E-book
6.83
drukowana A5
21.05
Muza moja niepewna

Bezpłatny fragment - Muza moja niepewna


Objętość:
83 str.
ISBN:
978-83-8126-049-7
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 21.05

Mieć kogoś

mieć kogoś takiego —

podnieść głowę i żyć.

kogoś takiego —

zgubić wstyd i spłonąć.

kogoś —

wziąć za rękę i umrzeć.

jak ty.

Inny wymiar

Zapadam

w inny wymiar

rzeczywistość imaginacji

i wyszukanej obłudy.

Piękna i dobra jest to kraina

szczęście w niej panuje

a każdy zły moment

łatwo można zapomnieć.

W niej ty i ja to jedność

tak zgodna i mocna

że przynosi ulgę.

Ale gdy otwieram oczy

muszę być sama

by odgonić podwójne życie —

przyjaciółkę człowieka

Schizofrenię.

***

W pościgu za własnym cieniem

gubimy

Prawdziwe Oblicze.

Brak

Jesteś.

I tak miało być:

Twoje Jestestwo —

dla mnie cały świat.

Ale przyszła świadomość, że istnieje coś więcej.

A tego brak.

***

Nie myśleć.

Nie czuć.

Trwać.

Zgadzać się z tym,

co jest.

I z tym,

co będzie.

Bo księgi,

w których zapisane

nie kłamią.

Nieświadomie nieść ciężar.

Żyć

***

zabierasz

a potem zostawiasz.

twoja zdolność

porzucania więcej niż wziąłeś

przerasta

mój sposób na życie.

zadziwia.

nie-cierpliwie nie-czekam:

jak długo

dane ci będzie prze-bierać.

ponad miarę.

wszelkie wartości

nie są ci znane.

bezlitośnie wdeptujesz je w miękki grunt

by stał się twardszym.

by ofiary składane z innych

w imię Czegoś

nie były ostateczne.

by dały wykorzystać się

powtórnie.

by twa upokarzająca wszechmoc

trwała z tobą.

Ty

nie pozwolę Ci wiedzieć że

z Tobą, dla Ciebie, o Tobie,

nad Tobą, za Ciebie, Ci,

w Tobie, za Tobą, przy Tobie,

pod Tobą, u Ciebie, Ty.

maska egoistki

doda mi odwagi

powagi?

może kiedyś

za zasługi

powiem Ci, że Cię.

Nie oszaleć

Nie przychodź do mnie nocy. Każdej.

Nie przychodź tu bez sprawy ważnej.

Nie całuj. Nie proś. Nie odgrażaj.

Nie pilnuj. Nie kłam i nie wdrażaj.

Nie pragnij. Nie lub. Nie obiecuj.

Nie tęsknij. Nie męcz i nie stresuj.

Nie mieszkaj. Nie chciej. Nie poprawiaj.

Nie wracaj. Nie tul i nie dawaj.

Nie plątaj się w przysięgi wieczne.

Nie kochaj mnie, bo to zbyteczne.

Nie planuj ze mną reszty życia.

Nie ciesz się z mego tylko bycia.

Nie wychodź ze mną na spacery.

Nie dziękuj Bogu. Nie bądź szczery.

Nie dawaj kwiatów. Stóp nie całuj.

Dla potomności mnie nie maluj.

Nigdy nie pozwól być mi bliskim.

Nie daj mi szczęścia.

A przede wszystkim:

Nie przychodź do mnie nocy. Każdej.

Bez marzeń, wspomnień także zasnę.

Nie przychodź. Jesteś wymyślony.

Z najlepszych męskich cech stworzony,

By moje żądze zaspokajać:

Wielbić, czcić, pieścić i zachwalać.

Jeden jest szczegół bardzo ważny —

Nie przenieść cię do świata prawdy.

Kontrolę nad tym pełnię stale.

Przewodnie hasło: Nie oszaleć.

Umysł mój

Otchłanie mam w głowie, przepastne czeluści.

Coś dławi mój umysł i nie chce go puścić.

To ogień w nim czuję, to zimno — aż boli.

Tych doznań okrutnych nic nie chce ukoić.

Bieg myśli bezładny, w bezsensie więziony,

Bez końca, początku, zawiły, szalony.

Brak chęci w nim jakichś, zamierzeń i celów,

Tęsknoty za ludźmi, choć było ich wielu.

Te plamy czarniejsze niż noc bez księżyca.

Ten zastój, co nie da się niczym zachwycać.

Niepokój, co sprawia, że dzień jest koszmarem.

Niewiara, co żalu dopełnia wciąż czarę.

Nieufność, fałsz, zazdrość — już nie wiem, jak mówić

O wszystkich tych strachach, co mogą mnie zgubić.

Ratunku więc szukam, choć nie wiem, czym byłby.

Niech wyrwie z topieli, wypełni te wyrwy,

Co w moim umyśle i w sercu, i w duszy,

Co niszczą mnie wewnątrz, nie dając się wzruszyć.

Chcę poczuć na nowo, chcę chcieć, chcę pamiętać,

Chcę, by ta zła nicość przestała mnie nękać.

Jeszcze dalej

zostało mi już tak niewiele

żeby ci ofiarować.

ale może starczy

na mnóstwo,

które łączy

obdarowany teraz

szczytem cielesnych uniesień

zostań przy mnie,

by otrzymać więcej.

jeżeli istnieje.

zostań,

by odkryć radość

co niecodzienna

i smutek większy od powszedniego.

boję się, że od tej chwili wiesz już wszystko

i nie chcesz ponad.

że nie dostrzeżesz światła

ukrytego w odległych zakamarkach przeżyć.

że zaprzestaniesz szukania

zakończysz na tym, co dane.

a przecież istnieję jeszcze.

poza dniem zwykłym

i wspólną nocą.

dalej.

Do…

już mnie nauczyłeś

nie czekać

i cieszyć się tym.

przyzwyczaiłeś

do regularnych wizyt

w sezonie polowań

na małe blondynki.

oswoiłeś mnie

z miażdżącym zmysły

dotykiem

w rozmowie bez znaczenia.

udowodniłeś

że pusty śmiech jest najlepszy

na samotne wieczory

i brak nadziei.

oderwałeś mnie od zasad

na których budować chciałam

Nas.

przewróciłeś

życie na lewą stronę

by runął sens

uwalniając niezrozumiałą satysfakcję

z Niczego.

już nie pytam

o ciebie, gdy cię brak.

już nie chcę wiedzieć,

co robisz i z kim.

rozkazałeś:

bądź sama dla siebie

gdy nie mogę dla ciebie.

i stało się.

straszny schemat

zaplanowanych godzin.

wmawiaj mi

bo nie wiem

czy mi z tym dobrze.

***

wróć do mnie

niech się ziści

oddam się cała

i będę dobra

wystarczy fragment

nie będę żądna

i władcza

uszanuję

zadowolę się tym

co dasz

pozostanę z tyłu

pozwolę ci być nad

ulegnę

bo kocham

i pragnę

nadal

Już?

Już umiem o tobie

Napisać wiersz.

Już umiem bez ciebie

Kolację zjeść.

Potrafię wbrew tobie

Spoglądnąć wstecz.

Potrafię dla ciebie

Się samą mieć.

Już umiem o sobie

Pomyśleć: ja.

Już umiem ze sobą

Spędzać czas.

Potrafię wbrew sobie

Zapomnieć coś.

Potrafię dla siebie

Wiedzieć, że ktoś.

Już umiem bez nas

Powitać dzień.

Już umiem za nas

Cieszyć się zeń.

Potrafię nam przeciw

Odegnać myśl.

Potrafię też dla nas

Nie chcieć, byś był.

Dla ciebie i przeciw

Wbrew sobie i nam

Czas obok gdzieś leci

A ty żyjesz sam.

Nie umiem przełamać

Lub nie chcę — tych tam

Co o mnie i dla nas,

Bez ciebie, wbrew nam.

Matemarbara

Czuję i wchłaniam, wchłaniam i czuję

Mnóstwo mi figur w głowie wiruje.

Koła, kwadraty — kwadraty, koła

Ogarnąć wszystkich nigdy nie zdołam.

Trójkąt o bokach, bok o trójkątach

Walec z sześcianem w czaszce się krząta.

Gdzie stożek pójdzie — tam pójdzie owal

Trapez się w korze mózgowej chowa.

Prosta z łamaną, dwie równoległe

W synapsach moich są całkiem biegłe.

Każdy mój neuron — ja się nie szczycę —

Ma swe odbicie w matematyce.

Mnie ta nauka zmusza do bycia

Każda z tych figur to fragment życia.

Jedna to babcia, inna — kochanek,

Siostra, przyjaciel, gros koleżanek.

Miliony innych osób i zjawisk

Są też ci, których nie znam już nazwisk.

A wszyscy oni to moja głowa

Bez nich bym przecież istnieć nie mogła.

Niby działania są obliczeni,

Niby twierdzenia — udowodnieni.

Jak prawa słuszne — niepodważalni,

Jak założenia są niewidzialni.

Jak naukowe odwieczne prawdy

Trwać będą razem — skądinąd każdy.

To, co jest wspólne dla ich istnienia —

Są zjednoczeni w moich wspomnieniach.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 21.05