E-book
13.65
drukowana A5
64.46
Mityczne Dzieje Ludzkości

Bezpłatny fragment - Mityczne Dzieje Ludzkości

Część V - Władcy Zodiaku


Objętość:
455 str.
ISBN:
978-83-8126-937-7
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 64.46

Od Autora

„WŁADCY ZODIAKU” są V częścią cyklu książek zatytułowanego „Mityczne Dzieje Ludzkości”. W czterech dotychczas wydanych częściach: „ANIOŁOWIE i SYRENY”, „SREBRNY i ZŁOTY WIEK”, „MIDGARD, AZGARD i KARŁY”, „NARÓD WYBRANY” starałam się odtworzyć mityczne dzieje i zaznajamiać czytelników z astrologią i akupunkturą. Nauki te wypracowane w mitycznych czasach wykazują, że ziemskie życie i ludzie zorganizowani w cywilizację tworzą organizm stymulowany w rozwoju przez kosmos i Układ Słoneczny.

W pierwszej części cyklu „ANIOŁOWIE i SYRENY” wykazałam, że tytani spłodzeni przez Uranosa (oś nieba) i Gaję (Galaktykę), bóstwa odpowiedzialne za przyrodę i zajęcia ludzi w dwunastu porach roku, byli protoplastami znaków Zodiaku i oddziaływali przez te znaki na bioplazmę krążącą w organizmach ludzi w dwunastu merydianach tworzących podobnie jak tytani małżeńskie pary.

W oddawanej do rąk czytelnika części V cyklu wykazuję, że Słońce, Księżyc i planety, zwane w Astrologii Władcami Znaków,  wpływają na kosmiczne oddziaływania docierające do Ziemi a tym samym stymulują rozwój ziemskiego życia, ludzi i tworzonej przez nich cywilizacji.

Przedstawiam też dowody i poszlaki wskazujące na to, że ziemskie życie powstało na Marsie a następnie w wyniku jakiegoś kosmicznego kataklizmu przeniosło się na Ziemię jako formy przetrwalnikowe marsjańskich drobnoustrojów.

Wyjaśniam także, dlaczego Władcy Znaków noszą imiona rzymskich bogów i zgłębiam dzieje mitycznej Italii związane z tworzeniem w Europie nowej stolicy mitycznego świata — Romy, konkurującej z Nowym Jeruzalem mającym powstać w Ziemi Kanaan.


Warszawa 2018 r.

Żelazo i rtęć a Mars i Merkury

Żelazo–niklowe początki

Dziewięćdziesiąt tysięcy lat p.n.e. wielki meteor, pierwszy zarejestrowany w historii ludzkości wilk Fenrir, zaatakował Ziemię w okolicach dzisiejszej Mekki. Nim spadł, ciągnął za sobą smugi ognia i rozświetlał niebo rubinowym blaskiem. Tuż nad Ziemią zamienił się w świetlistą kulę i eksplodował. Tysiące żelazo-niklowych meteorytowych odłamków rozsypało się na terenach Bliskiego Wschodu. Największy z nich spadł w Mekce.

Eksplozja meteoru zdziesiątkowała Wschodnich Neandertalczyków i zbiegła się w czasie z wyjściem z Afryki Homo Sapiens, bohatera nowych czasów.

Jeszcze dzisiaj nadejście nowych czasów symbolizowane początkiem Nowego Roku, czcimy tysiącami eksplodujących na niebie fajerwerków. Roziskrzona smuga światła ciągnąca się za petardą podobna jest do roziskrzonej świetlistej smugi sprzed stu tysięcy lat. Gwiazdki — iskry tworzące się podczas eksplozji petardy są drobinkami płonącego żelaza.

Wielki Srebrzysty Kamień z nieba stał się z czasem, z racji swej niezwykłości, miejscem corocznych spotkań koczujących plemion zamieszkujących Wyspę Arabów. Celem tych spotkań było integrowanie ludzi zamieszkujących wyspę. Obyczaj ten nadal kultywowany jest w Mekce przez wyznawców Islamu.

Czas płynął. Plemiona łowców i zbieraczy koczujących na górzystych terenach Wyspy Arabów mnożyły się. Podczas corocznych spotkań wadzono się o dogodne miejsce pod Wielkim Kamieniem. Tam radzili najmądrzejsi. Tam zawierano prokreacyjne transakcje. Tam można było najkorzystniej wymienić nadwyżki ziarna, ziół i minerałów zgromadzonych w czasie koczowniczego sezonu. Postanowiono zaradzić waśniom. Plemiona zniosły odnalezione na swych terenach nieco mniejsze żelazne kamienie. Ułożyły z nich wokół Wielkiego Kamienia wielki krąg. Od tej chwili, rokrocznie pod Wielkim Kamieniem radzili przedstawiciele plemion — wodzowie i starsi a pod mniejszymi kamieniami obozowały ich plemiona.

W czasie corocznych spotkań wspominano przeszłe czasy. Zaczynano od chwili, gdy na niebie eksplodowała gwiazda; przetrzebiła Aniołów, dawnych mieszkańców tej ziemi; tym sposobem ułatwiła ich przodkom przybyłym z Afryki zasiedlenie nowej ziemi. Z czasem, gdy ludzie zaczęli wykuwać z meteorytowego żelaza ostrza, żelazne kamienie wymieniono na zwykłe. Wymiana kamieni nie zmniejszyła rangi miejsca spotkań.

W Wiekach Złota i Srebra w wyroczni przy Wielkim Kamiennym Kręgu działali okultystyczni mędrcy. Przybywali do nich ludzie z okolicznych krain po wszelkiego rodzaju usługi i porady. Przybywali nie tylko po usługi i porady. Pragnęli dotknąć Wielkiego Kamienia wyznaczającego początek ich dziejów. Chcieli siąść w magicznym kręgu przy kamieniu ustawionym przez praojców. W Wiekach Brązu i Żelaza istniała w Mekce wszechnica dorównująca wszechnicy działającej w egipskich Tebach a także wszechnicy w Uruk w Mezopotamii.

W starożytności Kamienie z Mekki uświęcono wraz z całą mityczną historią. Wielki Kamień obudowano murami świątyni. Czczono w niej trzy wielkie boginie arabskiego świata. Kamienie z kręgu otaczającego świątynię utożsamiono z postaciami mniejszych mitycznych bóstw.

Mahomet ustanawiając wiarę w wiecznego i jedynego Boga zlikwidował kult wielkich bogiń wraz z kultem kręgu kamiennych bożków. Było ich około trzystu. Pod koniec mitycznych dziejów odwzorowywały gwiazdy błyszczące na Galaktyce oraz Gwiazdozbiory Zodiaku. Wielki Kamień ukryty w prostopadłościennym sarkofagu pozostał. Nadal integruje ludzi. Pielgrzymują do niego wyznawcy wielkiego arabskiego proroka.

Czy udało się Mahometowi wymazać z pamięci arabskiego ludu Wielki Kamień otoczony kręgiem mniejszych, upamiętniający czasy pogromu Lucyfera i pierwsze kroki Homo Sapiens postawione na eurazjatyckim kontynencie?

Nie! Świątyniami Mahometan są meczety. Jedne podobne są do prostopadłościennych skrzyń — Arek boga Enki zakotwiczonych minaretem w oceanie nieba. Drugie posiadają wielką srebrzystą lub popielato-czarną kopułę. Symbolizuje ona Wielki Kamień w Mekce. Był najpierw srebrzysty, z czasem pod dotykiem ludzkich rąk sczerniał.

Wielką kopułę otaczają minarety. Podobne są do zjonizowanych świetlistych meteorowych smug sięgających nieba. Ilość ich zależy od zamożności mahometańskiego zgromadzenia budującego meczet. Jeśli zgromadzenie wiernych posiada fundusze, buduje wokół wielkiej kopuły oprócz minaretów srebrzyste lub popielato-czarne małe kopułki. Symbolizują one żelazne kamienie zniesione kiedyś przez plemiona z okolicy, tworzące krąg wokół Wielkiego Kamienia.

Największy meczet w Istambule posiada aż sześć minaretów. Jego wielką srebrną kopułę otacza mnóstwo różnej wielkości srebrnych kopułek.

W każdym meczecie znajduje się w jednej ze ścian wnęka wskazująca kierunek Mekki, kierunek miejsca, gdzie kiedyś ciągnąc za sobą smugi ognia uderzył w Ziemię grom z jasnego nieba — symbolizowanego przez granatowe, ozdobione gwiazdami sklepienie kopuły.

Wokół tego miejsca obróciła się Wyspa Arabów i zawirował zdumiony świat. Bowiem ujrzał nie tylko eksplodującą planetoidę, ujrzał Homo Sapiens, który wtedy właśnie się urodził, czyli opuścił łono Matki Afryki.

Nie tylko kopułowo-minaretowa architektura meczetów zapamiętała tamte odległe czasy. Do czasu upowszechnienia głośników budowano meczety w odległościach, na jakie dochodził głos zawodzącego z wyżyn minaretu muezina. Każdy muezin śpiewa nieco inaczej, każdy zawodząc pieśń woła: Bracia nie traćcie czasu. Przybywajcie na modlitwę. Przybywajcie wielbić Boga.

Wszyscy wiemy, że jak trwoga to do Boga.

Pobożni ludzie chcąc oddalić trwogę modlą się rano, wieczorem oraz w święta. Pobożny muzułmanin modli się pięć razy dziennie. Widać jego arabscy przodkowie trwożyli się kiedyś dużo częściej niż przodkowie innych narodów. Nad jego światem eksplodowała planetoida. W jego świat uderzyły metalowe gromy. Jego świat oderwany tektonicznym wstrząsem od Afryki zaczął się obracać. Na jego ziemi drzemie łańcuch kiedyś czynnych a obecnie uśpionych wulkanów. Na jego ziemi, w zatoce Mezopotamii i przesmyku Kanaan, zaciskała szczęki straszliwa prabogini Tiamat, opisana w mitach Akadu. Szczęki zaciskała najmocniej wtedy, gdy na niebie pojawiała się kolejna planetoida ze zgrai wilka Fenrira.

Pierwsza upadła gwiazda (90 tys. lat p.n.e.) przetrzebiła plemiona Lucyfera — Wschodniego Neandertalczyka. Druga (40 tys. lat p.n.e.) wywołała Wielki Potop i wygubiła Syreny. Trzecia (30 tys. lat p.n.e.) przyczyniła się do: Krwawej Śmierci Ymira, wywołała wojnę Dzeusa z Kronosem i sprzyjającymi mu Tytanami, zdziesiątkowała Neandertalczyka Europy. Czwarta, zwana Faetonem, przysmaliła (18 tys. lat p.n.e.) skórę Etiopiom. Piąta przyświecała Pięknemu Balderowi w zasiedlaniu krainy Hel a potem destrukcją Atlantydy (10 tys. lat p.n.e.) rozpoczęła Wielką Apokalipsę kończącą mityczne dzieje.

Muezin, muzułmański duchowny nawołujący wiernych do modlitwy, nadal jest w podświadomości Arabów Neandertalczykiem — Aniołem Lucyferem, który ugościł na swej ziemi Homo Sapiens przybyłego z Afryki. Obdarował go swymi genami, posiadanymi umiejętnościami i zdobytą wiedzą.

Śpiew muezina przypomina wycie wilka. Wzbudza niepokój w sercach turystów z Europy. Nic w tym dziwnego. Ich przodkowie w czasach, gdy sąsiadowali z europejskimi Neandertalczykami nie zawsze potrafili odróżnić zew zgłodniałych zimą wilków od sąsiedzkich nawoływań swych neandertalskich sąsiadów. Latem byli niegroźni. Zimą, gdy łownej zwierzyny brakło i głód im w oczy zaglądał, upodabniali się do watahy wilków i polowali na swych nowych sąsiadów.

Baśniowe wilkołaki — poddani Lucyfera podobni za dnia do ludzi. Nocą podczas pełni Księżyca przybierają postać krwiożerczych wilków. Księżyc dążący ku pełni symbolizuje brzuch brzemiennej kobiety. Księżycowe cykle użyczyły nazwy miesiączce. To, że baśniowy wilkołak zdolny jest pokąsanego podczas pełni Księżyca człowieka upodobnić do siebie, innymi słowy przekazać mu swoje geny, świadczy o mieszaniu się genotypu Neandertalczyka z genotypem Homo Sapiens.

Kiedyś wilk (neandertalski czart, Lucyfer) — czarownik kilku spokrewnionych neandertalskich plemion, kultywowany do dzisiaj przez ludy wschodnich terenów Azji Mniejszej (godłem tych ludów jest wilk wyjący do Księżyca) — nawoływał pobratymców z wysokiej skały, podobnie jak muezin z minaretu. Obwieszczał koczującym plemionom żyjącym w zasięgu jego głosu porę zejścia w doliny. Zawodząc podobnie jak wilk, nawoływał — Bracia zbliża się zima, mroźna jak ośnieżone szczyty gór; pora schodzić w ciepłe doliny ku zacisznym jaskiniom; tam wspólnie przetrwamy mrozy. Spieszcie się! Nie zwlekajcie! Wyruszajcie! Nadchodzi mroźna pora boga An.

Pojedynczy głos nawołującego do modlitwy muezina nie robi takiego wrażenia, nie wzrusza tak silnie i głęboko, jak nawołujące się z sąsiadujących ze sobą meczetów wielkie miasto. Muezini z minaretów wielkich miast nadal zawodzą jak wilki do Księżyca. Jeden zaczyna pieśń, drugi, trzeci i kolejni ją kontynuują. Pieśń niesie się z krańca do krańca. Trwa i trwa.

Do Azji Mniejszej warto pojechać dla samego Śpiewu Aniołów, śpiewu zaczętego przed stoma tysiącami lat i kontynuowanego do dzisiaj. Trzeba odwiedzić Alanię rozłożoną jak amfiteatr na zboczach gór Taurus. Wspiąć się przed południem na wzgórze leżące naprzeciwko miasta. Zbudowano na nim seldżucką twierdzę. Zwrócić się w stronę gór i czekać. Czekać, aż Anioł Alanii zadmie w róg Gabriela. I stworzy muzykę mocną, czystą, dziwną.


I będzie szła muzyka, coraz szersza, coraz dalsza.

Coraz cichsza i coraz czystsza, doskonalsza,

Aż zniknie gdzieś daleko, gdzieś na niebios progu.


Mahomet zaleca wiernym życie skromne, życie ekologiczne. Wielki prorok jadł skromnie, sam sobie prał i sam cerował sobie odzież.

Czyżby przeczuwał kolejny, tym razem ekologiczny koniec świata zwiastowany rogiem Hajmdala i Gabriela, zwiastowany śpiewem muezina?

Planeta Mars

Ziemia porusza się po eliptycznej orbicie o wielkiej półosi równej jednostce astronomicznej, czyli 149 600 000 km. Odległość Ziemi od Słońca wynosi w peryhelium 0,983, w aphelium 1,017 jednostki astronomicznej. Mars, kolejna po Ziemi planeta Układu Słonecznego, porusza się po bardziej wydłużonej orbicie. Jej peryhelium wynosi 1,381 a aphelium 1,665 jednostki astronomicznej. Największe zbliżenia Marsa i Ziemi, zwane wielkimi opozycjami, wypadają w pobliżu jego peryhelium. Wtedy to odległość Ziemi od Marsa jest najmniejsza, wynosi około 56 milionów km, a Mars widoczny jest na niebie jako najjaśniejszy po Księżycu i Wenus obiekt, mimo że posiada średnicę około dwa razy mniejszą, a masę dziesięciokrotnie mniejszą od Ziemi. Wielkie opozycje Marsa powtarzają się, co 15–17 lat. Na półkuli północnej, w umiarkowanym klimacie w takim wieku młodzież kończy dojrzewać płciowo — dziewczęta w wieku 15 lat, chłopcy w wieku 17 lat.

Mars obiega Słońce w 687 dni, w czasie równym w przybliżeniu dwu latom ziemskim. Okres obrotu wokół osi (około 24 h) oraz nachylenie równika do płaszczyzny orbity (około 24°) upodabniają Marsa do Ziemi. Marsjańska doba trwa tyle, co ziemska; podobnie, tyle, że prawie dwa razy dłużej realizują się pory roku. Wokół biegunów Marsa naprzemiennie tworzą się czapy lodowe utworzone z zestalonego dwutlenku węgla z niewielką ilością lodu. W czasie, gdy na jednym biegunie w okresie wiosny i lata czapa lodowa stopniowo zanika, na drugim biegunie rozrasta się nowa.

Mars obserwowany przez teleskop wygląda malowniczo. Jego bieguny lśnią bielą. Większość powierzchni Marsa posiada, szczególnie w okresie lata, żywą ceglastoczerwoną barwę. Rozległe niziny zwane „morzami”, występujące na obu półkulach, mają w pobliżu biegunowej czapy oliwkowo-zielony kolor ciemniejący ku równikowi, by po drugiej stronie równika przyjąć barwę brunatną a nawet szarą. Przemieszczaniu się czap lodowca towarzyszy zmiana barwy „mórz”. Zauważono, że podczas lata, gdy biała czapa na biegunie kurczy się „morza” tej półkuli stają się wyraźniejsze. Podczas zimy marsjańskiej, gdy czapa rośnie „morza” widoczne są znacznie słabiej. Temperatury ceglastoczerwonych „lądów” są o 8–10°C niższe od temperatur „mórz”. Świadczy to o różnicy wysokości tych terenów.

Sezonowe zmiany zabarwienia marsjańskich nizin tłumaczone są jako przejaw procesów chemicznych pochodzenia nieorganicznego, sterowanych przez okresowo zmieniające się warunki: ciśnienia, temperatury i napromieniowania przez Słońce. Związki żelaza i innych metali zawarte w gruncie Marsa mogą katalizować przebieg reakcji chemicznych, tworzyć i rozkładać proste nieorganiczne i organiczne związki.

Prócz sezonowych zmian barwy obserwuje się także zmiany krótkookresowe o skali czasowej kilku dni, tłumaczone zmianą ilości szronu powstałego z dwutlenku węgla lub zmianą przezroczystości atmosfery. W niższych warstwach atmosfery Marsa zaobserwowano żółte, niebieskie i białe chmury. Żółte, bardziej trwałe składają się z marsjańskiego pyłu; szybko znikające niebieskie i białe utworzone są być może z kryształków lodu lub dwutlenku węgla. Na Marsie obserwuje się burze piaskowo-pyłowe wywołane silnymi wiatrami o prędkościach dochodzących do 300 km/godz. trwające kilka tygodni. Burze piaskowe wywołują erozję skał oraz tworzenie się wydm.

Latem, w południe, temperatury gruntu na równiku osiągają 20–30°C, w nocy spadają do –70°C. Na biegunach temperatury osiągają –120°C, tyle co na Antarktydzie. Bardzo rzadka atmosfera Marsa (ciśnienie przy powierzchni jest 100 razy mniejsze niż na Ziemi) zawiera 98% dwutlenku węgla, drobne ilości pary wodnej, tlenu i tlenku węgla oraz znikome ilości azotu i argonu.

Mars posiadał prawdopodobnie w przeszłości znacznie gęściejszą atmosferę oraz duże zasoby powierzchniowej wody. Świadczą o tym wyschnięte koryta strumieni i rzek z dopływami wyżłobione kiedyś przez płynąca wodę. Wiele wskazuje na to, że w skorupie Marsa nadal znajduje się woda, że wewnętrzna część skorupy Marsa ma charakter zmarzliny. Oddziaływanie promieniowania słonecznego powoduje stopniową ucieczkę wody, kruszenie skał i erozję gruntu.

Analiza gruntu Marsa wykazała obecność 2–7% aluminium, 15–30% krzemu i aż 14% żelaza. Glob ziemski oznacza się dużo większą zawartością żelaza niż Mars, lecz w skorupie ziemskiej znajduje się średnio 5,6% tego pierwiastka, większość żelaza zawarta jest w jądrze Ziemi. Pozostałe żelazo Marsa może nie być skupione w jego jądrze, lecz rozsiane równo w całym globie. Przypuszczać można, że tak znaczne ilości żelaza znalazły się na powierzchni Marsa dzięki żelazo-niklowym meteorytom. Wstępne badania wykazały, że w jego skorupie jest 7% niklu, tysiąc razy więcej niż w skorupie ziemskiej.

Pole magnetyczne Marsa jest 10 tysięcy razy słabsze niż Ziemi. Nie wiadomo, czy powstaje w jego wnętrzu, czy w jego jonosferze pod wpływem wiatru słonecznego. A może powstaje w zasobnym w żelazo i nikiel gruncie Marsa pod wpływem elektromagnetycznych oddziaływań Słońca i Jowisza? Wszak żelazo i nikiel są silnymi ferromagnetykami.

Wokół Marsa krążą dwa niekształtne księżyce — Phobos (Strach) i Deimos (Trwoga). Kształtem, składem chemicznym oraz rozmiarami (Phobos — 27x22x18 km, Deimos — 15x12x11 km) przypominają planetoidy krążące wokół Słońca między Marsem a Jowiszem. Według jednej z hipotez powstały z rozpadu znacznie większego księżyca Marsa w wyniku kolizji z jakąś planetoidą. Z obserwacji ich powierzchni wynika, że podobne są do meteorytów zwanych chondrytami węglistymi, zasobnych w lotne substancje oraz materię organiczną.

Mars i zgraja Wilka Fenrira

Planecie Mars użyczyło imienia prastare italskie lub etruskie bóstwo związane z uprawą roli, opiekujące się kiełkowaniem i wzrostem roślin, czczone przez Rzymian jako bóg wojny. Poświęcone mu były marzec (martius) i październik (october). Oba miesiące wyznaczały czas rozpoczynania wojennych wypraw, upamiętniając tym epokę panowania dwunastu tytanów. Na przełomie pór tytanów Tetis i Kriosa, w marcu, plemiona koczowników szykowały się do wyjścia z zimowych siedzib na koczownicze szlaki. Na przełomie pór Temidy i Fojbe, w październiku, szykowały się do wymarszu ku jaskiniom i do batalii o mięso na zimę. W astrologii, w znakach Barana i Skorpiona dziedziczących domeny po Kriosie i Fojbe króluje Mars. Zwierzęciem Marsa był wilk a drzewem dąb.

Wilki to krwiożercze bestie organizujące się zimą w watahy polujące na roślinożerne zwierzęta żyjące w stadach.

Dąb należy do rodziny drzew bukowatych. Jego ciężkie, twarde, trwałe i odporne na działanie wody drewno używane było od niepamiętnych czasów w budownictwie, bednarstwie oraz w stolarstwie. Dębowe bale tworzyły umocnienia pradawnych grodów. Na dębowych palach wbitych w bagnisty grunt zbudowano Petersburg. Garbniki zawarte w korze dębu służyły do garbowania skór na buty, odzież i tarcze pradawnych wojowników. Żołędziami żywiły się dziki dostarczające ludziom skór, szczeciny i pożywnego mięsa. Dziki ryjąc ziemię w poszukiwaniu jadalnych korzeni, cebul i kłączy, udzielały ludziom pierwszych lekcji ogrodnictwa.

Kora dębowa jest wypróbowanym środkiem do leczenia chorób przewodu pokarmowego. Napary z kory stosuje się przy nieżytach żołądka i jelit oraz przy biegunkach. Zmniejszają krwawienia uszkodzonych błon śluzowych, zapobiegają rozwijaniu się stanów zapalnych, działają przeciwbakteryjnie. Kompresy i kąpiele w wywarze z kory stosuje się w leczeniu trudno gojących się ran i oparzeń I i II stopnia; przy odmrożeniach, owrzodzeniach żylakowych, egzemach, hemoroidach oraz niektórych schorzeniach kobiecych. Alkoholowa nalewka z kory leczy zapalenia dziąseł i jamy ustnej spowodowane zatruciem ciężkimi metalami.

Wilkdąb określając dwoistą naturę Marsa, dwoistości tej nie tłumaczą. Trudno jest pogodzić krwiożerczą naturę wilka z naturą ogrodnika trudniącego się od początku wiosny do końca jesieni uprawą pożywnych roślin. Te przeciwstawne cechy mógłby pogodzić dzik wyposażony w kły zwane szablami, ryjący glebę i żywiący się żołędziami. Lecz to nie dzika, lecz wilka przypisały mity Marsowi.

Uczyniły to z dwóch powodów. Pierwszym były doniosłe osiągnięcia w astronomii, technice, chemii, biochemii i medycynie. Drugim było utworzenie przez Atlantów i konkurujących z nimi bogów dobrze uzbrojonych, zawodowych, bardzo często walczących ze sobą armii. Sytuacja taka zaistniała w Wieku Żelaza, 20 –10 tys. lat p.n.e.

Pod koniec Wieku Brązu, Szronowe Olbrzymy zamieszkujące zimną Europę zaczęły prowadzić półosiadły tryb życia. Coraz dłuższe przebywanie w jednym miejscu zaowocowało odkryciem Heliocentrycznego Układu Słonecznego. Mędrcy wiedźmy Angrbody, tej, z którą romansował germański bóg Loki, przyrównali ognisko, wokół którego toczyło się plemienne życie do Słońca a każdej grupie tworzącej plemię przypisali podobną okultystycznie do niej planetę. Merkuremu krzątającemu się blisko Słońca przypisali starców i małe dzieci. Jaśniejącej Wenus płodne kobiety. Księżycowi krążącemu wokół Ziemi tereny wokół obozowiska, zasobne w zioła, leśne owoce, drewno na opał oraz łatwe do schwytania zwierzęta. Marsowi przypisali młodych i dojrzałych mężczyzn wyruszających na łowy, na tereny oddalone od obozowiska. Jowiszowi przypisali elity mędrców integrujących posiadaną wiedzą spokrewnione plemiona; zamieszkujące odwieczne, ograniczone naturalnymi granicami, zasiedlone przez wspólnych przodków terytoria. Saturnowi przypisali pieczę nad organizowaniem wspólnej użytecznej działalności spokrewnionych plemion i obowiązki związane z obroną wspólnych granic.

Z tego przypisania wynika, że Mars był planetarnym odpowiednikiem mężczyzn wywodzących się ze spokrewnionych plemion, trudniących się łowami i myślistwem, a gdy zaszła potrzeba międzyplemienną współpracą i obroną granic pod kierunkiem dowódcy utożsamianego z Saturnem.

Uczeni Midgardu, powiadomieni przez boga Loki o doniosłym odkryciu mędrców Angrbody, polecili karłom skonstruować lunety potrzebne do obserwacji planet i wytyczenia ekliptyki nazwanej Wężem Midgardu. Dokładne obserwacje ekliptyki zaowocowały dostrzeżeniem na niej cyklicznie pojawiających się komet, rozwijających w miarę zbliżania się do Słońca świetliste ogony oraz kilku dużych planetoid — ze zgrai Żelaznego Wilka Fenrira. Jeden z nich odłączył właśnie od stada i sądząc po jego nasilającym się blasku zmierzał prosto ku Ziemi.

O żelaznej naturze Fenrira świadczyły żelazne szczątki jego braci przekuwane na ostrza przez kowali Samaela, Lucyfera i Hefajstosa a także pradawne przekazy o ostrzu, którym Gaja wytrzebiła Uranosa, czczonym na Wyspie Arabów jako Święty Kamień spadły z nieba, wokół którego obrócił się ziemski świat.

Planetoidy to ciała niebieskie o średnicy poniżej 1000 km (lub nieco powyżej) obiegające Słońce po eliptycznych orbitach. Większość planetoid krąży w głównym pasie planetoid, pomiędzy orbitami Marsa i Jowisza. Pewna ich część znajduje się poza pasem głównym, obiega Słońce samotnie lub w grupach. Planetoidy należące do grup: Atena, Apollo i Amor podczas swej wędrówki zbliżają się do orbity Ziemi. Okresy obiegu większości planetoid wynoszą od 3 do 6 lat. Największe planetoidy to: Ceres (średnica 1025 km), Pallas (565 km), Westa (533 km), Psyche (249 km) i Juno (244 km). Obecnie zlokalizowano około 8000 planetoid o średnicach rzędu od kilku do kilkudziesięciu km. Najmniejsze planetoidy, prawdopodobnie ciągle powstające w wyniku kruszenia się większych podczas zderzeń (jest ich około 1 mln o średnicy wynoszącej ponad 1 km) oraz niezliczona ilość mniejszych obiektów odbijają zbyt mało światła, by mogły być obserwowane. Obiekty te zaliczane są do grupy drobniejszych ciał zwanych meteoroidami.

Zdarza się, i to bardzo często, że meteoroid ściągnięty grawitacją Ziemi wpada w jej atmosferę i zmienia się w spadającą gwiazdę. Innymi słowy przy wejściu w atmosferę z prędkością kilkunastu km/s, na wysokości około 100 km następuje jego silne rozgrzanie i częściowe lub całkowite odparowanie.

Ilość meteoroidowej materii spadającej na powierzchnię Ziemi w ciągu doby ocenia się na setki ton, z czego tylko niewielka część ma postać większych brył zwanych meteorytami, reszta to drobny ciemny pył widoczny najwyraźniej na okołobiegunowych lodowcach. Masa największego z dotychczas odszukanych meteorytów (w okolicach Hoba w płd. Afryce) wynosi 60 ton.

Meteoryty są cennym źródłem danych o innych ciałach niebieskich. Większość meteorytów to odłamki planetoid i komet. Są też meteoryty pochodzące z Księżyca i Marsa. Prawdopodobnie przy uderzeniu wielkiego meteoroidu o powierzchnię Księżyca lub Marsa pewna ilość jego odłamków została wyrzucona w kosmos i po pewnym czasie spadła na Ziemię.

Pod względem składu chemicznego meteoryty dzielimy na dwie grupy. Do pierwszej należą chondryty węgliste i zwyczajne stanowiące 85,7% wszystkich meteorytów; powstałe w początkach tworzenia się Układu Słonecznego z materii obłoku gazowo-pyłowego utworzonego w wyniku destrukcji gwiazd pierwszej generacji. Do drugiej grupy należą: achondryty — meteoryty kamienne stanowiące 7,1% wszystkich meteorytów; meteoryty żelazne utworzone ze stopu żelaza z niklem, stanowiące około 5,7% meteorytów; meteoryty żelazno-kamienne, stanowiące około 1,5%. Te trzy rodzaje meteorytów powstały prawdopodobnie z przetopionych powłok i wnętrz większych planetoid zdruzgotanych podczas kolizji zachodzących między planetoidami w pasie głównym.

W składzie meteorytów wykryto ponad 30 minerałów, których część to pospolite składniki skał skorupy ziemskiej. Metodami geochronologii izotopowej określono wiek większości meteorytów na 4,7 mld lat, najstarsze skały na Ziemi liczą sobie 3,8 mld lat. Meteoryty jako najstarsze dostępne badaniom ciała naturalne pozwalają na poznawanie wczesnego okresu tworzenia się Układu Słonecznego.

Mityczni mędrcy tworząc okultystyczne teorie wyjaśniające budowę i cel działania Układu Słonecznego wydedukowali, że głównym jego zadaniem było stworzenie życia a potem ciągłe pobudzanie go do rozwoju. Słońce, Księżyc, planety, planetoidy, komety i meteoroidy realizowały to zadanie zgodnie z prawami obowiązującymi w kosmosie. Ich usytuowanie w tworzącym się Układzie Słonecznym zadecydowało o swoistej złożonej budowie tych obiektów; o materii, z jakiej powstały; o specyficznym dla każdego z nich sposobie stymulowania rozwoju życia.

Głównym, lecz nie jedynym zadaniem wielkich planet: Neptuna, Urana, Saturna i Jowisza było i nadal jest przechwytywanie komet przemierzających ich terytoria i zmierzających ku Ziemi; rozrywanie ich na części swymi grawitacyjnymi oddziaływaniami.

Zadaniem planetoid pasa głównego było i nadal jest przechwytywanie i kruszenie między swymi orbitami fragmentów komet zdruzgotanych przez planety olbrzymy. Zadaniem komet przechwyconych przez planetoidy jest destabilizować ich orbity, by zderzając się ze sobą zamieniały się w coraz drobniejszy meteoroidowy gruz.

Głównym, lecz nie jedynym obowiązkiem Marsa krwawo świecącego na nocnym niebie była i nadal jest obrona Ziemi, nie przed planetoidami krążącymi po stabilnych orbitach, lecz przed ich najcięższymi żelazo-niklowymi szczątkami wyrzuconymi poza obszar ich głównego pasa w stronę Ziemi.

Zadaniem wszelkiego rodzaju meteoroidów, tych, którym udało się sforsować obronę Marsa, jest spłonąć w ziemskiej atmosferze, by swymi prochami użyźnić Ziemię.

Mielnir — młot Thora

O roli Marsa w obronie Ziemi świadczy: jego mocno pokiereszowana powierzchnia; przypisane Marsowi przez astrologów i alchemików żelazo; młot Mielnir boga Thora, germańskiego odpowiednika boga Marsa.

Jedne mity głoszą, że mocarny Thor, zwany w mitach południowych Niemiec Donnerem, był synem Odyna i Fryg. Inne mity głoszą, że pochodził od pradawnego boga grzmotu Donara, wywodzącego się od Szronowych Olbrzymów. Odyn podobnie jak Dzeus usynawiał bogów uzależnianych ludów zimnej Europy, symbolizujących wiedzę zdobytą przez te ludy. Przypisywanie sobie tej wiedzy wiązało się z jej modyfikacją i dalszym rozwojem. Wiedza zgromadzona przez Donara dotyczyła żelazo-niklowych meteorytów. Ich eksplozję w atmosferze lub zderzenie z Ziemią obwieszczał ogromny huk i łoskot niosący się na dziesiątki a nawet setki kilometrów, znacznie silniejszy od gromu towarzyszącego wyładowaniom atmosferycznym. Powiedzenia: Coś spadło, uderzyło, runęło jak grom z jasnego nieba; Ciskać, rzucać gromy; Gromy posypały się, spadły na kogoś, na czyjąś głowę świadczą, że wiedza Donara dotyczyła nie wyładowań atmosferycznych, lecz żelaznych kamieni spadających z nieba, przetwarzanych na ostrza.

Mocarny Thor, pogromca olbrzymów, na których bezlitośnie polował a także opiekun wieśniaków, był rubasznym osiłkiem o cholerycznym, trudnym do opanowania temperamencie, szczególnie wtedy, gdy zawładnęła nim złość. Temu rudzielcowi z rozwichrzoną czupryną i długą brodą, uzbrojonemu w poręczny młot Mielnir w kształcie karcianego trefla zwanego też żołędziem, poświęcony był jak Marsowi dąb.

Młot Mielnir, zwany łamaczem lub druzgotaczem, był najdoskonalszym wynalazkiem karłów kryjących swe pracownie przed światłem Słońca w najgłębszych zakamarkach Ziemi. Nic nie mogło oprzeć się ciosom młota. Rzucony druzgotał głowy wrogów, po czym wracał do ręki Thora. Podczas częstego używania młot rozgrzewał się do czerwoności. Wtedy Thor wkładał parę żelaznych rękawic, by go utrzymać w dłoniach. Thor miał także czarodziejski pas podwajający siłę młota, gdy go założył.

Walcząc z olbrzymem Hrungnirem Thor roztrzaskał Mielnirem wielką osełkę, broń olbrzyma. Jej odłamki zabiły Hrungnira, lecz jeden na wieczne czasy utkwił w głowie Thora. Podniebny rydwan Thora ciągnęły dwa kozły. Jeden zwał się Miażdżący Zębami, drugi Zgrzytający Zębami.

Przedstawiona niżej interpretacja przytoczonych mitów dowodzi, że dotyczą one wiedzy o planecie Mars, porównywalnej ze współczesną wiedzą, zdobytą z pomocą nowoczesnych teleskopów. Wiedza ta, ściśle związana z innymi dziedzinami mitycznej wiedzy z zakresu chemii, biologii i mikrobiologii, dorównywała współczesnej nam wiedzy.

Sądzę, że odłamkiem osełki olbrzyma Hrungnira, tym, który utkwił w głowie Thora, jest potężny uskok widoczny na powierzchni Marsa podobny do wielkiej szramy. Sądzę, że kozły ciągnące rydwan Thora to Phobos i Deimos, księżyce Marsa podobne do planetoid. Celem planetoid jest miażdżyć i mielić komety schwytane między ich orbity.

Owocem dębu jest żołądź ujęty w zdrewniałą miseczkę podobną do hełmu, uwieczniony w treflowym wizerunku młota Thora. Na dębach bezszypułkowych żołędzie łącząc się po trzy, upodabniają się do znaku trefla. Żołądź jest jednym z typów orzecha. Tego typu owoce, np.: orzech włoski, laskowy, kasztan jadalny i bukowe orzeszki posiadają twardą, zdrewniałą łupinę i tworzą podwójne lub potrójne skupienia.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 64.46