E-book
5.46
drukowana A5
16.44
Notatki i żarty liryczne

Bezpłatny fragment - Notatki i żarty liryczne


Objętość:
82 str.
ISBN:
978-83-8104-671-8
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 16.44

WIERSZE TO NIE HIMALAJE SZTUKI,

LECZ CODZIENNA PRZEKĄSKA!

^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


CZYTELNIKU, nie pytaj


czy to poezja czy proza, liryka czy publicystyka!

Podziały między nimi dawno już nie istnieją,

a ostatnio zniesiono także granicę

między literaturą a literaturoznawstwem.

Jeśli nie wierzysz, zapytaj w Instytucie Badań Literackich.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^


CZYTELNIKU, pamiętaj!


To produkt postmodernizmu: żart, pastisz, parodia,

gra z cieniem, gabinet luster, korowód masek.

Nie konsumuj na serio. A jeśli będziesz miał chwilkę czasu,

Ty też możesz zostać artystą.


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Dziś zostałam artystką

dziś zostałam artystką

z namowy kolegi

mogę zapisać niezliczone zwoje papirusów

bez najmniejszego uszczerbku na zdrowiu


i niech krytycy nie grymaszą

literatura

to tylko wypowiedź w pewnej konwencji


już jutro moja gwiazdka

zalśni przelotnym rozbłyskiem

w kolorowych pisemkach

powstałych na trupach lasów


a jeśli zatrudnię lobbing i marketing

to może i nike dostanę

w dzisiejszych czasach wszystko możliwe

O pisaniu

dolewam

łyżeczkę wody

do oceanu

zaświeci słońce

wyparuje woda

zostanie kryształek soli

nieskończenie mniejszy

od ziarnka piasku


takiej błahostki

nawet pan bóg by nie przeczytał

gdyby istniał

zbyt zajęty globalnym kryzysem


i po co ta fatyga

czy to nie sensowniej

posegregować śmieci

sprzątnąć psie kupy z chodnika

byłby jakiś mały pożytek


a tak tylko wstyd

być listkiem figowym

dla konkwisty

inkwizycji

i czystek etnicznych


niech tę rolę pełni lepiej

matka teresa

teoria względności

podbój kosmosu


wolałabym

zostawić to profesjonalistom

ale po czym ich poznać

zużyli środki wyrazu

wytarli stylistyczne figury

nie szukają porzuconego metrum


winna dyletantyzmu

dolewam łyżeczkę wody

do oceanu tekstów

coraz bardziej

intertekstualnych

Historia literatury

wszystko już było

to zażalenie składali nawet starożytni

swojemu demiurgowi


zawiła ornamentyka baroku

ożywiona w kwiatach symbolizmu

migotliwe sceny impresjonistów

odarte z blasku w następnym fin de siecle’u

krzyk ekspresjonizmu

zawstydzony w obliczu wojny

naturalizm

przelicytowany przez turpizm realsocjalizmu

romantyzm

zwietrzały w małej stabilizacji


pozostała klasyka

proste prawdy

w prostych słowach


oświecenie

coraz bardziej pożądane


czekam na

renesans człowieczeństwa

Idę

idę prostą drogą

do celu

nicości za horyzontem


z czasem jakby coraz trudniej

czy to kamieni więcej

czy bardziej pod górę

a zza lasu reklam

nie widać już lasu


ustępuję mrówce

albo słoniowi

a to na żmiję nadepnę

a to ślimaka przeniosę

na drugą stronę ścieżki

dręczona wątpliwościami

czy tam właśnie zmierzał

wyciągniętym ślimaczym galopem


idę prosto do celu

na ciemną stronę zachodzącego słońca

Akt twórczy

myśli wypełzają z głowy

czarne

szare

zielone

różowe

w ciapki i w prążki

przesączają się przez filtr słów

lirycznieją


natchnienie

a po co

było potrzebne romantykom

do ich spazmatycznych wzlotów

nam wystarczy chwila ciszy

między dwoma blokami reklamowymi

Remake Kantora

nauczyciele zostają poetami

na pocieszenie

po umarłej klasie

manekinów z surowców wtórnych

o plastikowych sercach

pustych oczodołach

przez które widać seriale i teleturnieje


kiedy opustoszeją ławki

sami zajmują w nich miejsca

myślą

i piszą swoje klasówki

na piątkę

Do przyjaciół z młodości

dla przyjaciół z młodości

mam ciepły kącik w sercu

siedzi w nim

ta nasza młodość

ze zwiniętymi skrzydłami

poszturchiwana przez codzienne sprawy


na klasowych spotkaniach

prostuje pogniecione pióra

szybuje nad miastem

wypiękniałym od szkolnych czasów


patrzymy sobie w oczy

błyszczące na tę okazję

zmarszczek na twarzy

nie widać w korzystnym oświetleniu

a do oglądania zmarszczek na duszy

nikt jeszcze nie wynalazł przyrządu


przypatrujemy się co z nas wyrosło

dlaczego od razu targowisko próżności

widzieliśmy swoje pierwsze wzloty i upadki

któż lepiej doceni nasze obecne sukcesy


wracamy do domu

z energią na sto lat

do następnego ranka

O księżach-poetach

lubię wiersze starych księży

kandydatów na mędrców

o różowych pomarszczonych twarzach

ożywionych dalekim odblaskiem miłosierdzia

ich zmyślonego boga


mówią prostymi słowami

o miłości

dobroci

pięknie stworzenia

nie używają totalitarnej nowomowy

matki naszej

arogantki


pocieszają ubogich duchem

wywołują uśmiech sceptyków

co z tego że cierpki


może zbyt dużo wiedzą o goryczy życia

żeby źle o nim pisać

albo dane im jest

błogosławieństwo doskonałej ułudy


szkoda że ich tak mało

a tak wielu chętnych

do prostytucji swej twarzy

na butelkach z winem

2008

Zapis świadomości

my sieroty po nowoczesności

świętujemy koniec wielkich narracji

zmęczeni

słusznie minionym okresem błędów i wypaczeń

cieszymy się

że anything goes


gdzieś daleko

postteoria zdekonstruowała podstawy kultury

jakie szczęście że tego nie zauważyliśmy

zajęci nadrabianiem zapóźnień cywilizacyjnych


na próżno fundamentaliści

zawracają kijem wisłę

nic nie powstrzyma nas

w marszu ku świetlanej przyszłości


odnotowaliśmy już szereg sukcesów

powstały galerie handlowe

i stabilny system bankowy

a nasza kiełbasa

dawno już przegoniła ich kiełbasę


jednak jest jeszcze wiele do zrobienia

trzeba zbudować autostrady

i nakarmić pajacyka

musimy się bardzo spieszyć

żeby zdążyć

przed samozagładą

11.2008

List do Kazimierza Przerwy-Tetmajera

szanowny panie

jestem wielbicielką pańskiej twórczości

ciemnosmreczyński staw

podziwiałam na wycieczce w tatry

chociaż niełatwo było

zza pleców tylu współpodziwiających


piszę w delikatnej materii

pańskiego niezrównanego erotyku

proszę mnie tylko fałszywie nie zrozumieć

ja jestem oczywiście tradycyjnej orientacji

i bardzo lubię kiedy mężczyzna


lecz pański tekst podlega dzisiaj

niestety odmiennym konotacjom

literaturoznawczynie spod znaku gender

zdekonstruowały go na strzępki

i obnażyły panu potrzebę dominacji

uwarunkowaną patriarchalnymi wzorcami kulturowymi

nazbyt wyraźnie dał pan wyraz supremacji mężczyzny

pan leśmian był pod tym względem dużo powściągliwszy


obawiam się że wkrótce wojujące feministki

okrzyczą pana męską szowinistyczną świnią

to styl obowiązujący obecnie

w wypowiedzi publicznej


na poziomie denotacji

też zachodzą problemy

wzmianki o kobiecym wstydzie

nikt już dziś nie zrozumie

nie występuje on bowiem

w stanie wolnym w przyrodzie


kochany mistrzu

proszę wybaczyć że pana tak nazywam

czy nie mógłby pan

dla zachowania politycznej poprawności

i w celu poprawienia swej nadszarpniętej reputacji

napisać w prostych słowach

o paradzie równości


z wyrazami szacunku

czytelniczka

Uzdrowisko

park zdrojowy najładniejszy jest w porze południowej

wody

czas przystanął na wyspie wśród zabieganego świata

kuracjusze skończyli już większość porannych zabiegów

pani na ławce suszy ręcznik wystawia buzię do słońca

grzeje tak samo miło jak pięćdziesiąt lat temu

starsi panowie rozmawiając robią aluzje do polityki

starsze panie zażegnują w porę grożący konflikt

róże różowieją wytrwale ignorując rosnące kretowisko

złote liście wirują powoli kapią z lazuru na trawnik

pan z fletnią pana włączył swój podkład muzyczny

słania się pod naporem artystycznej ekspresji

nutki trochę fałszywe ale miło się słucha

w popękanej misie kamiennej fontanny

kołuje beztrosko torebka po paprykowych chipsach

puszczając dookoła pstrokate zajączki

dużo ładniejsza od szarych papierowych okrętów

które wodowali tu kiedyś chłopcy w marynarskich

ubrankach

pani w peruce rozkłada swoją galerię na schodkach

trzeci obraz od lewej ma bardzo ładną ramę

dobrze by pasował kolorem do ściany w pokoju stołowym

boczna alejka zasłana dywanem chrupiących liści

pan z panią idą trzymając się za ręce

starej pani wiatr rozwiał białe włosy i apaszkę

jej chłopak po raz pierwszy wyszedł z pokoju bez laski

szepce jej coś pochylony ona śmieje się perliście

gołębie plączą się pod nogami i cały czas jedzą

zaraz zrobią wprost przeciwnie ku frustracji rzeźb

po drodze z obiadu trzeba jeszcze kupić nową bluzkę

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 5.46
drukowana A5
za 16.44