E-book
13.65
drukowana A5
57.75
Mityczne Dzieje Ludzkości

Bezpłatny fragment - Mityczne Dzieje Ludzkości

Część — IV Naród Wybrany


Objętość:
368 str.
ISBN:
978-83-8126-852-3
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 57.75

Od Autora

„NARÓD WYBRANY” jest IV częścią pracy badawczej zatytułowanej „Mityczne Dzieje Ludzkości”. W cyklu książek, jakie składają się na całość publikacji, staram się odtworzyć mityczne dzieje. W części IV, na bazie Ksiąg Mojżeszowych Starego Testamentu oraz innych mitów, odtwarzam mityczne dzieje widziane oczyma Wybranego Narodu.

W części tej, podobnie jak w trzech dotychczas wydanych, zatytułowanych „ANIOŁOWIE i SYRENY”, „SREBRNY i ZŁOTY WIEK”,MIDGARD, AZGARD i KARŁY” wykazuję, że Księgi Mojżeszowe Starego Testamentu i inne mitologie opisują ten sam mityczny świat. Różnią się, bo opisują go z punktu widzenia różnych mitycznych narodów oraz dlatego, bo mityczna dzieje każdego z nich odradzały się w starożytności w odmiennych środowiskach i warunkach.

Celem mej pracy badawczej jest wykazanie, że nasza cywilizacja jest organizmem zasilanym energią Słońca i Kosmosu, stymulowanym w rozwoju wpływami planet noszących imiona starożytnych bogów. Organizmem, który powstał w Złotym Wieku; przeżył mityczne wieki: Srebra, Brązu i Żelaza; przeżył nie jedną Apokalipsę i rozwija się dzięki niebu i Słońcu z pomocą Księżyca i planet.

Hipotezę integrującą Astrologię z Akupunkturą a tym samym fizjologię człowieka i życia ewoluującego na Ziemi z wpływami Układu Słonecznego i kosmosu, z racji, że zrozumienie jej i akceptacja wiąże się z poznaniem mitycznych dziejów, przedstawię w ostatniej części publikacji.

Od Adama do Abrahama

Baśń o trzech braciach i czarującej żabce

Zaczęło się jak w bajce.

Dawno temu, w afrykańskiej krainie Wielkich Jezior, urodziło się trzech braci. Dziewicza Czarna Matka poczęła ich 130 tys. lat temu z nowatorskich, mistrzowsko spasowanych ze sobą genów Syren i Aniołów. Syreny to ludy zamieszkujące południowe ciepłe brzegi Morza Śródziemnego. Aniołowie to Neandertalczycy z Atlantydy, Europy i Azji Mniejszej.

Nosiciele nowatorskich genów przybyli do Dziewiczej Matki z Atlantydy zaludnianej w okresach oziębień klimatu przez praprzodków ludzi z Europy i Afryki. W okresach tych obniżony na skutek zlodowacenia poziom mórz spłycał i zwężał cieśniny dzielące Atlantydę od obu kontynentów i ułatwiał ich sforsowanie.

W okresach ociepleń klimatu poziom mórz wzrastał i oddzielał Atlantydę szerokimi cieśninami od obu kontynentów. Wtedy na wyspie odizolowanej od reszty świata uaktywniała się Matka Natura. Eksperymentowała z genotypami mieszkających tam Syren i Aniołów. Tworzyła z nich nowe generacje mutantów coraz lepiej przystosowanych do aktualnych czasów — śmiałków marzących o zdobyciu pięknej królewny strzeżonej przez strasznego smoka, żyjącej na krańcu świata na szczycie szklanej góry.

Śmiałkowie ci w czasach oziębień klimatu lub w czasach, gdy Atlantydę doświadczały kataklizmy sejsmiczne opuszczali wyspę i forsując na przełaj wiele przeszkód afrykańskiego kontynentu docierali do łona królewny — Dziewiczej Czarnej Matki.

Przybywali, aby zmierzyć się ze Smokiem Czasu, z jej dziewiczym genotypem, pieczołowicie dopracowanym pod równikowym niebem. Pragnęli, aby przetestowała nowe pomysły na życie utrwalone w ich genach; aby wybrała z pośród nich najlepszego; by poczęła z nim i urodziła osobnika, którego potomkowie zdołają zmodyfikować i ulepszyć zamieszkujący Ziemię ludzki ród.

I tak, Czarna Dziewicza Matka poczęła Homo Sapiens.

Ten niezwykle udany mutant rozrastał się w jej łonie, lecz nie mógł się z niego wyzwolić, nie mógł się intensywnie mnożyć i modyfikować rodzaju ludzkiego, bo w okołorównikowej Afryce panował potężny Homo Erectus, bacznie strzegący swych terenów i kobiet.

Trzem synom z rodu Homo Sapiens, znudziło się około równikowe życie. Gdy dorośli postanowili wyruszyć na północ. Postanowili znaleźć sobie w dalekim świecie nowe żony. Od tego zależała ich przyszła światowa kariera.

Z krainy Wielkich Jezior tylko jedna droga prowadziła na północ. Była nią rzeka Nil. Bracia, wędrując z jej biegiem, nauczyli się wiązać z trzcin tratwy i czółna. Sto tysięcy lat temu dotarli do ujścia Nilu; ujrzeli wielkie morze; opuścili łono Czarnej Matki Afryki.

Wtedy to zajaśniała na niebie gwiazda — złota kula. Przemierzając nieboskłon przyćmiła blaskiem wszystkie gwiazdy, rozprysła się w mnogość świateł i z hukiem uderzyła w ziemię.

Oooo!!! — Jesteśmy bardzo ważni, powiedzieli bracia. Wielki świat uczcił nasze przyjście światłem eksplodującej gwiazdy — fajerwerkami.

Gwiazda rzeczywiście zwiastowała światu ich przyjście. Przy okazji stłumiła Bunt Aniołów — wytrzebiła niezwykle inteligentnego wschodniego Neandertalczyka; rozwarła brzegi Czerwonego Morza; obróciła nieco Wyspę Arabów zwężając nieco Zatokę Mezopotamii.

Bracia weszli na Synaj połączony cyplem Kanaan z Cyprem i rozejrzeli się bacznie dokoła. Po chwili znaleźli trzy okrągłe, jeszcze gorące fragmenty strzaskanej gwiazdy.

Oooo!!! — Czarodziejskie kule, rzekli bracia. One nas poprowadzą, wskażą nam dalszą drogę.

Znalezione kule były żelazo-niklowymi meteorytami. Bajkowa tradycja zamieniła je w złoto, by pamiętano po wszystkie czasy, że nim spadły z nieba, jarzyły się złotym blaskiem.

Najstarszy brat ujął w dłonie złotą kulę i rzekł: Jaśniała jak wschodzące Słońce, nim spadła. Rzucę ją tam, gdzie jasne Słońce wschodzi.

Kula potoczyła się a on ruszył za nią. Sforsował płyciznę między Cyprem a wybrzeżem Azji Mniejszej. Było właśnie chwilowe, spowodowane upadkiem gwiazdy oziębienie klimatu, więc udało mu się cieśninę trzcinowym czółnem przepłynąć. Kula toczyła się brzegiem morza. Mijała spustoszone upadkiem gwiazdy ziemie zbuntowanych Aniołów. Toczyła się północnym brzegiem Zatoki Mezopotamii, dotarła do brzegów Oceanu Indyjskiego, do ujścia Indusu. Tocząc się w górę biegu rzeki dotarła do Gangesu a potem z jego prądem podążyła do płd. wschodniej Azji.

W czasie wędrówki każda napotkana kobieta wydawała się najstarszemu bratu niebywale piękna. Te z nad wielkich rzek obrośniętych indyjską dżunglą były najpiękniejsze. Przypominały mu ukochaną matkę z Afryki. Były ponętne, gorąco pragnęły kochać i rodzić. Najstarszy brat podążając za kulą na wschód siał ziarno nowego ludzkiego gatunku wśród plemion Homo Erectusa a potem nieco przyżółconych Sinantropów płd. wschodniej Azji.

Średni brat ujął w dłonie czarodziejską złotą kulę i rzekł: Nim spadła, gorzała jak zachodzące Słońce. Rzucę ją tam, gdzie zachodzi wypalone dniem Słońce.

Kula potoczyła się a on ruszył za nią. Prowadziła go wybrzeżem Afryki w kierunku Atlantydy. Napotykane kobiety zwinnie pływały w szmaragdowych wodach morza. Wygrzewały się na nadbrzeżnych gorących piaskach i pięknie śpiewały. Różniły się od jego matki. Jego matka ustawicznie rodziła, karmiła i pielęgnowała swe dzieci. Tym beztroskim kobietom pomagały wychowywać dzieci społeczności, w jakich żyły. Społeczności te, licznie rozmnożone, syte z racji dostatku pokarmu wyrzucanego przez fale na brzeg, były przyjazne dla przybysza. Średni brat wtapiał się w nie i podobnie jak starszy pomnażał wśród nadmorskich Syren nowy ludzki genotyp.

W końcu dotarł do zachodniego krańca Afryki i ujrzał Atlantydę. Jakże piękna była ta jego dawna ojczyzna! Lecz by do niej dotrzeć wpierw musiał skonstruować tratwę. Wykonał ją nie z trzciny, lecz z powiązanych lianami pni drzew.

Na wyspie przywitano go jak swego, powracającego z dalekiego świata, oszlifowanego jak brylant rodaka. On, szczęśliwy z powrotu, przekazał rodakom swój szlachetny genetyczny szlif i jako Homo Sapiens zaludnił Atlantydę. Z czasem, z organizujących się ludów Homo Sapiens powstało pierwsze w historii zorganizowane w naród społeczeństwo — państwo Atlantów.

Złoty Wiek ludzkości zaczął się w czasie, gdy Atlantydę przejął w posiadanie Homo Sapiens, gdy po 50 tys. lat globalnego ocieplenia rozpoczął się okres oziębienia trwający 65 tys. lat. Oziębienie klimatu rozpoczęło się 75 tys. lat p.n.e. Pokryło lodowcem wielkie obszary terenów zaludnionych przez Neandertalczyka. Uran, władca zimnego północnego nieba i Gaja zawiadująca niezliczonymi jak gwiazdy tworzące Galaktykę stadami roślinożernych zwierząt koczujących po stepach i w tundrze stopniowo tracili swą moc. Wraz z nimi tracił moc neandertalski lud a wzrastał w siłę przybyły z Afryki Homo Sapiens.

Mity Sumeru wywodzące się z Atlantydy głoszą:

Światem rządzili wtedy potomkowie praoceanu — Nammu, nieba — An i ziemi — Ki. Byli nimi bóg powietrza Enlil, jego syn bóg morza Enki i bogini miłości Inanna. W rządach pomagał im blado-świetlisty Księżyc — Nanna i jego syn Słońce — Utu.

Mity greckie głoszą:

Po odsunięciu od władzy Uranosa i Gai rządził przez krótki czas światem ich najstarszy syn, tytan Okeanos a po nim Kronos z Reją, władcy Złotego Wieku. Tytan Kronos władca odradzającego się Słońca i początku zimy jest symbolem płn. Atlantydy. Tytania Reja władczyni początku lata i Księżyca powodującego przypływy i odpływy morza jest symbolem płd. Atlantydy.

Najmłodszy brat ujął w dłonie czarodziejską kulę, przyjrzał się jej bacznie i powiedział: Moja kula nie jest podobna ani do Słońca ani do złota. Wprost przeciwnie jest zimna i sina jak te północne chmury, więc rzucę ją na północ. Ponieważ od północy wiało chłodem wstrzymał się chwilowo z rzutem.

Rozpieszczony głuptas, tak w rosyjskich baśniach zwie się Iwana, najmłodszego z braci, czekał na ocieplenie klimatu jeden a może trzy tysiące lat. Obawiając się zimna trzymał się kurczowo, jak rąbka matczynej spódnicy, cypla Kanaan. Z nudów, co jakiś czas wsiadał do trzcinowego czółna i poprzez płycizny przesmyku Kanaan docierał do Wyspy Arabów, na której zwolna odradzało się życie zdruzgotane upadłą gwiazdą. Tam, figlując z nadmorskimi kobietami wyspy, płodził podobnych sobie ludzi a ci stopniowo zaludniali wyspę.

Po pewnym czasie zauważył, że w przesmyku oddzielającym go od kobiet z wyspy zaczęło przybywać wody. Jego trzcinowe czółno nasiąkało wodą i tonęło w coraz głębszym morzu nim dopłynął do lądu.

Oj, robi się ciepło, zauważył. Pora ruszyć na północ. Lecz czy dorzucę kulę na drugi brzeg? Czy zdołam tym lichym czółnem tam dopłynąć? Co tu zrobić, co robić? Myślał intensywnie aż w końcu wpadł na genialny pomysł.

Na cyplu, który zamieszkiwał, ze szczelin ziemi wydobywał się olej skalny. Wystarczyło go zagęścić odparowując w słońcu, by otrzymać lepik. Najmłodszy brat uszczelnił lepikiem trzcinowe czółno wzmocnione prętami z gałęzi. W łodzi tej, podobnej do wysmołowanego kosza udało mu się pokonać przesmyk dzielący cypel od wybrzeża Wyspy Arabów a z czasem, gdy łódź wzmocnił i ulepszył, udało mu się przepłynąć wodną przestrzeń między Cyprem kończącym cypel a górzystym wybrzeżem Azji Mniejszej. Łodzią tą wypływał również na przybrzeżne wody Zatoki Mezopotamii.

Hebrajskie mity uwieczniły wynalazcę plecionej łodzi uszczelnionej lepikiem w biblijnej opowieści o maleńkim Mojżeszu umieszczonym w smołowanym koszyku w trzcinach porastających przybrzeżne wody Nilu.

Imię Mojżesz zawiera wykrzyknik, oj! wzmacniający emocjonalnie wypowiedź; wyrażający ból, żal, przestrach, zdumienie, podziw. Zawiera także spójnik, że, łączący zdanie nadrzędne ze zdaniem podrzędnym rozwijającym treść zdania nadrzędnego, często w połączeniu z wyrazami oznaczającymi: przekazywanie wiadomości, procesy myślowe, doznania, stany uczuciowe; wyrażającym rację, przyczynę, uzasadnienie tego, o czym się mówi w zdaniu nadrzędnym; wyrażającym skutek tego, o czym mowa w zdaniu nadrzędnym. Że to także wyraz o charakterze ekspresywnym, rozpoczynający zdanie wyrażające zwykle niezadowolenie lub zdumienie. Reszta pozostała po usunięciu z imienia Mojżesz wykrzyknika oj! tworzy słowo możesz.

Innymi słowy imię Mojżesz informuje, że człowiek zmuszony okolicznościami, jeśli chce to może każdą przeszkodę pokonać. Informuje, że potrzeba jest matką wynalazków, że człowiek po to ma rozum i ręce, by z każdym problemem się uporać, by każdemu zadaniu sprostać. Takie działania i zrodzone z nich wynalazki godne są podziwu, wprawiają w zdumienie i zachwyt.

Szczelna, wysmołowana łódź umożliwiła zasiedziałemu przez tysiąclecia na cyplu Kanaan, rozmnożonemu ponad miarę ludowi najmłodszego brata sforsować morze i dotrzeć do brzegu Azji Mniejszej.

Czarodziejska kula nie mogąc sforsować Gór Taurus zamykających najmłodszemu bratu drogę na północ, potoczyła się wybrzeżem Azji Mniejszej na zachód. Około 70 tys. lat p.n.e. dotarła do krainy położonej na południowych obszarach dzisiejszego Morza Egejskiego. Tereny te w okresie maksimum zlodowacenia wynurzyły się z morza tworząc górzysty ląd porośnięty mieszanym lasem. Ląd ten łączył Półwysep Bałkański scalony z Peloponezem z Azją Mniejszą. Najmłodszy brat dotarł na te tereny, gdy klimat jeszcze całkiem się nie oziębił, poziom morza obniżając się stopniowo, tworzył krainę porosłą lasami, pełną jezior, rzek, strumieni, torfowisk i bagien.

Czarodziejska kula toczyła się i toczyła aż zatrzymała przed siedzibą Czarującej Żabki. Siedziba Żabki, usytuowana na naturalnym wzniesieniu pośród bagien, otoczona była ogrodzeniem uplecionym z wikliny mocowanej do wbitych w ziemię pali. Dach i ściany domu Żabki, wykonane podobnym sposobem, kryte były z wierzchu wiązkami suchej trzciny. Dom uszczelniony był wewnątrz gliną i ocieplony skórami upolowanych zwierząt.

Żabka była Neandertalką i znacząco różniła się od kobiet mieszkających nad wielkimi rzekami i na afrykańskim wybrzeżu. One poszukując pokarmu pluskały się jak rybki w ciepłej wodzie. Ona, wygnana przez złą Babę Jagę — Gaję na północ, zmuszona była wyjść z zimnej wody na ląd. Wykształciły jej się zręczne łapki do pracy i główka, którą próbowała kręcić, by swe dzieci w zimnym klimacie odchować. Przy okazji dokonała wielu odkryć i wielu umiejętności się nauczyła.

Najważniejszym osiągnięciem Żabki było udomowienie neandertalskiego mężczyzny — Anioła. Chcąc zasłużyć na miłość Żabki zbudował dla niej i jej dzieci bezpieczną siedzibę i przynosił do niej upolowane mięso.

Baśń głosi, że Żabka była wspaniałą gospodynią.

Potrafiła piec pyszne kołacze. Kiedyś zostawiła w ludzkim czerepie, służącym jej za naczynie, zmiażdżone zalane wodą ziarno. Powstał kwaśny zaczyn. Dodała go do zagniecionego na podpłomyki świeżego ciasta i stał się cud. Ciasto na ciepłym kamieniu zaczęło rosnąć. Po upieczeniu było pulchne i smakowite. Jej siostry zamieszkujące ciepłe kraje potrafiły piec jedynie twarde podpłomyki. Żabka potrafiła także z włókien roślin oraz długiej sierści zwierząt tkać piękne kilimy. Jej siostry znad ciepłych wybrzeży i rzek potrafiły jedynie z trzciny i gałęzi prymitywne maty wyplatać.

Jeśli wierzyć baśni do końca: żabka kąpała się w miękkiej deszczowej wodzie; czesała włosy grzebieniem; przeglądała się w srebrnym lustrze; posiadała konny pojazd.

Lustro, grzebień oraz pojazd wymyślił i wykonał ukochanej Żabce ambitny i pracowity Anioł. Konia także dla niej oswoił i uprząż dla niego wykonał. Ona, by trudy mu wynagrodzić, nauczyła się pięknie tańczyć i tańcem umilała swemu Aniołowi odpoczynek.

Pierwszą ojczyzną najmłodszego brata był Cypel Kanaan, biblijna Ziemia Obiecana. Drugą ziemią, na której się zadomowił były ciepłe krańce Europy, ziemia tytani Rei nazwana od jej imienia Rajem. Z czasem, gdy władzę nad tą krainą przejęła córka Rei, jasnowłosa Hera ziemia ta nazwana została Helladą.

Raju tego już nie ma. Pokryły go wody z roztopionych lodowców. Jaki był ten Raj? Był całkiem inny od znanych najmłodszemu z braci krain.

W Raju Hellady

Ziemia wskazana czarodziejską kulą na siedzibę najmłodszemu z braci była rajem, lecz raj ten długo jeszcze nie należał do niego. Należał do Aniołów kochających swe wymagające, pracowite i zaradne Żabki. Rywalizować z nimi o względy Żabek było bardzo trudno. Neandertalczycy z Hellady byli wspaniałym myśliwymi i jeszcze wspanialszymi rękodzielnikami.

Kobiety lubią mówić. Kochają nazywać rzeczy po imieniu. Wszystko pragną zdefiniować. Są czułe na pochwały i miłe słowa. Najmłodszy brat przewyższał Aniołów wymową. Podczas ich nieobecności, chwalił rozum żabich główek, kunszt żabich rączek, urok żabiego rechotu i płodził Homo Sapiens Hellady.

Któregoś dnia, z resztek gliny, jaka mu została po uszczelnianiu ścian domu kolejnej Żabki, ulepił miseczkę podobną do czerepu ludzkiej czaszki. Własnej czaszki do czerpania wody nie posiadał. Nie udało mu się dotąd wykazać męstwem i zabić wrogiego Anioła. Wysuszoną miseczką, by ugasić pragnienie czerpał wodę z potoku. Chłepcąc wodę czerpaną dłońmi narażał się na drwiny Aniołów. Miseczka nie dorównywała czerepowi. Chłonęła wodę, miękła i niszczyła. Co i rusz musiał lepić nową. Ponieważ niebo zachmurzyło się i zaczęło padać, zagrzebał miseczkę w gorącym popiele ogniska, by wyschła i całkiem o niej zapomniał.

Po kilku dniach odnalazł ją w popiele. Była odmieniona, stwardniała i nie rozmiękała w wodzie. Zaczął eksperymentować z ogniem i gliną. Po jakimś czasie wykonał kilka podobnych, różniących się wielkością miseczek oraz duży garnek. Serwis podarował ulubionej Żabce.

Aaaaa!!!! — Zawołała zachwycona prezentem Żabka a następnie, ponieważ zawsze wynagradzała swego Anioła za zasługi miłością, krzyknęła: dam ci dam. I tak powstało imię naszego praojca Adama. Adam poślubił Żabkę i po pewnym czasie ze spłodzonym z nią potomstwem przejął w posiadanie cały Raj.

Polska żaba jest bardzo podobna do żebra. Ma aż trzy wspólne z nim litry. Ewa, nasza biblijna pramatka nim z żebra Adama powstała, była Neandertalką imającą się wszelkich sposobów by wyżebrać dla siebie i swych dzieci nieco mięsa upolowanego przez mężczyzn.

Żaba nie bez powodu uwieczniona została w baśni. Żaba jest żywym modelem ewolucji, przekształcania się kijanki podobnej do ryby w czworonoga. Jest zapowiedzią powstania drogą ewolucji rozumnego człowieka wyposażonego w myślącą głowę i zręczne pięciopalczaste dłonie.

Krewniacy bogów

Atlantyckie arki boga Enki cyklicznie odwiedzały Helladę na długo przed Wielkim Potopem. Tuż przed Wielkim Potopem, na południowym krańcu Hellady, na terenach dzisiejszej Krety, Atlanci założyli kolonię. Zarządzał nią Atlanta Dzeus, pełniący rolę doradcy tytani Rei. Kolonia ta była pierwszym europejskim Edenem — biblijnym Rajem.

Wielki Potop (40 tys. lat p.n.e.) nie doświadczył Hellady. Przed inwazją oceanicznej fali broniły jej trzy naturalne zapory: Płw. Iberyjski, Płw. Apeniński oraz zachodnie zbocza Płw. Bałkańskiego i Peloponezu.

Zachodni brzeg Wyspy Arabów zamieszkiwały ludy wywodzące się od praprzodka Adama z Hellady. Spłodził je z archaicznymi mieszkankami wyspy, gdy jako najmłodszy z trzech braci, uszczelniał lepikiem czółna wykonane z trzciny. Ludy te stopniowo zaludniały Wyspę Arabów i wschodni kontynentalny brzeg Zatoki Mezopotamii.

Atlanci skolonizowali Zatokę Mezopotamii na długo przed Wielkim Potopem. Edeny Mezopotamii leżącej w cieplejszym klimacie dużo wcześniej niż Eden chłodnej Hellady zaczęły przynosić Atlantom zyski.

Wielki Potop wywołany sejsmicznym kataklizmem na Atlantydzie sforsował cieśninę miedzy Cyprem a Azją Mniejszą, przelał się przez Cypel Kanaan i ciężko doświadczył Zatokę Mezopotamii. Ocaleli ci, co budowali solidne domy z pali.

Po Wielkim Potopie, w okresie panowania Śpiącego Ymira I, osłabieni kataklizmem Atlanci przez długi czas nie kontaktowali się z kolonistami z Mezopotamii i Hellady. Osadnicy pozostawieni sami sobie skoligacili się z miejscową ludnością, lecz nie zapomnieli swego boskiego pochodzenia. W Srebrnym Wieku, za czasów Ymira II, Atlanci odbudowali handlową flotę i odnowili kontakty ze spokrewnionymi ludami.

Skoligacony z kolonistami z Atlantydy lud Ziusudry z Mezopotamii przetrwał Wielki Potop dzięki szkutniczym umiejętnościom praojca Mojżesza wzbogaconym ciesielskimi umiejętnościami, jakie dotarły do zatoki z osadnikami z Atlantydy.

Lud Ziusudry, budował nie tylko uszczelniane smołą łodzie. Na nadbrzeżach zatoki budował domy na palach. Domy te miały solidną podłogę z belek, ściany i dachy wykonane z plecionych mat uszczelnianych lepikiem z zewnątrz a gliną od środka. Gdy przyszedł Wielki Potop popłynęły jak tratwy. Na tratwach tych uratowali się nie tylko ludzie. Udomowione i dzikie zwierzęta również znalazły na nich ratunek.

Po Potopie atlantycki Enlil i Enki, zwany w germańskich mitach Ymirem II, odnowił z Mezopotamią unię i zawarł z ludem Ziusudry Tęczowe Przymierze.

Waszych szkutników zabierzemy do siebie, powiedział. Będą budować u nas duże pływające arki. W zamian dostarczymy wam sadzonki daktyli, winnej latorośli oraz innych pożywnych roślin oraz nauczymy was ich uprawy. Zmeliorujemy wam pola i nawodnimy słone gleby słodką wodą. Aby ułatwić wam pracę na roli podarujemy wam motyki wymyślone przez boga Enlila.

Przekazane umiejętności muszą pozostać naszą wspólną tajemnicą. Musicie jej strzec przed innymi ludami. Od zachowania tej tajemnicy zależeć będzie wasza pozycja wśród innych ludów oraz wasz dobrobyt.

Wybraliśmy was spośród innych tutejszych ludów, ponieważ podobni jesteście do bogów. Wyróżniacie się rozumem, pracowitością i umiejętnościami. Obowiązywać was będą wypracowane przez nas prawa Me. Macie ich przestrzegać i być nam lojalni.

Strzeżcie pokoju w regionie. Nie zezwalajcie na rozlew krwi człowieczej. Potop zniszczył i wyludnił świat. Wiele jest na nim do zrobienia. Ludzie stworzeni zostali nie po to, by zabijali się z byle powodu, lecz po to, by służyli nam, bogom; by pracował dla wspólnego dobra odradzającej się Unii. Winnych zabójstwa i łamania praw Me przetrzymujcie w świątyniach otchłani do czasu aż przybędzie konwój arek i osądzonych zabierze.

Wy rozradzajcie się i rozmnażajcie, rozpładzajcie się na danej wam ziemi i mnóżcie się na niej. Ja stanowię przymierze moje z wami i z nasieniem waszym po was.

Sumeryjski Ziusiudra wyemigrował ze swoimi szkutnikami i cieślami na Atlantydę. Jego lud, symbolizowany w hebrajskiej tradycji przez Noego, troskliwie pielęgnował zakładane ogrody, gaje i winnice.

Winogrona były smaczne, rodzynki jeszcze smaczniejsze. Urodzaj owoców był tak wielki, że Noe postanowił przechować wyciśnięty z nich sok w glinianych dzbanach. Sok sfermentował i tak zaczęła się produkcja wina. Noe degustując wino wpadł w nałóg i stracił kontrolę nad winnym monopolem. Intratny interes po Noem przejął jego wnuk Kanaan, syn Chama. Kanaan osiedlił się w kraju Kanaan, na cyplu łączącym Afrykę z Azją i Europą. W wielu osadach podobnych do Sodomy i Gomory sprzedawał wędrowcom wino i strawę. Wino gasiło pragnienie, wzmacniało organizm i poprawiało nastrój. Było też przyczyną rozpasania szerzącego się w tym regionie. Ale to już nieco późniejsza, należąca do Epoki Brązu historia.

Skoligacony z Atlantami lud Adama i Ewy, na mocy paktu Atlantów z Dzeusem, zarządcą zbuntowanej Hellady, opuścił Helladę przed wybuchem Thery, około 25–23 tysiąclecia p.n.e. Atlanci polecili mu udać się przez cypel Kanaan do krainy zaludnionej przez potomków praojca Mojżesza w okresie długotrwałego oczekiwania na ocieplenie klimatu. Miał dołączyć do spokrewnionego z Atlantami bratniego ludu Noego — Ziusudry zamieszkującego Mezopotamię.

Wysiedleńcy wierzyli, że krewniacy przyjmą ich z otwartymi ramionami. Mieli im wiele do zaoferowania. Potrafili uprawiać len i wykonywać płótno. Potrafili lepić i wypalać gliniane naczynia. Umieli pulchne placki na kwasie wypiekać. Znali się, podobnie jak wysiedlony wraz z nimi kowal Hefajstos, na obróbce meteorytowej stali. Potrafili, jak Kain również z nimi wysiedlony, konstruować maszyny proste oraz liczyć rzędy i warstwy. Identyfikowali planety wędrujące po ekliptyce oraz znali ich astrologiczne funkcje i przymioty.

Matka Afryka

Dziewicza Afryka, matka ludzi, zwolna obracała się pod wpływem tektoniki dna otaczających ją oceanów. Zmęczona kolejnymi porodami wspierała się o Atlantydę i Wyspę Arabów. Atlantyda pod naporem Afryki kruszała i przetapiała swe kolejne fragmenty w tworzącym się dnie Atlantyku. Wyspa Arabów przemieszczana Afryką zacieśniała Zatokę Mezopotamii. Zwężał się przesmyk między Wyspą Arabów a Cyplem Kanaan.

Kataklizmy tektoniczne Atlantydy przyspieszały obrót Afryki i uruchamiały serie kataklizmów tektonicznych w całym ówczesnym świecie. Wystawiały na ciężkie życiowe próby dzieci urodzone przez Afrykę.

To Afryki nie obchodziło.

Ona, jak królowa matka w ulu lub w mrowisku, bezustannie rodziła i rodziła. Kochała młode póki małe. Gdy urosły musiały odejść, by mogła rodzić kolejne potomstwo zdolne poprzednie zastąpić. Poczynała swe dzieci nad wielkimi afrykańskimi jeziorami. Migrowały w świat na piechotę z biegiem Nilu i Konga.

Nil meandrując jak wąż, płynie z południa na północ. Jego bieg kieruje się na oś świata. Starożytni Egipcjanie nazywali ziemie użyźniane wylewami Nilu ukochaną czarną matką ziemią lub magnetyczną matką ziemią.

Ludy doliny Nilu bardzo wcześnie odkryły i praktycznie wykorzystywały magnetyczne właściwości żelaza. W górach, między M. Czerwonym a Nilem znajdowały się bogate złoża magnetycznych rud żelaza. Odłamki tych rud wyznaczając północ, ułatwiały ludziom orientację w zabagnionej, zarośniętej dżunglą, pociętej wieloma odnogami dolinie Nilu.

Światem ludzi zamieszkujących dolinę Nilu bardzo długo rządziło Słońce zmieniające w cyklu rocznym zenitalną wysokość. W górnym biegu Nilu, bliżej równika górowało wysoko na niebie, było silne, więc nazwano je, Ra. Przy ujściu Nilu było słabsze, górowało z reguły niżej, więc nazwano je, Re.

Plemiona zamieszkujące dolinę Nilu bardzo długo były radosnymi dziećmi Czarnej Dziewiczej Afryki i Słońca. Nil karmił je ptactwem żyjącym w trzcinach, rybami, małżami i dzikimi zbożami rosnącymi na bagnach. Zagrożeniem dla ludzi były krokodyle, węże i wielkie drapieżne koty.

Człowiek zamieszkujący dolinę Nilu, musiał przed corocznym wylewem opuścić nadbrzeża rzeki. Porę tą wyznaczała zenitalna wysokość Słońca na niebie. Pomagało ją także przewidzieć zachowanie okolicznych zwierząt. Ludzie zamieszkujący dolinę Nilu obserwowali cykliczne zmiany wysokości Słońca oraz uczyli się życia od zwierząt żyjących nad rzeką.

Z czasem nauczyli się budować trwałe siedziby na wysokich wyspach i brzegach. Aby przyspieszyć spływ powodziowej wody z terenów otaczających ich osady zaczęli kopać kanały odprowadzające nadmiar wody w koryto rzeki. Na osuszonych glebach próbowano uprawiać rośliny o smacznych i pożywnych owocach, korzeniach i kłączach. Po pewnym czasie, z obu stron Nilu liczba osad znacznie wzrosła i poszerzył się pas rolniczo użytkowanej ziemi.

Doliną Nilu opiekowała się Hathor — bogini urodzaju, płodności i miłości — Oko boga Re. Niektóre mity głoszą, że była matką Słońca a tym samym Matką Gają — Galaktyką. Hathor podobna z natury do sumeryjskiej Ninhursag i Inanny, odpowiedzialna była za urodzaj i dostatek pokarmu, a tym samym za plenność ludzi. Mnogość ludzi zaludniających dolinę Nilu organizowała się w społeczności integrowane prądem rzeki. Proces ten również nadzorowany był przez Hathor.

Imiona Inanny i Hathor mają podobne znaczenie.

Inanna zawiera Anno — rok podzielony na kolejne pory roku. Neandertalczyk — Anioł dzielił rok na 12 pór nadzorowanych przez tytanów. Inanna zawiera zwielokrotnioną głoskę N, symbolizującą przywódcę i ojca nepotę integrującego swym autorytetem i genotypem paleolityczne plemię.

Hathor zawiera słówko at symbolizujące oddech cykliczny jak Słońce. Człowiek podczas spoczynku oddycha z częstością około 12 oddechów na minutę. Objętość powietrza wdychanego w ciągu minuty przez płuca wynosi około 6 litrów. Doba posiada 2 x 12 lub 4 x 6 godzin. Hora po grecku i łacinie znaczy: godzina, czas, pora roku.

Gaja — Galaktyka to wielka gadzina, podobna z nazwy do godziny. Swym cielskiem cyklicznie przemieszczającym się po niebie, odmierzała Aniołom czas trwania nocy i wyznaczała okresy panowania tytanów.

Hory, greckie boginie pór roku, były córkami tytani Temidy. Symbolizowały naturalny porządek rzeczy. Imiona ich to: Dike — Sprawiedliwość, Ejrene — Pokój, Eunomia — Praworządność. Zasady te organizowały ludzi w społeczności, a z czasem w ludy i narody.

Horus to bóg egipskiego nieba, jego oko to Słońce odmierzające dni i noce a także pory roku na ekliptyce wytyczonej gwiazdozbiorami Zodiaku.

Afryka odchylona Atlantydą, nawilżana parującymi oceanami i wielkim Śródziemnym Morzem, posiadała wilgotny klimat. Północne jej tereny w okresach ocieplenia klimatu porastała dżungla, w okresie ochłodzenia gęsty busz. Zakola meandrującego Nilu zawsze były porośnięte gęstą dżunglą i nie dopuszczały obcych do założonych nad brzegami rzeki osad. Ujście rzeki — Deltę Nilu tworzył labirynt rzecznych odnóg błądzących przez bagna. Z tego labiryntu, kierując się prądem rzeki, łatwo było wypłynąć na Śródziemne Morze, powrócić w dolinę rzeki było znacznie trudniej.

Set

Tereny między M. Czerwonym a Nilem zamieszkiwały wojownicze ludy boga Seta. Trudniły się łowiectwem. One również były dziećmi Dziewiczej Matki Afryki. W czasie większej powodzi opuściły dolinę Nilu nie ujściem rzeki, stanowiącym jakby narząd rodny Dziewiczej Matki, lecz jej bokiem. Ludy te, nękane co pewien czas głodem wywołanym przez nieurodzaj, schodziły w dolinę Nilu, drażniły okaleczony bok matki i niepokoiły jej dzieci dorastające pod okiem Słońca.

Set — egipski bóg burzy, piorunów i zła — gwałtowny, okrutny i zazdrosny władca Górnego Egiptu — rodząc się zranił matkę. Za wcześnie wyrwał się bokiem z jej łona. Całe jego ciało pokryte było rudym gęstym owłosieniem. Miał także rude włosy i rudy zarost.

Biblijny Adam posiadał trzech synów: Kaina, Abla i Seta.

Ewa urodziła Kaina i Abla w Raju Hellady. Mity hebrajskie przypisują im ojcostwo zbuntowanego Anioła — Szatana lub Lucyfera. Widać Adam, w czasie pobytu w Helladzie, musiał Neandertalczykowi składać haracz z kobiet swego ludu.

Podczas pobytu w Helladzie rolnik Kain zabił swego brata pasterza Abla. Po tym tragicznym zajściu Adam z Ewą długo nie mogli zdecydować się na poczęcie nowego syna.

Gdy Ewie urodził się Set rzekła:

Dał mi Bóg inne potomstwo miasto Abla, którego zabił Kain. Setowi też urodził się syn i nazwał imię jego Enos. Na ten czas poczęto wzywać imienia Pańskiego.

W mitycznych czasach imienia Pańskiego nie wzywano bez przyczyny i nadaremno. Zarządcy i doradcy władców ludów zrzeszonych w Unii wzywali pomocy humanitarnej lub zbrojnej interwencji Atlanty tylko wtedy, gdy zachodziła ku temu pilna potrzeba.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 57.75