E-book
15.75
drukowana A5
30.29
Moja droga życia IX

Bezpłatny fragment - Moja droga życia IX

Morskimi oczami


Objętość:
63 str.
ISBN:
978-83-8467-791-9
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 30.29

1. Dawid Motyka — Piękna wiosno

Piękna wiosno, co jaśniejesz nam,

Twój kwiecisty, ciepły rumień znam.

Jesteś życiem, miarą sennym marzeniom,

Gdy blask Twój budzi ziemię z uśpienia.


Piękna wiosno, ty cudowny kwiecie,

Pragnę Cię rozpromienić w bukiecie.

Wplatać we włosy Twoje czyste tchnienie,

Czuć Cię i koić tęsknoty cienie.


Piękna wiosno, tęczy ukochana,

Blaskiem kolorów malujesz od rana.

Oto już bazie, krokusy i fiołki skromne,

I chwile radosne, psikusom potajemne.


Piękna wiosno, zrodzona z miłości,

Przynieś nam dzisiaj falę czułości.

Podaruj ptaka, co pieśnią zachwyci

i duszę drzew starych na nowo ożywi.

2. Dawid Motyka — Natura to Bóg

Natura to Bóg i drogowskaz czysty,

Byś ścieżką dobra szedł przez wiek wieczysty.

Byś kochał dary niesione codziennie

i o swe życie walczył niezmiennie.


Natura to potęga Stwórcy ukryta,

Manifestacja błoga, w zachwycie rozkwita.

Wielki kunszt tego, co nadprzyrodzone,

W swoistym życiu na ziemi zrodzone.


Natura to siła Bożej miłości,

Najwyższy dowód świętej roztropności.

To mądrość serca, co świat ten poznaje,

W Boskiej chwale, która zmianę daje.


W Bożym stworzeniu spoczywa wszechświat,

Dla ludzkich oczu najwięcej jest wart.

On jest wszystkim, co w darze bierzemy —

Ziarnem miłości, nim w proch się obrócimy.

3. Dawid Motyka — Wandale

Pustka i głupota w ich umysłach gości,

Gdy w mroku nocy szukają destrukcji.

Bezcześcić krzyże, palić auta gotowi,

Wrogo nastawieni do świata i ludzi.


Narzędziem zniszczenia, farbą i płomieniem,

Zostawiają ślady, co stają się cieniem.

Nawet spokój grobów bezczelnie rujnują,

Sami nic nie tworząc, cudzy trud marnują.


Gdy ścieżka człowieka z ich ścieżką się przetnie,

Zostaje tylko żal, co w sercu utkwie.

Szpecą naszą przestrzeń, niszczą godne życie,

A ich jedynym sensem — bezmyślne picie.


Niech sprawiedliwość w końcu ich dosięgnie,

Niech kat w więziennej celi mocno zblednie.

Za każdy akt podły, za krzywdę i zgliszcza,

Niech odpowiedzą ci, których dłoń niszczy.

4. Dawid Motyka — Armagedon

Już wezbrały wody na podniebnym morzu,

Zewsząd fale kradną, tajfun hula w zbożu.

Ogromna potęga nocny czas nakrywa,

Gdy w otchłani czarnej nasza krew odpływa.


Wielki Armagedon smutny los spowija,

Zbiera krwawe żniwo, bije niczym żmija.

To jest sztorm stulecia, nocne uderzenie,

Gdy w martwym wzroku tężeje milczenie.


Oto czas zagłady, kona każdy z osobna,

Przeznaczenia paszcza jest dziś nienasycona.

To fal zmasowanych wściekłe uderzenie,

Gromów gniewny pomruk i chmur rozgoryczenie.


Armagedon! Oto kres ludzkiego życia!

Nie ma już przed nami nic do przeżycia.

Kończy się nam bezcenna godzina istnienia,

Gdy kolejny topielec wzywa ocalenia.

5. Dawid Motyka — Opustoszały świat

I nie ma już ludzi na zmęczonej ziemi,

Wszystko zniszczone, nic się nie odmieni.

Przyroda zgasła, źródło wody rwie się,

Nikt już miłości w sercu nie niesie.


Bóg rzekł: „Już dosyć pychy i próżności”,

Gdyż nie szanujemy ziemskich obfitości.

Wirusy tchnieniem świat cały spowiły,

Z wielkich królestw tylko cienie zostawiły.


Zwiędły już drzewa, zmarły pąki kwitnące,

Tlenu ubywa, gaśnie ludzkie słońce.

Ekosystem skonał, przestał funkcjonować,

Choć resztki ludzkości chcą go ratować.


Szukamy ratunku, sami opuszczeni,

Gdy martwa pustynia w słońcu się mieni.

I technologia w tej walce przegrywa,

Gdy ludzkie istnienie w nicość odpływa.


Ostatnim tchnieniem: „Pomóż, Boże!” — wołam,

A ty, człowieku, zrzuć kłamstwa dokoła.

To przez twą pazerność i wieczne zuchwalstwo

Rozlało się wokół to niszczące barbarzyństwo.

6. Dawid Motyka — Wiosna nad nami

Przepiękne tulipany, zawilce i kwitnące drzewa,

Tych żywych barw nam dzisiaj do życia potrzeba.

Wierzbowe bazie, nieba turkus i słodkie maliny —

Oto są dary, które tak lubią polskie dziewczyny.


Słoneczny dzień nastał, uroczy i młody,

Przynosi tchnienie życia i powiew swobody.

Pradawnym zwyczajom pieśń radosna śpiewa,

Gdy kochamy te łąki, pola i szumiące drzewa.


Jasne warkocze tulą się dziś do Twej dłoni,

Słodkie i wonne, niczym pąk świeżej piwonii.

Są lekkim tańcem na naszej szczęśliwej głowie,

Gdy majowy wiatr o miłości nam opowie.


Lalalaj, słowiku, pieśń swoją nam daj,

Pozwól wyśpiewać ten złoty, cudny maj.

Lalalaj, słowiku, swym głosem nas czaruj,

I zapach kwitnących pól światu podaruj.

7. Dawid Motyka — Podpalenie

Dziś święty krzyż w płomieniach stanął,

Zły człowiek mroczną twarz swą odsłonił.

To wszak działanie szatana, nie ludzi,

Co w nienawiści do Kościoła się budzi.


Ten krzyż był znakiem Jana Pawła chwały,

Gdzie ludzkie grzechy w pokorze klękały.

Dawał nam miłość, wzruszenie, nadzieję,

Dziś tylko bezbożnik przeciw niemu szaleje.


Módlmy się teraz za lud wiernych czysty,

By miłosierdzia płomień był wieczysty.

Niechaj odrodzenie krzyża serca zmieni,

Krwią Chrystusa w nowe tchnienie przemieni.


A ty, błądzący, krnąbrny człowiecze,

Choć czyn twój haniebny duszę mą siecze,

I choć upadłeś daleko od Pana,

Boża obietnica przebaczenia jest ci pisana.


Pracuj nad sobą, odmień własne tchnienie,

Niech w twoim sercu wzbierze ocalenie.

Niechaj głupota nie sieje nienawiści,

A miłość do Boga najwyższa się ziści.

8. Dawid Motyka — Kto?

Kto Cię ukochał tak bardzo, szalenie?

Kto podarował tęczę, którą w sercu mienię?

Kto wplatał konwalie we włosy jedwabne

i budził ptaszęta, by śpiewały ładnie?


Kto Cię unosił pod błękitne niebo,

darował słońce, tulił pod pniem drzewa?

Kto Cię miłował, ustami całował

i gwiazdy nocne na niebie darował?


Kto Cię podnosił na ramiona swoje,

tulił w sukience, porywał we dwoje?

Kto wonny wianuszek kładł na Twojej głowie

i szeptał czułości, trzymając przy sobie?


Kto spał przy Tobie i śnił roniąc łzy,

kto dotykał ciała, gdy mijały dni?

Kto o poranku parzył zapach kawy

i cicho namawiał do górskiej wyprawy?


Kto nosił ciężary, dbał o dom uroczy,

by spokój i miłość tliły Twoje oczy?

Kto sprzątał podwórko, dzielił trudy znoju?

Ja — bo Cię kocham, w serca mego pokoju.


Laj, koniku, gnaj przez zielony maj,

niechaj nas usłyszy ten daleki kraj!

Laj, mój ty miły, rwij do przodu śmiało,

bądź płomieniem ust, by serce pałało.


Bądź kochanym ziarnem w uroczystych siewach,

niechaj białe lilie rozkwitną na niebach.

Podaruj nam róż bukiet wielki, drogi,

niech miłość otworzy nam wszystkie już drogi.

9. Dawid Motyka — Ożyłam

I umarła, oddała cichego już ducha,

Teraz w kostnicy chłód tylko ją słucha.

Żyła tak krótko, zaledwie lat trzydzieści,

Gdy żałobny tłum opuścił kościelne podwoje.


Leżała w ciemności, cicha i samotna,

Aż przyszedł ten dzień, gdy wstała znów głodna.

Pragnęła zaczerpnąć życia do pełna,

Lecz wokół był całun i grobowa wełna.


Ożyła! W jej piersi serce znowu tli się,

Oddech powraca, choć w mroku gubi się.

Co jakiś czas krzyczy: „Chcę wyjść na tę ziemię!”

Lecz wokół jest głusza, musi liczyć na siebie.


Nikt w świecie nie wie, że serce znów bije,

Z marwoty wstała, lecz ciało w bólu wyje.

Chce się wydostać na wolne, jasne pole,

Odzyskać swe życie i dawną w nim rolę.


Pragnie powrócić do ciepłego domu,

Żyje i oddycha, wbrew losu wyrokowi.

Pochowana za życia w grobowej pułapce,

Teraz o wolność walczy w chłodnej klatce.

10. Dawid Motyka — Żagle

Pchają mnie żagle na morskiej otchłani,

Z królową mórz będziemy dziś zgrani.

Będziemy płynąć dookoła świata,

Gdy nad głowami wiatr wolny lata.


Mijamy wielkie statki towarowe,

Niosące w ładowniach towary wciąż nowe.

Płyną do portu w Nowym Jorku z dala,

Gdy w mrocznych głębinach lśni groźna stal.


My pod żaglami, wiatr nam sprzyja czysty,

Choć burta spija fal potok rzęsisty.

Płyniemy środkiem bezmiaru wielkiego,

Morza czułego, tak Adriatyckiego.


Do portu przeznaczenia długa jeszcze droga,

Oby nas mielizna nie spotkała wroga.

Obyśmy sztormu uniknęli burzy,

Gdy wiatr nas niesie ku wielkiej podróży.

11. Dawid Motyka — Kapitalizm

Dziś wszystko kręci się wokół pieniądza,

To wielka, ślepa i potężna żądza.

To wieczny przymus, o który walczymy,

By uciec przed biedą, w której się gubimy.


Walka się toczy o ten kapitalizm,

Gdzie obcy i zbędny jest dziś minimalizm.

Chodzi o władzę, by mieć to, co chcemy,

Bo za pieniądze wciąż więcej możemy.


Kto groszem gardzi, ten musi przegrać,

Lecz dobrem w sercu należy się jednać.

Bo ono ma siłę wielkiego zmieniania,

Choć zyskiem kupuje się domy i niania.


Za złoto można wznieść wiele dobrego,

Byle nie wpadło w dłonie człowieka złego.

Wtedy się rodzi koszmar istnienia,

Gdy puste ego świat w pieniądz zamienia.

12. Dawid Motyka — Mazurek Dąbrowskiego

Mazurek Dąbrowskiego, pieśń Wybickiego,

To święty symbol narodu polskiego.

To znak waleczności i naszej Ojczyzny,

By wolność wywalczyć i zagoić blizny.


Jeszcze Polska nie zginęła,

Kiedy my żyjemy.

Co nam obca przemoc wzięła,

Szablą odbierzemy.


Oto czas walki o własne korzenie,

O ludzką dolę i wolne istnienie.

To hymn jest męstwa i wielkiej godności,

Co budzi w nas siłę i ducha mężności.


Marsz, marsz, Dąbrowski,

Z ziemi włoskiej do Polski.

Za twoim przewodem

Złączym się z narodem.


Będziemy dumą narodu polskiego,

Gdy powstrzymamy i wroga twardego.

Gdy staniem się siłą, pokorą i męstwem,

A każdy nasz krok zabłyśnie zwycięstwem.


Marsz, marsz, Dąbrowski,

Z ziemi włoskiej do Polski.

Za twoim przewodem

Złączym się z narodem.


Stajemy na baczność z odkrytą już głową,

To chwila powagi na odnowę nową.

To chwila hołdu i wiecznej pamięci,

Dla polskiego ludu, co wolność poświęcił.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 30.29