E-book
15.75
drukowana A5
29.81
Moja droga życia VI

Bezpłatny fragment - Moja droga życia VI

Pomalowanymi marzeniami


Objętość:
60 str.
ISBN:
978-83-8467-742-1
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 29.81

1. Dawid Motyka — Ogień który ugasić trzeba

Gromki płomień na niebie nagle się rozpostarł,

Oto słońcem taternik pośród grani nastał.

Mierzył krokiem bezdroża, padoły i szczyty,

Władca górskich przestrzeni, w swej roli spowity.


Złoty mazur w dolinie cichutko mi śpiewa,

Każą chwytać dłońmi blady cień od drzewa.

Każą wiatry powstrzymać, co na turniach kłębią,

I piąć się ku górze, nad rzeczną głębią.


Bo jesieni już dosyć, jej chmurnego cienia,

Gdy się złoty gość w blasku purpury promienia.

Wszystkie liście dokoła zbladły i wygasły,

A mnie w głowie rubiny wiśniówki rozbłysły.


Tra-ta-ta-taj, wiśniowych sadów gaj!

Kto spocznie w tych dolinach, utoniewszy w mroku,

W malinowy chruśniak zmieni się o zmroku.

Tra-ta-ta-taj, nektaru z wiśni daj!

By ciepło nas rozgrzało w mroźne, głuche noce,

By każda pora roku mnożyła owoce.

Tra-ta-ta-taj, niechaj przyjdzie maj,

Niechaj kwiecie wyrośnie w żywiołów zamęcie.

Tra-ta-ta-taj, w cudownym zachwycie,

Bym Polskę przewędrował, wielbiąc polskie życie!

2. Dawid Motyka — Wszystkich świętych

Listopad przyszedł, pierwszy dzień nastaje,

Wszystkich Świętych otwiera niebios gaje.

Dzień Zaduszny tuż za nim kroczy cicho,

Gdy ziemskie troski i niepokoje ucichną.

Niesiemy znicze, chryzantem kobierce,

By w dżemie zadusznym ukoić swe serce.


W cichej modlitwie słowa splatamy,

O losach świata cicho rozmawiamy.

Wspomnienie bliskich w pamięci wciąż żyje,

Choć ból po stracie w piersi mocno bije,

A polski orzeł w locie swym ogłasza,

Jak wielka pustka serca nam rozprasza.


Oto jest siła wiecznego spoiwa,

Która na grobach tradycją ożywa.

Ostatnie staranie człowieczego rodu,

Nad mogiłą pełną wieczności i chłodu.

Spoczął tu ktoś, kogo kochamy nad życie,

Z kim dziś w swej duszy rozmawiamy skrycie.


Zostaw jeszcze znicz na ciche odchodne,

By serce było wspomnień wiecznie głodne.

Wiatr zżółkłe liście z marmuru porywa,

W ten czas zadumy pamięć nas wzywa.

Tyś bliski sercu, choć ziemski czas zgasł,

Jak czcigodny brat stoisz pośród nas.


Amen, Alleluja, modlitwa skończona,

Wdzięczność i kwiaty przyjęła ta strona.

By w nowym roku, w niebiańskiej domenie,

Ten, kogo nie ma, odnalazł zbawienie.

Niech czysta jasność w czyśćcu go nie trzyma,

Lecz w niebie mocniejsza tli się w nim chwila.

3. Dawid Motyka — Mocnych zdarzeń

Biały gwóźdź wolno na dno morza spływa,

Gdy koniunktury jasna gwiazda błyska.

Żywe tło pejzaż górski nam przyzywa,

Światłem olśniewa z głębi swego lśniska.


Krzyż ponad berłem, jasną chwałą lśniącym,

Pogardza łomem i kilofem w dłoni.

Jakże ten widok głodem był palącym,

Gdy szyderski żłobek ze snu nas wygoni.


Daj, licho, daj, uczyń nas łaskawy,

Głęboki czaru jasnej, ustnej kawy!

Daj, gardzielu, daj, pośród dzikiej wrzawy,

Winnej, obfitej i zielonej mrawy!

Kraj, krajalnico, tnij cienie dokoła,

Ostrzem kamieniołom z mroków wydobądź.

Niech czysta burza w nocną wieczność woła,

By nocą wzgardzoną nigdy więcej nie być!

4. Dawid Motyka — Ta moja róża

Róża, ach róża, w tańcu bieli płonie,

Goniąc leśnego wiatru swawolne powiewy.

Pędzi pospiesznie w otwarte me dłonie,

Szląc zapytania w szelestach przez krzewy.


Róża czerwona, ta wielka, w rozkwicie,

Pragnie całunem swym kogoś obdarzyć.

W słodkich czekoladkach zamknąć całe życie,

I zakochane serce szczodrze ugościć.


Róże barwne niczym tęczy burza,

Co tchnieniem niebios w naturze swej lśnią,

Zapachem pięknym snu chwile wydłuża,

Gdy moje dłonie w zachwycie je rwą.

Niechaj obrodzą w miłosnym flakonie,

Pijąc morską wodę, co w sercu nam płonie.


Wszystkie te róże mocno w dłoni trzymam,

W jaskrawych barwach Twój obraz wydając.

By każdy poznał, jak piękna to chwila,

Gdy lekkie płatki drżą, wiatr wyprzedzając.

Jesteście dniem pełnym jasnego płomienia,

Choć nazajutrz kolec ból w ranie podsyca.

W serdecznym całunku, co zmysły odmienia,

Słodkim jak wino, co serce zachwyca.

5. Dawid Motyka — Moja kochana

Szukam cię w płatkach kwitnącego świata,

Gdzie pośród łąk i tulipanów wianka,

Żadna zła chmura nad nami nie lata,

A w sercu czysta budzi się sielanka.

Szukam cię w liściach, co jesienią złotą

Zmieniają świat mój z tęsknotą i cnotą.


Chciałbym cię ujrzeć, jak idziesz w pokorze,

Cicha i grzeczna przez mgły oraz chłody.

Jak ten liść jasny, co w leśnym odorze

Pada pod drzewem na chleb dla ochłody.

Przyjdź, ukoj serce, co w tęsknocie płonie,

I złóż bezpiecznie w moje ciepłe dłonie.


Szukam cię w błyskach piorunów i burzy,

Tam, gdzie w trudach tańczą wichru tany.

Gdzie cię parasol ku górze wynurzy,

W przestwór powietrza, żalem rozkołysany.

Czekam na ciebie w tym wiatru powiewie,

Ukryty w ciszy, w miłosnym zarzewie.


Bo tyś miłością mojego żywota,

Dobrem najczystszym i serca muzyką.

W tobie zamknięta tkwi niebios prostota,

Która jest moją jedyną logiką.

Jesteś mi darem nad ziemskie spowicie,

W zimie na nowo tchniesz w rękawic szycie.

6. Dawid Motyka — W mych marzeniach

Na włosach mola jasny świat się śmieje,

Gdy wędrowiec marzy, patrząc w dawne lata.

Choć stary trudem, wciąż ma tę nadzieję,

Gdy w cichym wietrze myśl jego zaplata.

Czeka na powiew i na to spojrzenie,

Aż ktoś nadejdzie, niosąc ukojenie.


W otwartych dłoniach słodkie ciepło miodu,

Gdy złoty chłopiec tańczy pośród nocy.

Nutami spływa w serca pełne chłodu,

By zmienić świat ten mocą swej pomocy.

Pragnie na nowo rodzić czyste życie,

Bym nowym losem zachwycił się skrycie.


Noś się, szumiący potężny lesie,

Za miłe wejrzenia wdzięczność serca wnoś!

Niech ludzka miłość w nowe strony niesie,

Bo bez niej świat nasz porzuci nas na coś.

Przekroczmy granice ziemskiego marzenia,

Bez tego jesteśmy zdani na zatracenia.


Noś się, pański borze, w zielonej koronie,

Niechaj cię wiatru wielka siła niesie.

By wieczne dobro chwyciło nas za dłonie,

A jasne słońce śmiało się w tym lesie.

Niech promień ciepła na twarzach zaświta,

Gdy nowa jutrzenka z nadzieją nas wita.

7. Dawid Motyka — Nasza biało czerwona

Nigdy nie zapomnij, skąd twój ród pochodzi,

Gdzie siła i męstwo w sercu się rodzi.

To duma i honor, ambicji nadanie,

Żem Polakiem zrodzon — tak moim zostanie.

W tej ziemi wyrosłem, w jej cieniu chowałem,

I wierny jej barwom na zawsze zostałem.


Polsko nasza święta, z niebios cię osłania

Orzeł biały, symbol wolnego trwania.

On naszym marzeniem i drogą w przestrzeni,

Gdzie szlak biało-czerwony w słońcu się mieni.

Od wieków stoimy po tej samej stronie,

Tą wiernością ojców dziś ciebie obronię.


Walcz o sprawę swoją i o swoich bliskich,

Nie wpuszczaj do serca ludzi obcych, śliskich.

Tych, co chcą żerować na twoim wcieleniu,

Pamiętaj, że dobro trwa w czystym tworzeniu.

Bądź silny jak granit, stawiaj czoła burzy,

Niech prawda i prawość w życiu ci posłuży.


Ogień, wieczne życie, miłość i namiętność,

To cisza spokoju oraz serca wdzięczność.

Oto nasza flaga, w bieli i szkarłacie,

Którą dziś na masztach z dumą wywieszacie.

Na drzewcu wolności wysoko wzniesiona,

Nigdy przez wichury nie będzie złamana.


Połączmy swe siły, gdy los nas doświadcza,

Gdy obca potęga krwawe kręgi zatacza.

Niechaj nas nie trwoży żaden cios z oddali,

Bo myśmy w jedności potęgę wykluli.

Tworzymy tę siłę, ogromną i żywą,

O którą prosiłem modlitwą żarliwą.


Polska, nasza Polska, w walce nieugięta,

Niechaj Pan Bóg o nas w swej łasce pamięta.

Jako naród wielki na świat przychodzimy,

Gdy krwią oraz trudem winy odkupimy.

Niech chwała przodków w tym hymnie ożywa,

Gdy nowa jutrzenka wolności dopływa.

8. Dawid Motyka — Gdzie jesteś

Twych cudnych oczu nieziemski blask płonie,

Gdzie spiętrzonego morza zapach woła.

Wkracza ma myśl w przeznaczenia dłonie,

Od lśniących włosów aż po złote zioła.


Twa smukła postać nad ziemskie ustronie,

Szaty się na niej zgrabnie układają.

Biała firanka wisi na nieboskłonie,

Gdy gruchające gołębie nam sprzyjają.


Czyś ty aniołem, co z niebios spłynęła?

Czyś jest motylem w ogrodzie miłości?

Czy pieśnią słowika, co serce dotknęła?

Czy morskim pejzażem w nieskończoności?

Możeś malarzem z zaginionej dali,

Co słońcem miasto w oddali podpali?


Gdzie jesteś, piękności z mojego marzenia,

Którą na kartkach rysowałem co dzień?

Gdzie przeurocza gwiazdo ocalenia,

Którą kochałem w głuchej, nocnej chłodzie?


Miłość szła wiernie za moim spojrzeniem,

Lecz ciebie nie ma, pusta przestrzeń ziewa.

Zostałem sam z bolesnym okaleczeniem,

Gdy wiatr utęsknienia w gałęziach rozwiewa.

Wiem, że do ciebie dotrzeć się nie da.


Pisałem wiersze z nadzieją miłości,

Aż wszystko umknęło w przeszłości odmęty.

Pisałem z cierpienia, z głębokiej żałości,

Lecz tyś nie wróciła w ten świat zapomniany.

9. Dawid Motyka — Twoja droga

Długi podarunek drogą do cię zmierza,

Oto sam Mikołaj szuka cię po niebie.

Chce w miłości mocno serce twe zawierzyć,

Czułością radosną obdarować ciebie.


To ona nadchodzi, w walce nieugięta,

Która szła szlakami, losem odmieniona.

Przez całe swe życie, czysta i święta,

Szykowała serce, by paść w twe ramiona.

By być twoją na zawsze, mój drogi kolego,

I nie pragnąć w świecie już niczego innego.


Już wkrótce doznasz tej czystej miłości,

Co w wielkiej pokorze i powściągliwości,

Spłynie prosto z serca, które cię wybrało,

I nad wyraz mocno ciebie pokochało.

10. Dawid Motyka — Nietuzinkowa noc

Nazajutrz, gdy świt firmamentu zaświta,

Majstersztyk poezji w krynicy zawita.

Poniesie go światem pieśń pełna wdzięczności,

Co tak wiele prawdy do serca przynosi.


Przeniesie nas w krainę miłości bez końca,

Gdzie nieskazitelność lśni w promieniach słońca.

Budzi go ze snu tylko wędrowny wiatr z oddali,

Co na rozstaju dróg braterski ogień zapali.


Chodzimy wesoło w tym życia korowodzie,

Choć cicha łza tęsknoty błyszczy w rannej wodzie.

Krzyczy nam szeptem, że to chwila jedyna,

Gdy wędrowny czas w dali swe drogi zagina.


Bo można jeszcze wyjść naprzeciw przeznaczeniu,

Świecić jasnym słońcem w ludzkim zatraceniu.

Gdzie złote słoneczniki malują się w bramach,

A w lesie grzyby rosną na prastarych pniach.

11. Dawid Motyka — Tyś moja ukochana

Choć raz chciałbym ukochać twe serce i dłonie,

Moja rozkoszy, co w niebios cudownych lśni tronie.

Choć raz chciałbym ust twoich dotknąć w uniesieniu,

W doniosłym, miłosnym, najczystszym spojrzeniu.

Choć raz na rękach cię ponieść przez świata bezdroża,

I wznieść niczym toast wdzięczności u łoża.

Choć raz zapragnąć twych nóg smukłych, powiewnych,

By stać się aniołem w twych snach przedziwnych.


Bo tyś jest pejzażem na mym błogostanie,

Niechże się cud ten przed nami dziś stanie!

Jesteś zbawienną troską o me kruche życie,

Tak bardzo cię kocham, tak wielbię cię skrycie.

Bliska już jesteś całemu mojemu istnieniu,

Będę cię nosił w swej duszy, w wieczności promieniu.

Boś ty lilii kwiatem z najczystszego raju,

Najmocniej na świecie kocham cię w twym kraju.


To Polska i Niemcy, dwa światy wsławione,

Nadzwyczajną miłością w tym wierszu zdobione.

Te dwie krainy, tak sercu drogie i znane,

Są w swej potędze na zawsze ze sobą zlane.

12. Dawid Motyka — Na zawsze mocniejsi

Gdyby tak ludzie do siebie się śmiali,

Nie byliby w duszach ubodzy i mali.

Bo gdyby każdy darował miłością,

Zniknęłoby zło wraz z ludzką podłością.


Gdybyśmy siebie tak wdzięcznie pielęgnowali,

Wzajemną opieką w trudach otaczali,

Ażeby brat z bratem zawalczył o siebie,

Nastałby czas, co znaczy być w niebie.


Gdyby człowiek człowiekowi drogi utorował,

Byłby jak diament, co siłę swą chował.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 29.81