E-book
6.83
drukowana A5
30.21
Nadzieja umiera ostatnia

Bezpłatny fragment - Nadzieja umiera ostatnia

Objętość:
30 str.
ISBN:
978-83-8189-185-1
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 30.21

Obudziłam się z kawą rozlaną na podłodze i z roztrzaskanym kubkiem. Przypomniałam sobie, że wieczorem postawiłam ją na stoliku obok mojego łóżka. Nie chciało mi się wstawać. Chciałam za wszelką cenę jeszcze trochę pospać. Budzik zaczął dzwonić, nastawiony na godzinę 8:00.

- cholera jak to się wyłącza – próbowałam wyłączyć brzęczący dzwonek. W końcu udało mi się wyciszyć dźwięk. Do pokoju weszła Roma, moja najstarsza córka

- cześć śpiochu – przywitała mnie, po czym rozsunęła zasłony, kiedy z okna prosto na moją twarz padło światło słońca.

- aaaa – razi – starałam się przekonać moją córkę do zrobienia sobie drzemki

- wstawaj, wstawaj. Bo nie zdążysz do swojej korporacji. – Roma zebrała stłuczony kubek i wytarła zaschniętą kawę z podłogi i ze stolika. Odsunęła moją kołdrę i całkiem poważnym tonem powiedziała:

- no wstawaj, czy chcesz żeby cię zwolnili?

- dobra, dobra już wstaję – nie chciałam dać za wygraną, ale z drugiej strony wiedziałam, ze jak teraz nie wstanę to nie zdążę. Poszłam najpierw do łazienki, umyłam zęby, później umyłam twarz. Zafundowałam sobie szybki peeling jednym z żeli do mycia twarzy dla kobiet w średnim wieku. Kiedy wyszłam z łazienki na krześle leżały wyprasowane granatowa spódnica i biała koszula.

- dziękuję Roma! – zawołałam do mojej córki, myśląc w duchu, że nie wiem co bym bez niej zrobiła.

- nie ma za co – dobiegał głos dziewczynki z kuchni

Postanowiłam, że najpierw zjem śniadanie, a później ubiorę się, żeby nie pobrudzić mundurka. Roma jak zawsze zaskoczyłam mnie. Na stole leżały na talerzu 2 tosty z dżemem i do tego herbata. Kiedy zjadłam, zrobiłam lekki makijaż i ubrałam się w kostium. Dobiegała 9:00. Prace zaczynałam o 10. Musiałam wyjechać autem wcześniej, z powodu korków na drodze. Jadąc w lusterku poprawiałam makijaż i słuchałam bardzo głośno muzyki. Po zaparkowaniu, zauważyłam pewną kobietę, która szła prosto do naszego biura.

Była to młoda, drobniutka i wysoka kobieta. Miała szpilki, krótką, ledwo zasłaniającą tyłek czerwoną sukienkę i pofalowane długie – prawie ciemne włosy sięgające prawie do pasa. Była ładnie pomalowana – czerwona szminka i mocny, drogi tusz do rzęs sprawiał, że oglądali się za nią mężczyźni i a kobiety nie przechodziły obok niej obojętnie.  Dziewczyna na chwilę przed wejściem zatrzymała się, żeby upewnić się, czy na pewno trafiła do odpowiedniego budynku. Biuro było sporej wysokości. Pisało obok drzwi „firma Scholastic, akacjowa 14”. Emma otworzyła potężne drzwi do firmy, po zbadaniu, gdzie co jest – trafiła do sekretarki. Postanowiłam, ze będę ją śledzić,

- ja do szefa

- przepraszam, czy była pani umówiona? Jeśli tak to na którą godzinę i w jakiej sprawie? -sekretarka nie chciała wpuścić kobiety dalej

- ja do szefa, zrozumiałaś? – Emma wybiegla i otworzyła drzwi do gabinetu mimo interwencji sekretarki – dziewczyna krzyknęła

- zrobiłeś mi dziecko, huju – rozpłakana wzięła ze stolika gorącą kawę, niedawno temu zaparzoną i wylała ją na głowę szefa – natychmiast przybiegła ochrona i powstrzymała Emmę przed kolejną falą agresji – masz za swoje dupku – krzyczała kiedy ochrona trzymała ją i usiłowała ja wynieść z budynku

- jeszcze tego pożałujesz! – kobieta awanturowała się z ochrona parę minut po czym wsiadła do taksówki i odjechała. Nikt jej nie ścigał.

- ale numer – w firmie huczało od plotek. Ja sama nie mogłam w to wszystko uwierzyć. Przecież szef od 10 lat jest żonaty. Co powie jego małżonka, kiedy się o wszystkim dowie? Wiedzieliśmy jedno – nie powinniśmy obgadywać szefa za plecami. Z trudem udawało się nam milczeć. W końcu nie codziennie zdarzają się takie sytuacje. Kiedy jego żona dowiedziała się o wszystkim, wiedzieliśmy, że szef nie ucieknie przed konsekwencjami.

Podczas oglądania serialu kryminalnego w domu, zachciało mi się jeść naleśniki. Postanowiłam, że kiedy program się skończy, wezmę się do robienia posiłku. Jednak mój żołądek nie wytrzymywał i domagał się natychmiastowego uzupełnienia węglowodanów w ciele. Przerwałam więc oglądanie telewizji na rzecz gotowania. Wyjęłam z lodówki jajko i mleko. Wlałam to do miski i dodawałam stopniowo mąkę ciągle mieszając na gładką konsystencję. Podpaliłam patelnię, dodałam trochę oleju i wylałam chochelką ciasto na rozgrzany olej. Naleśniki robiło się szybko. Zjadłam trzy, posmarowane jedne z dżemem malinowym, drugie z serem a trzecie z nutellą. W kuchni lubiłam eksperymentować. Poza tym zrobienie czegokolwiek do jedzenia całkowicie nie pochłaniało mojej uwagi. Można było ze mną rozmawiać podczas przygotowywania posiłku. Program w telewizji właśnie dobiegał końca. Przeklęłam – cholera i postanowiłam, że wybiorę się na siłownię, albo na basen. Poczekałam, aż Roma przyjdzie ze szkoły i razem pojedziemy spalać nadprogramowe kilogramy, to fałdki na brzuchu to cellulit na udach. Moja córka była znacznie chudsza ode mnie, jednak chciałam zabrać ją dla towarzystwa. Nie znosiłam gapiących się na mnie ratowników ani umięśnionych chłopaków, z miną „co ja tu robię?”. Z moją Romą czułam się znacznie raźniej. moja kochana córka, była jedynym dzieckiem, które miałam. Do stosunku doszło ponad 20 lat temu na jednej z imprez organizowanych przez moją koleżankę. Ojciec dziecka przysyła mi alimenty i bardzo rzadko spotyka się z córką. Poza tym moja Roma jest niepowtarzalnym dzieckiem z ogromną pasją do sztuki. Chodzi do artystycznej szkoły, gdzie uczy się grać na pianinie, skrzypcach, przy okazji ma zajęcia z baletu i rysunku. Na lekcjach w szkole średniej uczy się historii sztuki, kultury i innych artystycznych przedmiotów. Ze szkoły przynosi same dobre oceny. Poza tym, że nie lubi się uczyć, to ma ogromny talent do nauki, bardzo szybko wchłania nowe znajomości. Mówi, że lepszej szkoły nie mogła sobie wymarzyć. Uczy się dwóch języków – francuskiego i angielskiego. Poza tym opłaciłam jej lekcje hiszpańskiego w jednej ze szkół językowych. Bardzo życzyłabym, żeby moje dziecko miało udane, szczęśliwe życie i robiło to co najbardziej kocha. Moja córka poza tym, że jest wszechstronnie utalentowana, maluje w domu obrazy, które świetnie się sprzedają. Jest szczupła, nosi rozmiar 36, średnio wysoka, ma ciemno-brązowe włosy do ramion i czasem do czytania zakłada okulary. Kocham ją, bo jest moim jedynym dzieckiem i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Imię nadała jej moja babka, która kiedyś przez długi czas mieszkała we Włoszech. Roma to takie romantyczne niespotykane imię, na pewno w przyszłości zostanie kimś wyjątkowym – zapewniała i uparcie domagała się, żeby nasza córka miała tak na imię. I okazało się, ze babka miała rację. Moja kochana Roma jest kimś wyjątkowym. Nie ma chłopaka, ale chciałaby mieć, chociaż nie wie skąd wzięłaby na to wszystko czas.

Kiedy zjadłam naleśniki, postanowiłam wysłać smsa mojej Romie.

- hej, masz ochotę wybrać się na siłownię albo basen? – po chwili odpisała

- nie mamo, dzisiaj nie mogę muszę dokończyć referat i nauczyć się na angielski. Idź sama

- nie pójdę sama, przecież dobrze wiesz, że przyczepi się ktoś do mnie jeszcze będzie chciał wyłudzać numer telefonu

- ehhh… no dobra, ale tylko na góra godzinkę

- kocham cię moja Romko. To o której kończysz lekcje?

- mam pianino do 14. Potem jestem wolna

- no to świetnie. Tylko na co się decydujemy? Basen? Siłownia?

- wolę basen

- super. Będę czekać na ciebie pod twoją szkołą. Wezmę ci kostium kąpielowy, klapki, i czepek. Pojedziemy od razu na miejsce.

- super mamo, ale jestem strasznie głodna. Chyba, ze wstąpimy po drodze do jakiegoś baru. Mam ochotę na pierogi

- możemy wstąpić do restauracji „nad jeziorem” i tam zjesz sobie obiad. Ja już jadłam.

- ok. mamo. Czekaj na mnie o 14 pod szkołą

- do zobaczenia. Kocham cię

- ja ciebie też, pa.

Odłożyłam komórkę. Byłam wesoła, dlatego, że moja córka zgodziła się iść ze mną na ten basen. Kiedy zbliżała się wyznaczona godzina, spakowałam swój strój i dodatkowe rzeczy i strój kąpielowy mojej Romy. Postanowiłam, że zaparkuję zaraz pod szkołą. Był to dobry pomysł. Nie stało na parkingu zbyt dużo aut. Miałam więc dużo wolnego miejsca do zaparkowania. Kiedy oglądałam się za Romą, przeleciała garstka dzieci przez chodnik zaraz za mną. Nareszcie znalazłam moje dziecko, które żegnało się z jakimś chłopcem podając rękę, nie mogłam odpuścić sobie okazji dowiedzenia się co to za chłopak.

- nikt taki, mamo – odpowiedziała zaskoczonym głosem Roma

- na pewno? Czy chcesz mi coś powiedzieć kochanie?

- nie, naprawdę nikt. To tylko kolega z równoległej klasy. Razem chodzimy na zajęcia z fortepianu

- no ale podaliście sobie ręce, coś to jednak znaczy, Roma – próbowałam drążyć dalej temat z myślą, że moja córka wszystko mi opowie

- mamo, proszę cię, przestań. Więcej z tobą nigdzie nie jadę jak masz mi zadawać takie głupie pytania

- to nie są głupie pytania, słońce. Ten chłopak był całkiem…

- no jaki?

- całkiem przystojny

- i to chciałaś mi powiedzieć mamo – oburzyła się moja córka

- poza tym ma klasę, żeby żegnać się podając rękę

- i może jeszcze ma zostać moim chłopakiem?

- słońce, nie bierz mnie za słówka. Po prostu chciałam się dowiedzieć co słychać u mojego dziecka, czy ma kogoś, czy poznam kiedyś twoich znajomych. Masz zaprosić tego chłopca do domu jeśli będziesz chciała, - mamo, proszę cię. Zrobię jak będę chciała. To już zależy ode mnie. Jeśli mam być z tobą szczera to owszem, podoba mi się, ale za dużo o nim nie wiem, mało gadaliśmy wiem tylko, że jest wolny.

- mówię ci, bierz go. Chłopak się elegancko zachwuje..

- mamo, ale widziałaś go raptem parę sekund i już dochodzisz do takich wniosków?

- ja ci mówię kochanie, poznaję się na chłopkach od razu

- na tacie się jakos nie poznałaś

- z wyjątkiem twojego taty, owszem

- shitt…

- nie przeklinaj kochanie, nie ucz się tak nie ładnie

- lepiej zapytaj się co się stało

- dowiedziałam się, że ten chłopak którego tuta obgadujemy jest  w kimś zakochany

- na pewno w tobie Romka, jestem pewna – uśmiechnęłam się do swojej córki

- właśnie w najładniejszej koleżance z klasy, w Wiolce

- ale jak to.. ktoś ci napisał smsa? Czy wiesz z internetu? Internet to takie nieufne źródło informacji..

- napisała Alka, moja koleżanka, która zna się z siostrą tego debila

- kochanie, przytuliłabym się teraz do ciebie gdybym tylko mogła

-wiem mamo, dziękuję., ty mnie zawsze umiesz pocieszyć

- a więc do koniec z marzeniami o związku?

- nie, nie dam za wygraną, będę się starała jakoś mu zaimponować

- kochanie, wyglądu nie zmienisz, co możesz więc zrobić?

- zaimponować mu jakoś.. nie wiem nie mam pojęcia. – Romka w tej chwili rozkleiła się i zaczęła płakać

- kochanie, to, że podoba mu się inna nie znaczy, ze od razu będzie z nią chodził. To też zależy od tej Wioli czy go wybierze..

- ty to umiesz mnie pocieszyć – Romka wytarła łzy rozmazując makijaż po całej twarzy

- weź chusteczkę kochanie, popatrz się do lustra jak wyglądasz

- dziękuję – i dalej płakała

- Romka, musisz być twarda. Jak nie ten to inny

- i kto to mówi? – ty po tym jak rzucił cię mój ojciec jeszcze przed moimi narodzinami od tamtej pory nie związałaś się z nikim

- no tak no tak. Romka, kochanie powtarzam się ale to nic, jeszcze sobie kogoś znajdziesz

- oby – właśnie wjeżdżałyśmy w wąską drogę prowadzącą do restauracji „Nad Jeziorem”.

- i wysiadka – odpięłam pasy i sprawdziłam jak trzyma się moja córka.

- daj, wytrę twój rozmyty makijaż, albo idź od razu do łazienki, umyjesz twarz. Poczekam na ciebie przy jednym ze stolików.

- dobrze, mamo.

Zamówiłyśmy obie dwie ogromne porcje frytek na dwóch osobnych talerzach. Jadłyśmy i rozmawiałyśmy.

= zmieńmy temat - gadanie o tym chłopcu przyprawia mnie o dreszcze, szczególnie dlatego, ze skrzywdził moje dziecko. Najpierw daje nadzieje, bo jak mówiła Roma parę razy się spotykali, a teraz dowiaduje się, że kompletnie nie jest zainteresowany moją córką – nie rozmawiajmy już o nim

- a więc wzięłaś mi wszystko na ten basen? Na który wcale nie mam ochoty pójść?

- wiesz, ja też nie mam ochoty. Obie jesteśmy w złym nastroju.

- to może pójdziemy do kina? Mam ochotę się napłakać na jakiejś komedii romantycznej

- to świetny pomysł kochanie, lepiej nie mogłaś wymyślić

Kiedy skończyłyśmy jeść, wstałyśmy, a ja zapłaciłam za rachunek.

- naprawdę mają tutaj smaczne i bardzo tanie porcje jak taką wielkość jedzenie. – po chwili dodałam, wchodząc do auta: - no to jedziemy do kina odreagować te złe informacje

- dokładnie tak – zapięłyśmy się w pasy i ruszyłyśmy w drogę

- a pamiętasz jak byłaś mała i marzyłaś, żeby zostać księżniczka?

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 30.21