E-book
31.5
drukowana A5
30.05
drukowana A5
Kolorowa
52.54
Leśne ścieżki

Bezpłatny fragment - Leśne ścieżki

OPOWIEŚĆ Z ZAPROSZENIAMI INSPIROWANYMI SHINRIN-YOKU ORAZ ARTETERAPIĄ wersja rozszerzona

Objętość:
65 str.
ISBN:
978-83-8440-331-0
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 30.05
drukowana A5
Kolorowa
za 52.54


PROLOG

Ta książka jest dalszą drogą.

Jeśli znasz już Las Kamieni Mocy, wiesz, że wszystko zaczęło się od uważnego spojrzenia — na siebie, na innych i na świat wokół.

Leśne Ścieżki są kontynuacją tej opowieści. Tu dzieci wracają do lasu bogatsze o doświadczenie, gotowe słuchać uważniej i widzieć więcej.

Tym razem las nie mówi już tylko symbolami.

Opowiada o sobie.

O swoim rytmie, porach roku, wzajemnych zależnościach, o ciszy, która leczy, i o wiedzy zapisanej w liściach, korzeniach i powietrzu. To zaproszenie do prawdziwego spotkania z naturą — takiej, jaka jest naprawdę.

Nie trzeba być ekspertem.

Wystarczy ciekawość.

Reszta wydarzy się na ścieżce.

NOTA AUTORSKA

Leśne Ścieżki powstały z potrzeby pogłębienia historii rozpoczętej w Lesie Kamieni Mocy. Tam była opowieść o emocjach i wartościach. Tutaj jest las — jako nauczyciel, przewodnik i przestrzeń doświadczenia.

Ta książka opiera się na rzetelnej wiedzy przyrodniczej, obserwacjach i mojej osobistej fascynacji ideą shinrin-yoku — kąpieli leśnych, czyli świadomego zanurzenia się w naturze wszystkimi zmysłami. To nie metoda ani terapia w sensie formalnym, lecz sposób bycia: wolniejszy, uważniejszy, bliższy temu, jak funkcjonuje świat przyrody.

Historie zawarte w książce prowadzą przez kolejne miesiące roku, pokazując las takim, jaki jest naprawdę: zmiennym, żywym, mądrym i pełnym znaczeń. Bez pośpiechu. Bez uproszczeń. Z szacunkiem.

To książka do czytania, do rozmowy, do wspólnego bycia w lesie — w szkole, w domu, na spacerze.

Nota dla czytelnika

W tej książce znajdziesz nie tylko opowieść, ale także propozycje działań inspirowanych uważnym byciem w naturze oraz twórczym wyrażaniem emocji. Zostały one umieszczone na końcu książki jako zaproszenia — nie instrukcje.

Można z nich skorzystać, jeśli pojawi się taka potrzeba lub chęć. Można też czytać tę historię wyłącznie jako opowieść i pozwolić, by prowadziła własnym rytmem.

Las nie narzuca tempa ani kierunku.

Podobnie ta książka — zachęca do zatrzymania się, do refleksji, do własnych poszukiwań.

Każdy może wybrać swoją drogę, własny sposób bycia w lesie i z tą historią.

CZĘŚĆ 1 — ŚCIEŻKAMI LASU

Wrzesień — Shinrin yoku czyli kąpiele leśne

Wakacje minęły szybciej, niż ktokolwiek się spodziewał.

Lena, Tomek, Zosia i Maks spędzili je zupełnie inaczej niż cały rok szkolny. Zamiast przygód i spacerów — były długie godziny przed komputerem, gry, filmy, czaty. Początkowo to było fajne, ale z czasem zaczęli czuć się zmęczeni. Oczy piekły, głowy bolały, a każdy kolejny dzień zlewał się z poprzednim.

Pewnego wrześniowego popołudnia Lena przypomniała sobie o czymś, co jakiś czas temu znajdowali w lesie.

— Pamiętacie nasze kamienie? — zapytała. — Może powinniśmy tam wrócić?

— Do Starego Dębu? — zdziwił się Maks. — Ciekawe, czy jeszcze stoi!

— Las zawsze stoi — uśmiechnęła się Zosia. — Tylko my czasem o nim zapominamy.

I tak, z plecakami i termosami, ruszyli dobrze znaną ścieżką za szkołą. Im dalej szli, tym ciszej się robiło. Dźwięk ulicy powoli gasł, a jego miejsce zajmował szept wiatru i śpiew ptaków.

— Jak tu zielono! — zachwycił się Tomek. — Po tych wszystkich ekranach aż oczy odpoczywają!

— Widzicie? — rozległ się znajomy głos. — To właśnie moc lasu.

Zza drzew wyłonił się Stary Dąb, ten sam, który kiedyś nauczył ich, jak słuchać kamieni. Teraz uśmiechał się ciepło, jego liście szeleściły jak powitanie.

— Dobrze, że wróciliście — powiedział. — Las tęsknił za waszym oddechem.

Dzieci usiadły na trawie. Powietrze pachniało mokrą ziemią i mchem.

— Trochę za wami cicho — zauważył Dąb z uśmiechem.

— Bo my… trochę za dużo graliśmy — przyznał Maks. — A potem wszystko było jakieś szare i bardzo głośne, męczące…

— W mieście zawsze jest głośno — odparł Dąb. — Ale las potrafi chronić przed hałasem. Gdy rośnie gęsto, tłumi dźwięki — nawet o 20 decybeli mniej hałasu słyszycie, jeśli stoicie wśród drzew. Dlatego czujecie tu spokój.

Zosia zamknęła oczy.

— To naprawdę słychać. A właściwie… nic nie słychać.

— I to jest właśnie piękne — powiedział Dąb. — Cisza to też dźwięk. Dźwięk bezpieczeństwa. Dzięki niej i wy, i leśne zwierzęta czujecie się spokojni.

Lena przeciągnęła się leniwie i oparła plecy o pień Dębu.

— Ojej… jak dobrze.

— Czujesz? — zapytał. — To też nie przypadek. To sylwoterapia. Ludzie od dawna wiedzą, że drzewa potrafią uzdrawiać. Kiedy się ich dotykasz, uspokaja się serce, wyrównuje oddech, a ciało rozluźnia.

Dąb pochylił lekko koronę, jakby chciał zdradzić im sekret.

— A w dalekiej Japonii ludzie wymyślili coś, co nazywa się shinrin-yoku — kąpiele leśne. To nie prawdziwe kąpiele w wodzie, tylko zanurzenie się w lesie wszystkimi zmysłami. Tam lekarze czasem przepisują ludziom spacery po lesie zamiast lekarstw. Mówią, że to najlepszy sposób na spokój, zdrowie i uśmiech.

— Czyli to też trochę jak terapia drzewami? — spytała Zosia.

— Właśnie tak — potwierdził Dąb. — Bo gdy słuchacie szumu liści, wdychacie zapach igieł i dotykacie kory, to las leczy was po cichu.

— Naprawdę drzewa leczą? — zdziwił się Tomek.

— Tak — odparł Dąb. — Każdy gatunek ma swoją moc. Brzoza dodaje energii, sosna oczyszcza, lipa koi nerwy. Ale wszystkie razem uczą najważniejszego — szacunku do życia.

Zosia wstała i spojrzała w górę. Promienie słońca przeciskały się między liśćmi, tworząc na ziemi plamy światła.

— Myślę, że las jest jak nauczyciel. Tylko taki, który nie mówi głośno, ale wszystko pokazuje.

— Masz rację — przytaknął Dąb. — Kto patrzy sercem, ten się w lesie uczy najwięcej.

Dzieci zostały tam długo. Patrzyły, słuchały, milczały. I choć nie znalazły kamieni, odkryły coś ważniejszego — że wśród zieleni ich oczy odpoczywają, myśli się uspokajają, a serce bije spokojniej.

Kiedy wracali, Zosia powiedziała cicho:

— Myślę, że to będzie dobry rok.

A Dąb, poruszając koroną, jakby szeptał:

— Będzie. Bo zaczęliście go w lesie.

Październik — Leśny Internet

Jesień pachniała już dymem i mokrymi liśćmi. Las był pełen kolorów -złotych, pomarańczowych, brunatnych. Dzieci szły tą samą ścieżką co miesiąc wcześniej, ale tym razem las wyglądał inaczej — jakby ktoś pomalował go na ciepło.

— Patrzcie, ile liści! — zawołała Lena. — Jakby ktoś rozsypał tu złote monety!

— Ciekawe, czy znów znajdziemy Stary Dąb — zastanowił się Tomek.

— Raczej on nas — zaśmiała się Zosia.

Nie myliła się. Zanim dotarli do polany, wśród drzew rozległ się znajomy, spokojny głos.

— Witajcie, mali podróżnicy. Stary Dąb stał jak zawsze, potężny i dostojny.

— Co dziś będziemy robić? — spytał Maks. — Nie ma już kamieni, las wygląda tak pięknie i mam wrażenie że ma dla nas jakieś nowe wyzwania. Las jest taki żywy, migocze kolorami, szumi dźwiękami…

— Bo on jest żywy — odpowiedział Dąb z uśmiechem. — A dziś opowiem wam o tym, jak las rozmawia sam ze sobą.

Dzieci spojrzały po sobie zaskoczone.

— Drzewa rozmawiają? — spytała Zosia.

— Oczywiście. Nie słowami, jak ludzie. Las ma swoją sieć. Taką, jak wasz internet.

— Internet w lesie?! — roześmiał się Maks. — To niemożliwe!

— Możliwe — zaśmiał się Dąb. — Zamiast kabli są tu korzenie i grzyby. W ziemi pod waszymi stopami rosną tysiące maleńkich nitek — to grzybnia. Łączy drzewa ze sobą, tak jak sieć łączy komputery. Dzięki niej możemy się wymieniać wiadomościami — przekazujemy sobie wodę, składniki mineralne, a nawet ostrzeżenia.

— Ostrzeżenia? — zapytała Lena. — Przed czym?

— Na przykład, gdy któreś z nas zostanie zranione albo zaatakowane przez szkodniki. Wtedy inne drzewa dostają sygnał i przygotowują się do obrony.

— Czyli wy… pomagacie sobie nawzajem? — powiedziała cicho Zosia.

— Tak. Starsze drzewa, takie jak ja, często dzielą się z młodszymi tym, czego im brakuje. Bo w lesie nikt nie rośnie sam.

Tomek ukląkł i wbił palce w miękką ziemię.

— To niesamowite. Pod nami jest cały świat, a my go nie widzimy.

— Tak — potwierdził Dąb. — I to dobra lekcja. W życiu też nie wszystko widać. Czasem najważniejsze rzeczy dzieją się w ciszy, pod powierzchnią — jak przyjaźń, troska, pomoc.

Maks uśmiechnął się szeroko.

— To najlepszy internet, jaki znam. Nie psuje się, nie potrzebuje prądu i działa nawet bez zasięgu!

Dąb roześmiał się cicho.

— I jest jeszcze coś. W tym leśnym internecie nikt nie hejtuje. Tu wszyscy sobie pomagają.

Listopad — Las, który potrzebuje pomocy

Jesień pachniała dymem, igliwiem i mokrą ziemią. Liście już dawno opadły, a las wyglądał jakby zapadł w sen.

Kiedy dzieci dotarły do polany, nagle zatrzymały się w miejscu.

Na ziemi leżały świeżo ścięte pnie.

— O nie… — szepnęła Lena. — Kto mógł to zrobić?

— Przecież las był taki piękny! — dodała Zosia z żalem.

Zza drzew wyszedł starszy mężczyzna w zielonym mundurze. Niósł mały notes i miał twarz opaloną od wiatru.

— Dzień dobry — powiedział z uśmiechem. — Widzę, że martwi was widok ściętych drzew. Nazywam się Leon i jestem leśnikiem.

— Ale dlaczego wycinacie las? — zapytał Maks. — Przecież drzewa dają tlen!

— Masz rację — odparł leśnik. — Ale czasem, żeby las mógł dalej oddychać, trzeba mu pomóc.

Usiadł na jednym z pni i spojrzał na dzieci.

— Wiecie, od kilku lat jest coraz większa susza. W ziemi brakuje wody, a wtedy drzewa słabną. Ich korzenie nie mogą pobierać tyle wilgoci, ile potrzebują. Stają się mniej odporne na szkodniki i choroby.

— To znaczy, że chorują tak jak ludzie? — spytała Zosia.

— Tak — przytaknął Leon. — Gdy drzewo jest osłabione, łatwo je zaatakować. A jednym z największych wrogów lasu jest jemioła.

Wskazał dłonią w górę, na sosnę, której gałęzie zdobiły zielone kłębki.

— Jemioła wygląda pięknie, prawda? Zielona, gęsta, zawsze żywa. Ale to półpasożyt — rośnie na drzewach, wysysa z nich wodę i sole mineralne. Osłabione przez suszę drzewa nie potrafią się bronić. Dlatego jemioła rozprzestrzenia się coraz szybciej — szczególnie na sosnach, ale też na innych drzewach liściastych, jak topole, brzozy, lipy czy klony.

— Czyli te drzewa, które wycięliście, były chore? — zapytała Lena.

— Właśnie tak — potwierdził leśnik. — Gdybyśmy zostawili je w lesie, choroba rozniosłaby się dalej. Wycinamy je, by uratować pozostałe. To trochę tak, jakbyś usuwała z ogrodu chwasty, żeby kwiaty mogły rosnąć.

— A kiedy można to robić? — dopytał Tomek.

— Od połowy października do końca lutego — wyjaśnił Leon. — Wtedy las odpoczywa, ptaki nie mają lęgów, a zwierzęta szukają ciepłych miejsc do zimy. Dzięki temu nikt nie traci swojego domu.

Zosia przyjrzała się pniom i wskazując zielonkawe plamy jemioły powiedziała:

— Nigdy bym nie pomyślała, że coś tak ładnego może szkodzić.

— W przyrodzie nie wszystko jest tym, czym się wydaje — powiedział spokojnie Leon. — Jemioła ma swoje miejsce w ekosystemie, ale gdy się rozmnoży zbyt mocno, staje się zagrożeniem.

— Czyli to nie jest niszczenie lasu, tylko leczenie? — zapytała Lena.

— Dokładnie tak — uśmiechnął się leśnik. — Las to żywy organizm. Czasem trzeba go przyciąć, żeby mógł odrosnąć silniejszy.

Wiatr poruszył gałęziami, niosąc zapach wilgoci i żywicy.

— Zapamiętajcie jedno, dzieci — dodał Leon. — Las bez człowieka by przetrwał, ale człowiek bez lasu nie. Dlatego trzeba o niego dbać mądrze, a nie tylko go podziwiać.

Dzieci jeszcze długo patrzyły w kierunku wyciętych drzew.

Już niedługo dowiedzą się, że w ich miejscu wkrótce wyrośnie nowy młody las, zdrowszy i silniejszy.

Zosia westchnęła.

— Myślę, że teraz rozumiem. Wycinka to nie koniec. To początek czegoś nowego.

Pan Leon kiwnął głową.

— Dokładnie tak. Bo las, jeśli mu się pomoże, zawsze znajdzie sposób, by się odrodzić.

Grudzień — Oddech Ziemi

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 31.5
drukowana A5
za 30.05
drukowana A5
Kolorowa
za 52.54