E-book
3.15
drukowana A5
22.59
niewiersze

Bezpłatny fragment - niewiersze


Objętość:
85 str.
ISBN:
978-83-8440-092-0
E-book
za 3.15
drukowana A5
za 22.59

Słowo wstępne

Tomik „niewiersze” autorstwa Tomka Woźnego to zbiór poezji poruszający uniwersalne wątki współczesnej poezji polskiej — przemijanie, egzystencję, relacje międzyludzkie i introspekcję. Woźny zręcznie łączy tradycję literacką z nowoczesnym językiem i filozoficznymi refleksjami, nadając im osobisty i głęboki wymiar. Jego poezja wyróżnia się emocjonalną intensywnością, zmaganiem z tożsamością oraz napięciem między przeszłością a teraźniejszością.


W kontekście współczesnej poezji Woźny jawi się jako twórca świadomy wpływów takich mistrzów jak Wisława Szymborska, Tadeusz Różewicz czy Rafał Wojaczek, z których czerpie inspiracje formalne i metaforyczne. Podobnie jak oni, eksperymentuje z formą i językiem, podejmując tematy egzystencjalne i łącząc osobiste przeżycia z uniwersalnym przesłaniem. Jego wiersze niosą refleksje nad samotnością, relacjami międzyludzkimi oraz ironią wobec tradycji i ograniczeń własnej twórczości.


Tomik wyróżnia się otwartością na trudne tematy i świeżością języka. Zamiłowanie do ekspresyjnej poezji lirycznej Woźny podkreśla czasem użyciem wulgaryzmów, które wzmacniają siłę wyrazu. Eksperymentalna forma i treść tomiku świadczą o poszukiwaniu autentycznego głosu w dialogu z polską tradycją. Całość stanowi spójny wyraz indywidualnych doświadczeń i ważny głos we współczesnej poezji — pełen filozoficznych przemyśleń i emocjonalnej głębi.


„niewiersze” to lektura, która skłania do refleksji nad kondycją ludzką i miejscem człowieka w nowoczesnym świecie.


Agnieszka Dyszak

***

deprecjonuję jedyną rzecz

zrobioną w życiu dobrze

siebie


w stagnacji wyciszenia

wpatruję się

w nieruchomy świat


rodząca się nadzieja

przebija

taflę zła zakorzenionego od lat


znów mnie


i patrzę jak wszystko spowalnia

a może to ja spowalniam


zatrzymany w czasie

czując rozszerzającą się przestrzeń

wokół grobu

który kopałem tak wiele lat


gdzie przyszłość jest wspomnieniem


przebić taflę lodu serc

wojen

i pokojów


skuć i podać z whisky


żyć znów

w spokoju

w pułapce czasu

w beztrosce i beznadziei znoju

***

słuchając kolorów nie mogę się gniewać

na dźwięki które widzę w tobie

na wdzięki tak wspólne

na emocje obopólne


dotykając przeczucia jak wczoraj

nie sposób mieć za złe jutru

tego

co się wydarzyło tylko

we śnie na jawie przychodząc


niechcący — ma nowe znaczenie


gdy kropla szkła spływa wewnątrz szyby

w obie strony równocześnie

fizyka tłumaczy zjawiska

skutki

przyczyny

nic nie wytłumaczy wróbli

kosów ani tej skrzypiącej klepki

nas


patrzmy więc wciąż na

przed i za

siebie jest przereklamowane

a serce związane

wciąż bije

***

nie zabiłbym nikogo z emocji

wiem jak wygląda śmierć

zza winkla

zza okna

zza koron starych pięknych drzew

z człowieczeństwa została mi jedynie

obojętność

nie zabiłbym z emocji

nawet siebie

ty też nie jesteś zakwalifikowana

choć widzę jak się wykrwawiasz

nie hamujesz emocji

ja nie tamuję krwi

taka zabawa między nami od lat

tkwi w twoim sercu

jak ostrze słów

i nóż

nie zabiłbym z emocji

zabiłem bez nich

i patrzę ci w oczy ostatni raz

no cóż…


widocznie ich nie miałem

choć posiadałem ciebie

nie będę tego wspominał

ani starał się zapomnieć

nie jestem w piekle

nie byłem w niebie

to by były emocje

których nie jesteśmy godni

za to byliśmy

warci siebie

***

zabiłem je

wszystkie do sedna

pytające i szukające

mnie

do dna


pastwiłem się

czerpiąc z tego przyjemność

i jedna za drugą

szkoda że nie szóstkami szły

w sedno


emocje

jak babie lato

uchwytne lecz tymczasowe

skupienie

pozostaje tylko w jednym

w słowie

***

między słowami

bezczelne

patrzące się z wyrzutem

w blasku światła samotne

koloryzowane histerią

narcyzmem

i ego chłonącym mój świat

jak czarna dziura

choć wciąż rażą me oczy

wyrywając ze spokoju

czerni — mroku

dwie szpary — dziwki niedające spać


między powiekami

między żaluzjami

***

nieprzygotowany do jutra

odpalam papierosa

ostatniego

a ostatnia kurwa nie pomogła

nie pomoże do życia


zaciągam się śmiercią

jak najlepszą kochanką

wbijam wzrok w plamę na suficie

no pięknie

trzeba odmalować


i sufit

i życie


popiół spada na dywan

na pościel

na nagi tors

głowy go nim jednak nie posypię


petuję na języku

popijam piwem

udając że idę spać

wmawiając sobie

że sprzątnę o świcie

***

początkowo byłem sobą

starym

nieufnym zgorzkniałym

niewierzącym w sens zmiany


początkowo nie myślałem

ciesząc się każdą chwilą

każdym spojrzeniem

zapachem i drżeniem


następnie spostrzegłem

z ogromnym przerażeniem

że niemożliwe rzeczy spełniają się

od ręki

twojej


a jeszcze później już z nadzieją

zobaczyłem przyszłość

hipotetyczną

jestem młody uśmiechnięty

zaangażowany

nie tylko w ciebie

lecz tylko dzięki tobie…

rysunek

narysowałem kiedyś życie

narysowałem ciebie

byliśmy siebie warci

czyli nic


narysowałem kredkami kolorowymi

jak z tej głupiej piosenki

nawet nie wiesz skąd pochodzi

ale nucisz


narysowałem kiedyś ciebie

bez kończyn

bez tułowia

bez głowy


jesteś pustą kartką krzycząca do mnie zza winkla


przejdźmy na prozę


rysując myślałem a myśląc rysowałem

trwało to jakieś 28 godzin

nawet się starałem ładnie

wyszło jak zawsze

kicz


patrzę na kartkę pustą

jak twoje życie

uśmiecham się lekko

patrzę raz drugi

widzę swastykę

ooooo to cała ty


zamykam oczy i wciąż wspominam najważniejsze chwile

między nami

między sobą

między bogami

***

W duecie z Agnieszką Dyszak

codziennie się starasz

tak mocno

że nikt tego nie widzi


twoje intencje są głęboko ukryte

dobre myśli — niewidoczne

chęć być lepszym

nie zawodzić

sprostać oczekiwaniom —

przezroczyste jak szkło


codziennie

poza tymi momentami

gdy brak ci sił

gdy tylko leżysz z pustymi oczami

i nic nie robisz


wtedy —

właśnie wtedy —

jesteś jaskrawy

rzucasz się w oczy

jesteś widzialny


***


codziennie jestem

obok szkła rozbitego

w kawałkach jeszcze zanim ono

pęknie


codziennie staram się jak to w wojsku

mówili

chyłkiem

zakosami

niezauważony


codziennie poza tymi momentami

kiedy ty składasz to szkło

kawałek po kawałku

cześć po części


kaleczysz się odłamkami mojej przeszłości

mojego szczęścia i nie


starasz się mnie widzieć

bardziej niż codziennie

co noc również

popołudniami

przed urodzeniem i po śmierci


a ja jestem tylko tym szkłem

zbitym na nowo i popękanym

przez wcześniejsze rysy

sklej mnie

***

uchyliłaś mi rąbka swojej

tajemnicy skrywanej pod pozorem

skrzętnie jak wszystkie moje

skrywane przed światem


wyważałem drzwi otwarte

na oścież niemal

stałaś się burzą

huraganem

trąbą nie powietrzną sam zostanę


i wciąż się zastanawiam

dziwię się cholernie

że nie zmieciesz mnie z padołu

choćby bezwiednie


i wciąż się zastanawiam patrząc

w czerń serca

w niebo pokryte twoim gniewem

i jedyna odpowiedź

to

nie wiem

być

nie jestem

ani pierwszym lepszym

ani tym najgorszym

nie

nie ma zgody

na kwalifikowanie mnie

do jakiejkolwiek grupki małoletnich

chłopców bawiących się własnym odbiciem

na granicy wstydu i pragnienia


nie ma też mnie

w tym świecie pomówień

pełnym żółci zawiści półprawd

i twarzy bez myśli


nie ma mnie

w ogóle

jestem tylko wyobrażeniem

twoim przekleństwem wspomnieniem

westchnieniem

byłem kiedyś w twojej głowie

ale mnie z niej wypisałaś

byłem i jestem

jedynie tym na kogo czekałaś

i się nie doczekałaś

***

przysiądź się do mnie

nie patrz mi w oczy

poczytaj napisy na murach

zaparzę Ci kawę

nie będę uroczy

poczytam o polityce


przysiądź się do mnie

posłuchaj treli ptaków

i moich głupich wywodów

o życiu w tym świecie

o ludziach i gadach

o tym co jest przyczyną

wzwodu


więc przysiądź się do mnie

obejmę ramieniem

siła razy ramię siły

równa się ciężar razy ramię dźwigni

te prawdy są nam oddane

jak ja Tobie

jak Ty komuś

jak on jej

jak ona mi


więcej grzechów nie pamiętam

wszystkie słodko wspominam

***

niespotykanie i niezwyczajowo

nie zazębiły się tryby szycia

pod głową na miękkiej

poduszce zdziwień

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 3.15
drukowana A5
za 22.59