E-book
16.38
drukowana A5
24.82
Nie zgaśnie mój płomień

Bezpłatny fragment - Nie zgaśnie mój płomień

Objętość:
22 str.
ISBN:
978-83-8126-890-5
E-book
za 16.38
drukowana A5
za 24.82

Depresja

SAMOTNIE

Ja nie chce dalej iść samotnie

Żyć dalej bez celu jak wielu

Obijać ścianę, wielokrotnie

Znajomych mam niewielu

Chciałabym poczuć się swobodnie

Czemu do mnie mówisz skurwielu?

Straszysz mnie.Przez Ciebie jestem na dnie

Powiadasz wiem o czym marzysz marzycielu

Ja nie chce dalej iść samotnie

Żyć bez celu jak wielu

Jednak żyje bez celu, samotnie.


NIE CHCE PATRZEĆ


Nienawidzę swojego istnienia

Dosyć mam już mówienia

Co boli, ranę solą posypuję

By poczuć czy jeszcze żyję

Zmienny nastrój jak z góry na dół

W głowie pełno pierdół

W oczach łzy się gromadzą

Czekam na godzinę barwniejszą

Ochoty pełno by krzyczeć

Czasem nie chce patrzeć

Widziałam wiele cierpienia, dalej widzę


PORAŻENIE


Stoję wbudowana jak w mur

Wyłączone neurony

Płytki oddech

przyspieszone serce

kołacze pędzie jak oszalałe

wzrok zawieszony w fasadzie

krzyczą, wołają mnie

Docierają do mnie słowa

urwane, bezbarwne

Głucha, smutna

Raczej nie żyjąca, martwa, zimna

twarz nie odbiera bodźców

wzrok osłupiały, błagalny

łzy lecą bezwiednie


W KLATCE


Zamknięta w klatce marzeń.

Widzę tak jakby za szyby.

Nie pomoże karuzela.

Kiczowaty pajac.

Każdy kolor drażni.

Reklamy w telewizji

stają się obojętne.


CZAS MROKU


Ogarnął mnie czas ciemności

Duch z majakami biadali

Po twarzy płynie strużka bezradności

bezczelny strach kpi

zatykając płuca mi

Klęski osąd osądziła głowa

Skrzywiony światopogląd

Zawieruszyło się myślenie racjonalne

Znów emocje, znów impuls, wtórnie klne.

Palce drżą w niepokojącym tempie

Spać może pójdę?

Bezsenność śmieje się w twarz mi.

Mówiąc znów spać nie pójdziesz dziś.

Myśli na baczność stoją

dwoją się i troją

Na spacer pójdę z muzyką moją ostoją.


UCIECZKA OD SIEBIE


W nocy słonych łez smak

A, za dnia pełny uśmiech jednak

Siły tracę, na udawanie

Trudność, mi sprawia gadanie

piszę, bo to oczyszcza umysł mój

W głowie siedzi jakiś gnój

A co z moim szczęściem, gdzie moje pędy?

Znalazłam tylko błędy.

Odejść ja pragnę, pożegnać się chce

Może, ktoś uratuje mnie i umierać się odechce.


WALKA


Któraś noc nieprzespana

Któraś noc opłakana

Życie przelatuje jak przez palce

Mam myśli zakręcone jak w spiralce

biegnę, wstaję upadam, upadam, wstaję

Z trudem rano powstaję

Srebrzyste krople w duszy lecą

To jest poza moją wiedzą

wiedzą chorzy jak jest trudno

przy walce nie jest nudno


TYNK


Nie mam sił by chcieć

Chce jak ptak polecieć

W przestrzenie, nieznane

Życie jutro zamarza

diagnoza mi już znana, psychoanaliza

Spada mi tynk na głowę.

Spadam krwawię, błagałam łap

Zamykam pewien etap


APATIA


Smutek zamieszkał w mojej duszy

Ciężki dzień był wczorajszy

Schwytana w sidła, własnych myśli

Upadam, bezbronna, jak dziecko

Pogrążona w śmierci, błędnym kole depresji

Potrzebuję rehablitacji duszy, dużo autoagresji

Budzę się rano i mam do dyspozycji

smutek albo lęk trudny wybór co lepsze?

A, ja nie wybrałam noszę histerię i apatię


NIEKOCHANI


Źle im się sypia nocą.

Nie słyszą dobranoc.

Czasem wznoszą lament w poduszkę

z trudem zamknąć powieki

skoro w głowie pełno myśli.

Rozmyślają z niezależnych przyczyn

O pocałunkach cennych i o śnie

Nieprzemijalnym bo ich nie ma tak naprawdę!

Umierają, ale umrzeć nie mogą choć chcą

Kochać potrafią a sami nie są kochani

Kochanym każdy chce być, zaprawdę każdy

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 16.38
drukowana A5
za 24.82