Myśli Wirujące

Bezpłatny fragment - Myśli Wirujące

Tom III


Objętość:
90 str.
ISBN:
978-83-8104-193-5

Witaj!

Dziękuję ze otworzyłeś okładkę tej książki. Pozwalam Ci wejść bez pukania.

Otwieram przed Tobą świat słowem malowany…


Dziękuję i życzę miłych przeżyć.

Podarunek

Cóż ja Ci mogę z siebie dać

Oprócz tych słów kilku

Barw słowem malowanych

Pisanych z serca bez wysiłku


Opiszę Ci burzę co z nieba krzyczy

Kwiat namaluję w strofach rzewnych

Na dąb popatrzę co stoi i milczy

I kilka zdarzeń mniej lub więcej pewnych


Potem rozmarzę Twoją wyobraźnię

Zachwycę rozrzewnię i rozpłaczę

Na koniec z miłością popatrzę

A wiersz zostawię Tobie na zawsze

Zanurzyć

Zanurzyć się w poezji dźwięki

chociaż jej wcale nie słychać

przenieść tam wszystkie udręki

i pisać, pisać… pisać


utopić myśli w przenośni

słownej i mieszać batutą dyrygenta

zgarniać wszystkie kwiaty świata

tkać kobierce barwne słowami

w których myśl skrzydlata

poleci w świat


dzielić się tym wszystkim

dla drugich na pocieszenie

rozdawać poezji rytm

dla Ciebie i Ciebie

Mijanie

lata mijają zbyt szybko

jestem wczorajsza na dzisiaj

niby wrosłam w to co teraz

a przecież lubię też tamto

miotam się między naturą


rozum też się buntuje

życie czasem pokrywa się

czarną chmurą a ja szukam

słońca jeszcze

Otworzyłam

otworzyłam stare listy Twoje

te z jesieni z liściem w środku

zasuszonym z barwą brązu

otworzyłam myśli swoje


tyle barw karminu z dawnych lat

tyle czerwieni w tych słowach

dawno to było ale został ślad

i tego nic nie zmieni

Zaprowadź

Zaprowadź Ty mnie mój Panie

W krainę wiecznej szczęśliwości

Gdzie kwiaty kwitną przez rok cały

I nie ma ludzkiej bezwzględności


Na razie patrzę sobie z daleka

Napawam się pięknem przyrody

Życie jednak zbyt szybko ucieka

I nie ma już dawnej urody


Pokaz mi dobro i wszystkie cuda

Będę czekała cierpliwie

Tylko pamiętaj i nie zapomnij

Nie nazbyt późno złośliwie

Moja kraina dzieciństwa

Wracam do tamtych lat

z czasu prawie kilkudziesięciu

jakże inny był wtedy świat

i co zostało z tego w dziecku

marzymy o powrotach do naszej

rzeki wielkiej i rwącej

do łąk na których rosły kaczeńce

a jak wracamy to wszystko jest małe

że możesz zmieścić w butonierce

ten rynek i domy zmienił czas

inaczej teraz świeci tu słońce

i jakoś tak oddalił się las

ale na widok ten mocniej bije serce

tylko tych twarzy jednak brak

małych wesołych łobuziaków

wpatrzonej w niebo dziewczyny

co szuka znaków zodiaku

W ciszy wieczoru

W ciszy wieczoru małego miasta

celebra życia dogasa do nocy,

w rytmie codziennym

nawet gdyś nie chciał

budujesz swój byt bezowocny.


Pchasz się do przodu ile masz sił,

chociaż nie musisz bo po co,

wszystko za tobą na drodze już pył

zostawiasz tylko za sobą.


A kiedy już wiosna i dnia jest więcej

weselej patrzysz na ludzi,

może nie kochasz ale

im życzysz dla drugich dobroci.

Nad zalewem — wiosna

na słonecznej szybie

motyl taniec zaczął

wiatr trawy kołysze

mglisty ranek minął


wody na zalewie srebrem nas witają

szpak w tonacji staccato zaczyna

swoją muzykę jemu tylko znaną

a na drugim końcu wody


kaczki piskiem wypędzają wróble

już ciepło łabędzie szukają ochłody

na małej wysepce akwenu wodnego

zaczyna się życie w zaroślach zielonych


taka cisza przed przyjściem młodych

idziesz patrzysz na te cuda przyrody

wtapiasz się w to wszystko

i znów jesteś młody

Ucieczka

uciekam od rzeczywistości

to ucieczka do bólu w wytrzymałość

to wejście do mieszkania człowieka

starego z białymi śladami

na ścianach po tym co ucieka


miejsca po ramach i twarzach

ludzi których już nie ma

w naszych oczach i myślach

a tak nam potrzeba

tych wspomnień i pamięci

Jasny czas

jasny czas się budzi w dniu

zmniejszającym granat nocy

tęsknotą za tym co będzie

i co nie możemy odroczyć


w zachwycie barwami i śpiewem

przybyszów nie z naszych stron

taki dziwny nastrój miewam

tak… to idzie wiosenny ton


lekkie barwy wiosenne wykluwają

się z pąków jeszcze zielonych

na niebie widać już błękit

dla chwil dawno spragnionych

Czy mnie pamiętasz?

Czy mnie jeszcze pamiętasz

Jak piosenkę z przed lat

Gdy dziewczęcą sukienkę

Nieznośny targał wiatr


Nasze wspólne wagary

Spacery przy księżycu

Dni liczone do matury

I tyle wspólnych przygód


Później czas nas rozrzucił

Po różnych kontynentach

Jednym życie wywrócił

A drugich już nie pamiętam

Luty

Jeszcze zimowe nutki grają

Jeszcze poranne igiełki mrozu straszą

Ale już widać przed wiosną utkane

Z bazi kotkowych na gałęziach pąki


Leszczyna daje powiew wiosenny

Choć wokół wiatry zimne

Wiersz wplątał się już w dzień inny

Więc zostań myślami przy mnie

Psikus

zmienność w dni przedwiośnia

ostatnie płatki śniegu i zimno

to nasza aura zawsze przewrotna

jest o tej porze roku


wszystko na moment zatrzymać

się musi i schować do ziemi

trzeba z przyrody brać przykład

czasami czekanie może dużo

zmienić

Ona (erotyk subtelny)

ubrana w prześwit od stóp do szyi

niby zakryta ale nie dla niego

on widzi wszystko dotyka wzrokiem

każdą cząsteczkę jej ciała


codziennie patrzy z okna

codziennie marzy o mapie jej ciała

błądzi myślami sobą

nie ma odwagi zadziałać

To mogło

to mogło tak być a nie było

świat witał swoimi cudami

za szybko się wszystko skończyło

zostało wspomnienie… dynamit


jesteś jak gąbka przyjacielu

wchłaniasz wszystko co jest

przy tobie jednak na pewno wielu

nosi pancerz ochronny jak jeż

Piszę do Ciebie

Piszę do Ciebie i Ciebie

ogarniam Twoje i Twoje łzy

chociaż nie spadną na tę samą glebę.


Oglądam pejzaże i domy

do środka nie zajrzę bo po co

każdy ma dzień dobry i zły.


Przychodzę z sercem z uśmiechem

bo z czymś trzeba przyjść,

to wszystko robię dla Ciebie.


Proszę o dobry humor z uśmiechem,

radość wnoszę jak umiem

nie chcę podzięki wystarczy miłe słowo


ja to zrozumiem.

Nie chciała

Nie chciała złota ani diamentu

Nie chciała Twojej fortuny

Wystarczył naszyjnik z chryzokoli

Za późno… kto inny ją już wyzwolił


Nie dogonisz wiatru wczorajszego

Choćbyś uwięził go w złotej szkatule

Czasem zgubimy coś drogiego

Tylko dlaczego tego nie rozumiesz

Noc marcowa

W nocy marcowej ciepło się wkrada

Zmierzch jeszcze szybki do granatu

A mnie się pomysł w głowie układa

Słowo po słowie mozolnie po trochu


Taras zacisze daje w ciemności

W oddali słychać stukot pociągów

Za chwilę w oknach światło zagości

Więc opowiadać pozwól


O pięknych kwiatach co wyszły z ziemi

O parkach wtulonych w siebie

O tych co nie ma już miedzy nami

I o tym że nie ma już Ciebie.

Czasem

Czasem milczenie jest złotem

I warto razem w tym trwać

Nie musisz wszystkiego wykrzyczeć

Spróbuj najpierw coś z siebie dać


Jak miło pomilczeć we dwoje

Posiedzieć popatrzeć na siebie

Pozbierać złe myśli moje i twoje

A potem odrzucić na zawsze


Polacy mają gen kłótliwości

Jak jest ich dwóch to racji cztery

Noblistów mamy także

Ale też mamy Hetery


Chociaż znaczenie tego słowa

Różnie tłumaczyć można

W tym przypadku jest wartość

ostrożna

Wiosenka nieśmiała

taka jeszcze nieśmiała taka młoda

z kolorami o lekkiej zieleni fioletem

dywanów z krokusów i pyłkiem bazi

które od nowa szukają swojego miejsca


nagie gałęzie szybko chcą

odziać się we wzory barwne

jeszcze muszą trochę poczekać

gdy będą noce ciepłe


od rana coś kwili w drzewach

ogrodu radosną nutkę wiosenną

i słychać w tych śpiewach już zmiany

takie jak z Tobą i ze mną

Zwykłe dni

To są moje zwykłe dni

Dni rozmyślań i milczenia.

Można rozmawiać z ludźmi na ulicy

lub za pomocą komputera,

o niczym i o wszystkim.

Ale nigdy o tym co mówisz do siebie

bez słów, swoim mózgiem swoją myślą.

W telewizji jak zwykle, przemiał wiadomości

odbierasz to biernie.

Powtarzasz w komputerze razem z ploteczkami.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.