E-book
13.65
drukowana A5
36.3
Miłosny szept

Bezpłatny fragment - Miłosny szept

Tomik wierszy


5
Objętość:
126 str.
ISBN:
978-83-8221-899-2
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 36.3

***

a gdybym jak drzewo

gubił liście co sezon

odradzał się co roku

wkładał bagaż doświadczeń

na szalę

miłości smak

przyprawiał grzechem

czy uniknąłbym

twego wzroku…

a gdybym rzucił słowa

na wiatr

z czułością przesłał

to co czuję

kto będzie stał tuż obok mnie

może ty

jesteś tą której mi brakuje

***

lubię zachody słońca

niebo pokryte purpurą

gdy ziemię okrywa

płaszcz tajemniczości

w świetle przydrożnych latarń

ty i ja po kryjomu

bawimy się w grę cieni…

lubię ten mrok i ludzi

z tłumem pędzących przed siebie

ich przyśpieszony oddech

i śmiech który roznosi się echem

lubię gdy w strugach deszczu

otulasz mnie ramieniem

z czułością patrzysz w oczy…

przy tobie czuję

się bezpieczna…

***

przygarnij mnie myślami

tęsknię za tobą tak bardzo

czujesz to wewnętrzne ciepło…

me serce topnieje jak wosk

tam w jego zanadrzu

tli się płomień który wciąż

czeka na miłosne

wyznanie każdego dnia…

***

zdejmij kaptur upokorzenia

zmyj resztki wstydu

zostaw zwątpienie

zamknij przeszłość

zrób krok do przodu

spójrz wysoko do góry

sięgnij chmur pierzastych

nimi otul świeże rany

słońce niech rozświetli

zakamarki duszy

rozbudź ospałe ciało

zerwij owoc zakazany

poznaj jego smak

korzystaj z życia

pełną piersią co dnia

***

kim jestem

pyta kobieta

istotą pełną nadziei

marzeń

znającą swoją wartość

cierpiącą w ukryciu wojowniczką

opiekunką ogniska domowego

budującą mosty

jednoczącą rodziny

wyczerpaną życiem

lecz dumną z bycia sobą

***

z płatków róż

usypię twe imię

zroszę łzami by nadać

świeżość złożę pocałunek

na twych słodkich ustach

płynący z głębi

serca w dowód miłości

***

utkany pajęczą siecią

los wielu z nas

indywidualny obraz

przesycony kolorem

nakrapiany łzą

rozświetlony uśmiechem

solidny gdy w ramach

oparcie ma

kruchy jak kra

stąpaj ostrożnie

szanuj siebie

życie tylko jedno masz

***

słowny przekaz

w rytm serca

przelany na papier

wzrok przykuwa

przy głębszej analizie

porusza do głębi

łzę uronisz czasem

jednych oburzy jego zapis

myśli które oddaje

uczucia zrozumiałe nielicznym

w ciemnym pokoju

jesteś ty i on twój wierny

przyjaciel

więc pisz sonet słowny

daj mu szansę…

***

świat otwiera ramiona nocy

płaszczem myśli otula

na sercu kładzie dłoń

rozpala jasny płomień

gdy ćma krąg zatacza wśród świecy

i kładzie cień na ścianach

dreszcz przenika zmysły

dech zapiera na stałe

dłonie kurczowo wbijają się

w ciało lgną ku ciepłu doznania

szukając schronienia

w przeciągach nocy

gubią klucz na spektakl

przy otwartym oknie…

***

zmień słowa w czyny

dotykiem zniewalaj

rozpal każdą część ciała

zmysły ospałe pobudź do życia

bądź namacalnym doznaniem

splataj dłonie

jak wątek z osnową

jednocz ogniwo

przenikaj myśli

zanurz się w błogościach

płyń w tę krainę

miłosnych uniesień

przykryj jedwabnym szalem

gdy niebo gwiazdom daje gościnę

posiądź to czego tak pragniesz

uczuciem obdarz tę chwilę

***

w deszczową słotę

jesienny liść

wartki strumień niesie

podmuch wiatru zarzuca nim

co chwilę uderza o brzeg

obraca się powoli

paletą żółci i czerwieni

ubarwia świat

a gdy osiądzie gdzieś na brzegu

będzie w gromadzie liści gościem

a może jesienną porą schronieniem

dla zwierząt wielu

***

to jest mój kręgosłup moralny

twardo przestrzegam zasad

z czasem się kurczy

kręgi się ścierają

sztywność ujmuje chęci

ból wewnętrzny wraca

reguły wpajane za młodu

nikną jak perły w głębinie

na każdy kręg perłę wplotę

zanurzę się lekko i odpłynę

bólem podzielę się z

morskim stworzeniem

słona łza z błękitną wodą

udźwigną me brzemię

wzburzona fala w opiekę

weźmie me ciało

byłam cząstką ziemi

morzu oddałam siebie całą

***

zwrócę ci moje smutki

łzy zwinięte w chusteczkę

haftem przyozdobioną

tchnę w nie swój oddech

ten który często czułeś

na swej piersi

złożę pieczęć ust swoich

czerwoną od pomadki

na dowód uczucia do ciebie

abyś pamiętał o mnie

kochany

***

rozbiorę cię wzrokiem

musnę delikatnie usta

zajrzę w oczy głęboko

dziś tam panuje pustka

gdzie ten żar pożądania

zachłanność uniesień

wypalił się płomień

pękła struna miłości

będę jak lutnik

co słowem scali

puste serca

dwie cząstki rozbudzi

gorącym spoiwem

rany otuli

***

jestem pustynią

na której wiatr formuje piasek

słońce delikatnie pieści

faliste kształty

jestem pustynią

gorącą i parzącą dłonie

spragnioną deszczu

kropel życiodajnej wody

jesteś źródłem

którego strumień

nowe życie płodzi

namiętnie dłońmi

przesypuj piasek

tak jakbyś przeczesywał

moje włosy

złóż pocałunek

na oparach nocy

senne marzenia

wpleć w poranek

czułym słowem rozbudź

drzemiące uczucie w sercu

***

spadają gwiazdy z nimi

zaklęte marzenia

znikają w przestworzach nocy

grafit nieba

spokojem osłania ziemski glob

wewnętrzna pustka

ciągły niepokój

niedosyt…

zamknij przeszłość

na kłódkę kochanków

na moście pożegnań

powiedz dość

po gorzkich słowach

zatocz krąg

rzuć wyzwanie światu

szukaj miłości

w słowach

gestach

spojrzeniach

w każdym człowieku

żyjącym istnieniu

szukaj

dotknij

poczuj jej smak

***

przenikliwe spojrzenie

penetruje twe ciało

czyta gesty

układ warg

wnikliwie śledzi

każdy krok

jak miłosny detektyw

spija słowa

z namiętnych ust

w swej wyobraźni

chce posiąść cię

***

wiatr figlarny przyjaciel

czule splata warkocze

blond faliste kosmyki

opadają na czoło

słońce delikatnym

promieniem

uwydatnia piegi

które pokrywają

twarz całą

głowa pełna pomysłów

ręce piaskiem pokryte

serce czyste i szczere

cieszy się życiem

***

w dniu narodzin otwieramy się

na otaczjący nas piękny świat

światło życia ogrzewa nasze serca

cieszy nas rodziców głos

śmiech i słońca poranny blask

ptaków śpiew budzi ze snu

krople rosy opadają na stopy

woń kwiatów przenika zmysły

porywy miłości

radość i płacz po rozstaniu

życiu towarzyszy

żal opuszczać ten przyziemny świat…


w dniu śmierci podążamy w inny wymiar

tam w głębokiej ciszy wzywa nas Bóg

u progu Jego domu panuje spokój

anioł stróżem tu

niebiański blask okala drzwi

wita radością

gdy nadejdzie nasz czas…

***

za kurtyną życia

blaski i cienie kryją się

w zakamarkach duszy

są dni gdy

zaznajemy poklasku

potrzebujemy czuć

bliskość spojrzeń

pochwał stos

gdy los rzuci kłody

zostajemy sami

kryjąc swój wstyd

wokół nas zwęża się

grono znajomych

zostają oddani

ci dla których

jesteśmy ważni…

***

spływają słowa potokiem

splatają się z łańcuchem łez

serce otula cierń doznań

dłonie o czoło oparte

w zamyśle drżą

szept ciszy po kątach

daje o sobie znać

dreszcz ciało przeszywa

w nocy nie daje spać

zerka ukradkiem

spija oddechu ślad

krąży wśród nas…

***

tak bardzo chciałam

wtulić cię w ramiona

w mym śnie mnie odwiedziłaś

im bardziej objąć ciebie chciałam

zmniejszałaś się jak szklana bryła

i gdy w mych dłoniach twarz twa

promienna była

chciałam zatrzymać cię dla siebie

lecz znów rzeczywistość oczy

me szeroko otworzyła

jak mgła się rozmyłaś

tyle miałam ci do powiedzenia

teraz modlitwa koi

udręczone ciało

miłość i tęsknota za tobą

zamieszkuje serce małe

***

kobieta niewolnica

męskiego tłumu

inkubator w potrzebie

kobieta strzępek nerwów

stłumiona w emocjach

gasnąca za życia

wyjałowiona jak ziemia

strumień życia

tętniący nadzieją

wątła kobieta

***

rozpływasz się jak we mgle

znika zarys twej postaci

z kropel rosy utkany o poranku

wraca wspomnienie co boli

gardło ściska

łzę roni

wręcza czarną pożegnalną mowę

obraca to co było namacalne

w nicość

***

skarbnica wiedzy sumienie pokoleń

biblia na stole

lekcja porad życiowych

uczy pokory

wybaczać

miłość w życie wplatać

każdy dojrzewa z wiekiem

by pojąć jej przekaz

uczymy się żyć na ziemi

a czas tak szybko ucieka

***

szerokie ulice miasta

pętlą łączą neony

blask latarni oświetla twarz

kręte zaułki skrywają tajemnice

strach nasz codzienny towarzysz

po bruku echo niesie

pęknięta dusza rzuca

cień na ceglany mur

płaszcz nadziei na ramiona

kładzie przed snem

zmęczone powieki koi świecy płomień

księżyc przebłyskujący zza chmur

jak strzała uderza w serce

wraca uczucie co dręczy

uczucie tęsknoty

które nie daje spać

***

róże dumnie pną się ku słońcu

kolorem wabią motyle

ciężkim kwiatostanem

kłaniają się ziemi

płatkami usypany

miękki dywan

drobnym owadom

daje schronienie

róże dostojne

opiekunki ogrodu

wyniosłe królowe kwiatów

kradną serca

gdy wyciągasz po nie rękę

dotkliwie ranią kolcem

***

gdy ze sceny życia

czas już zejść

szyderczo śmierć z nas drwi

odsłania karty z pakietem

podróż w jedną stronę

los bezpowrotnie zamyka drzwi

rzuca na szalę ziemski byt

waży grzeszny żywot

nie pomoże skrucha i płacz

gdy śmierć u schyłku drogi

będzie stać

***

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 36.3