E-book
12.99
drukowana A5
20.5
drukowana A5
kolorowa
45.27
LED, czyli różnobarwne promyki

Bezpłatny fragment - LED, czyli różnobarwne promyki


Objętość:
120 str.
ISBN:
978-83-8155-724-5
E-book
za 12.99
drukowana A5
za 20.5
drukowana A5
kolorowa
za 45.27
fot. 44833, Pixabay.com


Chrystus — to przepaść pełna światła… ten, kto w nią spojrzy, musi się w nią rzucić.

Franz Kafka


Tę książkę dedykuję moim kochanym Rodzicom

Mówią na to wstęp

Pisanie to moje zamiłowanie — to nie tylko tytuł mojego bloga, ale w pewnym sensie również powołanie życiowe. Tak się złożyło, że na przestrzeni kilku lat zebrało się trochę tekstów, których nie publikowałem na blogu. Najzwyczajniej w świecie zalegały sobie spokojnie w laptopie i tradycyjnym notatniku. Są owocem jakichś tam przemyśleń, na które mnie wzięło. Choć z pozoru ich tematyka jest dość różnorodna, mają z sobą wiele wspólnego. Wierzę, droga Czytelniczko i szanowny Czytelniku, że odkrywanie tych cech wspólnych sprawi Ci przyjemność w trakcie lektury tej książki.

Okazało się, że te moje tekściki reprezentują świat liryki, epiki i dramatu, choć akurat ten ostatni rodzaj literacki jest reprezentowany przez jeden utwór, ale za to wieńczący całość.

Do każdego z wierszy dodałem skan z mojego notatnika, żebyście zobaczyli jak to wygląda w oryginale. Przepraszam za nie najlepszy styl, ale nie przypuszczałem aż tak bardzo, że te moje wynurzenia kiedyś ujrzą światło dzienne.

W części poświęconej epice, choć wiem, że to określenie może nie do końca adekwatne i w przypadku niektórych utworów trochę na wyrost, znajdziecie opowiadania i teksty z przemyśleniami. Poza opowiadaniami i tekstem poświęconym technologii skupiłem się na problemie tzw. skrupulanctwa, w tym nerwicach i być może kluczowej kwestii w kontekście rozumienia Biblii, a szczególnie dziejów człowieka w niej ukazanych. Czym jest ta kwestia? Poczytacie, to zobaczycie.

Oczywiście na końcu znajdziecie krótki dramat z morałem.

Oprócz skanów wierszy i darmowych zdjęć z internetu zamieściłem w książce kilka moich rysunków, które kiedyś tam w wolnych chwilach udało mi się stworzyć. Nie ukrywam, że malowanie jest moją pasją szczególnie z okresu dzieciństwa i wczesnej młodości; teraz niestety bardzo, bardzo rzadko zdarza mi się coś narysować czy namalować.

Skąd taki a nie inny tytuł książki: LED, czyli różnobarwne promyki? Słowo „LED” zawiera w sobie pierwsze litery liryki, epiki i dramatu, więc tak się mi to jakoś skojarzyło jedno z drugim. Pewnie wiemy, że dioda świecąca (LED) jest źródłem sztucznego światła o różnych barwach. Wspomniane trzy rodzaje literackie to również jak gdyby źródła sztucznych, różnobarwnych promyków. Sztucznych, gdyż ludzkie słowa nie są w stanie w 100% oddać całego bogactwa wnętrza człowieka. Różnobarwnych, bo czy to liryka, czy epika, czy dramat — wszystkie rodzaje w nieco inny sposób niż pozostałe opisują rzeczywistość, choćby za pomocą odmiennych stylów czy zabiegów językowych. Niezależnie jednak od barwy czy poziomu sztuczności w głębi swej istoty dążą ku czemuś głębszemu, Komuś większemu, są wyrazem tęsknoty człowieka i jego nienasycenia, rozświecają nieraz bardzo ponurą codzienność.

Zanim przestanę przynudzać i pozwolę Ci wreszcie przejść do lektury chciałbym wyrazić parę słów podziękowania pod adresem Pana Boga, Matki Bożej, moich Rodziców, bliskich, znajomych, wszystkich, których kiedykolwiek spotkałem i którym cokolwiek zawdzięczam. Dziękuję również Wam, że czytacie te zdania i zainteresowaliście się tym, co znajduje się w tej niepozornej książce. Wierzę, że nie zawiedziecie się i choć trochę ubogacicie tymi moimi mniej lub bardziej udanymi wynurzeniami.

Specjalne podziękowania kieruję do Ridero za stworzenie wspaniałego narzędzia do wydawania książek.

Nie ukrywam, że w laptopie czeka już na wydanie moja pierwsza powieść, choć nie wiem jeszcze kiedy i jak się to stanie. Może macie jakiś pomysł? ;) Zacząłem też wstępnie stukać kolejną książkę, która też będzie powieścią.

Zapraszam jeszcze na mojego bloga pisanietomojezamilowanie.blogspot.com i profil Facebook Pisanie to moje zamiłowanie. A teraz wreszcie odsyłam Cię do lektury.

L jak liryka

Prywatna adoracja Najświętszego Sakramentu

                                              ON

                                                ja

11 lutego 2017

O słowie pisanym do matematyka i pedanta

Słowo,

dwa słowa

kłamiesz!

Dobrze, już siedem

wcale nie, bo raczej

dwanaście

trzynaście

czternaście

piętnaście i koniec kropka

nie ma kropki

.

dwadzieścia sześć słów

i kropka

kropka powinna być na końcu

.

trzydzieści siedem słów

i trzy kropki.

A o przecinkach nie łaska pomyśleć?

Zgoda, pięćdziesiąt dwa

słowa, pięć przecinków

i cztery kropki.

Dobra, a pytajniki

i wykrzykniki?

Spoko, dodatkowo jeden wykrzyknik

i dwa pytajniki

może puenta?

Dodatkowe sześć słów

z piątą kropką.

Tytułu nie liczymy?

Nie

13 i 20 lutego 2017

Przychodzi wiara do lekarza

Przychodzi wiara do lekarza.

Stuka, puka, u drzwi stoi,

w oczętach jej się dwoi, troi,

tak wraca od wolnomularza.


— Kto tam? — głos ze środka pyta.

— To wiara! Czy doktor nie wierzy??!


Lekarz otwiera, wiara wchodzi.

— A cóż to za sprawa tak pilna?

— Jam słaba, chwiejna, niestabilna…

Lekarz chyba wie o co chodzi.


— Pani u herezji bawiła?

Przyjaźniła się z masonerią?

Przesadzała z tą kokieterią?

A z sektą w komitywie żyła?


— Jam trochę wróżbom ulegała,

w przesądy wierzyła czasami,

nie modliła się tygodniami,

nie rozwijała, obijała.


A lekarz na to głosem pewnym:

— Cóż więc dziwić się, wiaro miła?

Trzeba byś się więcej modliła

i zerwała z towarzystwem złym.


Wiara rekolekcje odbyła,

modliła się lepiej i więcej,

zło odrzuciła hen czym prędzej,

mocniejsza i silniejsza była.

25 lutego 2017

Krótka rozprawa między trzema dobrymi Uczynkami: Modlitwą, Postem i Jałmużną

Razu pewnego,

po niedawno zakończonym Wielkim Poście,

spotkały się trzy najważniejsze dobre Uczynki:

Modlitwa,

Post

i Jałmużna.

Nie wyglądały najlepiej, o nie…


Pierwsza rzecze Modlitwa, żaląc się:

— O, ja biedna, ja niedoceniana, ja parodiowana!!!

Robią ze mnie niby-Modlitwę, anty-Modlitwę!

Ludzie rzadko się modlą,

a jeśli nawet tak,

często robią to źle.

Modlą się na pokaz, ci celebryci wiary…

Wolą pierwsze ławki niż izdebkę w ukryciu…

Gadają, gadają, gadają,

ale się nie modlą,

nie słuchają…

Bez wiary w Boga,

patrzą na bliźniego spod byka!


Modlitwa nie wyglądała najlepiej, o nie…


Drugi rzecze Post, żaląc się:

— O, ja biedny, ja niedoceniany, ja parodiowany!!!

Robią ze mnie niby-Post, anty-Post!

Ludzie często cenią ode mnie wyżej puste

rozrywki, hulanki, swawole,

a jeśli poszczą

są smutni, posępni, uciskają innych.

Ponurzy showmani pseudo-Postu…

Gdzie radość — pytam — gdzie wesele ducha?

Tylko umorusane twarze i rozmemłane stroje?!


Post nie wyglądał najlepiej, o nie…


Trzecia rzecze Jałmużna, żaląc się:

— O, ja biedna, ja niedoceniana, ja parodiowana!!!

Robią ze mnie niby-Jałmużnę, anty-Jałmużnę!

Ludzie często mają węże w kieszeni.

Niektórzy nawet sypną groszem,

ale wujek z Ameryki już posłyszał

o owej „hojności”…

Ofiarkami uspokajają swe sumienia

skorodowane przez grzech ukryty…

Dają, ale nie kochają!


Jałmużna nie wyglądała najlepiej, o nie…


Rozeszły się Modlitwa, Post i Jałmużna

z Nadzieją na poprawę swego losu.

Nadzieja matką głupich?

Nie, to wszak siostra Wiary i Miłości.

Dlatego nigdy nie przestaje kochać,

dlatego nigdy nie przestaje wierzyć


w człowieka.


Tak wielu przecież praktykuje Modlitwę, Post

i Jałmużnę,

a nie tylko modli się na pokaz, rzekomo pości

i daje niby-Jałmużnę.

Pocieszające.

1, 4, 9 marca 2017

Od A do Ż

Ależ było cudnie!

Ćmy dumne

energicznie fruwały,

gacki

hulały inteligentnie.

Janek kroczył

lasem,

łąką,

mijał nocne osobniki.

Ósmy ptak:

raróg?

sowa?


Śnił tylko…

Ula:

— Wstawaj „yeti”

— zaraz!!!

Źle żarłeś.


(alternatywne zakończenie:

— Wstawaj!!!

Yacht zaraz…

Źle żeglujesz!)

27 lutego, 6, 13 marca 2017

Zenon Zwoliński zwolnił

Zenon Zwoliński zwolnił;

zobaczył zadziwiającą zagrodę

ze zwierzętami:

zebry, zające, zimorodki, zięby,

zmroczniki, zalophusy, zenaidury,

zaskrońce…

zbiorowisko zupełnie zaskakujące.

Zenek zaskoczony zbladł,

zapanowało zdziwienie,

zawył z zachwytu.

Zwierzyna zajadała zimowe zapasy.


Zegarek!

Zaraz zebranie zarządu!


Zenek ziewnął.

Zwierzyniec znikł?

Zjawa z zaświatów?

Zapewne Zenek zasnął,

zbudzony zawołaniem zastępcy zwierzchnika Zatorskiego:

— Zaraz zwierzchnik Zenka zwolni!

Zenon zostawił zaśnione zoo.

Zaczął znów zarządzać zakładem Zbigniewa Zatorskiego.

21, 27 marca 2017

Droga Krzyżowa

Kłaniamy Ci się, Panie Jezu Chryste,

i błogosławimy Tobie.

Żeś przez krzyż i mękę Swoją

świat odkupić raczył.


I Sprawiedliwy Janek niesłusznie oskarżony przez Marcina o kradzież i skazany na nieprzyjemności.

II Leszek dowiaduje się, że jest chory na raka

złośliwego i pozostało mu niewiele życia.

III Iza upada na duchu pod ciężarem

swoich słabości i grzechów.

IV Teresa odwiedza swojego syna

w więzieniu, skazanego za obronę wiary i Kościoła.

V Staszek pomaga Józkowi wyjść z nałogów,

z którymi ten nie ma już siły walczyć.

VI Ania pociesza i ociera łzy dzieci w domu dziecka.

VII Iza znów upada przygnieciona oskarżeniami:

„Z ciebie już nic nie będzie, grzesznico!”

VIII Marta ubolewa z powodu zejścia swojego syna na złą drogę.

IX Iza wpada w depresję z powodu braku sił do podniesienia się ze swoich grzechów i słabości.

X Jurek obnażony z godności i dobrego imienia przez oszczerstwa, obmowy, zniesławienia.

XI Marcin przybity do łoża boleści.

XII Bezdomny Alek umiera z głodu i pragnienia zapomniany przez znajomych, opuszczony przez bliskich.

XIII Nienarodzona Asia — ofiara aborcji, tęskni za matczyną miłością, bezpiecznymi ramionami, kochającym sercem.

XIV Janina stoi nad trumną syna, zabitego przez pijanego kierowcę.


Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste,

zmiłuj się nad nami, szczególnie wtedy,

gdy nie dostrzegamy Ciebie w drugim człowieku.

I Ty, któraś współcierpiała, matko Bolesna,

przyczyń się za nami.


Amen.

28, 30 marca 2017

Gdzie jest Polska?

Polska jest tam,

gdzie Bałtyk, Tatry, Wisła, Bug i Odra.

Polska Małopolska, Wielkopolska, Śląsk, Mazowsze, Pomorze,

gdzie Warszawa, Łódź, Kraków…

Polska gór, lasów, dolin, rzek i jezior.


Polska jest tam,

gdzie rodzinne miasto i wieś dzieciństwa,

znajome ulice i skromna przydrożna kapliczka;

gdzie bliskie sercu podwórko, kochane twarze,

uścisk dłoni, uśmiech, serdeczne spojrzenie.


Polska jest tam,

gdzie w sercu wiara w Boga, miłość ku Ojczyźnie,

wspomnienia lat dawnych, dziejów minionych;

gdzie pamięć o bohaterach i przodkach

i Twoja decyzja tworząca Polskę jutra.

6, 18 kwietnia 2017

E jak epika (i nie tylko…)

O lisku, żółwiku, zajączku i myszce

Dawno temu na polanie żyły sobie cztery zwierzątka: lisek, żółwik, zajączek i myszka. Byli przyjaciółmi.

Niestety czasami spierali się, kto z nich jest najważniejszy. Postanowili wybrać przywódcę.

Pierwszy odezwał się lisek:

— Wybierzcie mnie! Jestem przebiegły i chytry, znajdę rozwiązanie każdego problemu.

Został więc przywódcą.

Wtem nad polaną rozpętała się burza. Przyjaciele prosili liska o ratunek. Ten biegał, pokrzykiwał, czaił się, robił brzydkie miny w stronę chmur, w końcu wpadł na pomysł:

— Połóżmy się na ziemi i udawajmy, że jesteśmy nieżywi. Może wtedy oszukamy burzę i ona sobie pójdzie.

Przyjaciele posłuchali liska. Burza jednak nie dawała za wygraną. Dopiero po jakimś czasie wszystko ucichło. Zwierzątka były całe mokre. Tylko żółwik nie ucierpiał, bo schował się w swojej skorupce.

Przywódca podkulił zmoknięty ogon i zawstydził się, że nie wymyślił czegoś lepszego.

Zabrał głos żółwik:

— Ja będę najlepszym przywódcą. Jako jedyny nie zmokłem i gdybym wcześniej wam przewodził w czasie burzy znalazłbym najlepszy sposób na jej przeczekanie.

Zwierzątka zgodziły się.

Po chwili przyjaciół zaatakował wilk. Zwierzątka zwróciły się o pomoc do żółwika, ale ten już schował się w swojej skorupce. Reszta zwierzątek zaczęła uciekać i tylko dzięki podpowiedzi zajączka udało im się w porę schować w zaroślach na skraju polany.

Po wszystkim nasi bohaterowie mieli pretensje do żółwika. Ten zamiast zatroszczyć się o przyjaciół, schował się we własnej skorupce.

Głos zabrał zajączek:

— W czasie ucieczki przed wilkiem to ja spisałem się najlepiej i powinienem zostać przywódcą.

Zwierzątka przyznały mu rację.

Niebawem mieszkańcy polany musieli zmierzyć się z wielkim upałem. Wszystkim bardzo chciało się pić. Wtedy zajączek zachęcił przyjaciół, żeby udali się do jeziorka, które znajdowało się na skraju polany.

Przywódca pierwszy przybył na miejsce, bo słynął ze swej szybkości. Okazało się, że wody było tam bardzo mało. Zajączek nie namyślając się wiele, szybko schylił się, żeby sprawdzić czy woda nadaje się jeszcze do picia. Zrobił to jednak tak nagle, że stracił równowagę i wylądował w jeziorku, a resztki wody rozprysły się dokoła.

Wtedy lisek i żółwik zaczęli rozpaczać, co teraz będzie, skoro nie mają nic do picia.

Odezwała się myszka:

— Gdybym została przywódcą mogłabym z tym coś zrobić.

Przyjaciele roześmiali się. Czy mała myszka może być lepszym przywódcą od nich? Jednak zgodzili się.

Myszka zaproponowała, żeby przyjaciele ostrożnie szli za nią przez las. W końcu dotarli do ślicznej groty. Wokół rosło wiele drzew, a nieopodal z wolna płynął sobie strumyczek z czyściutką wodą.

Przyjaciele nie mogli się nadziwić. Tam też cała czwórka zwierzątek zamieszkała. Odtąd niestraszne im już były ulewy, upały czy groźne zwierzęta. Żyli długo i szczęśliwie. To wszystko dzięki odwadze myszki, która zaryzykowała i postanowiła odnaleźć ukrytą w lesie grotę. Słyszała o jej istnieniu od swojej babci. Już od dawna o tym miejscu myślała, ale przyjaciele nie chcieli dopuścić jej do głosu.

W życiu nie warto się przechwalać jak lisek, nie warto być zbyt szybkim i działać bez zastanowienia jak zajączek. Trzeba też uważać, żeby nie zapomnieć o przyjaciołach w potrzebie jak było w przypadku żółwika. Czasami ktoś na pozór bez znaczenia, może okazać się wielki jak było to z małą myszką. W życiu warto też marzyć i mieć w sobie choć trochę odwagi, a wtedy każdy z nas może odkryć taką wspaniałą grotę.

fot. uroburos, Pixabay.com

Prezent

— Wolność jest imprezą! — krzyknął rozbawionym głosem Szczepan, trzydziestokilkuletni mężczyzna, którego sposób poruszania się oraz rysy twarzy zdradzały dużą pewność siebie. Posuwał się właśnie naprzód swoim dziarskim krokiem. Raz po raz, przy akompaniamencie mocnych rytmów umilających wspólnie spędzany czas, z kieliszkiem w dłoni, rozmawiał przez chwilę to z tą, to znów z inną osobą. Nagle za plecami swojej rozmówczyni, z którą właśnie podziwiali niezwykłej urody żyrandol wiszący dostojnie bezpośrednio nad ich głowami, dostrzegł jakiegoś jegomościa siedzącego spokojnie na kanapie ustawionej nieopodal drzwi. Zaraz udał się swoim pewnym krokiem w stronę nieznajomego. Był już prawie przy nim, ale ciągle nie wiedział co to za jeden.

— Moje uszanowanko, drogi kolego! Jak cię zwą i skądeś ty przybył? — zagadnął Szczepan, podając dłoń przybyszowi na powitanie. Ten zaraz wstał i przywitał się z nim.

— Jestem Rafał i wpadłem tu na chwilę, gdyż mam sprawę do ciebie — odpowiedział gość spokojnie. — Czy możemy wyjść? — zapytał.

Szczepan od razu pomyślał, że chodzi nie o co innego, jak tylko o prezent, wszak obchodził dziś swoje urodziny. Obcy zjawił się tu zapewne po to, aby obdarować jubilata upominkiem. Rafał zapytany o czas potrzebny na załatwienie owej „sprawy” odpowiedział, że nie zajmie to więcej, aniżeli pięć minut.

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 12.99
drukowana A5
za 20.5
drukowana A5
kolorowa
za 45.27