E-book
15.75
drukowana A5
38.87
Na skraju serca

Bezpłatny fragment - Na skraju serca


5
Objętość:
123 str.
ISBN:
978-83-8245-719-3
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 38.87

Na skraju serca

Zapomnijmy o wszystkim

Chodź pobiegniemy przez most

Usnuty z naszych marzeń

Tam gdzie nikt nas nie znajdzie

I nikt już nie odmieni biegu zdarzeń

Tam na moście

Wtulimy się mocno w swe ramiona

Na przekór przeciwnościom

Wbrew kłamstwu i podłości

Co serce tłamsi

Lecz miłości w sercu nie pokona

Chodź otulimy się wzajemnie szeptem ciszy

I z czułością wypowiem słowo „zostań”

A dotykiem szepnę „pragnę”

Gdy świat słów mych nie słyszy

I kolejny raz rozpacz z serca odgonimy

Zapomnimy o wszystkim i wszystko

Przemilczymy

O czym tak zaciekle milczysz

O czym tak zaciekle milczysz

Co ukrywasz tak starannie

W myślach chowasz wręcz uparcie

I pomijasz nieustannie


Nieugięcie i stanowczo

Fanatycznie i gorliwie

Na dnie serca skrywasz miłość


Przy mnie

Wzrok spuszczasz wstydliwie


Chronisz swoją tajemnicę

Obojętność wciąż udając

Nie dotykasz mojej dłoni

Nawet dłoń w zasięgu mając


Nie całujesz ust spragnionych

Nie przytulasz mnie do serca

Tylko patrzysz z dala na mnie

Jak prześmiewca i szyderca


Nieustannie droczysz ze mną

Zamiast miłość mi wyjawić

A ja przecież bardzo tęsknię

Chcę do Ciebie

Nie potrafię Cię zostawić

Na skraju serca

Na skraju serca stoję samotnie

Wspominając te cudne dni

Kiedy miłość nam w duszy

Walca tańczyła

I spełniały się nasze sny


Na skraju wspomnień

Wciąż zamieszanie

A serce mocno drży

Bo gdzie nie zerknę

Tam nieustannie

Osnuci szczęściem „My”


Na skraju duszy

Miłość trzepocze

Choć w oczach dzisiaj łzy

Więc Cię poproszę nieco nieskromnie

Byś mnie utulił mocno w ramionach


Gdyż…

Na skraju serca dziś nieustannie

Smutek mi tęsknie mży…

Nie zgub mnie

Nie zgub mnie

Między porankiem a zmierzchem

Między westchnieniem a ciała dreszczem

Nie zgub mnie

Bo gdy mnie zgubisz

Gdzieś po drodze

Wpadając w otchłań namiętności

Nasz świat w posadach zadrży srodze

I runie w swej okazałości

Grzebiąc miłość

Na serca dnie

Więc proszę

Nie zgub mnie…

Pytasz czym jest tęsknota

Pytasz mnie czym jest tęsknota

To tańcząca melancholia w duszy

I słonawa łza powoli spływająca z oka

To brak radości w sercu i uśmiechu na ustach

Oraz martwy wzrok wbity w przestrzeń

Która wciąż bez Ciebie tak boleśnie pusta

To brak snu

Który nocą nie odwiedza już mych progów

A także wspomnienie zapachu bzu

I modlitwy za Ciebie składane do bogów

To poczucie bezsilności

Które wciąż zakrada się w myśli podstępnie

To trwanie w ciszy skrywanej miłości

Której wierna pozostałam dogłębnie

To również milczenie pomiędzy nami

I moje zmienne nastroje

To zrywanie się na oddźwięk kroków

Które nigdy nie są twoje

Pytasz mnie czym jest tęsknota

A to ból przeszywający duszę i ciało

To przejście przez piekieł wrota

Katusze jakich mało

Anioł

Spojrzałam z wiarą w niebo prosząc o Anioła

A Niebo tylko rzekło że pomóc mi nie zdoła

Gdyż wszystkie Anioły na Ziemi przebywają

Lecz próżno ich szukać

Tak różną postać przybierają

Powędrowałam dalej zawiedziona

Że bez Anioła żyć jestem zmuszona

Gdy w końcu przystanęłam

Na skraju polnej drogi

Znienacka mały kotek podbiegł mi pod nogi

Wzięłam go na ręce

Zabrałam do domu

Nie będzie żył w udręce

Nie oddam go nikomu

Idąc drogą życia bez przerwy pomagałam

Nikogo bez pomocy zostawić nie umiałam

I gdy dotarłam wreszcie do schyłku mego losu

Skrzydła rozłożyłam

Po cichu

Bez patosu

I wreszcie jako Anioł

Do nieba bram się wzbiłam

By z góry zerknąć na to co światu zostawiłam

Więc teraz bez ogródek

Powiedzieć Wam już mogę

Szukając Anioła — szukajcie zawsze w sobie

Nas już nie ma

W zakamarkach pamięci

Snując się bezładnie

Wciąż swym blaskiem nęci

I wybrzmiewa przesadnie

Twoje imię

Zapisane gorzkimi łzami


I choć pragnę wymazać

Te bolesne wspomnienia

Zadać cios mym marzeniom

Rzucić w twarz „Do widzenia”

Ciągle tęsknię

Za uściskiem twych ramion


Patrzę w księżyc zachłannie

Wypatruję tam Ciebie

Zliczam gwiazdy starannie

Na gwiaździstym dziś niebie

Lecz tylko cisza

Mnie do snu wciąż utula


Więc gdy znowu zapragniesz

Snuć się między myślami

Wspomnij proszę i zrozum

Że to wszystko za nami

Nas już nie ma

To pragnienie spowił już mrok

Nasze życie

Namalowałam nasze wspólne życie

To najwspanialsze

O którym wciąż marzymy skrycie

Gdzie czułość miesza się z tkliwością

A nasza słabość do siebie wzajemna

Nieustannie spotyka z serdecznością

Gdzie spojrzenie do spojrzenia biegnie

A widząc uśmiech promienny na ustach

Każdy smutek natychmiast blednie

Gdzie nieustannie słońce na niebie świeci

A wokół naszego domu z marzeń

Biegają nasze wspólne dzieci


Nasz dom

A w nim gwarny śmiech

Co po świecie echem się niesie


Nasze serca

A w nich miłość przemożna

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 38.87