PROLOG
Ta książka powstała z myślą o dzieciach i o dorosłych, którzy chcą być z nimi blisko.
Las Kamieni Mocy to miejsce, w którym nie trzeba się spieszyć. Można tu zatrzymać się na chwilę, porozmawiać, pomyśleć, zauważyć to, co często umyka w codziennym biegu.
Każda historia opowiada o czymś ważnym: o byciu sobą, o relacjach, o wdzięczności, odwadze, życzliwości i o tym, że emocje są częścią naszego życia.
Nie trzeba nic wiedzieć ani niczego przygotowywać. Wystarczy otworzyć książkę i zacząć czytać.
Reszta wydarzy się po drodze.
NOTA AUTORSKA
„Las Kamieni Mocy” wyrósł z mojej pracy z dziećmi i z obserwacji tego, czego naprawdę potrzebują w codziennym życiu.
To nie jest książka instruktażowa ani zbiór gotowych rozwiązań. To zbiór opowieści, które pomagają rozmawiać o emocjach, wartościach i o tym, co dzieje się między ludźmi.
Każdy rozdział można czytać osobno lub po kolei, w domu, w szkole, w przedszkolu, podczas spokojnego wieczoru albo jako punkt wyjścia do rozmowy. Wierzę, że dobra historia potrafi otworzyć przestrzeń do bycia razem.
Bez presji.
Bez ocen.
W swoim tempie.
KAMIEŃ POCZĄTKU „KIM JESTEM?”
Był wrześniowy poranek, pachniało mokrą trawą i liśćmi. Czwórka przyjaciół: Lena, Tomek, Zosia i Maks — szła dobrze znaną ścieżką prowadzącą za szkołę, aż do starego lasu, w którym czuć było coś niezwykłego. Nie wiedzieli jeszcze, że tego dnia ich życie się zmieni.
— Zobaczcie! — zawołał Tomek. -Coś się błyszczy pod drzewem!
Na ziemi, wśród mchu i kasztanów, leżał kamień — gładki, biały, jakby ktoś go przed chwilą wypolerował. A na nim widniał napis:
„KIM JESTEM?”
Dzieci spojrzały zdziwione.
— To jakiś żart? — zapytał Maks.
— Może ktoś go tu zostawił — dodała Zosia, która zawsze szukała sensu w drobnych rzeczach.
— A może… to pytanie jest do nas? — powiedziała cicho Lena. — Może mamy na nie odpowiedzieć?
Wtedy zawiał wiatr. Liście zaszumiały tak, że dzieciom wydawało się, iż ktoś do nich mówi:
— Nie bójcie się… — szeptał głos lasu. — Każdy, kto znajdzie kamień z pytaniem, wyrusza w podróż. Podróż, w której pozna siebie i innych.
Dzieci rozejrzały się, ale nikogo nie było. Tylko stare drzewo z grubym pniem i korą przypominającą twarz.
— To on! — wyszeptała Zosia. — To Stary Dąb, strażnik tego miejsca!
Dąb uśmiechnął się liśćmi.
— Witajcie, mali przyjaciele. W tym lesie ukryte są Kamienie Mocy. Każdy z nich pokaże wam coś ważnego o was samych. Zaczniecie od pytania: „Kim jestem?”
Bo zanim człowiek znajdzie swoje miejsce, musi najpierw odnaleźć siebie.
Lena usiadła na ziemi i spojrzała w kamień jak w lustro.
— Jestem dziewczynką, która lubi marzyć — powiedziała nieśmiało.
— A ja… lubię przygody i pomagać innym — dodał Tomek.
— Ja jestem tą, która zawsze słucha — szepnęła Zosia.
— A ja? -zastanowił się Maks. — Może kimś, kto lubi rozśmieszać, żeby inni nie czuli się smutni?
Dąb skinął gałęziami. — Pięknie. Teraz każdy z was może stworzyć swój własny kamień — z symbolem lub słowem, które pokazuje, kim się jest naprawdę. Możecie tez wykonać jeden wspólny kamień. Będzie on świecić wtedy, gdy między wami zapanuje przyjaźń, dobro i spokój.
Dzieci wróciły do szkoły inne niż zwykle.
Wiedziały już, że każdy kamień, który znajdą, będzie częścią większej tajemnicy. I że w każdym z nich kryje się coś więcej niż kolor i kształt — kawałek ich serca.
A pierwszy kamień, z napisem „Kim jestem?”, spoczął na parapecie klasy.
Od tej pory przypominał im, że każdy dzień to nowa szansa, by poznać siebie trochę lepiej. Każde z nich stworzyło swój własny kamień, mówiący o nich samych, nie tylko z imieniem ale też z wartościami, które były dzieciom bliskie.
Przesłanie miesiąca:
„Poznaj siebie, zanim poznasz świat.”
Symbol:
Biały kamień — kolor początku, natury i odwagi do bycia sobą.
KAMIEŃ WDZIĘCZNOŚCI „DZIĘKUJĘ ŻE JESTEŚ”
Las pachniał jesienią. Złote liście wirowały w powietrzu, a ścieżki pokrył miękki dywan z barwionych klonów i dębów.
Lena, Tomek, Zosia i Maks wrócili do lasu.
W ich myślach jawiły się kamienie, które stworzyli w zeszłym miesiącu, każdy z nich miał inny wzór — ale wszystkie razem tworzyły piękną mozaikę.
— Ciekawe, czy dziś znajdziemy kolejny kamień — powiedziała Lena. — Mój już przestał tak wyraziście lśnić.
— Bo to znak, że czeka was następna lekcja — rozległ się znajomy, głęboki głos.
Z szelestu liści wyłonił się Stary Dąb, a przy jego pniu połyskiwał nowy kamień — w kolorze ciepłego bursztynu.
Na kamieniu widniał napis:
„DZIĘKUJĘ, ŻE JESTEŚ.”
Zosia przykucnęła i delikatnie dotknęła jego powierzchni.
— To takie proste słowa… ale czuję, jak robi mi się ciepło w sercu.
Dąb westchnął. — Wdzięczność to czar, który potrafi zmienić świat. Nie jest głośna ani krzykliwa. Czasem to tylko uśmiech, gest, albo jedno słowo: dziękuję. Kto potrafi dziękować, ten widzi więcej dobra wokół siebie.
— A komu mamy dziękować? — zapytał Tomek.
— Wszystkiemu, co daje ci życie — odpowiedział Dąb,
— Ziemi, która cię nosi, słońcu, które cię ogrzewa, ludziom, którzy są przy tobie.
Spróbujcie dziś znaleźć choć trzy rzeczy, za które możecie być wdzięczni. I namalujcie to na swoich kamieniach.
Dzieci usiadły w kręgu. Lena pomyślała, że namaluje słońce — bo dziękowała za każdy poranek. Tomek namaluje dłoń, bo był wdzięczny, że ma przyjaciół. Zosia wybierze serce, bo dziękowała za rodzinę.
A Maks… narysuje śmiejące się oczy.
— Bo jestem wdzięczny, że umiem kogoś rozśmieszyć — powiedział.
Dąb uśmiechnął się. — Piękne pomysły. Kiedy człowiek uczy się dziękować, jego serce staje się lekkie jak liść.
Dzieci zabrały bursztynowy kamień i położyły na parapecie okna w klasie, zabrały się też do pracy by namalować swoje kamienie.
Pod koniec dnia klasa była pełna uśmiechów.
I choć na dworze wiało zimnem, w sali panowało ciepło, które nie pochodziło z kaloryfera. Bo wdzięczność ogrzewała ich wszystkich od środka.
Przesłanie miesiąca:
„Wdzięczność to światło, które świeci nawet w pochmurny dzień.”
Symbol: Kamień w kolorze bursztynu lub złota — ciepło, dobro, światło relacji.
KAMIEŃ PAMIĘCI „PAMIĘTAM”
Las był cichy. Mgła otulała drzewa jak koc, a ziemia pachniała wilgotnym mchem. Czwórka przyjaciół szła powoli ścieżką, którą już dobrze znała.
Nie było śpiewu ptaków, tylko szelest liści i miękkie stąpanie butów po mokrej ziemi.
— Dziwnie dziś — zauważył Maks. — Jakby las spał.
— On nie śpi — odpowiedział Stary Dąb, którego głos zabrzmiał spokojnie, lecz poważnie. — On wspomina.
Dzieci spojrzały w górę. Między korzeniami Dębu leżał kamień. Był ciemny, prawie czarny, ale mienił się srebrnymi drobinkami, jakby ktoś wtopił w niego maleńkie gwiazdy. Na jego powierzchni widniało jedno słowo:
„PAMIĘTAM.”
— To kamień wspomnień — powiedział Dąb. — Nie każdy potrafi go dotknąć, bo czasem pamięć boli. Ale bez niej serce nie zna wdzięczności, a człowiek nie wie, skąd przyszedł.
Dzieci usiadły w kręgu. Lena spojrzała w kamień i szepnęła:
— Pamiętam moją babcię, jak piekła ciasteczka i śpiewała mi do snu.
Tomek dodał:
— Pamiętam, jak z dziadkiem chodziliśmy po kasztany.
Zosia:
— Pamiętam mojego pieska. Zawsze na mnie czekał, gdy wracałam ze szkoły.
A Maks milczał chwilę, po czym powiedział cicho:
— Ja pamiętam, jak kiedyś się pokłóciłem z kimś… i nie zdążyłem przeprosić.
Dąb westchnął cicho. — Każde wspomnienie, nawet trudne, jest jak maleńkie światło. Kiedy je wypowiadasz, świeci jaśniej. A kiedy milczysz, gaśnie w ciemności. Dlatego dziś waszym zadaniem jest nadać blask swoim wspomnieniom.
Dzieci zaczęły myśleć jak wyglądać będą ich wyjątkowe kamienie. Czy na ich rysunkach pojawią się serca, światełka, ślady dłoni, imiona bliskich?
Niektóre kamienie mogłyby być kolorowe, inne — spokojne, pełne ciszy.
— Kiedy skończycie możecie umieścić swe kamienie gdziekolwiek zechcecie. — powiedział Dąb — wtedy nie tylko wy, ale cały świat będzie o nich pamiętał.
W drodze powrotnej dzieci były wyjątkowo spokojne. Nikt się nie śmiał ani nie rozmawiał głośno. Ale w ich oczach było coś, czego wcześniej nie było — ciepłe światło zrozumienia.
Bo tego dnia nauczyły się, że pamięć to nie smutek.
To miłość, która nie znika, nawet jeśli ktoś odchodzi.