzenie do Niego i odrzucić Go od siebie, z wielkim żalem względem nich godzi się, aby był dźwigany. Ci sami przez gniew i wielki ból, który odnaleźli w tym piekle, podobnie jak złoczyńca, bluźnią Bogu, mówiąc prawie ironicz­nie: Jeżeli ty jesteś Chrystusem, zbaw siebie samego i nas (por. Łk 23,39).

Są też i tacy, którzy w Krzyżu odnajdują raj i dlatego nigdy nie szukają okazji, aby Go odrzucić, ponieważ On jest miejscem ich uwielbienia, a wręcz przeciwnie, biorąc Go na swoje barki chwalą Boga i uznają się godnymi kar cielesnych, jak nawrócony złoczyńca, który wisząc na krzyżu powierzył się Chrystusowi i skarcił złoczyńcę, który kpił z Boga, mówiąc mu: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę pono­sisz? My przecież — sprawiedliwie, odbieramy przecież słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił (Łk 23,40—41). Tak czynią ci, którzy kochają Chrystusa wiszącego na Krzyżu, którzy uznając się godnymi śmierci nie popadają w desperację, a raczej wyznają Chrystusa Wszechmocnego na Krzyżu, który może dzięki swojej łasce wprowadzić ich do Swego Królestwa. Ci nie odrzucą nigdy Krzyża, ale obejmując Go zawsze oddając Mu cześć i są zadowoleni, że są przez mi­łość na Nim utwierdzeni, a ileż mocniej twarde i gorzkie Drzewo obejmują, tym bardziej staje się Ono im miękkie i słodkie na podobieństwo jarzma Chrystusa, które stanie się lekkie i słodkie dla tego, kto dobrowolnie Go dźwiga. Ci w ten sposób decydują się na podobieństwo Chrystusa dźwigać przez całe swe życie Krzyż, i wielką jest to miłością, że niosąc Krzyż nie czują więcej już Krzyża, a ich pragnienie, aby dźwigać co­raz to większy Krzyż ulega powiększeniu. Ci sami dźwigając Krzyż nie czują, że doświadczają Krzyża i podejmują Go chęt­nie. Wydaje im się, że Krzyż przemienia się szybciej w ich samych, niż oni w Krzyż, ponieważ większe jest ich pragnie­nie, aby cierpieć dla Chrystusa na Krzyżu, ażeby wchłonąć i unicestwić każdą gorycz i udrękę Krzyża i czują już słodycz i ciepło wydobywające się z wnętrza wiarą żywą, która prze­wyższa i pokonuje każdy Krzyż.

Temu kto niechętnie dźwiga Krzyż, staje się On hańbą, udręką, męczarnią nieznośną i piekłem tak, jak Herodowi, Fa­raonowi, złoczyńcowi i wielu innym. A dla przeciwieństwa Krzyż dla tych, którzy dobrowolnie Go niosą jest radością nie­ocenioną, nieustanną pamięcią o Chrystusie, trwałą nadzieją Raju, najprawdziwszym dowodem przyszłej chwały, czego przykładem jest nawrócony złoczyńca wiszący na Krzyżu, któ­remu Jezus powiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju (Łk 23,43).

Rozdział III. Jeżeli Cierpienie nie byłoby dobre, Chrystus nie wybrałby Go dla siebie, dla Apostołów i dla swoich drogich przyjaciół

Jeżeli Cierpienie nie byłoby dobre i poży­teczne, Chry­stus nie wybrałby Go dla sie­bie, ani nie zezwoliłby na Nie swoim uko­chanym. Za Jego pośrednictwem zechciał zaspokoić sprawiedliwość Bożą za nasze grzechy, jak powiedział Apo­stoł: Jego to ustanowił Bóg narzę­dziem przebłagania dzięki wierze mocą Jego krwi. Chciał przez to wykazać, że sprawie­dliwość Jego względem grzechów po­pełnionych dawniej — za dni cierpliwości Bożej — wyrażała się w odpuszczaniu ich po to, by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość… (Rz 3,25—26).

Och, jak bardzo więc z tego powodu musimy być wdzięczni Bogu. Bóg wybaczył nam nasz grzech przez swego jedynego Syna Jezusa Chrystusa i to jeszcze nieskalanego, który cierpiał dla nas, aby zgładzić nasze grzechy przelewając własną krew. Z tej przyczyny musimy kochać Cierpienie, po­nieważ Ono zbliża do krwi nieskalanego Baranka.

Chrystus niesłusznie skazany i będąc bez grzechu nie odrzucił Cierpienia, ale raczej wyszedł Mu na spotkanie, a my grzesznicy odrzucamy Cierpienie sprawiedliwe nam dane na­wet jakiejś małej niewygody. Wiemy, że Cierpienie Chrystusa ukazuje nam nieskończone miłosierdzie Boga. Apostoł dodaje, że w Nim można zrozumieć wielkie miłosierdzie Boga wzglę­dem nas, ponieważ Chrystus umarł za nas, kiedy my byliśmy grzesznikami i zbuntowani wobec Jego Majestatu (por. Rz 5,8). Oczywiście, nieskończone dobro Boże względem nas jest godne uwielbienia i podziwiania, widząc, że zesłał swego jed­norodzonego Syna nie, aby królował i władał w czasie docze­snym, ale raczej, aby zaznał pełnię każdego Cierpienia, odma­wiając sobie władzy doczesnej, co można dostrzec w chwili, kiedy Żydzi nazywali Go Królem.

My niegodni nie chcemy przyjąć Cierpienia z rąk Boga. Jak tylko możemy, to odsuwamy Je i poszukujemy dóbr ziem­skich wykorzystując wszelkie zdobycze techniki, nie troszcząc się o to, aby ugasić pragnienie każdego naszego posiadania nie tylko rzeczy, ale jeszcze honorów i własnego życia z wielką szkodą dla duszy naszej. Nie chcemy dla Chrystusa narażać na niebezpieczeństwo ani życia, ani honorów, ani także swojego posiadania rzeczy. Chrystus cierpiał za nas w ciągu całego swego życia, a my odrzucamy Cierpienie nawet na krótką chwilę dla własnego pożytku. Chrystus posłuszny wspinając się na drzewo Krzyża uhonorował Ojca, a my nieposłuszni hańbimy Go, porzucając, kiedy tylko możemy, Krzyż Cierpie­nia, który Bóg nam zsyła. Chrystus, będąc Synem Bożym, przez Cierpienia i upodlenia na tym świecie, zechciał być wy­wyższony u Ojca, jak powiedział św. Paweł: On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem,(…) Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył… (Flp 2,6—11). A my najnędzniejsze robaki nie troszcząc się, aby zostać wywyższeni w niebieskiej ojczyźnie, z tymi próżnymi bogactwami i chwilowym przepychem czyniącym wielkim, ze wszystkich stron szukamy, aby zawsze być wywyższonym tu­taj na ziemi.

Och, ileż byłoby lepiej, abyśmy byli ciemiężonymi, upokarzanymi i zniweczonymi na tym świecie, aby upodobnić się do Głowy naszego Chrystusa. Przykładem dla nas są Apo­stołowie, którzy pokazali nam jak należy cierpieć. Będąc ludźmi, jak my, z łaską Boga nie troszczyli się, że są bici, uci­skani i źle traktowani dla świętego imienia Chrystusa, a raczej Je wychwalają, jak mówi św. Łukasz: A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia <Jezus> (Łk 5,41). Tych, którzy naprawdę kochają Chrystusa Ukrzyżowanego rozpozna się po tym, że porzucają własne wy­gody i nie uciekają, aby cierpieć zniewagi i urągania ze względu na Niego.

Jeżeli Cierpienie nie byłoby dobre, to Chrystus cier­piący i umierający nie dałby nam przykładu swego Cierpienia i śmierci, ani nie dopuściłby do Cierpienia i śmierci swoich dro­gich uczniów, którym, aby upodobnić ich do siebie, nie obiecał na tym świecie odpoczynku, ani wygody, ale wszystko prze­ciwne, mówiąc im: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki (Mt 10,16a). Biorąc ze sobą w ten sposób Krzyż byli Jego to­warzyszami w chwale, jak powiedział Apostoł: Jeżeli bo­wiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złą­czeni w jedno, to tak samo będziemy [z Nim złączeni w jedno] przez podobne zmartwychwstanie (Rz 6,5).

Jak można najlepiej ukazać, że dobrze jest cierpieć i być pogrzebanym z Chrystusem w Cierpieniach? Najlepszym sposobem, aby to zobrazować, jest sytuacja, kiedy cierpimy dobrowolnie, niewinnie, niesłusznie, dla miłości Jezusa, z nie­zmienną nadzieją pokładaną w Bogu, który przez Swoją chwałę wydobędzie nas z Niego z wielkim naszym wywyższe­niem. Dowodem tego są słowa Boga wypowiedziane przez proroka: Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham i będę z nim w utrapieniu, wyzwolę go i sławą obdarzę (Ps 91(90),15). Pan cieszy się bardzo w Cierpieniach swoich wybranych, z cierpień na tym świecie, które zajmuje miejsce nagrody, jak piszą nie­którzy Ojcowie [Kościoła], a między innymi Dionizy z Ko­ryntu w komentarzu do Ewangelii według św. Marka, gdzie rozważa przypowieść o plonie stukrotnym, który otrzyma się w tym życiu (zob. Mk 4,1—9; Mt 13,1—23; Łk 8,4—8), dodaje z prześladowaniem. Dionizy doszedł do wniosku, że w pewien sposób prześladowania są nagrodami, które pełnią funkcję za­sług. Czyż nie jest tak, że jest to wielki dar Boga i szczególne Jego dobrodziejstwo względem nas, kiedy sprawia, że cierpimy różne rzeczy dla Chrystusa, jak mówi Apostoł: Każdemu zaś z nas została dana łaska (Ef 4,7), nie tylko, abyście uwierzyli w Niego, ale jeszcze żebyście cierpieli dla Niego.

Chrystus Bóg Swoimi czynami i słowami ukazywał jak bardzo dobry i pożyteczny jest Krzyż. Nieustannie dźwigając Krzyż na Swoich barkach, mówił: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16,24; Mk 8,34; Łk 9,23). Tymi słowami Jezus swoim naśladowcom nie obiecał nic innego na tym świe­cie, jak Cierpienia i Gorycze. Ukazuje to także św. Augustyn mówiąc: Całe życie chrześcijanina, który chce żyć według Ewangelii, niczym innym nie jest jak krzyżem i męczeństwem, dla przeciwieństwa świata, który nie obiecuje nic innego, jak bogactwa i przyjemności. Dlatego ludzie źli, którzy przez jakiś krótki czas opływają w bogactwach i przyjemności tego świata, w życiu przyszłym zostaną ukrzyżowani w ogniu piekielnym. A dla przeciwieństwa ci, którzy z cierpliwością dźwigają na barkach Krzyż za Chrystusem, przez krótkie i chwilowe Cier­pienia wyszli z tej nędzy, jak Syn Boży i wyznawcy Chrystusa i dlatego będą się cieszyć na wieki w tej ogromnej i niewy­mownej chwale Raju.

Rozdział IV. Cierpiący są przyjaciółmi Boga, a ci, co nie cierpią, powinni lękać się, że nie są Jego przyjaciółmi

Jest rzeczą jasną i oczywistą, że droga Cier­pienia i okrucieństwa jest lepsza, użytecz­niejsza i pewniejsza, niż ta pełna przyjem­ności i rozkoszy, dlatego, jak powiedziano wcze­śniej, Chrystus Syn Boga dla naszego przykładu i naszego zbawienia wybrał otchłań niedoli, byśmy Je nie odrzucili, ani nie bali się Go. Z tego powodu Jego drogie dzieci nie boją się cierpieć, ani nie wstydzą się Go, a raczej z wielkim zapałem pragną każdego Cierpienia. A kiedy widzą, że nadchodzą, przyjmują i obejmują Je czule radując się Nimi, jak rzeczą drogą i kosztowną daną od Boga w miejscu poje­dynczego daru im udzielonego. Dowodem tego, że są Jego prawdziwymi dziećmi jest to, że dźwigają pokornie i chętnie Cierpienia, na podobieństwo Jego jednorodzonego Syna, przez które Bóg oczyszcza ich z grzechu, umacnia ich i czyni ich bardziej wier­nymi.

Bóg, aby odwrócić swoje dzieci od zła, karci je, pra­gnąc ich poprawy, jak powiedział Apostoł: Bo kogo miłuje Pan, tego karci, chłoszcze, zaś każdego, którego za syna przyj­muje (Hbr 12,6), w ten sposób tak czyni dobry Ojciec, który kocha swoje dzieci, który nieustannie napomina je, a kiedy napomnienia nie są skuteczne, karci je, policzkując ich, w tym celu, aby się poprawili. Dawid, szczycąc się nadzwyczajną troską, jaką Bóg rozpostarł nad nim, mówił: Ciężko mnie Pan ukarał, ale na śmierć nie wydał (Ps 118(117),18). Jeżeli Bóg nie ukochałby ludzi, nie uderzałby ich biczem Cierpienia, ale pozostawiłby ich w fałszu rozkoszy świata, które kierują dusze na zatracenie. To zaświadcza św. Paweł mówiąc: Gdy jesteśmy sądzeni przez Pana, upomnienie otrzymujemy, abyśmy nie byli potępieni ze światem (1Kor 11,32). A w księdze Machabejskiej jest napisane: Znakiem bowiem wielkiego dobrodziejstwa jest to, iż grzesznicy nie są pozostawieni w spokoju przez długi czas, ale że zaraz dosięga ich kara (2 Mch 6,13). Na podstawie tego św. Hieronim mówi: Jest wielkim miłosierdziem Boga, kiedy gniewa się na grzeszników, z tym zgadza się św. Augu­styn, mówiąc: Dobroć Boga ukazuje się w tym, jeżeli gniewa się na nas na tym świecie, dlatego nie będzie gniewał się na drugim i jest wielkim miłosierdziem, kiedy obdarza nas tu ziemskimi karami, aby nie karać nas przez swą sprawiedliwość odwiecznymi mękami. A św. Izydor na ten temat mówi tę piękną sentencję: W tym życiu Bóg przebacza niegodziwym a mimo to nie przebacza wybranym, a w tym drugim przebaczy wybranym, ale nie wybaczy już niegodziwym.

Człowiek z roztropnością chrześcijańską rozpoznaje, że takie rozkosze są próżne i chwilowe, pogardza nimi, a do­świadczając Cierpienia porównuje Je z chwałą wieczną i nie tylko dźwiga Je, ale raduje się Nimi wiedząc, że obecne kary są niczym w porównaniu do chwały rajskiej, którą przez swoją łaskę obdarza Bóg cierpliwego. Ową chwałę nie obiecuje tym, którzy radują się światem i którym każda rzecz idzie po ich myśli, według własnego smaku cielesnego.

Ten, kto jest miłośnikiem odpoczynku, nienawiści i własnych przyjemności i nie podąża za Chrystusem w Cierpie­niu i w Poniżeniu, nie będzie uczestnikiem Jego po­cieszenia i bogactwa. Ci, którzy nie cierpią w granicach roz­sądku, muszą obawiać się, aby nie znaleźli się w gronie potę­pionych. O jakże zwodzą ich rzeczy, dobrobyt świata i dobry stan zdrowia. Wi­dzą obecnie żonę i dziecko tak pięk­nymi i mężnymi, że wydaje im się, że są w stanie łaski Bożej i że przez swe zasługi Bóg jest im życzliwy i obdarza ich każdą rzeczą według ich pra­gnienia. Nie dostrzegają swojej nędzy, że będąc w tym stanie, są ubodzy, chorzy i nieszczęśliwi i nie dostrzegają tego, że Bóg zapomniał o nich przez ich zarozumiałość i życie światowe, jak powiedział św. Bernard: W czasie obecnym Bóg bardziej gniewa się, jeżeli nie okazuje swego gniewu.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 26.46