E-book
27.3
drukowana A5
37.71
Moja Wielka Przyjaźń

Bezpłatny fragment - Moja Wielka Przyjaźń


Objętość:
30 str.
ISBN:
978-83-8126-183-8
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 37.71

Rozdział I Moi dziadkowie

Zanim zacznę opowiadać o mojej wielkiej przyjaźni opowiem wam o mojej rodzinie. Jest liczna co prawda i bardzo zżyta. Moi rodzice mają siedmioro dzieci, a mamy młodsza siostra sześcioro.

Zanim rozpoczęło się moje życie, rozpoczęło się życie mojej matki i mojego ojca opowiem wpierw historię moich dziadków, którzy żyli przed nami, a moje babcie nadal żyją.

Małżeństwo rodziców mojego ojca Anieli i Dawida było zaaranżowane. Oboje byli Polakami Poznali się dwa tygodnie przed ślubem, czy się kochali? Nie wiem tego, lecz ojciec często wspominał swojego ojca jakim był draniem. Ojciec ma cztery siostry. Najstarsza Anna wyszła za mąż za Augusta takiego samego drania jakim był dziadek. Mieli małą córeczkę Aleksandrę, która umarła w niemowlęctwie i syna Krystiana. Jego trzy siostry zostały pannami, Jadwiga, Czesława i Teresa. Edward, mój ojciec jest najmłodszy. Ojca siostra Jadwiga ma syna Łukasza. Dla rodziny to był skandal, by córka miała tylko dziecko, a nie męża. Kiedyś to nie było takich rzeczy no ale cóż stało się, lecz dziadek nie mógł tego przeboleć i pobił biedną Jadwigę do nieprzytomności i omal nie straciła swojego syna Łukasza. Wyprowadziła się ze swoim synem do Szczecina. Nieraz jeździmy do niej z rodziną. Jest bardzo sympatyczna. Ciocia Teresa powiedziała iż nigdy nie wyjdzie za mąż, nie ma po co. Ciocia Czesława również nie miała ochoty wychodzić za mąż. Pamiętam, gdy ojciec był bez koszulki i miał pręgę widoczną na plecach. Nie pytałam się dlaczego. Nie wnikałam w to, bo mogłam przywołać bolesne wspomnienia. Ta pręga wyglądała jakby ktoś go przypalał. Babcia opowiadała mi iż były czasy, gdy było wspaniale, jak w bajce, a czasami dziadek był tyranem, bił i pił. Opowiadała mi też jak raz pobił ojca do nie przytomności, Jadwigę, Czesławę czy Anię. Zastanawiam się jakim to trzeba być człowiekiem by tak postępować?

Babcia Julia i dziadek Dominik byli inni. Poznali się w Gdańsku, gdy babcia Julia uczęszczała tam do liceum. Babcia była jedyną córką zamożnych rodziców Bronisława i Edyty. Miała też trzech braci Jerzego, Lucjana i Jana. Wszyscy trzej byli żonaci. Najstarszy Jerzy ożenił się z Urszulą z którą mieli sześcioro aż dzieci: Brygida, Leon, Stefan Bogdan, Teofil i najmłodsza Henryka. Lucjan ożenił się z Franciszką, która umarła przy porodzie. Sam wychował Kazimierza i powtórnie się nie ożenił. Jan ożenił się ze Zdzisławą z którą miał czterech synów: Andrzej, Wiesław, Stanisław i najmłodszy Edward. Bracia mojej babci byli podobno bardzo fajni, acz surowi dla swoich pociech. Pamiętam jak babcia opowiadała nam o swoim dzieciństwie. Bracia codziennie po szkole wychodzili grać w piłkę nożną, nie siedzieli przy komputerze, a babcia siadała w fotelu i czytała swoje książki. Opowiadała mi o swojej ulubionej kreacji w tamtych czasach, niebieskiej sukience w czerwone maki. Nie potrafię sobie wyobrazić takiej sukienki.

— Nosiłam wtedy bardzo długie warkocze — opowiadała babcia. Ma długie włosy co prawda, ale ma je rozpuszczone.

Mój dziadek Dominik naprawdę nazywał się Jakub. Był Żydem, gdy rozpoczęła się II wojna światowa miał zaledwie pięć lat i uciekał wraz ze swoimi rodzicami Anną i Tobiaszem oraz dwiema starszymi siostrami Ruth i Hannah przed niemieckimi żołnierzami. Miał trafić wraz z rodziną do Getta, lecz zdążyli się ukryć. Jego siostra Hannah miała trzynaście lat i była bardzo piękna. Babcia opowiadała, iż ciotka Hannah nie była ciemna jak inni Żydzi. Miała włosy rude, a jej oczy były ciemne. Siostra Ruth była również ruda i miała takie same oczy, lecz one nie były wcale do siebie podobne. Dziewięciolatka zdawała sobie sprawę z tego czym jest wojna, lecz mój dziadek nie wiedział, iż za dwa lata na świecie zostanie całkowicie sam.

Był wrzesień 1943 rok, gdy odkryto kryjówkę tejże Żydowskiej rodziny. Mój dziadek był na tyle sprytny, iż zdążył się schować, a jego siostry i rodziców wyprowadzono. Wsadzono do ciężarówki i słuch o nich zaginął, a Jakuba znaleźli Polacy, właśnie rodzice Julii. Przy czwórce dzieci jedno nie robiło im różnicy. Nauczyli go modlić, zmienili jemu imię by nie wyszło na jaw iż jest Żydem. Julia była rok młodsza od Dominika.

Kilka lat po wojnie dziadek Dominik dowiedział się co się stało z jego rodziną. Rodzice zostali wywiezieni do lasu i rozstrzelani, a dwie siostry trafiły do obozu. Hannah zachorowała na Tyfus. Męczyła się kilka dni z gorączką, zanim skonała, a młodsza dziewięcioletnia Ruth zginęła w komorze gazowej, gdyż nie mogła jeszcze pracować. Dziadek podobno bardzo to przeżył, lecz gdy zaraz po wojnie jego rodzina nie wróciła od razu do domu mógł się domyślić co się stało, lecz to nie takie proste. Tylu ludzi wywożonych, nie wiedząc dokąd. Jechali wozami śmierci nawet kilka dni do Oświęcimia. Moja prababcia i pradziadek zginęli w lasach blisko obozu, za to iż nie chcieli poddać się pracy. Ile takich ludzi szło jak jakieś zwierzęta na rzeź? Dziadek nigdy już nie zobaczył swojej rodziny, w wieku dziewiętnastu lat on i Julia zakochali się w sobie. Nie wiem jak to było dokładnie. Wiem, iż ich miłość była wielka. Babcia ma skłonności do opowiadania. Powiedziała, iż z początku się nie zakochali w sobie, dziadek miał dziewczynę Ewę, a babci podobał się ktoś inny. Oni traktowali się jak rodzeństwo. Dla Julii nie znającej życia Dominik był jakby starszym bratem. Kolejnym starszym bratem. 12 maja 1953 roku moja prababcia umarła. Julia nie mogła się pogodzić ze śmiercią swojej matki, a i Dominik był załamany i wtedy coś między nimi zaiskrzyło. Babcia nawet opowiedziała o ich pierwszym pocałunku, gdy ich serca drżały na sam widok ust. Bardzo romantycznie.

Ślub ich odbył się 8 lipca 1954 roku w Gdyni. Mieli ślub w Kościele, nikt nie wiedział, iż Dominik jest Żydem. I tak właśnie miało zostać. 18 września 1955 roku urodził się im syn Robert Jan. Wujek Robert mieszka w Niemczech w Bonn ze swoją żoną Brendą i czwórką swoich dzieci. Anną Luizą, Margaret Julią, Elizabeth i najmłodszym Robertem Dominikiem. We wszystkie święta spotykamy się wszyscy u babci.

7 lipca w 1957 roku urodziła się im córka Estera, która zmarła zaraz po porodzie, 11 lipca 1959 roku urodziła się moja matka Joanna o której opowiem później. 12 maja 1961 roku urodził się wujek Paweł, który jest policjantem w Gdyni. Nigdy się nie ożenił i nie ma dzieci. 9 listopada w 1963 roku urodziła się najmłodsza córka Anastazja. Anastazja jest lekarzem onkologiem, a jej mąż Franciszek dyrektorem szpitala. Mają razem sześcioro dzieci: Izabelę, Krystiana, Bartosza, Krystynę, Jolantę i Krzysztofa. W każdym razie babcia doczekała się wielu wnuków. Babcia i dziadek przeżyli ze sobą 18 lat, dziadek spadł z rusztowania i zginął na miejscu. Ciocia miała tylko dziewięć lat. Babcia bardzo to przeżyła, musiała sama wychować swoje dzieci i dać im odpowiednie wykształcenie. Robert skończył studia zarządzanie, Joanna moja matka jest fryzjerką, Paweł policjantem, a ciocia lekarzem. Babcia jest z zawodu krawcową. Zawsze szyła nam sukienki. Pamiętam jaką mi uszyła na urodziny. Była niebieska z długimi rękawami. Była taka ładna, miałam ją wtedy ubraną, a teraz nie mogę na nią patrzeć. Tak więc rodzina ojca i matki różniła się między sobą, lecz oni nie widzą poza sobą świata. Widzę jak się kochają, ale to już w następnym rozdziale.

Rozdział II Moi rodzice

Gdy spoglądam na moich rodziców, na ich wielką miłość, czuję w swoim sercu pustkę, kiedyś też czułam to samo co oni.

Mój ojciec nie odziedziczył charakteru po swoim ojcu, wręcz przeciwnie, historia z jego dzieciństwa nauczyła go, by nigdy nie uderzyć swojego dziecka. Wiem, iż były między nami niedomówienia a po wypadku nie chciałam nikogo widzieć, lecz nie żałuję iż to właśnie on jest moim ojcem. Opowiadał mi iż w dzieciństwie czuł się samotny, nieraz bał się wrócić do domu, by nie oberwać. Jego siostry czuły to samo. Nienawidził swojego ojca to pewne, lecz czy tak łatwo jest znienawidzić kogoś dzięki komu się przyszło na świat, no ale cóż mój dziadek był tyranem. Ojciec nigdy nie podniósł na nas ręki i zawsze był czuły. Opowiadał mi o swoim dzieciństwie, gdy uciekał z domu, nie miał w nikim oparcia nawet w swojej babci matce ojca, która wiecznie broniła swojego syna. Ich małżeństwo było zaaranżowane przez rodziców. Mój pradziadek Stefan również uważał iż kobietę trzeba trzymać krótko i to po nim jego synalek odziedziczył charakterek. Na szczęście tata nie odziedziczył po nich charakteru. Jest bardzo spokojny, czasami zastanawiam się co by było, gdyby był inny? Może był taki sam, ale się zmienił pod wpływem matki? Mama opowiadała iż zawsze taki był, miły i czuły. Nie dziwię się żyjąc z ojcem tyranem chciał innego życia dla swoich dzieci.

Joanna Kowalczyk żyła w wielkiej miłości swoich rodziców. Była ich drugim dzieckiem. Opowiadała o tym jaki był dziadek, zawsze ich rozśmieszał był podobno fajny. Gdy umarł moja matka opiekowała się babcią i rodzeństwem, ponieważ wujek Robert wyjechał do Niemiec. Gdy ciocia Anastazja miała 15 lat zaszła w nieplanowaną ciążę, to właśnie mama pomagała jej wychować Izabellę, a potem ciocia na studiach poznała wujka Franciszka z którym ma pięcioro dzieci. Iza od początku wiedziała iż wujek nie jest jej ojcem, ale mówiła do niego tato.

Rodzice poznali się w liceum do którego uczęszczała moja matka. Później też chodziła na kursy dla fryzjerów. Nie wiem czy od razu między nimi zaiskrzyło, lecz z początku zostali tylko przyjaciółmi. Wiem, iż gdy rodzice mieli po 19 lat wzięli ślub. Ojciec mi opowiadał iż wygląd matki od razu go urzekł, zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Można by tak to nazwać. Po swoich kursach fryzjerskich matka pracowała w salonie fryzjerskim, a ojciec w stoczni Gdańskiej. Po roku od ślubu urodził się im Daniel, mój najstarszy brat. Mama opowiadała iż gdy tylko wzięła Daniela na ręce zapomniała o swoim bólu. Jest bardzo silną kobietą, dużo w życiu zniosła, lecz z natury kobiety są silniejsze, zresztą ojciec również jest silnym mężczyzną. Po Danielu na świat przyszła Natalia. Była od swoich narodzin bardzo chorowita. Rodzice spędzali z nią większość czasu w szpitalu. Gdy Natalia miała 10 lat zachorowała na białaczkę, a Daniel nie mógł jej oddać szpiku, niestety nie miał zgodności genetycznej. Tak więc rodzice zdecydowali się na in-vitro. Nawet krew pępowinowa daje jakiś rezultat. Tak więc po dziewięciu miesiącach mama zaczęła rodzić i tak 15 listopada 2000 roku na świecie pojawiłyśmy się my. Pierwsza była Aniela, a druga ja. Dostałam imię po babci Juliannie. Niestety Aniela nie miała zgodności genetycznej, a ja tak. Zostałam zaprogramowana by być idealna dla Natalii. Zastanawiam się, gdyby Natalia była zdrowa ja również żyłabym? Tego nie wiem, a może tak właśnie miało się stać? W wieku dwóch lat oddałam swojej siostrze szpik i to Natalia jest moją siostrą bliźniaczką. Od tamtej chwili co roku Natalia ma czyszczoną krew to znaczy przechodzi transfuzję krwi. Już się do tego przyzwyczaiłam iż bez mojej krwi Natalia umrze. Mało tego Natalia ma astmę. Najgorzej jest wiosną, gdy wszystko kwitnie, dom wysprzątany jest na błysk. Czasami jej współczuję. Takie życie z chorobą jest ciężkie. Po trzech latach od naszych narodzin mama ponownie zaszła w ciążę i na świecie pojawili się bliźniacy. Rodzice byli zszokowani tym, iż mają znowu bliźnięta. Agata i Adam. 10 września 2006 roku na świecie pojawiła się Laura. Ostatnia z nas. Siedmioro dzieci to niekoniecznie oznacza siedem razy szczęście. Zawsze są jakieś problemy z wychowaniem tylu dzieci, no ale inni ludzie mają więcej. Daniel w wieku dziewiętnastu lat przeprowadził się do Gdańska, do ciszy i spokoju. Szczęściarz. Uczy się tam i studiuje informatykę. Zakochał się i mieszka ze swoją dziewczyną Moniką. Mieszka z nią już dwa lata i czasami przyjeżdżają, że też ta Monika jeszcze nie zwariowała. Natalia ma swojego chłopaka Marcina, lecz ojciec nie pozwala jej się wyprowadzić. Nie dziwię się jemu. Chore dziecko powinno zostać w domu. Ja i Aniela jesteśmy bliźniaczkami, lecz jesteśmy różne. Aniela dla rodziców jest księżniczką, a ja kopciuszkiem. Aniela lubi wychodzić z domu, a ja czas wolę spędzać na czytaniu. Rodzice powiedzieli iż powinnyśmy spędzać więcej czasu ze sobą, lecz to nie był najlepszy pomysł. Aniela w dzieciństwie bawiła się cały czas w dom, a ja malowałam. Jesteśmy inne, jakbyśmy nie były siostrami, ale Aniela zabrała mi miłość rodziców, a ja z matką, ojcem i rodzeństwem znacznie się oddaliliśmy od siebie, lecz tylko ja pragnęłam pójść w ślady matki, ale teraz to już i tak bez znaczenia ponieważ to marzenie już się nie spełni. Czasami zastanawiam się nad sensem swojego życia i swoich marzeń. Zawsze też marzyłam, by być pisarką, a może to jest moja droga? Adam i Agata są identyczni, wszystko lubią robić razem. Oboje kochają konie i rodzice ich zapisali na konie. Ja uwielbiam koty. Mamy w domu małego kota Mruczka, który przebywa ze mną. Jest moim przyjacielem, po tym jak przyjaciele mnie zawiedli. Czasami nie chciałabym wracać do tamtych dni, pełnych rozczarowań.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 27.3
drukowana A5
za 37.71