E-book
6.83
drukowana A5
18.3
Młody nikt.

Bezpłatny fragment - Młody nikt.


4.3
Objętość:
58 str.
ISBN:
978-83-8155-360-5
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 18.3

.

Oli.

Dziękuję za całe wsparcie, które bije z twoich oczu.

.

Płuca moje nazwałem miasto, a myśli śnieg. Bo miastem oddycham, ale i szybciej w nim zima topnieje.

.

Chodząc po księżycu, zauważyłem przelatującą w oddali kometę. Nabrałem w płuca niczego i wykonałem ogromny skok. Złapałem się jej ogona i odleciałem. Spędziłem tak następnych siedem i pół dnia, po czym szarpnąłem kometę za odstający po jej lewej stronie kawałek i zawróciłem. Uderzyłem w ziemię przedwczoraj wieczorem, zostawiając krater rozmiarów niewielkiego pokoju. Wyszedłem z niego, nie bez trudności, rozejrzałem się i ruszyłem przed siebie. Tyle już czasu walczę, żeby odnaleźć w tym chaosie siebie. Może ten chaos to jestem ja?

.

Zacznę od początku. Od włosów znaczy się. Zawsze rozwiane były i odkąd pamiętam, ciężko było nad nimi zapanować. Możliwe, że dzieje się tak, bo wyrastają one z głowy, a z tą nigdy u mnie lekko nie było. Może włosy to martwe myśli są? Nie wiem. Dalej brwi. W zależności od nabytego zaraz po przebudzeniu nastroju mogą przybierać najróżniejsze kształty. Falują w ciągu dnia kilkukrotnie, by na koniec pomóc w zamknięciu powiek. Przypominały mi zawsze krzaki, czy może bardziej żywopłoty. Dalej oczy. Jeśli prawdą jest, że są one zwierciadłem duszy, to moja dusza przypomina burzę. Nie zaglądam w nie zbyt często, ale przeważnie są ciemnozielone, czasem lekko jaśnieją. Często wydają mi się… dzikie? Może to coś znaczy. Nie wiem. W ich środku oczywiście czarny punkt zmieniający co chwila wielkość, czasem sztucznie, który nadaje całości wygląd mgławicy. Dalej usta ( nos pomijam nieprzypadkowo, zdaje mi się on niewarty większej uwagi.) Usta zaś moje mają wiecznie wielkie NIC do powiedzenia. Od kiedy pojawiła się w moim życiu dziewczyna kochająca wodospady nie mogę oprzeć się wrażeniu, że znalazły w końcu te drugie, wykonane w początkach gwiazd z tego samego odlewu. Za ich kurtyną kryją się zęby, które jeszcze do niedawna służyły głównie do podtrzymywania papierosów w ustach, kiedy ręce były zajęte. Teraz, kiedy kazałem im znaleźć sobie nowe zajęcie, bez przerwy ranią mi usta.

.

Czasem lepiej jest zatracić się w chwili, niż szukać w niej natchnienia.

.

Któregoś dnia się uniosę

Odlecę z krukami

Muszę się tylko dowiedzieć

Czy kruki latają parami.

.

Powtarzał mi wiatr przez całe życie, że słońce mi zaszkodzi

Nie słuchałem, zniknął więc.

Przyszło słońce, stanowczo twierdziło, że mam w żadnym wypadku nie słuchać chłodu

Machnąłem ręką.

Chłód wyszeptał mi w tajemnicy, że ciepło to kłamca

Pieprzy głupoty.

Przyszła noc

Cicha, przyjemna

Przywitałem ją, całowaliśmy się przez chwilę, po czym usnąłem.

.

Jestem wariatem próbującym nie zwariować.

.

Wiem jak wyłączyć świat. Trzeba po prostu wyłączyć twoje oczy. Niech gasną. Niech gasną wszystkie ziemskie oczy, niech przestaną na mnie patrzeć. Na siebie nawzajem niech nikt nie patrzy. Bo jak tak patrzą wszyscy, to widzą już chyba tylko same wady.

.

„Z czego zbudowany jest świat?” — wyczytałem ostatnio z oczu kilku warszawskim ludziom. Odpowiedź nasunęła się sama podczas przełączania piosenki w telefonie. Z wosku. Bo każdy z wierzchu twardy i zimny, a jak dasz człowiekowi trochę ciepła, to się topi w nim zaraz i rozpływa. Aż rozleje się całkiem, bezpowrotnie.

.

Marnowanie talentów to największe nastoletnie przestępstwo. Przyznaję się do winy.

.

Zadymione oczy podpowiadają mi codziennie, żeby wziąć się w garść. Powiedziałem im nie. Już chyba 20 raz z rzędu. Poszły więc patrzeć na kogoś innego.

.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 6.83
drukowana A5
za 18.3