E-book
13.65
drukowana A5
38.64
Misja — Fala przebudzenia

Bezpłatny fragment - Misja — Fala przebudzenia


Objętość:
155 str.
ISBN:
978-83-8221-161-0
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 38.64

Dedykuję tę książkę naszym dzieciom,

By mogły kiedy będą na to gotowe

przeczytać ją i żyć według jej słów

jeśli są bliskie ich sercom

Pragnę, by słowa w niej zawarte były dla nich

katalizatorem, siłą i oparciem

w trudnych chwilach ich ziemskiego życia

Wprowadzenie

To co tu przeczytasz jest zbiorem przekazów ze świata o którym wiele mówiono. Na pewno sam masz wyrobione na jego temat swoje zdanie, jak każdy. Jednak cokolwiek o tamtej rzeczywistości myślisz, będzie to tylko namiastką tego co on oferuje w swoim pięknie i bogactwie.

Świat z którego płyną te cudne przesłania, który jest tak naprawdę częścią nas wszystkich i może być dostępny na wyciągnięcie ręki, jest morzem nieskończonych możliwości, potęgi i niewyobrażalnej miłości.

Jeśli trzymasz tę książkę w swoich rękach to najwyraźniej dojrzałeś do jej przekazu.

Tak wiem, w wielu książkach możesz to przeczytać, i pewnie myślisz, że to banał, ale uwierz mi, taka jest prawda. Każdy odpowiednio do swojej wiedzy, świadomości i stopnia zrozumienia, otrzymuje to, co jest w stanie poprowadzić go ku jego wnętrzu. I tak jest zapewne z tą książką. Pamiętaj nie ma przypadków ani zbiegów okoliczności. Wszystko co wydarza się w życiu ma swój wielki głęboki sens.

Być może nie spodoba ci się na początku co w niej przeczytasz, być może odłożysz na półkę, jednak to malutkie ziarenko które ona zasieje kiedyś z pewnością wykiełkuje. Może nie dziś, nie jutro, ale nawet za kilka lat. Być może wtedy jeszcze raz sięgniesz po nią i przeczytasz z wielkim zrozumieniem i zapałem.


Nie będzie to książka banalna, nie skupi się ona na jednym problemie. Nie jest to książka mówiąca o reinkarnacji czy życiu po życiu. Będzie ona mówić o wszystkim. O świecie fizycznym który teoretycznie znacie ( teoretycznie bo i tak mało wiecie o prawach w nim rządzących) a także o świecie, który dla wielu pozostaje wielką tajemnicą. Świecie który zapiera dech w piersiach i jest dziedzictwem każdego z nas tu na Ziemi i wszystkich istot żyjących w nieskończenie wielkich wszechświatach.

Być może to co tu przeczytasz wywróci twoje postrzeganie do góry nogami, a wszystko w co wierzyłeś legnie w gruzach, a może w głębi duszy poczujesz, że zawsze to było w tobie ponieważ cała prawda jest schowana głęboko w nas samych i jeśli tylko pozwolimy sobie czuć to przekonamy się, że to wszystko jest tam od zawsze. Nie ważne.

Ona i tak zrobi swoje.


Nie będę w tej książce pisać za wiele o sobie gdyż jest to nie istotne. Nie chcę skupiać niczyjej uwagi na sobie i tym kim jestem ponieważ nie jest to istotne. Nie zamierzam opowiadać drogi którą przeszłam by móc się w końcu obudzić i doświadczyć czegoś dużo większego niż szare codzienne życie. Swoją drogą to mógłby być temat na kolejną książkę. W każdym razie istotny jest przekaz który chcę wam ofiarować z głębi serca. Mam ogromną nadzieję, że pomoże wam ona zmienić wasze życie w piękne radosne doświadczenie TU i Teraz.


Mogę jedynie powiedzieć, że słowa tu zawarte są przekazem, który odbieram ja a także inna osoba.

Kiedyś razem zamieszkiwałyśmy inną planetę i było nam dane być członkami pięknej wysoko rozwiniętej cywilizacji.

Dziś jesteśmy tu wraz z innymi chętnymi, poprzez inkarnację na tej pięknej planecie jaką jest Ziemia po to, by pomóc wam odnaleźć drogę do siebie, przypomnieć sobie Waszą prawdziwą tożsamość i obudzić w was potęgę tego kim naprawdę jesteście.


Jakkolwiek irracjonalnie to brzmi, taka jest prawda. Ale możesz nawet w to nie wierzyć. Może to być dla Ciebie abstrakcja. Nie ważne. Po prostu przeczytaj to co chcemy ci przekazać. Otwórz swoje serce i umysł i zdecyduj czy to cię przekonuje, czy czujesz łaskotanie w swoim wnętrzu. Jeśli tak to nie walcz z tym i nie próbuj ogarniać tego rozumem ponieważ tego czym jest Bóg i czym ty sam jednocześnie jesteś, nie da się ogarnąć rozumem. To można tylko poczuć. Czucie jest jedynym wyznacznikiem jaki powinien mieć dla Ciebie znaczenie.


Choć książka jest przekazem nie tylko jednej istoty to będę pisać w liczbie pojedynczej dla łatwiejszego jej czytania.


Nie będę więcej przedłużać bo wiem jak mało chętnie czyta się wprowadzenia. Sama niejedno przeczytałam zanim otworzyły się drzwi do innych rzeczywistości i mogłam w końcu sama doświadczać tego kim jestem i dowiedzieć się prawdy po co tu przyszłam na ten ziemski świat i co mam wam przekazać.

Tak więc stań się teraz czystą nie zapisaną kartką, zapomnij co wcześniej wiedziałeś i co ci wpojono. Nastaw się na czucie, zaufaj swojemu sercu.

Miłej podróży!!

Rozdz.1

Czy wiesz czym jesteś istoto wspaniała?

Dlaczego wierzysz, że jesteś grzeszna

nieudolna i niedoskonała?

Chyba nic już bardziej mylnego nie

mogłaś wmówić sobie

Od dziś będziesz chodzącym cudem

Od dziś będziesz BOGIEM!!!!

Drogi czytelniku jest tyle rzeczy, o których chciałabym ci powiedzieć. Tyle pięknych niesamowitych informacji, które marzę by ci przekazać, że nie wiem od czego zacząć.

Myślę, że aby móc wyjawić ci te wszystkie przekazy, powinnam zacząć od podstaw najważniejszego, czyli od koncepcji Boga i Ciebie samego.


Każdy pewnie ma jakieś wyobrażenie Boga i tego jaki on jest. Ja może zacznę od tego kim nie jest na pewno. Nie jest on z pewnością starcem z brodą na tronie, nie jest nawet uosobieniem człowieczeństwa, nie jest żadną postacią ani osobą. To zupełnie nie ten kierunek. Jeśli jesteś chrześcijaninem, jak ja byłam kiedyś, to z pewnością wykreowano ci obraz Boga osądzającego i oczekującego spełniania jego nakazów i zakazów, które ustanowił. Powiem ci, że to nie prawda. Nie jest takim Bogiem. Nawet nie jest Bogiem sprawiedliwym, który za dobro nagradza a za zło karze. To też nie ten Bóg, o którym chcę ci powiedzieć. Ponieważ ten, o którym słyszałeś od swoich księży, którego obraz kreują w telewizji i wszędzie indziej, to niestety Bóg urojony, wymyślony, który z Bogiem — stwórcą ma niewiele wspólnego.


Bóg, o którym będę mówić w tej książce jest czymś zupełnie innym, niewyobrażalnym i cudownym. Jest raczej bytem a nie osobą. Jest czymś czego do końca nie jesteś w stanie pojąć swoim umysłem. Jest energią, pra — przyczyną i czystą świadomością.


Powiem ci więcej — nie jest nawet miłością. Jest jeszcze czymś ponad nią. Czymś czego nie da ubrać się w słowa. Jest wszystkim we wszystkim. I nie istnieje nic poza nim samym. Wszystko, cokolwiek istnieje jest jego częścią i przejawem. Tak więc nie ma nic nie Boskiego. To właśnie jest Bóg w doświadczeniu. Bóg-ekspresja.

Ale uważaj drogi czytelniku, bo to jeszcze nie jest Bóg -źródło. Zanim pojawił się doświadczający Bóg, istniał Bóg źródło — inaczej punkt zero, z którego wszystko wzięło swój początek. W punkcie zero było wszystko, ale tylko jako potencjał.

A teraz postaram ci się to zobrazować dokładniej.


Bóg — źródło, było wszystkim, ale tylko potencjalnie, był tylko skupiskiem potencjalnej energii, był mieszaniną wszystkiego skumulowaną jakby w jednym punkcie.

Pewnego razu ten Bóg — źródło postanowił wystrzelić z siebie cały ten potencjał. Było to jak wydech Boga. Z tego potencjału stworzył wymysły swojego nieskończonego umysłu. Przeróżne i nieskończenie piękne. W ten sposób dał początek wszelkiemu istnieniu. Teraz każdy przejaw wydechu Boskości jest właśnie tobą, mną, innym człowiekiem, zwierzęciem, inną cywilizacją, galaktyką, wszechświatem….

Wszystko co się dzieje i istnieje, jest tak naprawdę przejawem wydechu Boga. Wraz z tym wydechem powstał Bóg — ekspresja. Inaczej Bóg w doświadczeniu.


Miej jednak świadomość, że jeśli jest wydech, musi być też wdech. Tak dokładnie. Bóg źródło jest cyklem niekończących się wdechów i wydechów. Tak więc przeznaczeniem każdego doświadczenia jest powrót wraz z wdechem do źródła, by móc ponownie zrobić wydech. I tak po wsze czasy. Ten proces nigdy się nie skończy. On będzie trwał wiecznie. Tym właśnie jest Bóg. Tak więc zapamiętaj, nie ma możliwości nie powrócić do źródła. Nic takiego się nie może wydarzyć. To, iż powrócisz do sedna jest obietnicą i jedynym pewnikiem. Nic nie może tego zmienić.

Jeśli to zrozumiałeś, to teraz pomyśl czym jesteś ty? Czy wiesz już?

Tak!! Jesteś przejawem samego Boga, jego częścią a w ostatecznej rzeczywistości samym Bogiem. Jak to brzmi? Czyż nie cudownie?

Tak, na najwyższym poziomie twojego istnienia jesteś Bogiem jak wszystko i wszyscy. To jest dziedzictwo każdego z nas. Innymi słowy jesteś doświadczającym się Bogiem, Bogiem wcielonym. Mówi ci coś to? Tak tak już kiedyś kogoś tak nazywano. I mieli oni rację Jezus był Bogiem wcielonym. Wszystko się zgadza, jednak nastąpiło potem jedno małe niedomówienie. Nie tylko on nim był, lecz każdy z nas. Ponieważ wszystko jest wcieleniem Boga. Nikt ani nic nie piastuje wyższego stanowiska. Nikt nie jest jedynym synem ani wcieleniem Boga. Stwórca podzielił się na nas wszystkich i jednocześnie nadal jesteśmy z nim w ciągłym połączeniu. Stanowiąc jedną piękną całość. Niewyobrażalnie pięknego Boga.


To teraz kiedy wiesz już kim jest Stwórca, kiedy wiesz już kim jesteś ty sam i w dużym uproszczeniu wiesz jak to wszystko wygląda, będziemy mogli pójść dalej.

Poprowadzę cię poprzez doświadczalny świat Boga. Niematerialny i materialny. Pokażę ci wszystko co wiem i podzielę się z Tobą prawdą którą mi objawiono.

Obiecuję zrobić to jak najbardziej rzetelnie będę potrafiła.

Postaram się przekazać wszystko precyzyjnie, zrozumiale i z miłością.

Byś ty także drogi czytelniku kiedyś poczuł i doświadczył w sobie Boga którym jesteś. A nie ma nic wspanialszego niż być tym kim naprawdę się jest w całej swej okazałości. Mogę cię o tym zapewnić. I zapewniam cię także, że przejdzie to twoje najśmielsze oczekiwania, a wszystko czego do tej pory doświadczyłeś nie będzie mogło równać się z tym doznaniem. Tak więc otwórz się na czucie i doświadczanie i niech prowadzi cię serce.

Rozdz 2

Istoto cudowna, kochana

pragnę powiedzieć dzisiaj coś tobie

Pamiętaj, że to prawda nad prawdami jednak zapomniana

A brzmi ona: życie jest cudem samym w sobie!!!

Ono jest po to by się nim bezustannie cieszyć, radować

Jednak w tym wszystkim ważne jest jeszcze coś,

A mianowicie by pamiętać aby swą Boskość zachować

Czy myślisz, że życie to pasmo nieszczęść i ciągła udręka? A może wydaje ci się, że trzeba się z czymś zmagać by było wartościowe? Wielu ludziom wydaje się w tym świecie wszystko trudne i ciężkie. Przez całe życie z czymś się zmagają i wmawiają sobie, że takie właśnie musi być i nic nie można na to poradzić. Otóż nic bardziej mylnego!!

Życie tak wygląda ponieważ tak je sobie wyobrażamy, ponieważ tak nam wpojono i wedle tych prawd funkcjonujemy. Niestety ale muszę wam tę “ prawdę” zburzyć.


Wiecie czym jest tak naprawdę życie? Czy też czym jest z perspektywy absolutu? Tym czym powinno być i dla was moi kochani. Powinno być ciągłą zabawą i przygodą. Wszystko co się przydarza jest całkowicie idealne i cudowne. Gdybyś tylko mógł zobaczyć pełen obraz wszelkiego istnienia, wiedziałbyś jak bardzo on jest doskonały. Jest tak bardzo doskonały, że brak słów by to przekazać. Po prostu zapiera dech w piersiach. Życie jest cudem i wielką niekończącą się przygodą. Tak więc czerp z niego ile się da, doświadczaj ile tylko możesz i raduj się tym, ponieważ każda chwila bez względu na to czym ona jest, przybliża cię do przypomnienia sobie wielkiej prawdy. Prawdy o twojej Boskiej tożsamości.


Cokolwiek przyjdzie ci robić kochaj to, kogokolwiek spotkasz na swojej drodze, błogosław mu albowiem wszyscy stanowimy jedność i najwspanialszą Boskość.

Wszystko i wszyscy bez wyjątku. Pamiętaj o tym w każdej chwili swojego życia.

Akceptuj, toleruj i miłuj. Wiedz, że nie ma podziału na lepszych czy gorszych ani na dobro i zło. Wszystko jest tylko doświadczeniem. A każde bez względu na to czym jest, zawsze służy Bogu. Nie może być inaczej. Dlatego nie oceniaj, nie potępiaj. Nigdy nie wiesz co komu jest potrzebne by przejawić siebie.

Ty sam rób co uważasz, co sprawia ci największą radość. Niech łaskotanie w sercu zawsze będzie twoim wyznacznikiem i niech prowadzi cię po wszelakich ścieżkach życia.

Gdy twoje serce się raduje, a to co napotykasz bez względu na to jak się jawi zapiera ci dech w piersiach i czujesz miłość i wdzięczność, wtedy przybliżasz się do Boga którym jesteś. A czym jest Bóg? Jak myślisz? Jest on niekończącym się tańcem życia.

A taniec życia jest celem i cudem samym w sobie


Jak już wspomniałam Bóg podzielił się na niezliczoną ilość części po to, by móc doświadczyć siebie, by nie być tylko potencjałem. On doświadcza się poprzez ciebie i wszystkich innych. Każde doświadczenie jest tak samo cenne i cudowne. Jest częścią cudownej całości doświadczeń i jest idealne takie jakie jest.

Dlatego nie staraj się różnicować i wartościować. Przede wszystkim nigdy nie oceniaj.

Bóg doświadcza się poprzez ciebie, a ty doświadczasz się poprzez swoje własne doświadczenia i nie zapominaj, że każdy potrzebuje innych.

To co dla ciebie jest czymś złym lub niepotrzebnym, dla kogoś innego może być zupełnie odwrotnym. Każdy wybiera z morza możliwości sytuacje i zdarzenia takie, które pragnie doświadczyć i takie które będą mu pomocne do odkrycia samego siebie i swojej Boskości. Pamiętaj wszystko ma swój sens. W świecie Boga nie ma pomyłek i niedociągnięć a nie zapominaj, że wszystko jest światem Boga.

Tak więc skup się na sobie, poczuj w sercu czego pragniesz i rób to. Ty wybierasz swoje własne doświadczenia, których wbrew powszechnej opinii Bóg z pewnością nie potępi. Pozwól także decydować o sobie innym, ponieważ oni mogą pragnąć i potrzebować czegoś zupełnie innego. Skup się na sobie i własnym poczuciu spełnienia. Rób to, co dla ciebie ma największą wartość i bądź odpowiedzialny za to co czynisz. A przy tym wszystkim nigdy nie zapominaj kim naprawdę jesteś i że to ty wszystko tworzysz. Tak, dobrze słyszysz, to ty jesteś kreatorem rzeczywistości i wszystkiego co wokół ciebie się wydarza. Robisz to w każdej chwili swojego istnienia. Jak? Otóż kreujesz swoimi myślami, czynami, słowami, przekonaniami. To wszystko ma wpływ na wydarzenia w twoim życiu. Tak więc cokolwiek ci się przydarzyło, stworzyłeś to ty sam.


Wiem wiem, ciężko to przyznać, bo wtedy nie możesz winić nikogo za swoje “porażki”. Przecież tak wiele rzeczy uważasz, że po prostu się nam przytrafia bez naszego udziału i naszej woli. Otóż zasmucę cię a może uszczęśliwię, ale powiem ci, że jesteś w wielkim błędzie.

Wiedz, że wszystko jest energią, a energia przy odpowiednim skupieniu zaczyna się materializować. Twoje myśli, przekonania, słowa także są energią i jeśli odpowiednio mocno i często będziesz myślał lub wypowiadał dane słowa, ich energia będzie się kumulować i intensyfikować do tego stopnia, aż znajdzie odzwierciedlenie w świecie fizycznym. Najprościej mówiąc, zmaterializuje się. Nie bez kozery od dawna mówiono, że słowa mają moc lub też uważaj czego pragniesz, bo może się spełnić. Wiele jest takich powiedzeń, które funkcjonują od bardzo bardzo dawna. Niestety każdy je klepie na prawo i lewo nie zastanawiając się w ogóle nad ich znaczeniem i na tym co za owymi słowami się kryje. I nie jest to żadna przenośnia czy żart. Tak dosłownie się dzieje. Wszystko stwarzasz skupiając na tym swoją uwagę.

Pamiętaj, że tworzysz zawsze, w każdej chwili. Swoimi myślami i uczuciami stwarzasz swoje przyszłe doświadczenia w życiu. Możesz więc robić to świadomie lub nieświadomie. Tak czy siak nie ma opcji by nie kreować.

Lepiej więc robić to świadomie. Wiedząc jaką masz moc i jak to działa jesteś w stanie tworzyć tak naprawdę co tylko zechcesz. Oczywiście warunek jest taki, ze musisz robić to z pełnym przekonaniem, bez wahania w możliwość spełnienia.


Jeśli spełnisz ten warunek i odpowiednio skupisz swoją uwagę wprawiając energię w ruch to możesz tworzyć co tylko zechcesz. Możesz mieć takie życie i doświadczenia jakich pragniesz. Wszystko w twoich rękach. Tak więc baw się, twórz świadomie i ciesz się tym co przeżywasz doceniając każdą chwilę. Naprawdę każda jest niepowtarzalnym cudem.

Teraz już wiesz, że nie musisz nikogo obwiniać za swe nieszczęścia, a nawet nie musisz być nieszczęśliwy. Wykorzystaj swoją Boska moc do tworzenia w taki sposób jaki ci w danej chwili pasuje. Wraz ze zrozumieniem Boga i siebie będziesz stwarzał sytuacje, które będą najlepiej odzwierciedlać tego kim jesteś. A jesteś Bogiem w doświadczeniu. Bogiem kochającym i akceptującym wszystko i wszystkich ponieważ ten Bóg wie, że wszystko jest nim samym. To zaś prowadzi do zrozumienia, że cokolwiek uczynisz innemu to tak naprawdę uczynisz samemu sobie.


Gdybym miała powiedzieć czym się kierować i jak żyć powiedziałabym po prostu: żyj, baw się, kochaj, doświadczaj, akceptuj i wyrażaj siebie najpiękniej jak potrafisz…

Tak, to chyba najważniejsze co powinno mieć znaczenie. Jednak mimo to chcę opowiedzieć ci o innych niesamowitych rzeczach, o których być może nie masz pojęcia. Zajmiemy się nimi w kolejnych rozdziałach niniejszej książki.

Rozdz. 3

Tak, jesteś kreatorem, to ty

swój świat bezustannie tworzysz

Gdy pojmiesz jaka moc drzemie w Tobie

To w jednej chwili bramy niebios otworzysz

Weź we władanie swą potęgę

I stwórz to co ma się wydarzyć

Nieskończoność stoi dla ciebie otworem

A to więcej niż możesz sobie wymarzyć

Tak, teraz kiedy wiesz jak tworzyć swoją rzeczywistość i jak zmieniać doświadczenia w swoim życiu, możesz kreować świat taki jaki pragniesz. Jednak pewnie zastanawiasz się co jest celem twojego przyjścia tutaj. Tworzenie? Kreowanie?

Dokładnie tak. Przede wszystkim jesteś tu po to by, doświadczać siebie, po to by wyrażać to kim naprawdę jesteś. Po to by stać się Bogiem w ciele. Wszelkie doświadczenia życia mają zaprowadzić cię do momentu w którym świadomie zaczniesz wyrażać swoją Boskość.

Oczywiście do tego czasu przeszedłeś już tysiące żyć i być może kolejne jeszcze na ciebie czekają. Może teraz się bardzo zdziwiłeś, bo nie dopuszczałeś do siebie opcji wielu wcieleń. Ogrom ludzi w to nie wierzy, bo ich religia uważa to za bzdurę.

Wiedz, że bzdurą to nie jest i taki po prostu jest fakt. Faktem jest także, że nawet chrześcijanie w pierwszych swoich latach istnienia uznawali i wierzyli w reinkarnację.

To, że przestała im pasować i uniemożliwiała sprawowanie władzy nad ludźmi oraz bogacenie się, spowodowało wymazanie jej z prawd wiary i umysłów ludzi.

Teraz większość społeczeństwa chrześcijańskiego nawet nie ma pojęcia, że dawniej reinkarnacja była tak samo oczywista jak niebo, piekło czy sam Bóg.


Gdy się głębiej zastanowisz i przyjrzysz, zobaczysz, że teoria jednego życia jest kompletnie nielogiczna a co więcej niesamowicie niesprawiedliwa.

Jak Bóg, który jest sprawiedliwy miałby dopuścić do niesprawiedliwości?

Pomyśl drogi człowieku jak miałby być osądzony i porównany np. stary człowiek i malutkie dziecko w chwili śmierci. Czy według ciebie mieli oni równe szanse?

Przecież staruszek miał dziesiątki lat by żyć, by zrozumieć, dziecko tego czasu nie miało. Przecież nawet nie można porównać sposobu myślenia dziecka i kilkudziesięcioletniego dziadka. Jak miałby rozstrzygnąć Bóg po ich jednym niemiarodajnym życiu kto na co zasłużył?

Wszak dziadek miał tyle lat by grzeszyć, by czynić dobro, dziecko w swoim tak króciutkim życiu zapewne nie miało nawet okazji do popełnienia grzechu. Tak więc jak można ich porównywać. Czy dziecko miałoby z przydziału pójść do nieba?

Czy starzec za to, że przeszedł wiele i czasem także zbłądził ma trafić do piekła? Tylko dlatego, że dane mu było żyć dłużej i zmagać się z wieloma ciężkimi sytuacjami? Gdzie tu sprawiedliwość? Czyż w takim razie nie lepiej byłoby umrzeć zaraz po narodzinach, by zagwarantować sobie ciepłe miejsce w niebie u boku samego Boga? Po co więc przychodzić tu na ziemię i zmagać się z życiem? Jaki w tym wszystkim byłby sens? Czy można porównać z sobą dwa różne życia? Czy można dokonać osądu kiedy szanse są tak nierówne? Przecież nie ma to kompletnie żadnego sensu. Na podstawie jednego krótkiego życia Bóg miałby zdecydować o jego wieczności? Czyż to nie absurd? Jak można myśleć, że tak właśnie jest?


Bez względu na to co ci wmówiono, nie istnieje coś takiego jak jedno życie, a potem sąd. Zresztą idąc dalej powiem ci coś jeszcze. Nie ma żadnego sądu.

Nikt nigdy nie osądzi cię po twojej tzw śmierci. Tym bardziej nie zrobi tego Bóg.

Wiesz dlaczego tego nie zrobi? Ponieważ nie urodziłeś się tutaj na ziemi by całe swoje życie ograniczać się, pilnować i starać się nie smucić Boga. On tak naprawdę nigdy nie jest smutny. Bez względu na to co robisz on się nie smuci. On po prostu jest… To wszystko. Nie żyjesz nawet po to by, spełnić kryteria dobrego człowieka.

Nie o to w tym wszystkim chodzi. Zresztą kto te kryteria ustala? Myślisz sobie, że powinieneś być po prostu dobry. Ale czym jest dobro? Wszak każdy dobro widzi inaczej. Dla jednych dana rzecz jest dobra, dla innych już nie do końca. Kto ustala normy? Bóg? Zdziwię cię, ale nie. Tak naprawdę to wy ustalacie sobie co jest dobre, a co złe i staracie się podporządkować tym ustaleniom. Żebyście chociaż byli konsekwentni, ale nie, wy zmieniacie swą definicję dobroci z pokolenia na pokolenie.

To co wczoraj było złe, dziś już jest dobre i na odwrót. Jak tu się w tym wszystkim połapać? Jesteście tak zagmatwani w swych poglądach, że sami się w nich gubicie.


Oczywiście potem osądzacie jeden drugiego za taki stan rzeczy.

Zrozumcie, tu nie chodzi o bycie lepszym od drugiego, tu nie chodzi o ilość dobrych czy złych uczynków. Jedyne o co chodzi w twoim istnieniu i życiu to to, byś zrozumiał i przypomniał sobie kim jesteś. I prawie nikomu z was nie udaje się przypomnieć sobie tego w ciągu jednego życia. Czy znasz w ogóle kogoś kto stał się Bogiem wcielonym oprócz jedynego rozpowszechnionego Jezusa? Nie sądzę. W takim razie co z całą resztą? Nie przejawiła Boga i co? Już po zawodach? Nie udało się więc pójdą na wieki do piekła? Nie!!! Otóż Bóg daje im kolejną szansę, kolejne życie, a co za tym idzie kolejne możliwości i doświadczenia. I będzie dawał je tak długo jak będą potrzebować do tego, by zrozumieć kim są. Dostaną tyle “ czasu” ile będą tylko potrzebować. I nikt nie powie im, że czas minął, że nie wykonali zadania.

A kiedy w końcu zrozumieją i będą w stanie przejawić to kim są, automatycznie złączą się z Bogiem, źródłem i staną się tym kim są w ostatecznym rozrachunku.

Dokładnie po to jest wszelkie życie i idące za nim przeróżne doświadczenia. Tylko po to, byś zrozumiał kim jesteś i przejawił to we wszystkim co robisz. To wszystko.


Tak więc jeśli to zrozumiałeś drogi czytelniku, musisz już wiedzieć, że owo piekło o którym tak chętnie w wielu religiach się mówi, najzwyczajniej w świecie — nie istnieje.

To największe kłamstwo jakim was raczą.

Usunęli reinkarnację, wymyślili piekło i przede wszystkim zabrali wam waszą Boską tożsamość. A to wszystko po to, by móc wami rządzić. Wtłoczyli wam do umysłów lęk, by móc łatwiej wami sterować. Człowiek w strachu jest dużo bardziej podatny na kierowanie. Gdyby ludzie wiedzieli kim są i jak wszystko funkcjonuje byliby nie sterowalni, nie dali by się złamać. Ci którzy rządzili ludzkością, nie mogli na to pozwolić. Tak więc wymyślili historyjkę o gniewnym Bogu, ogniach piekielnych i jednym życiu w którym wszystko musimy robić pod dyktando, a ludziom po wielu pokoleniach wtłaczanych kłamstw nawet nie przyjdzie do głowy by to zanegować.

Żyją z klapkami na oczach pogrążeni w ciągłym strachu przed osądzeniem ich życia.

Czy tak według was miałby wyglądać Bóg i jego miłość do was?


Pomyślcie trochę, posłuchajcie serca i wyciągnijcie wnioski. Nasuną wam się same.


Tak więc, chcę wam powiedzieć, że nie ma Boga gniewnego, nie ma sądu, nie ma takiego miejsca jak piekło, ale za to jest niekończący się cykl narodzin i śmierci, a także cała masa przeróżnych form życia we wszechświecie. Istnieje wiele światów, wymiarów, a w nich planet, na których jest świadome życie i cywilizacje wysoko rozwinięte. Nawet dużo bardziej niż wasza. Jest taka różnorodność i ogrom, że nie jesteście w stanie sobie nawet tego wyobrazić. Są światy, które są tak inne od waszego, że nawet wam nie przyjdzie do głowy, iż tak mogą wyglądać. Istnieją takie np. w których nie ma wcale formy, wizerunku ani wyglądu. Jest tam tylko czucie. Są światy w których doświadczasz np. tylko części zmysłów. Potrafisz to sobie wyobrazić? Pewnie nie. A uwierz mi, one istnieją i są tak samo rzeczywiste jak twój. Na Ziemi masz możliwość doświadczenia jednocześnie z tą samą intensywnością wszystkich zmysłów. Możesz wyostrzyć doznania jednych, a inne wyciszyć. Możliwości jest tu naprawdę wiele. Ziemia jest wbrew pozorom cudownym miejscem na zbieranie doświadczeń. Często jej nie doceniacie. Ale nieważne, wszystkie te istnienia tak samo jak wy inkarnują się tam by doświadczać, by przejawiać Boga którym są. I co najważniejsze wszyscy jesteście jednością. Wszyscy powstaliście z tej samej miłości i wszyscy macie ten sam cel. I choć wasza świadomość różni się czasem znacznie od siebie, nie czyni to nikogo lepszym. Tworzycie całą gamę różnorodności, ktora daje cudowny obraz jedności Boga. Każdy z was jest inny, ale nie gorszy czy lepszy. Po prostu inny. Tak samo analogicznie jest na Ziemi, planecie na której obecnie żyjecie.


Tworzycie różnorodność, ale nikt nie powinien czuć się lepszy czy gorszy. Wszyscy tworzycie doskonałą całość. Wszyscy przepięknie tworzycie Boga.

Wielu z was pewnie pomyśli, że skoro cokolwiek robimy to i tak jest to miłe Bogu, to możemy się mordować i co tylko nam przyjdzie do głowy. Owszem możecie. Jednak gdy uświadomisz sobie kim jesteś i zrozumiesz, że każdy jest chodzącym Bogiem i że jest wspaniały taki jaki jest to czy będziesz chciał sprawiać mu ból? Czy będziesz miał powód by czynić tzw zło? Kiedy zrozumiesz, że wszyscy stanowicie jedność i jesteście chodzącym cudem, pokochacie wszystkich łącznie z samym sobą tak bardzo, że będziecie pragnęli tylko radości, a miłość wypełni każda komórkę waszego ciała.

Ty jednak nie osądzaj nigdy kogoś, kto jeszcze tego nie zrozumiał i nie poczuł. Być może potrzeba mu jeszcze wielu doświadczeń by to pojąć. I to też jest doskonałe.


Pewnie zastanawiasz się jak żyć i co robić by stać się Bogiem, by móc go przejawiać. Bardzo dobrze, bo chęć poznania i wiedzy prowadzi do sukcesu.

No więc chyba najważniejszym jest, by zrozumieć czym jest Bóg. Jeśli już to masz w miarę możliwości swojego umysłu opanowane, możesz dążyć do stania się nim samym.

Jak tego dokonać? Otóż bardzo ważne jest pragnienie, ale takie które wypływa z serca i duszy a nie z umysłu. Im bardziej żywe i intensywne ono jest, tym szybciej się ziści.

Niech każda twoja wolna chwila wyraża i krzyczy jak bardzo tego pragniesz, niech to pragnienie zawładnie tobą całkowicie.

Ponad to, żyj w zgodzie z sobą, kieruj się uczuciami. To one są kluczem. Postaraj się wyłączać umysł, czuj i tym się kieruj. To doprowadzi cię szybciej do pożądanych doświadczeń, takich które będą pomocne w otwieraniu się na własną Boskość.

Ważne jest także to, byś pozbył się strachu. Strach jest największym twoim wrogiem. Lęk zawsze będzie blokował, a blokady nie sprzyjają otwieraniu się. Pamiętaj o tym. By stać się Bogiem, nie możesz się bać. Bóg nie boi się niczego.


Czerp z życia ile możesz, ciesz się każdą chwilą i z radością chwytaj to co ofiaruje ci życie. Gdy będziesz robić to czego pragniesz i co czujesz to będziesz radosny i szczęśliwy. Skąd będziesz wiedział czy to czego pragniesz jest wołaniem duszy?

Będzie to wychodziło z twojego wnętrza, z głębi serca. Będziesz czuł to całym sobą. Na myśl o tym będziesz czuł motylki w brzuchu, a robienie tego sprawi, że twe całe jestestwo będzie się radować. Musisz zaufać sobie i słuchać co ma ci do powiedzenia twój wewnętrzny głos. Z czasem bez problemu będziesz go rozpoznawał. I kiedy pójdziesz za tym głosem, będzie ci to dawać spełnienie, a kiedy ono przyjdzie, wraz z nim przyjdzie wdzięczność i miłość. Będzie tak wielka i cudowna, że będziesz chciał ofiarować ją każdemu kogo spotkasz w swoim życiu. I czyń to gdy tylko będziesz miał okazję. Kochaj i raduj się, a wtedy miłość otworzy bramy do innego świata, do bogactwa przeróżnych doznań, znacznie większych niż myślisz.


Powiem ci coś: miłość jest niesamowitą energią, jest przepotężna i to ona scala wszystko w jedną całość, to z niej powstało wszelkie istnienie i to ona utrzymuje je przy życiu. Dlatego wiedz, że miłość jest kluczem do twojej Boskości.

Tak więc rób co kochasz, słuchaj siebie i jeśli jesteś w zgodzie z sobą, nie czuj się winny. Nikt nie ma prawa cię oceniać. Tak samo jak ty nie masz prawa oceniać nikogo innego. Poczucie winy strasznie hamuje rozwój i z pewnością nie jest twoim przyjacielem na drodze do złączenia ze źródłem. Pamiętaj jednak, cokolwiek robisz rób to z pasją i miłością. Obieraj ziemniaki przepełniony miłością, gotuj z uśmiechem na twarzy dziękując i okazując wdzięczność. Niech każdą codzienną czynność wypełni miłość. Wtedy przyspieszasz nadejście twojej wielkości. Zobaczysz jaki będzie efekt. On Cię naprawdę zaskoczy.

Musisz ufać i wiedzieć, że to ty jesteś nad wszystkim, że nie ma nic ponad tobą. Musisz wiedzieć, że cokolwiek się dzieje i kogokolwiek spotykasz jest tylko inną wersją ciebie samego. Musisz widzieć Boskość we wszystkim na co zwrócisz swoją uwagę. I za żadne skarby nie Bój się… Wyzbądź się lęku. Bądź jak Bóg, który pragnie doświadczenia, który akceptuje bezwarunkowo, który zawsze jest otwarty i pełen miłości. I zapamiętaj jeszcze jedno. Ponad wszystko inne — kochaj siebie.

Nie miłością egoistyczną, jaką często tu na ziemi przejawiacie, tylko taką głęboką, pełną zrozumienia i akceptacji. Znajdź miłość i Boga w sobie, a odnajdziesz to wszystko także w innych. Spraw by czynniki zewnętrzne nie warunkowały twojej miłości i szczęścia i wiedz, że jesteś Bogiem. Nie wierz tylko wiedz. Niech to stanie się twoją niezaprzeczalną prawdą. Niech całe twoje jestestwo bez względu na słowa i reakcję innych krzyczy, że jesteś cudownym, nieograniczonym Bogiem. Nigdy w to nie wątp. Zwątpienie burzy całe starania. Pamiętaj. Musisz być nieugięty w swoim poglądzie. Bez względu na okoliczności obstawaj przy swoim, a gwarantuję ci, że efekty przyjdą szybciej niż się spodziewasz. Nigdy nie daj sobie wmówić, że jest inaczej.


Co się stanie gdy otworzysz się na swoją Boskość? Cokolwiek zechcesz. Będziesz miał do dyspozycji całego siebie i wszystko czym jesteś. Tak więc nieskończoną ilość możliwości. Będziesz mógł doświadczać swojej cudowności tu na ziemi, czy gdziekolwiek indziej, bądź też stopisz się w źródle, ciesząc się jednością i byciem wszystkim. To ty będziesz decydować i kontrolować. Zresztą cokolwiek tu nie napisze to i tak nie odda to w pełni tego czym się staniesz i jakie będzie to uczucie.

Zapewniam, że potężniejsze i piękniejsze niż cokolwiek jesteś w stanie sobie wyobrazić. I to jest właśnie jedyny cel dla którego istniejesz. Ty i ktokolwiek inny.

Nie jest twoim celem być dobrym, biednym, bogatym. Nie jest twoim celem zmierzyć się z tym czy z tamtym. Ani też być opoką dla innych. To wszystko to nie są cele dla których tu przyszliście. To wszystko jest jedynie drogą do prawdziwego celu, do odnalezienia swojej Boskości. Zapamiętaj jedno. Nie musisz niczego osiągnąć poza byciem tym kim jesteś. Masz tylko jedno zadanie a mianowicie przejawić Boga którym jesteś.

Rozdz.4

Bóg to ja i ty, to wszystko co istnieje, to stan bycia

Boga opisać słowami? Hmmm

To jak wciąż na nowo pojawiające się oddechy życia

Bóg to niekończące się, realizujące marzenia

Bóg to potęga i nieograniczone niczym jestestwo

To niewyczerpany potencjał ubrany w doświadczenia

W tym rozdziale chciałabym jeszcze bardziej szczegółowo opisać Boga, mechanizm podziału i wszelkich rządzących praw, a także skupić się na wielu ciekawych sprawach dotyczących wszelkiego życia, byś dokładnie mógł sobie wyobrazić czym to wszystko jest i jakie tak naprawdę ma znaczenie.


Tak więc zacznę od początku, czyli od Boga- źródła. Zanim powstałeś ty i wszelkie życie był sobie Bóg-źródło, który był przeogromnym potencjałem, jednak tylko potencjałem. Trwał tak w swoim istnieniu i swoim boskim potencjale tak długo, aż w końcu znudził się tym i poczuł samotność. Wszak był tylko on i nic więcej. Dlatego też znudzenie, które przychodzi jest tak naprawdę atrybutem Boskości. Pewnie wmówiono wam, że znudzenie to coś złego, że powinniśmy być stali w swoim myśleniu w swoich uczuciach i we wszystkim na co się zdecydujemy, a gdy się znudzimy to wywołuje to frustrację i zniesmaczenie u ludzi. Powiem ci coś. Nie czuj się nigdy winny, że się czymś znudziłeś. To jest całkiem normalne i gdyby nie znudzenie, nic nowego by się nie działo. Tak naprawdę nic by nie istniało łącznie z wami samymi. Bóg także się znudził, dzięki czemu wszystko co istnieje zostało powołane do życia. Więc jeśli chcesz kogoś za to potępiać, musiałbyś też potępić samego Boga. Czy ci się to podoba czy nie znudzenie istnieje od zarania dziejów.

Ja ci mówię znudzenie się jest tak naprawdę siłą napędową do powoływania do życia nowych pięknych rzeczy i wszelkich doświadczeń.


No więc gdy już przyszło owe znudzenie i samotność Bóg postanowił więc ze swej potencjalnej energii stworzyć miłość. Tak też się stało. Był niesamowicie zadowolony jednak miłość była tak potężna, iż zapragnął podzielić się nią z kimkolwiek/czymkolwiek. I właśnie z tej miłości Bóg postanowił podzielić się na niezliczoną ilość form tworząc tym samym iluzję oddzielenia od źródła. Stworzył wszelkie istnienie w niekończących się wydaniach i dzięki nim postanowił doświadczyć siebie, a dokładniej doświadczalnie wykorzystać swój potencjał, którym przez eony był. W swoim Boskim umyśle źródło stworzyło iluzoryczne doświadczenie, oddzielenie. Tak właśnie powstało wszystko co istnieje. Wszechświaty, galaktyki, planety i ty drogi czytelniku. Teraz za pośrednictwem waszych odrębnych doświadczeń Bóg zbiera swoje całościowe doświadczenie.

Pewnie słyszałeś nie raz, że wszystko jest iluzją ale nie wiedziałeś co to tak naprawdę znaczy. Otóż tak naprawdę wszystko co zostało stworzone i wyodrębnione z Boga — potencjału jest iluzją. Tak więc prawdziwy jest tylko potencjał i nic więcej. Wszystko inne jest iluzją. A czym był potencjał? Był mieszanką wybuchową przeróżnych uczuć, energii i stanów dla nas niepojętych.

Dopiero po stworzeniu iluzoryczności, dany potencjał został ulokowany i wykorzystany w przeróżnych opcjach doświadczenia.

Bez tej iluzji nie byłoby możliwości wyrażenia żadnego uczucia, a ono jest sensem i esencją Boga. Natomiast bez doświadczeń i zbierania uczuć nie byłoby zrozumienia.

Uczucia są kluczem do zrozumienia, a Bóg tworząc z siebie wszelkie życie chciał także zrozumieć kim jest on sam.


Wiesz jak jeszcze łatwo jest zobrazować Boga? Wyobraź sobie jak oddychasz. Jest wdech i wydech prawda? Ale zauważ, że jest coś jeszcze. Jest jeszcze moment pomiędzy wdechem i wydechem w którym nie dzieje się nic, w którym jest zastój. Tym właśnie był Bóg stwórca czyli potencjał. Był przerwą między wdechem i wydechem, albo raczej oczekiwaniem na wydech. A wydech, który potem nastąpił stał się właśnie wybuchem wszelkiego Boskiego potencjału i rozdzieleniem się na nieskończenie wiele części tegoż samego Boga.

Tak więc można powiedzieć, że wszystko jest wydechem Boga i jak już mówiłam wcześniej jeśli jest wydech, będzie też wdech, a będzie on powrotem do źródła wszelkiego istnienia. I tak właśnie Bóg będzie oddychał w nieskończoność. Nic nie może tego cyklu zaburzyć, ani zniszczyć. Więc będziecie Bogiem w jedności a potem Bogiem w oddzieleniu i doświadczeniu. Wrócicie do źródła, a następnie znowu wybierzecie drogę doświadczania. I oczywiście możesz pomyśleć, że to straszne tułać się tam i z powrotem bez końca. Jednak gdy spojrzysz na to inaczej, może to być niesamowitą piękną, niekończącą się przygodą. Wszystko zależy od ciebie jak do tego podejdziesz i jak będziesz to odczuwał. Możesz zrobić z tego wielką cudowną zabawę. Co więcej, tym powinno to dla ciebie być.


Przyjrzyjmy się teraz jak to wygląda w odniesieniu do was istot.

Postaram się i to także zobrazować, byś łatwiej mógł zrozumieć.

Wszyscy jesteście jak wystrzelone i naprężone gumki. Jedne bardziej inne mniej a wszystko w zależności od tego na jakim poziomie jest wasza świadomość.

Jednak tak naprawdę stopień naprężenia gumki jest właściwie nieistotny ponieważ z każdego miejsca macie taką samą możliwość powrotu do źródła, z którego zostaliście wystrzeleni. Jesteście jak gumki z haczykami które są zaczepione w tym fizycznym świecie. Wystarczy, że odhaczycie haczyk, puścicie go, czyli tak naprawdę to wszystko co trzyma was tu w niewoli waszego umysłu, a w jednej chwili będziecie mogli wrócić do domu. Także z każdego miejsca w życiu jesteś w stanie złączyć się z Bogiem i miejscem którym jesteś. Ograniczasz się tylko ty sam i twoje własne haczyki. Pamiętaj zawsze możesz je puścić…

Niektórzy wierzą w tzw karmę, ale tak dla twojej wiadomości ona także jest wymysłem i iluzją, którą stworzyliście sobie sami.

Nie ma czegoś takiego jak odpracowywanie karmy, zadośćuczynienie czy przerabianie problemów. To wszystko fikcja. Gdyby tak było, na przestrzeni milionów wcieleń nie byłbyś w stanie wszystkiego odpracować, ponieważ ciągle wytwarzałbyś nowe problemy do przepracowywania. Trwałoby to w nieskończoność i byłoby jak zamknięte koło. Poza tym jak możesz odpracowywać coś z poprzedniego wcielenia jeśli nawet go nie pamiętasz. Jak można kogoś karać za coś o czym nie wie?


Pojmijcie, że chodzi o zrozumienie, a nie o karanie czy przepracowywanie.

Nie róbcie z życia pola bitwy, a z siebie jakichś męczenników. Jesteście Bogami, a nie utrapionymi i pogrążonymi w poczuciu winy marnymi istotami. Każdy z was jest wystrzeloną gumką, częścią Boga w doświadczeniu, a doświadczenie to ma być zabawą i radością.

Właśnie chore programy, lęk i poczucie winy, a także stwarzanie podziałów doprowadziło do tego, iż zapomnieliście to kim jesteście.

Odhaczcie haczyki i powróćcie świadomością do stanu Boga, bo tym własnie jesteście. Wiem, że się powtarzam. W kółko powtarzam: jesteście Bogiem, jesteście Bogiem. Owszem, ale taka jest prawda i będę powtarzać to w kółko, aż wyryje się to w waszej pamięci i świadomości na dobre. Aż stanie się to i waszą prawdą.

Idźmy więc dalej. Powiedziałam już, że nie ma sądu, nie ma piekła, ani też przez wielu uznanej karmy i powiem ci jeszcze, że nie ma także żadnych poziomów i etapów do przejścia. Niektóre religie, wierzenia uznają, iż są poziomy rozwoju duchowego przez które musisz przejść, otóż to także jest bzdura. Oczywiście możesz wybrać aby tego doświadczyć ponieważ to ty kreujesz i stwarzasz to co się wydarza. I możesz chcieć przejść przez etapy i poziomy tzw rozwoju. Nie ma sprawy. Jednak będzie to twój wybór a nie obligatoryjne prawo.


Chcę abyś zdał sobie sprawę, że nie musisz przechodzić żadnych poziomów czy ścieżek rozwoju by dojść na szczyt. Zresztą nie ma czegoś takiego jak start i meta. Jeśli już to ujęłabym to tak, że jest tylko start i potem powrót na start. Czyli przywołując obraz wystrzelonych gumek z tego samego miejsca co zostałeś wystrzelony, do tego samego miejsca powrócisz. I jak już wspomniałam może nastąpić to z dowolnego miejsca. Zależy to tylko od ciebie i twojego przyzwolenia na to. Nie daj sobie wmówić, że musisz koniecznie przechodzić jakieś pułapy. To wszystko fikcja po to, by dowartościować swoje ego, by jeden od drugiego mógł poczuć się lepszy. Jedyne czym ktokolwiek się różni to stanem swojej świadomości, a ją można zmienić dosłownie w jednej chwili i tę możliwość ma każdy.

Pomyślisz sobie więc, że to wszystko brzmi tak pięknie. Żadnych kar, zadośćuczynienia, naprawiania win, ani osądów. Czy to możliwe?

Owszem możliwe. Ponieważ jedyne co istnieje to Bóg, wszystko co się wydarza jest Boskie i nic nie zasługuje na potępienie. Gdy zrozumiesz, że to ty decydujesz o wszystkim, że jesteś Bogiem i że ty nadajesz cechy danym doświadczeniom, to wtedy nie będziesz już się dziwił dlaczego to wszystko jest takie jakie jest w istocie.

Wiedz, że wszystko co się wydarza, nawet to co z ludzkiego punktu widzenia wydaje się haniebne, tak naprawdę jest pięknym idealnym cudem, który z pewnością nie zasługuje na potępienie. I wyryj sobie w pamięci, że nie ma dobra i zła, jest tylko różnorodność. Idąc tym tropem, jeśli nie ma zła jak może istnieć potępienie?

Czy już rozumiesz drogi człowieku co chcę ci powiedzieć?

Jeśli tak to cudownie, jeśli nie to z czasem zrozumiesz.


A teraz przyjrzyjmy się danej jednostce czyli człowiekowi i jego tzw konstrukcji.

Jak już się pewnie domyślasz nie jesteś tylko ciałem. Jesteś wielopoziomową istotą boską. Składasz się owszem z ciała ale nie tylko. To czym jesteś tu w doświadczeniu na ziemi to ciało, dzięki któremu możesz czuć fizyczność i wszystko co z nią związane, ego czyli umysł który tworzy daną osobowość na ziemi, dusza która jest oddzielną świadomością, duch który jest esencją wszystkiego czyli to czym jesteś na najwyższym poziomie. Z tego składa się twoje jestestwo. I żadna część ciebie nie jest mniej ani bardziej ważna. Wszystko tworzy doskonałą całość i sztuką jest osiągnąć równowagę między nimi wszystkimi.

Niestety większość ludzi ma nadto rozbudowane ego i to ono gra kluczową rolę w życiu. Umysł ich pożera i nie pozwala poczuć nic więcej.

Ważne jest, by zrozumieć iż umysł jest bardzo istotny w życiu tu w fizyczności, jednak on powinien być narzędziem w naszych rękach a nie naszym dowódcą. To my powinniśmy go wykorzystywać do własnego rozwoju a nie on powinien nami rządzić.

A to jest kolosalna różnica. Gdy ego nas zdominuje, ciężko poczuć resztę naszego jestestwa i naszą Boskość, ponieważ ego jest związane typowo z materią. W wyższych stanach świadomości coś takiego jak ego nie istnieje. Jest tylko świadomość.

Kiedy nauczymy się panować nad umysłem, możemy naprawdę pięknie otworzyć się na wyższe wymiary i popłynąć bardzo daleko. Wykorzystujmy go mądrze do ludzkich ziemskich spraw ale gdy chcemy doświadczyć duchowości, zapomnijmy o nim, puśćmy go, niech odpłynie i dajmy się ponieść czuciu. Gdy go nie uciszymy, to on zacznie nam tworzyć myśli, zwątpienia, problemy, poczucie niemożności i zaczyna się walka między tym co czujemy, a tym co podpowiada nam umysł. Jesteśmy wtedy rozdarci i nie czujemy się dobrze, a już na pewno nie jesteśmy w stanie zanurzyć się w czymś cudownym i mistycznym.

Wyobraź sobie wstążkę na wietrze. Ona nie walczy z wiatrem tylko się jemu poddaje. Tworzą piękną parę i cudowny taniec. Daje się nieść bez opierania się.

Wszyscy powinni być jak ta wstążka. Przestać ze wszystkim walczyć tylko poddać się i dać się ponieść życiu z takim samym zaufaniem jak robi to wstążka.

Gdy przestaniesz walczyć, wszelkie dobrodziejstwa zaczną bez zakłócenia napływać do waszego świata. Zrozumcie, walka nigdy nie przynosi nic dobrego. Szamotanie się z życiem tylko pozbawia cię sił i wyczerpuje zabierając siły na kolejne wspaniałe wydarzenia oraz radość z ich przyjścia. Zaufaj sobie i życiu. Daj się ponieść.


Chciałabym także abyście na wydarzające się sytuacje postarali się spojrzeć inaczej. To naprawde ułatwi wam życie i zmieni je o 180 stopni.

Ludzie maja tendencję do widzenia wszystkiego w ciemnych barwach. Większość rzeczy jawi im się jako zło a tak naprawdę wszystko zależy od perspektywy patrzenia.

Jeśli zmienisz perspektywę ta sama sytuacja może wydać wam się piękna, a nie tragiczna. Tak jest naprawdę. Wszystko zależy od tego na czym się skupimy i z jakiego punktu widzenia spojrzymy.

Gdy wali się góra widzimy nieszczęście, jesteśmy przerażeni. Czy ktoś jednak zauważa piękno tego co się dzieje, czy dostrzega cudowność tego widoku?

Trzęsienie ziemi budzi w nas strach i przerażenie. Dlaczego nikt nie dostrzeże w tym mądrości ziemi, jej potęgi i doniosłości? Dlaczego nas to nie zachwyci?

Przecież to jest przejaw tętniącej życiem matki ziemi, która nawiasem mówiąc także ma swoją oddzielną świadomość i żyje jak ja i ty.

To wszystko co się wydarza, czym nas raczy jest tylko odzwierciedleniem tego czym my ją raczymy oraz praw rządzących wszechświatem a są one jak wiesz naprawdę doskonałe.

Oczywiście powiesz: no tak, ale kataklizmy zabierają życie wielu ludzi.

Czyżby? To też zależy z jakiej perspektywy spojrzysz.

Tak naprawdę one niszczą ludzkie ciało, ale nie zabierają życia. Coś takiego jak śmierć nie istnieje. Ty nie możesz umrzeć, twoja prawdziwa esencja i to kim jesteś żyją wiecznie. Jedyne co jest możliwe to zmiana formy ale nigdy śmierć.

Tak naprawdę wszystko jest energią w ruchu, a energia nigdy nie umiera. Ona tylko jest poddawana zmianie.

Dlatego kataklizmy niczego nie zabijają, a jedynie zmieniają formę z jednej w drugą w naturalnym procesie życia. Tak naprawdę forma wszystkiego z upływem “czasu” przybiera inny kształt, ale czy to coś złego?

Zmiana postrzegana jako zniszczenie, tak naprawdę towarzyszy istnieniu od samego początku i jest naturalnym procesem. To ona jest siłą napędową w podróży.

By móc iść naprzód potrzebna jest zmiana, bez niej nie rozpoczęłoby się nic nowego. Tak więc nie bójcie się zmian, a dostrzeżcie w niej piękno i nowe możliwości.

Znajdźcie pozytywną stronę i okazję do rozwoju.

Przecież zawsze gdy coś się kończy, przychodzi coś nowego i to jest sens wszelkiego istnienia. Gdy zrozumiesz to dogłębnie, wtedy we wszystkim odnajdziesz piękno, a w sobie wewnętrzny spokój.


Zresztą jeśli mówimy o śmierci, czyli śmierci ciała fizycznego jakim je znałeś i zmianie twojej egzystencji, to nie ma nic piękniejszego niż to wydarzenie.

To co cię tam spotka po tzw śmierci, jest cudem samym w sobie i pod żadnym pozorem nie powinno budzić lęku, ani wywoływac uczucia smutku w ludziach.

Gwarantuję ci, że gdy znajdziesz się po drugiej stronie, zdasz sobie sprawę, że to czego wszyscy się tak bardzo boją i odciągają w nieskończoność jest tak naprawdę niesamowitym darem i zapiera dech w piersiach.

Dlatego właśnie mówię, że każde wydarzenie z wyższego punktu widzenia jest piękne i cudowne. To ty decydujesz z jakiej perspektywy na nie spojrzysz i co wtedy będziesz czuć. Czy smutek czy radość. Czy dostrzeżesz tragedię i zło, czy piękno i miłość.

Ludzie za bardzo przywiązują się do swojego ciała i jednej formy.

To bez sensu. Tak naprawdę nie jesteśmy Kasią, Tomkiem, matką czy synem tylko jesteśmy sumą niezliczonych wcieleń a w ostateczności jeszcze czymś więcej.

Jesteśmy czymś bezosobowym, bez oddzielnej tożsamości.

Gdy pozostawimy to ciało i zrzucimy ego, naszą osobowość, poczujemy naszą prawdziwą tożsamość. Wtedy zrozumiemy, jak bardzo to na czym się skupialiśmy, nie miało żadnego znaczenia, a to z czym się stopimy oferuje więcej niż możemy pojąć.

Dlatego nie walcz, dostrzegaj piękno, nie martw się i przyjmuj z akceptacją cokolwiek się wydarza, ponieważ ostatecznie nic nie jest w stanie cię zniszczyć, ani zranić. Jesteś nieskończonym Bogiem, który będzie trwać wiecznie, po wsze czasy.


Więcej na temat śmierci jak ją nazywacie napisze w innym rozdziale i wtedy postaram się rozłożyć na czynniki pierwsze to wydarzenie i rozwiać wszelkie wątpliwości.

A teraz skupmy się bardziej na tym, jak powstaje rzeczywistość i co na nią wpływa.

Jak już wspominałam wcześniej każdy sam tworzy to co go spotyka. Dzieje się tak dlatego, że wszystko złożone jest z energii, a energia jest zmienna. Kto o tym decyduje jaką postać przybierze? Jak dowodzi mechanika kwantowa, to obserwator nadaje bieg wydarzeń i ma wpływ na energię w ruchu. Kto jest tym obserwatorem? Każdy z nas.

Wiedz, że wszystko jest dokładnie tą samą energią, a to jaką będzie miała postać decydujemy my poprzez swoje nastawienie, uczucia i poglądy.

Wszechświat dokładnie odpowiada na twoje myśli. Jeśli wierzysz w to, że problemy się nawarstwiają, to tak będzie. Jeśli uważasz, że możesz osiągnąć sukces i to jest twoją prawdą niezaprzeczalną, to dokładnie tak się stanie.

Ważne jest byś wiedział, że to na czym skupisz swoją uwagę staje się mocniejsze, a to na czym się nie skupiasz — niknie.

Dlatego jeśli nie chcesz, by coś wydarzyło się w twoim życiu, nie myśl o tym, bo im częściej o tym myślisz i im bardziej nie chcesz tym bardziej to do siebie przyciągasz.

Ludzie bardzo często skupiają się na wszelkiego rodzaju nieszczęściach (oczywiście nieszczęściach z ich punktu widzenia). Myślą o nich, oglądają w telewizji, słuchają w radiu i ciągle się nakręcają. Tym samym ściągają kolejne złe wydarzenia.

Im silniejsza energia, tym mocniej może się zamanifestować. Dlatego im więcej ludzi myśli o katastrofach i tym się karmi tym więcej takich wydarzeń ściągają na świat.

Tak to wygląda. Skupiaj się na tym, czego pragniesz i uwierz w spełnienie się tego, a gwarantuję ci, że to prędzej czy później do ciebie przyjdzie.

To co się wydarza jest tylko odzwierciedleniem twoich myśli, a także zbiorowej świadomości. Zacznij od obserwowania swoich myśli, poglądów i uczuć. Szczególnie uczuć, gdyż one mają wyjątkową moc. Na ich podstawie zobacz jaki obraz przyszłej rzeczywistości się jawi. Gdy nie jest to obraz satysfakcjonujący, zmień myślenie. Zastąp czymś innym, skup się na takiej wersji wydarzeń jaki cię zadowoli.

Jednocześnie pamiętaj, by nie poddać tego w wątpliwość.

Na przykład często ludzie pragnąc czegoś owszem myślą o tym intensywnie, ale zaraz potem zastanawiają się czy jest to możliwe by to przyszło. Myślą sobie: a jak się nie uda? A może wcale nie będzie tak kolorowo? Ja to zawsze mam pecha więc pewnie i tak nic z tego nie wyjdzie. Tym samym wysyłasz informację o braku i niemożności spełnienia. Co wtedy robi Bóg? Daje ci dokładnie to co wysyłasz, czyli brak tego czego tak naprawdę byś chciał.


Bóg najzwyczajniej w świecie stworzył uniwersalne prawa, które rządzą światem i według nich dzieje się wszystko dookoła. Bez względu na to czy jesteś ich świadom czy nie, bez względu na to czy one ci się podobają i tak się wypełniają w każdej nanosekundzie. Możesz więc zagubić się w nich i chaotycznie tworzyć różnego rodzaju sytuacje, bądź świadomie nauczyć się to prawo wykorzystywać.

Jeśli coś ci się w twoim życiu nie podoba, zmień siebie i swoje myślenie a świat dookoła także zacznie się zmieniać. Dzieje się tak, ponieważ energie na siebie wpływają. Jeśli zmienisz siebie, wszystko dookoła także się zmieni. To tylko kwestia czasu. Dlatego wszyscy wielcy mistrzowie powtarzali jak mantrę słowa, że każdą zmianę w świecie zaczynaj od siebie. I to jest wielka prawda, którą powinieneś poznać i wprowadzić w życie.

Chciałabym, abyś także pojął fakt, iż wszystko jest złożone z tej samej energii i to tylko ty nadajesz jej moc i wartość. Dla Boga nie ma znaczenia czy wybierzesz być bogaczem czy biedakiem. Wszystko jest dokładnie tak samo możliwe. Tak samo jak nie ma znaczenia, czy w swoich marzeniach wybierzesz mieć dwupokojowe mieszkanie w bloku czy wielki dom z basenem. Energia z której to powstanie jest taka sama. To tylko wam się wydaje, że to drugie jest trudniej osiągnąć. Dla Boga nie ma to żadnego znaczenia. Tak samo możliwe jest podniesienie szklanki wzrokiem, jak uniesienie jej w rękach. To ludzie sami wytworzyli bariery i różnice w swoim umyśle.

Uwierz mi, że gdybyś 100 procentowo był przekonany, iż możesz unieść się ponad ziemię i byłoby to dla ciebie taką samą prawdą jak to, że oddychasz, to w jednej chwili mógłbyś to zrobić. Jednak nie może być nawet ułamka procenta zwątpienia. Musiałoby być czyste zaufanie, tak byś zrobił to po prostu bez zastanowienia, bez rozmyślania czy się uda, bez przekonywania siebie. W twoim umyśle musiałoby być to bezsprzeczną prawdą. I choć według ciebie zapewne irracjonalnie to brzmi, mówię ci, że jest to prawda. Jedyne granice które istnieją to te, które masz w swoim umyśle.

Programy które kształtowały się na przestrzeni tysięcy lat i więcej zrobiły swoje. Są one tak silne, że ciężko je z dnia na dzień wyrzucić ze swojego świata i umysłu.

Jednak tak jak one zostały nam zaszczepione, tak samo można się ich z czasem pozbyć. Kiedy się bardzo postarasz, kiedy uruchomisz czucie, masz szansę stać się czystą niezapisaną kartką i na nowo ukształtować swoje możliwości.


Wiele tysięcy lat temu żyły tu na ziemi wysoko rozwinięte cywilizacje, o których się oczywiście nie mówi, lub wmawia się wam, że to bajki. Oni jednak żyli i mieli tak wysoko rozwiniętą świadomość oraz technikę, że to o czym tu piszemy było dla nich oczywiste. Potrafili wykorzystywać siłę umysłu, a to co dla was jest niemożliwe, dla nich było na porządku dziennym. Tak więc nie myślcie, że pozjadaliście wszystkie rozumy, a wasz rozwój jest wielce wysoki. To o ilu sprawach ludzkość nie wie, przeszłoby wszelkie pojęcie. Oczywiście są i tacy na tej planecie którzy maja ogromną wiedzę, jednak albo są skutecznie uciszani albo sami z jakichś powodów ukrywają przed ludzkością prawdę. Dla wielu byłoby niewygodnym gdybyście dowiedzieli się prawdy. Jednak tylko ona może was tak naprawdę wyzwolić.

Dlatego na łamach tej książki, wyjawię wam wiele ciekawych skrzętnie ukrywanych tajemnic. Czy w to uwierzysz mój kochany i co z tym zrobisz to już zależy od ciebie.

Rozdz.5

Czymże jest ten świat wspaniały?

Czym jest ta otoczka cała?

Czym są dusze tu mieszkające?

Czym zajęte?

Czym wyróżniające?

Ta istota….. pośród wielu…

Wyróżniona swą bytnością, swoim blaskiem,

swą niepowtarzalnością….

Wszystkie moje zmysły poruszyła,

Swym blaskiem mnie do siebie przybliżyła.

Jak to się stało, że pośród milionów dusz,

to właśnie nam się spotkać udało?

Ta niepewność, ta ciekawość, ta tęsknota….. miłość…?

Tak to miłość, właśnie ona rzuciła mnie w Twe ramiona!

No dobrze moi kochani dziś poruszymy ważny temat. Ten o którym wiele się mówi i jest od zarania dziejów na ustach wszystkich ludzi. Mianowicie będziemy mówić dziś o miłości.

Każdy ma w swojej głowie pewną definicję miłości i czuje, że pewnie choć raz w życiu jej doświadczył.

Czy zastanawiałeś się czym tak naprawdę jest owa miłość? Czy twoja definicja jest tożsama z definicją miłości Boga?

Przykro mi jest to powiedzieć, ale to co zwykliście nazywać miłością, tak naprawdę wcale nią nie jest.

Przyjrzyjmy się temu co wy mianujecie w swych umysłach tym pięknym uczuciem.


No więc weźmy za przykład przeciętną parę, małżeństwo czy jakąkolwiek formę związku dwojga ludzi.

Oboje deklarują wielką miłość do siebie, po czym jak wygląda ich wzajemna relacja?

Każdy czegoś od drugiej strony ciągle oczekuje. A to zainteresowania, uwagi, uczucia, pieniędzy, wierności, a to pomocy w domu itd. Wymieniać można w nieskończoność. A co w przypadku gdy któreś z tych oczekiwań nie zostanie zaspokojone? Ludzie zaczynają się złościć, smucić, robią sobie na złość, kłócą się.

Następnie wyjawiają swoje oczekiwania względem siebie ponownie i każde z nich w mniejszym lub większym stopniu stara się dostosować do założeń drugiej strony. Staramy się zadowolić ją/ jego czasami nawet nie zważając na to czy nam sprawia to radość i czy sami tego chcemy. Tak bardzo skupiamy się na spełnieniu oczekiwań drugiego, że zapominamy żyć. Nie potrafimy cieszyć się chwilą, być w niej i doświadczać pełni każdej sekundy, tylko już myślimy naprzód, czy nasze zachowanie zadowoli partnera. Czyż to nie obłęd?

Mówimy, że kochamy, a za wszelką cenę staramy się zmieniać tę drugą osobę, stawiamy mu wyzwania, nasze wymagania względem niej i oczekujemy, że bezdyskusyjnie ona je wszystkie spełni. A niby dlaczego miałaby to robić? Z miłości?

Otóż to nie miłość. Miłością będzie gdy ta osoba będzie cię kochać takim jakim jesteś ty, bez oczekiwań, bez względu na wszystko. I nie musi zaspakajać twojego ego.

To wcale nie o to chodzi. W tym momencie to czysty układ, a nie żadna miłość.

Kiedy mówisz drugiemu jaki ma być, co ma robić i jak się zachowywać to nie jest miłość a zwykła tyrania. Myślisz sobie: “no ale jak to? Nie mieć oczekiwań? To każdy może robić co chce? Czy to nie szaleństwo?” Otóż nie! Szaleństwem jest dopasowywać siebie do oczekiwań innych.

Wiesz czym tak naprawdę jest miłość? Miłość to całkowita akceptacja. Bez niej ta pierwsza nie może istnieć. One zawsze idą w parze.

Zapamiętaj sobie mój drogi, że każdy człowiek na świecie jest dokładnie taki jaki ma być w danym momencie. Nie zmieniaj go na siłę tylko zaakceptuj. Doceń jego odmienność i każdą cechę. Zrozum, że wszystko ma swoją cudowną rolę do odegrania w jego jestestwie. Pozwól drugiemu być sobą i tego samego oczekuj od innych.

Niech nikt nigdy nie próbuje zmieniać ciebie a już na pewno nie robi tego siłą, przymusem czy szantażem. Pamiętaj, że takie zachowania nie mają nic wspólnego z miłością. Oczywiście masz prawo się odsunąć jeśli „bycie” innego człowieka ci nie służy, ale pozwól mu pozostać takim jaki chce być. Uszanuj jego decyzję. Nie zmieniaj go na siłę.


Co innego stać się dla kogoś inspiracją, dzięki której ktoś sam zapragnie zmiany. Zarażać pasją także jest piękne. I w tym nie ma nic złego, ale to zawsze musi być wolny wybór każdego człowieka. Zapamiętaj to proszę.

Myślisz, że gdy nie będziesz miał oczekiwań i wszystko pozostawisz bez zmian, to nie będziesz wtedy szczęśliwy. Nie będzie tego czego chcesz…

To nie prawda, ponieważ jeśli zaakceptujesz czy to osobę czy jakąś sytuację przyjdzie wewnętrzny spokój a z nim wewnętrzne szczęście. Naprawdę tak się dzieje. Pozwól sobie to sprawdzić. Zauważ też, że gdy ty jesteś szczęśliwy, udziela się to ludziom dookoła. Twoje szczęście emituje wibracje, które wpływają na innych i oni też zaczynają je czuć.

Tak więc kochaj i akceptuj, pozwalaj ludziom iść ich własną ścieżką odnajdując w tym radość i szczęście. Bądź wsparciem i opoką dla bliskiej twojemu sercu osoby.

Nie ubliżaj jej, nie wmawiaj, że jest zła, że nie jest taka jaka być powinna.

Zawsze wznoś, wychwalaj i wierz w każdego bez względu na wszystko, bez względu na sytuację w jakiej się znalazł. Gdy ty w niego uwierzysz i pokażesz to całym sobą, być może i on w siebie uwierzy i na skrzydłach tej wiary się uniesie. Będzie w stanie zrobić to czego pragnie i co da mu radość. Wiedz, że wiara w drugiego człowieka jest tak samo ważna jak wiara w siebie.


Jest jeszcze coś co zawsze idzie w parze z prawdziwą miłością, to wolność.

Miłość zawsze równa się wolność i akceptacja. Wszystko inne to tylko imitacja miłości, wiedz o tym.

Tak więc drogi przyjacielu jeśli kogoś prawdziwie kochasz daj mu wolność totalną i całkowitą. Bez niej nie ma głębokiego prawdziwego kochania.

Miłość powinna być bezwarunkowa zawsze. Na miłość nie trzeba sobie zasłużyć. Ona albo jest albo jej nie ma. Nie można jej warunkować.

Zaraz pewnie przyjdzie ci na myśl tzw zdrada. I dobrze bo ten temat także chciałabym poruszyć. Wiedz, że nie istnieje nic takiego jak zdrada w tym znaczeniu jaki chodzi ci zapewne po głowie. To znów człowiek wmówił sobie i zaprogramował się tak, by to w ten sposób postrzegać. Myślisz, że Bóg nakazuje kochać tylko jedną osobę przez całe życie? No to teraz cię zadziwię: NIE!! Bóg niczego takiego nie nakazuje. Zresztą on niczego nie nakazuje ani nie zakazuje, ponieważ on potrafi kochać miłością prawdziwą. Jeśli ty także chcesz kochać taką miłością niczego nikomu nie nakazuj.


Czy uważasz, że kiedy kochasz np. kobietę, to nie możesz w tym samym czasie pokochać drugiej? Bzdura. Totalna bzdura. Oczywiście, że możesz i nie ma w tym niczego niestosownego. Miłość jest czymś co możesz dzielić na wiele osób. I tyczy się to także tej miłości namiętnej, erotycznej a nie tylko do dzieci.

Możesz kochać dwie kobiety czy dwóch mężczyzn na raz i tak naprawdę żadne z nich nie powinno czuć się urażone. Tak właściwie każdego kochasz na swój sposób, bo w każdym jest coś innego, co wyjątkowo cenisz. Każdy jest inny i każdy może zachwycić cię czymś innym w sobie. Myślisz, że tylko jedna osoba na całym świecie zasługuje na to, byś ją kochał i żadna inna nie może skraść twojego serca? Czyż to nie byłoby dziwne? Świat jest tak ogromny, a ty spośród tylu niesamowitych ludzi na nim, musisz zdecydować się kochać tylko jednego. Co za nonsens.

To, że pokochałeś kogoś jeszcze, nie znaczy, że ta pierwsza osoba staje się już nie istotna. To naprawdę nie musi być tak.

Zresztą każda sytuacja jest inna i powinna być rozpatrywana indywidualnie. Nie możesz wrzucać wszystkich i wszystkiego do jednego wora.


Postaram ci się zobrazować pewien inny przykład. Może po tym wyrzucisz tę książkę do kosza, ale trudno — zaryzykuję. Dla mnie liczy się prawda a nie to co oczekujesz tu przeczytać.

No więc wyobraź sobie parę kobietę i mężczyznę. Są z sobą już jakiś czas, przytłaczają ich problemy życia codziennego, wiele z sobą przeszli i tych dobrych i tych złych chwil. Kochają się, ale brak już powiewu świeżości, zapału i oczarowania sobą jakie było na początku. Zjadła ich rutyna i codzienność.

Ten oto mężczyzna spotyka na swojej drodze pewną inną kobietę. Jest ona cudowna, zjawiskowa i wywołuje niesamowite uczucia w nim. Jej cudowne oczy, piękna dusza sprawiają, że chce być blisko niej. Daje mu siłę napędową do działania, jest tym powiewem świeżości, którego od dawna brakowało. I teraz co ma zrobić? Zagłuszyć to piękne uczucie, które się pojawiło, udawać, że nic się nie dzieje i cierpieć w ukryciu z bólu i niemożności obcowania z tą cudowną istotą? Któż wtedy będzie szczęśliwy z tej trójki? Sądzę, że nikt. Smutek i żal udzieli się wszystkim i ostatecznie zniszczy relacje tych ludzi na dobre.

Czy nie lepiej by nie musiał się powstrzymywać? Mógłby cieszyć się i radować w ramionach nowo poznanej kobiety, dając jej szczęście i sobie.

Zapytasz a co z tamtą pierwszą kobietą czy jej uczucia nie są ważne?

A gdybym ci powiedziała, że ona na tym nie ucierpi? Że jej mężczyzna będzie weselszy i pełen życia? I co jeśli ci powiem, że nadal będzie ją kochał, a powiew świeżości który otrzymał i pojawił się też w nim, wniesiony będzie w relację z tą pierwszą kobietą? Czy wtedy uznasz go za zdrajcę i podłego samoluba?

Owa kobieta może być zraniona i zła ale wcale nie musi. To jej decyzja jaką postawę przyjmie i co z tym zrobi. Może usiąść i płakać ale równie dobrze może cieszyć się z radości ukochanego i przyjąć daną sytuację jako nową przygodę i wyzwanie, może też znaleźć swój powiew świeżości i wypełnić się miłością do innego mężczyzny gdy nadarzy się ku temu okazja. Każde z nich wtedy odżyje na nowo i nabierze chęci do życia ponieważ miłość uskrzydla. Miłość nigdy nie jest czymś złym i nigdy przenigdy nie należy za nią przepraszać. Jak można czuć się winnym, że się kocha? Czyż to nie absurd?

A może będzie tak, że każda z nich przeżyje coś na nowo, weźmie oddech a potem zechcą powrócić tylko do siebie dwojga znowu?


Opcji jest naprawdę wiele. Możliwości cała masa. Ważne by nie obwiniać się nawzajem, a znaleźć zrozumienie i okazję do doświadczania przeróżnych sytuacji. We wszystkim można odnaleźć sens i piękno. Tylko nasze nastawienie nadaje wydarzeniom sens i wartość. Jak już mówiłam to od nas zależy, czy dana sytuacja będzie tragedią czy cudem samym w sobie. Od dawna wpojono wam, że musicie przepraszać za miłość i za wszystko czuć się winnym. Nawet najpiękniejsze z uczuć ( bo za takie miłość uznajecie) wywołuje u was wstręt i złość. Dlaczego żyjecie w takim absurdzie? Dlaczego chcecie by inni wstydzili się tego, że kochają. To jest cudowne uczucie, które powinno budzić zawsze tylko radość. Nie wmawiajcie sobie, że jeśli ktoś zakochuje się w kimś innym to automatycznie traci uczucie do pierwszej miłości. To tak nie działa. Jedna miłość, nie wyklucza drugiej. Żadna z nich nie jest gorsza. Są może inne, ale nigdy lepsze ani gorsze. Zrozumcie to wreszcie i wyzbądźcie się wstydu, poczucia winy i strachu przed potępieniem czy to ludzkim czy boskim. Potępienia Boskiego nie ma a ludzkie jest nieuzasadnione i tak naprawdę nieistotne. Tak naprawdę przeżywanie miłości i wszystkiego co z nią związane jest najważniejsze w życiu. Miłość — ta prawdziwa uskrzydla, daje radość, spełnienie i siłę napędową do wszystkiego. Powinniśmy cieszyć się nią kiedy tylko staje na naszej drodze. Bez wstydu, żalu czy poczucia winy. To uczucie zapiera dech w piersiach, sprawia że jesteśmy tu i teraz i tak naprawdę właśnie wtedy najbardziej przybliżamy się do Boga. Tak więc nie odwracajsie się od niej gdy zapuka do waszych drzwi i poruszy wasze serce. Mimo kąśliwych komentarzy i nienawistnych spojrzeń dajcie się ponieść bo właśnie dla takich chwil warto żyć.

Pamiętaj jeśli ludzie się kochają to żadna siła tego nie zmieni, to po prostu się dzieje. Nie musisz też o nią zabiegać ani rywalizować. Jeśli musisz, to lepiej odpuść. Prawdziwa miłość nie potrzebuje by o nią zabiegać.


Ten sam problem tyczy wszystkich relacji uczuciowych. Każdy bezsensownie rywalizuje o miłość. Choć wcale nie musi.

Spójrzmy na dzieci one też rywalizują o miłość rodziców. Każde chce być jedyne i wyjątkowe a przecież rodzice kochają wszystkie swoje dzieci. Każde inaczej w zależności od wieku i charakteru ale każde z nich jest kochane. Po co rywalizować, złościć się i podkładać sobie kłody pod nogi jak wystarczy zrozumieć, że miłość jest przeogromna i wystarczy jej dla wszystkich. Kochajmy i akceptujmy się nawzajem. Dajmy sobie wolność i cieszmy się z tego jacy jesteśmy. Doceniajmy każda odmienność i kochajmy ją. Nie czyńmy odmienności czymś złym, a raczej niesamowitym i godnym uwagi. Niech każdy z nas będzie taki jaki chce być, a miłość niech będzie czymś bezwarunkowym. Dopiero wtedy będzie mogło na świecie zaistnieć prawdziwe szczęście.

Jeszcze raz sobie zakoduj w swojej głowie Miłość = wolność = akceptacja.

Gdy to zrozumiesz i będziesz do tego dążył w swoim życiu, zobaczysz jakie cuda ono ci ześle a szczęście i spokój jakie przyjdą będą niewysławione zapewniam cię.


Właśnie przez swoje pokrętne myslenie o miłości macie także błędne wyobrażenie o Bogu. Właśnie dlatego, że stawiacie warunki by kogoś kochać, myślicie, że Bóg też tak robi. Jednak to jest ludzkie błędne myślenie. Pamiętaj, że Bóg jest ponad człowieczeństwo. On kocha bezwarunkowo, bez względu na wszystko. Chciałoby się powiedzieć, że On jest miłością, jednak to nie prawda on nią nie jest.

Stwórca jest czymś jeszcze większym niż miłość, która jest po prostu w nim.

Wierzę w to, że gdy ludzkość zrozumie te słowa choć w jakimś stopniu przejawi tę Boską miłość. Wierzę, że przyjdą czasy kiedy ludzie nie będą musieli spełnić żadnych warunków by móc być kochanymi. Czego i wam i sobie życzę.

Rozdz.6

Ty jesteś swoim guru i mistrzem nad mistrzami

Nie potrzebujesz wstawiennictwa do Boga

Tak naprawdę nie ma oddzielenia między wami

Medytuj całym sobą, myślami, swoją radością życia

Gdy pragniesz wiedzy duchowej, zajrzyj do wnętrza

Bóg wszystko tam zostawił i nie ma nic do ukrycia

Jeśli nadal tu ze mną jesteś drogi czytelniku to bardzo się cieszę. Znaczy to, że nie zamknąłeś swojego umysłu i jesteś gotowy na więcej prawd.

W tym rozdziale chciałabym poruszyć kwestię guru, mistrzów duchowych czy przewodników oraz różnego rodzaju technik które pomagają w naszym rozwoju.

Jest to temat dość powszechny, ale i bardzo ważny wbrew pozorom.

Przez ten świat przemierzało wielu naprawdę wielkich i wysoce rozwiniętych świadomościowo ludzi. O większości z nich nawet nie wiecie.

Wyniesiono na piedestał dosłownie garstkę a o innych zapomniano.

Zapewne znasz historię Jezusa, Buddy, Mahometa, może Kriszny, ale wiedz, że nie tylko oni wyszli przed szereg. Najśmieszniejsze jest to, że niektórzy uznają za wielkiego mistrza tylko jednego z nich a całą resztę nazywają oszustami albo wymyślonymi historiami. Mało tego są nawet tacy, którzy wysławiają jednego z nich uważając za nadczłowieka, który jest synem Boga cokolwiek to znaczy.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 38.64