E-book
13.65
drukowana A5
26.8
drukowana A5
Kolorowa
47.8
Labirynt namiętności

Bezpłatny fragment - Labirynt namiętności

Kraina miłosnych zgubień .


Objętość:
67 str.
ISBN:
978-83-8126-153-1
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 26.8
drukowana A5
Kolorowa
za 47.8

Droga straconej miłości

Jak czarna jest noc

Tak czarne twe sumienie

Jednym blaskiem miłości

Niczego w tobie nie zmienię


I choć bym stawała

Na skraju rozpaczy

Me serce jest zamknięte

Nic ci nie wybaczy


Uległ jak huragan

Ten swąd co nas prowadził

Zagnał do otchłani

Gdzie zniszczył i zdradził


Nie ufam już słońcu

W te ponure dni duszące

Piekło stało się niebem

Zmroziło ognie gorące.

Czekając na śmierć

Ile razy mam liczyć gwiazdy?

Ile mam biegać jeszcze po niebie?

Szukając miłości w kosmosie

Właściwie zgubiłam siebie


Nie umiem ćwierkać jak ptak

Nie umiem grać na skrzypcach

Lecz kiedy rozpalę serce

Wydaję ci się tak bliska


Obietnic ja składam tysiące

A spełniam ich nadmiar wiele

Powiedz ile mam jeszcze czekać?

Aż umrze ma dusza w mym ciele?

Ziemia trwogi

Okryta czarną szatą

Stoi w blasku księżyca

Ciało ma niczym piórko

A duszę potężną jak lwica


Jej stopy są jak korzenie

Wrośnięte w ciemną ziemię trwogi

Włosy ma złote jak słońce

A z pod nich wyrastają rogi


Dłonie delikatne …

Lecz upiornie zimne

Jest to demoniczne dziecię?

Czy stworzenie nie winne?


Rozeszła się błyskawica

A gwiazdy zgasły w około

Rozpętał się huragan zawiści

A oczy świeciły neonowo


Ten huk co zwodzi lasy

Ten krzyk co ukradł księżyc

Uciekli wszyscy co mogli

Błądzącą drogą lawendy.

Pustynia spalonych serc

I gna przez morza,

Burzy oceany

Jej port zrodzenia

Dawno został zalany


Ogień chciał ją palić

Wiatry chciały zerwać

Lecz wojnę zaczęły!

Nie da się jej przerwać


Żywi ją powietrze

Woda krzepi serce

Kiedyś prócz miłości

Nie chciała nic więcej


Nadszedł i huragan

Zabrał resztki szczęścia

Wraz z jej pustym sercem

Nadeszła też zemsta


Będzie mściła góry

Będzie lasy rwała

Wszystko co straciła

Aby odzyskała


Nie pyta czy wygra

Lecz brnie twardo do walki

Tarcze są jej zbędne

Zbędne wszelkie szarfy


Nie trzeba mianować

Przecież swego serca

Walczy bo to kocha

Bo nie chce być miękka


Skała jakich mało

Twarda niczym stal jest

Zniszczyć jej nie zdołasz

Bo płonie w niej krew


Zamarznięte oczy

Jak by na tej chwili

Są w niej wszyscy ludzie

Którzy kiedyś żyli


Teraz są już martwi

Uczuć w nich za grosz jest

Nie ruszy ich serce

Nie ruszy co powiesz


Sny w nich też odeszły

Puste mają noce

Prócz ciał swych naiwnych

Tulą w nocy koce


Nie ma tego ciepła

Szara jest ta Ziemia

Wiatr śmierdzi rozpustą

Stoi w miejscu Ziemia


Słońce jak opiłek

Jarzy, gaśnie, płacze

Promień słońca mały

Z kuli wielkiej skacze


Wody mokre nie są

Ogień nie jest żywy

Błoto w morzu pływa

Zdechły wszystkie ryby


Ziemia już nie karmi

Pola — skalne mary

Z Ziemi kiedyś żyznej

Wschodzą czarne mary


Jej nie straszna Ziemia

Którą kiedyś żyła

Wszystko co kochała

Rasa ta zniszczyła


I leci tak dalej

Z mgłami wspaniałymi

Otulając ciała ludzi

Którymi kiedyś wszyscy byli.

Pogrzebane uczucia

Jak prostym ruchem,

Jak prostym gestem serca

Miłość trafiła do grobu

Zamiast do kobierca


Kolczaste róże

Których nigdy nie dostałam

Zrodziły we mnie ból

Który sama chciałam


Przecież były głosy

Były znaki nieba

Lecz ja chciałam serca

Nic mi nie było potrzeba


Chciałam jego oczu

Tak szczerych które nigdy nie były

Pragnęłam ust jego

Co mnie tak zraniły


Twarzy miał tysiące

Postać jak z teatru

Robiąc krzywdę sobie

Chciał zrobić i bratu


Tak bliska jego dusza

Mi się wydawała

Puki na cierpienia

Mnie samą skazała


Oddał mnie do kaźni

Po raz drugi w życiu

Tylko siebie widzi w lustrze

Zakochany w swym odbiciu


Nie ma uczuć

Nie ma szczerych łez

W końcu zginie marnie

Tak, beze mnie też


Sam w tym samym lesie

Co mnie kiedyś zabił

Będzie cierpiał za mnie

Będzie za mnie krwawił


Ja już martwa jestem

Leżę pod sosenką

Sercem, duszą wielka!

Choć zrobił mnie miękką


Nie mam bólu w sobie

Nie mam krwi płynącej

Lecz oczy zastygnięte

Ciągle tak gorące


Czy wskrzesi mnie słońce?

Czy ożywi mnie wiatr?

Oby mnie nie zabił

Następny owy kat!

Płonąca kochanka

Tak pusta w środku

Tak twarda na zewnątrz

Bo w dalszym ciągu nie wie

W którą stronę biegnąć


Czy lata po niebie

Czy trzyma się ziemi

Między świata końcem

Nie wiele ją dzieli


Niby jest odważna

Lecz w środku się boi

Na skraju przepaści

Już od dawna stoi


Z wiatrami walczyła

Wygrała także z ogniem

Lecz od tego w sercu

Sama chyba spłonie.

Taniec zgubienia

I zgasły te światła

Tamtej cichej nocy

Myślałam, żeś jest dobry

Lecz tyś mnie strasznie zaskoczył


Ja ci dałam serce

Tyś mi ciernie bólu

Widziałam w tobie anioła

Choć, żeś z rasy szczurów


Z bagien tyś mi wyszedł

Dałam ogień szansy

Lecz teraz wiem

Nie każdy z tobą szczery

Kto pięknie z tobą tańczy.

Rzeka zatrutej miłości

Przeczytałeś bezpłatny fragment.
Kup książkę, aby przeczytać do końca.
E-book
za 13.65
drukowana A5
za 26.8
drukowana A5
Kolorowa
za 47.8