E-book
31.5
drukowana A5
60.91
Miłość Ci wszystko wypaczy

Bezpłatny fragment - Miłość Ci wszystko wypaczy


Objętość:
45 str.
ISBN:
978-83-8440-938-1
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 60.91

W imię miłości

Do gwiazd się zwracam

Poeta niewierny

Jeździec mizerny

Sypialni dusz


Złóż przed oczyma

Pióropusz dzielny

Wierny zdarzeniom

Jak drętwy tchórz


Stwórz niespodziane

Niezawahane

Śmierci wahadła

W aeroplanie


Strąć złe obłoki

Ze szczytu opoki

Znajdź drżące ręce

Zaplątane w dni sukience


Wszystko mini

W imię miłości

Jak na imię tej w bikini

Córce niedoskonałości


Zwracam się do gór szczytów

Skąd widać kratery boskich księżyców

Zwracam się podle a może się modlę

W tym świecie podniet życie mieć wygodne


Zwracam po prośbie w ciżbie negliżu

W izbie aniołów liczbie i krzyżu

Wracam z niewoli duch mnie wyzwolił

Król Słowackiego w gwiazd aureoli


Krzyczę do niebios Boże dlaczego

Tak bliska sercu imię niepewność

W miłości imię w mojej godzinie

Zwracam się do gwiazd choć życie płynie

Miłość w pociągu

Śniła mi się ta podróż z Wami

O maluczcy

Z waszymi małymi problemami

Laptopikami


Z waszymi ukrytymi lekkimi zarostami

U kobiet pod słońce

Upiorne Zjawisko

wprost upiorne


Kiedyś gdy bywałem bardziej bezczelny

Wytknąłbym to nawet obcej osobie

Dziś nie jestem tak obcesowy

Z lapidarnością filigranowej blondynki przyglądam się temu


druzgocącej milczeniu Ja i 4 panie w przedziale

Wolność to sen

Milosc w pociagu do nikad

Milosc w moim pociagu do sławy


Piękna historia

Moja historia

Milosc w pociagu

Energetyk banany kawa cenularze


Ordynarnosc konduktora

Smród toalety

Milosc Gdzie się podzialas na korytarzu w PKP

Dorosłas do tej podróży


Jak imię róży

Smutna

sponiewierana niespełnionymi marzeniami milosc w pociagu

Dziękuje państwu


Za wenę

Milosc w pociagu ma swoją cenę

15.50

Kawa i 7 days

W dzień Walentynek

I dlatego że kochasz inaczej

Nic nie będzie już nigdy tak samo

Nie dlatego że nie chce już patrzeć

Śnić o oczach co zbudzą mnie rano


Nic już nie jest takie proste jak myślisz

Wymarzone sny o lepszym życiu

Tylko ten wiersz gdy piszę po cichu

Jeszcze ciszej niż w Jej pamiętniku


I czy dobrze tak żyć tego nie wiem

Nie zasmucą mnie smutne poranki

Bo ja w niebie spotkałem samotność

Zanurzoną na dnie pustej szklanki


Jak daleko że Jej przy mnie nie było

I tak blisko jeszcze bliżej niż myślisz

Jeszcze ciszej kochając Cię żyję

Choć nie mogę już na siebie patrzeć


Nie zabierzesz mnie do swego raju

Bo w twym sercu jest miejsce dla niego

Nikt już nigdy tak Cię nie pokocha

Jak ja wtedy powrócę w to niebo


Co się stało jest dla mnie koszmarem

Coś odwraca to życie straszliwie

Może kiedyś się jeszcze spotkamy

Może wtedy będziemy szczęśliwi


Kiedykolwiek razem czy realnie

We wszechświecie sprzedanych nadziei

Kiedy spojrzysz i moją fantazję

Coś zamieni w to szczęście w nadziei


I pójdziemy razem po nieznane

Nic nie będzie już stać na przeszkodzie

I obudzi przy Tobie poranek

W tej niechcianej pragnień odysei


Uciekniemy od złych niespodzianek

Jak naćpane miłością niemowlę

Już nie mogę o niej nie pamiętać

Bo wspomnienie o niej jest cudowne


Gdy otworzą nam lepsze godziny

Lepsze drogi do lepszej miłości

Odpłyniemy w orgazm bezczynności

Na tej ścieżce aniołów ciemności

Nemezis

Przygnałem dzikie przestworza prosto pod Twoje stopy

Sprytne jak tygrysice oczy nie miały dosyć

Najpierw biegły przestrzenie potem Twoje włosy

Spływały jak wodospad brzegami namiętności


Nocą zbierałem gwiazdy słonce dniem dla Ciebie

Przynosiłem kosmosu skrawki zerwane Niebu

Najdoskonalsza wizja i tamta Sawanna

Jesteś której szukalem i w końcu znalazłem


Rzezba atenskiej nocy Nemezis rozkoszy

Zabierasz mnie gdzie życie mówiło nie co nocy

Rozpływasz jak aksamit to w anielskość to w nagość

Sprawiasz ze moje oczy Tobie cześć oddają


Jak rzymskie bataliony swój rydwan rozpedzam

Dotykam nieboskonu i skrzydła poezji

Odrywam tym aniolom i odslaniam Tobie

To czego nie zrozumie nigdy żaden czlowiek

Zniekształcenie

Pod lodem Twojej skóry

W ekwipunku rozgrzanych krwinek

Zbyt długich podróży w galaktykę złudzeń

Zniekształconych ludzi


Niekształtnych pociągnięć pędzla starego mistrza

Apokaliptyczny szmer zniewolenia

Zatracenia

Omdlenia

Zniekształcenia

Zlodowacenia


Bursztynowy abażur zwycięstwa

Hymn niepodległości trójkątów Witkiewicza

Apokaliptyczny szept słabych myśli

Nienawistnych spojrzeń


A było nam tak dobrze

w Zniekształconym chaosie codzienności

Kolumbryna udziwnień

Wąż paradoksów


Canabx kompleksów

Mańkut bezsensu

Korowód dupnych dupkow

Wzwód pragnień


Wzór cnót

Rozkosz rozpusty

Odblaskowy frajerzyna

westchnieniowy

Wiersz Walentynkowy

Przyszła nagle

Dla mnie to już nie płomień

A

Wieczność płomieni


Dla mnie to już nie anioł

A milion anielic

Dla mnie to nie poezja

A kwiaty co usta


Okryją poematem

Kiedy zmysł pociesza wargi

Bądź mi liliowo niebiańska gdy księżyc

Nocą u źródeł rozświetla niepewność


Refleksy biegną po tafli pościelą

Szukają oczu których nic nie dzieli

Drogi jej ognia co rozpala co dnia

Jak filiżanka gorącej herbaty


Nie trzeba świata kiedy w swym oddechach

Nie możesz światem się tak bliskim nacieszyć

Zaśnij koło mnie rozmyta tygodniem

Byś każdą chwilą już żyć ze mną mogła

W oddechu

w oddechu nerwów

w obłoku piwa

stanęłaś żywa

delikatna inna


i już bym CIĘ chciał zabrać

ale jeszcze nie mogę

i już pragnę CIĘ dotknąć

ale czy to jest dobre


nie krzyczę już bo nie chce

nie milczę bo chce krzyczeć

rzucony jak marzenia we wszechobecną zgniliznę

w fiolecie Twoich włosów


niepowtarzalne niebo

Twego lekkiego głosu

czekaj — idę po niego

a kiedy się oderwę nie wiem czy tutaj wrócę


a kiedy przyjdziesz po mnie ja przez okno się rzucę

zakończę tamto życie nowe zacznę od nowa

i będę znowu kochać

nie będą nas krzyżować


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 60.91