E-book
7.88
drukowana A5
23.15
Moja droga życia VII

Bezpłatny fragment - Moja droga życia VII

sercem usłane


Objętość:
69 str.
ISBN:
978-83-8440-209-2
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 23.15

1. Dawid Motyka — idą święta

na niebie już pierwsza gwiazdka jasno świeci

a cieszą się na nią te wszystkie małe dzieci

zwiastuje to przyjście naszego króla zbawiciela

pana, Syna Bożego, Mesjasza i odkupiciela


mama przygotowała nam dwanaście potraw

będzie wigilia wiec się dziś popraw

będzie opłatek ten biały chleb dzielony

i potem wizyta księdza dom pokropiony


choinka świeci swym jasnym blaskiem z nieba

ozdóbek nam tu jedynie potrzeba

a pod choinką prezentów wielgachna moc

śpiewać będziemy kolędy po późną noc


nasze grzechy zostaną już odkupione

przez to narodzenie świata w chwałę wywyższone

wszędzie ten uśmiech i miła rodzina

świątecznie świeci już cała ta nasza gmina

2. Dawid Motyka — przy tym wigilijnym stole

w tą noc białe chmury na niebie roztoczyły swój śpiew

idą trzej królowie będzie budzić się nam z koron drzew

będzie się nam syn to teraz rodził

syn odkupienia co w duszy światłem brodził


będzie pierwsza gwiazdka już świeciła

duch prezentów w mirrę pomnożyła

będzie wigilia pełna zaś emocji

świat ozdobą dzieli się gdyż jesteśmy teraz mocni


czy pan Jezus już się cieszy

na myśl o swym dniu któż pobieży

on w Betlejem jest już w swoim żłobie

kolędować będziemy teraz sobie


i podzielimy się opłatkiem świętym

w miłości życzeń czynem tchniętym

będzie stół to pełen tych wdzięczności

wiele dań tu jest między innymi i ta ryba co bez ości


hej kolęda kolęda

nasz syn Jezus nam życie śniade da

hej kolęda wiary Boży łyk

to nadziei wianek zwykł


____

Wszystkiego najlepszego kochani

zdrowia, szczęścia i dużo miłości

niech się wam spełnią wszystkie marzenia!

3. Dawid Motyka — na nowy rok [zdrówko] cmok

nowy rok już nastaje

taki prawdziwszy się wydaje

będzie kochał nas swym lepszym życiem

a my z szampana mu upiciem


będzie pieścił nas nową cyferką

białą złotą zaś kołderką

bo gdy zaśnie się w tym nowym roku

zmieni się nam na ożywcze tak po trochu


to dwa tysiące dwudziesty szósty

będzie rokiem aby tłustym

gdyż to nowe spojrzenie jak w tym tańcu w przód do kroku

że aż się ze szczęścia w sylwestra będziemy mieć te łzy w oku


zabawimy się w szaleńczą noc do rana

każda osoba będzie już wygrana

bo to nowe możliwości się kłaniają

na ten nowy rok życzenia same się składają


kto w tym nowym roku ma postanowienia

świat mu się w końcu wyzmienia

bo to nowe w liczbie większe nam przybędzie

wierzmy, że to będzie świetniej wszędzie


____

Najlepszego kochani! Niech się wam darzy w tym nowym roku!

oby był lepszy jak poprzedni <3

4. Dawid Motyka — na Mikołaja i święta już jest bliski czas

ah Mikołaj nasz kochany dziś w nocy szóstego odwiedza nas

cały wypchany w prezenty szykuje nadzwyczajny czas

chce aby nas z reniferami z prezentem wystrzałowym zaskoczyć

a kominkiem coś pod poduszkę do skarpety aby włożyć


dwudziestego czwartego mama na wigilię przygotuje potraw dwanaście

ta choinka zaświeci znów bombkami ze snu nim sobie zaśnie

ja poczekam na narodziny naszego wielkiego syna

i będzie z nami kolędować w domu moja cała rodzina


tak każdy z nas zaśpiewa:

hej kolęda kolęda

trzej królowie idą z białą gwiazdką na

na pasterkę z Bożym królem

zaś przy stole złożymy sobie życzenia

ja was tulę


hej kolęda kolęda

czas radości Bóg nam da

na podwórzu biały sypie śnieg

Bóg nam prawdę o miłości rzekł


jeszcze jest czas aby przygotować się

czas świąt to każdy na nie czeka, o nich z nas wie

to radości wielkie pocieszenie

nasze to czekane w żłobie leży a zbawienie


___

życzę wam pięknych prezentów,

dużo miłości i radości.

5. Dawid Motyka — żyj abyś w świetle swoim tkwij

mam dla ciebie kilka nowych rad

abyś dobre życie wiódł i zgadł


żyj bez recepty i dla przyjemności

abyś wiele dobrego wnosił i się nigdy nie złościł

żyj jak ci marsza kiszki głodne zaśpiewają

ażeby wszyscy od ciebie w końcu to lepiej się mają


żyj aby każdy jak cudowny był to dzień nowy

zdobywany od serca do cierpliwej głowy

żyj aby każda chwila była już a tylko wyjątkowa

czuj się silniejszy jak ta ludzka zawiść i odmowa


żyj aby nowy dzień nie był niczym zmarnowany

abyś był dalej w swym celu mocno znany

żyj aby praca ciebie na rękach ponosiła i nakarmiła

dawaj z siebie więc wszystko aby w ciebie ludzkość wierzyła


żyj jak potrafisz najładniej i najtrafniej

noś się zawsze do swego celu aby zgrabniej

żyj aby spełnienie było zawsze jako oczywiste

napełniaj więc torfem te donice aby kwiaty rosły błyszne


bo każdy dzień jest nowym przykładem

jak zdobyć świat z namacalnie wyczekanym układem

bo każdy dzień jest nową ulubioną szansą

rzucaj więc kościami do gry i bądź z nową planszą


bo każdy dzień zanosi nas o wytrwałość i wiarę

nie lubi mieć żadnej katastrofy ani nic za karę

bo każdy dzień staje się jakby kolejną nowinką

czy to z plotkami czy z sensacją nie będziesz z złą minką


staraj się więc spełniać ku możliwie swemu

abyś bez błądzenia żył już jak i ku bliźniemu

zawsze masz moc i nową siłę na wytężone najlepsze

wygrywaj więc jak pyszne danie i sól z pieprzem

6. Dawid Motyka — diamentowa twarz

gdy życie nie chce cię wyrozpieszczać

stań oko w oko z tym co ma do powiedzenia

to nowa szansa nowa twarz

która się w wzgardliwie jedynie zmienia


gdy życie nie chce ci dać prezentu

a ty ciągle tak stajesz na głowie

bądź silnym jak z diamentu

i powtarzaj jestem coś wart to ciągle sobie


bo gdy życie nie zechce cię umilić

oddaj się chwili

aby nosiła cię na piedestale

z gwiazd i chwale


a gdy życia zacznie ci brakować

nie tylko pracą czuj to co pielęgnować

bo te chwile odpoczywane

są najbardziej potrzebnie postrzegane

7. Dawid Motyka — skamieniały

gdy gra muzyka i wszystko się zapieka

organy chcą wyrzucić z siebie grząską toń

płaszcz z swetrem się ciągle biadą zwleka

dopływa do szerokich ulicznych pustynnych dłoń


ta era znienacka się zapiera

piszczy dnem z własnego musu co to przez ego

cholera już mnie wielce tak poniewiera

do serca złote liście się tną co to jest w lewo


wydają góry purpurowe brzmienie

i ołowianym losem tną swe wyżyny

waleczność się ze sobą rwie po niczyim lesie

stukając jak armata w te ciągłe miny


ukrywa się szturmem los sponiewieranych

chwalebna cisza napaja smutkiem swój gniew

bożyszczem jest już ten typ rozeznany

promieni gdy głuchy skamieniały niczyi latarni śpiew


pokrywa bałwochwalna zamienia się w rytm

dociera do granic swych pustych możliwości

pantera zabiera swoją jasną zgubę w tonącą myśl

uwiera skąpymi baletami z uścisłości


gdzie grzmi struktura i pada się w woń

Chimera obumiera w swej litej naturze

a serce dotyka swą miłą do zera skroń

wszystko zakrywa płaszcz w swej dzikiej chmurze


dlatego walcz mieczem o stół i o gwóźdź

aby radosnym to słonko powlekało

za bardzo się burzy ten mocny ruszt

co spocznie jedynie stęchliźnie zabrało


i wiara nadzieja i miłość chce

dotykać anielskiego roztropnego człowieka

bo rozkosz za bardzo się budzi tłem

zaczyna powoli dotykać się nocna powieka

8. Dawid Motyka — zmierzch na dłoniach

jak kwiat Orchidei który nie więdnie bo czuje cud boskości

tak ptak Słowiański leci obłędnie w swej doskonałości

jak liść brzozy co spocznie na swym nocnym wersalu

tak drzewo radości popłynie do wiosennego balu


gdy tęcza zahaczy o pojezierza na Mazurach

zabłyśnie swym promieniem o zboża w nizinnych Wzgórzach

jak wiatr co pędzi z wielką ochotą porywczości

tak świat zabarwia się z poranną kawą swej skłonności


gdzie schody idą do swoich pól na piedestale

tych malowniczych wiślanych gór co płoną stale

tak łuna co w gwiazdy wleci już jest na swym niebie

obłoki nam światłem świecą dotykają jedynie siebie


…[ciepłem stroń matczyna zaraza

owianych tajemnicą to wieczna zmaza

bo drętwy zgiełk otacza się w niechcianych chmurach

a stronniczy śpiew zatacza w murach


wielkie to pastwiska w urodzajnym lecie

gdy wiara i miłość się dobrze wiedzie

wielkie to śpiewy akwarelowe

gdy pańskim słowem wystaje w mowę]


jak słońce co gorzką łzą zapłacze

ten świat plącze się niebiańskim chlebem ja go haczę

jak złota rybka co słono słodko lubi zatańczyć

a mama swe dziecię chce aby sobie niańczyć


jak parasolem otwieram swe ludzkie wrota

do drzwi które wypowiem brzmi sobie ta słota

jak dach nad drzewem koroną się to czai

kocham te łąki co wolno o sarnę odwiedza swój gaj

9. Dawid Motyka — ostoją miłości

miłość jest odblaskiem naszej czułości

darem nieba dla swej wdzięczności

jest poebą spadających gwiazd

nieboskłonem, który ciągle raczy nas


miłość jest lekarstwem do wszystkiego

ozdobą światła dla życia lepszego

jest podaną na dłoni szlachetnością

więcej nadprzyrodzoną okazałością


miłość daje duże życiowe skrzydła

aby się nigdy nikomu nie zbrzydła

daje poczucie wielkiej obecności

dlatego umacnia się w swej zwięzłości


miłość nigdy nie zawiedzie

choćby była w dużej życia biedzie

miłość się zawsze sama obroni

tylko do siebie trzeba ją omieszkać niczym do dłoni


szczera miłość nie trzyma nas na smyczy

nie ma, że się z nami policzy

ona wszystko zrozumie, przeczeka

ubarwia jedynie człowieka


największym dla nas spełnieniem

jest miłować z własnym marzeniem

to dwie siły się umacniające

świecące niczym pieszczotliwe słońce


…[gdzie słowem wspomniane miłości

wtrącają się z bezduszności

to miłość zaczyna kamienieć

tracąc swój blask i rumieniec


gdzie miłość godzi w bliźniego

zło zamiast radość szerzy się jego

bo nie ma już słusznej racji

bytu i miłosiernej demokracji]


dlatego miłość trzeba pielęgnować

jak lazur i złoto ciągle próbować

ona otwiera wszystkie drzwi na oścież

podnosi do góry zaspany kołnierz


kochaj jak tylko już możesz

tym sobie na pewno pomożesz

opieka obopólna w miłości jest najlepsza

każdy na nią dlatego ciągle czeka


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 7.88
drukowana A5
za 23.15