E-book
20.48
drukowana A5
33.53
Niecodzienność

Bezpłatny fragment - Niecodzienność

Objętość:
60 str.
ISBN:
978-83-8155-664-4
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 33.53

Bałagan

Nie będzie lepiej

Chociaż próbuję

W tym bałaganie

Koszmarnie się czuję


Pojąć Ci ciężko

Więc zamilcz — proszę

Twoje gadanie

Nie warte ni grosza


Łza cicho kapie

A ja w samotności

Wylewam na papier

Frustracje i złości


Tak bywa czasami

Że przyjaciel szczery

To tylko złudzenie

[Rzeknę bez kozery]


Słodkie obietnice

Wyrzucam w ognisko

Chciałam tak niewiele

Lecz straciłam wszystko

Bądź

Otul myślą

Spójrz miłością

Pocałuj słowem


Rozkoszą

Łzą

Zmarszczką

Oddechem

[Bądź…]

[…bądź przy mnie…]

Bez litości

Bez słów

Bez dotyku

Bez wyrazu

Bez uśmiechu

Bez pamięci


Bezimiennie

Beznamiętnie

Bezpowrotnie

[Bez sensu]

Bezkres

Wyrzekłam się siebie

Dla błogich uniesień

Uśpiłam samotność

W emocji bezkresie


Smak porażki gorzkiej

Ustami oblekłam

Ku nicości światłom

Pospiesznie uciekłam


I pytam zajadle

[Nikt mnie tu nie słyszy]

Jak rozwiązać supeł

Upleciony z ciszy [?]


[Smutek, czy namiętność?]

Totalny bałagan

Dziś przez myśli głuszę

Przeszedł zeń huragan


Poszarpał w kawałki

Kartki z kalendarza

[To co najpiękniejsze

Tylko raz się zdarza]

Bezsens

Słyszę w uszach

Marsz weselny

Pogrzebowy może [?]

Po pogrzebały się

Wszystkie chęci


[Moje,

Twoje,

Nie nasze]


Radosnym kordonem

Podążają smutne

Cienie wysnute

Gdzieś

W którymś śnie


Patrzę spokojnie

Przez zamknięte oczy

Na zgliszcza

Palących gardło

Słów tlących…


…w tym chorym bezsensie…

[...trwam…]

Burza

Potężna burza

W mojej głowie

Pioruny walą

Prosto w serce

I coraz mniej

Siebie rozumiem

Z każdą minutą

Jeszcze głośniej

Deszcz spływa

Smutną strugą

Po brzegach

Otępiałej naiwności

Cierniowe wino

W czerwonym winie

Smutki utopię

W umyśle swoim

Ciebie zakopię


[Byś się nie zdarzył

Byś we mgle zniknął]


Patrz,

Na mym sercu

Ciernie znów kwitną

Daleko

[Ty i ja]

Ogromnie bliscy

Nieludzko obcy


Łączy nas

Jeden oddech

Dzielą

Morza szerokie


Dzieli dziś

Jutro

Zawsze

Nigdy

Dobroć

U stóp świat mi stoi

Gorliwie w to wierzę

Usiadł na mych dłoniach

Jak łagodne zwierzę


Dzierżę go mocno

W uścisku głębokim

By nie uleciał

Ku morzom szerokim


Nadzieją ów karmię

Otulam rozumem

Głaszczę delikatnie

Tak jak tylko umiem


I czułe myśli

Cicho przekazuję:

‘Dzisiaj jest dobrze

Gorliwie to czuję’

Dramatycznie

Dramatów pisać nie muszę

Dramatem stało się życie

Gdy w pierwszej minucie oddechu

Spojrzałam ku słońcom świata

Piękną jesienią o świcie


Dramatów pisać nie muszę

Dramatem stało się życie

Kiedy ona i on…

[…i nagle nic — puste serca bicie]


Dramatów pisać nie muszę

Nie chcę widzieć już więcej

Twych oczu nienawiścią natchnionych

Uduszę dziś siebie na wieki

[Tylko daj swe ręce]

Droga przez las

Zagubiłam drogę

W porywie istnienia

Szlak zatarły dawno

Kruche przewinienia


Las przykryła mgła

Chaszcze dookoła

Nikt nie słyszy krzyku

Chociaż głośno wołam


Utulę tę ciszę

Co odbija się echem

Dziś jestem nią ja

A ona mym oddechem

Dziś

Dziś mnie nie dotyczy

Dzisiaj nie istnieję

We wnętrzu głowy znów krzyczę

W ognisku bólu się grzeję


Jutro mnie nie będzie

Nie pytaj o plany

W szalonym amoku [obłędzie]

Wciąż rozdrapuję swe rany


Wczoraj mnie zatrzymało

Ścisnęło za krtań z pogardą

Oddechu ciągle zbyt mało

Nie umiem wiecznie być twardą

Głęboka rana

Dusza w huk rozbita

Na części miliony

Tylko spróbuj dotknąć

Będziesz skaleczony


Roztrzaskane serce

W głowie czuję ból

Ktoś w gniewie rozsypał

Na me rany sól


Zaciskam wciąż oczy

Tak bardzo sił brak

Już się nie pozbieram

Nawet nie wiem jak

Harmonia ciszy

[Tak dobrze jest]


Już nic nie muszę

Już nic nie trzeba

Obłoki chmur

Suną obok

A mnie tu nie ma


[Przyjemnie]


Fale słów ludzkich

Przechodzą przez uszy

Ja nic nie słyszę

Odpływam


[Nie ratuj i nie patrz]


Z uśmiechem na twarzy

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.48
drukowana A5
za 33.53