E-book
13.65
drukowana A5
33.41
drukowana A5
Kolorowa
56.82
Losy dziecka w cieniu wojny

Bezpłatny fragment - Losy dziecka w cieniu wojny

Objętość:
127 str.
ISBN:
978-83-8126-271-2
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 33.41
drukowana A5
Kolorowa
za 56.82

O spisanie historii mego życia, tej najwcześniejszej z okresu przedwojennego i wojennego, prosił mnie od dawna mój ukochany wnuczek 9-letni Jaś. To dla niego, a w przyszłości może i dla Benedykta, mego młodszego wnuczka podejmuję ten trud.

To dla Was piszę moje chłopaki.


Babcia


Warszawa, marzec 2008 r.

Część I — Wczesne dzieciństwo

Urodziłam się w Gdyni w ponury dzień 3 listopada 1933 roku.

Moi rodzice, Wanda i Benedykt Szpakowscy. Zdjęcie z 1939 roku.
Moi rodzice wraz z siostrą taty Anną Szpakowską.
Moje pierwsze zdjęcie z rodzicami i babcią Ziunią (mamą taty).

Moi rodzice, Wanda z domu Lipska i Benedykt Szpakowscy już od dwóch lat pracowali jako pierwsi ftyzjatrzy w Gdyni.

Mama, po moim urodzeniu, długo walczyła o życie. Miała zakażenie połogowe. Mnie oddano pod opiekę dyplomowanej pielęgniarce, którą tatuś sprowadził z Poznania.

Minęły tygodnie zanim mamusia nachyliła się nad pierworodną córką i wzięła ją na ręce.

Zostałam ochrzczona w parafialnym kościele N.M.P. w Gdyni. Dostałam imiona Barbara, Teresa.

Ja z matką chrzestną, ciocią Salusią.

Na matkę chrzestną rodzice wybrali mi ciocię Salusię, która wraz ze swoją siostrą Amalią i bratem, księdzem Leonem, wychowywali moją mamę. U nich, w Starogrodzie, moja mama i tata brali ślub.

Ojcem chrzestnym został wujek Mieczek, mąż siostry mamy, Heleny. Był on właścicielem pięknego gospodarstwa Złotowo pod Lubawą. Wujek miał dwie starsze ode mnie córki, Zosię i Marysię. Później urodziła mu się jeszcze trzecia córka Dziunia, w 1939 roku syn Mieczysław, a pod sam koniec wojny najmłodsza córka Teresa.

Rodzicom dobrze się powodziło. Pracowali na kilku etatach. Mieli ładne mieszkanie na ul. Świętojańskiej. Zastanawiam się, jakiego momentu mego życia sięgam pamięcią.

Chrzciny — XI. 1933 r.


Na balkonie z rodzicami.

Z najwcześniejszego dzieciństwa w pamięci, mam jedynie zdjęcie z rodzicami na balkonie. To na pewno było przed urodzeniem moich sióstr, a miałam wtedy rok i 9 miesięcy. Tak, ten moment chyba pamiętam tylko ze zdjęcia.

Schyłek lata 1934 roku. Zbliżam się do roczku.
Spacer z wychowawczynią.
Roczna Basia z mamą.

Nie wiedziałam, że to moje ostatnie chwile w roli jedynaczki, chociaż nie za bardzo rozpieszczanej. Wkrótce nasza rodzina miała się powiększyć, a rodzice mogli się pochwalić trzema córkami.

22 lipca 1935 r. urodziły się moje siostry. Były pierwszymi bliźniaczkami w Gdyni. Przyszły na świat w domu, jako wcześniaki. Rodzice akurat grali w karty. Na szczęście kontrpartnerem był ich przyjaciel, lekarz położnik. Mamusia chciała koniecznie syna, a tu dwie dziewczynki. W szoku kazała je ochrzcić z wody, bo były bardzo słabe, i dać imiona, jakie sobie przyniosły. Miały szczęście, starsza Maria Magdalena, a młodsza o 15 minut Krystyna Anna.

Wkrótce zawładnęły sercem mamy. Ja zostałam tatusiową córką. Skończył się okres życia jedynaczki. Byłam już tą najstarszą. Cały dom stanął na głowie.

W krótkim czasie po urodzeniu się bliźniaczek przeprowadziliśmy się do nowego, pięknego, 5-pokojowego mieszkania u podnóża Kamiennej Góry, również na ul. Świętojańskiej. Była to kamienica pod numerem 53, której właścicielem był mecenas Leon Stankiewicz. Z tym mieszkaniem wiążą się najpiękniejsze lata mojego dzieciństwa.

Nasz dom położony u stóp Kamiennej Góry w Gdyni. Wtedy jeszcze samotny.
Pokój dziecinny. Mieszkałam w nim z siostrami i wychowawczynią.
Plan mieszkania.

W kuchni królowała kucharka. Nam nie wolno było biegać po mieszkaniu. Mogłyśmy bawić się tylko w naszym pokoju.

W którym mieszkaniu zostały ochrzczone Krysia i Marysia nie pamiętam. Mamą chrzestną Krysi została ciocia Ania, najmłodsza siostra taty. W tym czasie była ona studentką KUL-u. Ojcem chrzestnym był dr Modrzejewski, który odbierał domowy poród.

Mamą chrzestną Marysi została ciocia Janka Mrozikowa, przyjaciółka mamy ze szkoły. Jej mąż był kapitanem i wiosną 1940 roku zginął w Katyniu.

Na ojca chrzestnego rodzice wybrali Marysi podpułkownika Bolesława Lipskiego. W 1936 roku, w wieku 43 lat, zmarł on na zawał. Pozostawił żonę Wandę i małego kilkuletniego syna Bogdana.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 33.41
drukowana A5
Kolorowa
za 56.82