E-book
7.88
drukowana A5
20.56
Najpiękniej o miłości

Bezpłatny fragment - Najpiękniej o miłości

wiersze wybrane


Objętość:
52 str.
ISBN:
978-83-8440-317-4
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 20.56

Wstęp

Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku,


tom poezji, który trzymasz w ręku, poświęciłam miłości — uczuciu najpiękniejszemu, najpotężniejszemu i jednocześnie tajemniczemu i trudnemu do opisania czy zdefiniowania. Z wierszy, sentencji i aforyzmów wielu autorów, myślicieli i filozofów dowiadujemy się o tym, że jest potężna, nieśmiertelna, budująca, cierpliwa, wybaczająca, choć bywa także trudna, bolesna czy nawet niszczycielska. Lew Tołstoj powiedział: Prawdziwie kochasz wtedy, kiedy nie wiesz, dlaczego. Podobnym znaczeniowo przekazem są słowa Paulo Coelho — Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości. Wiele książek poświęcono temu uczuciu i do nich wszystkich dołączam zbiór moich wierszy. W związku z faktem, że nosi on tytuł: Najpiękniej o miłości, zamieszczone w nim poetyckie przekazy prezentują piękną i pozytywną stronę miłości — jej potęgę i uskrzydlającą moc, która nadaje życiu sens.


Jestem szczęśliwa i wdzięczna za to, że tomik z moją poezją trafił właśnie w Twoje ręce!


— Monika Orman —

Nazywam się PEA*

od starożytności szukałeś mnie

nocą i dniem

choć byłam od zawsze wśród twoich

probówek i ksiąg


tyle czasu zmarnowałeś w poszukiwaniu

kamienia filozoficznego

a przeoczyłeś oczywiste —

to ja jestem złotem


szukałeś nadaremno panaceum

mając mnie na skroplonych ściankach

szklanych kolb


naiwnie wierząc nieśmiertelności


chciałeś ukryć przed światem w tajemnych

symbolach węży

zjadających własny ogon


mnie — czystą alchemię miłości…


nazywam się PEA*


*Wzór na miłość opracował niemiecki uczony, Gerhard Crombach. Miłość to: C8H11N, czyli fenyloetyloamina PEA. Ten właśnie związek wywołuje szybsze bicie serca, rwie nam się oddech i czujemy „ściskanie w dołku”. To jednak niejedyne skutki — fenyloetyloamina działa na nas jak narkotyk (…) [źródło — strefaedukacji.pl]

W opium oddechu

„Jedynym sposobem pozbycia się pokusy jest uleganie jej” (Oskar Wilde)


Jestem kolorem twych oczu

I wiem jak masz na imię

Jesteś codziennie moją pokusą

Mrocznym pożądaniem

Mój kwiecie lotosu

Moja kokaino


Jestem kostką lodu

W twojej szklance whisky

Pokusą twe usta namiętne

Spływam miękką kroplą

Prosto w twoje serce

Jesteś wszystkim


Jestem zapachem

Na twej nagiej skórze

Oprzeć się nie mogę i nie chcę

Dotykam miękkością

Zachwytem wzruszeniem

Jesteś różą


Nie będę żałować

Znów skosztuję skrycie

Palce w ogniu sobie poparzę

W opium oddechu

Dowiesz się na pewno

Jak ty mi smakujesz — Życie

Portret pierwszej miłości

W swej niewinności czystą pozostanie

Pośród koronek delikatnych wspomnień

Pomiędzy uczuć najpierwszym kochaniem

Bieląc pragnienia w odcieniach najjaśniej


Łopotem barwnych cudownych motyli

Uduchowieniem niespokojnych myśli

Wierząc że serce nigdy się nie myli

Marząc na jawie szczęście pragnie wyśnić


I nieskażona życia goryczami

W obłokach mieszka ufna i naiwna

Kryształ i diament lśniąca i dziewicza

Na ustach smakiem szlachetnego wina


Skrzydła u ramion rozpościera dumnie

I w młodym życiu jawi tą dozgonną

Efemerycznie wszak znikać nie pragnie

Będąc na zawsze najpiękniejszą panną

Twoje drugie imię — Nike

Choć nie każdy dotąd poznał imię twoje,

trzymasz na swych barkach od zawsze świat cały,

o tobie śpiewano, że umiesz wybaczać

w życiu, które nigdy nie jest doskonałym.


Kto raz ciebie zaznał, ten dosięgnął nieba

i w prezencie dostał dwa anielskie skrzydła.

Nawet gdy złamane — potrafisz posklejać,

nikt zatem nie powie, że już mu obrzydłaś.


Tyś najpotężniejszym spośród wszystkich uczuć,

choć w niemej rozpaczy niejeden przeklina,

to oddałby wiele, byś jak skarb bezcenny,

mogła się odnaleźć w szczęśliwą godzinę.


Nawet, gdy umierasz zostawiając w bólu

i nadzieja cicho razem z tobą kona,

to okaleczona ciągle zmartwychwstajesz,

„wyciągając (do nas) odcięte ramiona” *


*cyt. z wiersza M. Pawlikowskiej — Jasnorzewskiej „Nike”

Żywioły

dzień po dniu

kropla po kropli rozbijałeś

niepewności skałę

pojąc spękaną samotność

użyźniłeś nadzieję

rozlałeś się powodzią na wyschniętą duszę

w obumarłe pragnienia


trzęsieniem ziemi

wybuchami wulkanów

wydobyłeś z wnętrza

to co uśpione

ogniem ogrzewając skostniałe emocje


delikatnym wiatrem rozkołysałeś uczucia

huraganem uwolniłeś od lęków

i jak tornado porwałeś serce

prosto w miłość


ŻYWIOŁY


jakże były potrzebne

by żyć…

Sierpień polnych kwiatów

malwy fioletowe wpinałeś we włosy

porywając tańcem w gorące flamenco

maki chabry nawłoć wplatałeś wśród kłosy

do wianka letniego ukochaną ręką


pośród polnych kwiatów ja groszkiem pachnącym

zapachem mężczyzny przy którym wciąż lśniłam

pnącym wokół ciała zamkniętym w ramionach

bardziej różowiałam mocniej zieleniłam


naręcza bukietów z wieczorów sierpniowych

i słodycz maciejki w ostatnim kwitnieniu

oprószoną srebrem młodziutkiego nowiu

w prezencie dawałeś spełniając marzenia


w pocałunkach płatki czule rozchylałeś

otulając mgłami gwiaździstego tiulu

znowu do mnie -groszku pachnący- szeptałeś

mniszku mój lekarski żółtozłoty królu

Druga w nocy

Druga w nocy

zaglądam gwiazdom w oczy

z tęsknoty za tobą


jaką drogą mleczną idziesz do mnie?

spójrz… gwiazda z nieba spada

kochanie… już niedaleko


znów śmiejesz się ze mnie

że za dużo o tobie myślę

że przecież jesteś…

że biegam potargana

a miałam pisać

do ciebie

o nas


zastanawiasz się

czy zadzwonić bo już późno

bo prawie trzecia nad ranem

ale trzecia nad ranem

to idealna pora na to

byś w końcu powiedział mi


że kochasz…


już niedaleko…


tylko bądź ostrożny

i nie zgub drogi do mnie

i nie zgub drogi do nas


czekam…

Zwierciadło

Przeglądam się w nich z radością


Zanurzam w błękicie bez strachu że utonę


I świat pięknieje


I światło jaśnieje


I bije ode mnie blask


Nie przypuszczałam że zwierciadłem mojej duszy


staną się czyjeś oczy…

Szczęście

mojej córce

Na biało już kwitły majowe kasztany


gdy przyszło mi zdawać egzaminy z życia —


w końcu usłyszałam twój głos ukochany


czując pod mym sercem serca twego bicie


Radością majowe rozkwieciły łąki


i małym człowieczkiem rozpachniło wiosną


szczęście zamieszkało słodkim sokiem w pąkach


życie napisało historię miłosną

Dozgonna miłość

(strofa spenserowska)

Z początkiem wiosny uczuć wyznawanie,


w duszy roztapia niepewności chłody,


subtelność drżąca przyrzeka oddanie


serc pełnych wiary i nadzieją młodych.


Para łabędzi świętuje swe gody,


w wody szmaragdzie odbicie czułości,


oczarowuje miłosną urodą


intymność chwili, aurę bliskości…


„a jakaś pani patrzy — i płacze. Z zazdrości!”*


* M. Pawlikowska — Jasnorzewska „Lwy w klatce”

Słony smak życia

smakujesz mi słono

świeżą morską bryzą

smak pozostawiłeś na zawsze

na ustach


i żadne słodycze

ci nie dorównają

choć w wanilii smaku

lubię się zatracać


do tej słoności dodam

smak dobroci

poczucie spełnienia

o zachodzie słońce

pośród gwiazd na niebie

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 20.56