E-book
15.75
drukowana A5
25.37
Medycy bez masek

Bezpłatny fragment - Medycy bez masek

Objętość:
54 str.
ISBN:
978-83-8440-830-8
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 25.37

Dedykacja

Tę książkę dedykuję mojej cudownej i niepowtarzalnej rodzinie: mojej córeczce Zuzi — aniołkowi codzienności, synkowi Kubusiowi, którego obecność zawsze koi nerwy i złe emocje, oraz mojemu wspaniałemu mężowi Stasiowi, dzięki któremu mam szansę rozwijać się w dziedzinie dydaktyki i medycyny.


Stasiu — bez Twojego wsparcia nie dałabym rady ze wszystkim. Bez Was moje życie i moje dni nie miałyby sensu.


Rodzina to najpiękniejsze, co mamy. To wartość najwyższa — doceniajmy to, kogo mamy wokół siebie.


Kocham Was — Wasza Agnieszka.

Podziękowania

Chciałabym również bardzo serdecznie podziękować Marcinowi Staszakowi — Wiceprezesowi Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Opiekunów Medycznych i Pracowników Pomocy Społecznej za zaproszenie do współpracy przy wspólnej książce „Medycy bez masek”.


To nasza pierwsza wspólna publikacja i mam nadzieję, że nie ostatnia.


Dziękuję za pomoc, wsparcie oraz za wspaniałe, rzeczowe i niezwykle cenne rady podczas pisania kolejnych rozdziałów.

Wstęp

Współczesna medycyna rozwija się w niezwykle dynamicznym tempie. Nowoczesne technologie diagnostyczne oraz rosnąca specjalizacja zawodów medycznych sprawiają, że system ochrony zdrowia staje się coraz bardziej złożony. W tym świecie procedur i dokumentacji łatwo jednak zapomnieć o tym, co w medycynie najważniejsze — o człowieku.


Książka „Medycy bez masek” powstała z potrzeby przypomnienia tej prawdy: za każdym zawodem medycznym stoi człowiek, a za każdą chorobą — pacjent, który potrzebuje nie tylko leczenia, ale także zrozumienia i empatii.


Publikacja ta jest refleksją praktyków pracujących z pacjentami. Porusza tematy relacji w zespołach medycznych, psychologicznego wymiaru choroby przewlekłej oraz przemocy wobec osób starszych.


Agnieszka Kułak

Rozdział I

Medyk bez barier — apel do środowiska medycznego

Apel kieruję do wszystkich medyków: lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, opiekunów medycznych oraz wszystkich członków zespołu interdyscyplinarnego w ramach idei „Medyk bez barier”.


Co właściwie oznacza to pojęcie dla personelu medycznego współczesnych czasów?


Nie jest to pytanie łatwe. Żyjemy w świecie dominacji, rywalizacji na rynku usług medycznych oraz — niestety — wszechobecnego kolesiostwa, które czasem pojawia się także w środowisku pracy.


Dla dobra pacjenta, w holistycznym i psychosomatycznym podejściu do leczenia, medycy powinni wspierać się wzajemnie. Powinni być bez barier — zarówno wobec pacjenta, jak i wobec siebie nawzajem.

W natłoku obowiązków: kroplówek, leków, zleceń i dokumentacji medycznej łatwo zapomnieć o najważniejszym — to pacjent jest w centrum naszej pracy.


Czasem chwila rozmowy i zwykły uśmiech potrafią rozjaśnić nawet najbardziej ponury dzień. Niejednokrotnie oddział szpitalny, mury ZOL-u czy DPS-u stają się dla chorego całym światem. Pamiętajmy — to my ten świat współtworzymy.


Wielu ludzi powtarza znane powiedzenia:


„Każdy jest kowalem swojego losu.”

„Nie warto pomagać.”

„Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie.”


Jednocześnie w pracy często słyszę skargi pacjentów na medyków i pracowników rejestracji. Mówią, że jesteśmy zbyt chłodni, zbyt poważni, zbyt autorytarni. Że zachowujemy się tak, jakbyśmy byli ponad innymi.

To trudne słowa. Choć nie są kierowane personalnie, wiem, że czasem pacjenci mają w nich odrobinę racji.


Spójrzmy na siebie — jak bardzo się spieszymy. Od obchodu do obchodu, od raportu do raportu. Wykonać zlecenia, podłączyć wlew, uzupełnić dokumentację.


System elektronicznej dokumentacji medycznej sprawił, że często te same informacje wpisujemy dwa razy — do systemu komputerowego i na papierze. Bo przecież „gdy przyjdzie kontrola, najważniejsze są dokumenty”.


A ja mówię:


Drodzy Medycy — zatrzymajcie się na chwilę.

Postawcie się na miejscu tych ludzi, którzy często stają wobec diagnoz zmieniających całe ich życie.


„Być bez barier” oznacza być obecnym dla pacjenta i dla siebie nawzajem. Niezależnie od tego, gdzie pracujemy i jakie stanowisko zajmujemy — wszyscy jesteśmy częścią jednego zespołu.


Lekarz leczy. Pielęgniarka uczestniczy w leczeniu i edukacji zdrowotnej. Opiekun medyczny wykonuje czynności opiekuńczo-pielęgnacyjne. Fizjoterapeuta prowadzi rehabilitację.


Każdy ma swoją rolę. Efekt końcowy może być dobry tylko wtedy, gdy współpraca jest prawdziwa.


Na dyżurze nie powinno być miejsca na wzajemne wytykanie błędów czy niepotrzebną rywalizację. Potrzebne są tolerancja, wsparcie i szacunek.


Nie ma lepszych ani gorszych — każdy jest ważny. Bo zespół tworzą ludzie.


Drodzy Koledzy i Drogie Koleżanki…


Świat jest wystarczająco trudny. Stwórzmy więc bariery tylko dla nieuczciwej konkurencji, kolesiostwa i plotek. Pozostałe bariery obalajmy siłą współpracy, wzajemnego wsparcia i zaufania. Nie twórzmy sztucznych barier dla pacjentów ani dla siebie nawzajem.


Żyjemy w czasach pełnych niepokoju i konfliktów. Tym bardziej powinniśmy tworzyć przestrzeń wsparcia, pomocy i życzliwości.


Po to właśnie jest się medykiem.

Tak mówi Hymn Pielęgniarski i Przysięga Hipokratesa.


Medycy powinni być bez barier.

ROZDZIAŁ II

Chory przewlekle — co to właściwie znaczy?


W pracy opiekunowie medyczni i pielęgniarki niemal codziennie spotykają się z pojęciami takimi jak choroba przewlekła, adaptacja do choroby czy zaprzeczanie diagnozie.


Na szpitalnych korytarzach często można usłyszeć słowa:

„Nie martw się, jeszcze nie jest tak źle.”

Ale czy rzeczywiście?


Pracując przez wiele lat w opiece długoterminowej w domach pacjentów, wielokrotnie słyszałam pytania:


„Co teraz będzie?”

„Co mam zrobić?”


W sytuacji trudnej, czasem śmiertelnej diagnozy niezwykle trudno jest doradzać.


Często myślimy:

Od tego jest psycholog.

Ale czy na pewno?


Aby otworzyć się przed drugim człowiekiem, trzeba mu zaufać. Zaufanie jest pierwszym i najważniejszym etapem towarzyszenia choremu w chorobie.


Kluczowa jest także empatia — zdolność zrozumienia położenia drugiego człowieka.


Zawody medyczne istnieją po to, by być przy człowieku — wspierać go zarówno w procesie choroby, jak i w obliczu umierania.

W obliczu nieuleczalnej choroby pacjent i jego bliscy często przechodzą przez etapy adaptacji opisane przez Elisabeth Kübler-Ross. Autorka wyróżniła pięć etapów przeżywania choroby i zbliżającej się śmierci.


Etapy te mogą pojawiać się w różnej kolejności i z różnym nasileniem.


Etap 1 — Zaprzeczanie i izolacja:


Pacjent mówi:

„To niemożliwe.”

„Nic mi nie jest.”

„To pomyłka.”


Chory nie chce zaakceptować diagnozy. Może domagać się powtarzania badań, zmieniać lekarzy, szukać innych opinii. To naturalny mechanizm obronny.


Jak pomóc?

Bądź obecny.

Słuchaj.

Nie zmuszaj do przyjęcia prawdy na siłę.

Daj choremu czas.


Etap 2 — Bunt i gniew:


Pacjent pyta:

„Dlaczego właśnie ja?”

Pojawia się złość, pretensje do lekarzy, rodziny, czasem także do Boga.


Chory może być drażliwy, opryskliwy, a nawet agresywny.

Jak pomóc?

Rozmawiaj spokojnie i z szacunkiem.

Nie bierz wszystkiego do siebie.

Jeśli pojawia się agresja — postaw granice, ale nadal okazuj zrozumienie.


Etap 3 — Targowanie się:


Pacjent zaczyna negocjować:

„Jeśli wyzdrowieję, zmienię swoje życie.”

„Będę lepszym człowiekiem.”

Jest to próba odroczenia choroby lub śmierci.

Jak pomóc?

Słuchaj.

Rozmawiaj o realnych możliwościach leczenia.

Nie odbieraj nadziei, ale pomagaj patrzeć na sytuację realistycznie.


Etap 4 — Depresja:


Pojawia się smutek, bezradność i poczucie straty.

Pacjent może izolować się od otoczenia, płakać, tracić sens życia.

Jak pomóc?

Bądź blisko.

Nie pocieszaj na siłę.

Czasem wystarczy obecność, milczenie lub zwykłe przytulenie.


Etap 5 — Akceptacja:


W ostatnim etapie pacjent godzi się z rzeczywistością. Nie oznacza to szczęścia — raczej spokojne przyjęcie sytuacji. Często to właśnie wtedy rodzina potrzebuje największego wsparcia.

ROZDZIAŁ III

„Dom (NIE) dobry” w starości… czyli krótka rozprawa o realiach współczesnej opieki.


Jak większość byłam ostatnio zobaczyć najnowszy głośny film Wojtka Smarzowskiego, mianowicie „Dom dobry”. Poszłam do kina tylko z jednego powodu- studiuje psychologię, chcę wspierać ludzi w kryzysie emocjonalnym. No i jestem pielęgniarką z chęci- nie przymusu.


Film „Dom dobry” …Każdy wie doskonale o jaki chodzi. Absolutnie wszędzie o nim teraz piszą… i to bardzo dobrze.


Problem przemocy fizyczno-psychiczno-seksualno-emocjonalnej w wielu polskich domach jest niedostrzegany albo zatajany. Sąsiedzi są w wielu przypadkach głuchoniemi choć faktycznie nie są. Członkowie rodziny i znajomi mówią „spokojnie, nic się nie dzieje. wszystko się ułoży” … Nie ułoży się. Samo nic się nie układa. Ktoś musi te puzzle dopasować… Kto? Psycholog? Lekarz? Pielęgniarka? Opiekun medyczny? Pracownik socjalny? Sędzia? Prokurator? Policjant?


Odpowiedź moja — każdy. Każdy może te puzzle dopasować.

Musi tylko chcieć patrzeć i zobaczyć.


Przy okazji filmu- drastycznie prawdziwego poruszającego aspekt przemocy domowej, chciałabym zwrócić uwagę na drugi wątek tego samego problemu- problem przemocy dotyczący osób starszych, schorowanych i bezbronnych. To niestety także poważna skaza polskiej obyczajowości.


Pamiętajmy- to my medycy, głównie pielęgniarki i opiekunowie medyczni dostrzegać powinniśmy najwięcej. W końcu cale studia pielęgniarskie albo półtora roku nauki na opiekunie medycznym tłuką nam do głowy, jak ważna jest obserwacja pacjenta.


Przemoc wobec seniorów, według szacunków WHO dotyka 10% populacji osób starszych. Jednak realna ocena jest niemożliwa ze względu na dużą liczbę nieujawnionych incydentów. Krzywdzeni (ofiary) nie zgłaszają takich faktów- często są przekonani o bezskuteczności organów ścigania lub obawiają się odwetu ze strony agresorów. Ofiary nadużyć cechuje wyuczona bezradność, boją się też umieszczania w domach opieki (obce nieznane środowisko) i utraty dostępu do własnego miejsca zamieszkania (a starych drzew się nie przesadza- prawda?).


Sytuacja krzywdzonej osoby starszej jest wielowątkowa. Najczęściej dodatkowo komplikuje ją zależność materialna, mieszkaniowa i emocjonalna. W wielu rodzinach to renta czy emerytura seniora jest jedynym źródłem dochodu… dostrzec problem powinien pracownik Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie czy pielęgniarka środowiskowa albo przydzielony opiekun.


Bo kto jak nie MY?


Osoby, które nie dysponują swoimi pieniędzmi albo mają silne poczucie winy wobec swoich bliskich, przyjmują postawę bierną wobec zaistniałej sytuacji.


Bierność jest poddaniem. Wtedy agresor nie ma hamulców…

Przemoc wobec osób starszych, niesamodzielnych jest problemem uniwersalnym. Badania pokazują, że występuje ona zarówno w krajach rozwiniętych, jak i rozwijających się.


O przemocy mówimy wtedy, gdy mamy do czynienia z sytuacją wykorzystywania przewagi osoby silniejszej nad słabszą (kat i ofiara) — taką, która ma mniejsze możliwości, by sama się obronić. Starość niesie ze sobą utratę dotychczasowych możliwości, spadek siły fizycznej, ograniczenie sprawności ruchowej. Pojawia się zależność od osób trzecich- często rodziny w zakresie zaspokajania najbardziej podstawowych potrzeb fizjologicznych i psychicznych. Osoby starsze często cierpią z powodu poczucia bycia odrzuconym, samotnym, niepotrzebnym. Jeszcze trudniej jest w sytuacji, gdy są odizolowane od kontaktów społecznych poza domem — ich zależność znacznie wtedy wzrasta, są skazane na środowisko, w którym przebywają i w sytuacji przemocy nie widzą możliwości ucieczki.


Dlatego apeluję- nie bądźmy ślepi!


Jak rozpoznać przemoc wobec osób starszych i niepełnosprawnych?

„Przemoc wobec osób starszych i niepełnosprawnych, to celowe działania lub zaniedbania ze strony opiekuna lub innej osoby, które powodują cierpienie, krzywdę lub poważne ryzyko skrzywdzenia osoby starszej lub niepełnosprawnej.


Przemoc może mieć różne formy:


1. Przemoc fizyczna. Jakie przybiera formy?


bicie, popychanie, szarpanie, policzkowanie, duszenie, wykręcanie rąk, karmienie z użyciem siły lub pozbawianie jedzenia, stosowanie środków uspokajających, przedawkowanie leków, ograniczanie dostępu do łazienki lub innych pomieszczeń wspólnych, zamykanie samotnie w domu lub w jednym pomieszczeniu, nieodpowiednia temperatura w pomieszczeniu, pozbawianie spokoju, snu.


Co powinno zwrócić naszą uwagę?


rany, siniaki, nacięcia, bolące miejsca, złamania, spadek jakości w zakresie higieny osobistej i wyglądu zewnętrznego, wysypki, nagła utrata masy ciała, głód, pragnienie, zmiany w zachowaniu.


2. Przemoc psychiczna. Jakie przybiera formy?


krzyki, przeklinanie, obelgi i groźby, ciągła krytyka, szykanowanie z powodu wieku, niepełnosprawności, upokarzanie, zastraszanie, szantażowanie, wyśmiewanie, domaganie się posłuszeństwa, ograniczenie lub pozbawienie jedzenia, ograniczanie kontaktu lub izolowanie od innych członków rodziny czy przyjaciół, znajomych (zakazy wychodzenia z domu, przyjmowania gości, korzystania z telefonu), odebranie prawa do podejmowania własnych decyzji czy posiadania własnych tajemnic, grożenie porzuceniem lub umieszczeniem w domu opieki, wykorzystywanie do wykonywania prac ponad siły (codzienna opieka nad wnukami, prowadzenie gospodarstwa domowego, prace polowe) pod groźbą odrzucenia i samotności.


Co powinno zwrócić naszą uwagę?


Depresja, wycofanie się, złość, samookaleczanie, zmiany w zachowaniu, zmiany nastroju, strach, przerażenie, agresja, obniżenie poczucia własnej wartości, zwiększenie pobudliwości lub apatia.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 15.75
drukowana A5
za 25.37