1. Dawid Motyka — idą święta
na niebie już pierwsza gwiazdka jasno świeci
a cieszą się na nią te wszystkie małe dzieci
zwiastuje to przyjście naszego króla zbawiciela
pana, Syna Bożego, Mesjasza i odkupiciela
mama przygotowała nam dwanaście potraw
będzie wigilia wiec się dziś popraw
będzie opłatek ten biały chleb dzielony
i potem wizyta księdza dom pokropiony
choinka świeci swym jasnym blaskiem z nieba
ozdóbek nam tu jedynie potrzeba
a pod choinką prezentów wielgachna moc
śpiewać będziemy kolędy po późną noc
nasze grzechy zostaną już odkupione
przez to narodzenie świata w chwałę wywyższone
wszędzie ten uśmiech i miła rodzina
świątecznie świeci już cała ta nasza gmina
2. Dawid Motyka — przy tym wigilijnym stole
w tą noc białe chmury na niebie roztoczyły swój śpiew
idą trzej królowie będzie budzić się nam z koron drzew
będzie się nam syn to teraz rodził
syn odkupienia co w duszy światłem brodził
będzie pierwsza gwiazdka już świeciła
duch prezentów w mirrę pomnożyła
będzie wigilia pełna zaś emocji
świat ozdobą dzieli się gdyż jesteśmy teraz mocni
czy pan Jezus już się cieszy
na myśl o swym dniu któż pobieży
on w Betlejem jest już w swoim żłobie
kolędować będziemy teraz sobie
i podzielimy się opłatkiem świętym
w miłości życzeń czynem tchniętym
będzie stół to pełen tych wdzięczności
wiele dań tu jest między innymi i ta ryba co bez ości
hej kolęda kolęda
nasz syn Jezus nam życie śniade da
hej kolęda wiary Boży łyk
to nadziei wianek zwykł
____
Wszystkiego najlepszego kochani
zdrowia, szczęścia i dużo miłości
niech się wam spełnią wszystkie marzenia!
3. Dawid Motyka — na nowy rok [zdrówko] cmok
nowy rok już nastaje
taki prawdziwszy się wydaje
będzie kochał nas swym lepszym życiem
a my z szampana mu upiciem
będzie pieścił nas nową cyferką
białą złotą zaś kołderką
bo gdy zaśnie się w tym nowym roku
zmieni się nam na ożywcze tak po trochu
to dwa tysiące dwudziesty szósty
będzie rokiem aby tłustym
gdyż to nowe spojrzenie jak w tym tańcu w przód do kroku
że aż się ze szczęścia w sylwestra będziemy mieć te łzy w oku
zabawimy się w szaleńczą noc do rana
każda osoba będzie już wygrana
bo to nowe możliwości się kłaniają
na ten nowy rok życzenia same się składają
kto w tym nowym roku ma postanowienia
świat mu się w końcu wyzmienia
bo to nowe w liczbie większe nam przybędzie
wierzmy, że to będzie świetniej wszędzie
____
Najlepszego kochani! Niech się wam darzy w tym nowym roku!
oby był lepszy jak poprzedni <3
4. Dawid Motyka — na Mikołaja i święta już jest bliski czas
ah Mikołaj nasz kochany dziś w nocy szóstego odwiedza nas
cały wypchany w prezenty szykuje nadzwyczajny czas
chce aby nas z reniferami z prezentem wystrzałowym zaskoczyć
a kominkiem coś pod poduszkę do skarpety aby włożyć
dwudziestego czwartego mama na wigilię przygotuje potraw dwanaście
ta choinka zaświeci znów bombkami ze snu nim sobie zaśnie
ja poczekam na narodziny naszego wielkiego syna
i będzie z nami kolędować w domu moja cała rodzina
tak każdy z nas zaśpiewa:
hej kolęda kolęda
trzej królowie idą z białą gwiazdką na
na pasterkę z Bożym królem
zaś przy stole złożymy sobie życzenia
ja was tulę
hej kolęda kolęda
czas radości Bóg nam da
na podwórzu biały sypie śnieg
Bóg nam prawdę o miłości rzekł
jeszcze jest czas aby przygotować się
czas świąt to każdy na nie czeka, o nich z nas wie
to radości wielkie pocieszenie
nasze to czekane w żłobie leży a zbawienie
___
życzę wam pięknych prezentów,
dużo miłości i radości.
5. Dawid Motyka — żyj abyś w świetle swoim tkwij
mam dla ciebie kilka nowych rad
abyś dobre życie wiódł i zgadł
żyj bez recepty i dla przyjemności
abyś wiele dobrego wnosił i się nigdy nie złościł
żyj jak ci marsza kiszki głodne zaśpiewają
ażeby wszyscy od ciebie w końcu to lepiej się mają
żyj aby każdy jak cudowny był to dzień nowy
zdobywany od serca do cierpliwej głowy
żyj aby każda chwila była już a tylko wyjątkowa
czuj się silniejszy jak ta ludzka zawiść i odmowa
żyj aby nowy dzień nie był niczym zmarnowany
abyś był dalej w swym celu mocno znany
żyj aby praca ciebie na rękach ponosiła i nakarmiła
dawaj z siebie więc wszystko aby w ciebie ludzkość wierzyła
żyj jak potrafisz najładniej i najtrafniej
noś się zawsze do swego celu aby zgrabniej
żyj aby spełnienie było zawsze jako oczywiste
napełniaj więc torfem te donice aby kwiaty rosły błyszne
bo każdy dzień jest nowym przykładem
jak zdobyć świat z namacalnie wyczekanym układem
bo każdy dzień jest nową ulubioną szansą
rzucaj więc kościami do gry i bądź z nową planszą
bo każdy dzień zanosi nas o wytrwałość i wiarę
nie lubi mieć żadnej katastrofy ani nic za karę
bo każdy dzień staje się jakby kolejną nowinką
czy to z plotkami czy z sensacją nie będziesz z złą minką
staraj się więc spełniać ku możliwie swemu
abyś bez błądzenia żył już jak i ku bliźniemu
zawsze masz moc i nową siłę na wytężone najlepsze
wygrywaj więc jak pyszne danie i sól z pieprzem
6. Dawid Motyka — diamentowa twarz
gdy życie nie chce cię wyrozpieszczać
stań oko w oko z tym co ma do powiedzenia
to nowa szansa nowa twarz
która się w wzgardliwie jedynie zmienia
gdy życie nie chce ci dać prezentu
a ty ciągle tak stajesz na głowie
bądź silnym jak z diamentu
i powtarzaj jestem coś wart to ciągle sobie
bo gdy życie nie zechce cię umilić
oddaj się chwili
aby nosiła cię na piedestale
z gwiazd i chwale
a gdy życia zacznie ci brakować
nie tylko pracą czuj to co pielęgnować
bo te chwile odpoczywane
są najbardziej potrzebnie postrzegane
7. Dawid Motyka — skamieniały
gdy gra muzyka i wszystko się zapieka
organy chcą wyrzucić z siebie grząską toń
płaszcz z swetrem się ciągle biadą zwleka
dopływa do szerokich ulicznych pustynnych dłoń
ta era znienacka się zapiera
piszczy dnem z własnego musu co to przez ego
cholera już mnie wielce tak poniewiera
do serca złote liście się tną co to jest w lewo
wydają góry purpurowe brzmienie
i ołowianym losem tną swe wyżyny
waleczność się ze sobą rwie po niczyim lesie
stukając jak armata w te ciągłe miny
ukrywa się szturmem los sponiewieranych
chwalebna cisza napaja smutkiem swój gniew
bożyszczem jest już ten typ rozeznany
promieni gdy głuchy skamieniały niczyi latarni śpiew
pokrywa bałwochwalna zamienia się w rytm
dociera do granic swych pustych możliwości
pantera zabiera swoją jasną zgubę w tonącą myśl
uwiera skąpymi baletami z uścisłości
gdzie grzmi struktura i pada się w woń
Chimera obumiera w swej litej naturze
a serce dotyka swą miłą do zera skroń
wszystko zakrywa płaszcz w swej dzikiej chmurze
dlatego walcz mieczem o stół i o gwóźdź
aby radosnym to słonko powlekało
za bardzo się burzy ten mocny ruszt
co spocznie jedynie stęchliźnie zabrało
i wiara nadzieja i miłość chce
dotykać anielskiego roztropnego człowieka
bo rozkosz za bardzo się budzi tłem
zaczyna powoli dotykać się nocna powieka
8. Dawid Motyka — zmierzch na dłoniach
jak kwiat Orchidei który nie więdnie bo czuje cud boskości
tak ptak Słowiański leci obłędnie w swej doskonałości
jak liść brzozy co spocznie na swym nocnym wersalu
tak drzewo radości popłynie do wiosennego balu
gdy tęcza zahaczy o pojezierza na Mazurach
zabłyśnie swym promieniem o zboża w nizinnych Wzgórzach
jak wiatr co pędzi z wielką ochotą porywczości
tak świat zabarwia się z poranną kawą swej skłonności
gdzie schody idą do swoich pól na piedestale
tych malowniczych wiślanych gór co płoną stale
tak łuna co w gwiazdy wleci już jest na swym niebie
obłoki nam światłem świecą dotykają jedynie siebie
…[ciepłem stroń matczyna zaraza
owianych tajemnicą to wieczna zmaza
bo drętwy zgiełk otacza się w niechcianych chmurach
a stronniczy śpiew zatacza w murach
wielkie to pastwiska w urodzajnym lecie
gdy wiara i miłość się dobrze wiedzie
wielkie to śpiewy akwarelowe
gdy pańskim słowem wystaje w mowę]
jak słońce co gorzką łzą zapłacze
ten świat plącze się niebiańskim chlebem ja go haczę
jak złota rybka co słono słodko lubi zatańczyć
a mama swe dziecię chce aby sobie niańczyć
jak parasolem otwieram swe ludzkie wrota
do drzwi które wypowiem brzmi sobie ta słota
jak dach nad drzewem koroną się to czai
kocham te łąki co wolno o sarnę odwiedza swój gaj
9. Dawid Motyka — ostoją miłości
miłość jest odblaskiem naszej czułości
darem nieba dla swej wdzięczności
jest poebą spadających gwiazd
nieboskłonem, który ciągle raczy nas
miłość jest lekarstwem do wszystkiego
ozdobą światła dla życia lepszego
jest podaną na dłoni szlachetnością
więcej nadprzyrodzoną okazałością
miłość daje duże życiowe skrzydła
aby się nigdy nikomu nie zbrzydła
daje poczucie wielkiej obecności
dlatego umacnia się w swej zwięzłości
miłość nigdy nie zawiedzie
choćby była w dużej życia biedzie
miłość się zawsze sama obroni
tylko do siebie trzeba ją omieszkać niczym do dłoni
szczera miłość nie trzyma nas na smyczy
nie ma, że się z nami policzy
ona wszystko zrozumie, przeczeka
ubarwia jedynie człowieka
największym dla nas spełnieniem
jest miłować z własnym marzeniem
to dwie siły się umacniające
świecące niczym pieszczotliwe słońce
…[gdzie słowem wspomniane miłości
wtrącają się z bezduszności
to miłość zaczyna kamienieć
tracąc swój blask i rumieniec
gdzie miłość godzi w bliźniego
zło zamiast radość szerzy się jego
bo nie ma już słusznej racji
bytu i miłosiernej demokracji]
dlatego miłość trzeba pielęgnować
jak lazur i złoto ciągle próbować
ona otwiera wszystkie drzwi na oścież
podnosi do góry zaspany kołnierz
kochaj jak tylko już możesz
tym sobie na pewno pomożesz
opieka obopólna w miłości jest najlepsza
każdy na nią dlatego ciągle czeka