E-book
15.75
drukowana A5
36.68
melancholie

Bezpłatny fragment - melancholie


Objętość:
56 str.
ISBN:
978-83-8467-486-4
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 36.68

Północ

północ przychodzi jak tragarz

z ciężarem dnia na plecach


ulica gryzie ciszą

aż kostki brukowe bolą


grabie zostały w ogródku

rozczesują nocne liście

choć nikt nie patrzy


a my

stoimy w progu i uczymy się mówić

najprostsze słowa od nowa

Wrzesień

przyszedł wrzesień

zapukał liściem w okno

zapowiedź melancholii


ulica przeciągnęła się w milczeniu

pies zaszczekał bez powodu


i nagle poczułam

że świat się lekko przechylił

jak kubek z niedopitą herbatą


na stół

Po wszystkim

świat kręcił się już

gdy mnie jeszcze nie było

zupa stygła

pociąg odjeżdżał

dziecko płakało w wózku


przyszłam późno

jakby po se(a)nsie

ktoś zapalił światła

zbierają już śmieci spod fotela


odejdę też cicho

a wtedy zostanie

drżenie firanki przy otwartym oknie

i ktoś kto nie wie

że właśnie minęłam

Zakazany owoc

zakazany owoc leży na ziemi

nadgryziony

nie ma drzewa

nie ma raju


jest głód


ja jestem ewa bezimienna

ty jesteś adam bez słowa


jemy ciszę

która została

bez boga

Wszystko

wszystko

we mnie oddycha


nie wiem

kto pierwszy

ja

liść

czy ptak

może oddychanie jest zgodą

na to że nic nie jest tylko moje


w mojej krwi

płynie pył z gwiazd


i odrobina boga

Lustro

lustro patrzy we mnie

ja w nic

uważam żeby się nie odbić


uważaj

bo jak pękniesz

nie będzie czasu cię poskładać


świat

nie ma do tego cierpliwości

Wymiary

niebo jest ogromne

i nikt nie mówi mu

że powinno być

mniejsze

nikt nie pyta chmur

dlaczego zajmują tyle miejsca

nikt nie poprawia słońca


więc może człowiek

też powinien czasem

przestać się składać

do rozmiaru

który komuś

wygodniej kochać

Gwiazdy

dzisiejszej nocy

będziemy zbierać gwiazdy

do koszyka


ty te najjaśniejsze

ja te co spadły za wcześnie


a kiedy zabraknie już nieba

wrócimy do domu


jutro z samego rana

trzeba je oddać

są policzone i

żadnej nie wolno nam zgubić


niebo się upomni

Huśtawka

na huśtawce

światła i ciemności

siedzi ta sama ja


raz bliżej słońca

raz bliżej ziemi


uczę się nie wybierać

bo może całe życie

jest tylko ruchem

tam i z powrotem

bez końca

Popiół

popiół drży

jakby wciąż pamiętał

ogień


jego cicha niepewność

przypomina o wszystkim

co zgasło zbyt szybko


czasem dotykam go

opuszkami palców

żeby sprawdzić

czy jest jeszcze coś

co można ocalić

Zegar

świat się zatrzymał

wskazówki zegarka pękły

o wpół do wczoraj


wtedy kiedy

najbardziej chciałam

byś został


od tamtej pory

patrzę na godzinę

i dziwię się że wciąż jest

ta sama


a przecież

tyle się wydarzyło


już zdążyłam

poskładać

i czas

i siebie

Jesień

jesień pachnie herbatą

zaparzam liście w twoim kubku

czekam aż wrócisz

zanim wystygnie


przecież tak pięknie mówiłeś

o przyszłości


a ciebie

długo nie ma

i nie ma


już nie wracaj


nie dlatego

że przestałam cię wypatrywać

wręcz przeciwnie


boję się

że kiedy cię zobaczę

wszystko we mnie

znowu zakwitnie


a ja

dopiero nauczyłam się

jesieni

Pamięć

nocą

pamięć wstaje z łóżka


chodzi po pokoju

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 36.68