E-book
13.65
drukowana A5
31.84
drukowana A5
Kolorowa
57.98
Magia Drzew

Bezpłatny fragment - Magia Drzew

Objętość:
136 str.
ISBN:
978-83-8126-622-2
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 31.84
drukowana A5
Kolorowa
za 57.98

Miłość do drzew

Książka ta powstała z miłości do drzew, cichego zachwytu nad miękką zielenią liści, zadumy nad szeptem wiatru w gałęziach. Od kiedy sięgam pamięcią, lubiłam przytulać policzek do ciepłej szorstkości kory. Próbowałam objąć rękoma pień i wtulając się w drzewo niemal czułam, jak wewnątrz tętni życie, a chmurka dobrej energii otacza mnie ze wszystkich stron. Kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, godzinami obserwowałam tańczące na tle nieba drobne listki akacji, zanim nie zlały się całkiem z ciemnością nocy.

Już jako dziecko widziałam w drzewach coś magicznego, czułam ich dusze, próbowałam zrozumieć, o czym szemrzą między sobą. Czasami zdawało mi się, że starają się przekazać coś nam, ludziom, że mówią do nas w swoim drzewnym języku. Wyobrażałam sobie, że je rozumiem i często odbierałam jakieś telepatyczne pozdrowienie, tak jakby na odległość wyczuwały moje przychylne do nich nastawienie. Za każdym razem odczuwałam ich życzliwą, przyjazną aurę. Nie spotkałam drzewa, które budziłoby we mnie lęk lub niechęć. Wszystkie drzewa odbieram bardzo ciepło.


Kiedy wiosną ogródki działkowe pokrywają się pachnącą kołderką płatków z jabłoni, wiśni i śliwy, a na kasztanowcach zapalają się białe i różowe kwietne lampiony, wszyscy ulegamy urokowi rozkwitających drzew. Wystarczy czasem półgodzinny spacer przez park czy ogród, a nasze serce rozsadza radość i chęć do życia. „To wiosna” — mówimy i jest w tym od razu cały sens naszej pozytywnej reakcji na ciepło i światło. Jednak to przede wszystkim energia budzących się z zimowego snu drzew przepełnia nas zapałem i chęcią działania.

Kiedy zmęczeni i zabiegani zdobędziemy się na to, aby po całym tygodniu pracy wyrwać się niedzielę za miasto i wyruszamy na spacer po lesie, to pod koniec dnia wracamy do domu zupełnie inni, w dobrym humorze, wypoczęci i zadowoleni. „Nareszcie trochę przewietrzyłam płuca” — mówimy. Warto jednak wiedzieć, że to dobroczynna energia drzew otoczyła nas i wzmocniła nasze życiowe siły.

Kiedy złota jesień ścieli nam pod stopy barwne kobierce liści, ogarnia nas wyciszenie, jakiś spokój i zaduma. Idąc przez park, patrzymy na purpurowe płomienie w konarach drzew, mówimy sobie: „przyroda układa się do zimowego snu”. Zastanawia jednak fakt, że wszechobecna czerwień liści zamiast pobudzać — wycisza. To także działanie energii drzew, które w ten sposób przekazują nam swój jesienny nastrój.

Nawet zimą, kiedy wydawać by się mogło, że cała przyroda śpi, w naszych domach rozkłada gałązki zielona, świąteczna choinka. Kocha ją każdy, kto kiedykolwiek poczuł jej cudowny zapach. Niezwykły urok jodełki lub świerka tworzy w naszym domu niepowtarzalny klimat. Każdy z nas ma własne wspomnienia z dzieciństwa, które poruszają serca delikatnością rodzinnego ciepła, pojednania i miłości.

Dostrzegając piękno natury, warto uzmysłowić sobie, że oprócz tego, co widzimy, istnieje także świat subtelny, niewidzialny dla oczu, niepoznawalny zmysłami, odbierany wyłącznie sercem lub tym, co nazywamy wewnętrznym widzeniem czy „drugą uwagą”. To ten świat wpływa na nasze emocje, uczucia, na to co dzieje się wewnątrz nas. Świat subtelnych energii przenika człowieka i wszystko, co go otacza, zabarwiając swoimi kolorami. Natura ma cudowną moc ukojenia, uzdrowienia i harmonizacji naszych myśli i emocji. Jeśli tylko pozwolimy sobie na to, by piękna energia drzew otuliła nas swoją mocą.

Jak to działa? Dwoje kochających się ludzi bez słów przekazuje sobie uczucie jednym dotknięciem, jednym spojrzeniem, jedną myślą. Ich aury przenikają się nawzajem, przekazując z jednego ciała do drugiego poza werbalnie sygnał miłości. Z serca bezpośrednio do serca przepływa informacja, bo stan zakochania podwyższa wibracje człowieka i uwrażliwia na odbiór myśli oraz uczuć zakodowanych w subtelnej warstwie otaczającej ciało fizyczne. Dlatego zakochani rozumieją się bez słów, często jednocześnie wpadają na te same pomysły i w tym samym czasie zaczynają mówić te same wyrazy. Nie zdają sobie sprawy, że wcześniej ich subtelne ciała przekazały już sobie tą samą informację, którą teraz chcą głośno wyrazić. Podobnie możemy nawiązać kontakt z naturą.

Nasze emocje są częścią tego świata. Nasze samopoczucie, kreowane w dużej mierze tym, jaki mamy nastrój, jest budowane właśnie poprzez uczucia, które mogą być odpowiedzią na określone sytuacje. Mogą. Czasem jednak reagujemy podświadomie na energie, których wcale nie widzimy. Coś się dzieje, a my poddajemy się temu, czymkolwiek by to nie było. Włączamy się w zbiorowy umysł, a nie zawsze jest on dla nas korzystny. Zawiera w sobie całe spektrum różnych doświadczeń, czasem bardzo ciężkich. Właśnie wtedy kojąca siła natury pozwala nam na powrót odzyskać samych siebie.

W delikatnych, niewidzialnych dla oczu warstwach, otaczających ludzkie ciało powstają procesy chorobowe, które w fizycznej materii pojawią się dopiero po jakimś czasie. Tam także rodzą się impulsy pozytywnego, wewnętrznego rozwoju, manifestującego się dobrym zdrowiem, poczuciem szczęścia i radością. To na tych warstwach pracują bioenergoterapeuci, a też w dużym stopniu psychologowie, to z tymi pojęciami styka się medycyna holistyczna, której prawdziwy sens opiera się na przenikaniu i wzajemnym oddziaływaniu na siebie wszystkich subtelnych ciał i ciała fizycznego człowieka.

Zwierzęta i rośliny także posiadają owe delikatne pola energetyczne wokół siebie. Drzewa, jako szczególnie duże i silne istoty, mają potężną moc energetycznego oddziaływania na inne żywe organizmy. Są swoistymi naturalnymi bioenergoterapeutami, gdyż stale podłączone do kosmicznego źródła w naturalny sposób uzupełniają przekazaną energię. Sięgając nieba, jak ogromne anteny zbierają deszcz uzdrawiającej siły i z serdeczną hojnością dzielą się z każdym, kto jej potrzebuje.

Wszystko jest energią i energia przenika wszystko, a jedynie od jej gęstości zależy, na ile jest dla nas widzialna. Niektórzy rodzą się ze zdolnością dostrzegania aury, czyli delikatnej, świetlistej otoczki, otulającej wszystkie żywe istoty. Inni nabywają tę zdolność poprzez specjalne ćwiczenia. Uświadomienie sobie istnienia i funkcjonowania tego niewidzialnego świata jest pierwszym krokiem do zrozumienia kosmicznych praw rządzących wszystkim, co nas otacza. Jest także pomostem do kreowania własnego życia zgodnie z naszymi pragnieniami.

Uzdrawianie

Podobno żyjemy w ciekawych czasach, które jednak powodują, że przestajemy nadążać za własnym życiem. Coraz częściej czujemy się zagubieni, wpadamy w depresję, przestajemy panować nad nerwami, poddajemy się frustracji. Psychoterapia staje się coraz bardziej potrzebna. Szukamy sposobu na rozładowanie napięcia, odnalezienie sensu życia, naprawienie zaburzonych więzi partnerskich lub po prostu odczuwania zwykłej ludzkiej radości.

Kiedy odkrywamy, że jest nam źle i nie potrafimy niczym się cieszyć, to znak, że trzeba poprawić jakość swojego życia przez uzdrowienie duszy. Kiedy odczuwamy dyskomfort psychiczny i nie umiemy poradzić sobie z codziennymi sprawami, z rolą matki lub ojca, szefa lub partnera to sygnał, że przeszkadza nam jakiś stary chory wzorzec. Należy go odkryć, nazwać, a potem zmienić na zdrową matrycę. To jest ten moment, kiedy warto poddać się odpowiedniej terapii.

Kiedy mówimy o psychoterapii, niektórzy postrzegają to wyłącznie jako leżenie na kozetce, i opowiadanie terapeucie o swoich odczuciach lub wędrowanie po psychologicznych gabinetach i niekończące się spotkania w grupie. Tymczasem są to tylko niektóre z wielu jej form. Proces uzdrawiania może zachodzić również poprzez medytację, pracę, taniec, poprzez określone działania artystyczne, np. malowanie obrazów. W zasadzie każda szkoła psychologiczna pracuje według własnych sposobów, opracowując charakterystyczne dla siebie metody uzdrawiania psychologicznego.

Dodać też należy, że każdy z nas jest inny i może wymagać innej formy terapeutycznej. Stąd też taka mnogość technik. Ciągle powstają nowe i znajdują swoich zadowolonych zwolenników. Doborem odpowiedniej psychoterapii powinien zająć się doświadczony terapeuta. Jednak jest wiele technik przyjaznych, łagodnych, dostępnych dla każdego, takich, które nikomu nie szkodzą, lecz wzmacniają nasza psychikę, dają jej świeżość, a nam nowe siły do pracy. Tam gdzie psychologia zaczyna splatać się z ezoteryką, gdzie psychoterapia łączy się z duchowością, odnajdujemy najciekawsze i najskuteczniejsze metody. Ich efektywność wynika zazwyczaj z całościowego podejścia do człowieka. Możemy spokojnie do nich sięgnąć.

Jedną z najciekawszych metod uzdrawiania emocjonalnego jest kontakt z przyrodą oraz czerpanie z jej harmonizujących właściwości. Któż z nas nie korzystał z dobrodziejstwa spaceru? Ileż to razy wychodziliśmy zestresowani do parku lub pobliskiego lasu, by się „przewietrzyć” i wracaliśmy z ładunkiem świeżych sił? Każdy z nas odczuł na sobie wyciszające działanie natury, jednak rzadko kiedy zastanawialiśmy się, dlaczego tak się dzieje. Pewne rzeczy wydają się oczywiste.

W całej nieskażonej przez człowieka przyrodzie wibruje harmonia. Zatem pozytywną energię ma każda trawka, kwiatek i krzaczek. Najsilniej jednak działają istoty największe, czyli naturalnie drzewa. Ich aura sięga co najmniej drugi raz tyle, ile wynosi wysokość drzewa. Potwierdzi to każdy, kto umie zobaczyć otoczkę energetyczną żywych istot, ponieważ kiedy dzień jest pogodny, na tle błękitnego nieba jest to łatwe do uchwycenia. Ludzi widzących aurę jest coraz więcej. Jeśli sam nie jesteś w stanie jej zobaczyć, poproś kogoś, kto to potrafi, by w odpowiednich warunkach opisał swoje wrażenia.

Pole energetyczne drzewa jest w swojej strukturze podobne do ludzkiego. Pierwsza warstwa, trudna do uchwycenia wzrokiem, ukrywa się częściowo w korze, ale już druga — odpowiednik naszego ciała emocjonalnego — jest wyraźnie widoczna. Kolejny poziom to ciało mentalne, które różni się od ludzkiego przede wszystkim wyciszeniem i równowagą. W ciele subtelnym człowieka myśli i emocje kłębią się, tworząc kolorowe chmury i migoczące plamy. Drzewo zachowuje spokój i jego aura tylko delikatnie faluje, ponieważ ono zazwyczaj pozostaje w harmonii z wszechświatem — nie kłóci się, nie zazdrości, nie obraża, nie rozpacza. Dlatego też może być dla nas ludzi jak balsam na rany, kiedy obdarzy nas swoją równowagą.

Drzewo posiada centra energetyczne oraz dwa główne kanały przepływu energii — pierwszy z góry na dół i drugi z dołu do góry. Centrum (czakra) podstawy znajduje się mniej więcej tam, gdzie na poziomie gruntu pień przechodzi w korzenie. Czakra korony — umiejscowi się naturalnie u szczytu rozłożystych gałęzi, a pośrodku całego drzewa mniej więcej — czakra serca. O tak! Drzewa mają czakrę serca — czystą, przepiękną, pełną bezwarunkowej miłości. Dlatego też, kiedy przytulamy się do wybranej brzozy czy lipy, czujemy takie łagodne, słodkie ciepło wypełniające duszę.

Pole energetyczne drzew jest silne, dlatego kiedy człowiek przytuli się do pnia drzewa i poprosi o pomoc, upatrzony klon czy świerk podłącza nas do swojej energii i poprzez jej moc równoważy naszą aurę. Można to porównać do działania bioenergoterapeuty, który reguluje nasze energetyczne zaburzenia siłą swojego pola energetycznego. Terapeuta taki musi widzieć nasze pole lub je odczuwać, tylko wówczas wie, co robi. Porządkuje, oczyszcza, harmonizuje, a jego działania przekładają się na wzrost sił witalnych i poprawę zdrowia. Drzewa działają tak samo. Nie noszą fartucha, nie pobierają opłaty, nie dyskutują z nami, jednak sens medytacji uzdrawiającej z drzewem oraz jej efekt będzie porównywalny.

Zarówno wśród ludzi, jak i wśród drzew są jednostki wyjątkowe, obdarzone szczególną mocą. Czasem wystarczą dwie-trzy wizyty i terapeuta usuwa z ludzkiego ciała jakąś paskudną chorobę. Wiemy, słyszeliśmy, doświadczamy. Wiemy też, że nie zawsze tak się dzieje i że nie każdy to potrafi. Bywa różnie. Zwykłe drzewo jest jak zwykły terapeuta, który choć bardzo się stara, musiałby na stałe codziennie regulować energię chorego, by nastąpił cud uzdrowienia. Są jednak na Ziemi istoty, których moc jest większa niż innych. O takim jesionie piszę pod koniec tej książki.

Możemy przytulić się do dowolnego drzewa, nie wiedząc nawet jak się nazywa, poprosić o energię i pobyć chwilę w ciszy, ciesząc się z tego specyficznego kontaktu. To wystarczy. Poczujemy się lepiej. Można jednak poszukać takiego, które jest specjalistą w danej dziedzinie. Dąb daje nam siłę i wzmacnia witalność, pomaga szczególnie po chorobie. Czereśnia otwiera na rozumienie własnej kobiecości i radość zmysłów. Buk rozjaśnia myśli, poprawia nastrój i zwiększa koncentrację, co może się przydać zwłaszcza przed egzaminem. Jabłoń otwiera nas na prosperujące myślenie i pomaga zarządzać materią. Cis wspiera, kiedy cierpimy w żałobie, ułatwiając zrozumienie sensu śmierci i odrywając nas od materializmu. Klon uczy wyrażanie swoich myśli, poprawia elokwencję, uzdrawia wady wymowy i dodaje odwagi. Sosna i platan budzą z odrętwienia, napełniają ochotą do działania. Lipa wspomaga artystów, szepcze im do ucha nowe pomysły. Kasztanowiec podpowiada, jak poczuć się pełnowartościową osobą…

Tak jak każdy z nas ma inne zdolności, tak i drzewa zależnie od gatunku mają różne cechy, którymi mogą się z nami podzielić. Nie przekażą tego werbalnie. Są to różnice wibracyjne, które odpowiednio programują nasze czakry i nasze ciała subtelne. Warto tę wiedzę wykorzystać tak, jak Jan Kochanowski, który nie bez powodu najchętniej pisał pod lipą.


Najprostszą techniką uzdrawiającą jest pozytywne myślenie. Kiedy myślimy o dobrych rzeczach, a wyobrażenia są miłe i przyjemne, to nasz nastrój się podnosi. Czujemy się zadowoleni, szczęśliwi, jest nam dobrze. To oznacza najczęściej wysoki poziom energii, a tym samym moc sprawczą, która wypełnia nasze komórki i odżywia je w określony korzystny dla nich sposób. Smutki i troski obniżają poziom energetyczny i powodują na poziomie materialnym, że komórki ciała w sposób nieprawidłowy i niekorzystny pobierają pokarm lub wręcz nie mogą go odnaleźć. W uproszczeniu można powiedzieć, że zmartwienia, złość i inne negatywne emocje zaburzają pracę komórek w taki sposób, że one nie umieją pobrać z krwi tego, co akurat potrzebują do swojego zdrowego funkcjonowania. Ich system wykrywania pokarmu zostaje uszkodzony. Długotrwały stan takiej „przypadkowej” diety prowadzi czasem do schorzenia. Aby zatem być zdrowym, wystarczy zawsze być pogodnym i radosnym, ponieważ taki stan zapewnia komórkom prawidłowe odżywianie. A z innymi sprawami te najmniejsze cząsteczki naszego ciała same sobie poradzą — natura stworzyła je doskonałymi.

Zatem, aby kreować zdrowie zgodnie ze swoimi oczekiwaniami, trzeba mieć w sobie pozytywne nastawienie do świata we wszelkich jego przejawach. To coś więcej niż tylko słowa. To odczuwanie wszechogarniającej akceptacji wszystkich zjawisk i ludzi. Przebywanie w stanie miłości, w spokoju, w zgodzie ze sobą i z naturą. Nie wystarczy mówić miłych rzeczy, trzeba w nie wierzyć i czuć na poziomie każdej swojej komórki, że to właśnie jest prawda.

Pozytywne myślenie to dobre słowa wynikające z dobrych myśli, z dobrego nastroju, wiary w siebie i swoją moc kreacji oraz z wewnętrznego „dobrostanu”. To wypełniające nas

całych określone poczucie i przekonanie, które buduje w nas cudowną siłę i powoduje, że skrzydła wyrastają nam u ramion. To wewnętrzne przychylne nastawienie do świata warto rozwinąć i pielęgnować, nie poddając się zwątpieniu i chwilowym spadkom energii. To jest odkrywanie w sobie Prawdziwego Światła.

Drzewa i ich cudowna energia wspierają nas w tym poszukiwaniu, ponieważ wzmacniają w nas wszystko, co dobre. Oczywiście nie tylko drzewa. Natura sama w sobie jest pełna harmonii i nie zawaham się powiedzieć: jest „boska”. Jest czysta. Idealna. Zrównoważona. Możemy doświadczać tej cudownej mocy, medytując nad jeziorem, na łące, w górach nad strumieniem lub na morskiej plaży. Tutaj jednak pragnę napisać przede wszystkim o drzewach, które możemy spotkać niemal wszędzie. Także w centrum niejednego miasta czy miasteczka.

W tej książce będzie wyłącznie o dobrej magii, która nikomu nie szkodzi i z którą warto się zaprzyjaźnić. Będzie o tym, jak korzystać z pomocy duchów natury, aby uzdrowić siebie, a przede wszystkim, aby rozwinąć się w sferze duchowej. Nie schowałam tu dziwnych rytuałów, a jedynie skuteczne, naturalne techniki pomagające w tworzeniu tego, czego pragniemy i wspierające nasz rozwój wewnętrzny.

Tutaj istotna dygresja: proszę określenie rozwój duchowy traktować czysto symbolicznie, nigdy zaś dosłownie. Duch jest kroplą boskości zamkniętą w ludzkim ciele. Jest zatem ze wszech miar idealny i nie potrzebuje się rozwijać. To człowiek dążąc do doskonałości, stara się odnaleźć w sobie i rozpoznać własnego ducha oraz stać się z nim jednością. Droga wiodąca ku tej jedności nazywana jest duchową ścieżką lub duchowym rozwojem, ale pamiętajmy, że z faktycznym rozwojem ducha nie ma ona nic wspólnego.

Warto pamiętać, że człowiek posiada mnóstwo możliwości. Może dokonywać rzeczy wielkich i pozornie niezwykłych. Praktycznie rzecz biorąc, może dokonać wszystkiego. Byli na ziemi tacy ludzie. Nazywano ich mistrzami, bogami, stawiano im ołtarze lub zabijano tylko dlatego, że robili coś, czego przeciętny człowiek zrobić nie umiał. Nadal można ich spotkać. Trzeba tylko z wrażliwością i otwartym sercem rozglądać się wokół siebie. Jeśli spotkamy kogoś kto leczy dotykiem, kto krótką modlitwą sprawia, że najtrudniejszy problem zostaje rozwiązany, kto unosi się kilkanaście centymetrów nad ziemią, to jest to osoba, która intensywnie pracuje nad wewnętrznym rozwojem. W obecności takiego człowieka najważniejsza jest świadomość, że każdy z nas może osiągnąć taki poziom, że każdy z nas może być mistrzem, osobą oświeconą i umiejącą dokonać „cudu”.

To właśnie jest prawdziwe tworzenie i moc wewnętrzna. Umiejętność urzeczywistniania własnych pragnień, na przekór wszystkim trudnościom, niezależnie od tego czy chcemy wyłącznie czegoś dobrego dla siebie, czy naszym pragnieniem jest udzielenie pomocy komuś innemu. To czasami jeden ciepły uśmiech wysłany we właściwym momencie właściwej osobie. To czasem jedno maleńkie słówko „przepraszam” i „dziękuję”. To milczące przytulenie drugiej osoby, jeden życzliwy gest, okazany w chwili, kiedy jest on najbardziej potrzebny. Prosta rzecz, której efektem staje się prawdziwy cud. Prawdziwa magia istnienia.

Zdaję sobie sprawę, że moje postrzeganie świata może być dla innych niecodzienne. Dla mnie magiczna jest tęcza nad wodospadem, krople rosy na pajęczynie i mgła unosząca się nad lasem. Cudowny jest dla mnie szum drzew i miękkość wody, migoczący płomień świecy, piękno delikatnej muzyki. Szczęście odnajduję w spojrzeniu mojego mężczyzny i w tym, co czuję, kiedy mówi mi o miłości. Magiczny jest moment poczęcia i chwila śmierci człowieka, magiczny jest kalejdoskop chmur i dźwięk dzwonu. Dla mnie magia jest wszędzie i Moc jest wszędzie tam, gdzie jestem. Ponieważ to ja jestem zarówno magią jak i Mocą…

Duchy natury

Nasuwa się pytanie, dlaczego człowiek, będąc doskonałym stworzeniem, mającym ogromne możliwości, ucieka po pomoc do aniołów i duchów natury. Otóż cały ludzki problem polega na tym, że kiedy obdarzono nas ciałem, dostaliśmy także w prezencie umysł. Logiczne myślenie zabija w nas intuicję, zasłania nam drogę wewnętrznego rozwoju, a nawet utrudnia rozpoznanie własnego ducha. Zwróćmy uwagę, że podstawowa medytacja, która ma nas zbliżyć do celu duchowej wędrówki polega na „nie myśleniu”, na całkowitej umysłowej pustce. Buddyjscy lamowie, będący często osobami oświeconymi, nauczają, że należy oczyszczać swój umysł ze wszystkiego tak, aby był jak lustro. Sugerują, że w każdym z nas jest podstawowa esencja istnienia, którą trzeba nauczyć się dostrzegać pod przykrywką emocji, uczuć i logicznego rozumowania.

Spróbujmy przyjrzeć się małym dzieciom, które nie zdążyły jeszcze wypełnić się stekiem najróżniejszych myśli. Bardzo często widzą one aurę, reagują ze wszech miar intuicyjnie nawet wówczas, kiedy my zastanawiamy się godzinami, co robić. Niemal bezbłędnie odróżniają ludzi życzliwych od fałszywych, a zdarza się, że rozmawiają z istotami, które dla nas są całkiem niewidzialne. Świadczy to o tym, że ich związek z własnym duchem jest ciągle jeszcze dosyć silny, że nie zdążyły jeszcze całkiem zapomnieć skąd przyszły i dokąd zmierzają. Natomiast z biegiem czasu, kiedy dziecko staje się dorosłym, zatraca więź z tym podstawowym okruchem boskości, który drzemie w każdym z nas i obudzenie którego sprawia, że człowiek staje się oświecony.

Obecnie bardzo popularne są wszelkie metody oparte na fizyce kwantowej. Ludzie chętnie korzystają z Dwupunktu czy Synchronizacji kwantowej. Nauka dogania ducha i próbuje wyjaśnić to, co dzieje się w obszarze niewidocznym dla naszych oczu. W metodach tego typu kluczowa okazuje się umiejętność działania w tzw. Polu Serca lub odkrywanie Eufouczucia. W obu tych przypadkach najlepszym sposobem jest wejście w “lukę pomiędzy myślami”, o której wiele lat temu pisał Deepak Chopra. Owa luka to przestrzeń poza naszym wiecznie rozgadanym umysłem, którego szczebiot odwraca naszą uwagę od prawdziwej esencji istnienia. Sami blokujemy siebie na zdrowie, szczęście i harmonię.

Duchy natury, zwane także elementalami, dewami lub aniołami natury, nie posiadając ciała i umysłu, nie tracą nigdy kontaktu z Najwyższym Źródłem. Posiadają świadomość swojej więzi z boskością i są czystym kanałem przepływu życiodajnej energii. Tymczasem człowiek, posiadając te same możliwości, często blokuje w sobie energię, ogranicza uzdrawiający strumień do cienkiej, słabiutkiej strużki. Pojawiają się problemy, smutki i choroby. Życie zaczyna toczyć się w całkowitym oderwaniu od kosmicznych więzi i na przekór rządzącym we wszechświecie prawom przyrody.

Warto wiedzieć, że tkwiąca u podstaw ludzkiego ciała kundalini jest w stanie odżywić, zharmonizować i zachować w doskonałym zdrowiu cały ludzki organizm. Ale kto z nas tak naprawdę umie z nią pracować i w pełni korzystać z jej dobroczynnej mocy? Energia, która przychodzi do nas z zewnątrz, która jest wszędzie dookoła w mniejszym lub większym stopniu, także potrafi zasilić ludzkie ciało i duszę. Ale kto potrafi ją pobierać i wykorzystywać, oprócz adeptów Reiki i osób pracujących z magnetyzmem czy bioenergoterapeutów? Nawet „reikowcy” chorują, ponieważ wypływające z ego nasycone negatywnymi emocjami myśli niszczą ów idealny energetyczny wzorzec.

Posiadając ogromne możliwości dane nam przez naturę, nie umiemy z nich w pełni czerpać. Zanim staniemy się dorośli, zapominamy o naszym boskim rodowodzie i potężnej mocy, dzięki której możemy zawsze być zdrowi i szczęśliwi, jeśli tylko naprawdę tego właśnie pragniemy. Dlatego możemy i powinniśmy korzystać z pomocy dobrych duchów natury. Są one czystymi kanałami energii i mądrości, umożliwiają jej manifestację w świecie materialnym. Wszyscy ci, którzy cierpią na wszelkiego rodzaju blokady, mogą skorzystać z ich dobroczynnego oddziaływania.


Duchy natury mają swoje cele i zadania, co nie przeszkadza im pomagać człowiekowi, jeśli po taką pomoc zwróci się do nich. Mogą użyczyć mu swojej mądrości oraz wesprzeć go energetycznie. Nie tracąc kontaktu z boskością, są pełne bezinteresownej życzliwości, ciekawości i miłości, co sprawia, że prośba o pomoc nigdy nie pozostaje bez odpowiedzi. Znane mi są przypadki, kiedy człowiek został uleczony wyłącznie poprzez duchy drzewa. Słyszałam historie o dewach z przyszpitalnego parku, które systematycznie wspierały pacjentów i lekarzy, wysyłając im energię oraz odbierane intuicyjnie przekazy informacji na temat leczenia. Ponadto wiele mówi się o tzw. miejscach mocy, które działają szczególnie dobroczynnie na ludzi i to na wielu płaszczyznach. A przecież takie miejsce, to nic innego jak szczególne „zagęszczenie” różnego rodzaju duchów natury, które upodobały je sobie na siedlisko.

Z pomocy takich właśnie sił korzystają szamani i czarownicy różnych plemion. Ostatnio coraz częściej współczesna medycyna zwraca się po pomoc do ludowych uzdrowicieli, których mądrość i doświadczenie jest oparte na umiejętności harmonijnej współpracy z naturą. Zielarze przyrządzający skuteczne napary, znachorki „zamawiające” i okadzające chorobę oraz szeptunki, korzystają w pełni z magicznych właściwości przyrody i jej uzdrawiającej mocy. Bardzo często nawiązują kontakt z elementalami i do nich, świadomie lub nie, zwracają się po wsparcie.

Kilka lat temu bardzo modne były esencje Andreasa Korte. Preparaty te wpływają na ciała subtelne człowieka, wzmacniając psychikę i usuwając problemy emocjonalne poprzez oddziaływanie wyłącznie energetyczne. Wytwarzane są przede wszystkim z roślin, chociaż właściwie trafniejsze będzie określenie „przy pomocy roślin”. Otóż produkcją tych esencji zajmują się szczególnie uwrażliwione na świat przyrody osoby, które poprzez medytację i nawiązanie kontaktu z duchem rośliny, pobierają charakterystyczną dla niej energię, umieszczają w wypełnionej wodą geodzie krystalicznej, aby następnie wykonać energetyczne krople o uzdrawiających właściwościach. Oprócz esencji przeróżnych roślin istnieją także powszechnie stosowane przez bioterapeutów preparaty delfinów oraz aniołów, które przyrządzane są w podobny sposób.

Najciekawsza w tej metodzie wydaje mi się życzliwa współpraca duchów roślin, które użyczają swoich energii do zrobienia takiego preparatu. Bez ich zgody, nie mogłyby takie produkty powstać. Zaliczają się do nich także zdjęcia nasycone energią. Miałam kiedyś fotografię pewnego tropikalnego kwiatka, która została wykonana metodą medytacyjną. Och, oczywiście zdjęcie zrobiono zwykłym aparatem, natomiast przedtem przeprowadzona była medytacyjna rozmowa z duchem rośliny, aby podzielił się swoją energią. Wiele osób oglądało i podziwiało tę fotografię, była naprawdę szczególna i nasycona inną energią niż zwykła fotka. Nie jest to zresztą żaden cud, ponieważ w ten sam sposób możemy odczuwać zdjęcia kamieni szlachetnych. Minerały same z siebie promieniują na zdjęciu. Ich energia jest jednoznacznie wyczuwalna na fotografii.


Duchy natury różnią się między sobą zakresem oddziaływania, począwszy od potężnych planetarnych Archaniołów, a skończywszy na pojedynczym duszku małego kwiatka. Opiekują się trzema królestwami przyrody: mineralnym, roślinnym i zwierzęcym. Dla przeciętnego człowieka niewidzialne, są dostrzegane przez osoby jasnowidzące i przez nie właśnie określone, opisane i podzielone na różne typy.

Najistotniejszym podziałem jest ten, podporządkowany czterem żywiołom. Duchy ziemi reprezentują Gnomy (Skrzaty), które opiekują się wszelkimi formacjami lądowymi: polami, skałami, wyspami, począwszy od małych kamyków, a skończywszy na potężnych górskich łańcuchach. Duszki wodne to znane dobrze Nimfy (Rusałki, Wodniki, Ondyny). Przebywają w strumykach, rzekach, jeziorach, morzach, wszędzie tam gdzie pojawia się element wilgoci lub wodny zbiornik, a szczególnie pięknie manifestują się w rejonie wodospadów. Ogniem opiekują się istoty zwane Salamandrami (Płomieniakami), zjawiające się we wszystkich silnie nasłonecznionych miejscach, we wnętrzach wulkanów i wreszcie wszędzie tam, gdzie zapalimy jakikolwiek płomień. Bez wątpienia patronują coraz popularniejszej terapii Homa, której głównym elementem jest palenie Agnihotry. Sylfy (Elfy, Latawce) związane są z powietrzem, aktywnością wiatru i formacjami chmur.

Driady stanowią szczególny rodzaj dewów, reprezentują świat roślinny, a zwłaszcza lasy, parki, zagajniki i pojedyncze drzewa. Podobno w ciele eterycznym drzew istnieją jeszcze inne duszki nazywane Mannikinami albo drzewnymi ludzikami. Ilość i rozmaitość duchów natury jest tak ogromna, że nie sposób ich policzyć. Jedno jest pewne: przewyższają swą liczbą wielokrotnie liczbę ludzi, zwierząt i roślin. Jednym drzewkiem opiekuje się jego właściwa mu driada, ponadto duch zagajnika, potem duch góry na zboczu której rośnie, następnie anioł całego pasma górskiego, anioł krajobrazu, wreszcie anioł wyspy, kontynentu i planety. Ponadto drzewko to podlega opiece Sylfów zaprzyjaźnionych z wiatrem, który buszuje mu w gałęziach oraz uwadze Gnomów ziemi, na której rośnie.

Wymyślone przez ludzi nazwy dewów pochodzą z różnych kultur i różnych rejonów, podobnie jak opis ich wyglądu, który sobie tutaj darujemy. Nie musimy też wierzyć temu, co widzą inni ludzie, a czego my dostrzec nie potrafimy. Natomiast warto wierzyć w to, co czujemy. Kiedy zaczniemy często obcować z przyrodą i nauczymy się słuchać tego, co ma nam do powiedzenia, przekonamy się, że duchy natury istnieją i są otwarte na przyjazny kontakt.

Warto tutaj dodać, że duchy natury są ciekawe ludzi i dość życzliwe, dopóki nie naruszymy tego, czego naruszać nie powinniśmy. Jeśli łamiemy gałęzie, wycinamy drzewa, wylewamy resztki paliwa do rzeki czy jeziora, to na sympatyczny kontakt nie mamy co liczyć. Nie zamierzam nikogo straszyć, ja tylko obserwuję. Odbieram też te istoty energetycznie i widzę, kiedy są zagniewane, a kiedy spokojne lub zaciekawione. W przeciwieństwie do Aniołów, które kochają nas miłością bezwarunkową w każdej sytuacji, duchy natury mają przeróżne emocje i humorki.

Większość z nas instynktownie wyczuwa ich obecność, a nawet podświadomie dąży do odnowienia więzi z nimi. Jeśli w dzieciństwie mieliśmy w parku, lesie lub ogrodzie swoje ulubione miejsce, w którym chowaliśmy się przed światem ze swoimi smutkami i radościami, to możemy być pewni, że w ten właśnie sposób nawiązywaliśmy nić porozumienia z duszkami zamieszkującymi ten kącik ogrodu. Być może nasze myśli i marzenia, które pojawiały się w tym miejscu, były inspirowane przez otaczające nas wówczas elementale. Jeśli mieliśmy swoje ulubione drzewo, to zapewne na jego konarach lub w cieniu jego gałęzi łączyliśmy się podświadomie z duchem rośliny. Dobre samopoczucie, komfort psychiczny i spokój, które otaczają człowieka w jego ulubionym miejscu na łonie natury, są dziełem przebywających tam dewów.

Zajmują one znaczącą pozycję w realizacji planów przyrody. Są w pełni twórczymi istotami i to właśnie one czuwają nad kiełkowaniem roślin, nad okresem owocowania, rozmnażania się różnych gatunków. Działają wewnątrz wszystkich organizmów żywych, także poprzez nie, a przejawy ich opieki nazywamy prawami przyrody. Czuwają nad podstawowymi procesami życia na ziemi i starają się chronić wewnętrzną harmonię biosfery. Dewy czterech żywiołów odgrywają dominującą rolę w powstawaniu, adaptacji i ewolucji życia na naszej planecie.

Obecnie w obliczu ekologicznej klęski duchom natury przypisuje się bardzo aktywną obronę przed całkowitym skażeniem środowiska. Podobno to Gnomy wywołują trzęsienia ziemi, Nimfy zalewają nas powodziami, a Salamandry powodują gwałtowne erupcje wulkanów i wybuchy trudnych do opanowania pożarów. Natomiast Sylfy są odpowiedzialne za dziwne zmiany klimatyczne i atmosferyczne, wobec których naukowcy bezradnie rozkładają ręce.

Tak czy owak warto się z duchami natury zaprzyjaźnić, bo przecież nam wszystkim w równym stopniu powinno leżeć na sercu dobro naszej planety. Dzięki niej wszak żyjemy, spożywamy nasz pokarm, oddychamy czystym powietrzem. Wierzę, że w gruncie rzeczy każdy człowiek, gdzieś w głębi serca jest ekologiem, o ile nie jest samobójcą, któremu zupełnie na życiu nie zależy. Ekologiczne problemy pojawiają się najczęściej z ignorancji i nie uświadamiania sobie szkodliwego dla przyrody działania. Duchy natury wspierając nasz rozwój mogą nas jednocześnie tak wiele nauczyć, zwłaszcza w zakresie ochrony środowiska.

Cztery żywioły

Jeśli ktoś pragnie współpracować z naturą, nie może zapomnieć o mocy czterech podstawowych żywiołów: Ziemi, Wody, Ognia i Powietrza. W tej książce używam celowo dużej litery, aby podkreślić, że piszę o Mocy. Nie ma to nic wspólnego z zasadami ortografii. Kiedy piszemy, że wkładamy ręce do wody, używamy zdecydowanie małej litery. Jeśli chcę podkreślić, że wkładając dłoń do naczynia, łączę się z żywiołem Wody, stosuję zasady odpowiednie dla nazwy własnej.

Drzewa są wspaniałym i pełnym harmonii połączeniem Mocy wszystkich czterech elementów. Korzeniami wrastają bardzo głęboko w ziemię, pobierają wodę, zarówno z gleby, jak i z deszczu. Wyciągają konary do słońca, aby odżywić w jego blasku swoje liście. Powietrze wiatrem kołysze gałęzie. Jeśli potrzebujemy żywiołów, możemy zwrócić się po pomoc do dowolnego drzewa.

Działanie elementów jest subtelne, ale bardzo ważne, ponieważ pojawiają się wszędzie i praktycznie są obecne w każdym miejscu i w każdym z nas. Wystarczy poznać podstawowe zasady pracy z nimi, aby nawet samemu zaplanować i ułożyć swój własny rytuał. Pamiętajmy, że czyste intencje pozwalają harmonijnie współdziałać z naturą, bo przecież każdy z nas jest jej integralną cząsteczką.

Nauki tajemne, takie jak numerologia czy astrologia, analizując charakter danej osoby zawsze starają się określić, ile którego żywiołu posiada w sobie człowiek. Pozwala to szybko ocenić podstawową naturę delikwenta i jego temperament. Posiadając dokładny horoskop, uwzględniający położenie wszystkich planet, bardzo szybko możemy przekonać się, który element w nas dominuje, a którego mamy w sobie najmniej lub nie posiadamy go wcale. Pamiętajmy, że każdy żywioł dysponuje inną mocą, a do harmonijnego istnienia potrzebne są nam one wszystkie.


Ziemia obdarza stabilnością, siłą, spokojem, poczuciem godności. To podstawa, konkret, struktura. Wyważa, planuje, liczy, porządkuje. Brak Ziemi grozi podejmowaniem pochopnych decyzji, nieumiejętnością gospodarowania dobrami materialnymi, biedą, strachem, samotnością. Z kolei nadmiar tego żywiołu może zaowocować fanatyzmem, ograniczeniem, nadmiernym konserwatyzmem.

Kierunkiem odpowiadającym Ziemi jest północ, a kolorem czarny lub złocisto brązowy. Symbolem używanym przy pracy z tym żywiołem jest garść ryżu w kamionkowej lub mosiężnej miseczce. Najprostszym kontaktem z Ziemią jest uprawianie ogródka czy działki. Bezpośredni dotyk gleby, wyrywanie chwastów, wsadzanie nasion, wyrównywanie grządki jest piękną medytacją. Wystarczy, że robimy to z myślą o Ziemi, że praca ta sprawia nam przyjemność. Kiedy ujmiemy w dłonie garść wilgotnego gruntu, poczujemy jego miękkość, ciepło, nawiążemy najbliższy kontakt z Ziemią. Wtedy właśnie, jeśli chcemy, możemy zwrócić się do niej z pozdrowieniem lub prośbą.

Przepiękną medytacją jest spacer po lesie lub łące, zwłaszcza wtedy, kiedy jest ciepło i można bez szkody dla zdrowia wędrować boso po trawie lub piasku. Warto przy tym zainteresować się możliwością chodzenia boso także w chłodnych porach roku. Niektórzy lekarze i uzdrowiciele twierdzą, że bieganie rano po rosie, jak też spacer bez butów brzegiem morza jest wskazany ze względów zdrowotnych bez względu na porę roku, wyjąwszy oczywiście zimę. Niemniej zanim zdobędziemy się na takie hartowanie ciała, uzgodnijmy to ze swoim lekarzem, aby przyjemny masaż stóp w bliskim kontakcie z naturą nie okazał się zgubny dla zdrowia.

Proponuję zatem spacer boso lub w butach, to bez znaczenia. Niech jednak będzie on medytacją i pokłonem żywiołowi Ziemi. Każdy krok niech będzie radością, niech będzie miłością i pokojem. Niech będzie uważnym zetknięciem stopy z podłożem. Za pewnym nauczycielem Buddyzmu Zen powtórzę, by stawiać kroki tak, jakbyśmy stopami składali Ziemi pocałunki. Kiedy przez chwilę skupimy się na tej myśli, poczujemy pod podeszwami coś ciepłego, dobrego i żywego. Poczujemy kontakt z naturą, zdamy sobie sprawę, że łąka czy ścieżka, po której właśnie idziemy, jest fragmentem żyjącego, potężnego organizmu. Być może wówczas zrozumiemy też, że całe to zamieszanie na temat ekologii nie jest wcale pozbawione sensu.

Inną formą pobudzania w sobie żywiołu Ziemi jest systematyczność. Wstawanie oraz jadanie posiłków codziennie o tej samej porze, medytacja prowadzona każdego dnia o tej samej godzinie sprawiają, że nabieramy konkretu. Zaczynamy innymi oczami patrzeć na te same sprawy, a nasze podejście staje się bardziej rzeczowe. Nabieramy także ochoty do praktycznego działania, aby zobaczyć materializację swoich planów i pomysłów.

Kamienie szlachetne reprezentują żywioł Ziemi, chociaż dzięki swojej rozmaitości mogą obdarzać nas przeróżnymi mocami, zupełnie nie związanymi z jej charakterem. Jest wiele książek na temat uzdrawiających i wspierających człowieka możliwości kamieni. Wiadomo, że ich oddziaływanie, choć subtelne, jest jednak zdecydowanie skuteczne. Zdarza się jednak i tak, że jakiś długo stosowany w leczeniu energetycznym minerał traci swoje siły, staje się matowy, zimny, przestaje nam w dłoniach wibrować. Wówczas należy się z nim pożegnać, podziękować mu za współpracę i po prostu zakopać.


Woda wyraża głębokie uczucia, intuicję, harmonię, czułość i opiekuńczość. Uczy poddania się i zaakceptowania zmian. Kiedy jej brakuje, człowiek nie umie odprężyć się ani też zrelaksować, nie umie okazywać i przeżywać głębokich uczuć. Jest jak pustynia, oparty wyłącznie na reakcjach, będących odpowiedzią na zewnętrzne doznania. Staje się obojętny albo chłodny. Nadmiar Wody to przede wszystkim bierność i lenistwo, ale także nadwrażliwość oraz przesada emocjonalna.

Kierunkiem Wody w magicznym kręgu jest zachód, kolorem niebieski lub błękitno zielony, a symbolizuje ją kielich lub inne naczynie, na przykład filiżanka, napełnione wodą lub winem. Każde zetknięcie z Wodą może być magiczne, wszystko zależy od naszego podejścia. Nawet zmywanie naczyń może być medytacją, co potwierdzi każdy mnich buddyjski. Jednakże o wiele ciekawszą i pełniejszą formą kontaktu z Wodą jest kąpiel w morzu, jeziorze, rzece czy nawet w wannie.

Szczególną moc oczyszczającą posiada wodospad, który tysiącami kropel energetyzuje nasze ciało. Jest to także jeden z najpiękniejszych symboli Feng Shui, zapewniający powodzenie w wielu dziedzinach życia. Każdy, kto choć raz widział rozpościerające się nad wodospadem tęcze, kto choć raz usłyszał łoskot spadającej na kamienie wody wie, że zja-wisko to tworzy najbardziej magiczne miejsca na ziemi.

Równie silnie działa morze, które swoją głębią, siłą i bezkresem przypomina nasze uczucia. Wewnątrz naszej podświadomości, jak w morzu, tkwią emocje, niektóre równie zdradliwe jak wodorosty i podwodne rafy, inne radosne jak kolorowe ukwiały i zatopione skarby. To w morskiej toni powstaje cud: w środku muszelki, w bólu rodzi się prześliczna perła. Podobnie jak z cierpienia rodzą się szlachetne uczucia, znamionujące dojrzałość człowieka.

Warto medytować nad powstawaniem perły, kiedy trudno poradzić sobie z bólem, który nas trapi. Medytacja ta uświadamia nam, że z cierpienia rodzi się nasza wewnętrzna moc. To właśnie takie doświadczenie wyzwala w nas najpiękniejsze jakości i sprawia, że dojrzewamy, sięgamy coraz wyżej. Ból to potencjał energetyczny, który nas transformuje i umacnia, chociaż każdemu z nas tak trudno jest pogodzić się z nim i przyjąć go z dystansem. Częstokroć sam strach przed bólem jest gorszy i pogłębia cierpienie. Medytacja nad powstawaniem perły pomaga przetrwać ciężkie chwile, rodzi w nas bowiem nadzieję na piękno i uświadamia, że nasz trud nie idzie na marne.

Medytacje i ćwiczenia związane z tym żywiołem mają uzdrawiające działanie przy stanach lękowych, gdyż Woda relaksuje, rozluźnia, odpręża. Przy systematycznej pracy, poprzez odpowiednio dobrane ćwiczenia, są duże szanse na wyleczenie pewnych stanów nerwicowych. Już po kilku ćwiczeniach zabiegany, zestresowany człowiek zaczyna pomalutku się wyciszać, staje się bardziej wrażliwy na potrzeby własnego wnętrza. Rozwija się także nierozerwalnie związana z tym żywiołem intuicja.

W warunkach domowych doskonałą praktyką może być zwykły prysznic. Systematyczne polewanie karku zimną wodą pomaga pozbyć się lęków, obaw, nieśmiałości. Myjąc się pod prysznicem, można wykonać doskonałe oczyszczenie. Wystarczy uruchomić wizualizację i wyobrażać sobie negatywne emocje w postaci koloru, obojętnie: czarnego, brązowego czy czerwonego, który silnym strumieniem zostaje wypłukany z naszego ciała, potem barwiąc wodę u naszych stóp, spływa do kratki ściekowej.

O dobroczynnym i odprężającym wpływie kąpieli nie muszę nikogo przekonywać. Można dosypać do wanny trochę ziół lub płatków kwiatów i słuchając relaksującej muzyki odczuwać miłe i uzdrawiające działanie Wody na nasze ciało i psychikę.

Pamiętajmy, że moc naszego umysłu pozwala wzywać żywioł Wody również wtedy, kiedy nie mamy do niej dostępu, a chcemy na przykład oczyścić dłonie po zabiegu bioenergetycznym. Wystarczy wyciągnąć ręce przed siebie i wyobrazić sobie, że wkładamy je pod silny strumień wody, zmywający z nich wszelkie zabrudzenia energetyczne. Systematyczna praca z żywiołami sprawia, że pojawią się one wszędzie tam, gdzie zapragniemy ich obecności. Jeśli w upalny dzień z dala od wszelkich źródeł wody wezwiemy ten żywioł swoim sercem, na pewno poczujemy lekkie, przyjemne ochłodzenie, jak po wyjściu spod prysznica.


Ogień inspiruje do działania, obdarza energią optymizmem, odwagą i wiarą we własne możliwości. Ogień to ekspresja i radość. Jego brak wypełnia smutkiem, zniechęceniem i stagnacją. Należy jednak pamiętać, że nadmiar może być niszczący jak pożar. Przynosi agresję, despotyzm i folgowanie żądzom. Stroną świata tego żywiołu jest południe, kolorem czerwony lub pomarańczowo czerwony, a symbolem do pracy: płonący tygiel lub świeca.

Aby nawiązać kontakt z Ogniem wystarczy zapalić drwa w kominku lub rozpalić na łące ognisko. Wszyscy wiemy jak doskonały nastrój towarzyszy pieczeniu kiełbasek czy ziemniaków, śpiewaniu z gitarą, wpatrywaniu się w płomienie i tryskające w niebo iskry. Niektórzy ludzie nie wyobrażają sobie wycieczki bez rozpalenia ogniska. Polscy harcerze celebrują rozpalanie go jedną zapałką, poświęcając mu jednocześnie miejsce w większości swoich piosenek.

Podobnym mistrzem nastroju jest świeca. Zapalamy ją do romantycznej kolacji we dwoje, a także wtedy, kiedy otacza nas duża grupa przyjaciół. Zapalenie świecy podczas wykonywania zabiegu bioenergetycznego lub stawiania kart jest nieodzowne, gdyż ogień oczyszcza atmosferę nie tylko z dymu, ale także z innych rzeczy, których na szczęście przeważnie nie widzimy. Świeca jest obecna przy medytacji, przy trudnych dyskusjach, przy modlitwie w kościele. Stoi niemal na każdym ołtarzu, niezależnie od rodzaju wyznania.

Warto wspomnieć o rytuałach palenia Agnihotry, które przywędrowały do nas ze wschodu. Palenie świętego ognia związane jest ze śpiewaniem mantr, wrzucaniem do płomieni ziaren ryżu symbolizującego życzenia i ogólnie podniosłym nastrojem. Agnihotra ma działanie uzdrawiające dla miejsca, w którym ją się zapala. Warto przeprowadzić taki rytuał, jeśli wprowadzamy się do nowego lokalu lub nowego domu. Pomocna bywa także wtedy, gdy w jakimś miejscu dręczą nas złe sny i niezbyt dobrze się czujemy. Ogień oczyści i wypełni dobrą energią pomieszczenie, z którym mieliśmy kłopot. Niektórzy wykorzystują w celach leczniczych popiół z Agnihotry, nawet stosując go wewnętrznie. Warto jednak pamiętać, żeby nie przesadzać z żadną metodą.

Ogień kojarzy nam się z ciepłem domowego ogniska i pamiętajmy, że w dawnych czasach był najistotniejszą i najświętszą rzeczą w każdym gospodarstwie. Dobra gospodyni umiała zabezpieczyć go na noc przed całkowitym wygaśnięciem, aby rano jedynie rozdmuchać żar bez rozpalania w piecu od nowa. W czasach, kiedy nie znano zapałek wydaje się to zupełnie naturalne, ale tak naprawdę sens tych starań opierał się na głębokiej wierze w ochronną moc Ognia. W wielu kulturach świeżo poślubieni małżonkowie wnosili do swojego domu Ogień, który miał być symbolem założenia nowej rodziny i roztoczenia nad nią ochrony.

Ogień wypalając wszelkie zło, ma moc usuwania energetycznego brudu. Dlatego też dawniej oczyszczano pomieszczenia, spalając odpowiednie zioła i okadzając dom dymem. Do dzisiaj jest to najłatwiejszy sposób pozbycia się niedobrej lub niechcianej energii: spalanie. Tu jeszcze raz podpowiem: zapalona świeca również wprowadza energetyczny porządek wszędzie tam, gdzie ją zapalimy. Kamienie szlachetne przeciągnięte przez płomień zostają pozbawione negatywnych energii. Natomiast jeśli po oczyszczeniu położymy je na cały dzień na słońcu, naładują się jego pozytywną mocą, ponieważ do żywiołu Ognia należy także blask słonecznych promieni.

Najprostszą medytacją jest przebywanie w słonecznym świetle ze świadomym pobieraniem solarnej energii. Warto pokochać słońce za jego cudowną siłę. Ostatnio jego ożywcze promienie stały się niemodne, ze względu na różne mniej lub bardziej trafne historie na temat dziury ozonowej i szkodliwości opalania. Nikogo nie chcę namawiać do brązowienia skóry, natomiast proszę nie zapominać, że życie na Ziemi istnieje głównie dzięki słońcu. To ono nas ogrzewa, wzmacnia, karmi, pozwalając roślinom na odpowiednie procesy chemiczne, które jak wszyscy dobrze wiemy, nigdy nie odbędą się w ciemności.

Ja sama doświadczam dobrodziejstwa słonecznych promieni od lat, czerpiąc bez ograniczeń tą wspaniałą energię. Kiedy dni są chłodniejsze, wystawiam twarz do słońca, w upały chowam się w półcieniu pod drzewami. Praktycznie nie stosuję żadnej kosmetycznej ochrony, ponieważ uważam, że naturalna ogrzewająca od lat nasza planetę i naszych przodków gwiazda, jest z pewnością lepsza, niż jakakolwiek chemia. Nikomu nie narzucam swojego zdania w tej kwestii. Każdy może mieć inną wrażliwość skóry oraz inne potrzeby. Przede wszystkim wierzę, że to nasza myśl kreuje rzeczywistość. Ja kocham słońce i uważam je za dobroczynne. Świadomie wystawiam buzię na jego promienie, myśląc z wdzięcznością o tym, jak ładują mi się baterie. Zazwyczaj też czuję i wierzę w to, że ciepło płynące z nieba, jest niesłychanie korzystne dla mojego zdrowia. Poza tym jest to ogromna przyjemność i staram się wchodzić w stan medytacyjny, ilekroć wygrzewam się na powietrzu. Gdybym bała się poparzenia, gdybym wierzyła w jakieś historie o szkodliwości słoneczka, kto wie, czy moje myśli nie wykreowałyby takiego przykrego doświadczenia?


Powietrze wzmaga zdolność koncentracji i umiejętność abstrakcyjnego myślenia. Obdarza niezależnością, poczuciem wolności i łatwością nawiązywania kontaktów. To właśnie z Powietrza biorą się genialne wizje i pomysły niekonwencjonalnych rozwiązań. To także tworzenie w myśli obrazów wszelkiego rodzaju, zarówno dotyczących wspomnień, jak i tych, które wybiegają w przyszłość. Brak tego żywiołu to niedobór wyobraźni. Powoduje też bezradność, poczucie osamotnienia i niemożność znalezienia w swoim życiu celu. Natomiast nadmiar grozi nieodpowiedzialnością, łamaniem obietnic i bujaniem w obłokach.

Kierunkiem w magicznym kręgu jest wschód, kolorem biały lub błękitny, a symbolem dym z kadzidła. Każda praca na wolnym powietrzu, zwłaszcza wtedy, kiedy wieje wiatr, może być medytacją. Może nią być obserwacja lecących ptaków lub zmieniającego się na niebie kalejdoskopu chmur.

Praktyką związaną z tym żywiołem są wszelkiego rodzaju wizualizacje. Większość metod psychotronicznych bazuje na wyobrażaniu sobie upragnionej sytuacji lub zjawiska. Na tym opiera się kontrola umysłu według Jose Silvy, który proponuje wejście w tak zwany stan alfa, oznaczający spowolnienie funkcji mózgu do poziomu przypominającego chwilę przed zaśnięciem, a następnie poprzez tworzenie odpowiednich obrazów kodowanie podświadomości. Oczywiście jest to niesłychanie uproszczony opis, który nie oddaje w pełni bogactwa metody, pozwalającej uzdrawiać ciało, poprawiać pamięć, wyniki w nauce i pracy umysłowej, przewidywać przyszłość, a także diagnozować na odległość.

Nieco podobnie działa praktyka psychotroniczna Evelyn Monahan, cudownie uzdrowionej z epilepsji i ślepoty Amerykanki, która uratowała sobie życie dzięki wytrwałej wizualizacji swojego uzdrowionego i wspaniale funkcjonującego ciała. Określone wyobrażenia łączyła z wypowiadaniem odpowiednich słów mocy, opisujących pożądany stan.

Słowa, zaklęcia, afirmacje — to także domena Powietrza. Warto pamiętać, że każdy jest kreatorem własnego losu, zatem to, co myślimy i to, co wypowiadamy, tworzy naszą rzeczywistość. Co nam przyjdzie z ciężkiej pracy, jeśli przy każdej okazji będziemy narzekać na niskie zarobki, brak pieniędzy i nieuczciwe naliczanie pensji w zakładzie. Mimo największego nawet wysiłku, nie zarobimy tyle, ile pragniemy, bo twórczą mocą słów zapewniliśmy sobie niską i niesprawiedliwą płacę. A na dodatek psujemy sobie humor, bo rzeczą oczywistą jest, że ciągłe marudzenie i narzekanie powoduje, że źle się czujemy. Spada energia, spada nastrój i dzień, który mógłby być cudowny, staje się nieciekawy i smutny.

Aby w pełni korzystać z mocy Powietrza, spróbujmy myśleć i mówić wyłącznie pozytywnie, kreujmy swoją wymarzoną rzeczywistość. Jeśli dostaniemy do zapłacenia horrendalny rachunek za telefon, nie wpadajmy w rozpacz, nie czujmy się nędzarzem. Pomyślmy tak: „Skoro telekomunikacja uważa, że stać mnie na tak dużą kwotę, to oznacza, że uważa mnie za bogacza. Zatem i ja powinienem potraktować siebie jak bogacza. Jestem bogaty!”

Doskonałym kontaktem z żywiołem Powietrza jest latanie na lotni lub skakanie ze spadochronem. Podobno wrażenia są niepowtarzalne, a dotyk i głos Powietrza w czasie skoku zapadają na samo dno ludzkiej duszy. Nie dane mi było doświadczyć tego osobiście, ale wierzę mojemu przyjacielowi i opierając się na jego opowieści, polecam tę przygodę wszystkim, którym pozwoli na to zdrowie i odwaga.

Myśl jest energią o dużej mocy twórczej, zatem cokolwiek robimy, poświęćmy temu uwagę swojego umysłu. Przejście się z kadzidełkiem po mieszkaniu i uważna, pełna wiary oraz przekonania myśl o tym, że w ten sposób oczyszczamy swoje mieszkanie ze wszystkich negatywnych energii, jest faktycznie oczyszczeniem. Co prawda czasami trzeba ten zabieg kilkakrotnie powtórzyć, aby osiągnąć pełny skutek, ale tak czy owak, jeśli wierzymy w to, co robisz i czynisz to z uwagą, to twoja myśl nadaje temu mocy.

Żywioły traktowane z uwagą i szacunkiem zawsze będą cię wspierać i zasilać energią, ilekroć o to poprosisz. Każdy symbol, z którym zechcesz pracować, podlega Duchom Natury, które opiekują się konkretnym elementem. Jest to potężna moc i potężna opieka, zatem nic dziwnego, że prośby składane w szczerej intencji i z głębi serca są rzeczywiście spełniane. Jeśli poprosisz o pomoc wybrane drzewo, to jego pośrednictwo wzmocni oczekiwane przez ciebie efekty, ponieważ dzięki takiemu przyjacielowi jeszcze łatwiej uzyskasz dostęp do Mocy danego żywiołu.

Medytacja z żywiołami

Warto spróbować wyczuć żywioły, zanim nawiążemy współpracę ze swoim drzewem. Niewykluczone, że uwrażliwienie na ich specyficzną moc pomoże znaleźć najlepsze dla nas drzewo oraz otworzy na wyraźne odczuwanie jego działania. Aby lepiej poczuć siłę Ziemi, Wody, Ognia lub Powietrza, można z nimi pomedytować. To skuteczne, głębokie połączenie z jakością danego elementu.

Zanim rozpoczniemy medytację z żywiołami, warto zwrócić się do nich w myślach, pozdrowić je lub powitać i podziękować za ich pomocną obecność. Podobnie po zakończeniu sesji wypada podziękować żywiołom za to, że wsparły nas swoją wspaniałą mocą. Nawet jeśli prosimy o coś, co dopiero ma się wydarzyć, dziękujmy tak, jakby to się już stało.

Ponieważ myśl kreuje rzeczywistość, można wyobrazić sobie wszystkie żywioły oraz ich działanie. To również pomoże rozwijać w sobie te jakości, których najbardziej potrzebujemy. Najlepszą i najciekawszą metodą takiego wyobrażenia jest oczywiście medytacja, połączona z wizualizacją, w trakcie której poczujemy siłę każdego żywiołu, jaki sobie wybierzemy. Oczywiście jest mnóstwo opcji takich technik, można dowolnie kształtować swoje wyobrażenia, ważne, by maksymalnie uruchomić wszystkie zmysły. Im dokładniej czujemy ciepło, szorstkość piasku czy skały, podmuch wiatru, tym mocniej uruchamiamy w sobie ten właśnie element.

Aby wykonać taki proces, zapewnijmy sobie odpowiednie warunki. Dobrze jest wyłączyć telefon, aby nikt nam nie przeszkadzał przez 15—20 minut. Warto zapalić świecę, która oczyści pomieszczenie. Można nastawić ładną, delikatną muzyczkę, jeśli nie będzie ona przeszkadzać. Słuchanie muzyki do medytacji nie jest obowiązkiem ani zasadą, podobnie jak zamykanie oczu. Obie te czynności pomagają nam odciąć się od otaczającej nas rzeczywistości. Kładziemy się wygodnie, aby nic nas nie uwierało, zamykamy oczy i bierzemy kilka wolnych, głębokich oddechów. Jeśli szybko zasypiamy w pozycji leżącej, można każdą z medytacji wykonać na siedząco. Pamiętajmy, aby oprzeć się wygodnie i utrzymać wyprostowany kręgosłup. Nie krzyżujemy nóg ani nie zakładamy nogi na nogę, tylko opieramy stopy płasko na podłodze. To pomaga utrzymać kontakt z pierwiastkiem ziemi — ogromnie ważny aspekt przy każdej medytacji.


Medytacja z żywiołem Ziemi.


Połóż się wygodnie i zamknij oczy. Weź trzy spokojne głębokie oddechy, czując jak nabrane do płuc powietrze wypełnia całe twoje ciało. Niech dotrze do każdego skrawka, do stóp, do czubków palców, do włosów. Nie spiesz się, skup na swoim ciele. Poczuj je, napnij lekko wszystkie mięśnie, a następnie rozluźnij je tak bardzo, jakbyś cały wprost „rozlewał się” po podłożu.

Wyobraź sobie, że leżysz na łące, na miękkim kobiercu traw. Staraj się wyczuć pojedyncze źdźbła i maleńkie kamyczki, a także grudki piasku i drobne nierówności podłoża. Odbieraj całym sobą ciepło promieniujące z ziemi i jej siłę, która pomału wypełnia całe twoje ciało. Poczuj pod plecami dywan dobrej energii, która rozprzestrzenia się wzdłuż całego twojego ciała począwszy od czubka głowy, a skończywszy na piętach. Wyczuj delikatną pozytywną wibrację, która leciutko łaskocze skórę na plecach.

Pomyśl o tym, czego najbardziej potrzebujesz od żywiołu Ziemi. Może to być większa stabilizacja i pewność siebie, poczucie własnej godności, stawanie się bardziej praktyczną osobą lub też zapewnienie sobie przypływu gotówki. Wyobraź sobie oczekiwany rezultat, czując jednocześnie dobrą energię Ziemi pulsującą pod tobą. Kiedy już zobaczysz wewnątrz siebie to, czego pragniesz i wyrazisz swoją prośbę, poczuj jak ta energia wpływa do twojego ciała i wypełnia cię na wszystkich poziomach. Odczuj każdym skrawkiem ciała, każdą komórką jak wibracja Ziemi nasyca cię złocistobrązowym światłem. Poczuj w sobie potężną moc, która w tej właśnie chwili zapewnia ci osiągnięcie wymarzonego celu, jednocześnie obdarzając siłą fizyczną i dobrym zdrowiem.

Rozkoszuj się tymi uczuciami tak długo jak zechcesz. Kiedy poczujesz się w pełni nasycony siłą i mocą, podziękuj żywiołowi Ziemi za dobrą energię. Weź trzy spokojne, głębokie oddechy i powoli otwórz oczy.


Medytacja z żywiołem Wody.


Połóż się wygodnie i zamknij oczy. Weź trzy spokojne głębokie oddechy, czując jak nabrane do płuc powietrze wypełnia całe twoje ciało. Niech dotrze do każdego skrawka, do stóp, do czubków palców, do włosów. Nie spiesz się, skup na swoim ciele. Poczuj je, napnij lekko wszystkie mięśnie, a następnie rozluźnij je tak bardzo, jakbyś cały wprost „rozlewał się” po podłożu.

Wyobraź sobie, że leżysz na powierzchni gładkiego lustra wody. Może to być wielkie jezioro lub ocean. Bez względu na to czy umiesz pływać czy nie, jesteś całkowicie bezpieczny. Łagodnie pulsująca pod tobą toń jest całkowicie przyjazna. Woda pod tobą jest kryształowo czysta, lekko chłodna, przyjemna i orzeźwiająca. Kołysze cię delikatnie jakby chciała utulić cię do snu. Wyraźnie czujesz odprężenie i uspokojenie.

Pomyśl czego pragniesz najbardziej od żywiołu Wody. Może to być wyciszenie emocji, uporządkowanie spraw uczuciowych, rozwiązanie problemu sercowego, uruchomienie intuicji potrzebnej do pracy duchowej. Zobacz wewnętrznym okiem pożądany efekt i poczuj jednocześnie jak orzeźwiający chłód przenika w ciebie z delikatnie kołyszących się pod tobą fal. Nasyca cię kryształowym blaskiem i wypełnia siłą oraz zdrowiem. Otrzymujesz moc spełnienia pragnień i odczuwasz ją w każdym centymetrze swojego ciała.

Kiedy poczujesz się wystarczająco nasycony, podziękuj żywiołowi Wody, weź trzy głębokie oddechy i pomału otwórz oczy.


Medytacja z żywiołem Ognia.


Połóż się wygodnie i zamknij oczy. Weź trzy spokojne głębokie oddechy, czując jak nabrane do płuc powietrze wypełnia całe twoje ciało. Niech dotrze do każdego skrawka, do stóp, do czubków palców, do włosów. Nie spiesz się, skup na swoim ciele. Poczuj je, napnij lekko wszystkie mięśnie, a następnie rozluźnij je tak bardzo, jakbyś cały wprost „rozlewał się” po podłożu.

Wyobraź sobie, że leżysz na środku pustej plaży w samo południe. Prosto nad tobą świeci słońce, a jego gorące promienie nasycają ciepłem każdy centymetr twojego ciała. Poczuj je bardzo wyraźnie na swojej skórze. Pamiętaj, że to ciepło nie parzy, nie dusi, nie powoduje pocenia. Jest łagodne i życzliwe tobie. Jego temperatura sprawia ci przyjemność. Pomyśl o tym, czego oczekujesz od żywiołu Ognia. Może większej dawki energii, może zapału do pracy, może szybkości w działaniu lub odwagi, może większej przebojowości.

Zobacz swoje pragnienie tak, jakby już się spełniło i jednocześnie poczuj, jak dobroczynne promienie słońca przenikają do wewnątrz twojego ciała. Niech nasycą cię nie tylko ciepłem, ale także wypełnią mocą, siłą i zdrowiem. Poczuj wyraźnie, jak wypełnia cię złote światło, a z nim przenika w ciebie zapał i optymizm, a twoja energia błyskawicznie rośnie. Wiesz już, że wraz z pulsującym w tobie ciepłem, przybywa ci mocy do spełnienia swoich potrzeb, a słońce wypełnia cię tym, czego najbardziej oczekujesz.

Rozkoszuj się złotym ciepłem tak długo, jak zechcesz. Kiedy odczujesz, że masz już dosyć, podziękuj Żywiołowi Ognia za pomoc i dobroczynną energię. Weź trzy głębokie, spokojne oddechy i pomału otwórz oczy.


Medytacja z żywiołem Powietrza.


Połóż się wygodnie i zamknij oczy. Weź trzy spokojne głębokie oddechy, czując jak nabrane do płuc powietrze wypełnia całe twoje ciało. Niech dotrze do każdego skrawka, do stóp, do czubków palców, do włosów. Nie spiesz się, skup na swoim ciele. Poczuj je, napnij lekko wszystkie mięśnie, a następnie rozluźnij je tak bardzo, jakbyś cały wprost „rozlewał się” po podłożu.

Wyobraź sobie, że leżysz na chmurze, której miękkie kłębuszki wypełnia wiatr. Jesteś zawieszony gdzieś wysoko i daleko od całego świata. Jesteś jednak całkowicie bezpieczny, bo chmura otula cię miękkością i delikatnie cię kołysze. Pomyśl, czego oczekujesz od Powietrza. Ma ono wpływ na możliwości intelektualne człowieka. Może zatem pragniesz inspiracji do pracy i nowych pomysłów? Może zwiększenia wyobraźni i twórczego natchnienia? Może rozwiązania trudnych problemów? A może po prostu umiejętności skupienia się i pomyślnego zdania egzaminów?

Wyobraź sobie osiągnięcie celu i odczuj, jak z wnętrza chmury, na której spoczywasz, ciepły wiatr wdmuchuje w ciebie dobrą orzeźwiającą ciało i umysł błękitną energię. Powietrze zaczyna pomału wypełniać całe twoje ciało, każdy jego centymetr i każdą komórkę. Napełniasz się siłą, mocą i zdrowiem. Każdy podmuch wiatru dodaje ci energii i optymizmu. Czujesz przypływ twórczego natchnienia i zapału do pracy. Wiatr obdarza cię tym wszystkim, czego przed chwilą zapragnąłeś.

Kiedy poczujesz się nasycony, podziękuj żywiołowi Powietrza, weź trzy głębokie spokojne oddechy i otwórz oczy.

Energetyczne działanie drzew

Drzewa działają na człowieka nie tylko poprzez własne piękno lub uzdrawiające działanie specyfików sporządzanych z kory czy liści. Otaczające je silne pole energetyczne wpływa na duszę i na emocje. Pobudzają nas lub uspokajają, podnoszą nastrój, wywołują określone myśli i uczucia, łagodzą stresy. Już bardzo dawno temu zauważyli to ludzie tworząc świątynie w lasach i gajach, stawiając ołtarze pod świętymi drzewami, odpoczywając w ich dobroczynnej bliskości. W cieniu gałęzi ustawiano stoły weselne, wierząc, że roztaczać będą one opiekę nad nowożeńcami. Na konarach zawieszano kołyski z niemowlętami, pozwalając, by wiatr szumiący w liściach bujał dziecko do snu.

Na szczególną uwagę zasługuje choinka, stawiana zimą w domach jako symbol wiecznego życia. Jej zielone, pięknie przystrojone gałązki wnoszą ciepło i radość. O ile tylko pozwolimy sobie usiąść w pobliżu drzewka, jego energia obejmuje nas i otula czymś dobrym i przyjaznym. Często mówimy wtedy o magii świąt. Pachnąca słodko choinka i jej kojąca energia odgrywa w tym cudownym zjawisku istotną rolę.

Z rozłożystych konarów lipy czerpał natchnienie poeta Jan Kochanowski. Wpływ drzew doceniał też znany myśliciel, pisarz i miłośnik przyrody Wolfgang Goethe, który chętnie korzystał z inspirującego oddziaływania leśnych olbrzymów. W zależności od rodzaju drzewa, pojawiają się w duszy człowieka różne stany wywołane obecnością charakterystycznej dla rośliny energii. Duszki natury towarzyszące drzewu mogą kontaktować się z nami poprzez wysyłanie nam pewnych skojarzeń, obrazów, myśli. Mogą nas inspirować do pewnych zadań, chętnie wspierają nasz wewnętrzny rozwój.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 31.84
drukowana A5
Kolorowa
za 57.98