Moim

Bezpłatny fragment - Moim

erotycznie


Objętość:
73 str.
ISBN:
978-83-8104-262-8

Moje

Toksyczne jak kokaina i tak samo uzależnia.

Na całe życie.

.

Tak mi Cię brak…

Wszak

bez Ciebie usta

puste…

Kochanie… Ratunku…

Pocałunku…

.

Miałeś nie wiedzieć.

A tu się wylało

pragnienie

spomiędzy rozpalonych warg…

Język stracił codzienną ostrość

i miękko ślizgał się

szorstkim mokrym dotykiem

po Twojej przyjemności,

po skrywanych w Twoim jęku

wyznaniach.

Tak, Kochanie…

Cierpki kwiat

rozchylił cicho pomarszczone płatki,

wpuścił Cię głęboko

w aksamitny róż wnętrza,

w ciasne wilgotne zakamarki.

A kiedy zaciskał się pod Twoim językiem,

słuchając szeptanych mu tam czule tajemnic,

aż się przestraszył.

Że jest za dobrze.

.

W Twoich dłoniach

umarłam

z rozkoszy

W Twoich oczach

rumienię się

z zawstydzenia

W Twojej obojętności

oszaleję

z tęsknoty

.

Nie wiesz, jak można kochać każdą komórką…?

Można…

Kochają Cię moje usta

i pupa tłusta,

kochają moje paluszki,

szyja za uszkiem,

języczek mój jak Cię kocha,

gdy dasz mu trochę!

Ciepłe mokre podniebienie,

łokcia wgłębienie,

pieprzyk nad piersią pustą,

sutek w Twych ustach

i uda, biodra, wagina,

kark, gdy go zginasz,

a ucho prawe i lewe

kocha jak nie wiem…

Cząsteczki wszystkie kochają,

dosyć nie mają

i żadna, moje Kochanie,

już nie przestanie.

.

Język i wargi zachłanne

Ramiona w kręgu zamknięte

Pieszczoty słodkie poranne

I lędźwia ciasno zwinięte

Oddechem wspólnym półspanie

Dłonie wplecione w ciał zwoje

Tylko Ty, moje Kochanie…

Nas dwoje…

.

Jak nie kochać kochając

Jak nie tęsknić czekając

Jak ugasić pragnienie

Jak dać skórze spełnienie

Jak zapomnieć Twe ciało

Jak nasycić gdy mało

Jak namiętność odrzucić

Jak już więcej nie wrócić…?

.

.

spójrz głęboko

poza szklaną barierę lęku

poza rozum

tam na samym dnie

serce bije

w Twoim rytmie

.

To samo niebo

nad Tobą i nade mną.

Miliony kropeczek.

Jak świetliki serc,

które w tym bezmiarze

nigdy się nie znajdą.

Ja miałam szczęście.

Znalazłam Ciebie.

Twoją kropeczkę.

Przynajmniej wiem

w którą stronę szepnąć dobranoc

z mojego krańca Wszechświata.

.

Jeśli kiedyś mnie zechcesz

To nie pytaj o zgodę

Przyjdź i weź mnie po prostu

Za rączkę

Nie zapytam dlaczego

I jak długo wytrzymasz

Nie zażądam byś zmieniał

Obrączkę

Jeśli zechcesz mnie kiedyś

Wpuścić do swego życia

To nieważne — na chwilę

Czy lata

Złap mnie tylko za rękę

Ile dasz — będę kochać

Zechcesz kiedyś takiego

Wariata…?

.

szukam Cię

wśród tablic rejestracyjnych

lokalnych aktualności

zdjęć rozgrzewających serce

wołam Cię

w każdy samotny poranek

każdą łzą i uśmiechem

skurczem stęsknionego ciała

czuję Cię

w każdej kropli wody

spływającej po moim ciele

kiedy stoję pod prysznicem

widzę Cię

w tafli jeziora

w podkrążonych oczach

w ciemności mojego samochodu

pragnę Cię

w nabrzmiałych Tobą żyłach

na przekór intuicji

która burzy adrenalinę

kocham Cię

za to jaki jesteś

wbrew temu jaki jesteś

jedynego

.

Moje przystojne ciasteczko…

Pierwsze złamane serduszko

Druga połówka

Trzecia łza

Czwarty wymiar

Piąta klepka

Szósty zmysł

Siedem życzeń

Ósmy cud

Dziewiąte wrota

Dziesięć palców

Cały mój świat

.

każde uderzenie serca

to Ty

płyniesz w moich żyłach

aż do najmniejszych naczynek

dudnisz w moich myślach

i pulsujesz zmysłami

chcę czuć Twój rytm

każdym ufnym oddechem

nie umiem już żyć bez Ciebie

.

Mój Rok Wilka

STYCZEŃ

Zapragnął

LUTY

Zaprosił

MARZEC, KWIECIEŃ

Zabawił

MAJ

Zabrał

CZERWIEC

Zabarykadował

LIPIEC, SIERPIEŃ

Zapomniał

WRZESIEŃ

Zauważył

PAŹDZIERNIK

Zamruczał

LISTOPAD

Zaczarował

GRUDZIEŃ

Zabił

.

.

kuląc się

wspominam

Twoje ciepło

w ciasnej klatce ramion

z której tak trudno

chcieć się uwolnić

zanurzam się

w Twoje

poplątane sny

utulone nieśmiałym

dotykiem

liczę godziny

od do

od mojego

uderzenia serca

do Twojego

domu

po prostu

obejmij mnie

dopóki

.

Tam czekają chętne panie,

Kochanie,

aż je wszystkie zaprowadzisz

do nieba.

Zanim rzucisz się na panie,

Kochanie,

pomyśl, czego w nich tak bardzo Ci trzeba.

Nie mam piersi jak te panie,

Kochanie,

i na pewno brak mi smaczku nowości,

ale wiesz, że żadne panie,

Kochanie,

nie zatracą się tak z Tobą

w miłości.

.

Brakuje mi Ciebie

od pierwszego pocałunku.

Miękkość warg.

Władczość języka.

Moja kokaina…

Rozpalasz mnie

od pierwszego dotyku.

Stanowczość dłoni.

Ciepło nagości.

Moja potrzeba…

Zaczarowałeś mnie

pierwszym krzykiem spełnienia.

Wibracja głosu.

Drżenie komórek.

Moja rozkosz…

Urzekasz bystrością

od pierwszej rozmowy.

Lekkość słowa.

Lotność dowcipu.

Moja połówka…

Dałeś mi spokój

pierwszym oddechem miłości.

Otwarte ramiona.

Słowo kocham.

Moja pewność.

.

Mój Matrix…?

Miłość… Namiętność… Wolność…

Słona gładkość Twojej skóry pod językiem…

Zapach Twojego podniecenia…

Szorstkość zarostu tuż przy moim policzku…

Rozchylone dla Ciebie uda…

Bezwarunkowa uległość…

Jęk spełnienia…

Wytrysk w moich ustach…

Ciężar Twojego zmęczonego ciała…

Oczy Wilka, w których tonę,

nie potrafiąc się przejrzeć.

.

Nie robię nic poza czekaniem.

Jestem wielką tykającą bombą zegarową.

Jem odliczając przeżute uderzenia głodnego serca.

Piję łykając kolejne puste sekundy.

Patrzę szklanym wzrokiem

na stojące w miejscu wskazówki

i machinalnie stukam w klawisze komputera

w rytmie blaknących wspomnień.

Tkwię w gotowości, czekając,

napinając drżące z głodu i pragnienia mięśnie,

bojąc się poruszyć, pomyśleć, mrugnąć,

żeby nie przegapić

ulotnej chwili Twojego spojrzenia.

.

Lubię z Tobą żartować.

Lubię Cię prowokować.

Lubię się wtulać, tak pupą, cała,

taka w Twoim uścisku mała…

Lubię, kiedy całujesz.

Kiedy moje usta czujesz.

Lubię słyszeć… Że dobrze Ci robię…

podniecać się przy Tobie…

A najbardziej lubię, Kochanie, wspólne wstawanie…

Kiedy coś mruczysz przy uszku,

tuląc mnie w łóżku…

Oj, lubię…

.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.