E-book
13.65
drukowana A5
23.89
Moje cokolwiek, czyli: „Co z tego, że jest i myśli.”

Bezpłatny fragment - Moje cokolwiek, czyli: „Co z tego, że jest i myśli.”


4.9
Objętość:
95 str.
ISBN:
978-83-8189-521-7
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 23.89

— Niewiasta —

Siedzi niewiasta o północy w barze

I jak samotna boja obija się o fale.

Rozmawiam, poznaję, szybko zmieniam zdanie:

To świetlik pośród mroku;

To do niej pisałem wiersze o zmroku,

Choć żadnego na nią nie miałem widoku.

Tęskniłem, pragnąłem,

Jeszcze nie wiedziałem, że to nie mrzonka.

Wołam: „Wenus, Pani nie złości, lecz morza

Łez nie wylewaj już więcej, osamotniona.


W świat wrzuciłem monetę.

Dla ciebie gra i się kłania.

Zejdź tu więc do mnie z tej smutku świątyni,

Nasza miłość wśród świadków wiele cudów uczyni.

— Ona na wietrze —

Deszcze, gwałtowne deszcze koncert dają.

Ona, ona na wietrze

Harmonię ustala i bierze

Dla siebie — całą pulę zgarnia.


Jeszcze… nieustannie… wciąż

Trzepotała się nad ciałem dusza.

Burza jej nie przegoniła wcale.


Ale ty już wiesz kochana, wywołałaś

Z czeluści przeszłości ośmiornicę pamięci,

Co gwałci mackami synapsy byłego kochanka.


Jakie to treści skradłaś kosmitom?

Dlaczego kobiety upadłe wielbiły cię bardziej

Od dzieci, które nie chciały cię poznać wcale?

Jak opiszesz to uczucie

Debiutujące na tym świecie?

Te, które teraz czujesz,

Po tchórzliwej ucieczce

Na wielbłąda grzbiecie.


Przynajmniej do tego masz prawo.


A kochanek, leżąc, pozbierał się w całość.

Kiedyś mieszał ducha, wiatr i twoją pamięć,

Wydając się skupiony, oddając ci

Te niezasłużone honory.


Dziś przekazał ci to, co nigdy nie było twoje —

Jego wybory, by złożyć świat, pod twoje stopy.


Teraz są twoje,

Bo on jest wolny.

— Rozcięcie sukni —

Rozcięcie sukni po twej nodze biegnie —

Rzeka przecinająca dżunglę

Woda drążąca w skale

Rozchylasz usta w niemym uniesieniu

Ubrania nasze odpływają w chwale

Oczy kierunek wskażą,

Rękę poprowadzą

Tam się już nie zgubię,

Gdzie czas nie płynie w ogóle

Tam cię dotknę, ty mnie dotkniesz

Myśli zgubię

Ale to w porządku

Nie szukam tu przecież porządku

Słońce pali nasze ciała

Wcale pot nie musi iść z krwią w parze

Chłodna noc nas opatuli

Złożę ci szept

Na twe troski

Tak się pożegnamy

— Zagadka —

Jak mam zgadnąć czy serce twe… jest

Szkarłatne czy ze szkła zrobione

A może ze skały zrodzone?

Ciężkie i chłodne

Gonię

Bo ja tu będę

Ty się obudzisz

Na chwilę pocałunek złożysz

A jutro, uparcie, znów staniesz na starcie

Chyba że w tą bezchmurną noc, uwierzysz,

Że dwoje obcych sobie ludzi

Zapragnie

Zapomnieć przy wodospadzie

Wszystkie swoje żale

— Ty jesteś ze mną —

Jestem czy nie jestem swego losu kowalem?


Ty jesteś ze mną.

Razem tworzymy świątynię:

Piękną i czystą,

Gdzie pod opieką Twoją dusza moja

Jest wciąż nieomylną,

Jak twierdza niezdobytą.


Pozwól mi spocząć w Twoich ciepłych dłoniach,

Tobie oddaje się we wieczne władanie.

Niech to wszystko znika i nie wraca,

Twa siła wiekuista to w proch obraca.

Euroklion* północny, w przeszłość niech zamiata

Prochy cierniste, przepełnione żalem.


*Euroklion (także: Eurakylon, Eurakwilo) — gwałtowny wiatr (Dzieje Apostolskie 27:13)

— Łaska —

Nie ma ja, nie ma ty,

W tym równaniu jesteśmy my.

Bo nie moja siła to sprawiła,

Lecz Boga…

I tobie jest przeznaczona —

Skrzynia pełna darów,

Na wyciągnięcie ręki,

Lecz tobie brakuje chęci.

Jaka w tym moja wina?

Ja w niej przebieram,

Tyś jest zbyt leniwa.

Nawet sięgnąć, by zobaczyć —

Łaski pełna.

Jeśli wolisz pływać

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 23.89