E-book
12.98
drukowana A5
20.5
drukowana A5
Kolorowa
45.27
LED, czyli różnobarwne promyki

Bezpłatny fragment - LED, czyli różnobarwne promyki


Objętość:
120 str.
ISBN:
978-83-8155-724-5
E-book
za 12.98
drukowana A5
za 20.5
drukowana A5
Kolorowa
za 45.27
fot. 44833, Pixabay.com


Chrystus — to przepaść pełna światła… ten, kto w nią spojrzy, musi się w nią rzucić.

Franz Kafka


Tę książkę dedykuję moim kochanym Rodzicom

Mówią na to wstęp

Pisanie to moje zamiłowanie — to nie tylko tytuł mojego bloga, ale w pewnym sensie również powołanie życiowe. Tak się złożyło, że na przestrzeni kilku lat zebrało się trochę tekstów, których nie publikowałem na blogu. Najzwyczajniej w świecie zalegały sobie spokojnie w laptopie i tradycyjnym notatniku. Są owocem jakichś tam przemyśleń, na które mnie wzięło. Choć z pozoru ich tematyka jest dość różnorodna, mają z sobą wiele wspólnego. Wierzę, droga Czytelniczko i szanowny Czytelniku, że odkrywanie tych cech wspólnych sprawi Ci przyjemność w trakcie lektury tej książki.

Okazało się, że te moje tekściki reprezentują świat liryki, epiki i dramatu, choć akurat ten ostatni rodzaj literacki jest reprezentowany przez jeden utwór, ale za to wieńczący całość.

Do każdego z wierszy dodałem skan z mojego notatnika, żebyście zobaczyli jak to wygląda w oryginale. Przepraszam za nie najlepszy styl, ale nie przypuszczałem aż tak bardzo, że te moje wynurzenia kiedyś ujrzą światło dzienne.

W części poświęconej epice, choć wiem, że to określenie może nie do końca adekwatne i w przypadku niektórych utworów trochę na wyrost, znajdziecie opowiadania i teksty z przemyśleniami. Poza opowiadaniami i tekstem poświęconym technologii skupiłem się na problemie tzw. skrupulanctwa, w tym nerwicach i być może kluczowej kwestii w kontekście rozumienia Biblii, a szczególnie dziejów człowieka w niej ukazanych. Czym jest ta kwestia? Poczytacie, to zobaczycie.

Oczywiście na końcu znajdziecie krótki dramat z morałem.

Oprócz skanów wierszy i darmowych zdjęć z internetu zamieściłem w książce kilka moich rysunków, które kiedyś tam w wolnych chwilach udało mi się stworzyć. Nie ukrywam, że malowanie jest moją pasją szczególnie z okresu dzieciństwa i wczesnej młodości; teraz niestety bardzo, bardzo rzadko zdarza mi się coś narysować czy namalować.

Skąd taki a nie inny tytuł książki: LED, czyli różnobarwne promyki? Słowo „LED” zawiera w sobie pierwsze litery liryki, epiki i dramatu, więc tak się mi to jakoś skojarzyło jedno z drugim. Pewnie wiemy, że dioda świecąca (LED) jest źródłem sztucznego światła o różnych barwach. Wspomniane trzy rodzaje literackie to również jak gdyby źródła sztucznych, różnobarwnych promyków. Sztucznych, gdyż ludzkie słowa nie są w stanie w 100% oddać całego bogactwa wnętrza człowieka. Różnobarwnych, bo czy to liryka, czy epika, czy dramat — wszystkie rodzaje w nieco inny sposób niż pozostałe opisują rzeczywistość, choćby za pomocą odmiennych stylów czy zabiegów językowych. Niezależnie jednak od barwy czy poziomu sztuczności w głębi swej istoty dążą ku czemuś głębszemu, Komuś większemu, są wyrazem tęsknoty człowieka i jego nienasycenia, rozświecają nieraz bardzo ponurą codzienność.

Zanim przestanę przynudzać i pozwolę Ci wreszcie przejść do lektury chciałbym wyrazić parę słów podziękowania pod adresem Pana Boga, Matki Bożej, moich Rodziców, bliskich, znajomych, wszystkich, których kiedykolwiek spotkałem i którym cokolwiek zawdzięczam. Dziękuję również Wam, że czytacie te zdania i zainteresowaliście się tym, co znajduje się w tej niepozornej książce. Wierzę, że nie zawiedziecie się i choć trochę ubogacicie tymi moimi mniej lub bardziej udanymi wynurzeniami.

Specjalne podziękowania kieruję do Ridero za stworzenie wspaniałego narzędzia do wydawania książek.

Nie ukrywam, że w laptopie czeka już na wydanie moja pierwsza powieść, choć nie wiem jeszcze kiedy i jak się to stanie. Może macie jakiś pomysł? ;) Zacząłem też wstępnie stukać kolejną książkę, która też będzie powieścią.

Zapraszam jeszcze na mojego bloga pisanietomojezamilowanie.blogspot.com i profil Facebook Pisanie to moje zamiłowanie. A teraz wreszcie odsyłam Cię do lektury.

L jak liryka

Prywatna adoracja Najświętszego Sakramentu

                                              ON

                                                ja

11 lutego 2017

O słowie pisanym do matematyka i pedanta

Słowo,

dwa słowa

kłamiesz!

Dobrze, już siedem

wcale nie, bo raczej

dwanaście

trzynaście

czternaście

piętnaście i koniec kropka

nie ma kropki

.

dwadzieścia sześć słów

i kropka

kropka powinna być na końcu

.

trzydzieści siedem słów

i trzy kropki.

A o przecinkach nie łaska pomyśleć?

Zgoda, pięćdziesiąt dwa

słowa, pięć przecinków

i cztery kropki.

Dobra, a pytajniki

i wykrzykniki?

Spoko, dodatkowo jeden wykrzyknik

i dwa pytajniki

może puenta?

Dodatkowe sześć słów

z piątą kropką.

Tytułu nie liczymy?

Nie

13 i 20 lutego 2017

Przychodzi wiara do lekarza

Przychodzi wiara do lekarza.

Stuka, puka, u drzwi stoi,

w oczętach jej się dwoi, troi,

tak wraca od wolnomularza.


— Kto tam? — głos ze środka pyta.

— To wiara! Czy doktor nie wierzy??!


Lekarz otwiera, wiara wchodzi.

— A cóż to za sprawa tak pilna?

— Jam słaba, chwiejna, niestabilna…

Lekarz chyba wie o co chodzi.


— Pani u herezji bawiła?

Przyjaźniła się z masonerią?

Przesadzała z tą kokieterią?

A z sektą w komitywie żyła?


— Jam trochę wróżbom ulegała,

w przesądy wierzyła czasami,

nie modliła się tygodniami,

nie rozwijała, obijała.


A lekarz na to głosem pewnym:

— Cóż więc dziwić się, wiaro miła?

Trzeba byś się więcej modliła

i zerwała z towarzystwem złym.


Wiara rekolekcje odbyła,

modliła się lepiej i więcej,

zło odrzuciła hen czym prędzej,

mocniejsza i silniejsza była.

25 lutego 2017

Krótka rozprawa między trzema dobrymi Uczynkami: Modlitwą, Postem i Jałmużną

Razu pewnego,

po niedawno zakończonym Wielkim Poście,

spotkały się trzy najważniejsze dobre Uczynki:

Modlitwa,

Post

i Jałmużna.

Nie wyglądały najlepiej, o nie…


Pierwsza rzecze Modlitwa, żaląc się:

— O, ja biedna, ja niedoceniana, ja parodiowana!!!

Robią ze mnie niby-Modlitwę, anty-Modlitwę!

Ludzie rzadko się modlą,

a jeśli nawet tak,

często robią to źle.

Modlą się na pokaz, ci celebryci wiary…

Wolą pierwsze ławki niż izdebkę w ukryciu…

Gadają, gadają, gadają,

ale się nie modlą,

nie słuchają…

Bez wiary w Boga,

patrzą na bliźniego spod byka!


Modlitwa nie wyglądała najlepiej, o nie…


Drugi rzecze Post, żaląc się:

— O, ja biedny, ja niedoceniany, ja parodiowany!!!

Robią ze mnie niby-Post, anty-Post!

Ludzie często cenią ode mnie wyżej puste

rozrywki, hulanki, swawole,

a jeśli poszczą

są smutni, posępni, uciskają innych.

Ponurzy showmani pseudo-Postu…

Gdzie radość — pytam — gdzie wesele ducha?

Tylko umorusane twarze i rozmemłane stroje?!


Post nie wyglądał najlepiej, o nie…


Trzecia rzecze Jałmużna, żaląc się:

— O, ja biedna, ja niedoceniana, ja parodiowana!!!

Robią ze mnie niby-Jałmużnę, anty-Jałmużnę!

Ludzie często mają węże w kieszeni.

Niektórzy nawet sypną groszem,

ale wujek z Ameryki już posłyszał

o owej „hojności”…

Ofiarkami uspokajają swe sumienia

skorodowane przez grzech ukryty…

Dają, ale nie kochają!


Jałmużna nie wyglądała najlepiej, o nie…


Rozeszły się Modlitwa, Post i Jałmużna

z Nadzieją na poprawę swego losu.

Nadzieja matką głupich?

Nie, to wszak siostra Wiary i Miłości.

Dlatego nigdy nie przestaje kochać,

dlatego nigdy nie przestaje wierzyć


w człowieka.


Tak wielu przecież praktykuje Modlitwę, Post

i Jałmużnę,

a nie tylko modli się na pokaz, rzekomo pości

i daje niby-Jałmużnę.

Pocieszające.

1, 4, 9 marca 2017

Od A do Ż

Ależ było cudnie!

Ćmy dumne

energicznie fruwały,

gacki

hulały inteligentnie.

Janek kroczył

lasem,

łąką,

mijał nocne osobniki.

Ósmy ptak:

raróg?

sowa?


Śnił tylko…

Ula:

— Wstawaj „yeti”

— zaraz!!!

Źle żarłeś.


(alternatywne zakończenie:

— Wstawaj!!!

Yacht zaraz…

Źle żeglujesz!)

27 lutego, 6, 13 marca 2017

Zenon Zwoliński zwolnił

Zenon Zwoliński zwolnił;

zobaczył zadziwiającą zagrodę

ze zwierzętami:

zebry, zające, zimorodki, zięby,

zmroczniki, zalophusy, zenaidury,

zaskrońce…

zbiorowisko zupełnie zaskakujące.

Zenek zaskoczony zbladł,

zapanowało zdziwienie,

zawył z zachwytu.

Zwierzyna zajadała zimowe zapasy.


Zegarek!

Zaraz zebranie zarządu!


Zenek ziewnął.

Zwierzyniec znikł?

Zjawa z zaświatów?

Zapewne Zenek zasnął,

zbudzony zawołaniem zastępcy zwierzchnika Zatorskiego:

— Zaraz zwierzchnik Zenka zwolni!

Zenon zostawił zaśnione zoo.

Zaczął znów zarządzać zakładem Zbigniewa Zatorskiego.

21, 27 marca 2017

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 12.98
drukowana A5
za 20.5
drukowana A5
Kolorowa
za 45.27