WSTĘP
Wydaje się możliwe, że prastary szlak handlowy zwany „bursztynowym” biegł od Truso (okolic Elbląga) skrajem Wysoczyzny Elbląskiej do skraju Wysoczyzny Malborskiej, gdzie na zakręcie rzeki był korzystny bród i dalej przecinając Żuławy biegł przez dzisiejszy Tczew do Gdańska.
Cel, koncepcja i tytuł książki
„Piszcie swoją historię, bo napiszą ją za was i zrobią to źle” mówił wielki Marszałek i miał rację. W Malborku mamy najpierw dominację żywiołu polskiego w czasach pierwszych Piastów, potem niemieckiego w czasach krzyżackich, potem polskiego do rozbiorów, potem znowu niemieckiego do II-ej Wojny Światowej, a teraz znowu polskiego. Czasowo to niemal po połowie, ale z wymuszoną przez obcych dominacją już teraz polskiego. Jeszcze był niegdyś w okolicy żywioł pruski wchłonięty przez przybyszów, oraz żyjący nieco z boku do ostatniej wojny Żydzi, czyli typowe pogranicze. Publikacja niniejsza ma na celu wypełnienie luki w polskich opracowaniach dotyczących początków Malborka sięgając po pierwsze czasów przedkrzyżackich, a po drugie nadając polską perspektywę badawczą dociekaniom. Opiera się ona na autorskiej analizie reliktów architektury historycznej, pomocniczo traktując dokumenty z epoki i opracowania historyczne, których jest zresztą niezwykle mało na ten temat. Krytycznie podchodzi ona też do niemieckich dokonań w zakresie rozpoznania i rekonstrukcji architektonicznych z przełomu XIX i XX wieku silnie naznaczonych właśnie niemiecką “perspektywą historyczną” i polityką. Przejęta po wojnie przez historyków polskich hamowała owa perspektywa wolę głębszych badań nad obiektem ze strony badaczy polskich, niechętnie traktujących spuściznę pokrzyżacką. W rezultacie popularyzowane są ciągle wyniki niemieckich dociekań, a polskie poważniejsze prace nie powstają. Zamek znany mi od dziecka i w zabawie i później w pracy zawodowej wzbudził jednak mój osobisty sentyment. Pozwolił on przełamać ową powszechną niechęć i zaangażować się w prace badawcze nad zamkową architekturą w nowy sposób z użyciem autorskiej metody Rekonstrukcji Funkcjonalnych. Doprowadziło to do odkrycia przedkrzyżackich śladów w architekturze zamkowej, do opracowania koncepcji historycznej z tym związanej i do zbierania dowodów dla jej poparcia.
Koncepcja opracowania to zbiór powiązanych ze sobą artykułów dotyczących najstarszej historii Malborka, a więc czasów przed- krzyżackich i wczesnokrzyżackich. Skupia się ona na fascynującej rozgrywce o panowanie nad ważnym strategicznie obszarem między trzema ośrodkami władzy Polską, kościołem powszechnym z Danią w tle i zakonem, a szerzej Cesarstwem Niemieckim, z której zwycięsko wychodzą Krzyżacy. Nie opiera się też ona na klasycznym aparacie badawczym historyka wykorzystując tu jedynie dokonania specjalistów, ale skupia wysiłek badawczy na nielicznych reliktach architektury z epoki twórczo je interpretując.
Celem opracowania jest pokazanie obszaru dzisiejszego Malborka w czasach wczesnego (dla tych ziem) Średniowiecza, jeszcze przed przybyciem tu Krzyżaków. Byli też Krzyżacy elementem szerszej rozgrywki, w której dalekie zwycięstwa czy porażki istotnie zmieniały układ sił także tu na miejscu. W rezultacie przynieśli oni radykalne przemiany całemu regionowi. Obowiązująca, a napisana głównie przez Niemców historia, to dzieje żywiołu niemieckiego w jego ekspansji na wschód. Oparta jest ona na faktach, jednak jest też obciążona propagandą własnej nacji. Pomija więc niektóre wydarzenia czy okresy historyczne, a luki uzupełnia czasami w sposób tendencyjny. I brakuje ciągle polskiej odpowiedzi badawczej na te działania, głównie polskich opracowań kompilacyjnych ukazujących szerzej tło historyczne i rekonstrukcję wydarzeń. Kompetencją moją nie jest jednak wiedza ani aparat zawodowy historyka. Jest nią natomiast analiza i rekonstrukcja reliktów architektury z epoki średniowiecza. Wiedzę historyczną natomiast potrzebną do zbudowania niejako „przy okazji” rekonstrukcji historycznej znalazłem w opracowaniach historyków zarówno polskich jak i zagranicznych i to nie tylko niemieckich. Pierwszeństwo jednak miały zawsze rozpoznane zabytki architektury z epoki. I to właśnie różni niniejsze opracowanie od pracy klasycznych historyków dających pierwszeństwo przekazom pisemnym, a ignorujących zwykle, często nierozpoznany poprawnie przekaz architektury zabytkowej. Celem pracy jest więc zebranie i uporządkowanie wszelkich możliwych śladów z przedkrzyżackiego okresu Malborka i zbudowanie z nich wiarygodnej rekonstrukcji zarówno zabudowy obszaru, poszczególnych obiektów, jak i jego wczesnej historii. Historii, która uwzględnia i tłumaczy zarówno wszystkie odnalezione elementy z różnych dyscyplin naukowych, ale też różnego poziomu wiarygodności.
Tytuł książki jest nieco przewrotny, bo nazwę miastu nadali jednak właśnie Krzyżacy w niemieckiej wersji Marienburg. Ale historia miejsca jest znacznie starsza i niezmiernie interesująca. Opracowanie niniejsze sięga więc wstecz, ale i obejmuje też początki obecności tu Krzyżaków, pokazując rywalizację różnych sił politycznych w połowie XIII-go wieku o dominację nad Bałtykiem, z której zwycięsko wychodzą rycerze zakonni. Sięgają tu echa konfliktów między papieżem a cesarzem, między Danią i Niemcami, między kościołem powszechnym a zakonem rycerskim, a także między żywiołem polskim i niemieckim oraz pruskim. Niemieckie opracowania na ten temat skupiają się na historii swojej nacji pomijając udział Polski w dziejach miasta i szerzej Pomorza Gdańskiego i to ich prawo, ale obowiązkiem Polaków jest przecież, jak mówił Marszałek, pisać własną historię.
Impuls badań oraz obszar i zakres czasowy
Impulsem do podjęcia nowych badań nad początkami Malborka stały się dla mnie nieznane dotąd, a odkryte w czasie prac inwestycyjnych relikty pierwotnej zabudowy tak zwanej Szkoły Łacińskiej z terenu Starego Miasta w Malborku. Rozpoznane one zostały oficjalnie jako relikt fundacji Wielkiego Mistrza Krzyżaków na cele szkolne, a później magazyn o wewnętrznej zabudowie niskiej wartości. Okazały się one jednak pozostałością pierwszego na Pomorzu zamku krzyżackiego w Zantyrze. Odkrycie to pociągnęło za sobą daleko idące konsekwencje prowadzące do rewizji poglądów na początki budownictwa murowanego Krzyżaków, ale też na temat innych budowli z epoki w pobliżu i całej wczesnej historii obszaru. Wyznaczyło też ono dalsze, możliwe kierunki dociekań.
Tematem pracy jest więc nowe spojrzenie na fragment historii miasta Malborka z czasów przedkrzyżackich. Dotąd okres ten był szczególnie słabo opracowany z uwagi na brak klasycznego materiału badawczego historyka w postaci dokumentów, kronik, badań archeologicznych czy rozpoznanych zabytków architektury z epoki. Impulsem do nowego spojrzenia na zagadnienie stało się tu odsłonięcie zespołu murów zabudowy w obszarze tak zwanej Szkoły Łacińskiej z terenu Starego Miasta. Pociągnęło to też za sobą próbę nowego spojrzenia na budowle z epoki wokół, a więc zabudowę starówki i zamku, co z kolei naprowadziło na ślad fascynującej rozgrywki potęg o panowanie nad obszarem. Przypominała ona partię szachów rozgrywaną między cesarzem a papieżem, gdzie figurami okazywały się Polska, Niemcy, Dania, kościół powszechny, Cystersi i zakony rycerskie, a stawką przeludniona w owym czasie Europa i grożący jej kryzys głodu. Stąd pomysły świętego Bernarda na wyprawy krzyżowe do Ziemi Świętej i do Hiszpanii czy południowym wybrzeżem Bałtyku. A temat zamknęła w końcu dziesiątkująca ludność Europy epidemia dżumy.
Obszarem badawczym opracowania stał się teren Starego Miasta i Zamku Wysokiego w Malborku, gdzie poszukiwane były i gdzie starano się rozpoznać najstarsze relikty architektury, chociaż były one często jedynie niewielkimi fragmentami wtopionymi w późniejszą zabudowę. Staranne rozwarstwienie badanych murów pozwoliło jednak wyodrębnić bardzo niewielkie czasem fragmenty zabudowy z różnych okresów i ustalić kolejność ich powstawania. Etapy wznoszenia budowli z kolei, uzupełnione o nieliczne dokumenty i opracowania historyków, pozwoliły na rekonstrukcję wydarzeń z nią związanych. Szkoła Łacińska, kościół św. Jana, mury obronne i fosy miasta, system Młynówki i obszar Zamku Wysokiego to obiekty poddane w różnym stopniu analizie na kartach niniejszego opracowania. W szeregu wypadków też naszkicowano jedynie problem wskazując obszary dalszych możliwych i przydatnych tu dociekań.
Czasowo punktem kulminacyjnym odtwarzanych wydarzeń jest równa połowa XIII-go wieku, ale opracowanie sięga lat trzydziestych wstecz i dochodzi do lat osiemdziesiątych tegoż wieku, by już luźniej sięgnąć początku wieku XIV-go. Zawiera też ono szkic etapów krzyżackiej rozbudowy założenia w miarę lokowania tu kolejnych funkcji.
Badania własne
Badania poprowadzone zostały w trzech obszarach: 1– terenowe badania własne, 2– przegląd kronik i dokumentów z epoki, dostępnej dokumentacji prowadzonych dotąd prac badawczych, oraz literatury przedmiotu, 3– rekonstrukcje w oparciu o autorską metodę RF. Impulsem do podjęcia własnych badań i opracowań stały się odsłonięte, a nieznane dotąd mury w obszarze tak zwanej Szkoły Łacińskiej na Starym Mieście w Malborku. Do prac wykorzystano autorską Metodę Rekonstrukcji Funkcjonalnych (RF) pomagającą zorganizować i ukierunkować działania badawcze. Polega ona w skrócie na zebraniu w jednym miejscu i bez uprzedzeń opracowań z różnych dyscyplin i różnej wartości merytorycznej na badany temat, oraz krytycznym odniesieniu się do wszystkich. Następnie układany jest rodzaj “puzzla” pokazujący pola brakujące kierowane do dalszych opracowań. W rezultacie powstaje spójny opis stanu badań nad zagadnieniem czy obiektem, wyznaczony zostaje precyzyjnie kierunek własnych dociekań, jak i pola do koniecznych dalszych penetracji.
Problem nazwy i herbu miasta
Ciekawy jest już problem samej nazwy obszaru. Wszyscy wiemy, że Malbork przed Krzyżakami nie istniał. Założyli go przecież rycerze zakonni nadając nazwę i prawa miejskie w 1286 roku, co odnotowała kronika Piotra z Dusburga. Kronika owa jest wprawdzie krzyżacka i znana jedynie z późniejszych odpisów, ale jej tu raczej wierzymy. Nazywał się zresztą Malbork wówczas Marienburg a na Malbork spolszczono nazwę w czasach przynależności do Rzeczypospolitej. Po rozbiorach wrócono do nazwy Marienburg, a po ostatniej wojnie najpierw pisał się przez “g” na końcu, by wreszcie ustalić na dłużej obecną nazwę. Nazwa Marienburg pojawiła się też najpierw jako nazwa nowego zamku, do którego przeniósł się konwent z Zantyru, a od niej dopiero przeniesiono nazwę na miasto. Malbork w tytule więc określa raczej w sposób potoczny miejsce czy obszar, którego dotyczą niniejsze rozważania, a nie konkretny w czasie i przestrzeni twór geopolityczny, architektoniczny, czy gospodarczy. Tytuł także wskazuje okres historyczny, jakiego dotyczą niniejsze rozważania podkreślając związaną z Polską, bogatą historię owego miejsca na długo przed przybyciem tu Krzyżaków. Badacze niemieccy skupili się na dziejach ich nacji na tych ziemiach i takie ich prawo. Nasze natomiast prawo jako Polaków i nasz obowiązek to szukać śladów polskich w historii tej ziemi. Mając to za wskazówkę skupiłem się zatem na przedkrzyżackim okresie historii Malborka. Posiłkowałem się tu jedynie nielicznymi śladami w dokumentach historycznych i opracowaniami historyków, główną wagę jednak przykładając do rozpoznawania i tłuma-czenia najstarszych reliktów architektury.
Ciekawą sugestię niesie też herb nadany wówczas miastu. Zawiera on bramę o trzech wieżach z podniesioną broną i herbem zakonu, co sugeruje ścisły związek miasta i zamku w pierwotnym założeniu. Taki związek może tłumaczyć szeroką arterię wzdłuż rzeki od bramy Mariackiej w stronę warowni i podpowiada wygodny wjazd na Zamek Wysoki, jakiego należałoby poszukiwać. Niemiecka rekonstrukcja nie obejmowała jednak Starego Miasta i wygodnego połączenia obu organizmów nie znalazła. Nie zostały jednak zniszczone relikty architektury ówczesnych rozwiązań co pozwoliło spojrzeć na nie z innego punktu i znaleźć ich poprawniejszą interpretację, oraz wskazać błędy w niektórych ówczesnych rekonstrukcjach.
Punkt wyjścia dociekań
Punktem wyjścia do niniejszych rozważań jest stwierdzenie, że Malbork przed Krzyżakami nazywał się Zantyr (Santyr, Sącierz). Była to nazwa miejsca i rozwijającego się ośrodka miejskiego a nie pojedynczego obiektu na jego terenie. Nie było więc czegoś takiego jak zamek krzyżacki Zantyr, ale był zamek krzyżacki w Zantyrze. Było też komturstwo zantyrskie, ale jedynie „papierowe”, bez ziemi, bowiem wokół były już same ziemie chrześcijańskie i dopiero zamiana obszarów z biskupem Pomezanii pozwoliła stworzyć wokół prawdziwe komturstwo malborskie. Istniały w Zantyrze też inne ważne obiekty, o których pamięć usiłowano zatrzeć jak i pamięć o samej nazwie i lokalizacji tego prężnego ośrodka. Wystąpił efekt kręgów na wodzie. Tym kamieniem rzuconym na taflę stały się odsłonięte niespodziewanie, ukryte dotąd pod ziemią mury fundamentów i przyziemia tak zwanej Szkoły Łacińskiej w Malborku. Po ich przebadaniu zebrany materiał okazał się na tyle obszerny i kompleksowy, że pozwolił na zbudowanie i obronę spójnej koncepcji w zakresie historii i przemian architektonicznych obiektu, pozwolił określić przybliżoną datę jego powstania, pierwotną funkcję oraz etapy rozbudowy. Pozwolił też naszkicować dalsze jego losy. To z kolei doprowadziło do rekonstrukcji zabudowy i użytkowania obszaru wokół w tamtym czasie. Okazało się też, że korekty wymaga fragment historii tego rejonu dotąd obarczony propagandą już od czasów najdawniejszych. Pojawiła się też możliwość zbudowania ważnej i ciekawej polskiej perspektywy historycznej dla obszaru.
WPROWADZENIE
W 1015 roku Bolesław Chrobry wyprawił się na ziemie pruskie. Przyłączył wówczas do swojego państwa trwale Pomezanię zachodnią do rzeki Dzierzgoń na wschodzie i rzeki Osa na południu. Mógł też wystawić wówczas gród obronny w ważnym miejscu przepraw karawan kupieckich przez rzekę każąc wyciąć z końca skarpy sztuczną wyspę.
Stan badań i ich obecna wykładnia
Wiek XIX to czas nowożytnych badań nad architekturą historyczną. Najpierw był to okres romantyczny, który wzbudził zainteresowanie społeczne pamiątkami przeszłości, by w latach 70-tych otworzyć okres pozytywistyczny oparty na podejściu naukowym do zabytku i szerzej do historii. Malbork w tym czasie znajdował się w rękach niemieckich i to oni przeprowadzili badania i odbudowę zamku w dzisiejszym kształcie. Po ostatniej wojnie znalazł się Malbork w granicach Polski i to Polacy przejęli zamek w dużym stopniu zniszczony, ale o wyraźnym charakterze propagandowym rekonstrukcji pozytywistycznej. Przejęte też zostały wyniki badań niemieckich i uznane za słuszne. Ogrom pracy konserwatorów niemieckich budził podziw i szacunek, ale też przytłaczał hamując krytykę i próby nowych badań. Tak więc przejęta została niemiecka wersja historii Malborka. Dzisiaj jednak łatwo już wytknąć szereg błędów i nieścisłości temu podejściu. Punktem wyjścia więc do nowych badań są nadal realizacje i dociekania konserwatorów niemieckich, a w szczególności Conrada Steinbrechta budzące wciąż ogromny podziw i szacunek. Szczególnie ważne jest, że nie znajdując rozwiązań dla niektórych zastanych reliktów nie niszczyli ich ani nie zacierali śladów, ale pozostawiali widoczne, wtopione jedynie w nowe partie, co pozwala kontynuować nad nimi badania. Ograniczeniem tamtych prac był obszar zakreślony fosami zamku bez Starego Miasta oraz czas początkowy oznaczony na moment wznoszenia nowego zamku i powołania konwentu malborskiego. Przyjęta koncepcja, że były to organizmy osobne implikowała też formy rekonstrukcji na styku obu organizmów. Pozostały również obszary, których nie zdążono zbadać i zrekonstruować do wybuchu kolejnej wojny światowej, jak duże obszary przedzamcza, czy należące do zamku budowle zewnętrzne jak zabudowa wzdłuż Młynówki, kościoły, hospicja, cmentarze oraz ogrody i folwarki zamkowe. Ogromny wysiłek włożono natomiast w rekonstrukcję wnętrz zamkowych oraz odtworzenie ich wyposażenia. Z jednej strony więc państwo dało wielkie środki na odbudowę malborskiego zamku, z drugiej jednak wyznaczyło ograniczające ramy w jakich mogli się poruszać konserwatorzy niemieccy. Polska przejęła tą narrację uznając ją za poprawną. Dzisiaj jednak możliwe stało się nowe podejście do historii warowni uwzględniające polski udział w historii tej ziemi. Można więc z pełnym szacunkiem dla dorobku niemieckich badaczy rozwinąć krytycznie i twórczo ich dorobek poszerzając zakres dociekań zarówno obszarowo jak i czasowo cofając się wstecz do czasów przedkrzyżackich i włączając do badań teren Starego Miasta. Pozwala to skorygować niektóre błędne interpretacje rozwiązań architektonicznych z epoki, jak i znaleźć rozwiązania szeregu zagadek. Zmiana jednak obowiązującego w obiegu popularnym i też naukowym schematu niemieckiej wykładni historii to nie pojedyncze działanie ale proces, do którego cegiełkę chce z polskiej perspektywy dołożyć niniejsza publikacja.
Ślady w dokumentach
Śladów przeszłości przedkrzyżackiej Malborka nie zachowało się zbyt wiele. Są one też ukryte często w nowych funkcjach obiektów i nowych ich interpretacjach. Jednak podejście systemowe pozwala odkryć wiele z tych co pozostały oraz poprawnie je rozpoznać i opisać. Niemieccy badacze na przykład nie pasujące do ich wersji elementy pomijali milczeniem na szczęście nie niszcząc ich i nie zasłaniając całkowicie własną, miejscami dość dowolną rekonstrukcją. Są bowiem trzy zasadnicze źródła do badań historycznych: dokumenty i kroniki z epoki, archeologia i architektura. Wymagają one różnego rodzaju specjalistów i są na różnym poziomie wiarygodności. Relikty architektury opowiadają swoją historię każdemu kto potrafi “czytać mury” i okaże im trochę cierpliwości. Są też najbardziej wiarygodne, mur bowiem był w średniowieczu kosztowny i zawsze stawiany był celowo. I właśnie na badawczym rozpoznaniu architektury skupia się niniejsza opracowanie. Polega ono na tak zwanym “rozwarstwieniu muru”, to znaczy wyodrębnieniu fragmentów z różnych epok lub różnych etapów wznoszenia budowli. Architektura ma tu głos rozstrzygający, a opracowania historyków i archeologów są uwzględniane, ale mają charakter uzupełnień. Architektura jest więc obszarem badawczym, ale uwzględnione krytycznie są wszelkie dostępne opracowania i dokumenty z epoki oraz efekty prac archeologicznych. Nie podlegają one tutaj jednak pracom badawczym. Ślady przedkrzyżackie w dokumentach wydają się celowo zatarte zarówno w archiwum zakonnym jak i dokumentach pomorskich i do badań wymagają właściwego specjalisty, a archeologia obszaru prowadzona jest przez Muzeum Zamkowe pod kątem kolejnych prac konserwatorskich na zamku i mało ma opracowań kompleksowych oraz ogólnie dostępnych. Relikty starej architektury są też niestety rozbierane czasem dla różnych pomysłów inwestycyjnych, a także fałszowane jest ich rozpoznanie i interpretacja. Szczególnie złą robotę czynią tu fundusze unijne zachęcając wręcz do takich działań. W rejonie tak zwanej „Szkoły Łacińskiej” odkopanie po raz pierwszy od Średniowiecza murów przyziemia dało bogaty materiał do nowej interpretacji historii obiektu, ale też obszaru wokół. Wpłynęło również na rewizję poglądów na kształt i historię całego założenia zamkowego wraz ze Starym Miastem jako wspólnoty. Pozwoliło też w nowy sposób zinterpretować szereg błędnych rozwiązań szczegółowych konserwatorów niemieckich, jak most z miasta do zamku, wjazd od wschodu itp. Przede wszystkim jednak pozwoliły oznaczyć tak zwaną „Szkołą Łacińską” jako pierwotny, zaginiony zamek zakonny Zantyr, a raczej zamek w Zantyrze, rozpoznać w kościele św. Jana katedrę biskupa Christiana w Zantyrze, oraz zamek Świętopełka na wyspie zantyrskiej, o którym wspominają kroniki z epoki, ale którego śladów bezskutecznie szukano dotąd koło Sztumu.
Metoda RF jako narzędzie badawcze
Autorska Metoda Rekonstrukcji Funkcjonalnych powstała jako pomoc w pracach ratowniczych przy awariach w konstrukcjach zabytkowych, ale pomaga też w systemowym podejściu do różnych zagadnień w dziedzinie ochrony zabytków architektury. Pomaga ona rozwiązywać problemy zarówno przy praktycznych realizacjach zadań konserwatorskich w sferze wykonawczej jak i projektowej, ale wspierać też może wysiłki badawcze w zakresie przemian architektury obiektów zabytkowych i ich użytkowania w ciągu dziejów. Nie jest też ona zbyt skomplikowana, ale wymaga sumienności i etyki badacza, których nie zastąpi. Opisana została ona w pracy “Metoda RF i jej zastosowanie w praktyce” omawiającej na przykładach zastosowanie jej w różnych zadaniach z zakresu konserwacji zabytków architektury, stanowi też narzędzie użyte przy wszelkich pracach omówionych w tej książce. Polega ona w skrócie na układaniu rodzaju puzzla ze znanych elementów w poszukiwaniu brakujących ogniw wspólnie dla funkcji obiektu jak i elementów jego architektury. Czasem znana jest na przykład konieczna funkcja a trudne do znalezienie dla niej miejsce, czasem zaś łatwy do rozpoznania jest element architektury, ale trudno dociec czemu tu akurat służył. W sferze walki z awariami dla której metoda powstała, pyta przede wszystkim jak było wcześniej, bo najczęstszą ich przyczyną są nałożone na zabytek błędy ludzkie.
Dla zagadnień rekonstrukcji najwcześniejszych elementów zabudowy zamkowej w Malborku metoda RF pyta jak działał ten zespół budowlany w różnych, wczesnych okresach historycznych i jakich w tym celu potrzebował rozwiązań architektonicznych. Jeżeli na przykład wiemy, że Zamek Wysoki zasiedlić miał pierwotnie konwent krzyżacki złożony z dwunastu ludzi i że wielkość założenia zarysowana jest pierwotnie, to według metody RF oczywiste jest, że zajęli oni obiekt zaprojektowany i wybudowany nie dla nich. Pytania więc zmieniają swój kierunek z dywagacji po co wznieśli tak duży obiekt na pytanie kto go wcześniej wzniósł takim dużym i dla kogo. Okazuje się, że można znaleźć odpowiedź na to pytanie i wiele innych wywołanych tym ciągiem myślenia. Przy pomocy metody RF udało się odkryć też w reliktach tak zwanej Szkoły Łacińskiej w Malborku pierwszy krzyżacki zamek Zantyr. Tak go nazywają kroniki krzyżackie, ale jest to uzurpacja nazwy miejsca i powinno być zamek w Zantyrze. Stopniowo przybywające argumenty i dowody na ten temat zawarte zostały we wcześniejszych książkach autora takich jak “Tajemnice Malborka”, “Zantyr a Szkoła Łacińska w Malborku”, “Santyr — szkice do monografii” oraz rozproszonych artykułach popularnych i naukowych.
ARTYKUŁY PROBLEMOWE
W 1210 roku wielka duńska wyprawa krzyżowa zhołdowała sobie Pomorze Gdańskie. Powstały klasztory cystersów duńskich w Kołbaczu i Oliwie oraz misja dla Prus w Zantyrze mnicha, a od 1216 roku biskupa misyjnego, Chrystiana. Wzniósł on w oparciu o warsztat Cystersów z Oliwy murowaną z cegły katedrę i swoją siedzibę.
Malbork przed Krzyżakami — polska perspektywa historyczna
Pierwszym, wyjściowym założeniem jest przyjęta teza, że historia grodu i miasta nad Nogatem jest dużo starsza od pojawienia się w nim Krzyżaków i że jest to historia obecności tu Polski i Polaków. Taki punkt wyjścia określa od razu kierunki badań oraz sposób tłumaczenia wielu niejednoznacznych śladów w architekturze i dokumentach. Sięgnąć należy więc tu do czasów Bolesława Chrobrego, który to przyłączył do Polski Pomorze Gdańskie i którego gród Owidz odkryto niezbyt daleko koło Starogardu Gdańskiego. Wspomina też Powierski o nowych badaniach grodzisk w Pomezanii określających je jako polskie do granicy na Osie i rzece Dzierzgoń. Postawić też mógł Chrobry gród nad dogodnym brodem nad Nogatem na trasie „szlaku bursztynowego” w miejsce wcześniejszego „miejsca obronnego” przy przeprawie. Biegł ów szlak handlowy od Elbląga na północ do Gdańska i krzyżował się ze szlakiem wodnym od Wisły oraz lądowym biegnącym skarpą rzeczną. Takie skrzyżowanie szlaków w języku starosłowiańskim nazywano według Powierskiego Zantyr.
Teraz więc poszukiwania skierowane zostały na odnalezienie znanego z kilku przekazów, ale zaginionego Zantyru. Dla Niemców był to zamek komturski koło Sztumu, co podtrzymuje historiografia polska. W niniejszym opracowaniu przyjęte zostało, że nazwą tą określano miejsce, a nie pojedynczy obiekt i że znajdowało się ono w obszarze dzisiejszego Zamku Wysokiego oraz Starego Miasta w Malborku. Jest to pierwsze założenie wyjściowe do badań własnych autora. Drugie to obszar badawczy. Zakreślony on został dla badaczy niemieckich przez inwestora państwowego ściśle do zakresu planowanych rekonstrukcji. Obejmował on stopniowo pozyskiwane obszary zamku poczynając od fosy południowej i Zamku Wysokiego na północ. Program rewitalizacji zakładał odzyskiwanie poszczególnych partii od różnych użytkowników, prowadzenie na nich badań i rekonstrukcji w duchu purystycznym. Narzucona granica pozostawiła poza badaniami obszar Starego Miasta wymuszając niejako osobne podejście do miasta i zamku jako do osobnych organizmów tylko luźno ze sobą związanych. Inną jednak możliwą koncepcją jest tu wspólnota obu obszarów stanowiących jeden organizm o wspólnych celach i zadaniach. Taką właśnie koncepcję dla Starego Miasta jako ściśle związanego z zamkiem cywilnego przedzamcza przyjęto dla czasów krzyżackich w niniejszej pracy. Zmiany też na jego obszarze były ściśle związane z przemianami zamku i były ich częścią do czasów polskich, kiedy faktycznie oba zespoły zaczęły żyć osobno. Przyjęcie, że Malbork to był wcześniej zaginiony, czy raczej ukryty polski Zantyr każe szukać tu znanych ze źródeł trzech potężnych ośrodków władzy i śladów ich walki o panowanie nad obszarem. Były to Polska, kościół powszechny i Dania, oraz Zakon i cesarz niemiecki. Polskę reprezentował zbuntowany i zmieniający strony namiestnik Pomorza Gdańskiego należącego do dzielnicy senioralnej. Cesarza reprezentowali Krzyżacy składający się głównie z tak zwanych ministeriałów, czyli niewolnych rycerzy niemieckich nie mających samodzielności decyzji osobistych. Kościół powszechny reprezentowała Dania z własną wyprawą krzyżową tzw. “krucjatą północną” podporządkowującą jej południowe wybrzeże Bałtyku. W polskiej perspektywie historycznej podstawowym konfliktem w tamtych czasów był spór między papieżem a cesarzem niemieckim o zakres władzy świeckiej nad światem chrześcijańskim. Polska była w tym czasie za słaba, żeby być samodzielnym uczestnikiem owego sporu, oraz zbyt naiwna żeby go poprawnie odczytać. Książęta polscy zmieniali strony jak Świętopełk czy Konrad Mazowiecki dla swoich lokalnych ambicji nie widząc, że są manipulowani przez większe siły, które w końcu dogadywały się nad ich głowami i ich kosztem. Wojowniczy papieże dążyli wówczas do sprawowania nie tylko duchowej ale i świeckiej władzy. Na ziemiach zdobytych na niewiernych próbował też kościół zakładać czasem państwa kościelne. Raz przewagę zdobywał kościół a raz cesarz. W Polsce długi okres rozbicia dzielnicowego z wielkim osłabieniem władzy senioralnej i najazdami tatarskimi na południu pozwolił Krzyżakom tworzyć własne władztwo częściowo na terenach polskich jak ziemia Chełmińska, częściowo na już ochrzczonych i włączonych do Polski terenach pogranicza jak Pomezania oraz częściowo na obszarach zdobytych. Formalnie jednak nie mieli oni jako zakon prawa budowania struktury państwowej, więc próbowali stworzyć państwo papieskie i nim zarządzać metodą faktów dokonanych. Jednak wyprawy krzyżowe do Prus nie byłyby możliwe bez kierowniczej roli Polski i krzyżowców sprowadzonych przez kościół powszechny, Krzyżacy zaś powołani byli do organizacji i zarządzania zajętymi obszarami w imieniu i dla państwa polskiego. Zbuntowali się jednak i otworzyli podbite terytoria dla osadników niemieckich z przeludnionego wówczas zachodu, co stopniowo zatarło żywioł pruski. Epizodem w tej wielkiej grze politycznej są dzieje Malborka, zacierane i zmieniane, to i trudne do rozeznania szczególnie w perspektywie polskiej. Zachowały się jednak ślady i w architekturze i w tekstach z epoki pozwalające na badanie właśnie polskiej perspektywy historii, ale też do zbliżenia się do prawdy o dziejach tych ziem. Tyle jest perspektyw historycznych tłumaczących dzieje ile uczestników wydarzeń w danym miejscu i tak w rejonie Malborka konkurowały ze sobą cztery siły. Był więc żywioł pruski pokojowo migrujący ze wschodu zasiedlając puste terytoria leśne na pograniczu z Polską. Ostatnie badania określają granice ich migracji na Osie, rzece Dzierzgoń i w połowie wielkiej Żuławy dla połowy XIII wieku. Był żywioł polski tworzący zręby państwowe od czasu Bolesława Chrobrego obejmujące Pomorze Gdańskie, ale też zachodnią Pomezanię i połowę Żuław. Powstały grody obronne jak grodzisko Owidz w okolicy czy Zantyr. Był też żywioł duński. Zamierzyli oni Bałtyk zamienić w morze wewnętrzne swojego państwa. Zorganizowali w roku 1210-tym wielką wyprawę krzyżową wybrzeżem zajmując po drodze i hołdując sobie prowincje polskie i osadzając własne załogi w zamkach jak na przykład w Słupsku. Zakładali też klasztory Cystersów z filiacji duńskiej od Eszromu przez Kołbacz i Oliwę. Założyli też misję z planem kolejnego klasztoru, a potem biskupstwo misyjne do pokojowego nawracania ziem pruskich oraz rycerski zakon Braci Dobrzyńskich jako jej ramię zbrojne. W Gdańsku zapewne też stanęła załoga duńska a Świętopełk uzyskał tytuł księcia od króla duńskiego. Po załamaniu się potęgi Danii reprezentującej interesy papiestwa pojawił się na scenie żywioł niemiecki powoli wypierając Duńczyków i ich formy organizacyjne. Krzyżacy zajęli na prośbę mieszczan opuszczony zamek w Gdańsku i wchłonęli braci dobrzyńskich, a niemieccy Cystersi od południa i zachodu zakładali kolejne filiacje swych klasztorów aż w końcu przejęli Oliwę. Inną nieco perspektywę miał też tu kościół powszechny. W pierwszej fazie wsparł on działania duńskie, ale po upadku Danii musiał dojść do porozumienia z Niemcami. Polska słaba i rozbita nie odegrała tu znaczącej roli. W rezultacie straciła Pomezanię, Pomorze Gdańskie, Ziemię Dobrzyńską i Chełmińską i pozwoliła urosnąć obok swych granic wrogiej potędze. Obowiązująca zaś wciąż w Polsce oficjalna wersja historii zamku oparta na wykładni niemieckiej ukazała się ostatnio w serii artykułów pracowników Muzeum Zamkowego w “Spotkaniach z zabytkami” nr 1 z 2024 roku poświęconych w całości historii obiektu.
Rekonstrukcja historyczna
Niniejszy tekst to raczej esej niż praca czysto historyczna do jakich autor nie rości sobie pretensji. Opowiada on w części o możliwych wydarzeniach wynikających z logiki następstw znanych faktów historycznych a nie zawsze udokumentowanych badaniami. Opiera się też na istniejących opracowaniach historyków, czasem mocno rozbieżnych, oraz dostępnych tekstach źródłowych znanych często z dużo późniejszych odpisów dodając wnioski z autorskich badań własnych nad najstarszą architekturą regionu. Na pojawienie się na scenie politycznej potęgi krzyżaków w XIII wieku wpłynęło szereg czynników, które należy dzisiaj zweryfikować z punktu widzenia państwa polskiego i polskiej historiografii. Krzyżacy bowiem usadowili się i urośli w siłę na ziemiach należących do Polski, w Ziemi Chełmińskiej należącej do Mazowsza, oraz w Pomezanii należącej w połowie do Pomorza Gdańskiego, a więc do polskiej dzielnicy senioralnej. Wyprawy krzyżowe do Prus prowadzone były po epoce duńskiej przez książąt polskich w polskim interesie, a Krzyżacy byli jedynie wynajętym przez nich organizatorem zajmowanych terytoriów pogańskich. Byli więc wynajęci przez Polskę i działali w jej imieniu, dla jej dobra jak również dla dobra kościoła powszechnego. Podkreślić warto, że bez poparcia kościoła oraz państwa polskiego niczego by nie zdziałali. Dopiero pogłębiające się, długotrwałe osłabienie naszego kraju spowodowane rozbiciem dzielnicowym, ale też niszczącymi najazdami Tatarów na południu, zaowocowało tym, że polski namiestnik w Gdańsku ogłosił się samodzielnym księciem. Wystąpiwszy zbrojnie, podstępem oraz zdradą przeciw senioralnym książętom polskim w rezultacie stracił on dla Polski i ziemie z prawej strony Wisły i Prusy i wreszcie też Pomorze Gdańskie. W tle tych wydarzeń nawiedziły południe polski dwa niszczące najazdy tatarskie. Drugi z nich, zakończony klęską pod Legnicą w 1241 roku pozbawił nas zdolnego księcia senioralnego i większości rycerstwa. Pomorzan tam jednak nie było ani nawet Mazowsza. Tatarzy ograbili i zniszczyli poważnie południowe ziemie polskie, ale odeszli trwale ich nie uzależniając, inaczej niż uczynili to na Rusi. Możliwe, że uratowały nas gęste lasy nie dające paszy ich wielkiej konnej armii. Wyludnione pogranicze polsko ruskie stało się też wkrótce miejscem penetracji żywiołu polskiego skupiając główną uwagę władz centralnych. Optyka odbudowującego się państwa zwrócona została na wschód, a północ stała się chwilowo drugorzędnym teatrem działań, co też pozwoliło umocnić się i usamodzielnić tam Krzyżakom. Niemniej także na wydarzenia na północy naszego kraju duży wpływ miały uwarunkowania zewnętrzne. Najszerszym ich tłem był wówczas konflikt między niemieckim cesarzem a papieżem. Cesarz, wzorem cesarzy rzymskich, których mienił się spadkobiercą, chciał być zwierzchnikiem także kościoła powszechnego, a papież wolał być jednak samodzielny, a nawet dzierżyć władzę świecką. Po stronie papieża opowiedziała się potężna wówczas Dania, a po stronie cesarza kraje niemieckojęzyczne. Po fiasku wypraw krzyżowych do ziemi świętej uruchomiony został przez kościół nowy, północny kierunek krucjat atrakcyjny też dla uboższego rycerstwa północnej Europy, dla którego wyprawa do Palestyny była zbyt kosztowna. Krucjaty były bowiem tak naprawdę próbą zagospodarowania wielkiego wyżu demograficznego w Europie tamtej epoki. Wspierana przez papieża wielka wyprawa duńska z 1210-go roku zamierzała przyłączyć do świata chrześcijańskiego, a przy okazji do Danii, całe wybrzeże Bałtyku. Po drodze Duńczycy zajęli też pokojowo w zasadzie Pomorze Gdańskie. Wtedy to namiestnik polski Pomorza złożył, jak się wydaje, hołd królowi duńskiemu uzyskując od niego tytuł księcia, co w piastowskiej Polsce było niemożliwe poza rodziną panującą. Pozostałością owej wyprawy były ponadto duńskie załogi w zamkach, klasztory cysterskie w Kołbaczu i Oliwie będące filiacją duńskiego Esromu, a także misja chrystianizacyjna dla Prus mnicha cysterskiego z Oliwy Chrystiana, oraz też zapewne duński zakon rycerski Braci Dobrzyńskich mający wspierać jego misję. Chrystian otrzymał od Konrada Mazowieckiego swoją siedzibę najpierw w Chełmnie, a wspierający go zakon w niedalekim Dobrzyniu. Po sprowadzeniu Krzyżaków Konrad wydzierżawił im Ziemię Chełmińską, a Chrystiana przeniósł na północ Pomezanii dając mu siedzibę w Zantyrze i uposażenie terytorialne wokół, bo widać miał takie prawo czy możliwość. Chrystian obok zantyrskiego grodu miał też wkrótce, jako biskup misyjny, katedrę z kapitułą i zapewne niewielki klasztor do obsługi urzędu. Tymczasem niemieccy Cystersi filiacje swoje prowadzili od południowego zachodu w stronę Mazowsza i dalej na północ aż po Pelplin. Po klęsce Danii otworzyły się przed nimi możliwości ekspansji w stronę Prus i Inflant, ale też Pomorza, gdzie z czasem przejęli także klasztor w Oliwie.
Tak więc zręby państwa polskiego wykuli pierwsi Piastowie. Mieszko I ochrzcił kraj, a granice wyznaczył jego syn Bolesław Chrobry. Z jego czasów pochodzi zrekonstruowane obecnie grodzisko Owidz na Kociewiu oraz Zantyr na Powiślu będący tematem tej opowieści. Słowo Zantyr jest pochodzenia staropolskiego i oznacza według Powierskiego skrzyżowanie szlaków komunikacyjnych. Gród założony został tu przez króla nad brodem strzegąc przeprawy przez rzekę na samym krańcu Wysoczyzny Malborskiej. Był to też skraj prawej skarpy pradoliny Wisły rozszerzającej się tu w obszerną deltę. Biegł tędy trakt handlowy z Truso, a dalej z ziem ruskich do Gdańska i morzem na zachód Europy. Tu też łączył się on z traktem ciągnącym się wzdłuż Nogatu i Wisły do Mazowsza, Małopolski i królestwa czeskiego. Biegł też tędy szlak wodny od Wisły na Zalew Wiślany i na morze. Sam koniec skarpy odcięty został szerokim przekopem sięgającym lustra wody, tworząc sztuczną wyspę zantyrską, na której wybudowany został gród drewniany.
Bolesław Chrobry przyłączał pogańskie ziemie słowiańskie budując polskie państwo chrześcijańskie. Jedną z takich ziem było Pomorze Gdańskie. Jego naturalną granicą wschodnią była zachodnia skarpa pradoliny Wisły i tak przyjęte jest w tradycyjnej historiografii. Dzisiaj jednak wydaje się, że piastowskie Pomorze obejmowało również zachodnią Pomezanię aż po Osę i rzekę Dzierzgoń oraz Żuławy o czym świadczą, według Powierskiego, najnowsze badania grodzisk w tym rejonie. Kolejny król polski Bolesław Krzywousty podzielił wzorem Karola Wielkiego młode państwo między trzech swoich synów rozpoczynając okres rozbicia dzielnicowego. Pasami z północy na południe powstały od zachodu Wielkopolska, Śląsk oraz Pomorze zachodnie, od wschodu Mazowsze a środkiem dzielnica senioralna obejmująca Małopolskę, Kujawy i Pomorze Gdańskie. Dzielnice te rozdrabniały się przez kolejne prawie dwieście lat, a próby zjednoczenia zawodziły. W końcu jednak pojawił się Władysław Łokietek a za nim Kazimierz Wielki i większość starych ziem utworzyła nowe królestwo polskie. Krzyżacy pojawili się w Prusach z woli cesarza niemieckiego. Byli oni ramieniem cesarza wewnątrz kościoła powszechnego, a więc elementem jego rozgrywki z papieżem. Celem ich działania było zdobywanie kolejnych ziem dla cesarstwa a ogólniej dla żywiołu niemieckiego. Realizowali go też wszelkimi sposobami, a więc zbrojnie, fałszerstwem, zdradą oraz podstępem w konflikcie najpierw z Węgrami, a potem głównie z chrześcijańską Polską i kościołem powszechnym. Oferowali też bardzo atrakcyjne warunki osadnikom niemieckim. Na drodze do realizacji ich celów stał w owym czasie biskup misyjny Prus z ramienia papieża i książę senioralny z ramienia polski. Natomiast zbuntowany polski namiestnik Pomorza Gdańskiego przechodził raz na jedną raz na drugą stronę robiąc masą szkód i naiwnie sądząc, że przechytrzy urzędników cesarskich. Zaplątany w zabójstwo polskiego księcia senioralnego, który go mianował, stracił poparcie wszystkich a Pomorze wraz z Gdańskiem w końcu przejęli Krzyżacy. Ale też w innym momencie jego zdrada wobec ufających mu Prusów zdecydowała o zwycięstwie Krzyżaków w rozstrzygającej bitwie nad rzeką Dzierzgoń. Gdy znowu zmienił front i w zasadzie wywołał drugie powstanie pruskie został obłożony klątwą za współpracę z niewiernymi przeciw chrześcijanom. Dla przebłagania kościoła wzniósł więc zamek na wyspie zantyrskiej na siedzibę dla arcybiskupa Prus, co odnotowała kronika Piotra z Dusburga. Podejrzanie na rękę Krzyżakom była tu kilkuletnia niewola u Prusów biskupa misyjnego Chrystiana. Korzystali oni wówczas z jego siedziby w samym Zantyrze. Wyznaczyli tu jeden ze swoich punktów etapowych w siatce zamków klasztorów zgodnie z miarą odległości „etapu jeźdźca na grzbiecie konia”, to jest 30 — 35 km. Miejsce było też dogodne do gromadzenia rycerstwa na wyprawy krzyżowe, ponieważ leżało na skrzyżowaniu szlaków komunikacyjnych i na pograniczu ziem pruskich, oraz nad wodą, którą szło zaopatrzenie. Miało też ono wyjątkowe naturalne walory obronne. Sam koniec wysoczyzny malborskiej oblewany był wodami rzeki od zachodu i północy a z pozostałych stron broniły go bagienne siodła. Przed ostrym zakrętem rzeka utworzyła tu naturalny bród zapewniając komunikację z drugim brzegiem. Miejsce miało potencjał i Krzyżacy bardzo chcieli utrwalić w nim swoją obecność. Dlatego też idealnie wpasowane zostało w budowaną siatkę siedzib zakonnych między Kwidzynem a Elblągiem, ale i Dzierzgoniem. Na razie jednak liczyć się musieli z wolą papieża, który przewidział je na siedzibę biskupa misyjnego Prus, a z czasem również na siedzibę arcybiskupa. Sami też zbyt nieliczni i słabi potrzebowali akcji krucjatowej kościoła powszechnego dla zajmowania nowych terytoriów. Pokrętna też i nie do końca jasna była w owych wydarzeniach rola księcia mazowieckiego Konrada. Celem jego ówczesnych działań było, jak się wydaje, zdobycie korony polskiej. Kilka razy wyprawiał się na Kraków, ale za każdym razem po rozpuszczeniu wojska przeganiany był przez mieszczan krakowskich ze względu na podły charakter. Możliwe też, że zniszczenie systemu obronnego wojewody Krystyna i sprowadzenie w to miejsce Krzyżaków miało na celu pozyskanie załóg wojskowych na wyprawy właśnie na Kraków. Kiedy jednak biskup Chrystian wrócił po pięciu latach z niewoli pruskiej Krzyżacy musieli oddać mu jego siedzibę w Zantyrze. Pilnie potrzebowali teraz, chociaż na krótko, własnej siedziby będącej tu elementem ich siatki komunikacyjnej, ale też punktem ich obecności w tym atrakcyjnym miejscu. Toczyła się już o nie coraz bardziej zacięta rywalizacja między trzema podmiotami: krzyżakami reprezentującymi interesy cesarza i żywiołu niemieckiego, kościołem powszechnym wspieranym przez Danię a reprezentowanym przez biskupa Chrystiana i Zakon Dobrzyński, a w końcu arcybiskupa Suerbeera i biskupa Pomezanii, oraz ze stroną polską dotąd władającą okolicą, a reprezentowaną przez chwiejnego Swiętopełka z rodziną. Strona polska była w tym czasie w defensywie poważnie osłabiona rozbiciem dzielnicowym i najazdami tatarskimi na południu. Dzielnica senioralna stanowiąca pierwotnie ciągły pas ziemi od Krakowa po Gdańsk przerwana została zajęciem Kujaw przez Mazowsze, a Pomorze Gdańskie postanowiło się usamodzielnić. Marzyła się naiwnie Świętopełkowi budowa samodzielnego państwa rękami Krzyżaków. Zdradził on Polskę oraz pruskich sojuszników przyczyniając się do ich klęski. Najpierw więc Krzyżacy użytkowali siedzibę Chrystiana będącego w niewoli pruskiej. Obok od północy na wyspie zantyrskiej stało wówczas grodzisko polskie. Od południa wyznaczony został pokaźny teren dla gromadzenia się wypraw krzyżowych.
Gdy wrócił z niewoli biskup Chrystian rozgorzała podstępna walka o to miejsce. Najpierw więc Krzyżacy zaanektowali obszar przewidziany dla krzyżowców i wznieśli tam prawdopodobnie swoją pierwszą siedzibę drewnianą. W drugim etapie powołali sztuczne komturstwo zantyrskie nie mając żadnych praw do okolicznej ziemi. Ta część Pomezanii, na skraju której stał Zantyr była ziemią polską z grodami polskimi i polską ludnością w składzie Pomorza Gdańskiego. To propaganda krzyżacka twierdziła, że to ziemie pruskie i że mogą je sobie anektować. Podobnie Wielka Żuława przynajmniej w połowie zasiedlona była wówczas przez ludność polską, a od wschodu na pustkowiach następowała pokojowa migracja ludności pruskiej. Po wizycie Wielkiego Mistrza i utworzeniu komturstw w Dzierzgoniu dla pruskiej części Pomezanii i w Zantyrze dla części polskiej zaczęli Krzyżacy wznosić pospiesznie własny obiekt obronny na siedzibę powołanego właśnie konwentu zantyrskiego.
Nie posiadając w owym czasie jeszcze własnego warsztatu budowlanego, a chcąc mieć siedzibę murowaną najechali oni trzy razy klasztor cystersów w Oliwie, co odnotowała kronika Długosza, zapewne grabiąc materiały budowlane i porywając murarzy. Za pierwszym razem powstała najpewniej murowana brama a reszta drewniana, za drugim i trzecim budynek główny i mury zewnętrzne. Kolejne rozbudowy prowadzono już własnym warsztatem. Miało to związek z wizytą w Prusach Wielkiego Mistrza Zakonu Winrycha Hohenlohe i falą budowy zamków murowanych i nadwodnych po pierwszym powstaniu pruskim. Mógł być ten mały zamek pierwszym z owej fali i pełnym błędów poligonem doświadczalnym, oraz wzorem dla kolejnych warowni nadwodnych tego okresu. Wcześniej bowiem warownie krzyżackie były to obiekty drewniane lub zajęte grody pruskie. Tymczasem legat papieski Wilhelm z Modeny, gorący stronnik Krzyżaków, powołał cztery diecezje w miejsce biskupstwa misyjnego Chrystiana nie uwzględniając go początkowo w żadnej z nich. Chrystian udał się ze skargą na sobór w Lionie gdzie papież zrobił z niego arcybiskupa Prus i Inflant. Gdy jednak Chrystian umarł w drodze powrotnej, powołał na to stanowisko biskupa Suerbeera ze wskazaniem mu Zantyru na siedzibę. Wtedy też obłożony klątwą kościelną za wspieranie pogańskich Prusów w ich powstaniu Świętopełk, z pomocą Cystersów z Oliwy wybudował mu na wyspie zantyrskiej obszerny zamek na siedzibę, o czym też wspomina kronika tym razem Piotra z Dusburga. Wydaje się, że pierwsze mury ceglane wzniesiono tu jako kurtynowe na zewnątrz drewnianej palisady grodu dodatkowo je prostując i zbliżając plan do kwadratu według założeń cysterskich, co miejscami niebezpiecznie zbliżyło je do granicy skarp sztucznej wyspy. Od wewnątrz musiało nie być dość miejsca, a zachowanie obronności grodu było koniecznością z uwagi na tlące się wciąż powstanie pruskie. Z tej realizacji pochodzić może ukośny wjazd północny do zamku w ściętym narożniku północno-zachodnim ostrym zakrętem zbiegający na ukośną rampę wzdłuż ściany zachodniej do brodu i w drugą stronę na półkę szlaku handlowego.
Zabiegi Krzyżaków spowodowały jednak, że arcybiskup Suerbeer do Zantyru nie dojechał udając się prosto do Rygi, gdzie ustalił swoją siedzibę. Krzyżacy zajęli wówczas i użytkowali przygotowany dla niego zamek uzyskując akt darowizny od brata Świętopełka, Sambora. Dopiero jednak gdy po kilku latach papież zatwierdził oficjalnie siedzibę stałą arcybiskupa w Rydze mogli oni ogłosić przeniesienie konwentu zantyrskiego do nowego zamku. Ale po powołaniu przez legata papieskiego diecezji pomezańskiej tereny wokół Zantyru zostały przyznane jako upasażenie biskupowi Pomezanii. Miał więc biskup okoliczne ziemie, siedzibę po dawnym biskupstwie misyjnym i katedrę wzniesioną przez Cystersów. Krzyżacy jednak nakłonili go do zamiany tych ziem i siedziby na Kwidzyn z okolicą i tym sposobem w Zantyrze pozostali sami oraz prawnie uzyskali tereny chrześcijańskie w okolicy by móc utworzyć tu komturstwo. Wówczas schowali katedrę biskupią zamieniając ją na przerośnięty kościół parafialny miasta. Zamkowi arcybiskupiemu na wyspie zantyrskiej nadali z kolei nazwę Marienburg i powołali do niego na uzyskanych wokół ziemiach nowe komturstwo likwidując jednocześnie „papierowe” komturstwo zantyrskie. Nie mogli oni bowiem sami powołać komturstwa na ziemiach chrześcijańskich, ale zamienić się z biskupem na takie to już owszem. Przy okazji nadania prawa chełmińskiego miastu nazwą Marienburg objęli z kolei miasto biskupie jak i starą siedzibę konwentu zantyrskiego i zlikwidowali starą nazwę tego miejsca.