E-book
13.65
drukowana A5
28.35
O cierpieniu

Bezpłatny fragment - O cierpieniu

przełożył: Krzysztof Migacz


Objętość:
132 str.
ISBN:
978-83-8155-953-9
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 28.35

Wprowadzenie tłumacza

Dzisiejszy świat kusi człowieka wieloma rzeczami np. pieniędzmi, pragnieniem posiadania dużego majątku, nowo­ściami technicznymi i wieloma innymi. Koncentruje często uwagę, w szczególności młodego człowieka, który jest nie­stały, żądny władzy, pragnący samodzielności, niezależności od innych, na to, co tak naprawdę nie daje szczęścia i tworzy tylko jego pozory.

Współczesne czasy nacechowane są postawą odrzuca­nia Boga i wszystkiego tego co do Niego się odnosi, albo na Niego kieruje. Obecne wychowywanie dzieci i młodego czło­wieka przepełnione jest pragnieniem przeżywa­nia życia bez doświadczania choćby najmniejszego cierpienia. To co jest z nim związane od razu jest spychane na drugi plan i wrzucane do podświadomości. Odrzucenie cierpienia jednak prowadzi zazwyczaj do nieludzkich postaw takich jak: eutana­zja, abor­cja, albo staje się przyczyną wielu nałogów np. nar­komanii, alkoholizmu, itp.

Kultura konsumpcjonizmu doprowadza do wzrostu tempa życia czy to prywatnego, czy związanego z pracą zawo­dową a to z kolei tworzy mimowolnie w wielu ludziach nie­chciane cierpienie, które powiązane jest często z osamotnie­niem. Cierpienie to może przybierać także formę cierpienia umysłowego, jakiegoś wewnętrznego braku, czegoś czego nie można opisać słowami.

Kiedyś jednak było inaczej. Cierpienie było czymś normalnym i powszechnie akceptowanym. Brak rozwoju tech­nicznego zmuszało człowieka do większego wysiłku nawet w najprostszych czynnościach a to powiązane było z wyrzeczeniami, cierpieniem. Ludzie doświadczali okrutnych wojen, czy chorób, które obecnie można bez najmniejszego problemu wyleczyć.

Rozważając wielokrotnie istotę cierpienia, czy to psy­chicznego, czy fizycznego, któremu poddawany jest człowiek współczesny, jak i ten żyjący w przeszłości, doszedłem do wniosku, że nie można w żaden sposób go wytłumaczyć, zro­zumieć, jeżeli oderwiemy to cierpienie od wiary w Jezusa Chrystusa. W żaden sposób nie można go uzasadnić odrzucając sferę duchową. To właśnie Jezus ukazał nam na własnym przykładzie czym jest cierpienie i wyjaśnił nam jego sens. Przybliża ono człowieka do Boga, oddala od doczesności i koncentruje uwagę na to co tak naprawdę jest ważne. Cierpie­nie jest środkiem do zbawienia ponieważ oczyszcza człowieka z wszelkich namiętności. Uświadamia doświadczającemu cier­pienie, że nie wszystko jest zależne od nas. Nasze plany mogą nie pokrywać się z planami Bożymi i czasami jesteśmy zmu­szeni, pomimo wewnętrznych oporów, do ich zmian.

Cierpienie pozwala dostrzec jak wielkim darem jest otrzymane od Boga zdrowie. Nie doświadczając cierpienia nie zdajemy sobie sprawy z jego wartości. Uczy ono miłości do drugiego człowieka, a dzięki temu i do Boga. Uczy jak należy właściwie kochać. Miłość budzi empatię na cierpienie otacza­jących wokół nas ludzi.

Człowiek wierzący w Chrystusa pragnie doświadczać cierpienia i miłości, ale czasami boi się odrzucenia przez ludzi, przez świat, który nie akceptuje nawet najmniejszej niedogod­ności. Miłość Boga zazwyczaj rodzi nienawiść tego świata, a więc człowiek kochający narażony jest na zepchnięcie w jego odmęty.

W tekście książki w nawiasach kwadratowych umiesz­czono konkretne słowa w celu lepszego zrozumienia danego fragmentu książki. Wszystkie cytaty biblijne pochodzą z Biblii Tysiąclecia wydanie piąte wydawnictwo Pallottinum Poznań 2005. Na niektóre cytaty doktorów kościoła i innych pisarzy chrześcijańskich zawartych w książce nie odnalazłem źródła, co zaznaczyłem w przypisach. Na samym końcu obecnego wy­dania umieszczono krótki życiorys autora.

Wprowadzenie autora

Często rozmyślając o Cierpieniu i Krzyżu, wraz z nie­którymi moimi dziećmi, braćmi i ojcami w Chrystusie Panu, doszedłem do wniosku, jak bardzo są one potrzebne każ­demu z nas, a przede wszystkim tym, któ­rzy pragną żyć duchem chrze­ścijańskim i czynić postępy w życiu duchowym. Byłem przez nich zachęcany, a wręcz na­glony, aby napisać pewne dzieło, które jak mówili, byłoby bar­dzo użyteczne i owocne dla ludzi wierzących w Chrystusa.

Z tego powodu, w odpowiedzi na ich żądanie, aby za­spokoić ich pragnienia chwalenia i czczenia Boga, i dla umoc­nienia ich drogich dusz udręczonych, powierzając się Panu, a nie mojej nieudolności, napisałem tak wiele słów, że dzięki dobru Bożemu i miłosierdziu pozwolił mi choć trochę do­świadczyć swoich Cierpień i przeciwności. Umacniając się w nich starałem się z Jego pomocą wdrażać Je w swoim życiu, na ile zdołałem to, co poniżej napisałem.

W tym dziele pragnę ukazać, że nie ma lepszej drogi dla tego, kto chce podążać drogą za naszym Umęczonym, Głową — Chrystusem, upodobniając się i utożsamiając się z Nim, od tej przepełnionej Cierpieniem, ponieważ Jezus wy­brał Je dla siebie i dla wszystkich swoich drogich przyjaciół, mó­wiąc nam, że nie możemy zostać Jego uczniami, jeżeli nie bę­dziemy podążali za Nim z własnym Krzyżem na swoich bar­kach: Jeżeli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16,24; por. Mk 8,34—9,1; Łk 9,23—27).

Każdy zatem powinien zastanowić się głęboko, w jaki sposób może osiągnąć cnotę, a nie tylko wegetować, ale iść naprzód podążając drogą Pana, stać się doskonałym, wejść do raju i cieszyć się z Chrystusem, jeżeli nie chce przechodzić przez tę drogę i wodę Cierpienia, przez którą przeszedł sam Chrystus. Nikt nie powinien się smucić, ani poniżać nikogo, wiedząc, że sam musi dźwigać Krzyż, który chwilę wcześniej był podłym, haniebnym, twardym i obrzydliwym, był uzna­wany za pewne piekło odnalezione przez złoczyńców, był sa­mym złem, jak dzisiaj mówią niektórzy, jest dla nas szubienica, na której tracą życie zbrodniarze i ludzie życia niegodziwego. Jednakże sam Pan nasz Jezus Chrystus nieskalany, zechciał umrzeć na Nim dla naszego zbawienia, dlatego uszlachetnił to Cierpienie, ten Krzyż, uświęcił, osłodził i całkowicie wyniósł Je do najwyższej godności. W ten sposób ubóstwił Go, w spo­sób taki, że późniejsi prawdziwi chrześcijanie oddawali Mu najwyższą cześć i Go ukochali, a niektórzy w taki sposób za­kochali się w Nim, i tak Go rozumieli, że pragnęli swojej śmierci na Nim, czego przykładem jest św. Andrzej Apostoł.

Inni z kolei, z szacunku i miłości do Krzyża wyznawali i wyznają Chrystusa w swoich krzyżach w różnych sytuacjach życiowych, kiedy chorują, albo kiedy doświadczają wielkiego ubóstwa, albo smutek po śmierci osoby najukochańszej, jak na przykład po mężu, żonie, dzieciach, rodziny i osób bliskich, albo kiedy są zniesławieni, albo prześladowani przez innych, albo doświadczający innych przeciwności, znoszą każdą nie­dogodność z miłości do Chrystusa z wielką cierpliwością. Ten Krzyż Cierpienia jest najszlachetniejszy, najmilszy i najdroż­szy Najwyższemu Bogu, który obiecał, że będzie obecny razem z cierpiącym w jego Cierpieniu, mówiąc: I będę z nim w utra­pieniu (Ps 91(90),15). Dlatego któżby nie zechciał cierpieć, aby mieć w głębi duszy tak słodkiego i wiernego Towarzysza?

Jest wielką łaskawością i miłosierdziem Boga, jeżeli zechce zesłać nam ogrom podłości ziemskich, ponieważ w ten sposób ma możliwość napełnić nas swoimi dobrami niebie­skimi i wiecznymi. Możemy powiedzieć, że w pewien sposób jest zobowiązany je zesłać bardziej na tych, którzy czynią nam zło, niż na tych, którzy czynią nam dobro, dlatego ci, którzy nas dręczą stają się przyczyną tego, że nasze dusze oczyszczają się i stają się piękniejszymi i bardziej powabnymi przed Bo­giem. Dusza zatem z jednej strony napełnia się różnymi hoj­nymi cnotami i wzbogaca się wtedy, kiedy jest prowadzona przez Boga przez wielkie pastwiska Cierpienia, gdzie wybrane owieczki Chrystusa doznają ukojenia, z drugiej zaś Bóg uka­zuje nam największy wyraz swojej miłości kiedy nas dręczy, niż kiedy obdarza nas pocieszeniami ziemskimi i duchowymi. Ci, którzy są prawdziwymi chrześcijanami, pragną być drę­czeni i cierpiący na tym świecie. Kiedy widzą nadchodzące Cierpienie, wychodzą mu naprzeciw radośnie i przyjmują Je z miłości do Chrystusa. Przeciwnie, można powiedzieć raczej, że kiedy prawdziwi słudzy Boga nie cierpią, wydaje się im, że Bóg ich opuścił i już więcej o nich nie pamięta. Ci, którzy uciekają od Krzyża upodabniają się do demonów, którzy mają Go w nienawiści i stronią od Niego.

Krzyż ten jest najpiękniejszy, użyteczny i konieczny do wzrostu duchowego. Napisałem to dzieło, jak powiedziałem wyżej, aby najpierw tchnąć ducha w tych, którzy uciekają od Cierpienia. Ukazuję poprzez wiele dowodów, że powinni dla swego zbawienia przyjąć ten Krzyż, który napotykają, a odrzu­cając Go, czynią Go zawsze większym i nie do zniesienia, nie zyskując żadnych zasług z Nim związanych. Następnie pragnę ożywić ludzi, którzy doświadczają Krzyża i nie potrafią Go dźwigać, tych, którzy szybciej Go porzucają, niż Go zdoby­wają. Czy ukazuję w sposób odpowiedni wielką nagrodę, jaką zyskaliby, jeżeli akceptowaliby Go z cierpliwością oraz że do­skonałość wielką mogą uzyskać jedynie z Jego pomocą? In­nym, którzy dobrowolnie Go przyjmują i dźwigają w sposób bardzo cierpliwy, ukazuję, że osiągają pierwszy stan błogosła­wieństwa tu na ziemi. A ostatnim ukazuję jak należy pragnąć Cierpienie i że pragnąć Go nie jest ani arogancją, ani pychą, ale raczej aktem wielkiej doskonałości. Starałem się wyjaśnić wszystko jak tylko najlepiej mogłem. W moim rozmyślaniu o Cierpieniu pragnąłem uhonorować i uczcić Jezusa Chrystusa.

Rozdział I. Powinniśmy radować się z Cierpień, ponieważ Bóg jest w Nich obecny

Jeżeli Cierpienie nie byłoby dobre i uży­teczne człowie­kowi, Bóg nie obiecałby nam nigdy, że będzie w Nim obecny, jak zapew­nia nas przez proroka mówiąc: On się obar­czył na­szym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści (Iz 53,4). Z tego powodu po pierwsze powinniśmy wnioskować, że nie możemy Go lekceważyć, następnie, że w Nim jest obecny Bóg, który jest po to, aby wybawić człowieka i obdarzyć go chwałą, czego dowodem są słowa: Wybawia mnie od nieprzyjaciół, wynosi nad wrogów (2Sm 22,49; por. Ps 18,49). Dlatego, kiedy napo­tykamy Cierpienie nie możemy ani rozpamiętywać, ani niena­widzić tego, kto jest powodem na­szego Cierpienia, ale kochać go dziękując Bogu, że posługuje się nim jako instrumentem dla naszego pożytku i zdrowia duchowego. Kiedy cierpimy, mamy zawsze oczy zwrócone na Boga szukając pomocy Jego boskiej łaskawości, żeby uczynił nas bardziej swoimi braćmi, udosko­nalając nas w ten sposób w cnotach.

Cierpienie w naszej słabej i kruchej naturze wydaje się gorzkie, ciężkie i nie do wytrzymania, dlatego Bóg zapragnął osłodzić Je i być w Nim obecny, dlatego można powiedzieć, że kto nie kocha Cierpienia i nie przyjmuje Go, nie darzy szacun­kiem Boga. Ten, kto gardzi Nim, wiedząc, że jest w nim Bóg, gardzi samym Bogiem. A kto cierpiąc, nie wierzy, że w Cier­pieniu jest obecny Bóg, ten zamiast drewno pozbawione gory­czy Krzyża bez Boga niesie samą zniewagę, jak Szymon Cyre­nejczyk. Im bardziej czujesz do Niego odrazę, tym bardziej wydaje się wielkie i nieznośne, a im bardziej Go unikasz, tym bardziej jest Ono obok ciebie i podąża za tobą, stąd nie do­strzeże się człowieka biednego, który w ten sposób ukazuje się zbuntowany i nieposłuszny Bogu, pragnąc przeciwstawiać się Bożemu pragnieniu; a pragnąc uciec od Krzyża nie może od Niego umknąć, dlatego pozostaje zawsze w Krzyżu niespo­kojny i znudzony, nie do zniesienia i uciążliwy dla siebie i in­nych.

Wszystko przeciwne przydarza się temu, kto wierzy, że w Cierpieniu jest obecny Bóg. Z tej przyczyny człowiek żyje w Nim radosny, utożsamiając swoje pragnienia z pragnieniami Bożymi. A kiedy Ono nadchodzi, nie przestrasza się, ani wyco­fuje się do tyłu, ale z radością i z wielką ufnością przyjmuje Je i akceptuje, będąc przekonanym, że wraz z Nim przyjmuje sa­mego Boga i nie porzuca Cierpienia wtedy, kiedy jest wielkie, ale wychodzi mu naprzeciw oddając mu honory, ponieważ wie, że w Nim znajduje się Chrystus Ukrzyżowany, jego Zbawiciel. Nie czuje goryczy, ponieważ kto Krzyż chętnie niesie, kosztuje słodycz w goryczy, a w goryczy słodycz i dlatego w tej chwili w tym stanie dźwiga Go nie przymuszony, jak Szymon Cyre­nejczyk, ale dobrowolnie jak Syn Boży, obejmuje Chrystusa wraz z drzewem i doświadcza Królestwo Niebieskie i Chry­stusa Boga, który jest przybity gwoździami do tego Krzyża Cierpienia. Dźwigając zawsze w ten sposób Krzyż zdobywa Raj i nie czuje ciężaru Krzyża.

Rozdział II. Krzyż dręczy bardziej tego, kto go unika. Ten, kto chętnie Go dźwiga znajduje w Nim raj a kto niechętnie, piekło

Wszystkim ludziom na tym świecie, według ich stanu i kondycji wypada z miłości albo z konieczności nieść Krzyż.

I nie uwierzę, że znajdzie się na ziemi człowiek ubogi albo bo­gaty, który nie miałby swego Krzyża Cierpienia. A jest to prawdą, że jedni niosą Go lżejszy, inni zaś cięższy, według miłości, którą mają do Chrystusa Ukrzyżowanego. Wielu brzy­dzi się Krzyżem, ponieważ myślą, że nie będzie żadnego in­nego raju, jak tylko ten świat wi­dzialny. I dlatego kochają go troszcząc się, aby zaspokoić swoje wszystkie pragnienia, żyjąc jak zwierzęta. A kiedy na­potyka ich jakieś nieszczęście, znoszą je z przymusu, użalając się i sprzeciwiając się bardzo, a nie­zrównany Bóg pragnie przecież odrzucić to, czego nie są w stanie znieść.

Inni dla przeciwieństwa czują wstręt do świata i kochają Krzyż, a kiedy przychodzi, nie szukają sposobu, aby Go odrzu­cić, ale z miłością przyjmują Go, a doświadczając Krzyża we­selą się i radują, mówiąc z Apostołem …nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego, Jezusa Chrystusa… (Ga 6,14).

Och, jakże bardzo musimy unikać tych, którzy odcią­gają nas od Krzyża, ponieważ niczym innym tak jak Krzyżem nie możemy chlubić się, a dla przeciwieństwa, jak wielką wdzięczność winniśmy mieć dla tych, którzy nas ciemiężą. Chrystus błogosławiony ukazuje to, kiedy w momencie Swego udręczenia skierował się do Piotra, który przez wrażliwość cielesną namawiał Go, ażeby odrzucił Cierpienie tych wielkich udręk, które sam przepowiedział. Jezus tak mu odpowiedział: Idź precz ode mnie szatanie, ty jesteś dla mnie zgorszeniem, ponieważ twój umysł nie jest skoncentrowany na rzeczach Bo­żych, ale na tych, które dotyczą ludzi (por. Mk 8,33). Z tego powodu Chrystus ukazuje, że jest lepsza, pewniejsza i bardziej miła Bogu, droga pełna okrucieństwa i Cierpienia, niż ta pełna rozkoszy. A kto mówi i naucza przeciwnie, jak naucza Chry­stus, odchodzi od Jezusa jak szatan. Z tego powodu powinni­śmy być bardzo wdzięczni Bogu za Cierpienia, które On nam zsyła, kochając zawsze tych, którzy zadają nam Cierpienie, tak jak uczynił Chrystus, który nazwał Judasza przyjacielem, kiedy pocałunkiem Go zdradził, dając nam przykład, że musimy traktować naszych prześladowców jako przyjaciół, jako narzę­dzia naszego zbawienia.

Wielkim głupstwem byłaby nasza ucieczka od tego przyjaciela, który przez naszą ucieczkę stanie się mocniejszy, tzn. nieszczęściem, który tym bardziej nabiera zuchwałości wobec nas im bardziej go unikamy, a tym bardziej go przewyż­szamy i rzucamy na ziemię, gdy wychodzimy mu na spotkanie w taki sposób, jak uczynił to Chrystus względem Żydów, któ­rzy przybyli, aby pojmać Go, pytając czy On jest Jezusem z Nazaretu. Gdy Jezus odpowiedział im: Ja jestem (J 18,5) od razu rzucili się na ziemię. Nie czynią tak początkujący, ani małoduszni, a tym bardziej ludzie światowi, którzy myślą, aby porzucić Krzyż Cierpienia, być daleko od Niego. Jednak w tej samej godzinie znajdują inne, większe, dlatego Krzyż chce bardziej doświadczać tych, którzy bardziej za Nim podążają i zawsze doświadcza ich w każdej sytuacji. A podczas gdy przez swą niecierpliwość, bluźnierstwa i gniew wierzą, że mogą czuć obrzydzenie do Niego i odrzucić Go od siebie, z wielkim żalem względem nich godzi się, aby był dźwigany. Ci sami przez gniew i wielki ból, który odnaleźli w tym piekle, podobnie jak złoczyńca, bluźnią Bogu, mówiąc prawie ironicz­nie: Jeżeli ty jesteś Chrystusem, zbaw siebie samego i nas (por. Łk 23,39).

Są też i tacy, którzy w Krzyżu odnajdują raj i dlatego nigdy nie szukają okazji, aby Go odrzucić, ponieważ On jest miejscem ich uwielbienia, a wręcz przeciwnie, biorąc Go na swoje barki chwalą Boga i uznają się godnymi kar cielesnych, jak nawrócony złoczyńca, który wisząc na krzyżu powierzył się Chrystusowi i skarcił złoczyńcę, który kpił z Boga, mówiąc mu: Ty nawet Boga się nie boisz, chociaż tę samą karę pono­sisz? My przecież — sprawiedliwie, odbieramy przecież słuszną karę za nasze uczynki, ale On nic złego nie uczynił (Łk 23,40—41). Tak czynią ci, którzy kochają Chrystusa wiszącego na Krzyżu, którzy uznając się godnymi śmierci nie popadają w desperację, a raczej wyznają Chrystusa Wszechmocnego na Krzyżu, który może dzięki swojej łasce wprowadzić ich do Swego Królestwa. Ci nie odrzucą nigdy Krzyża, ale obejmując Go zawsze oddając Mu cześć i są zadowoleni, że są przez mi­łość na Nim utwierdzeni, a ileż mocniej twarde i gorzkie Drzewo obejmują, tym bardziej staje się Ono im miękkie i słodkie na podobieństwo jarzma Chrystusa, które stanie się lekkie i słodkie dla tego, kto dobrowolnie Go dźwiga. Ci w ten sposób decydują się na podobieństwo Chrystusa dźwigać przez całe swe życie Krzyż, i wielką jest to miłością, że niosąc Krzyż nie czują więcej już Krzyża, a ich pragnienie, aby dźwigać co­raz to większy Krzyż ulega powiększeniu. Ci sami dźwigając Krzyż nie czują, że doświadczają Krzyża i podejmują Go chęt­nie. Wydaje im się, że Krzyż przemienia się szybciej w ich samych, niż oni w Krzyż, ponieważ większe jest ich pragnie­nie, aby cierpieć dla Chrystusa na Krzyżu, ażeby wchłonąć i unicestwić każdą gorycz i udrękę Krzyża i czują już słodycz i ciepło wydobywające się z wnętrza wiarą żywą, która prze­wyższa i pokonuje każdy Krzyż.

Temu kto niechętnie dźwiga Krzyż, staje się On hańbą, udręką, męczarnią nieznośną i piekłem tak, jak Herodowi, Fa­raonowi, złoczyńcowi i wielu innym. A dla przeciwieństwa Krzyż dla tych, którzy dobrowolnie Go niosą jest radością nie­ocenioną, nieustanną pamięcią o Chrystusie, trwałą nadzieją Raju, najprawdziwszym dowodem przyszłej chwały, czego przykładem jest nawrócony złoczyńca wiszący na Krzyżu, któ­remu Jezus powiedział: Zaprawdę, powiadam ci: Dziś będziesz ze Mną w raju (Łk 23,43).

Rozdział III. Jeżeli Cierpienie nie byłoby dobre, Chrystus nie wybrałby Go dla siebie, dla Apostołów i dla swoich drogich przyjaciół

Jeżeli Cierpienie nie byłoby dobre i poży­teczne, Chry­stus nie wybrałby Go dla sie­bie, ani nie zezwoliłby na Nie swoim uko­chanym. Za Jego pośrednictwem zechciał zaspokoić sprawiedliwość Bożą za nasze grzechy, jak powiedział Apo­stoł: Jego to ustanowił Bóg narzę­dziem przebłagania dzięki wierze mocą Jego krwi. Chciał przez to wykazać, że sprawie­dliwość Jego względem grzechów po­pełnionych dawniej — za dni cierpliwości Bożej — wyrażała się w odpuszczaniu ich po to, by ujawnić w obecnym czasie Jego sprawiedliwość… (Rz 3,25—26).

Och, jak bardzo więc z tego powodu musimy być wdzięczni Bogu. Bóg wybaczył nam nasz grzech przez swego jedynego Syna Jezusa Chrystusa i to jeszcze nieskalanego, który cierpiał dla nas, aby zgładzić nasze grzechy przelewając własną krew. Z tej przyczyny musimy kochać Cierpienie, po­nieważ Ono zbliża do krwi nieskalanego Baranka.

Chrystus niesłusznie skazany i będąc bez grzechu nie odrzucił Cierpienia, ale raczej wyszedł Mu na spotkanie, a my grzesznicy odrzucamy Cierpienie sprawiedliwe nam dane na­wet jakiejś małej niewygody. Wiemy, że Cierpienie Chrystusa ukazuje nam nieskończone miłosierdzie Boga. Apostoł dodaje, że w Nim można zrozumieć wielkie miłosierdzie Boga wzglę­dem nas, ponieważ Chrystus umarł za nas, kiedy my byliśmy grzesznikami i zbuntowani wobec Jego Majestatu (por. Rz 5,8). Oczywiście, nieskończone dobro Boże względem nas jest godne uwielbienia i podziwiania, widząc, że zesłał swego jed­norodzonego Syna nie, aby królował i władał w czasie docze­snym, ale raczej, aby zaznał pełnię każdego Cierpienia, odma­wiając sobie władzy doczesnej, co można dostrzec w chwili, kiedy Żydzi nazywali Go Królem.

My niegodni nie chcemy przyjąć Cierpienia z rąk Boga. Jak tylko możemy, to odsuwamy Je i poszukujemy dóbr ziem­skich wykorzystując wszelkie zdobycze techniki, nie troszcząc się o to, aby ugasić pragnienie każdego naszego posiadania nie tylko rzeczy, ale jeszcze honorów i własnego życia z wielką szkodą dla duszy naszej. Nie chcemy dla Chrystusa narażać na niebezpieczeństwo ani życia, ani honorów, ani także swojego posiadania rzeczy. Chrystus cierpiał za nas w ciągu całego swego życia, a my odrzucamy Cierpienie nawet na krótką chwilę dla własnego pożytku. Chrystus posłuszny wspinając się na drzewo Krzyża uhonorował Ojca, a my nieposłuszni hańbimy Go, porzucając, kiedy tylko możemy, Krzyż Cierpie­nia, który Bóg nam zsyła. Chrystus, będąc Synem Bożym, przez Cierpienia i upodlenia na tym świecie, zechciał być wy­wyższony u Ojca, jak powiedział św. Paweł: On to, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem,(…) Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył… (Flp 2,6—11). A my najnędzniejsze robaki nie troszcząc się, aby zostać wywyższeni w niebieskiej ojczyźnie, z tymi próżnymi bogactwami i chwilowym przepychem czyniącym wielkim, ze wszystkich stron szukamy, aby zawsze być wywyższonym tu­taj na ziemi.

Och, ileż byłoby lepiej, abyśmy byli ciemiężonymi, upokarzanymi i zniweczonymi na tym świecie, aby upodobnić się do Głowy naszego Chrystusa. Przykładem dla nas są Apo­stołowie, którzy pokazali nam jak należy cierpieć. Będąc ludźmi, jak my, z łaską Boga nie troszczyli się, że są bici, uci­skani i źle traktowani dla świętego imienia Chrystusa, a raczej Je wychwalają, jak mówi św. Łukasz: A oni odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni cierpieć dla Imienia <Jezus> (Łk 5,41). Tych, którzy naprawdę kochają Chrystusa Ukrzyżowanego rozpozna się po tym, że porzucają własne wy­gody i nie uciekają, aby cierpieć zniewagi i urągania ze względu na Niego.

Jeżeli Cierpienie nie byłoby dobre, to Chrystus cier­piący i umierający nie dałby nam przykładu swego Cierpienia i śmierci, ani nie dopuściłby do Cierpienia i śmierci swoich dro­gich uczniów, którym, aby upodobnić ich do siebie, nie obiecał na tym świecie odpoczynku, ani wygody, ale wszystko prze­ciwne, mówiąc im: Oto Ja was posyłam jak owce między wilki (Mt 10,16a). Biorąc ze sobą w ten sposób Krzyż byli Jego to­warzyszami w chwale, jak powiedział Apostoł: Jeżeli bo­wiem przez śmierć, podobną do Jego śmierci, zostaliśmy z Nim złą­czeni w jedno, to tak samo będziemy [z Nim złączeni w jedno] przez podobne zmartwychwstanie (Rz 6,5).

Jak można najlepiej ukazać, że dobrze jest cierpieć i być pogrzebanym z Chrystusem w Cierpieniach? Najlepszym sposobem, aby to zobrazować, jest sytuacja, kiedy cierpimy dobrowolnie, niewinnie, niesłusznie, dla miłości Jezusa, z nie­zmienną nadzieją pokładaną w Bogu, który przez Swoją chwałę wydobędzie nas z Niego z wielkim naszym wywyższe­niem. Dowodem tego są słowa Boga wypowiedziane przez proroka: Będzie Mnie wzywał, a Ja go wysłucham i będę z nim w utrapieniu, wyzwolę go i sławą obdarzę (Ps 91(90),15). Pan cieszy się bardzo w Cierpieniach swoich wybranych, z cierpień na tym świecie, które zajmuje miejsce nagrody, jak piszą nie­którzy Ojcowie [Kościoła], a między innymi Dionizy z Ko­ryntu w komentarzu do Ewangelii według św. Marka, gdzie rozważa przypowieść o plonie stukrotnym, który otrzyma się w tym życiu (zob. Mk 4,1—9; Mt 13,1—23; Łk 8,4—8), dodaje z prześladowaniem. Dionizy doszedł do wniosku, że w pewien sposób prześladowania są nagrodami, które pełnią funkcję za­sług. Czyż nie jest tak, że jest to wielki dar Boga i szczególne Jego dobrodziejstwo względem nas, kiedy sprawia, że cierpimy różne rzeczy dla Chrystusa, jak mówi Apostoł: Każdemu zaś z nas została dana łaska (Ef 4,7), nie tylko, abyście uwierzyli w Niego, ale jeszcze żebyście cierpieli dla Niego.

Chrystus Bóg Swoimi czynami i słowami ukazywał jak bardzo dobry i pożyteczny jest Krzyż. Nieustannie dźwigając Krzyż na Swoich barkach, mówił: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje (Mt 16,24; Mk 8,34; Łk 9,23). Tymi słowami Jezus swoim naśladowcom nie obiecał nic innego na tym świe­cie, jak Cierpienia i Gorycze. Ukazuje to także św. Augustyn mówiąc: Całe życie chrześcijanina, który chce żyć według Ewangelii, niczym innym nie jest jak krzyżem i męczeństwem, dla przeciwieństwa świata, który nie obiecuje nic innego, jak bogactwa i przyjemności. Dlatego ludzie źli, którzy przez jakiś krótki czas opływają w bogactwach i przyjemności tego świata, w życiu przyszłym zostaną ukrzyżowani w ogniu piekielnym. A dla przeciwieństwa ci, którzy z cierpliwością dźwigają na barkach Krzyż za Chrystusem, przez krótkie i chwilowe Cier­pienia wyszli z tej nędzy, jak Syn Boży i wyznawcy Chrystusa i dlatego będą się cieszyć na wieki w tej ogromnej i niewy­mownej chwale Raju.

Rozdział IV. Cierpiący są przyjaciółmi Boga, a ci, co nie cierpią, powinni lękać się, że nie są Jego przyjaciółmi

Jest rzeczą jasną i oczywistą, że droga Cier­pienia i okrucieństwa jest lepsza, użytecz­niejsza i pewniejsza, niż ta pełna przyjem­ności i rozkoszy, dlatego, jak powiedziano wcze­śniej, Chrystus Syn Boga dla naszego przykładu i naszego zbawienia wybrał otchłań niedoli, byśmy Je nie odrzucili, ani nie bali się Go. Z tego powodu Jego drogie dzieci nie boją się cierpieć, ani nie wstydzą się Go, a raczej z wielkim zapałem pragną każdego Cierpienia. A kiedy widzą, że nadchodzą, przyjmują i obejmują Je czule radując się Nimi, jak rzeczą drogą i kosztowną daną od Boga w miejscu poje­dynczego daru im udzielonego. Dowodem tego, że są Jego prawdziwymi dziećmi jest to, że dźwigają pokornie i chętnie Cierpienia, na podobieństwo Jego jednorodzonego Syna, przez które Bóg oczyszcza ich z grzechu, umacnia ich i czyni ich bardziej wier­nymi.

Bóg, aby odwrócić swoje dzieci od zła, karci je, pra­gnąc ich poprawy, jak powiedział Apostoł: Bo kogo miłuje Pan, tego karci, chłoszcze, zaś każdego, którego za syna przyj­muje (Hbr 12,6), w ten sposób tak czyni dobry Ojciec, który kocha swoje dzieci, który nieustannie napomina je, a kiedy napomnienia nie są skuteczne, karci je, policzkując ich, w tym celu, aby się poprawili. Dawid, szczycąc się nadzwyczajną troską, jaką Bóg rozpostarł nad nim, mówił: Ciężko mnie Pan ukarał, ale na śmierć nie wydał (Ps 118(117),18). Jeżeli Bóg nie ukochałby ludzi, nie uderzałby ich biczem Cierpienia, ale pozostawiłby ich w fałszu rozkoszy świata, które kierują dusze na zatracenie. To zaświadcza św. Paweł mówiąc: Gdy jesteśmy sądzeni przez Pana, upomnienie otrzymujemy, abyśmy nie byli potępieni ze światem (1Kor 11,32). A w księdze Machabejskiej jest napisane: Znakiem bowiem wielkiego dobrodziejstwa jest to, iż grzesznicy nie są pozostawieni w spokoju przez długi czas, ale że zaraz dosięga ich kara (2 Mch 6,13). Na podstawie tego św. Hieronim mówi: Jest wielkim miłosierdziem Boga, kiedy gniewa się na grzeszników, z tym zgadza się św. Augu­styn, mówiąc: Dobroć Boga ukazuje się w tym, jeżeli gniewa się na nas na tym świecie, dlatego nie będzie gniewał się na drugim i jest wielkim miłosierdziem, kiedy obdarza nas tu ziemskimi karami, aby nie karać nas przez swą sprawiedliwość odwiecznymi mękami. A św. Izydor na ten temat mówi tę piękną sentencję: W tym życiu Bóg przebacza niegodziwym a mimo to nie przebacza wybranym, a w tym drugim przebaczy wybranym, ale nie wybaczy już niegodziwym.

Człowiek z roztropnością chrześcijańską rozpoznaje, że takie rozkosze są próżne i chwilowe, pogardza nimi, a do­świadczając Cierpienia porównuje Je z chwałą wieczną i nie tylko dźwiga Je, ale raduje się Nimi wiedząc, że obecne kary są niczym w porównaniu do chwały rajskiej, którą przez swoją łaskę obdarza Bóg cierpliwego. Ową chwałę nie obiecuje tym, którzy radują się światem i którym każda rzecz idzie po ich myśli, według własnego smaku cielesnego.

Ten, kto jest miłośnikiem odpoczynku, nienawiści i własnych przyjemności i nie podąża za Chrystusem w Cierpie­niu i w Poniżeniu, nie będzie uczestnikiem Jego po­cieszenia i bogactwa. Ci, którzy nie cierpią w granicach roz­sądku, muszą obawiać się, aby nie znaleźli się w gronie potę­pionych. O jakże zwodzą ich rzeczy, dobrobyt świata i dobry stan zdrowia. Wi­dzą obecnie żonę i dziecko tak pięk­nymi i mężnymi, że wydaje im się, że są w stanie łaski Bożej i że przez swe zasługi Bóg jest im życzliwy i obdarza ich każdą rzeczą według ich pra­gnienia. Nie dostrzegają swojej nędzy, że będąc w tym stanie, są ubodzy, chorzy i nieszczęśliwi i nie dostrzegają tego, że Bóg zapomniał o nich przez ich zarozumiałość i życie światowe, jak powiedział św. Bernard: W czasie obecnym Bóg bardziej gniewa się, jeżeli nie okazuje swego gniewu.

Jest znakiem ewidentnym, że ci, którym każda rzecz idzie pomyślnie, nie będą w stanie łaski Bożej, ponieważ świat, ciało i Szatan go wspierają, co ukazuje św. Augustyn mówiąc: To jest znakiem ewidentnym, że jeden będzie potępiony przez Boga, jeżeli każda rzecz idzie według własnej woli. Dowód na to, że to jest prawdą można odnaleźć czytając św. Ambrożego, który pewnego razu udał się do Rzymu i zamieszkał w jednej willi bezwstydnej, w domu pewnego bogacza. Wypytywał się szczegółowo bogacza o jego życie. Bogacz odpowiedział mu, że miał w dostatku bogactwa, sługi, niewolników, dzieci i wnuków, i że każda jego rzecz zawsze szła po jego myśli, ani nigdy nie przydarzyła mu się żadna przykrość. Św. Ambroży zadziwiony powiedział do swoich towarzyszy: Odejdźmy szybko stąd, ponieważ Pana nie ma w tym miejscu; pośpieszcie się dzieci, żeby Boska zemsta nie dosięgła nas, a oddaliwszy się nieco od tego miejsca, od razu ziemia otworzyła się i po­chłonęła bogacza ze wszystkimi jego rzeczami. Widząc to, św. Ambroży powiedział: Ileż miłosierniej Bóg przebacza nam, kiedy zsyła nam Cierpienia, a ileż surowiej rozgniewa się na tych, którym od zawsze towarzyszy dobrobyt.

Och, jakiż obowiązek mają wobec Boga utrapieni i jakże powinni być Mu wdzięczni za możliwość doświadcza­nia świętych Cierpień, za ogrom zasług, które posiadają, dźwi­gając Je z cierpliwością, oraz za znak, jaki otrzymali od Boga za­warty w Apokalipsie, który powiedział, że traktuje ich jako swoich przyjaciół: Ja wszystkich, których kocham, karcę i ćwi­czę (Ap 3,19). Św. Paweł dodaje: Bo kogo miłuje Pan, tego karci, chłoszcze zaś każdego, którego za syna przyjmuje (Hbr 12,6). A później dodaje jeszcze te piękne słowa: Jakiż to bo­wiem syn, którego by ojciec nie karcił? (Hbr 12,7). Jeżeli ży­wicie pragnienia niegodziwe, z których powstają wszystkie inne, to takie pragnienia są pragnieniami syna nieślubnego a nie synów prawowitych. Hiob nazywa błogosławionego tego, kto jest dręczony w tym życiu przez Pana, mówiąc: Oto szczę­śliwy mąż, którego Bóg poprawia (Job 5,17).

Któż byłby tak bardzo oporny, ażeby nie zechciał pozo­stać pod opieką i ochroną tak wielkiego mistrza, który z miło­ści zawsze nawiedza nas swoimi Cierpieniami, uczy i wywiera na nas wpływ? Dlaczego z najżarliwszą miłością nie pra­gniemy być pod władaniem tego tak wielkiego Boga? Dla­czego nie cieszymy się, gdy jesteśmy karceni i karani przez potężną rękę, która czyni wszystko tylko dla naszej miłości i aby dać nam nowe życie? Dobrze wiemy, kiedy należy pod­dać się ludziom światowym, aby odzyskać zdrowie zakażonego ciała, którzy mogą błądzić, a raczej, którzy często błądzą, dla­tego leczą nas wieloma lekarstwami bolesnymi i okropnymi z cierpieniem ognia i żelaza, jeżeli je przyjmu­jemy. A dlaczego od tego prawdziwego i świętego Lekarza, który nie może zbłą­dzić, nie chcemy zaakceptować zbawien­nego lekarstwa Cier­pienia, aby odzyskać zdrowie dusz na­szych?

Najgorszą jednak rzeczą jest nie doświadczenie nigdy Cierpienia, albo odrzucenie go, gdy go napotkamy. Nie do­świadczenie Go jest znakiem ewidentnym, że nie jesteśmy przyjaciółmi Boga, dlatego św. Augustyn mówi: Kto nie będzie zasługiwał, aby być biczowany na tym świecie, będzie dręczony w piekle. Podobnie mówi św. Cyprian: Jest największym nie­szczęściem, szczęście niegodziwców; ponieważ widząc, że nie są karceni, nabierają odwagi, aby robić wszystko gorzej, a to, że nie są kuszeni i próbowani jest znakiem potępienia.

Św. Grzegorz stwierdza: Nieprzyjaciel nie dba, aby kusić tych, któ­rzy są już przez niego opanowani. Odrzucenie Cierpienia jest znakiem śmierci. Można to zauważyć na przykładzie cho­rego, który odrzuca lekarza i nie akceptuje lekarstwa. A dla przeciw­stawienia, jest prawdziwym znakiem naszego życia, kiedy otrzymujemy z miłością te święte lekarstwa Cierpienia i zosta­jemy nimi ukojeni, tak jak doświadczał Dawid, który po wielu chłostach i cięgach Cierpienia, z intymną czułością i wielką radością umysłu kierował się do Boga mówiąc: Twój kij i Twoja laska dodają mi otuchy (Ps 23(22),4).

Rozdział V. Chrześcijanin ma zasługi i jest milszy Bogu, kiedy doświadcza Cierpienia, aniżeli zatraca się w dobrobytach i słodyczach

Wydaje się, że każdy potrafi modlić się lepiej w dobro­bycie a zwłaszcza w słodyczy du­cha, niż w Cierpieniu. Wielu jest takich, którzy sądzą, że kiedy brakuje im wrażli­wości i płaczą, to nie potrafią się już mo­dlić. A kiedy znajdują się w jakiś przeciwnościach, popadają w taki smutek i znużenie umysłu, że gubią, z powodu swego upadku na duchu, tą nie­wielką wiarę, którą mają. To wszystko przydarza się im, po­nieważ opierali się bardziej na miłości wła­snej, pragnąc służyć Chrystusowi nie odrzucając własnej wy­gody i są zadowoleni, że w niewzruszonej wierze, utożsamiają się z wolą Boga, w którym powstało owo pragnienie, którego doświadczyli.

Prawdziwy chrześcijanin, który trwa w wierze, kiedy napotyka nieczułość, oschłość i stany zamknięcia się w sobie, nie odczuwa braku siły, aby uczynić przynajmniej zwykłą mo­dlitwę, a trwając tak uzbrojony w wiarę, zawsze zdobywa większą zasługę, że nie potrafi rozpoznać, czy doświadcza sło­dyczy, czy łez. A tym większą zasługę zdobywa wtedy, kiedy jest pozbawiony takiej słodyczy i doświadcza Cierpienia, które jest ze swojej natury Cierpieniem świętym, dobrym i godnym dla tego, kto odbierze Je z ręki Boga z cierpliwością. Dzięki Niej, będąc kuszony, wzrasta w nadziei, że Bóg wybawi go i doprowadzi do chwały, o której mówi św. Paweł: …chlubimy się także z ucisków, wiedząc, że ucisk wyrabia wytrwałość, a wytrwałość — wypróbowaną cnotę, wypróbowana zaś cnota — nadzieję (Rz 5,3—4).

Można przedstawić w trzech racjach to, że największą korzyścią jest modlić się doświadczając Krzyża. Pierwsza stwierdza, że w dobrobycie każdy modli się wiele albo nie­ustannie. Kolejna, modląc się ze łzami, słodycz otrzyma się w formie nagrody (por. Łk 23,27—31). Trzecia zaś mówi, że ten, kto nie jest dręczony, nie uzyska nagrody z Cierpienia, którą Bóg udziela każdemu, według mądrości i pragnienia, a Cier­pienie, które posiada, aby cierpieć dla Jego miłości. Człowiek cierpiąc z innego powodu, jak z miłości Bożej, raczej stanie się niegodnym niż uzyska nagrodę. Dlatego ciało będąc chore, kiedy cierpi jakieś udręki, zbuntuje się, wpadnie w desperację i w gniew, nie mogąc ze swojej natury znieść nawet najmniej­szego oskarżenia (por. Łk 23,1—7), ale kiedy chrześcijanin od­rzucił starego człowieka, a uzbroił się w wiarę, pamiętając o tym, jak zostało powiedziane wyżej, że Bóg jest obecny w Cierpieniu, umacnia i zgadza się dobrowolnie z wolą Bożą, dźwigając każdą rzecz z cierpliwością i kierując cały swój umysł do Boga.

Modlitwa w Cierpieniu jest najpiękniejszą modlitwą i przynosi wielkie zasługi, a im Krzyż będzie cięższy i donio­ślejszy, osoba nie tylko porzuci własne rzeczy i honory, ale narazi się na ciosy, tym bardziej ta modlitwa będzie miła Bogu. W czasie obecnym, kiedy ta cnota Cierpienia utwierdzona w Bogu wyraża tak doskonałą modlitwę, to ten kto cierpi modli się za siebie samego, potem, doświadczając udręk, będzie mo­dlił się pod wpływem Cierpienia za siebie i za innych. Z pew­nością otrzyma od Boga wszystko to, czego zapragnie, zwłasz­cza kiedy wystawił własne życie na niebezpieczeństwo, jak wielu to uczyniło dla chwalenia najświętszego imienia Jezusa Chrystusa, którym w trakcie wielkich męczarni, Jezus został ukazany głosem z nieba. Zostali oni wysłuchani przez swoje modlitwy, co można zauważyć czytając św. Katarzynę i wielu innych.

Jest prawdą, że ta forma modlitwy jest tą wyjątkową modlitwą, jaką Bóg wysłuchuje [w sposób szczególny]. A tym bardziej będzie miła Bogu, kiedy osoba niosąc Krzyż, będzie modliła się za nieprzyjaciół, jak św. Stefan, który nie ukorzył się najpierw, kiedy głosem słabym modlił się do Pana, aby przyjął jego ducha, ale uczynił to w godzinie, kiedy modlił się do Niego głośno krzycząc w imieniu swoich nieprzyjaciół, pragnąc w ten sposób upodobnić się do swego Mistrza Chry­stusa.

Och, jaki to piękny przykład i godny uwagi. Chrystus błogosławiony stał się nieludzko udręczony i nękany przez swoich prześladowców, niezliczone razy znieważany, nazy­wany żarłokiem, pijakiem, opętanym, przyjacielem celników i grzeszników, niezliczone razy był potępiany za swoją dok­trynę i za swoje cuda, mówiono, że czynił znaki w imieniu Belze­buba; był nazywany uwodzicielem i oszustem ludzi; wiele razy był odrzucany; dwa razy był ukamienowany; raz został strą­cony z wierzchołka góry; jednakże nie można nig­dzie znaleźć [w Piśmie Świętym], że modlił się On za swoich nieprzyjaciół z tak żarliwym miłosierdziem, jak wtedy kiedy doświadczał Cierpienia, zdając się opuszczonym przez wszyst­kich, także przez Ojca, nie pozostawiając ani jednej części swego ciała, które nie byłoby udręczone. Kiedy wisiał na Krzyżu, na którym odkupił rodzaj ludzki, mówił, że to jest naj­godniejsza modli­twa, jakiej nie możemy zastąpić żadną inną, i że zasługuje na największą nagrodę i będzie zaakceptowana przez Boga tylko wtedy, kiedy będziemy bardzo cierpieć i bę­dziemy doświad­czali Krzyża. Nie doznając otuchy ludzkiej wzrastamy w miło­sierdziu Chrystusa.

Możemy powiedzieć, że modlitwa czyniona przez chrześcijanina podczas swojej niedoli, połączona jednocześnie z miłosierdziem i cnotą, jest bardziej zasługująca na nagrodę i miła Bogu, niż jakby chrześcijanin modlił się będąc w dobro­bycie i radości, w uniesieniu i ekstazie, ale pod warunkiem, że będzie pragnął Cierpienia. Sprawi ona jeszcze większą zasługę, gdy z wielką łaską i miłością Boga człowiek będzie doświad­czał wielu Cierpień i nie upadnie na duchu w wielu Cierpie­niach, ani nie przestanie się modlić, ale będzie wytrwale, nie­ustannie, gorąco się modlił polecając się Bogu. Kiedy pragnie modlitwy lub świętego Cierpienia, ale przez wielkie boleści nie może tego czynić, ani przywołać Bożej pomocy, wówczas mil­cząc, znosząc z cierpliwością i pokorą dobrowolnie Cierpienia aż do końca życia, będzie tym bardziej wysłuchany jego od­dech, niż jakaś długa modlitwa czyniona w chwilach dobro­bytu, ponieważ ta udręka z cierpliwością jest znoszona obecnie dla Niego, co można zauważyć u Hioba i u Łazarza, którzy byli owrzodzeni; jak wiele plag doświadczyły ich ciała; wieloma językami modlono się za nich i te modlitwy były miłe Wszechmogącemu Bogu, ponieważ według św. Grzegorza: Cierpiący jest męczennikiem. Wymienia on trzy męczeństwa bezkrwawe: cierpliwość w niedolach, współczucie i litość ku strapionym, oraz umiłowanie nieprzyjaciół, co jest nieprzy­jazne naszej naturze, aby znosić niesprawiedliwości i darzyć miłością tego, który nas nienawidzi.

Podsumowując, każdy nasz czyn tym bardziej będzie godny i miły Bogu, im w jego czynieniu bardziej upodobnimy się do Chrystusa Ukrzyżowanego, a będziemy bardziej podobni do Niego, jeżeli z coraz to większą miłością względem Boga będziemy coraz to bardziej doświadczali Cierpienia i będziemy Je znosili z cierpliwością. Modlitwa nasza czyniona w chwi­lach Cierpienia, z wyżej wspomnianą wielką miłością, dzięki której upodobniamy się bardziej do Chrystusa, spowoduje o wiele większe zasługi i uczyni nas milszymi Bogu, niż kiedy będziemy modlili się w stanie dobrobytu i radości, przez które stajemy się mniej podobni do Chrystusa Ukrzyżowanego Boga, który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Rozdział VI. Ci, którzy nawracają się w Cierpieniach, muszą wierzyć w swoje zbawienie, a brak poprawy jest znakiem szybkiego potępienia

Wiele razy Sprawiedliwość Boża widząc grzeszników uporczywych w swoich nie­godziwościach i nie poprawiających się, ani przez dobre natchnienia, ani przez wiele dobrodziejstw, które otrzymują nieustannie z Jego hojnej ręki, na końcu po­każe im ich popełnione błędy i winy, zsyłając im nieszczęścia, albo odbierając im dobra lub dzieci. Błogosławiony jest ten, kto przez te napomnienia po­prawia swoje błędy i gdy znosi z cierpliwością wszystko z ręki Boga, a nie czyni, ani mówi, jak ludzie cieleśni, miłośnicy tego świata, którzy zawsze spoglą­dają na ziemię nie podnosząc nigdy oczu swego serca do Boga, ponieważ tutaj na ziemi do­bra ziemskie są ich skarbami, a kiedy tracą rzeczy, bardzo się smucą, nie wiedząc, że wszystko to jest stworzone i zależne od Bożej mądrości, która nie może się mylić. Spoglądając tylko na poniesione straty, a nie na cier­pienie, skarżą się na podniesione straty i Boga. Jeżeli umierają im dobrą śmiercią dzieci, szemrzą przeciw Bogu; a gdy są drę­czeni, szukają okazji, aby zemścić się, zabijając pod wpływem gniewu samych siebie uważając za zabójcę sprawiedliwego Boga. A kiedy są chorzy oburzają się na Boga, mówiąc, że On obdarza dobrem ludzi złych a złem dobrych. Kiedy napotykają najmniejszą przy­krość, obwiniają tylko Boga.

Taka postawa jest prawdziwym znakiem potępienia, ponieważ ci ludzie nie poprawiają się, ani nie wpływają na nich lecznicze Cierpienia, ponieważ nie chcą ich dźwigać z cierpliwością, jako rzeczy użyteczne i owocne, zesłane dla ich poprawy i zbawienia z ręki miłościwego Boga. Ukazują się natomiast ludźmi niecierpliwymi i niechętnymi każdej rzeczy, którą Bóg im zsyła, ponieważ nie spełnia ich pragnienia.

W obliczu swych ostatnich dni staną się uporczywi, jak Faraon, który im więcej otrzymał plag od Boga, tym bardziej serce jego stawało się twarde (por. Wj 7,14—12,51).

Kiedy dostrzega się ludzi, którzy ani przez przestrogi, ani przez przykłady, ani przez Cierpienia, ani przez cuda nie zmieniają się, a raczej lubują się w grzechach i jak demony są upartymi, oburzając się na chłosty i każdego doświadczonego przez nich zła, obwiniają Boga, można z pewnością stwierdzić, że będą oni potępieni. Inaczej czynią ci, którzy kochają Boga i są Jego wybranymi. Zwracają się oni zawsze do Niego w swo­ich Cierpieniach tak, jak uczynił król Ezechiasz, któremu ob­wieszczono śmierć, udał się do Boga i kierując swą twarz do muru, płakał gorzko, aby Bóg przedłużył mu życie o piętnaście lat (zob. 2 Krl 20,1—6).

Bóg obdarza zawsze pociechą tych, którzy w niedoli zwracają się do Niego. Najpierw oczyszcza ich przez jakiś czas Cierpieniem, a na końcu uwalnia ich od Niego i od śmierci, oddając im życie wraz z dobrobytem. Należy sobie uświado­mić, że Królowi, Hiobowi, Ojcu Abrahamowi, Dawidowi i wielu innym, nie tylko zostały dane dobre Cierpienia i pokusy, ale jeszcze pomyślność i dobra tego życia. Dlatego każdą rzecz przyjmowali z ręki Boga i dlatego ich śmierć związana była z wielką Jego chwałą a ich zbawieniem i z wielkim wyniesie­niem w obecnym i przyszłym życiu.

Tak, prawdę mówiąc przydarza się tym, którzy pragną otrzymać owoc z każdej rzeczy, o której mówi św. Paweł do tych, którzy kochają Boga, każda rzecz współdziała w dobru.

A ci gdy natrafiają na jakieś przeciwności, nie odrzucają ich, ale je akceptując otrzymują owoc, a gdy tracą rzeczy nie smucą się, ale dziękują Bogu, wierząc, że w świadomym ubóstwie istnieje błogosławieństwo. A gdyby ktoś powiedział źle o nich, chociaż byłoby to w pełni prawdą albo tylko częściowo, nie gniewają się na niego, lecz doznają pocieszenia. A gdyby jed­nak niesłusznie byli oczerniani, nie gniewają się, ale zawsze chwalą Boga i radują się, ponieważ cierpią dla cnoty. A gdy umiera im matka, albo ojciec, albo dziecko, albo członek ro­dziny, nie skarżą się na Boga, a raczej przypisują Mu łaskę, że zaszczycił podnieść z tych wielu nędzy ich najdroższych.

A kiedy są chorzy, chwalą Boga, ponieważ On sam w tej choro­bie ich nawiedza i radują się, wierząc, że choroby ciała powo­dują świętość duszy, jak mówi Pismo Święte, że słabość wielka skłania duszę do umiarkowania, tzn. powściąga ją od wad i od namiętności (por. Syr 31).

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 28.35