E-book
20.34
drukowana A5
35.53
Lokalny Sukces

Bezpłatny fragment - Lokalny Sukces

Praktyki Promowania Małej Firmy


Objętość:
119 str.
ISBN:
978-83-8126-287-3
E-book
za 20.34
drukowana A5
za 35.53

Z ogromną przyjemnością dedykuję tę książkę Iwonce, która jest moim największym wsparciem w życiu. To dzięki Twoim namowom moje doświadczenia ujrzały światło dzienne. Dziękuję!

Dlaczego moja historia może być dla Ciebie inspiracją?

Cześć! Nazywam się Patryk Łopot i od 6-ciu lat zajmuję się pozyskiwaniem klientów dla osób takich jak ty. Jeśli prowadzisz małą firmę — jesteś w dobrych rękach. Przez ostatnie lata pozyskałem dla moich klientów ponad 1.000.000 zł przychodu, prowadząc ponad 70 kampanii reklamowych. Podróże to moja pasja — dlatego wybrałem edukowanie przedsiębiorców — mogę robić to z każdego zakątka świata.


Globalne marki co chwilę przepychają się w wynikach, aby pozyskać klienta na swoje produkty i usługi. Jak ma się to do prowadzenia fanpage’a lokalnej firmy? Zdecydowanie lepiej! Obserwując rynek reklamy spisałem wnioski, które generują dobrze płacących klientów. Niestety, ta wiedza nie wzięła się znikąd. Na swoje próby i błędy poświęciłem równowartość dobrego samochodu. Dziś opowiem ci o kluczowych zasadach, które skazują cię na sukces w reklamie.


Czy któryś z tych problemów nie wydaje ci się znajomy?


Pamiętasz ten moment, kiedy zdecydowałeś się otworzyć własną firmę? Poczucie, że zrobisz coś wielkiego. Dasz swoim klientom produkt, o którym marzą albo będziesz świadczyć usługi, których szczerze potrzebują. Nastawienie na ciężką pracę motywowało cię, by podjąć kolejne kroki. Wizja niezależności finansowej przyświecała ci każdego dnia, by robić więcej i wciąż pozyskiwać klientów.

Jakie były realia biznesu w Polsce? Wysokie składki ZUS, drogi lokal oraz masa formalności, które zabierają twój czas. Cenny czas! To właśnie te godziny chcesz przeznaczać na prowadzenie firmy, a nie trudne deklaracje czy zeznania podatkowe.


Co okazało się największym problemem wśród moich klientów? Brak klientów. Tak wiem, to trudne i przykre co teraz pisze, jednak takie są realia. Znalezienie osób, które są skłonne ofiarować nam swoje pieniądze graniczy z cudem. Czekanie na klienta w zaciszu domu lub biura jest żenujące i nigdy się nie sprawdza.


Co dokładnie znajdziesz w tej książce?

Pozwól, że od dziś popracujemy razem nad ilością twoich klientów. Książka, którą właśnie trzymasz w ręku to zbiór setek godzin pracy nad lokalnym biznesem. Przykłady lokalnych firm zainspirują cię do działania, a razem ze mną podejmiesz pierwsze kroki w reklamowaniu swojej firmy.


W każdej firmie liczy się klient. Zadam ci proste pytania, które pomogą nam w odkryciu twojego dobrze płacącego klienta. Wszystko po to, byś nie stracił oszczędności już na samym starcie.


A teraz to, co tygrysy lubią najbardziej, czyli sprzedaż. W kolejnym rozdziale przekażę ci wiedzę, którą stosują najlepsi, a zarazem najskuteczniejsi sprzedawcy w Polsce. Skoro wiemy komu i jak oferować swój produkt — czas zacząć sprzedawać. Pokażę ci 7 metod na przełamanie barier twojego klienta i domykanie sprzedaży na każdym spotkaniu. Bez oszustw.


Jeśli planujesz stworzyć stronę WWW — z kolejnego rozdziału dowiesz się czego dokładnie szukają na takich stronach potencjalni klienci. Porozmawiamy też o tym jak ją zaprojektować i komu zlecić to zadanie. Przecież nie chcesz być oszukanym, prawda?


Kolejne rozdziały to reklama w social mediach — głównie na Facebooku. Wbrew pozorom jest to skuteczny kanał reklamy, nawet jak na lokalne firmy. Wierz mi na słowo — tworzyliśmy kampanie dla dużych firm ubezpieczeniowych jak i dla sklepów z warzywami z małych miast (nawet po 2000 mieszkańców). Specjalnie dla ciebie opisałem przypadki dobrej reklamy, która sprzedawała.


Sprzedaż to tylko początek naszej przygody. Kiedy już pozyskamy wspólnie pierwszych klientów — musimy ich obsłużyć. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że ponad połowa klientów odchodzi od firmy nie z powodu pieniędzy? Jako powód klienci podają złą obsługę. Zbudujemy wspólnie trwałą więź, która na lata zagwarantuje ci zyski, ale również i klientowi.


Zapraszam cię w podróż po świecie lokalnego biznesu. Pamiętaj jednak, że przeczytanie książki nie gwarantuje sukcesu — liczy się to, co zrobisz z tą wiedzą. Jesteś gotowy? Zaczynamy!

Inspiracja to pierwszy krok do sukcesu

Skoro czytasz tę książkę zapewne myślisz o założeniu własnej firmy lub jesteś właścicielem od niedawna. Dobra decyzja — sam podjąłem taką dwa lata temu. Jeszcze niespełna rozumu chłopak stwierdził, że zacznie pomagać w reklamie lokalnym firmom.

W tym rozdziale opowiem ci historie ludzi, którzy również podjęli decyzję taką jak my. Mam nadzieję, że dzięki nim zrozumiesz, dlaczego warto za wszelką cenę pracować w swojej firmie.


#1 Expand Online — Moje biznesowe dziecko


Czy miałem lepszy start niż ty? Zdecydowanie nie. Początek naszej firmy był poprzedzony szkoleniem z reklamy w Internecie dla lokalnych firm. Na taki genialny pomysł wpadliśmy razem z Łukaszem na osiedlowej ławce — idealne miejsce na rozwój przedsiębiorczości.


Postanowiliśmy, że zaprosimy przedsiębiorców dzięki plakatom ulotkom itp. Poprosiliśmy łukowskich przedsiębiorców o małe wsparcie — kilka złotych w zamian za logotyp na materiałach reklamowych.


Zgadnij proszę, ile osób z 300 zaproszonych przybyło na nasze szkolenie?


Jeśli strzeliłeś, że 30 — brawo, postaw dziś kupon w Lotka. Jednak jest mały szczegół obecności. Tylko dziewięcioro z nich miało firmę. Resztą słuchaczy byli nasi znajomi i rodzina.


Nie ukrywam — przy wyjściu na scenę byłem podłamany. Tak szybko kończymy przygodę? Przecież dopiero zaczynamy biznes! No dobra, trudno, zdarza się. Jednak byłem w błędzie…

Po wystąpieniach podpisaliśmy aż 7 umów (to prawie 80% skuteczności!), dzięki którym pozyskaliśmy pierwsze zlecenia na stworzenie stron internetowych oraz pierwszych kampanii reklamowych. Byłem wniebowzięty!


Jak wygląda nasza firma w tym momencie? W ciągu dwóch lat stworzyliśmy ponad 140 stron internetowych, wydrukowaliśmy ponad 1.000.000 materiałów reklamowych, a na Facebooku reklamowaliśmy już dokładnie 92 firmy. Jest nieźle, ale chcemy pomóc jeszcze większej ilości firm takim jak twoja!


#2 Henry Ford — Firma z pasji


Już od najmłodszych lat Henry Ford był zafascynowany szeroko pojętą techniką. Pierwszy pomysł związany z masową produkcją dotyczył tanich zegarków. Następną branżą, którą wziął na warsztat były samochody. W wielkim stopniu spopularyzował ten środek lokomocji, który towarzyszy nam każdego dnia.


Jak wyglądały początki? Kilka firm szybciej się zamknęło niż otworzyło. Niektóre najzwyczajniej w świecie splajtowały, inne rozpadły się przez kłótnie z współpracownikami. Jak widzisz, takie problemy dotykają nawet najlepszych.


Firma, która przyniosła mu zaszczyty weszła na rynek dopiero w wieku 44 lat. W jej infrastrukturze najważniejszym elementem była ruchoma taśma produkcyjna. Czy produkował wiele modeli i chciał zadowolić każdego? Nic z tych rzeczy — firma Pana Henry’ego sprzedawała tylko jeden model samochodu.


To zdecydowanie zredukowało koszty i pozwoliło sprzedawać LEPIEJ. Mniejsze koszty to atrakcyjny wabik na klientów — praktycznie każdy Amerykanin mógł pozwolić sobie na własny samochód. Do 1927 roku sprzedał 15.000.000 samochodów — imiennych Fordów T.


#3 Winston Churchill — Problemy milionera


Jesteś studentem lub uczniem szkoły? Już teraz czujesz, że dorosłe życie cię przygniata? Spokojnie, są jeszcze dla ciebie szanse na tym świecie. Winston Churchill — laureat nagrody Nobla i honorowy obywatel Stanów Zjednoczonych — nie miał łatwej drogi do sukcesu.


Problemy zaczęły się już w szkole podstawowej. Zaowocowały zmianą szkoły z powodu wykończenia psychicznego. We wczesnym dorosłym życiu zdecydował się zaciągnąć do armii. Stacjonował w Afryce. W swojej ekipie służył jako korespondent wojenny. Jak wyglądała jego służba? Jego pociąg wpadł w zasadzkę wroga, a on sam trafił do niewoli. Jeśli nigdy nie byłeś niewolnikiem — masz lepszą przyszłość w tym wypadku niż sam Noblista!


Na jego szczęście Winstonowi udało się uciec. Po pewnym czasie od ucieczki rozpoczął swoją polityczną karierę. Wielokrotnie przegrywał wybory do Parlamentu Wielkiej Brytanii. Jednak nastał ten dzień, na który czekał od dawna…


W wieku 62 lat (dopiero!) został premierem Wielkiej Brytanii. Jego polityczne poczynania wpisały się na zawsze w historię świata.


#4 Albert Einstein — Geniusz wszechczasów


Postać tego genialnego naukowca, a dokładniej mówiąc fizyka jest znana każdemu. Dorobek jego pracy towarzyszy ci każdego dnia. Teoria względności.


Jeśli myślisz, że towarzyszył mu jakiś specjalny gen albo mutacja, która pomogła mu wpaść na genialny pomysł — jesteś w błędzie. Albert miał problemy z nauką mówienia i czytania we wczesnych latach dziecięcych. Nauczył się czytać dopiero w wieku 7 lat.


Mimo to szybko nadrobił straty i zaraz po przyjściu do szkoły imponował nauczycielom oraz kolegom z klasy wynikami. Od zera do geniusza — nie potrzebujesz nic więcej oprócz chęci do działania i czasu!


#5 Phil Knight — Człowiek obuwniczej rewolucji


Firma Nike rozbudza sportowców i ciągle wspiera ich w dążeniu na podium. Skąd takie zamiłowanie do sportu w tej marce? Jej założyciel — Phil Knight — co w wolnym tłumaczeniu oznacza „rycerz” od najmłodszych lat fascynował się sportem.


Inspiracja do działania z własnym biznesem została odkryta na studiach. Lekcja z zarządzania małą firmą okazała się przełomowa w jego życiu. W wywiadach przyznaje, że w ciągu lekcji pomyślał „To jest to, co chciałbym robić!”.


Pierwszym ważnym ustaleniem dla marki było podpisanie kontraktu z japońskim producentem butów „Tiger”. Niska cena i dostępność miała skusić amerykanów do zakupu i podjęcia wyzwania w różnych dyscyplinach sportowych. Pierwszym klientem okazał się być jego dawny trener. Ta transakcja to początek dla istnienia firmy NIKE Inc.


Działalność początkowo funkcjonowała na lokalnym rynku — w stanie Oregon. Jedyne grono osób, które decydowały się na zakup butów Nike to tamtejsi biegacze. Jak widzisz każdy zaczynał od lokalnego przedsięwzięcia. Dopiero po dwóch latach rozszerzono działalność o nowy sklep stacjonarny.


Własna produkcja ruszyła po 7 latach od startu firmy. Jak zapewne wiesz, logo Nike jest warte 15 miliardów dolarów. To duża suma jak za charakterystyczny znaczek, a właściwie cały brand. Ciekawostką jest cena logotypu, jaką zapłacił Phil swojej ówczesnej przyjaciółce. Inwestycja w najpopularniejsze logo marki sportowej kosztowało go 35$.


Po 16-stu latach ciężkiej pracy NIKE zagościło na giełdzie. Na rynek trafiło dokładnie 2.500.000 akcji firmy. Po kolejnych 6 latach wzlotów i upadków na giełdzie przychód firmy przekroczył uwaga… miliard dolarów!


Co pomogło w sukcesie sportowych butów? Ideologia. Postawa życiowa Phila oraz trenera Bowermana, który inspirował, kształtowała silny charakter w całej firmie. Od 1985r. Nike ściśle współpracuje z Michaelem Jordanem — światową ikoną koszykówki.


Myśl przewodnia „Just do it” czyli „Po prostu to zrób” motywuje każdego sportowca w codziennych treningach. Jest to prosta i efektywna motywacja dla miliona zawodowców jak i początkujących w sporcie. Roczny zysk firmy to około 14 miliardów dolarów.

„Przecież to światowej sławy przedsiębiorcy…”

Zdecydowanie historie osób, które przytoczyłem wcześniej, inspirują do działania. Jeśli jednak w twojej głowie wciąż gości myśl — interes nie jest dla mnie, nie dla mnie takie sukcesy — pozwól, że opowiem ci jak Polacy radzą sobie w biznesie. Jak widać, przedsiębiorczość mamy we krwi.


Doskonale rozumiem, że „kiedyś były inne czasy”. Również w mojej opinii łatwiej było wtedy w handlu czy też w usługach. W Polsce zawsze brakowało dóbr przez ciągłe wojny i komunę. Jednak niektórzy z przedsiębiorców doskonale sobie z tym poradzili.


#6 Fotograf w małym mieście


Historię tę opowiedział mi mój klient, a zarazem przyjaciel — Piotrek. Sam działa w branży weselnej i od dwóch lat dba o wspomnienia gości wesel. Zapewnia weselnikom zabawę w postaci fotobudki.


W ramach współpracy przy Targach ślubnych rozmawiał z fotografem w małym mieście. Działa w branży około 15 lat — całkiem nieźle, prawda? Dziś zgodzi się z większością marketerów, że bez reklamy nie ma wyniku. Sam mówi o swojej firmie, że kiedy nie ustawi reklamy w serwisie Facebook — w jego telefonie nie ma połączeń od nowych klientów.


Jak wyglądał marketing fotografa 10 lat temu, kiedy Facebook nie istniał? Z samego rana, jeszcze przed otwarciem kiosków i sklepów obstawiał ludzi, którzy kupili najnowszą pracę. W dziale ogłoszeń wyłapywał ludzi, którzy potrzebują jego usług. Niezły „sales hunter”.


Jak działa jego interes dziś? Firma funkcjonuje sama. Posiada kilku operatorów kamery oraz montażystów. On sam zajmuje się pozyskiwaniem klientów i prezentacją firmy na targach. Podobno na brak klientów nie narzeka.


Na łamach tej książki odpowiem ci, czy w swojej branży powinieneś reklamować się według „starej szkoły”, czy też odważnie iść w Internet.


#7 Szymon Kurowski — rodzinny sklep, który ROBI PIENIĄDZE


Tylko dziesięć lat zajęło rodzinie Kurowskich przekształcenie lokalnego sklepu w lidera rynku kolekcjonerskiego. Sam Szymon pracował w sklepie numizmatycznym od wczesnych lat dziecięcych. Czego nauczył się przy swoim ojcu, Antonim?


Jego firma zajmowała się początkowo skupem oraz sprzedażą przedmiotów kolekcjonerskich. Doradzali także z inwestycjami w złoto czy srebro. Po skończeniu liceum Szymon zaprzestał edukacji i w całości poświęcił się firmie. Od 2009 produkują swoją forsę. Brzmi nieźle? Wybijają lokalne monety, które na samym początku były jedynie gadżetem turystycznym. Był to też lokalny środek płatniczy — kilkadziesiąt sklepów przyjmowało go jak polskie złote.


W szybkim czasie firma zatrudniała 10 osób. Monety szły na taką skalę, że musiały być magazynowane w mieszkaniach w kamienicy nad sklepem.

Opakowania okazały się strzałem w dziesiątkę. Razem ze współpracownikiem Szymon opracował ekskluzywne pudełko na monety. Ich sposobem na promocję było wręczenie kilku opakowań narodowej mennicy na targach w Niemczech.


Zaraz po powrocie otrzymali zamówienie na 20 tysięcy opakowań. Do czasu tego kontraktu udawało im się sprzedawać zamówienia w postaci 200 czy 500 sztuk opakowań.


Brakowało im zaplecza produkcyjnego, nie mieli wystarczających zasobów ludzkich, brakowało też miejsca do składowania monet — byli w kropce. Firma Kurowskiego wspomogła się podwykonawcami. W 2010 przenieśli się do nowej siedziby.


Kolejni klienci nie przychodzą tak szybko. Kolekcjonerzy bardzo cenią sobie sentymenty. Nie chcieli odchodzić od swoich stałych dostawców. Jednak dzięki innowacyjności firma Kurowskiego zyskała zaufanie wielu kolekcjonerów.


Firma obecnie zatrudnia 100 osób. Obsługuje 20 europejskich mennic oraz banków centralnych. Współpracuje też na stałe z ponad setką firm numizmatycznych na świecie.


Energia i zapał

To dwie rzeczy, których potrzebujesz żeby zacząć. Jak widzisz łatwe początki nie są przypisane nawet światowej klasy geniuszom. Skoro decydujesz się na otworzenie własnej firmy — potrzebujesz pomocy przy pierwszych krokach. Jeśli zastanawiasz się skąd wziąć pomysł na działalność albo jak znaleźć współpracowników, czy pierwszych klientów — opowiem ci o tym później.

11 MITÓW DOTYCZĄCYCH PROWADZENIA WŁASNEJ FIRMY — FAZA POCZĄTKU

Przez ostatnie lata miałem przyjemność współpracować z wieloma wartościowymi osobami. Najczęściej były to osoby, które dopiero zaczynały swoją działalność zarobkową. Moi kursanci często miewali chwile zwątpienia związane z zakładaniem firmy. Czy to normalne? Zdecydowanie tak! Sam przechodziłem przez podobny kryzys kilkakrotnie i to w ciągu prowadzenia firmy, która już generowała mi zyski.

Postanowiłem, że obiekcje młodych przedsiębiorców mogą cię wiele nauczyć. W tym rozdziale opowiem ci o najpopularniejszych mitach zakładania własnej firmy. To właśnie te ciemne myśli często blokowały najlepszych.

MIT 1: „Potrzebuję rewolucyjnego pomysłu, by zostać milionerem.”

We wcześniejszych inspiracjach opowiedziałem ci o ludziach, którzy odnieśli sukces — nierzadko dzięki innowacjom. Stworzyli coś, czego potrzebowała ludzkość. Dzięki ciężkiej pracy ich wynalazki służą nam do dziś.


Biznes możesz jednak zacząć od pomysłu, który ktoś już realizuje. Z doświadczenia wiem, że tracimy dużo czasu na zastanawianie się nad mega doskonałym pomysłem na biznes, przy okazji tracąc naprawdę dobre oferty sprzed naszych oczu. W dwudziestym pierwszym wieku biznes nie wymaga konieczności zaskoczenia świata swoim pomysłem. Owszem, ludzie którzy wyprodukują nowoczesny produkt jak np. dron czy usługę dostają najlepszy kawałek tortu. Jednak nie jest to żaden wymiernik sukcesu.


Skąd czerpać inspiracje? Najprościej — z Internetu! Wszystko zależy od skali, na jaką chcesz ruszyć. Jeśli interesuje cię stworzenie innowacyjnej aplikacji lub też firmy coachingowej — często musisz czerpać swoje pomysły z zagranicy. To zazwyczaj tam powstają wielkie projekty, które zmieniają świat. Jeśli jednak chcesz na start otworzyć lokalną firmę budowlaną lub salon kosmetyczny z pasją — korzystaj z przykładów z lokalnego rynku lub z miasta podobnego do tego, w którym chcesz działać.


Wierz mi na słowo — dobre pomysły leżą na ulicy. Wystarczy pochylić się nad nimi przez chwilę, odpowiednio zmodyfikować i wdrożyć w swojej firmie. Większość innowacji w obsłudze klienta lub ofercie naszej firmy bierze się właśnie z obserwacji.


Kim inspirujemy się na co dzień? Jeśli chodzi o marketing lokalnych firm w naszym mieście możemy stwierdzić, że daleka droga do wdrożenia pomysłów od czołowych marketingowców w Polsce. Nasza nowoczesność polega na wdrażaniu rozwiązań, na które nie było miejsca jeszcze dwa lata temu.


Co mam na myśli? Dla przykładu marketing w mediach społecznościowych. Kiedyś, gdy chcieliśmy pomóc lokalnym firmom w kreowaniu marki i zdobywaniu klientów poprzez Facebook Ads, często słyszeliśmy śmiech. Dziś ta sytuacja wygląda dużo lepiej, a firmy coraz częściej rozpatrują kwestię rozbudowanych kampanii reklamowych.


Skąd brać pomysły?


— Podróże — to właśnie one pokazały mi jak zmienia się podejście do biznesu oraz rynek w różnych krajach. To, co już działa w Niemczech, za jakiś czas będzie wdrażane w Polsce. Co jest trendem w Stanach, zaraz będzie gorące u nas w kraju. To, co działa u nas można wdrażać na Ukrainie czy w Albanii. Rozwiązań, powiązań oraz innych supłów jest dużo więcej. Podróżuj i obserwuj trendy.


— Blogi tematyczne — jeśli cierpisz na wstręt do książek czytaj chociaż blogi. Często w nich znajdziesz inspiracje do działania we własnej firmie. Pamiętaj jednak, że najlepiej sprzedaje się historia „wczoraj student — dziś milioner”. Takie wpisy motywują nas do startu z działalnością, ale także po pewnym czasie podcinają nam skrzydła. Zapytaj każdego, kto odniósł sukces — zgodnym chórem odpowiedzą, że na blask i bogactwo musisz zapracować i nic nie dzieje się w tydzień lub jeden wieczór.

MIT 2: “Muszę być ekspertem, by zacząć biznes.”

„Nie musisz być wielki by zacząć, ale musisz zacząć by być wielkim” — te słowa wypowiedział Les Brown, doskonały motywator milionów ludzi na świecie. Jeśli w twojej głowie rodzi się strach i niepokój związany z brakiem doświadczenia w branży — pokonaj go!


Jeśli myślisz, że każda firma, która teraz może pochwalić się fantastycznymi usługami, czy też produktem; wyrafinowaną obsługą klienta, czy też współpracą z zagranicznymi podmiotami mogła pozwolić sobie na takie tytułu na samym początku — mylisz się.


Każdy z przedsiębiorców kiedyś zaczynał. Początki każdego właściciela firmy wyglądają podobnie. Chcesz zrobić coś wielkiego, a po kilku miesiącach lub latach przygniatają cię obowiązki. ZUS, podatki, opieka nad lokalem, pracownicy, nowi klienci i inne zmory przedsiębiorczości dopadają cię każdego dnia.


W pewnym momencie ich ilość zaczyna nas przytłaczać. To właśnie wtedy pokazujemy prawdziwy charakter w biznesie. Kiedy jest fantastycznie i wszystko się kręci, bardzo łatwo jest prowadzić firmę. Jeśli przetrwasz gorące okresy — możesz nazywać się osoba przedsiębiorczą.


Pamiętaj, że z biegiem czasu będziesz bogatszy. W doświadczenia, które kształtują twoją osobowość. To właśnie dzięki odpowiednim decyzjom będziesz mógł podnieść cenę za swoje usługi na rynku, czy też sprzedawać więcej. Nie martw się, że na początku nie masz nic — na wszystko ciężko pracuj i zdobywaj każdy szczyt.

MIT3: „Najważniejsze na początku jest to, by być tańszym od konkurencji.”

Nigdy nie konkurowaliśmy ceną. W mojej opinii każdy z naszych klientów potrzebuje czegoś więcej niż kilka złotych rabatu. W pracy agencji reklamowej liczy się wynik i efekt kampanii. Pomyślmy logicznie — po co płacić 1000 zł za coś, co nie działa, skoro można zapłacić 4000 zł i uzyskać zwrot rzędu 15.000 zł?


Każda branża jest specyficzna. Zauważyłem, że w handlu wciąż panuje tendencja zaniżania ceny w stosunku do swojej konkurencji. Wiadomo, jeśli jest taniej — łatwiej przyciągniemy do siebie klienta. Jednak czy jest to odpowiednia strategia dla nowej firmy?


Genialną metodą na szybkie przekonanie do siebie wielu ludzi, klientów i osób do współpracy jest obsługa. To najważniejszy element dla współczesnych klientów. Potrzebujemy indywidualnego podejścia oraz życzliwej obsługi.


Zamiast schodzić z ceny i wciąż oferować to samo za mniej, zacznij oferować więcej za większe pieniądze. To idealny sposób na zarobienie pierwszych tysięcy na start działalności. Jak wyglądało to u nas? Kiedy konkurencja tworzyła strony internetowe, dawała tylko możliwość umieszczania treści przygotowanych przez klientów. Zastanów się, jak bardzo lubisz pisać o swojej firmie lub ofercie? Przecież brakuje ci słów, masz pomysł w głowie, ale ciężko je przelać na papier. Spokojnie, większość naszych klientów ma z tym problem. Dlatego wyszliśmy im naprzeciw.


Uruchomiliśmy od samego początku wsparcie w postaci copywritera. Wystarczyło umówić się z nami na kawę, opowiedzieć o tym, co dzieje się w firmie, a my przygotowaliśmy teksty za ciebie. Proste, prawda?


Co zyskaliśmy dzięki temu? Co najmniej kilka tysięcy złotych kosztem wypłat copywritera i jego pracy. Jednak nie pieniądze są najważniejsze. Zyskaliśmy miano przyjaznej firmy, która naprawdę chce pomagać i tworzyć działające strony internetowe. Zadowolenie klienta było najważniejsze.

MIT 4: „Ciężka praca to dobra praca.”

Musisz pracować mądrze. Jeśli w tym momencie jesteś na etacie i dopiero rozważasz przejście na własny rachunek, być może zmotywuje cię wolność finansowa. Jak szybko uda ci się ją osiągnąć? Prawdopodobnie nigdy, jak większości właścicielom firm.


Pojęcie wolności finansowej jest bardzo często błędnie pojmowane. Jeśli chcesz być naprawdę wolny i żyć własnym życiem, ilość kasy na koncie wcale nie załatwia problemu. Chodzi o styl życia.


Wierz mi na słowo, własna firma to nie comiesięczne tygodniowe wakacje, ciągłe fantastyczne delegacje i sam lukier na pięknych plażach Seszeli. Własna firma to ogrom obowiązków, które z biegiem czasu rosną.


Jak sprawić byśmy to my mieli firmę, a nie firma nas? Musimy pracować mądrze. Harowanie po 12 godzin we własnej firmie wcale nie czyni cię osobą przedsiębiorczą. Jestem pewien, że większość osób, które pracuje po „naście” godzin dziennie marnotrawi swój czas.


Pamiętaj by wykorzystywać swój czas do maksimum. Jeśli już od samego początku działalności postanowisz, że chcesz pracować MNIEJ niż więcej — będziesz zwycięzcą. Maksymalizuj swoją produktywność. Rób tylko najważniejsze rzeczy w firmie. Całą resztę możliwie deleguj i ciesz się swoim życiem, rodziną i pasjami! Nie pracuj niewolniczo!

MIT 5: “Moja firma — moja droga.”

Wsparcie to podstawa we własnym biznesie. Zrozumiałem to bardzo szybko. Cała przygoda z biznesem zaczęła się jeszcze w szkole średniej na zajęciach z marketingu. Zainteresowanie tymi zajęciami było tak słabe, (każdy wolał SKS-y albo był zmuszony do chodzenia na dodatkową matematykę), że po kilku miesiącach na zajęciach zostałem sam.


To właśnie wtedy zarobiłem pierwsze pieniądze dzięki Internetowi oraz Facebookowi. Czy już od pierwszej lekcji zostałem w biznesie i nie zaliczałem upadków?


Praktycznie raz na pół roku rzucałem to wszystko. Nie miałem wystarczająco pieniędzy „na już”, a nie miałem tyle cierpliwości by czekać na pierwsze wpłaty z kursów, czy kampanii. Drażniło mnie czekanie na sukces. Byłem wręcz wkurzony.


Rola mojego nauczyciela wykreowała moją biznesową podstawę — pracuj systematycznie, a pieniądze same przyjdą. Tak właśnie było — w szybki sposób nauczyłem się, że zarabianie na pasji musi chwilę potrwać. Jednak jak wyglądałoby to wszystko bez odpowiedniego wsparcia? Pewnie pomysł o biznesie online skończyłby się tak szybko jak kariery młodych sportowców, czy naukowców, którzy nie mieli motoru napędowego.


Z całego serca polecam znalezienie mentora. Czy już teraz musisz zapisywać się na drogie prywatne sesje z trenerem? Zdecydowanie nie. Nie trać na to pieniędzy. W Internecie znajdziesz wiele kursów i książek (często bezpłatnych), które opowiedzą ci o biznesie i podtrzymają twoją motywację. Skorzystaj z nich, ale pamiętaj że motywacja wewnętrzna jest dużo silniejsza od tej z zewnątrz.

MIT 6: „Im więcej rzeczy będę robił, tym więcej sprzedam.”

Jestem ogromnym fanem spółek takich jak Virgin Group. Kiedy pierwszy raz spotkałem się z historią Richarda Bransona — byłem nią zachwycony. Od małego biznesu związanego z płytami winylowymi stworzył imperium spółek, które potrafią teraz zagwarantować nam bezpieczny lot samolotem, a w przyszłości chcą dać nam możliwość podróży w kosmos. Brzmi konkretnie.


Jednak początek firmy nie służy do łapania każdej sroki za ogon. Zgodzę się z tobą, że po pierwszym rzucie okiem na sytuację wielobranżowości, może wydawać się ona opłacalna. Skoro mam dużo towaru do sprzedaży, będę miał dużo klientów. Niestety — rzeczywistość jest inna.


Najważniejsza jest specjalizacja. Jeśli zaczynasz, wykreuj sobie pozycję eksperta chociaż w jednym odłamie swojej branży. Jesteś kosmetyczka? Skup się na makijażu lub stylizacji paznokci. Jeśli jedną pracę będziesz wykonywał dużo lepiej niż konkurencja — automatycznie napędzisz zapotrzebowanie na druga usługę.


W swojej ofercie początkowo mieliśmy dokładnie 17 pozycji dla samej strony internetowej. Jej „skład” uzależniliśmy od ilości zakładek i funkcjonalności. Taka oferta straszyła naszych klientów. Zdecydowaliśmy się na odważny ruch — same strony zamykamy w dwóch pozycjach.


Dzięki temu wypracowaliśmy sobie fantastycznie skuteczny proces tworzenia owych stron. Nie tracimy czasu na myślenie „Który to był pakiet?”. Dodatkowo wzrosła nasza skuteczność sprzedaży na spotkaniach — prosty katalog okazuje się skuteczniejszy od tego rozbudowanego. Klient nie ma prawa pogubić się w procesie decyzyjnym.


Zaraz po dominacji rynku ze stronami internetowymi, ruszyliśmy z kampaniami na Facebooku. Z początku, kiedy FB dopiero wchodził do biznesów lokalnych w Polsce, działaliśmy indywidualnie. Co klient to inne ustalenia. Wierz mi na słowo — pytań „który post i ile postów dla tego klienta” było za dużo. Ograniczyliśmy naszą sprzedaż do 3 pakietów (START PRO i BRAND). Każdy z klientów znajdzie coś dla siebie, a my mamy porządek organizacyjny.

MIT 7: „Zbadaj zapotrzebowanie rynku.”

Wiele firm zdążyło się zamknąć szybciej niż otworzyć. Co było często powodem upadania lokalnych firm? Złe badania rynku. Twój genialny pomysł jest często genialny … tylko dla Ciebie.

Zanim wejdziesz w większe zobowiązania w postaci kredytu na firmę, czy też odejdziesz z etatu, przemyśl dobrze czy na rynku, na którym chcesz działać są osoby, które ci zapłacą.


Genialne pomysły, które są kopią z innych krajów, często się nie sprawdzają. Handlarze inwestują pieniądze w towar, który potem długo zalega w magazynach. Jest to częsty błąd w biznesie. Unikniesz go jeśli zadasz sobie trzy podstawowe pytania:


Na jak dużym obszarze chcesz działać? — weź mapę i zaznacz obszary, na które chcesz dotrzeć w ciągu pół roku, jednego roku, pięciu lat oraz dziesięciu. Pamiętaj, ekspansja jest konieczna, zawsze.


Ile osób mieszka w tym obszarze — zgodnie z zaznaczeniem oszacuj ile osób zamieszkuje dany obszar. Wszystko to tyczy się oczywiście firm lokalnych. W tym bardzo pomoże ci Facebook, kiedy będziesz tworzyć reklamy.


Szacunkowo jak duży procent tych ludzi potrzebuje moich usług? — wystarczy krótka ankieta telefoniczna. Wiem, że sam nie lubisz odpowiadać przez telefon na tego typu akcje, ale nic nie stoi na przeszkodzie byś przed rozpoczęciem firmy zapytał niektórych co o tym sądzą. To pomoże ci oszacować zapotrzebowanie i idealnie dopasować inwestycje w towar, czy też pracowników.

MIT 8: „Planowanie jest niepotrzebne — w biznesie liczy się tu i teraz.”

Kiedy pytam swoich kursantów jak planują (i czy w ogóle) swój dzień w firmie i słyszę „Robimy to co trzeba, na bieżąco” zalewa mnie krew. Kiedy pracujesz ciągle „na teraz” i „na już”, nigdy nie skończysz swojej pracy. Godzina 16.00 będzie za wczesna do wyjścia i będziesz zaliczał same nadgodziny. Dlaczego?


Bez jasno określonych celów nie jesteśmy ich w stanie realizować. Nasz mózg nie wie kiedy dana czynność jest już skończona i możemy ją spokojnie odhaczyć. To właśnie plany ujęte w cele są motorem napędowym dla firm.


Planowanie jest potrzebne w wielu skalach. Gorąco zachęcam cię do planowania każdego dnia w pracy. Ważne jest też sporządzenie biznesplanu na kilka miesięcy — określ swoje cele, zagrożenia oraz szanse rozwoju. Pamiętaj, lepszy jakikolwiek plan niż żaden. Weź kartkę i długopis i sporządź podstawowy plan wedle uznania. Zrób to dla siebie i firmy — nie dla banku.


Jak widzisz wiele mitów kreuje nasze wyobrażenie o posiadaniu własnej firmy. Jednym z często powtarzanych jak mantra przekonań, jest to, że musimy mieć spore zaplecze finansowe, by zacząć biznes. Jak jest naprawdę? O tym w następnym rozdziale.

Czy można założyć firmę bez grosza przy duszy?

Pierwsze kroki nie są łatwe. Kiedy już wiesz, czym chcesz się zajmować musisz podjąć działanie. Rejestracja firmy, księgowość, kupno odpowiednich narzędzi, wynajem lokalu… Tak, to wszystko kosztuje. Jednak, czy można otworzyć firmę bez pieniędzy?

Kilka wpisów wcześniej mówiłem o tym, że przygoda firmy Expand Online zaczynała się od bezpłatnego szkolenia dla przedsiębiorców. Zdobyliśmy pierwsze zlecenia i dopiero wtedy zarejestrowaliśmy firmę. Nasza historia to przykład, który idealnie pasuje do określenia — start od zera.


Rozgłoszenie szkolenia nie należało do najłatwiejszych. Aby wydrukować ulotki, plakaty; zorganizować salę i inne materiały na owe wydarzenie potrzebowaliśmy pieniędzy. Stwierdziliśmy, że zamieszczenie logotypów naszych „sponsorów” jest warte kilku złotych na start. To była konieczność — nie mieliśmy żadnych oszczędności na start firmy.


Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 20.34
drukowana A5
za 35.53