E-book
15.75
drukowana A5
46.86
Moja droga życia V

Bezpłatny fragment - Moja droga życia V

Nadal śnię


Objętość:
168 str.
ISBN:
978-83-8467-741-4
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 46.86

1. Dawid Motyka — Kocham cię, Lilio

Będę cię stroił w pierwsze przebiśniegi,

wpleciemy miłość w mroźne zimy śniegi.

Będę cię ubierał w białe kwiaty lilii,

byśmy w swych oczach czystość ugościli.


Będę cię kochał o poranku, za dnia,

niech cię otuli wielka miłość moja.

Będę cię miłował po wieczności kres,

w troskliwym sercu tuląc każdą z łez.


Będę cię prosił o najczulsze słowa,

w moich namowach będziesz się chowała.

W szatę czystości mocno cię owinę,

by śpiewać pieśń o tobie w tę godzinę.


Będę cię miewał w dobroci i wierze,

w mojej skromności ugoszczę cię szczerze.

Aby wyciągnięte, czułe nasze dłonie

splotły się pięknie w żywe, pąsowe piwonie.


Na chwałę świata i na wspólną radość,

by spełnić dziecka naszego tożsamość.


Będę cię ogrzewał przed całego świata chłodem,

miłości tarczą osłonię przed lodem.

By czułe spojrzenia, co w sercu się kryją,

przygarnęły duszę, która tęskni za swą liliją.


Bo kocham cię najmocniej, najszczerzej na ziemi,

pragnę kosztować miłości, co życie nam zmieni.

Pragnę cię szeptać, wielbić całym sobą

i lilii czystością otulać się z tobą.

2. Dawid Motyka — Kochana Li

Otulasz mnie płatkami świeżych róż,

jak słońce pachniesz pośród młodych zbóż.

Otulasz mnie konwalii słodkim słowem,

w morskich akwenach budzisz miłość na nowo.


Otulasz mnie w białej mewy westchnieniach,

na czułej plaży, w kojących marzeniach.

Otulasz mnie jak piękny światopogląd,

w słońcu na oczy rzucasz czuły dogląd.


Otulasz mnie w tęczy barwnym urodzaju,

w rozkoszy chwil i w kwiecistym maju.

Otulasz mnie w ciepłym pałacu dotyku,

gdzie będę śpiewać i tulić po cichu.


Każdy, kto kroczy drogą do zbawienia,

w walce o ciebie ocala wspomnienia.

W walce, co serca zbliża coraz wyżej,

w czułym muśnięciu, gdy niebo jest bliżej.

3. Dawid Motyka — Idylla, — co serce puka

Powiedzcie mi, jasne gwiazdy na niebie,

która z was najpierw zachwyci w potrzebie?

Która jest najpiękniejsza na świecie,

gdy nocy mroki nad ziemią plecie?


Czy to te lilie kochanie skrycie,

czy piękne róże, co chłoną życie?

Które deszcz zmywa rzęsistą falą,

gdy się o świcie miłością chwalą?


Który kwiat stanie się moją ozdobą,

a który czystą i Boską trwogą?

Gdzie mocna łodyga kocha korzenie,

a płatek w słońcu znajduje wytchnienie?


*****


Ukochany kwiat rośnie na polach,

czuły przystanek w życiowych niedolach.

Czy to źdźbło trawy dziś nas otacza,

gdy czułość serca ścieżki wyznacza?


Idziemy polaną pełną malw kwitnących,

w zapachu cytrusów i chwil gorących.

Co krok rozbłyska ogień kaczeńca,

pnąc się do góry na wzór jagnięca.


I lilii kwiat już słonko wita,

czerwony ptak o ziarenko pyta.

Czy to jest biała róża jedyna,

czy żółta, z którą się ból zaczyna?


Bo wielbię wszystko, co płonie zbożem,

olśniewa mocą i wielkim Pomorzem.

To dary losu, dary spojrzenia,

bez nich na świecie miłości nie ma.


*****


Na na na, szukam cię w ziemi i w niebie,

na na na, pragnę wciąż patrzeć na ciebie.

Na na na, szukam cię w leśnym gąszczu w lecie,

na na na, jesteś mi wszystkim na świecie.


Na na na, szukam miłości bez cienia złości,

na na na, pragnę w tym życiu bliskości.

Na na na, szukam cię wiernie i stale,

byś przybył na koniu w całej swej chwale.


Kawiarenki dziś drzwi otwierają,

ludzie ku sobie serca skłaniają.

Szukają rozmowy w pięknym, czystym tonie,

by wielka miłość spleciono miała dłonie.


Masz dziś ode mnie róż urodzaje,

masz moją miłość, co siłę mi daje.

Masz lilii kwiaty, co kocham nad życie,

witam cię nimi o świata świcie!

4. Dawid Motyka — Choć nie jeden raz

Nasze życie tak szybko i nagle przemija,

wczoraj dziecko i młodość, dziś wieczność ubywa.

Jutro człowiek na starość lekarstwo już spija,

gdy zegar bezlitośnie kolejne dni zbywa.


Pocieszmy się więc pięknie każdym nowym dniem,

jakby był on wyśnionym, najczystszym nam snem.

Spełnijmy swe marzenia, co w sercu głęboko

czekają, by o świcie unieść się wysoko.


Zatrzymajmy na chwilę ten pędzący czas,

zmarszczki przecież poczekać mogą jeszcze raz.

Abyśmy mogli nacieszyć się wspólnie chwilami

z pięknymi, lśniącymi miłością dziewczynami.


Idźmy naprzód odważnie, wciąż tylko przed siebie,

nawet gdyby przyszło żyć w największej biedzie.

Bo nikt za ciebie życia losu nie przeżyje,

choć wróg pod nogi rzuca tylko swe pomyje.


Idź najdalej, jak możesz, przed siebie w nieznane,

aż pomożesz w szczęściu sercom, co złamane.

Bo to jest prosta droga do wnętrza twojego,

do czystego spojrzenia i świata mojego.


Teraz tańcz nieustannie, aż noc całkiem zgaśnie,

aż wokoło polubią się wszyscy i właśnie

tańcz, tańcz do ostatniego, wolnego już tchu,

aż przyjdzie nam się spotkać w moim domu tu.

5. Dawid Motyka — Miłość jest bezkresną krainą

Czym jest miłość? To dar niebiańskiego skłonienia,

wielka dawka rozkoszy i czułego westchnienia.

Ona staje się dumną ozdobą cnót wszystkich,

zmywa brud i przynosi ukojenie bliskich.


Miłość jest niczym trunek bezkresny i złoty,

z jej ust płynie dar wdzięczny, lekarstwo na troski.

Bywa czasem rozterką i chwilą trwogi,

lecz i twarzą matczyną, co wskazuje nam drogi.


Miłość to wielki zbiór wszystkiego dobrego,

odbity w okrągłej twarzy człowieka każdego.

To wciąż roześmiane i jasne oblicze,

gdy niesiesz w swym sercu uczucia nadżycie.

6. Dawid Motyka — Następny czas

Jak jasna łuna na nocnym niebie,

rozświetlasz drzewo, co rośnie we mnie.

Ono dojrzały owoc dziś rodzi,

gdy blask księżyca mrok nocy słodzi.


Jak barwna tęcza na gwiazdozbiorach,

moja chmura mężnieje w tych rolach.

Widzę cię teraz w słońca pościeli,

gdzie moja dusza czystością bieli.


Jak wielka miłość, co kocha szczerze,

w twoim dotyku tak mocno wierzę.

Jak piękny kwiat, co pszczoły przyciąga,

gdy z niego nektar koliber spogląda.


Jak Boży, czysty, niebiański ład,

w który strudzeni wnoszą swój wkład.

Jak Matka Boża, co sił nam udziela,

twe serce dla mnie swą lilię wybiera.


Kochaj mnie, kochaj, miłością otaczaj,

dotykaj dłońmi i nigdy nie zbaczaj.

Przenieś mnie w świetlisty, cudowny świat,

aż na podwórzu zapanuje ład.


I wracaj, wracaj do mnie od nowa,

niech przed rozterką chroni się głowa.

Twe czułe życie odmieni moje,

bądźmy na zawsze już tylko we dwoje.

7. Dawid Motyka — Te róże

Te róże są na świecie najpiękniejsze,

w miłości wielkiej dary najcudowniejsze.

Dojrzałe, dumne, pełne słodkiej mocy,

w ich piękny zapach kroczę pośród nocy.


Te róże są nadzwyczaj wykwintne i śmiałe,

w swojej dojrzałości nad podziw wspaniałe.

Wyrosły z wielkich i cudownych chwał,

by każdy człowiek w sercu je swej duszy miał.


Te róże błyszczą, są cudownie lśniące,

nadzwyczaj urokliwie ku niebu wciąż pnące.

Otwierają bramy do twych oczu lśnienia,

pasują idealnie do twego spojrzenia.


Bo one powstały z twojej wielkiej czułości,

rozkwitają dumnie dla twojej radości.

Są czystą ozdobą głębokiego wczulenia,

najlepszym lekarstwem na wszystkie zmartwienia.


Powiem ci teraz, czym dla róż jest miłość:

to cudny lek na świata całego zawiłość.

Dlatego te kwiaty taką ozdobą dziś są,

a ostre ich kolce dumę na zawsze już tną.

8. Dawid Motyka — Jak w moim niebiosie

Jak jasne gwiazdy na nocnym niebie,

co w tańcu tulą się dziś do siebie.

Gdzie płonie błękit wzburzonych mórz,

braterska miłość spływa ze wzgórz.


Jak białe lilie w moim niebiosie,

ukryte w chmurach i drzew pokłosie.

Jak liść, co cicho opada na dno,

gdy ptaki ku brzegom rumianym mkną.


Jak złota łuna, co z góry świeci,

miłosna komnata dla czystych dzieci.

Jak wielki zbiór tajemniczych małż,

zebranych z deszczowych, zamarłych kałuż.


Jak wielka miara cudnego Boga,

gdy w winie i róży znika ma trwoga.

Jak Boski pył, co na nas spoczywa,

i każda chwila, co w nas odpoczywa.


Tak błogosławię cię dzisiaj najlepiej,

idź śmiało przez życie, coraz powiewniej.

By każda chwila niosła piękny cud,

a chleb powszedni słodził czysty miód.

9. Dawid Motyka — W miłości pomknęła

W gwieździstych wrotach dalekiej ciszy,

gdzieś cichy wiatr gałęzie kołysze.

Ktoś dzisiaj słowa do mnie pisze,

wiersz pełen uczuć serce słyszy.


To moja miła, czuła jedyna,

która swą opowieść tak zaczyna.

Mówiła mi szczerze o tej miłości,

że nie zawiodła się na mej wierności.


Stawała się muzą wielkich poematów,

warta najdroższych na świecie karatów.

W chwilach odzianych w czystą pościel,

tak mocno kocha, chce pięknych niedziel.


O Lili laj, tyś moja miła,

chcę, byś swe skrzydła wreszcie rozbiła.

O Lili laj, najskrytsze sny,

w pięknych ozdobach chwalę twe dni.


O Lili laj, ty piękny kwiecie,

ozdobą moją jesteś na świecie.

O Lili laj, kochana mi,

rozkołysz, rozkołysz wspólne nam dni.


Ciepło przybrało płomienną moc,

taki to los nas złączył w tę noc.

Byś przyszła do mnie w cichym oddaniu,

chcę oddać siebie w tym zakochaniu.


O Lili laj, tyś moja miła,

chcę, byś marzenia swoje spełniła.

O Lili laj, najskrytsze serce mi,

w pięknych ozdobach chwalę twe dni.


O Lili laj, tyś bukiet świeży,

ozdobą jesteś, jak się należy.

O Lili laj, kochana najdrożej mi,

rozkołysz serce, niech miłość brzmi,

przytulę mocno cię w te dni.

10. Dawid Motyka — Z dotyku

Kochaj tak mocno, by każde spojrzenie

było jak czysty diament przez wieki.

By każda rozmowa niosła wytchnienie,

jak piękna pieśń z najdalszej pasieki.

A każdy dotyk i rąk splatanie

było jak czułe, zaklęte muśnięcie,

co w sercach naszych na zawsze zostanie.


Spraw, aby serce w pułapce nie tkwiło,

lecz nowym rytmem dla nas zabiło.

By tryskając blaskiem szczerej miłości,

ożyło znowu w pełnej wolności.


By zniknął lęk i bolesne cienie,

że to jest miłość, co niesie zmartwienie.

I choć bez dźwięku tak się strudziło,

to w czystej ciszy duszę obmyło.

Oczy swe wzniosło ku nieba chmurze,

by królewskim darem rozkwitnąć na górze.

11. Dawid Motyka — Taki to Boży dzban

Z niepocieszonych i surowych skał

czysta i jasna woda dziś wypływa.

By każdy człowiek żywą ochłodę miał,

gdy ziemski upał siły mu ubywa.


Ma w sobie wielką, czystą siłę Boga,

który ją niesie w ramieniu potężnym.

W niej znika z serca wszelka ludzka trwoga,

gdy dar ten spływa ku duszom pragnącym.


Tu tryska życie i prawdy odkrycie,

miłość, co serca na zawsze odmienia.

Tu tryska słońce o jasnym zachwycie,

prowadząc ludzi do nowego snu i wytchnienia.


Tu tryska czyste, niebiańskie spojrzenie,

wianek uroczy pleciony na niebie.

Tu tryska wolność i duchowe schronienie,

silna zagroda w najwyższej potrzebie.


I spijać będziemy tę wodę o świcie,

co w imię Boga niesie nam chrzest święty.

Ona bratersko odmienia nam życie,

karmiąc na czczo ludzki świat niepojęty.

Rozlewa się wszędzie, uderza falą,

w miastach i wioskach, co Pana dziś chwalą.


Śpiewaj, słowiku, o tym wielkim cudzie,

ta woda darem jest w ziemskim trudzie.

Od wieków przez wszystkich wiernie wyczekana,

płynie z czystego dzbana wprost do rąk Pana.

12. Dawid Motyka — Śnij owocnie

Ktoś o mą miłość cicho pyta,

gdy świt różany w oknie świta.

Czy to ta lilia w sercu mknie,

co moim życiem stać się chce?

Czy ten, co piękne niesie róże,

by uciszyć w duszy wielkie burze?


Kto o mnie pyta w nocnej ciszy,

czy lilii kwiat mój szept usłyszy?

Czy to jej wielki, wierny brat,

co tak wspaniale zna ten świat?

Czy miłość, która dystans skraca

i jako piękny owoc wraca?


Kto o mnie wie i czuje to,

że kocham cię na przekór złu?

Czy to ta siła, co serce rwie,

gdy moje oczy widzą twe?

Czy pośpiech, który nas do ołtarza

prowadzi śmiało, bo to się zdarza?


Tak bardzo czule i bez końca

tulę cię w blasku rannym słońca.

I proszę najmocniej o każdej porze:

śnij mi się owocnie w tej nocnej porze.

Bym z każdym nowym, jasnym dniem

wyczekiwał cię jak za pięknym snem.

Bym kochał, błagał i w serce wkładał

czystą miłość, którą będę ci dokładał.

13. Dawid Motyka — Synu Mesjaszu

O Mesjaszu, Synu Izraela,

wspomóż Magdalenę, która Cię wybiera.

Niechaj jej pragnienia, marzenia i troski

ziszczą się, a grzechy zmaże dotyk Boski.

Niech złe skłonności w nicości przepadną,

by mogła cieszyć się duszą nieskazitelną i ładną.


Wybrała wszak Boga, cudownego Jahwe,

Syna Króla miłego, co zwycięża trwogę.

Jedynego Pana, zbawcę świata naszego,

w swej wielkiej miłości nadzwyczaj cichego.


Od teraz niech radość wypełnia jej dni,

by Bogu dziękować za wszystko, co lśni.

Za serce pełne wiary i czystej miłości,

niech chwali Go zawsze w głębokiej wdzięczności.


I ty, Magdaleno, w swej ziemskiej podróży

dotykaj królestwa, co w niebie Mu służy.

Niech cicha pokora mocno cię umacnia,

aż wzrośnie w tobie piękna dusza bratnia.


Niech Duch Boży spocznie na tobie o świcie,

po wszystkie twe dni niech osłania cię w życiu.

Aż w końcu czasu, gdy miną te chwile,

powstaniemy z grobów, zostawiając mogiłę.

Jako bracia i siostry w niebiańskim ogrodzie,

będziemy już razem w wieczności i zgodzie.


Zaznajmy dotyku i łaski od Niego,

stając w obliczu Boga prawdziwego.

Tak bardzo kochamy Pana Jedynego,

Stwórcę wszechświata i życia wiecznego.

14. Dawid Motyka — Chcę być przy tobie

Tyś moim małym, anielskim promykiem,

ja błogosławię dziś tylko twe imię.

Przy tobie mój kwiat lśni jasnym rozkwitem,

niechaj ozdobą ku górze się pnie.


Najczulsze serce we mnie rozpromieniasz,

chronisz przed bólem i leczysz zranienia.

To Boży, czysty powiew uniesienia,

co smutek duszy w wielki zachwyt zmienia.


Więc proś mnie śmiało i tul się do mnie,

bo ja cię kocham szczerze, niezłomnie.

Twój wieczny Dawid, co w każdej chwili

śle ci całusy, byśmy wierni byli.


Bo jesteś moją miłością natchnienia,

najczulszym darem, co świat rozpromienia.

Nosisz się dumnie w moich pięknych snach,

chcę cię wciąż kochać w codziennych dnia mgłach.


Przybywaj do mnie najprędzej, o świcie,

by dać się kochać i dzielić swe życie.

Bo nawet żółty liść jesienią kocha

i do twych nóżek z miłości aż szlocha.

15. Dawid Motyka — Moja miła

Tak bardzo, bardzo mocno kocham cię,

mój lilii kwiecie, w każdy jasny dzień.

Tak bardzo czule dzisiaj cię przyzywam,

przyjdź, moje serce przed tobą odkrywam.


Tak bardzo wzywam cię do miłowania,

do wspólnych chwil i cichego czekania.

By nasza radość, niczym potężny dżin,

wzniosła nas tam, gdzie wielkich mórz lśni płyn.


Niech nikt nie waży się nam dziś urągać,

twój blask ze słońca płynie dookoła.

Bo cichy wietrzyk szepcze już do ucha,

żeś moja na wieki, a dusza cię słucha.

16. Dawid Motyka — Zdrowy sen

Pod wielką, ciemną kopułą nocy,

odziany w ciszę jest świat uroczy.

W powietrzu krąży lilii słodki smak,

gdy miłości twojej wciąż mi brak.


Bo jesteś moją największą radością,

najsłoneczniejszą na świecie miłością.

Jesteś cudownym darem, który Bóg mi dał,

przy tobie już nigdy nie będę się bał.

17. Dawid Motyka — Miłości próg

Ciche dobro wciąż chodzi po kościołach,

tam Pan nad nami cicho kogoś woła.

Szuka na ziemi czystego, dobrego serca,

by nie błąkało się już jak poniewierca.


Chciałby oznajmić mu całą Swą chwałę,

zanosić w niebo serca czyste, białe.

Tam, gdzie czekają najpiękniejsze dary losu,

idźmy więc śmiało za wołaniem Jego głosu.


Bo czyste dobro trzeba w sobie zapieczętować,

dobrym i wiernym sercem świat zwojować.

Zdobywać dumnie najwyższe szczyty Tatr,

kroczyć przed siebie z pięknych, dobrych rat.


I Matka Boża w niebie wiernie czekała,

cały ten świat w szatę miłości dla ciebie przybrała.

By móc doczekać się ciebie, mój kochany,

będziesz odtąd w wielkiej miłości ozdabiany.

18. Dawid Motyka — Matka nasza

W czystym darze miłości pocieszam twe dni,

oddaję ducha radości, co w wierze mej lśni.

To twoja ostoja, bezpieczna i jasna przystań,

zbawienna moc prawdy, w którą mocno uwierzysz.


Przyjdź najczulej do mnie i serce rozkołysz,

rozkołysz w miłości, niech szept mój usłyszysz.

I przyjmij tę błogą, zieloną, niebiańską pastwinę,

by dotrzeć do łąk, co ożywią mą ziemską glinę.


Bo Boża Mateńka jest zawsze radosna,

w czułości matczynej owocna jak wiosna.

Jest najpiękniejszym skarbem na całym tym świecie,

jak czysty dar od Anioła, co miłość nam plecie.


Oj mamo, mamo moja, jedyna i droga,

tyś utęskniona w oddali, gdzie kończy się trwoga.

Tyś panieńska, przeczysta i pełna litości,

co w swym ramieniu tulasz nas do wolności.

19. Dawid Motyka — [nostalgia południa]

I wypłynęła rzeka cicha i daleka,

na jej wezbrany brzeg każdy tu teraz czeka.

Bo gdy krew zastyga, a siano w stogu mruga,

ciepłem gonią konie, noc nadchodzi długa.

Zimowe chłodne dni dotykają dłoni,

gdy ostatni blask lata z zachodem wiatr goni.


***


Idzie szalona, spowita ciszą mgła,

to wiśni pusta, jesienna postura ta.

To listopad na płótnie szarym i przyblakłym,

gdzie okrutny smutek tkwi w liściach zwiędłych, zgasłych.

Rozpłynie się w deszczu pośród zimnych traw,

w oschłych, niczyich pniach, gdzie zamarł dawny staw.

Swobodnie i szybko ciepło stąd ucieka,

aż matczyna pociecha w ciepłej chuście czeka.


Podnieś ten blady, złoty i wilgotny liść,

samotny w naturze jak różańca święta kiść.

Podnieś ten twardy kij, co spadł właśnie z drzewa,

by ziarnu dać schronienie, którego mu trzeba.

Tak, to tutaj, gdzie szara i zmarznięta gleba…


By piękna pogoda w końcu nam dopisała,

taka, jaką wiosna palmo wdziała.

Taka, jak w lecie szumiała zimowa kra,

gdy bocianów błądzenie zamieć ze sobą rwie,

a na rzęsach drży nostalgii samotna łza.


Lecz ziemia wciąż oddycha, wciąż pod mgłą żyje,

w blasku bladego światła swoje oczy myje.

Przykłada chłodne wargi do zmęczonej skroni,

gdy kolorowy wietrzyk niesie spokój z dłoni.


***


Kochaj mnie i wybaczaj, gdy serce się gubi,

gdy idzie krętą drogą, którą tak bardzo lubi.

Niechaj ciało i dusza czystym ogniem płonie,

by serce kochało głodniej — jak matczyne piwonie.

Kochaj mnie bez pamięci i po imieniu nazywaj,

do moich ciasnych wrót każdego dnia przybywaj.

By miłości do pełna stało się poezją,

byśmy żyli w zgodzie z tą pogodą jesienną,

choć tak bardzo piękną, to królewsko wredną.

20. Dawid Motyka — Moje, twoje serce

Bo po to jest serce przepełnione miłością,

by dzielić się z ludźmi czystą, wielką radością.

By odnaleźć w sobie siłę własnego Ja,

kto mieszka na górze, ten miłość już zna.


Bo po to jest serce, od zawsze najważniejsze,

by codzienne uczynki stawały się wierniejsze.

By czułe, spokojne i całuśne dni

splatały się w miłość, co w nas mocno tli.


Bo serce jest skarbem najdroższym ze wszystkiego,

stworzonym do tego, by kochać każdego.

Gdy człowiek z serduszkiem naprawdę pokocha,

wtedy chłodny rozum krzyczy już: wynocha!


Dlatego wciąż kochaj i bywaj tu ładnie,

bo czułe serce życie prowadzi wytrawnie.

Jak złoty liść idący schodami do Boga,

gdzie w miłość zamienia się ziemska ma trwoga.

21. Dawid Motyka — Ona strudzona

Moc mego anioła niesie twe dotyki,

w ciszy gasną dawne, głośne krzyki.

To bliska osoba, czuły, wierny znak,

którego w tym życiu było mi tak brak.

Byśmy w pięknych chwilach rośli uskrzydleni,

jak motyle lekcy, w słońca blask wtuleni.


I odmienił się los, i zmieniło życie,

wielką tajemnicą stało się odkrycie.

Choć czasy są inne, to idzie ku lepszemu,

ciepłe niczym wełna i bliskie każdemu.


I zmieniło się wszystko, nastał nowy dzień,

zniknął piołunowy, dawny nocy cień.

Choć pękła struna, co w gitarze drżała,

i stara pieśń w oddali, w Ameryce przebrzmiała,

to właśnie stąd, z serca, płyną dziś promyki,

jaśniejsze niż gwiazdy, piękniejsze niż krzyki.


Dbaj o zieleń i maj, co w krąg się zieleni,

niechaj Ameryki wiatr los nasz odmieni.

By serce z miłości czule wciąż wzdychało,

a ciepłego słońca w życiu przybywało.

22. Dawid Motyka — W duszy raj

W mojej duszy widać dziś piękne słońce,

horyzont rozświetlił nocy niemy błysk.

Tarcze ciemnych gwiazd, ku górze pnące,

niesie złoty świt, co goni mgły zły pysk.


Płonie dawny kościół, płonie gęsty las,

będąc dla strudzonych schronieniem walecznym.

Płaczą nieme góry i ucieka czas,

czy można się złączyć z aniołem bezpiecznym?


Liczę puste dni i liczę chłodne noce,

serce wdycha martwe, gęste opary mgły.

Gdy na polach płoną tkane z lęku koce,

w oknach roześmiane tańczą ciche łzy.


Choć pełna litość jeszcze nie nastała,

to w bezpieczną stronę kroczy cała wieś.

Bo na niebie czysta miłość zajaśniała,

by spragnionym sercom wielką litość nieść.

23. Dawid Motyka — Jesiennym deszczem

Jesienna mżawka na ziemię nastała,

złocistym liściem błyszczy w poezji dni.

Skruszona, żółta barwa świat przybrała,

w deszczowym tańcu wesoło się tli.


To wielka siła morskiego akwenu,

piorunujących i niebiańskich skał.

By słońce mogło powrócić do tlenu,

niski horyzont deszczu parasol wdał.


Jeszcze w ogrodzie jedno drzewo śpiewa,

ostatni słowik melodię swą niesie.

Bo po jesieni zima do nas zmierza,

mrożąc rękawiczki w uśpionym już lesie.


Trawa jak grzyby z fiołkami urosła,

choć pod powiewem chłodu wiara oschła.

To jest kraina morskiej, wielkiej miłości,

daleka od ziemskich zmartwień oraz złości.


Ty, która do zmian otwierasz dziś drzwi,

w sercu wciąż chabrów zapach z lata tkwi.

Przyzwyczajeni do melancholijnej czułości,

kochamy ten deszcz w naszej prostej skromności.

24. Dawid Motyka — W trudnych chwilach

W srebrzystym blasku księżycowych spraw,

tulisz z czułością zieleń moich traw.

Królewska dumnie niesie się korona,

nie będziesz nigdy już uciemiężona.


Bo ciebie samo wybrało dziś Bóstwo,

najpiękniejszych chwil dając ci mnóstwo.

I nigdy w życiu nie ośmieliłbym się,

by ściągnąć ciebie tam, gdzie mroczne dno tnie.


Dlatego kochaj i przybywaj śmiało,

by serce moje siłę odzyskało.

Odgadnij proszę, co we mnie zepsute,

co było dawniej ostrym drutem skute.


Zmień mnie, ukołysz i całuj bez końca,

jak serce dziecka, co pragnie rano słońca.

Nałóż mi wianek, odsuń ból i cienie,

niechaj na zawsze zniknie utrapienie.

Bo twoja miłość jest wielka, olbrzymia,

jak czysta radość, co przy życiu trzyma.

25. Dawid Motyka — Królową mnie

Jesteś królową i ozdobą nocy,

ku tobie za dnia moje ciało kroczy.

Chcę cię kochać szczerze, uroczy mój świecie,

przybywaj na koniu w najpiękniejszym kłusie.

Niech miłość nas złączy w najgłębszym sojuszu,

byś była jedyną dla mego animuszu.


Bo jesteś ziarnem w moim cichym śnie,

co rzucone na ziemię, silnie w górę lgnie.

Gdy krzyczę z całych sił, że mocno kocham cię,

wiem, jak bez ciebie marnie życie mknie.


Tyś jest królową wszystkich moich dni,

najczulszą gwiazdą, jaka w życiu lśni.

Jesteś podwodnym, głębokim kochaniem,

najskrytszym sercem — niechaj tak się stanie.


Daj mi to dziecko, upragniony cud,

bym kochał je mocno, dzieląc ziemski trud.

Chcę je na rękach nosić przez te lata,

wywyższać w pieśniach do samego świata.


Daj córkę i syna, niech nam kwitnie maj,

bo ta czuła dwójka to życiowy raj.

Wtedy we troje wielką siłę stworzymy,

gdy pędzlem miłości świat ten odmienimy.

26. Dawid Motyka — Strudzeni

To koniec marzeń o moim dawnym śnie,

czy to ta zjawa? Ja dzisiaj dobrze wiem.

To wielki sprawdzian dla mego istnienia,

gdy wokół pustka i tak bardzo cię nie ma.


Kto wiernie kroczy Bożymi drogami,

ten się nie trudzi grzesznymi myślami.

To on zdobywa ten cenny, dany czas,

by wszelki niepokój wokoło umilkł wraz.


Spojrzyj więc teraz na mego człowieka,

on z utęsknieniem na ciebie wciąż czeka.

To on unosi z ziemi złoty liść,

by czystą drogą do ciebie znowu iść.

27. Dawid Motyka — Śnieżne diamenty

Olśniewające są zimowe śniegu diamenty,

ukryte w bieli, niczym czarów zawiłe zakręty.

To są niezwykłe, ulotne świata obyczaje,

co w mroźne dni przynoszą nam baśnie i baje.


I rodzi się piękno, które czysta łza zmywa,

gdy z głębi serca nowa miłość się wyrywa.

Ta, która kocha spojrzeniem czułym i głębokim,

gdy serce moje kroczy za jej każdym krokiem.


Brzmij więc, jesienny liściu, coraz to wytrawniej,

dotykaj duszę i lśnij na ziemi jak najładniej.

By w tym uścisku miłości narodził się sens,

życia uroczy, wyczekany, olbrzymi kęs.

28. Dawid Motyka — Wyżej ciebie

Maryjo, Przeczysta Królowo na niebie,

Tworzę dziś w sercu podnóże dla Ciebie.

Ono jest wyższe niż słynne Trzy Korony,

wyższe niż pałac przez wieki wzniesiony,

i wyżej jeszcze niż ludzkie dążenia,

gdzie ziemska pycha w nicość się zmienia.


To dla swej ziemi przynosisz nowy ład,

sprawiedliwy, czysty i pobożny skład.

By nam się odtąd żyło o wiele dostatniej,

w wielkiej miłości dusz i w zgodzie bratniej.


Matko jedyna wszystkich ziemskich dzieci,

niech Twoja miłość w ciemności nam świeci.

Tyś jest mądrością i wniebowzięciem,

niewinnym, cichym, skruszonym jagnięciem.


Tyś odkupieniem i miłości tchnieniem,

wiankiem radości i serca płomieniem.

Tyś jest mądrości prostą, jasną drogą,

wierną i świętą, przed wieki wybraną, Bożą nogą.

29. Dawid Motyka — Kochać

Kochać to znaczy szczerze wybaczać,

w cudze się troski z czułością wtapiać.

Wzajemnie sobie sił w życiu dodawać,

jak słowa w księdze wspólnie układać.


Kochać to nowej mocy nabierać,

by móc się z sercem wciąż pielęgnować.

Nadzwyczaj radzić, czułość wyścielać,

i dobre słowa w duszy zachować.


Kochać to piąć swe siły na zamiary,

zanim się staniesz zuchwały i śmiały.

To wznieść nad głową uczucia filary,

by ukochaną wieść do wielkiej chwały.


Abyś otrzymał to, czego potrzeba,

jak najsłodsze, dojrzałe jabłko prosto z nieba.

Byś się na zawsze spełnił ponad czasy,

gdy zbladły dawne wspomnienia z naszej klasy.

30. Dawid Motyka — Moja Li

Kocham cię mocno, lecz ciebie tu nie ma,

w tej tęsknocie mój cały świat się zmienia.

Zdobędę w sercu o wiele więcej mocy,

gdy znowu do mego życia śmiało wkroczysz.


Lilio najdroższa, gwiazdo moja jasna,

kochaj mnie proszę, nim ta noc zgaśnie.

Stań się mą ostoją, bezpiecznym schronieniem,

zbawienną prawdą i serca ukojeniem.


Tyś jest miłością, co w duszy nastanie,

całym moim życiem, czułe moje kochanie.

Lilio, choć dzisiaj ramionami cię nie miewam,

ty wciąż mi z nieba jasnym blaskiem świecisz.


Tych wiele trosk, co dawniej mnie gniotły,

już zapominam, niech idą w niepamięć.

Bo bez twej bliskości i czułej miłości,

nie wiele już na ziemi wytrzymam.

31. Dawid Motyka — Moja Li, życzę najsłodziej ci

Jesteś miłością całego mego życia,

nie mam już nic do dodania i ukrycia.

O czym me serce tak skrycie w nocy marzy?

Czy ten cud wreszcie i mnie się przydarzy?

Że będziesz moja na wieki, w każdej chwili,

byśmy na zawsze miłość swą ocalili.


Tak bardzo kocham twe usta, czułe oczy,

twój piękny uśmiech, co serce moje mroczy.

Każde spojrzenie i szept twój, ma jedyna,

przy tobie nowa opowieść się zaczyna.

Bo jesteś lekiem na całe świata zło,

bezpieczną wyspą, gdy wokół wzbiera mgła.


Byłem dla ciebie ostoją w trudne dni,

lecz oni wciąż się boją, że prawda w nas lśni.

Boją się prawdy, co zwyciężyć miała,

dlatego w oczach samotna łza wezbrała.

Lecz murem rzucam te wszystkie gorzkie dni,

ty tylko kochaj mnie mocno, moja Li.

32. Dawid Motyka — Moc Mesjasza, który woła

Ja dziś wybrałem ciężki, święty krzyż,

lecz w tobie widzę tylko lęk i krew.

Gdy uciekasz, krzycząc czule: akysz,

w ogniu się plączesz, tłumiąc własny gniew.


Widziałem zło, co w gęsty mrok wtargnęło,

bo chciało wygrać, mieczem podbić świat.

By na samo dno mnie zepchnąć pragnęło,

pozywać serce i zatrzeć mój ślad.


Widziałem wielką siłę u anioła,

to jest potęga, która z góry woła.

To czysta moc, co śni za ciebie dumnie,

choć ty wciąż wątpisz i stoisz tak smutnie.


Widziałem piękne i wielkie pałace,

usłane różami, niczym święta taca.

To tam szli ludzie, wierni swej zasłudze,

oddając życie, by prawda powracała.

33. Dawid Motyka — Odmieniec

Głęboka cisza, co zmienia człowieka,

to tam w oddali ktoś na ciebie czeka.

To jest tej ciszy rumiany dziś krzyk,

co ogniem i mieczem uciszy zły ryk.


Ta niema cisza drogi nie wybrała,

ona jedynie sama się pokochała.

Za swój surowy, pełen trudu byt,

za królewsko błogi i spokojny świt.


Jednak ja czekam wiernie na ciebie,

każdego dnia modląc się do Boga w niebie.

Byś usłyszała, jak mocno cię kocham,

byś me uczucie w swym sercu uniosła.


Bo wielkimi krokami szło nasze zwycięstwo,

to czysta radość, a nie gorzkie przekleństwo.

To nasza wspólna, niebiańska jest chwała,

którą ta cisza na zawsze wybrała.

34. Dawid Motyka — Lilii moja Ty Lilii

Ja potrzebuję cię blisko wciąż mieć,

portretów z tobą namalować sto pięć.

By uwiecznić, jak pięknie na świecie lśnisz

i w moim życiu niczym lilia tkwisz.


Bo jesteś cudem, najpiękniejszym wzorem,

motyla trudem usłanym wieczorem.

Który co noc ciężar tęsknoty dźwiga,

by u twych drzwi miękka puchu pierzyna.


Bo jesteś aniołem z niebiańskich stron,

miłości doskonałej czysty, żywy plon.

W każdym chwalebnym i najsłodszym śnie,

ja pragnę cię mieć — tak mocno kocham ciebie.


A może to mało, a może to aż?

To zależy, co w swoim serduszku masz.

Czy nasze marzenia wreszcie spełnią się,

gdy codziennie sto razy powtarzam: kocham cię.


Podlewam cię czule, mój piękny kwiecie,

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 46.86